poniedziałek, 25 czerwca 2012

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - Jonas Jonasson

Allan Karlsson, w dniu swoich setnych urodzin, postanawia raz jeszcze skosztować prawdziwego życia. Cichaczem wymyka się przez okno domu spokojnej starości i rusza w podróż. Nie mając konkretnego celu, trafia na dworzec autobusowy, gdzie w przypadkowych okolicznościach staje się posiadaczem czarnej walizki. Bagaż okazuje się być całkiem przydatny, ponieważ zawiera ponad pięćdziesiąt milionów koron... W ten oto sposób rozpoczyna się ciąg niekontrolowanych zdarzeń, które sprawią, że Allan pozna nie tylko smak przygody, ale stanie się również jedną z najbardziej poszukiwanych osób w kraju.

Życiowe motto naszego bohatera brzmi: „jest jak jest, i będzie co będzie” i wydaje mi się najlepiej oddawać jego charakter. Allan to staruszek, który niczego się nie boi i zdaje się też niczym nie przejmować. Braki w obyciu nadrabia fartem oraz ślepym trafem, bo co jak co, ale szczęścia z pewnością mu nie brakuje. Młodzieńcze lata spędził na frontach II Wojny Światowej i nie dość, że wyszedł z tego cało, to przy okazji poznał przywódców najważniejszych państw świata. 

Największą zaletą historii jest jej obsada. Postacie dopełniają się w swych rolach, a towarzysząca im słonica, w trakcie lektury, naprawdę przestaje nas dziwić. Niestety, mimo świetnie nakreślonych bohaterów, książka jest bardzo nierówna. Akcja kuleje w momentach wojennych retrospekcji Karlssona i ożywia się dopiero podczas powrotu do bieżących wydarzeń. Autor zbytecznie zapędził się w drobiazgowość opisów i niemiłosiernie się one dłużą. Można też mieć zarzuty wobec prawdopodobieństwa całej historii, ale tym już nikt sobie głowy zawracać nie musi :) 

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął to wdzięczna przygodówka z masą czarnego humoru. Może nie tak fascynująca jak sądziłam, ale z pewnością warta poznania.

Prawie jak Gunnar, Allan i Julius - moja dzisiejsza spec-brygada :)



Jonas Jonasson „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”
Ilość stron: 415
Wyd. Świat Książki
Ocena: 4/6

niedziela, 24 czerwca 2012

Bielsko

Pierwszy, prawdziwe letni weekend, postanowiłam uczcić małą wyprawą do Bielska. Plany były głównie zakupowe, ale jak to na wyprzedażach bywa, trudno już wtedy naleźć coś ciekawego. Odwiedziłam jednak kilku znajomych z dzieciństwa oraz tradycyjnie nie wyszłam z pustymi rękoma z Empiku :)

Widok ze wzgórza zamkowego
Bolek i Lolek
Tu mieszkam.... ooo właśnie tu!
Reksio
Reksio wskazuje kierunek do Studia Filmów Rysunkowych.
Kraina rozpusty...
... oraz moja rozpusta :)

A Wam jak minął weekend?

piątek, 22 czerwca 2012

Księga Kłamców - Mariusz Zielke


„I nie wierz za bardzo ‘’Księdze kłamców’’. Jak sama nazwa wskazuje jest w niej masa łgarstw”.*

Anna Blume jest cenioną przedstawicielką artystycznego świata. Jak każdy malarz inspiracje do obrazów czerpie z tego co ją otacza, a trzeba przyznać, że wrażeń wokół niej nie brakuje. Jej kochankiem jest Siergiej – pół człowiek, pół bóg? A może demon lub superbohater? Zakres posiadanych przez niego talentów jest tak ogromny, że trudno go nawet ogarnąć. Związek z takim mężczyzną nie należy jednak do łatwych, dlatego gdy na horyzoncie pojawia się młody i niewinny Bastian, Anna z miejsca zaczyna mieć wobec niego plany. 

Jest to tylko jeden z przedstawionych tu wątków, bo co jak co, ale zaskakujących pomysłów autorowi nie brakuje. Księga Kłamców to bardzo dziwna książka, stojąca o krok od szaleństwa. Ciężko jest ją nie tylko ocenić, ale nawet streścić. Wydaje mi się, że istnieje kilka sposobów jej interpretacji, a ten zdradzony przez pana Zielke nie jest wcale obowiązkowym. Napotykamy w niej mroczne stworzenia, gangsterów, niespełnionych artystów i sporą dawkę ironii wobec świata. Uważny czytelnik bez trudu wychwyci liczne analogie do zdarzeń z dziedziny polityki, trzeba jednak pamiętać, że tutaj nic nie jest takie jak się wydaje.

Jest to powieść jedyna w swoim rodzaju. Wymykająca się spod językowych ram, których nie da się opisać, a z którymi warto się zapoznać. Polecić ją mogę osobom chcącym poznać rzecz wyjątkową i które w literaturze cenią nie tylko rozrywkę, bo choć tej z pewnością nie brakuje, to w całości chodzi zdecydowanie o coś więcej...

Odważna rozprawa o przewrotności mediów, półprawdach i tym jak łatwo jest nami manipulować. Polecam.


Mariusz Zielke „Księga kłamców”
Ilość stron: 480
Wyd. Principum
Ocena: 4,5/6
s.  354

czwartek, 21 czerwca 2012

Miłość wyczytana z nut - Aleksandra Tyl

Miłość wyczytana z nut to idealna lektura dla poprawienia humoru. Zgrabnie, bez popadania w przesyt, opisuje życie współczesnych „prawie – trzydziestolatek” i co najważniejsze wciąga nas w ich losy.

Eliza jest młodą i pełną życia kobietą. Uwielbia pracę z dziećmi, w końcu ma własne mieszkanie oraz przyjaciółkę na którą zawsze może liczyć. Do tej pory doskwierała jej tylko samotność serca, ale i to zmieniło się z chwilą spotkania dwóch mężczyzn: przystojnego lekarza oraz romantycznego skrzypka. Obaj starają się o względy dziewczyny, ale każdemu brakuje w tym ogłady. Jeden za dużo myśli o sobie, drugi ciągle buja w obłokach. Zrządzenie losu sprawia, że Eliza szybko musi podjąć decyzję, ale za czyim głosem ma pójść? Serca czy rozumu?

Wczytując się w książkę mamy poczucie jakby jej bohaterowie żyli wokół nas. Postacie są wiarygodne, pozbawione marudności oraz najzwyczajniej w świecie sympatyczne. Autorce nie można odmówić drygu do tworzenia płynnej fabuły, i co najbardziej mnie ucieszyło, brak w niej fałszywie budowanej dramaturgii, której jedyny cel to wprowadzanie zamętu. Faktem jest, że trochę to oklepane. Finał też jest z góry z wiadomy, ale dałam się porwać. Co więcej, spodobało mi się i chcę jeszcze.

Wydaje mi się w literaturze tego typu nie jest ważna puenta historii, lecz droga do niej prowadząca. W przypadku Miłości wyczytanej z nut ta mija nam bardzo szybko, a barwna rodzina Elizy dodaje jej pozytywnej iskry. Serdecznie polecam.


Aleksandra Tyl „Miłość wyczytana z nut”
Ilość stron: 304
Wyd. Prozami
Ocena: 4/6

wtorek, 19 czerwca 2012

Podróże życia - praca zbiorowa

Mam wrażenie, że ostatnio zapanował prawdziwy urodzaj na Martynę. Od księgarskich witryn, po przez półki w popularnym markecie, na blogach kończąc. Podróże życia to moja druga przygoda sygnowana nazwiskiem autorki i pretensję mam w zasadzie jedną – dlaczego to wszystko jest takie krótkie?

Szczególnie wielu historii tu nie poznany. Jest to bardziej atlas ze zdjęciami, którym towarzyszą wspomnienia z podróży, niż opis wypraw, wzbogaconych o migawki z co ciekawszych miejsc. Tekstu jest około 10/12 stron na dany kraj, ale nie oznacza to wcale, chronicznego przynudzania. Problemem jest tylko ich długość. Gdy zaczniemy wsiąkać w atmosferę konkretnego miejsca, to nim poczujemy jego zapach, historia dobiega końca i czar pryska. 

Mimo to takie krainy jak Australia, Indonezja, czy Tanzania z samej swej natury są na tyle ciekawe, że te kilka stron czytamy z zapartym tchem. Bez wątpienia najmocniejszą stroną publikacji są zdjęcia. Wybrano ich naprawdę sporą ilość i od początku do końca robią wrażenie. Podobizny ludzi, migawki z życia wiosek, piękne przedmioty oraz potęga natury. Myślę, że ich dobór zaspokoi nawet najbardziej wymagających melomanów.

Nie ulega wątpliwości, że nazwisko podróżniczki w tym wypadku jest tylko zgrabnym chwytem marketingowym, jednak każdy z dziesięciu autorów wykazał się lekkim piórem i drygiem do snucia plastycznych opowieści. Podróże życia to świetne preludium do nadchodzących wakacji. Inspiruje i zaostrza smak na weekendowe podboje. 


Praca zbiorowa „Podróże życia”
Ilość stron: 230
Wyd. National Geographic (G+J)
Ocena: 4/6

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Nowości i zapowiedzi

Oto kilka książek na które czekam i które marzą mi się od dnia ich zapowiedzi :)

Ladacznica” to kolejna na naszym rynku i długo wyczekiwana powieść Emmy Donoghue, autorki bestsellera Pokój.

Tym razem autorka serwuje nam znakomitą miksturę powieści historycznej i dramatu. Oparta na autentycznym przypadku zabójstwa, które miało miejsce w Anglii w XVIII wieku, „Ladacznica” jest fascynującym studium kobiety opętanej żądzą posiadania ubrań. Żądzą, która prowadzi do tragedii...

Mary zostaje wypędzona z domu przez swoją rozszalałą matkę gdy zachodzi w ciążę i niemal umiera na ulicach Londynu. Jej wybawicielką okazuje się Doll – prostytutka. Mary swobodnie przemierza Londyn wraz z Doll, ubrana w wyzywające, krzykliwe stroje i z krzykliwie umalowanymi na czerwono ustami, sprzedając swoje ciało mężczyznom. Stając w obliczu długów i gróźb, ucieka do Monmouth, rodzinnego miasta swojej matki, gdzie próbuje rozpocząć nowe życie jako pokojówka w domu pani Jones.  Mary wkrótce odkrywa, że nie jest w stanie uciec od swojej przeszłości i od tego jak wiele są w stanie zapłacić jej ludzie za spełnianie zachcianek, które nie przystoją ich pozycji w społeczeństwie…

***

Niektórzy uznają to za opowieść o miłości. Dla nieznających miłości będzie to dziennik podróży. Dla mnie jest to wędrówka człowieka w poszukiwaniu nadziei”.

Alan nie był nikim ważnym ani sławnym. Nie miało to jednak dla niego żadnego znaczenia, bo kochał i był kochany. Niestety, życie dość szybko nauczyło go, że aby latać, najpierw trzeba pogodzić się z możliwością upadku. Alan poznał więc także smak cierpienia. Pewnego dnia, podczas konnej przejażdżki, jego ukochana żona miała wypadek. Potem Alan stracił wszystko. I wtedy właśnie postanowił odejść. Iść przed siebie, jak najdalej stąd...

Dotknąć nieba to pierwsza część nowej serii Richarda Paula Evansa: „Dzienniki pisane w drodze”. Tym razem autor bestsellerowych Kolorów tamtego lata i Stokrotek w śniegu zabiera nas w podróż po Stanach Zjednoczonych, która ma także wymiar duchowy. W podróż odmieniającą życie i pozwalającą odzyskać nadzieję.

***

Chłopiec w walizce”, napisany przez duet autorek Lene Kaaberbol i Agnete Friis, to jeden z najlepszych skandynawskich kryminałów ostatnich lat.

Nina Borg jest pielęgniarką czerwonego krzyża, której życiową misją jest pomagać innym. Sama na co dzień styka się z cierpieniem innych ludzi. Któregoś dnia jej przyjaciółka Karen informuje ją, że Nina musi natychmiast odebrać coś z dworcowej skrzynki w przechowalni bagażu i zająć się tą sprawą. Potem telefon Karen milknie.  Kiedy Nina dociera na miejsce, znajduje w schowku walizkę, a w niej ciało 3-letniego chłopca. 

Chłopiec żyje, choć jest wycieńczony i przerażony. Nina domyśla się, że chłopiec jest ofiarą przemytu dzieci. Nie wie jednak z jakiego kraju pochodzi, a co więcej, domyśla się, że jeśli przekaże sprawę chłopca policji, chłopiec zostanie odesłany z powrotem w ręce tych, którzy go sprzedali. Próbując uratować życie chłopca i wyjaśnić jego tożsamość Nina odkrywa prawdę jeszcze bardziej przerażającą i bolesną niż jej się mogło wydawać...

A Wy jakich tytułów nie możecie się już doczekać?

niedziela, 17 czerwca 2012

Wszystkie kolory życia - Patrycja Pelica

Czuję się porażona. Porażona i oczarowana tym, jak wspaniałą historię mogą stworzyć ludzkie ręce... Ręce Partycji Pelica, której każdą następną książkę kupię bez cienia zawahania.

Czternastoletnią Zuzię zaskakuje II Wojna Światowa. Hitlerowska ideologia bezwzględnie wdziera się w jej życie, a żydowska para uciekinierów na poddasze domu. Od tej pory podział na „swoich” i „obcych” traci na znaczeniu. Sąsiad donosi na sąsiada, śmierć staje się rozrywką. Istnieje jednak na w tym świecie przystań, w której życie pełne jest barw, a miłość łamie bariery nie do pokonania. 

Historia Zuzi i Daniela to coś więcej niż losy dwojga ludzi. To portret wioski zatracającej się  we własnej nienawiści oraz kolory. Cała masa odcieni, które potrafią nadać sens gestom i słowom. Prawo do wolności, do życia, do bycia człowiekiem. Trudno przejść obojętnie wobec zawartych tu dramatów, ale po lekturze czujemy, jak wielka drzemie w nich siła. Jestem pewna, że gdyby w taki sposób o uczuciach pisali współcześni autorzy, byłabym największą fanką ich twórczości.

Książka jest po prostu niezwykła. Tematycznie, stylistycznie. Okrucieństwo łączy się w niej z poezją, a przesłanie zdaje się boleśnie wgryzać w duszę czytelnika. Wszystkie kolory życia to przejmujący portret miłości w czasach okupacji. Uniwersalna opowieść, którą czyta się na jednym wdechu. Znajdziemy tu wszystko co potrzeba. Emocje, momenty wzruszenia i magię. Trzeba ją poznać. Dla mnie to już książka roku.


Patrycja Pelica „Wszystie kolory życia”
Ilość stron:  316
Wyd. Warszawska Firma Wydawnicza
Ocena: 6/6

piątek, 15 czerwca 2012

Stos


Sylwia Chutnik "Mama ma zawsze rację" - od wydawnictwa Mamania    recenzja
Mariusz Zielke "Księga kłamców" - od autora
Patrycja Pelica "Wszystkie kolory życia" od serwisu Sztukateria
Jael McHenryKuchnia duchów” - j.w.    recenzja 
Andreas Steinhöfel "Rico, Oskar i złamanie serca" - j.w.    recenzja
Aleksandra Tyl "Miłość wyczytana z nut" - j.w.
Praca zbiorowa "Podróże życia" - j.w.
Don DeLillo "Cosmopolis" - od p. Anny Pawlikowskiej    recenzja
Johanna Nilsson "Sztuka bycia Elą" - zakup własny
Michel Schneider "Marilyn - ostatnie seanse" - j.w.

~ Za wszystkie książki serdecznie dziękuję ~

środa, 13 czerwca 2012

Kuchnia duchów - Jael McHenry


„Jedzenie ma pewną moc. Nonna to wiedziała. Mama też. Ja to wiem i chociaż to mnie nie ocali, w pewnym sensie może mi pomóc. Poza jedzeniem mam tylko smutek.”*

Po niespodziewanej śmierci obojga rodziców, Ginny zamyka się w swym wnętrzu jeszcze bardziej niż robiła to dotychczas. Ukojenie przynosi jej wyłącznie gotowanie. Łączenie ze sobą smaków i zapachów od dzieciństwa było jej pasją. To także metoda, za pomocą której czuje się potrzebna i normalna. Wszystko dlatego, że dziewczyna cierpi na zespół Aspargera – nie potrafi interpretować emocji i wczuwać się w intencje innych ludzi.

Zbieg okoliczności sprawia jednak, że ręcznie spisany przepis babci, w rękach naszej bohaterki staje się nie tylko kulinarnym arcydziełem, ale sprowadza też do domu niezwykłego gościa - babcię Nonna we własnej osobie. Ginny spostrzega, że dzięki temu darowi może znowu porozmawiać z duchami bliskich jej osób... 

Kuchnia duchów to książka pełna aromatów. Autorka z ogromną starannością przetłumaczyła ludzkie uczucia na język smaków i zapachów. Cierpkość bezradności, słodycz przyjaźni. Nasze zmysły nieustannie bombardowane są całym wachlarzem emocji. Ale prócz duchów i gotowania, ta historia to przede wszystkim opowieść o siostrzanej miłości i dążeniu do wzajemnego zrozumienia. Próba akceptacji tego czego zmienić nie można oraz walka z własną upartością by otworzyć się na innych.

Nie na darmo mówi się, że to kuchnia jest sercem domu. To także jeden z najważniejszych elementów życia Ginny i pomost łączący ją z normalnością. Tylko co to znaczy być normalnym? Kto ustala przedziały w które powinniśmy się wpasować? Bohaterka w rozbrajająco szczerze mówi nam po prostu, że ma osobowość. Tyle i aż tyle.

Mądra książka, która w niezobowiązujący i bliski nam wszystkim sposób, pomaga uporać się z trudnościami dnia powszedniego. Rzecz dla duszy i podniebienia. Gorąco polecam.


Jael McHenry „Kuchnia duchów”
Ilość stron: 202
Wyd. Bukowy Las
4,5/6
* s. 50

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rico, Oskar i złamanie serca - Andreas Steinhöfel

Rico i Oskar wracają! Tym razem dwójka bohaterów stara się rozwikłać zagadkę torebki, którą mama Rica zdobyła w czasie gry w bingo. Zabawa tego wieczoru była naprawdę przednia, ale tania, plastikowa nagroda nie wzbudziła u chłopców szczególnego entuzjazmu. U jej zwyciężczyni pewnie też, skoro jeszcze tego samego dnia nabytek pojawił się na internetowej aukcji. Po pewnym czasie budzą się jednak wątpliwości czy ta nagroda aby rzeczywiście była przypadkiem, czy może jest to dobrze przemyślany element groźnego spisku?

Co łączy mamę Ricka ze Straszną Ellie? Co znajduje się w starej szopie i jak to właściwie jest z tymi polnymi chomikami?

Żałuje, że nie miałam okazji poznać pierwszej części przygód tych rezolutnych chłopców. Za każdym razem, gdy któryś z bohaterów wspominał o porwaniu i rzucaniu kamieniami, w mojej głowie pojawiał się irytujący znak zapytania. Na szczęście zbytnie nawiązywanie do poprzedniego tomu to jedyny mankament historii, i jeśli tylko zdołamy go zaakceptować, otworzy się przed nami nieograniczony świat dziecięcej fantazji.

Naprawdę się ubawiłam rozwiązując kryminalną łamigłówkę z perspektywy małego dziecka. Przyjemność ta była dodatkowo spotęgowana licznymi stwierdzeniami na temat geniuszu naszych detektywów... W zasadzie obaj chłopcy są „wysoko utalentowani”, a komizm ich poszczególnych stwierdzeń jest iście ujmujący. Autor świetnie oddał niewinność Rica i Oskara oraz ich ogromny talent do pakowania się w tarapaty.

Faktem jest, że tutejsze dzieciaki to twór typowo bajkowy, i ciężko by nam było spotkać ich w prawdziwym życiu. Całe szczęście, że powieść celowo dąży do tej konwencji, a my tym chętniej dajemy się jej porwać.

Czuję się prawdziwie zrelaksowana tą historią i uważam, że od czasu do czasu warto sięgać po takie książki. Dziecko, które w nas żyje będzie miało świetna zabawę. 


Andreas Steinhöfel „Rico, Oskar i złamanie serca”
Ilość stron: 254
Wyd. WAM
Ocena: 4,5/6

niedziela, 10 czerwca 2012

Klub Matek Swatek - Ewa Stec

„Organizacja matek, które dbają o przyszłość swoich dzieci”* tak w skrócie i ze sporą dawką  niedopowiedzenia, można opisać grupę do której należą Beata, Danka i Krystyna. Jej celem jest niesienie pomocy rodzicielką, które chcą sprawić aby ich pociechy znalazły swoje drugie połówki. Tak mniej więcej wygląda sam zamysł Klubu, natomiast to co z tego wynika to zupełnie inna bajka :)

Ania jest trzydziestoletnią nauczycielką i właścicielką świeżo wykupionego mieszkania. Niestety to, że córce w końcu udało się wyprowadzić na swoje, w żaden sposób nie uszczęśliwia Beaty. Cóż jej bowiem z tych pokoi, kiedy będzie w nich sama?! Tak, panieństwo Ani co noc spędza sen z jej opuchniętych powiek. Z tego też powodu skuszona przez przyjaciółkę udaje się po pomoc do Klubu Matek Swatek.

Książka Ewy Stec to dla mnie bardzo udany pastisz komedii romantycznej, którego najjaśniejszą gwiazdą nie jest wcale markotna Ania, ale szalona paczka pań po pięćdziesiątce. To bowiem one, z namaszczeniem godnym Jamesa Bonda, wdają się w pościgi i przesłuchują świadków z użyciem groźnego depilatora. Śmiem wręcz stwierdzić, że to trio ma w sobie więcej życia niż jest w młodziutkiej Ance, która nieustannie czeka zamiast brać los w swoje ręce.

Bardzo lekka i przyjemna lektura. Mało trwogi za to dużo uśmiechu, bo takich dialogów jak między tutejszymi matkami już dawno nie spotkałam. Ciekawie i sympatycznie, choć mistrzostwo świata to na pewno nie jest.


Ewa Stec „Klub Matek Swatek”
Ilość stron: 396
Wyd. Otwarte
Ocena: 4,5/6
* s. 18

piątek, 8 czerwca 2012

Cosmopolis - Don DeLillo

Świat spekulacji giełdowych i biznesów na wielką skalę. To w tej rzeczywistości Eric Packer czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie, a raczej rekin wśród stada płotek. Każde podjęte przez niego działanie nastawione jest na konkretny zysk i środki do niego prowadzące nie mają żadnego znaczenia. Miliarder obsesyjnie dba wyłącznie o swoje zdrowie i kurs jena. Świeżo poślubionej żony właściwie nie zna, nie darzy jej też szacunkiem, a współpracownicy to dla niego tylko trybiki w nieubłaganej machinie biznesu.

Kiedy w Korei dochodzi do zabójstwa Arthura Rapp’a, ochrona Erica zaczyna być podwójnie czujna. Wszyscy są bowiem przekonani, że Packer stał się kolejnym celem zamachowca. Tym sposobem, w sparaliżowanym wizytą prezydenta Nowym Jorku, gdzie środkiem miasta przechadza się pogrzebowy orszak, nasz bohater czeka na swój wielki finał.

Cosmopolis to opowieść o mężczyźnie, który dla fortuny poświęcił swoje człowieczeństwo. Przypadek sprawia, że zaczyna się on nad tym zastanawiać, ale to że ta myśl przemknie mu przez głowę, nie oznacza wcale chęci przemiany czy zamiaru bicia się w pierś. Zupełnie inaczej wygląda jednak sprawa, kiedy przeciwnik okazuje się być niemniej zawziętym graczem i mieć równie potężne ego.

Don DeLillo stworzył książkę bardzo specyficzną. Wymagającą od czytelnika skupienia, ale zarazem niezwykle uniwersalną i wielowymiarową. Wzbudza ona wiele skrajnych emocji, i chociaż tematyka „złego bogacza” pojawia się w literaturze od dawien dawna, to my wciąż z niemalejącym zainteresowaniem dajemy się jej porwać. Tak samo jest w przypadku Cosmopolis, a że 22 czerwca ma miejsce premiera filmu opartego na podstawie tej historii, to mamy obecnie najlepszy czas by się jej bliżej przyjrzeć.  


Don DeLillo „Cosmopolis”
Ilość stron: 168
Wyd. Noir Sur Blanc
Ocena: 4/6

środa, 6 czerwca 2012

Mama ma zawsze rację - Sylwia Chutnik

Najnowsza książka Sylwii Chutnik to pozycja, którą bez wahania mogę polecić każdej matce, ojcu i człowiekowi na świecie. W sposób barwny i bardzo prawdziwy przybliża ona rzeczywiste oblicze macierzyństwa. Bo bycie rodzicem to nie tylko spacer po umajonej łące, ale też wyprawa rwącym potokiem – najczęściej w górę i pod prąd.

Dzięki zawartym tu esejom zupełnie inaczej spojrzymy na nasze rodziny oraz uświęconą atmosferę, która je otacza. Autorka, w nieco krzywym zwierciadle i z cała masą ironii, opisuje klasyczny podział domowych ról. Matka Polka – sprzątająca, ojciec – kanapowy łowca oraz ono, oczko w głowie domowników. Zdarzenia na placu zabaw, w czasie karmienia, a nawet w kosmosie. Jest tu praktycznie wszystko co wiąże się z tematem, i z każdą kolejną stroną dziwimy się, jak bardzo trafne są spostrzeżenia pani Sylwii. 

Pisarka prócz zwracania uwagi na sprawy z pozoru błahe stara się też wpoić nam odrobinę refleksji. Walczy o prawo do miłości, o możliwość posiadania rodziny, a nawet wolność w decydowaniu o swoim ciele. Jednym słowem: trochę edukacji, odrobina zadumy i ogrom dobrej zabawy. 

Przepadłam w tym niepozornym tomiku, a takie cudeńka jak Transcendencja jedzenia czy Gruba głowa z pewnością jeszcze długo będą przeze mnie mile wspominane. Czyta się to fantastyczne i uśmiech nie znika z twarzy. Polecam, szczególnie na te czerwcowe szarości za oknem.

Tutaj możecie przeczytać jej fragment  k-l-i-k.


Sylwia Chutnik „Mama ma zawsze rację”
Ilość stron: 128
Wyd. Mamania
Ocena: 5/6

wtorek, 5 czerwca 2012

Druga pełnia - Laurell K. Hamilton

Druga pełnia to już ósmy tom przygód Anity Blake, dziewczyny która mimo iż jest tylko śmiertelnym człowiekiem, to charakterem i upartością dorównuje największym przywódcom świata potępionych. Anita z zawodu jest egzekutorką – tropi i likwiduje wampiry, ale od dziecka posiada też dar ożywiania zmarłych. Już samo połączenie tych fachów zwiastuje liczne kłopoty, jednak tym co najczęściej wplątuje ją w tarapaty są bliskie relacje z wampirami i wilkołakami.

Kiedy pewnego wieczoru Anita odbiera dramatyczny telefon z informacją o aresztowaniu swego przyjaciela, nie zważając na groźby i zagrożenie postanawia go uratować. Richard oskarżony został o brutalny gwałt, którego jak twierdzi, nigdy by się nie dopuścił. Uważa, że niewinność jest wystarczającym orężem w walce z systemem, dlatego jedynym problemem staje się dla niego nadchodząca pełnia. Niestety wrogów chcących ujawnić jego sekret jest bardzo wielu, a walka z nimi daleka będzie od zasad fair play. 

Hasło z okładki „więcej niż horror” znakomicie oddaje charakter tej powieści. Hamilton po mistrzowsku łączy ze sobą wątki grozy z kryminałem i nie ucieka przy tym od iście romantycznych zastosowań. Liczne opisy magnetyzmu między bohaterami (i niestety ich atletycznych ciał) przywołują skojarzenia z literaturą „strzały i kupidyna”. Miejscami to nagromadzenie „ochów” i „achów” bywa drażniące, ale w ogólnym rozrachunku nie psują one lektury.

Jedynym zarzutem jaki mogę tu wystosować są wahania napięcia. Akcja powieści jest dość nierówna. Ożywa w chwilach starć i wspomnień głównej bohaterki, ale i tak ma się nieustanne poczucie, że autorka przesadziła z objętością i zabrakło jej pomysłu na utrzymanie wysokiego poziomu narracji.

Nie znam wcześniejszych tomów serii, więc nie mogę przyrównać jak wypada Druga pełnia na ich tle, jednak wyczuwam w autorce pewien potencjał. Pytaniem jest tylko czy Hamilton się właśnie rozkręca, czy może zaczyna jej już brakować pomysłów?


Laurell K. Hamilton „Druga pełnia”
Ilość stron: 694
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4/6