wtorek, 27 listopada 2012

Karty. Anielskie wsparcie w miłości - Doreen Virtue


Od zarania dziejów, człowiek wierzył w nadprzyrodzone siły i w chwilach zwątpienia, zwracał się do nich o wsparcie. Dla jednych były to siły przyrody, dla innych tajemnicze bóstwa... Do teraz w życiu każdego z nas zdarzają się momenty, kiedy nie wiadomo jak się zachować, a najwięcej ich przytrafia się chyba w sferze uczuć. Wszystkim, którzy zmagają się z tego typu problemami polecam karty Doreen Virtue, jasnowidzącej doktor psychologii, która kontaktuje się z aniołami.

Anielskie wsparcie w miłości to talia 44 kart z podręcznikiem, których zadaniem jest niesienie pomocy w sprawach sercowych. Dzięki prostym komunikatom oraz intuicji możemy stwierdzić czy spotkaliśmy bratnią duszę, kiedy pojawi się ten jedyny, a nawet jaka jest przyszłość naszego związku. Wedle zapewnień autorki talia została tak skonstruowana by nie było mowy o błędzie, a udzielone odpowiedzi idealnie pasowały do naszych intencji. 

Samej trudno jest mi rozstrzygać na ile to prawda, ponieważ nie bardzo wierzę w tego typu rzeczy, jednak w czasie Andrzejek na pewno uczynię z tych kart miłą rozrywkę w towarzyskim gronie. Potraktuję ich przesłanie z przymrużeniem oka, a być może życie samo zweryfikuje czy faktycznie drzemie w nich obiecana siła.

Niewątpliwym atutem tali jest staranność jej wykonania oraz piękne zdobienia, które z miejsca przykuwają wzrok. Z tego powodu, jeżeli sami interesujecie się tematyką aniołów i lubicie wróżby, to karty Doreen Virtue będą świetnym uzupełnieniem waszej kolekcji.

Doreen Virtue „Karty. Anielskie wsparcie w miłości”
Ilość: 44 karty + książeczka 124 strony
Wyd. Studio Astropsychologii
Ocena: 4/6

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wnętrza - Kelly Hoppen

Dobrze zagospodarowane wnętrze staje się nie tylko funkcjonalne, ale przede wszystkim wyraża nas samych. Układ przedmiotów, materiały z jakich je wykonano, faktura, kolor – każdy element ma znaczenie w trakcie budowania harmonijnej całości. Mistrzynią tej dziedziny jest Kelly Hoppen, brytyjska projektantka i dekoratorka wnętrz, ceniona przez miliony odbiorców.

Wnętrza to album, który krok po kroku prowadzi nas przez niełatwą sztukę urządzania mieszkania. Jest tu ogromna ilość zdjęć, informacji, a nader wszystko konkretnych porad, dzięki którym możemy sprawić, że nasze cztery ściany nabiorą wyjątkowej atmosfery. W książce znajdziemy informacje na temat stosowania kolorów, dobierania detali czy projektowania rozkładu wnętrza. Dodatkowo na marginesach autorka podkreśliła kluczowe sprawy w tym procesie, takie jak budowanie siatki projektu oraz dbanie o jego przejrzystość.

Sama niedawno remontowałam pokój i wiem, jak wiele może zależeć od szczegółów. Zazwyczaj największą uwagę skupiamy na meblach i kolorze ścian, a tym czasem to oświetlenie i drobne bibeloty sprawiają, że w danym miejscu czujemy się jak w prawdziwym domu.  I właśnie tu z pomocą przychodzi nam Kelly Hoppen. Wnętrza to przejrzyste kompendium wiedzy na temat każdego pomieszczenia. Sypialni, kuchni, salonu, łazienki. Zawiera gotowe i sprawdzone przepisy, jak również inspiruje by samemu zacząć eksperymentować.

Jest to idealna pozycja dla początkujących projektantów oraz zupełnych laików w tej dziedzinie. Prosta, konkretna i pięknie wydana.


Kelly Hoppen „Wnętrza”
Ilość stron: 224
Wyd. Muza
Ocena: 5/6

piątek, 23 listopada 2012

Saga księżycowa: Cinder - Marissa Meyer

Historię Kopciuszka zna chyba każdy. Macocha, złe siostry, zgubiony pantofelek... Marissa Meyer w Księżycowej sadze pokusiła się o interpretację tej baśni, ale inerpretację niezwykłą, bo osadzoną w dalekiej przyszłości.

Rzecz dzieje się w Nowym Pekinie, stolicy Wspólnoty Wschodniej. To właśnie tu mieszka Cinder, która na skutek nieszczęśliwego wypadku stała się cyborgiem. Mimo mechanicznej ręki i nogi, dziewczyna zawzięcie walczy o przetrwanie w świecie zdominowanym przez niebezpieczną zarazę. Pracuje jako znakomitej klasy mechanik, ma przyjaciółkę androida i dwie przyrodnie siostry. Na skutek pechowego zbiegu okoliczności, jedna z nich, zostaje zainfekowana wirusem, a macocha w imię zemsty, wysyła Cinder jako ochotnika do badań nad antidotum.

Oczywiście nie mogło zbraknąć w tym wszystkim księcia i urządzanego przez niego balu. Na szczęście rzecz opowiedziana przez panią Meyer, nijak ma się do klasycznych historii z pogranicza urban fantasy, czy paranormal romance. Nie znajdziecie w niej słodkich wyznań ani maślanych oczu. Jest groza, szczerzy bohaterowie oraz w końcu dziewczyna, pewna swoich racji i wiedząca, co tak naprawdę chce osiągnąć. I to właśnie Cinder staje się głównym atutem tej opowieści. Konkretna i wiarygodna postać jest miłą odmianą, wobec jej rówieśniczek, które zdają się nie radzić z własną osobą, a co dopiero być w stanie zatroszczyć się o innych.

Początkowo cybernetyczna rzeczywistość Sagi Księżycowej wydawała mi się zbyt dziwna i nienaturalna. Androidy, przybysze z kosmosu... przecież to kompletnie nie moja bajka. Teraz jednak patrzę na to zupełnie inaczej i nie żałuję swojej decyzji. Historia Cinder to wciągająca wariacja na temat baśni i antyutopii. Wzrusza, bawi, a przede wszystkim zadziwia.


Marissa Meyer „Saga księżycowa. Cinder”
Ilość stron: 440
Wyd. Egmont
Ocena: 4,5/6

wtorek, 20 listopada 2012

Twój cień - Jeffery Deaver

Kathryn Dance powraca w wielkim stylu. Agentka specjalizująca się w wykrywaniu kłamstwa i technikach przesłuchań, kolejny raz musi stawić czoła groźnemu przestępcy.

Kayleigh to młoda, utalentowana dziewczyna, która dzięki muzyce country zdobyła już chyba wszystko, co było możliwe. Sławę, szacunek i bezgraniczne uwielbienie fanów. Niestety wymiana listów z jednym z nich została opacznie zrozumiana i pewien mężczyzna sądzi, że Kayleigh darzy go wyjątkowym uczuciem. Obsesyjnie w nią wpatrzony wysyła setki wiadomości i śledzi każdy jej ruch. Kiedy w otoczeniu piosenkarki zaczynają ginąć ludzie, nikt nie ma wątpliwości kto jest winny tych potwornych zbrodni. 

Po utarczkach z fanatycznym guru oraz samozwańczym obrońcą moralności, w najnowszej historii z Kathryn Dance, przyszła kolej na stalkera. Prześladowca zagraża bezpieczeństwu tych, którzy w jakikolwiek sposób narazili dobre imię Kayleigh na straty. Na nieszczęście Edwin Sharp, prócz swojej obsesji, może się też poszczycić wyjątkową inteligencją, która z pewnością nie pomoże w udowodnieniu jego winy.

Miałam już okazję poznać kilka książek autora i styl, jakim się on posługuje, bardzo przypadł mi do gustu. Deaver lubi wykorzystywać ślepe zaułki, w które z uwielbieniem nas wpędza. Szkoda tylko, że w Twoim cieniu zabrakło części napięcia, które towarzyszyło poprzednim przygodą Kathryn. Jednak nawet bez tego książka zasługuje na chwilę uwagi. Deaver w bardzo wdzięczny sposób potrafić łączyć ze sobą wątki czysto kryminalne z prywatnym życiem bohaterów, sprawiając, że jego powieści stają się literaturą dla każdego rodzaju odbiorcy. Znajdziemy w niej akcję, emocje, a teraz również opowieść o sile rodziny. 

Serdecznie zachęcam do rozpoczęcia serii od Śpiącej laleczki, a nawet się nie zorientujecie, kiedy wasze ręce same zawędrują do Cienia.


Jeffery Deaver „Twój cień”
Ilość stron: 456
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4,5/6

środa, 14 listopada 2012

Krok do szczęścia - Anna Ficner-Ogonowska

W przypadku Anny Ficner-Ogonowskiej śmiało można powiedzieć, że pisarka szturmem wdarła się na listy bestsellerów i ani myśli z nich uciekać. Jej pierwszą powieść Alibi na szczęście mąż potajemnie wysłał do wydawnictwa i tak oto niespodziewanie, wszystko się zaczęło.

Pani Ogonowska pisze o sprawach zwyczajnych, ale wymagających taktu i często pomijanych z uwagi na niezręczność jaką wywołują. Hanka, bohaterka Kroku do szczęścia, uczy się na nowo kochać po stracie swojego partnera. Do niedawna trzymała się jeszcze z boku, bardziej przyglądając się życiu niż w nim uczestnicząc, jednak nagłe pojawienie się Mikołaja wymusiło na niej zmianę tej postawy. Na jego widok w Hani znowu obudziły się zapominanie uczucia, a zarazem też ogromne wyrzuty sumienia, że zaczyna stawać się kimś innym i zapomina.

Krok do szczęścia to książka, która pod pozorami lekkiej historii o miłości, pokazuje długi i żmudny proces ponownego stawania na nogi po utracie kogoś bliskiego. Faktem jest, że trochę to ubarwiono i niestety przesadzono ze słodkością uczuć, co miejscami strasznie mnie denerwowało, jednak w ogólnym rozrachunku powieść jest nawet godna uwagi. Mamy tu klasyczną zabawę w kotka i myszkę – on by chciał, ale ona się boi, potem ją dopada ochota, lecz on nie odbiera telefonu... Na szczęście między tym wszystkim przewija się wątek Dominiki, która dobrze wie, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasami bolesnej szczerości.  

Ogólnie niby takie nic. Niby to już było, lecz setki sprzedanych egzemplarzy o czymś przecież świadczą. Polecam dla relaksu i oderwania się od rzeczywistości.


Anna Ficner-Ogonowska „Krok do szczęścia”
Ilość stron: 416
Wyd. Znak
Ocena: -4/6

poniedziałek, 12 listopada 2012

10 sposobów na modę - Maja Sablewska

Porwałam się ostatnio na znane nazwiska i tak po wielkiej oraz sławnej Rowling, przyszła pora na nie mniej medialną Maję Sablewską. O tym, że uwielbiam jej styl już kiedyś pisałam, dlatego fakt, że 10 sposobów na modę trafiło do mnie już dwa dni po premierze, nie powinien nikogo dziwić.

Co sądzę o tej książce? Pod względem wizualnym i jakościowym jest to majstersztyk. Piękne wydanie, masa zdjęć oraz dopracowana szata graficzna nieustannie cieszyły moje oczy. Jednak z merytoryką tak wesoło już nie ma. Udzielane przez Maję porady, to w głównej mierze powszechnie znane mądrości, które może w świecie nastolatki dokonają jakiś spektakularnych zmian, ale u bardziej doświadczonych dziewczyn hasła typu: kupuj rzeczy droższe, ale lepszej jakości, czy układaj ubrania zestawami - świata nie wywrócą.

Lubię za to język Sablewskiej oraz jej konsekwencję w tworzeniu własnego wizerunku. Niezależnie od tego czy przeczytacie z nią wywiad, obejrzycie jakiś program czy sięgnięcie po tę książkę, przekonacie się, że ona wszędzie jest taka sama. Opowiada o sobie, odnosi się do przykładów z życia wziętych i bije z niej niesamowity optymizm, który niezależnie od tego w jakie konwenanse został ubrany, zawsze jest jednakowo zaraźliwy.

I mimo że z 10 sposobami na modę „Ameryki nie odkryłam”, to spędziłam z nimi naprawdę miłe popołudnie i mam kilka pomysłów na najbliższe zakupy.



Maja Sablewska „10 sposobów na modę”
Ilość stron: 160
Wyd. G+J
Ocena: 4/6

niedziela, 11 listopada 2012

Trafny wybór - J. K. Rowling

Trafny wybór to z pewnością jedna z najbardziej wyczekiwanych książek roku, a przy okazji powieść objęta gigantycznym PR’em i promocją. Powstaje jednak pytanie, czy Trafny wybór rzeczywiście jest taki dobry jak go reklamują oraz czy warto biec po niego do najbliższej księgarni?

Wszystko zaczyna się w dniu, kiedy Barry pada martwy przed klubem golfowym, a każdego bez wyjątku, dosięga szok i zapytanie „kto zajmie jego miejsce w radzie miasta”? Kandydatów jest wielu. Wszyscy zdeterminowani i pełni wiary w to, że to właśnie oni najlepiej przejmą spuściznę kolegi. Rozpoczyna się walka o stołki, a sekrety z rodzinnego życia pretendentów, coraz częściej wychodzą na światło dziennie. Wydawać by się mogło, że dla lekarzy i nauczycieli zamieszkujących Pagford, przemoc czy uzależnienia są jedynie hasłami z medialnych doniesień. Nic bardziej mylnego, lecz powstaje pytanie co w takich okolicznościach okaże się być trafnym wyborem, i jaka będzie cena za jego dokonanie?

Kupując najnowszą powieść J. K. Rowling liczyłam na coś porywającego i niestety trochę się zawiodłam. W przeciwieństwie do serii o młodym czarodzieju, Trafny wybór nie potrafi zaciekawić od pierwszych stron. Co gorsza, jego początkowe rozdziały są istnym potokiem imion oraz informacji, które ciężko jest spamiętać i pokojarzyć. Na dobrą sprawę historia wciąga dopiero od połowy, kiedy to ujawnia się jej prawdziwy bohater, a my w końcu jesteśmy świadomi relacji zachodzących między poszczególnymi rodzinami.

J. K. Rowling bez wątpienia jest mistrzynią detalu. Autorka potrafi stworzyć skomplikowaną fabułę w oparciu o jedno, pozornie błahe zdarzenie, i zbudować na jego kanwie złożoną historię miasta i jego mieszkańców. Dla jednych już samo to może być wielkim osiągnięciem, jednak dla mnie zabrakło w tym świeżości. Źli i chciwi bogacze, skrzywdzona przez los dziewczyna. Wszystko to wyświechtane hasła, które u debiutantów nie byłyby niczym dziwnym, ale tutaj rozczarowują.

Trafny wybór to lekko i sprawnie napisana historia o małym miasteczku. Dobrze się ją czyta, jednak pamiętając kto jest jej autorem, zostawia po sobie też spory niedosyt.


J. K. Rowling „Trafny wybór”
Ilość stron: 510
Wyd. Znak
Ocena 4,5/6

piątek, 9 listopada 2012

Stos

zakup własny
 od lewej: z wymiany, od wyd. Novae Res i zakup własny
 Geim od wyd. Czarna Owca, reszta od wyd. Novae Res
Twój cień od wyd. Prószyński i S-ka, reszta zakup własny 
 
 zakup własny
zakup własny

chyba za dużo kupuję...

wtorek, 6 listopada 2012

Nie licząc kota - Kasia Bulicz-Kasprzak


Joasia. Zdolna dziewczyna, wykładająca na uczelni wyższej. Szczęśliwie zakochana, z własnym mieszkaniem i planami na przyszłość. Wszystko do czasu, kiedy odbiera od matki telefon, że zmarła im ciotka i Asia koniecznie musi w imieniu rodziców jechać na jej pogrzeb. Naszej bohaterce pomysł ten jest co najmniej nie na rękę, jednak dręczona wyrzutami sumienia udaje się w końcu do porzuconego niegdyś miasteczka. Na miejscu czeka na nią spadek, czarny kocur i wścibska sąsiadka. Trzy elementy, które wywrócą jej spokojne życie do góry nogami oraz wciągną w wir familijnych tajemnic.

Nie licząc kota to historia miłosna jakich powstało wiele, a mimo to będąca w stanie się obronić, dzięki poruszanej w niej tematyce. Prócz motywu spadku i oczywistych mężczyzn, poznajemy tu niełatwe życie Asi i jej rodzinne perypetie. Wychowana przez ciotkę z dala od rodziców, ciężko miała odnaleźć się w ówczesnej rzeczywistości. Była słaba, łatwowierna i spotykała ludzi, którzy skrzętnie to wykorzystywali. Teraz, kiedy po latach wraca w rodzinne strony, musi na nowo zmierzyć się z przeszłością. Czy jej się to uda? Jaki sekret przy tym odkryje i czy kot ją zaakceptuje? :)

Nie spodziewajcie się wielkiej literatury, ale dla relaksu czy odciążenia umysłu książka powinna się sprawdzić. Warsztat autorki oraz wykorzystany przez nią język, dają poczucie płynności, a kolejne zdarzenia gładko migają nam przed oczami. Jest tu też parę niedociągnięć. Można się przyczepić do ślamazarności i niezdecydowania głównej bohaterki. A także wykorzystania do cna ogranych schematów – np. sytuacja z rozlanym winem i solą.

Jednak taki już chyba urok „historii miłosnych”. Raz nas one rozbawią, kiedy indziej wynudzą, a my i tak na nowo po nie sięgamy.


Kasia Bulicz – Kasprzak „Nie licząc kota”
Ilość stron: 288
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 4/6

piątek, 2 listopada 2012

Kobieta, którą porwał wiatr - Claus Stephani

Bajla to piękna, rudowłosa kobieta, która mimo młodego wieku zdążyła już owdowieć. Opuszczona przez męża, staje się łatwym celem agresji i napastliwości mężczyzn z całej wioski. Aby uniknąć prześladowań Bajla ucieka z Arwinicy i rusza w podróż do dalekich krewnych. Jej tułaczka trwa kilka lat, będąc za każdym razem zmuszoną do wyjazdu z powodu kolejnych zastraszeń. W między czasie wybucha druga wojna świata, a świat staje się dla niej jeszcze bardziej obcy i nieprzychylny.

W intencji autora była zapewne, chwytająca za serce, historia kobiety szykanowanej ze względu na wiarę i pochodzenie. Mamy tu Żydówkę, okres wojenny, napiętą atmosferę i budzące się demony. W takiej sytuacji nie trudno jest zbudować dramaturgię, czy grać na emocjach czytelników. Sztuką staje się natomiast pokazanie czegoś nowego i zainteresowanie odbiorcy.

W moim poczuciu zabieg ten Clausowi Stephani kompletnie się nie udał. Kobieta, którą porwał wiatr to nieustanna relacja i opis. Książka jest ciężka, nużąca. Ciągłe wtrącenia z historii kraju lub narodu męczą i zniechęcają do dalszej lektury. A szkoda, bo wątek trzech kobiet, których życie przewija się między poszczególnymi fragmentami, jest naprawdę obiecujący.

Nie porwała mnie opowieść o rudowłosej Bajli. Może gdyby przedstawiono ją w prostszy i mniej udziwniony sposób dałabym się jej pochłonąć. Obecnie nie polecam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego.


Claus Stephani „Kobieta, którą porwał wiatr”
Ilość stron: 304
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 3/6

czwartek, 1 listopada 2012

Na własną rękę - Chris Tvedt

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas do schematu, który w większości książek wygląda bardzo podobnie: ktoś popełnia zbrodnię, policjant o burzliwej przeszłości bądź problemach z alkoholem postanawia odnaleźć sprawcę. Nie jest to łatwe, jednak dzięki sprytowi i odrobinie szczęścia winny trafia za kratki, a komisarz na izbę wytrzeźwień. W między czasie w fabułę zostaje wpleciona kobieta i rzecz dzieje się w małej wiosce nad brzegiem morza. I chociaż nie mam nic do powyższego opisu, to ku mej uciesze Chris Tvedt podchodzi do sprawy zupełnie inaczej. 

Mikael Brenne to dobrze sytuowany prawnik, którego kariera zaczyna nabierać tempa. Napędzany falą zwycięstw Mikael, podejmuje się sprawy, której nie można wygrać, i która z góry wydaje się być skazana na porażkę. Jego klient oskarżony został o zgwałcenie i zamordowanie nastolatki, a świadkowie nie mają cienia wątpliwości, że to właśnie jego widzieli na miejscu zbrodni. Początkowo rzecz wygląda beznadziejnie, ale nasz bohater nawet nie przewiduje jak trudna i złożona okaże się być ta sprawa.

Nie chcę się rozpisywać na temat akcji, ponieważ jej siła tkwi w zaskoczeniu, ale mam ważenie, że na brak rozrywki nikt narzekać nie będzie. Autor jest adwokatem i sądowej potyczce realizmu odmówić nie można, ale niestety nie wszystko jest tutaj piękne i cudowne. Zdarzały się momenty w których trudno było uwierzyć, że Mikael jak za dotknięciem magicznej różdżki odkrywa kolejne elementy układanki, a obcy ludzie wyjawiają mu rodzinne sekrety. Zabrakło mi w tym wątpliwości i zwyczajnego dystansu, bo przecież nie wszystkich da się przekupić jedną butelką bimbru.

Jakkolwiek by jednak nie narzekać, to w trakcie lektury zarzuty te gdzieś umykają i dajemy się wciągnąć w wir wydarzeń. Spore znaczenie ma w tym język Tvedt’a. Krótkie zdania oraz prosty styl sprawiają, że nie sposób się zatrzymać.

Zachęcam byście sprawdzili to „na własną rękę”. Sądzę, że warto. 


Chris Tvedt „Na własną rękę”
Ilość stron: 368
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 4,5/6

Liebster Award

Zabawę i jej zasady zna już chyba każdy, dlatego tylko podziękuję dziewczyną za nominację i od razu przejdę do odpowiedzi.

Pytania Wiedźminki:

1. Kto jest Twoim książkowym "autorytetem" ? 
Pojęcia nie mam. U każdego podoba mi się coś innego, więc konkretnego nazwiska brak.
2. Czy wygraną w lotto przeznaczyłbyś na książki ? 
Raczej na wybudowanie domu, w którym byłaby by wielka biblioteczka, bo jeśli zakupię jeszcze więcej książek to w obecnym stanie, to nie będę miała ich gdzie trzymać.
3. Jaka jest biblioteczka Twoich marzeń ?
Ogromna z masą pustych regałów, które można zapełniać bez końca.
4. Jaką postać książkową uważasz za złą do szpiku kości ?
W tym momencie do głowy przychodzi mi tylko Cruella de Mon, ale to nie jest dobra odpowiedź ;)
5. Czy masz jakieś marzenie książkowe ?
Chciałabym dostać wszystkie książki z listy "do zdobycia".
6. Co Twoim zdaniem idealnie pasuje do książki ? :)
Kot, koc i herbata :)
7. Czy strasz się szanować cudze książki oraz te z biblioteki ?
Tak, ale teraz rzadko zdarza mi się wypożyczać książki.
8. Czy wg Ciebie, aby być wybitnym pisarzem trzeba mieć spory potencjał ?
Dla mnie najważniejszy jest pomysł. Bez ciekawej fabuły nawet najlepszy warsztat umiera.
9. Twoja ulubiona bajka/książka z dzieciństwa - dlaczego ta ?
Muminki Tove Jansson, a dlaczego… szczerze to pojęcia nie mam. Widocznie od małego miałam ciągoty w północnym kierunku :)
10. Czego nie lubisz w książkach ?
Powtarzalności, braku akcji i literówek.
11. Co czytasz aktualnie ?
Twój cień – Jeffery Deaver.

Pytania Tuśki

1. Czy znasz taką piosenkę z którą kojarzy ci się coś dobrego ? 
Blink 182 "All The Small Things".
2. Postać z książki lub filmu, którą bardzo często wspominasz? 
W ostatnich dniach na pewno Harry Potter, bo każdy pyta się mnie jaka jest nowa książka Rowling.
3. Jaki jest twój ulubiony cytat?
„Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele”. Walter Lippmann
4. Jaki jest twój styl?
Wypowiedzi? Chaotyczny :) Ubioru? Sportowo-rockowy (?).
5. O czym marzysz? 
Od miesiąca intensywnie o Skandynawii – zbieram na bilety.
6. Miejsce, które chciałabyś/chciałbyś zwiedzić bez względu na koszty. 
Patrz punkt 5. Szwecja, Norwegia, Finlandia, Islandia, a potem się pomyśli.
7. Przedmiot, który bardzo chcesz posiadać?
Aktualnie nowy telefon, bo dalej nie mogę się zdecydować na konkretny model :/
8. Ulubiony smakołyk? 
Kokos w każdej postaci.
9. Co chciałabyś/chciałbyś w sobie zmienić? 
Kondycję fizyczną, bo póki co mam więcej zakwasów niż formy.
10. Opisz siebie w jednym zdaniu. 
W moim przypadku wystarczy jedno słowo – panoptikum.
11. Ulubiona zabawa z dzieciństwa? 
Masz go na wysokim – ktoś to jeszcze pamięta?