wtorek, 30 kwietnia 2013

Myszy i ludzie - John Steinbeck

Też tak macie, że jak się uprzecie na jakąś książkę to nie ma zmiłuj i musicie ją sobie kupić? Nie ważne, że nie wiecie o czym ona właściwie jest, ani kim był jej autor. Wystarczy chwytliwa okładka i tytuł, który daje wam do myślenia. U mnie tak było z opowiadaniem Myszy i ludzie. Nie przeczytałam opisu, nie sprawdziłam kim jest John Steinbeck. Nabyłam w księgarni, usiadłam i przepadłam bez reszty.

Lennie i George to dwójka robotników, wędrująca od rancza do rancza i poszukująca sezonowego zajęcia na roli. Trudno powiedzieć, jakie łączą ich ze sobą więzi. Są znajomymi, a może rodziną. Na pewno zagadkowe jest przywiązanie się George'a do upośledzonego giganta, jakim jest Lenny. Chłopak ma trudności z zapamiętaniem najprostszych rzeczy, jednak siłą i posturą mógłby zdzielić niejednego chłopa. Nieporadność Lenniego sprowadza na najemników liczne kłopoty. Przemierzając pogrążone w kryzysie Stany szukają zarobku i akceptacji, marząc jednocześnie o własnej farmie i wielkiej hodowli królików.  

Myszy i ludzie to krótkie opowiadanie o przyjaźni oraz o tym, jak inni ludzie mogą zmienić postawę człowieka. Mam wrażenie, że w zależności od dnia i nastroju odbierzemy je zupełnie inaczej. Raz da nam wiarę i nadzieję, a kiedy indziej dojdziemy do wniosku, że w życiu wszystko jest bez sensu.

Jak się okazało, Steinbeck jest laureatem literackiej Nagrody Nobla i to chyba pierwszy autor, który pomimo wzniosłego odznaczenia, potrafi w prosty sposób dotrzeć do swojego odbiorcy. Jestem w pełni zauroczona stylem w jakim pisze. Proporcją między ilością słów a treścią.

Cudowna historia o beztrosce istnienia i pogoni za marzeniami.  


John Steinbeck „Myszy i ludzie”
Ilość stron: 120
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd

Stany Zjednoczone przełomu lat 60-tych. Czasy wielkiej dyskryminacji rasowej, a zarazem okres buntu i wyzwolenia się czarnoskórych obywateli spod reżimu białych panów. To wtedy wielkie zmiany dosięgły nie tylko amerykańskie społeczeństwo, ale sprawiły również, że Lily Owens zdobyła impuls, by poszukać prawdy o swojej matce.

Dziewczyna od lat wczesnego dzieciństwa, zmaga się z koszmarem dnia, w którym pistolet nagle wystrzelił. Lily w jednej sekundzie zdana została na łaskę ojca, nie potrafiącego podarować jej nawet kilku słów otuchy. Najbliższą dla niej osobą stała się wówczas Rosaleen, czarnoskóra niańka, która na skutek swej zapalczywości, trafiła w końcu do miejscowego aresztu.

Ratując Rosaleen przed niechybną śmiercią, Lily pakuje do kieszeni pamiątki po matce i ucieka z domu. Dzierżąc w dłoni obrazek Czarnej Madonny, wędruje aż do Tiburonu, miejscowości oddalonej o kilkadziesiąt mil od jej rodzinnych stron. To tam wraz z nianią  znajdują dach nad głową oraz dostają pracę w miejscowej pasiece.

Sekretne życie pszczół pełne jest zaskakujących analogii między życiem ludzi i owadów. Obowiązujące nas prawa natury, walka o przetrwanie, skupienie się wokół królowej matki. Siła tej książki drzemie w sposobie w jaki została opowiedziana oraz w mnogości spraw, którą porusza. Wracając do przeszłości swoich rodziców, Lily odnajduje coś wyjątkowo cennego. Prawdę o sobie, przyjaciół na całe życie oraz staje się obserwatorem wielkich zmian, które dopiero mają nastąpić.

Sekretne życie pszczół to poruszająca opowieść pełna optymizmu o sile miłości i boskiej mocy kobiet. Krzepiąca lektura, nie tylko dla wielbicieli słodkości.

 
Sue Monk Kidd „Sekretne życie pszczół”
Ilość stron: 320
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

niedziela, 28 kwietnia 2013

Stos

Widząc w księgarni 50% zniżki z okazji Dnia Książki nie mogłam się powstrzymać. 
Mam zapasy na długi weekend i kilkanaście kolejnych.



John Steinbeck "Myszy i ludzie"
Katarzyna Michalak "Sklepik z niespodzianką: Bogusia"
Kevin Brooks "Candy"
John Irving "Ostatnia noc w Twisted River"
Krzysztof Bielecki "Różne oblicza wszechmocy" - od autora   recenzja
Cornelia Funke "Reckless: Nieustraszony" - od p. Macieja Drozd  recenzja
Robert Muchamore "Cherub: Anioł Struż" - j.w.   recenzja
Gennifer Albin "Przędza" - od wyd. Literackiego  recenzja 
Peter Heller "Gwiazdozbiór psa"
Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis "Zmień swoje życie z Ewą Chodakowskąrecenzja
Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół"
Tove Jansson "Uczciwa oszustka"
Arnaldur Indriðason "Jezioro"
Olga Rudnicka "Natalii 5"
Karin Alfredsson "Godzina 21:37"
Camilla Läckberg "Zamieć śnieżna i woń migdałów"   recenzja
Camilla Läckberg "Kamieniarz"
Camilla Läckberg "Ofiara losu"
Camilla Läckberg "Kaznodzieja"     recenzja



Tove Jansson "Kto pocieszy Maciupka?"
Dominique Loreau "Sztuka minimalizmu w codziennym życiu"

W drodze jest jeszcze jedna paczka, ale o tym następnym razem.

piątek, 26 kwietnia 2013

Zamieć śnieżna i woń migdałów - Camilla Läckberg

Dla rodziny Liljecronas miały to być wyjątkowe święta. Wszyscy zebrani przy wspólnym stole, rozmawiający, śmiejący się. Takie były plany, ale kiedy w grę wchodzą wielkie pieniądze, trudno jest mówić o jakiejkolwiek bezinteresowności.

Na odciętej przez zamieć śnieżną wyspie, dochodzi do morderstwa. Z uwagi na miliardowy spadek po seniorze rodu, każdy zdaje się mieć motyw do popełnienia tej okropnej zbrodni. Kto stoi za truciem dziadka? Wnuki chcące ratować swój interes, rządni majątku synowie czy może przyjezdny stróż prawa? Läckberg w swej historii nawiązuje do stylu takich znakomitości, jak Christie i Conan Doyle. Mamy jedno pomieszczenie, kilkunastu podejrzanych oraz narzędzie zbrodni pachnące migdałami. 

Zamieć śnieżna… w luźny sposób łączy się z serią o Erice Falck. Rzecz dzieje się we Fjällbace, wspomniany stróż prawa jest znajomym z komisariatu Patrika, natomiast cała reszta to już zupełnie inna bajka. 

Tym razem akcję można nazwać mianem spokojniejszej, bardziej oszczędnej w szczegółach. Charakterystyka postaci jest wybiórcza. Ich poglądy oraz motywy zachowań poznajemy dopiero w trakcie przesłuchania przez policję. Bywa, że brakuje nam przez to tła i szerszej analizy zdarzeń. Niby pytamy, szukamy, ale wszystko jest jak gdyby zawieszone w powietrzu. Na plus dla autorki wypada za to zabawa konwencją i swoiste „mrugnięcie oka” w stronę czytelnika.   

Zamieć śnieżna i woń migdałów nie jest złą książką, ale nie wyróżnia się też niczym szczególnym. Mi się podobała, jednak wiem, że zauroczona Fjällbacką daleka jestem od obiektywizmu.


Camilla Läckberg „Zamieć śnieżna i woń migdałów”
Ilość stron: 144
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4/6

           
                                P. S.  Ktoś się może wybiera? 

środa, 24 kwietnia 2013

Ziemia kłamstw - Anne B. Ragde

Nie jest to porywająca opowieść w komercyjnym tego słowa znaczeniu. Wręcz przeciwnie. Wiele osób szybko może się nią znudzić, ale mnie dawno przeczytana historia nie ujęła tak mocno, jak Ziemia kłamstw. Zaskakująca książka z kategorii tych „koniecznie do zapoznania”.

Anne B. Ragde stworzyła przejmującą historię na temat relacji w skłóconej ze sobą rodzinie. Mamy tu trójkę rodzeństwa oraz matkę, która na skutek wylewu znalazła się na granicy życia i śmierci. Jej ostatnie dni stają się pretekstem do spotkania się braci i stawienia czoła zaistniałej sytuacji. To także moment do spojrzenia w oczy swoim obawom oraz próba ostatecznego rozliczenia się z przeszłością.

Margido prowadzi zakład pogrzebowy, Erlend projektuje sklepowe wystawy w Kopenhadze, a  Tor zajmuje się rodzinnym gospodarstwem. Tor jako jedyny ma też córkę, którą widział tylko raz w życiu. Mimo to zaprasza ją do siebie, żeby poznała babkę, nim ta odejdzie z tego świata.

Ujmujące jest to, w jak bardzo swobodny sposób, autorka potrafi przekazać nam trudny do zrozumienia temat. Znalazłam tu prawdziwe ludzkie losy, ból oraz strach przed zmianami i samotnością. Takiej sagi mi właśnie brakowało. Bez sielankowości i ociekania lukrem. Praca w gospodarstwie jest ciężka i śmierdząca. Dom zaniedbany, a nawet najmniejsza zadra z przeszłości, urasta do rangi niewybaczalnego przewinienia.

Emocjonalna podróż do Byneset oraz w głąb samego siebie. Naprawdę polecam. W planach mam już kolejne książki autorki.


Anne B. Ragde „Ziemia kłamstw”
Ilość stron: 288
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 6/6

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Reckless: Nieustraszony - Cornelia Funke


„Głowa na zachodzie, ręka na południu, 
serce na wschodzie,
posiadają razem to, czego pragnie każdy z osobna.
Ukryte tam, gdzie wszystko się zaczęło”*.


Niebezpieczeństwo, tajemnica i obietnica wielkich skarbów – tak w skrócie można by scharakteryzować >>Reckless<<, najnowszą serię niemieckiej pisarki Corneli Funke, która zasłynęła kilka lat temu cyklem powieści Atramentowe serce. 

Nieustraszony to druga część przygód Jakuba Reckless, nastoletniego łowcy skarbów, który za pomocą lustra przenosi się do baśniowej krainy, zamieszkiwanej przez królów i fantastyczne stworzenia.

Pod koniec poprzedniej książki, Jakub padł ofiarą klątwy Czarnej Nimfy. Na jego piersi zaczął wyrastać symbol ćmy, odbierający mu z każdym dniem cząstkę życia. Mimo licznych prób, ratunku z tej sytuacji nadal nie widać. Na nic zdała się woda z cudownej studni oraz jabłko z zaczarowanego ogrodu. Resztki nadziei utkwione zostały w legendzie o królu Nerronie i kuszy, którą posiadał. Problem polega jednak na tym, że aby ją zdobyć trzeba nie tylko rozwiązać starą zagadkę czarownicy, ale jeszcze przechytrzyć konkurenta zdolnego do każdej zbrodni. Czy chłopakowi wystarczy na to sił? A może teraz to Will będzie musiał stanąć w obronie swojego brata? 

Fenomen twórczości Corneli Funke zawiera się moim zdaniem w dwóch słowach: w opisach oraz w klimacie. Autorka w niezwykle barwny i sugestywny sposób kreśli obrazy w naszych głowach. Wyobraźnię bombardują rozległe lasy, ruiny zamków. Każda sytuacja jest osadzona w przestrzeni i dokładnie scharakteryzowana. Wydaje mi się, że w książce z pogranicza przygody i fantasy taka dbałość o szczegóły jest wielką zaletą.

Jako osoba o nikłym zaufaniu do tego typu literatury muszę przyznać, że Nieustraszony mile mnie zaskoczył. Wciągająca historia, napisana przystępnym, lotnym językiem. Nie miałam wobec niej konkretnych oczekiwań, ale podobało mi się.


Cornelia Funke „Reckless – Nieustraszony”
Ilość stron: 672
Wyd. Egmont
Ocena: 4,5/6
s. 96

piątek, 19 kwietnia 2013

Różne oblicza wszechmocy - Krzysztof Bielecki

Jakbyś zareagował, gdyby przed tobą nagle ukazał się Szatan i zaproponowałby ci spełnienie trzech dowolnych życzeń? Uznałbyś to za podstęp, wielką okazję czy uciekłbyś w popłochu gdzie pieprz rośnie? Pewien mężczyzna postanowił podejść do tego zupełnie inaczej. Wystawił Szatana na próbę, sprawdzając tym samym, w czym tkwi sekret jego wszechmocy.

Różne oblicza... to mini opowiadanie na temat nadarzających się okazji i talentu, jak z nich korzystać. To także historia anonimowego człowieka, który potrafi do wszystkiego podejść z dystansem, czerpiąc tym samym podwójne korzyści ze szczęścia, które go nie opuszcza.

Nie sądźcie jednak, że Bielecki porzucił swoje bujanie w obłokach i irracjonalne przygody. Absurd oraz groteska nadal chętnie goszczą na stronach jego opowiadań, a czytelnik po zamknięciu książki wciąż zastanawia się „co to właściwie było”. I właśnie za to lubię tego autora. Za dwuznaczność, nutę szaleństwa i niezwykłe pomysły, których mu nie brakuje. 

Różne oblicza wszechmocy można przeczytać w trakcie podróży metrem lub autobusem. Krótkie, zwięzłe opowiadanie, a mimo to mocno zapadające w pamięć.


Krzysztof Bielecki „Różne oblicza wszechmocy”
Ilość stron: 102
Wyd. Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości
Ocena: 4/6

środa, 17 kwietnia 2013

Buzz - Anders de la Motte

O swojej słabości do skandynawskich kryminałów przypominać raczej nie muszę. Czytam je dosłownie na kilogramy, ale powoli skłaniam się do opinii, że wiele z nich jest do siebie łudząco podobnych i znalezienie czegoś oryginalnego zaczyna graniczyć z cudem. Z tego powodu Anders de la Motte odznacza się podwójnie. Jego historia pełna jest rozmachu, a charyzmatyczny bohater, stale wprawia nas w osłupienie swoją bezczelnością. Usiądźcie więc wygodnie i zapnijcie pasy: rozpoczynamy Grę w Alternatywną Rzeczywistość.

Dokładnie rok temu Henrik Pettersson stał się posiadaczem telefonu, który wprowadził go do świata wirtualnych rozgrywek, przyniósł mu sławę i ogromną fortunę. Kiedy jednak HP z lidera stał się ofiarą prowadzonej zabawy, zwinął manatki i po cichu ulotnił się za granicę.

Do tej pory ucieczka przed Grą szła mu całkiem nieźle. Uzbrojony w pokaźną sumę pieniędzy, spędzał długie wakacje na Bliskim Wschodzie, jednak przyzwyczajony do systematycznych dawek adrenaliny, zaczął się powoli nudzić takim sposobem życia. Szukając dodatkowych uciech nawet nie podejrzewa, że znowu trafi na celownik przywódców Gry. Pojmany i uwięziony w ponurym lochu w okolicach pustyni, zostaje nagle oskarżony o zamordowanie wpływowej kobiety o imieniu Anna Argos.

Kluczem do sukcesu zarówno >>Geimu<< (pierwszej części serii), jak i Buzza jest bez wątpienia spora ilość zamieszania oraz szereg pytań, które temu towarzyszą. W książce nie ma miejsca na malownicze krajobrazy ani senną atmosferę. De la Motte serwuje nam fantastyczny pomysł, opisy i całe mnóstwo brawurowej akcji, która trwa do ostatniej strony. Nawet wulgaryzmy i ograniczone słownictwo nie są dla mnie minusem. Na początku Buzza wszystko jest "zajebiste"do entej potęgi, ale wydaje mi się że nie jest to ubogość w języku autora, tylko postaci. HP to dla mnie klasyczny cwaniak, co ma lewe rączki do roboty i wszystko chce załatwić sposobem - stąd plus dla Motte za konsekwencję w kreacji.

Czyta się to na jednym wdechu i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że pisarz ma bardzo duży potencjał, którym pewnie jeszcze nie raz mnie zaskoczy.


Anders de la Motte „Buzz”
Ilość  stron: 456
Wyd. Czarna Owca
Ocean: 5/6
Premiera: 17.04.2013

niedziela, 14 kwietnia 2013

Trylogia nowojorska - Paul Auster


Z Austerem zaplanowałam sobie leniwie sobotnie przedpołudnie. Oczarowana >Sunset Parkiem< liczyłam na drugą, wyjątkową podróż do Nowego Jorku. Niestety tym razem nie było ani magicznie, ani przyjemnie. Właściwie to nawet nie wiem o czym to w ogóle było.

Trylogia nowojorska to z pozoru trzy kryminalne historie, opisujące losy ludzi, którzy kogoś śledzą. Raz jest to pisarz wplątany w sprawę zemsty między ojcem a synem. Kiedy indziej prywatny detektyw, któremu trafiła się wyjątkowo nudna robota, a ostatecznie biograf wcielający się w rolę zaginionego przyjaciela. Trzy zgoła odmienne przypadki, połączone ze sobą zagadką prawdziwej tożsamości ich bohaterów.

Z opisu zapowiadało się na rzecz świeżą i niekonwencjonalną. Tym czasem Nowy Jork okazał się być rozmyty, przeładowany szczegółami i zwyczajnie monotonny dla odbiorcy. Stale podążamy za którymś z bohaterów, czytając w kółko gdzie jest i co mu się zdaje. Nie wiem jakie były intencje autora. Może specjalnie chciał nas w tym wszystkim zamotać, otumanić. Ja tego jednak nie poczułam.

Zmęczyły mnie te historie i cieszę się, że po Trylogię sięgnęłam dopiero teraz, wiedząc że Auster mimo wszystko potrafi pisać. W przeciwnym razie skreśliłabym go jako autora. Nie będę tej książki mile wspominać. Obecnie największe rozczarowane roku.


Paul Auster „Trylogia nowojorska”
Ilość stron: 360
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6

piątek, 12 kwietnia 2013

Mieć siedem lat - Alexander McCall Smith

Mieć siedem lat to kontynuacja serii >44 Scotland Street<, którą rozpoczęłam dwa tygodnie temu. Tym razem akcja powieści skupia się na życiu Bertiego – inteligentnego jeszcze sześciolatka, którego życiem nieustannie kieruje apodyktyczna matka Irene. Tym czasem Bertie nie ma już ochoty chodzić na jogę, ćwiczyć gry na saksofonie, ani uczyć się włoskiego. Marzy o zagraniu z kolegami w rugby, pójściu z ojcem na ryby i po prostu byciu „przeciętnym chłopcem”. Na nic się zdały nadzieje, że młodszy brat skradnie rodzicom więcej uwagi. Cotygodniowe sesje u psychoterapeuty nadal są koniecznością, a podobieństwo Ulyssesa do doktora Fairbairna, staje się coraz bardziej zagadkowe.

Muszę przyznać, że o losach Bertiego czytało mi się znakomicie. W książce pełno jest czarnego humoru, ironii oraz typowego dla autora, lawirowania między wydarzeniami. Mam wrażenie, że język McCall Smitha stale się wyostrza, przez co coraz sprawniej oddaje on charakterystykę postaci. Za przykład niech posłuży wspomniana już Irene, która w rzeczywistym kontakcie byłaby strasznie irytująca, za to tu wzbudziła w we mnie sympatię graniczącą ze współczuciem.

W kontynuacji nie zapomniano też o pozostałych mieszkańcach Scotland Street. Matthew staje oko w oko z wizją bycia ojcem, Domenica wyrusza na podbój Włoch, natomiast Duża Lou staje się ostoją dla wszystkich, którym brakuje pocieszenia.

Myślę, że kolejne odwiedziny w Edynburgu też odbędę w towarzystwie Bertiego, bo choć jest to jeden z najmłodszych bohaterów powieści, to swoim życiem i spostrzeżeniami zadziwić może każdego. 

Alexander McCall Smith „Mieć siedem lat” 
Ilość stron: 312
Wyd. Muza
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kaznodzieja - Camilla Läckberg

Czytając >Księżniczkę z lodu< miałam wątpliwości czy faktycznie jest to kryminał, czy raczej powieść obyczajowa z osadzonym w niej wątkiem zbrodni. Wszystko za sprawą morderstwa, które bardziej było pretekstem do snucia refleksji o mieszkańcach Fjällbacki niż siłą napędową historii. Z Kaznodzieją ten problem nie istnieje. Jest w nim klimat, wartka akcja oraz ogromny postęp autorki, która tym razem nauczyła się budować napięcie.

W wąwozie na obrzeżach miasta znalezione zostają zwłoki kobiety, a pod nimi kości dwóch ofiar sprzed dwudziestu pięciu laty. Policja próbuje ustalić, co wspólnego mają ze sobą te zbrodnie, jednak okres czasu jaki je dzieli, znacznie utrudnia poszukiwania. Do rozwikłania zagadki ponownie zostaje zaangażowany Patrik Hedström, ale udział Ericki w toczącej się sprawie, jest już dużo mniejszy. Dziennikarka pochłonięta jest życiem prywatnym oraz wielkimi zmianami, które wkrótce mają nadejść.

Podobała mi się opisana tu historia, rysy bohaterów, a przede wszystkim staranność w ich oddaniu. Odniosłam wrażenie, że w drugim tomie wszystko zostało dopracowane, rozszerzone i nie ma w nim zbędnych wątków. Rozwinięciu uległa kwestia Anny oraz jej małżeństwa, związku Eriki i Patrika, a nawet miłosnych podbojów Mellberga, które w tym wypadku są raczej opłakane w skutkach.

Na podstawie Kaznodziei  od razu widać, że Läckberg stała się pewniejsza siebie. Sprawniej oraz chętniej lawiruje między bohaterami, łącząc ich losy i motywy postępowania. I oczywiście finał. Logicznie wyprowadzony, nieśpieszny i co najważniejsze kompletny. 
 
Nie jest to w dalszym ciągu literatura wymagająca od czytelnika szczególnego zaangażowania, ale śmiało mogę stwierdzić, że jest bardzo, bardzo dobrze.


Camilla Läckberg „Kaznodzieja”
Ilość stron: 440
Wyd. Czarna owca
Ocena: 5/6

piątek, 5 kwietnia 2013

Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską - Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis

Nazwisko Ewy Chodakowskiej, na przestrzeni ostatniego roku, obiło mi się o uszy wielokrotnie. Wiedziałam, że jest trenerem personalnym oraz że prowadzi swój program w telewizyjnej Dwójce, ale jako osoba sportowi raczej niechętna, tematu bardziej nie zgłębiałam. Od czego są jednak noworoczne postanowienia i nieznająca litości, waga w mojej łazience.

Początki były trudne, za to teraz śmiało mogę powiedzieć, że ćwiczę systematycznie (6 razy w tygodniu przez ok. godzinę). Zmieniłam też sposób odżywiania, ale od razu nadmienię, że nie jestem na żadnej diecie, bo życie bez ciasta i słodyczy byłoby w moim przypadku kompletnie bez sensu. Mimo to zgubiłam ponad 3 kg – dwa centymetry w pasie i biodrach.

Nie wiem co takiego ma w sobie Ewka, ale jej programy naprawdę przynoszą efekty, a entuzjazmem jest w stanie zarazić nawet największego lenia (czyt. mnie).

Książkę Zmień swoje życie… kupiłam na zasadzie uzupełnienia posiadanych już wiadomości. Pod względem treningów nie znalazłam w niej nic nowego, za to przepisy chętnie wykorzystam w codziennej kuchni. Poradnik wydany został z wielką starannością. Przeglądając go udało się uniknąć wrażenia, że służy promowaniu przede wszystkim autora, a nie zawartej w nim treści. Zdjęcia Ewki nie atakują nas na każdej stronie, jest za to sporo ciekawostek zdrowotnych, kulinarnych oraz apetycznie wyglądające fotografie.

Z książką ćwiczyć nie będę, bo preferuje bardziej dynamiczne treningi, za to jako kolejny motywator do rozpoczętej już walki, na pewno spełni swoje zadanie.


Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis „Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską”
Ilość stron: 288
Wyd. K.E.Liber
Ocena: 5/6

czwartek, 4 kwietnia 2013

Anioł stróż - Robert Muchamore

Agent służb specjalny to nie tylko rosły mężczyzna z dwudziestoletnim stażem, ale również pospolicie wyglądający dzieciak, stojący koło budki z lodami. Sądzicie, że to dziwne? Właśnie takich kadetów poszukuje CHERUB – supertajna komórka brytyjskiego wywiadu. Jej członkowie to młodzież w wieku od dziesięciu do siedemnastu lat, która nie boi się wyzwań i ukończy specjalne studniowe szkolenie.
 
Jednym agentów CHERUBa jest Ryan Brasker. To on w trakcie powierzonego mu zadania, zaprzyjaźnił się z Ethanem Aramow, a nawet dwukrotnie uratował mu życie. Niestety po miesiącach rozłąki chłopak znowu wpada w tarapaty. Rodzina Aramowów rządzi imperium przestępczym specjalizującym się w przemycie broni oraz handlem żywym towarem. Ryan musi zniszczyć tę organizację, ale tak żeby przyjacielowi nie stała się krzywda. Czy nadany mu przydomek „anioła stróża” okaże się być w tym przypadku proroczym? Co będzie dla niego ważniejsze: dobro kolegi czy posłuszność wobec organizacji?

Seria Roberta Muchamore liczy sobie już czternaście części, ale po lekturze śmiało mogę powiedzieć, że brak znajomości wcześniejszych tomów w niczym nie przeszkadza. Nawet moja początkowa nieufność, co do pomysłu z małoletnimi agentami została utemperowana, i z książką naprawdę dobrze się bawiłam. Obawiałam się bajki rodem z Disney’a, a dostałam mieszankę przygody z akcją na całkiem rozsądnym poziomie. Mamy tu sceny walki, tortury, jest napięcie i misja zakrojona na międzynarodową skalę.

Anioł stróż to uniwersalna historia o przyjaźni, którą młodsi odbiorcy przeczytają na jednym oddechu, a starsi będą nią mile zaskoczeni. Jednym słowem – książka dla całej rodziny.


Robert Muchamore „Anioł Stróż”
Ilość stron: 320
Wyd. Egmont
Ocena: 4/6
Premiera: 17.04.2013

środa, 3 kwietnia 2013

Przygody Sherlocka Holmesa - Arthur Conan Doyle

Przygody Sherlocka Holmesa to już piąty audiobook o brytyjskim detektywie, wydany przez Bibliotekę Akustyczną. Na płycie dostajemy dwanaście historii z pogranicza kryminału i powieści grozy, co daje nam ponad trzynaście godzin spędzonych w zamglonym Londynie.

W trakcie wspomnianych przygód dzieje się naprawdę dużo. Rozwiązujemy sprawę niewygodnego zdjęcia, stajemy w szranki z Ku-Klux-Klanem, z pomocą kobiety ucieramy nosa Sherlockowi, a także przystępujemy do stowarzyszenia, udaremniamy przestępstwa i stale się dziwimy, jak Watson może być tak ślepo wpatrzony w swojego towarzysza. W ogóle nasz doktor ma tym razem wiele do powiedzenia, albowiem to z jego perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia, w których mieli okazję uczestniczyć.

Co się tyczy samego wydania. Jak było w przypadku >Doliny Strachu<, tak i teraz historie otrzymujemy w interpretacji Janusza Zadury, który według mnie znakomicie wpasowuje się w prezentowaną konwencję. Szczególnie zachęcam do poznania Skandalu w Bohemii, bo fragmenty gdzie p. Janusz przemawia z niemieckim akcentem są doprawdy ujmujące.  

Słuchając Przygód Sherlocka Holmesa otrzymujemy to, co u Conan Doyle’a najlepsze: słowne potyczki między Holmesem i Watsonem, szerokie spektrum rozwiązywanych zagadek oraz klimatyczną Anglię z końca XIX w. Dla miłośników klasyki rzecz z pewnością warta uwagi.


Arthur Conan Doyle „Przygody Sherlocka Holmesa”
Czas: 13 godz. 10 min.
Wyd. Biblioteka Akustyczna
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

White Christmas

Zdjęcia z dzisiejszego spaceru - nie przeczę, że zimy mam już serdecznie dość, ale takie widoki za płotem nadal cieszą oko :)