środa, 29 maja 2013

Ja, Tituba, czarownica z Salem - Maryse Condé


O psychozie, jaka opanowała Salem słyszałam już wielokrotnie. Fałszywe pomówienia, dowody na konszachty z diabłem. W głowie się nie mieści, jakie brednie tworzyli ludzie, byle tylko oczyścić siebie z podejrzeń. Powieść Maryse Condé fabularyzuje historię jednej z takich ofiar.

Życie Tituby już w chwili poczęcia, naznaczone zostało bólem i podłością ze strony mężczyzn. Urodzona na Barbadosie córka niewolnicy, jeszcze za dziecka stała się świadkiem poniżenia i śmierci swojej rodzicielki. Od niechybnej agonii uratowała ją wówczas Man Yayi, miejscowa lekarka oraz znawczyni magii. Mimo doznanej łaski, jej los nie uległ jednak poprawie. Sprzedana i wywieziona wraz z mężem do Ameryki, padła ofiarą prześladowań rasowych, a w końcu posądzono ją o czary.

Ameryka u schyłku XVII wieku była krajem, w którym ofiary traktowało się jak winowajców, a kobieta, szczególnie czarnoskóra, znaczyła mniej niż najbrzydszy pies. Dziewczyny takie jak Tituba były wówczas bezbronne. Karmione wstydem i udręką, godziły się na to, co przynosił im los. Bohaterce wielokrotnie mówi się, że dla niewolnika najważniejsze jest przeżyć, ale jak wiele bólu można zmieścić w jednym życiu? Ile poniżenia i gwałtów wycierpieć?

Ja, Tituba czarownica z Salem to świadectwo ludzkiej podłości, które mimo upływu czasu, nic nie traci na znaczeniu. Czytałam ze ściśniętym gardłem i zaciśnięta pięścią. Zachęcam do lektury. Ta powieść zostanie we mnie na długo.


Maryse Condé „Ja, Tituba czarownica z Salem”
Ilość stron: 284
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4,5/6

wtorek, 28 maja 2013

Natalii 5 - Olga Rudnicka

Renomowany znawca sztuki, popełnia samobójstwo w swoim gabinecie. Na odczytanie testamentu wezwanych zostaje pięć kobiet – córek ofiary. Do dnia spotkania w kancelarii notariusza, żadna z dziedziczek nie wie o tym, że ma przyrodnie rodzeństwo. Ojciec bigamistą, to się w głowie nie mieści. Żeby sprawa wyglądała na jeszcze bardziej kuriozalną, każda z nich nazywa się Natalia, Natalia Sucharska.

Zerkając na literacki dorobek Olgi Rudnickiej aż trudno uwierzyć, że autorka ma niespełna dwadzieścia pięć lat. Natalii 5 to pomysłowa, brawurowo skonstruowana historia o siostrzanym konflikcie, w tle którego przewija się kryminalna zagadka i zaginiony skarb z okresu wojny.

Zdawać by się mogło, że z takiej mieszanki wyniknie sporo chaosu, lecz pisarka świetnie sobie radzi. Rudnickiej nie brak talentu, by swój zamysł w sugestywny sposób przełożyć na papier, a powstała między bohaterkami energia, jest największą zaletą opowiedzianej tu historii. Siostry są niczym ogień i woda. Kłótnie, żarty, walka o swoje zdanie. Nic tak jednak nie zbliża, jak wspólny wróg. Nawet jeśli miałby to być własny, rodzony ojciec.

Historia rodu Sucharskich pełna jest nieoczekiwanych zwrotów akcji i czarnego, miejscami rubasznego poczucia humoru. Nic dziwnego, że podoba się tak wielu osobą. Polecam. Czytałam z wielką przyjemnością.


Olga Rudnicka „Natalii 5”
Ilość stron: 560
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6

poniedziałek, 27 maja 2013

Kroniki wariata z kraju i ze świata - Wojciech Mann

Nie bardzo wiem, co napisać na temat tej książki. Stale mam wrażenie, że pan Wojciech zbyt dosłownie wziął sobie do serca, zgodność treści z tytułem i wyszedł z tego miszmasz, wymykający się wszelkim próbom kategoryzacji, a nawet rozumowania.  

Kroniki Wariata są tworem tak dziwnym i zagadkowym, że nie sposób przytoczyć nawet części, poruszonych w nim kwestii. Publikacja, formą skojarzy się z audycją radiową i mam wrażenie, że taki też był zamysł jej napisania. Znajdziemy tu cykliczne spoty reklamowe, doniesienia z kraju i ze świata oraz Pamiętnik Doktora Wyciora i Przygody Żelaznego Karła. Wszystko bogato okraszone cynizmem, absurdalnością. Słowem wszystkim tym, z czym poczucie humoru pana Manna się kojarzy. 

Nie mam tylko pewność, czy taka konwencja rzeczywiście mi się podoba, czy jednak w większej mierze zawodzi moje oczekiwania. Dokonując zakupu wiedziałam, że nie jest to klasyczne opowiadanie, ale jakiś wątek i wspólny motyw by się w tym wszystkim przydał.

Niestety mój tok rozumowania nie jest w stanie "ogarnąć" takich historii. Za dużo w tym abstrakcji i nonsensu.  Może z RockMann'em pójdzie mi lepiej.  


Wojciech Mann "Kroniki wariata z kraju i ze świata"
Ilość stron: 160
Wyd. Znak
Ocena: 3/6

piątek, 24 maja 2013

Stos

Poprzednich zakupów nie zdążyłam jeszcze przeczytać, ale obecne sprawiedliwa fakt, że wszystkie książki zdobyłam na sporych promocjach. Tak więc poklei, uzasadniając swoją zachłanność :)


Anne B. Ragde "Ziemia kłamstw"     recenzja
Anne B. Ragde "Raki pustelniki"    recenzja    cały cykl 69,90zł
Anne B. Ragde "Na pastwiska zielone"
Jeffrey Eugenides "Przekleństwa niewinności"   recenzja   16,45zł
Jeffrey Eugenides "Intryga małżeńska"   19,95zł
Wojciech Mann  "Kroniki wariata z kraju i ze świata"   9,90zł


Christopher Moore "Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości"  wygrana w konkursie
Dorota Combrzyńska-Nogala "Drewniak"   j.w.
Richard Paul Evans "Papierowe marzenia"   9,90zł
Julianna Baggott "Nowy przywódca"    recenzja   od p. Macieja Drozd
Philippa Gregory "Odmieniec"   recenzja    j.w.
Eduardo Mendoza "Prześwietny raport kapitana Dosa"   9,90zł


Gregory Funaro "Palownik"   32,00zł
Leonie Swann "Triumf owiec"   00,01zł
Torba "Zabójcza seria" gratis do zakupów

środa, 22 maja 2013

Pod Mocnym Aniołem - Jerzy Pilch


„Ach, panie doktorze, ja wiem, przecież ja doskonale wiem, że nie można, zwłaszcza w moim przypadku nie można, pijąc, żyć długo i szczęśliwie. Ale jak można żyć długo i szczęśliwie bez picia?”*

Osiemnaście razy podejmowane leczenie. Liczne wszywki i pobyty na izbie wytrzeźwień. Tak wygląda codzienność Jurka od ponad dwudziestu lat. Życie bez picia nie ma dla niego żadnego sensu, ale też głębszego sensu w piciu nie widzi. Zapętlony między kacem a upojeniem, próbuje ratować się, przelewając uczucia na pustą kartkę papieru. Tak powstaje historia Pod Mocnym Aniołem. Osobisty dziennik alkoholika i jego droga do zwodniczego sukcesu.

Pod Mocnym Aniołem otrzymało w 2001 roku Literacką Nagrodę Nike i śmiało mogę powiedzieć, że w naszym kraju stała się ona dla mnie wyznacznikiem naprawdę dobrej powieści. Tak jak niegdyś Gnój i Paw Królowej, tak teraz książka Jerzego Pilcha otworzyła przede mną drzwi do zupełnie innego świata. Z racji wykonywanego zawodu znam wielu ludzi, którym alkohol odebrał perspektywy, a często i podstawowe prawo do godnego życia. Rzadko jednak mam okazję dotknąć sedna tego problemu. Zanurzyć się w pijackich halucynacjach i poczuć gdzieś w głębi, odrobinę tej absurdalnej euforii.

Język powieści jest bardzo realistyczny. Bełkotliwy, miejscami chaotyczny, ale czego można się spodziewać po czynnym deliryku. Pilch kolejny raz pokazał, że nie ma dla niego stanów świadomości niezdatnych do opisania. Historia pijaka-intelektualisty staje się w tym wykonaniu świdrującym studium choroby, która znikąd się pojawia, a zawsze do dokądś dąży. Ironiczny portret szpitalnego detoksu oraz nadziei utopionej w kieliszku żołądkowej. Mocna, acz bezkompromisowa rzecz.


Jerzy Pilch „Pod mocnym aniołem”
Ilość stron: 194
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5/6
* s. 15

poniedziałek, 20 maja 2013

Przekleństwa niewinności - Jeffrey Eugenides


Jeffrey Eugenides dzięki Przekleństwom niewinności stał się pisarzem rozpoznawanym na każdym kontynencie. Kontrowersyjna opowieść o siostrach, które szukając ratunku sięgają do czynów ostatecznych, zszokowała, a przede wszystkim zafascynowała miliony czytelników na całym świecie.

Bonnie, Cecilia, Mary, Lux i Therese – piękne, pełne energii dziewczyny, które mimo wielkiego powodzenia u chłopców, wciąż nie zaznały miłości. Mają zakaz wychodzenia wieczorami z domu, nie wolno im umawiać się na randki, ani tym bardziej słuchać rock’n’rolla. Wprowadzony przez matkę reżim, zaczyna z czasem zbierać swoje krwawe żniwa. Nastolatki tracą nad sobą kontrolę. Eksperymentują, wymykają się nocami z domu. W końcu chwytają w dłoń żyletki, dając w ten sposób ostateczny wyraz swojej frustracji.

Zachowanie sióstr Lisbon to przejmujące wołanie o pomoc którego nikt nie chce usłyszeć. Rodzice, nauczyciele, sąsiedzi... każdy ma na ich temat jasno wyrobione zdanie, lecz współczucia czy chwili refleksji, próżno doszukiwać się w jakichkolwiek oczach. Nawet my, czytelnicy, stajemy się intruzem żądnym sensacji, który tylko patrzy o nic nie pytając.

Najważniejszy akcent historii postawiony jest według mnie na sposób narracji. To jeden z chłopców – kolekcjoner mający „eksponaty” – relacjonuje nam przebieg wydarzeń i stara się po latach zebrać wszystko w logiczną całość. Pytanie jednak gdzie był wówczas, gdy działa się tragedia? Dlaczego nie reagował, a po tak długim czasie znowu do tego wraca?

Przekleństwa niewinności to portret młodzieńczych obsesji, który pozostawia po sobie masę pytań, nie dając w zamian żadnej odpowiedzi. Pięknie opowiedziana historia o cierpieniu i niezaspokojonej potrzebie miłości.


Jeffrey Eugenides "Przekleństwa niewinności"
Ilość stron: 240
Wyd. Znak
Ocena: 5,5/6

niedziela, 19 maja 2013

Czyżynalia 2013

Stopy będę leczyć przez następne trzy dni, ale było przednio. Teraz zbieram siły na 10-ego czerwca i dochodzę do wniosku, że Kraków coraz bardziej mi się podoba. Daleko nie mam, a się dzieje, oj dzieje :)


* filmy zapożyczone z Youtube                              * kilka zdjęć dostępnych TU

piątek, 17 maja 2013

Nowy przywódca - Julianna Baggott

Nowy przywódca jest kontynuacją serii >>Świat po Wybuchu<< autorstwa Julianny Baggott. Książka opisuje rzeczywistość, która nastała po wielkim kataklizmie wiele lat temu.

Wszystko, co było nam do tej pory znane, przestało istnieć bądź uległo deformacji. Ludzie zespolili się z przedmiotami, odnieśli głębokie rany lub na zawsze stracili wzrok. W tych niełatwych dla wszystkich czasach żyje Pressia, szesnastoletnia dziewczyna, którą los skierował na drogę wojny między ocalałymi, a mieszkańcami niedostępnej Kopuły.

Nowemu przywódcy z pewnością nie można odmówić realizmu ani dosadności w poruszanych kwestiach. Autorka chętnie posługuje się szczegółowymi opisami zadanych ran i mutacji. Jej charakterystyki dorównują najlepszym powieścią grozy, a sceneria przywołuje skojarzenia z takimi produkcjami jak Planeta Małp i Księga Ocalenia. Co jednak istotne, nie wyczuwamy w tym przesady czy zbytniego dramatyzmu. Jest tak jak na koniec świata przystało: brudno, duszno i bardzo niebezpiecznie.

Dorobku Julianny Baggott nie należy traktować, jak typowej literatury dla nastolatków. Dla mnie jest to bardziej zapytanie o to dokąd zmierza nasz świat, przypowieść o walce, a nade wszystko o fałszywej wierze i oszustwie na wielką skalę.

Mimo początkowego gubienia się w akcji – poprzedni tom czytałam dawno temu, a autorka w niewielkim stopniu nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń – kontynuację przygód Pressi oceniam bardzo entuzjastycznie. Jest dynamiczna, wzbudza napięcie... Aż miło czekać jaki będzie finał.

Polecam. Czytałam z wielką przyjemnością.


Julianna Baggott „Świat po Wybuchu: Nowy przywódca”
Ilość stron: 560
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6

środa, 15 maja 2013

Raki pustelniki - Anne B. Ragde

Powrót w okolice Byneset był dla mnie nie mniejszą przyjemnością, niż pierwsze odwiedziny w gospodarstwie Tora Neshov. Raki pustelniki to kontynuacja >>Ziemi kłamstw<<, którą czytałam kilka tygodni temu. Niespieszna opowieść o rodzinie, a właściwe tym, co z niej zostało po latach kłótni i wzajemnych zaprzeczeń.

Gospodarstwo Tora, mimo ogromnego nakładu pracy, chyli się ku upadkowi. Margido chcąc ułożyć sobie życie osobiste wplątuje się w płomienny romans, a Erlend odkrywa w sobie nowe, zaskakujące powołanie. Do tego Torunn, córka Tora, nie potrafi się zdecydować co jest dla niej ważniejsze: własna niezależność, czy próba utrzymania więzi między ojcem i ratowanie jego dobytku.

Klimat powieści Anne B. Ragde, choć dotyka spraw ważnych i trudnych w przekazie, sprawia niezwykle ciepłe wrażenie. Pobrzmiewa w niej nadzieja, nieco nostalgii, aczkolwiek nadal jesteśmy świadomi, że przed braćmi jeszcze wiele ciężkiej pracy, by móc powiedzieć o jakiekolwiek bliskości między nimi.

Na mojej półce czekają już Pastwiska zielone i trochę szkoda, że to już koniec. Polubiłam tych bohaterów, można nawet powiedzieć, że się do nich przywiązałam, a ich problemy stały się moimi. Dawno nie czytałam historii, w którą tak łatwo było mi uwierzyć, jak w tę.

Raki pustelniki chwytają za serce, budząc w nas na zmianę wzruszenie, radość oraz łzy. Mistrzowska proza. 


Anne B. Ragde „Raki pustelniki“
Ilość stron: 298
Wyd. Smak Słów
Ocena: 6/6

poniedziałek, 13 maja 2013

Mariola, moje krople... - Małgorzata Gutowska-Adamczyk

W świecie, gdzie koniak robi się z bimbru barwionego kukułkami, a wystawiając sztukę zadowolić trzeba nie tylko aktorów, lecz przede wszystkim wszechobecną Partię, życie dyrektora teatru – Jana Zbytko, dalekie jest od ideału. Dokuczają mu wrzody, sekretarka czyha na jego posadę, a jakby tego było mało na zapleczu pomieszkuje jeszcze żywa świnia.

Lata 80-te były specyficznym okresem w historii naszego kraju, ale niestety nawet to nie uzasadnia ilości absurdów, jakie zostały opisane w tej książce. Ginące w kółko przedmioty, powszechne romanse oraz niepojęta fascynacja dyrektorem wśród żeńskiej części obsady – dzieje się dużo, w nie zawsze zrozumiały sposób.

Funkcjonowanie miejskiego teatru, zostało tu bardziej sprowadzone do zbioru scenek rodzajowych, niż spójnej powieści o jasno zarysowanej formie. Z początku konwencja ta jest nawet interesująca, jednak z czasem kolejne, podobne do siebie żarty sytuacyjne, przestają być zabawne i męczą nas zgranym już schematem. 

Nie odbieram Marioli... lekkości ani potencjału, ale oczekiwałam po niej czegoś zupełnie innego. Liczyłam na powieść mniej przerysowaną, bardziej humorystyczną niż kabaretową. Mam nadzieję, że Cukiernia Pod Amorem okaże się być lepszym tworem w dorobku autorki. 


Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Mariola, moje krople..."
Ilość stron: 304
Wyd. Świat Książki
Ocena: 3/6

sobota, 11 maja 2013

Jeden dzień - David Nicholls



Teoretycznie – książka o jednym dniu. Praktycznie – historia życia dwójki młodych ludzi. Epizodycznie – 15 lipca; dzień Świętego Swithina. Faktycznie – morze emocji, które porywa nas aż do ostatniej strony.

Emma i Dexter poznali się w noc po ceremonii zakończenia studiów. Jutro każde z nich pójdzie swoją drogą. Wyjadą za granicę, zaczną realizować marzenia. Gdzie będą tego dnia za rok? Za dwa? I każdego następnego?

O książce czytałam wiele dobrego, ale nie sądziłam, że losy jej bohaterów tak bardzo mnie pochłoną. Zdawać by się mogło, że opisywanie tylko jednego, wybranego dnia z całego roku spowoduje, że akcja stanie poszarpana i niekompletna. Nic z tych rzeczy. Jest mądrze, dojrzale. Po prostu znakomicie.

Podobało mi się to, w jaki sposób Nicholls pisze o uczuciach. Bez egzaltacji, spokojnie, a ściska nas gdzieś tam głęboko. Dex i Emma starają się odnaleźć samych siebie, swój własny sposób na życie, udając przy tym kogoś kim tak naprawdę nie są. Lawirują między pragnieniami, raniąc się i przyciągając nawzajem.

Przyjemnie było zanurzyć się w tej historii i wraz z bohaterami przeżywać kolejne smutki i beztroski. Prawdziwa, realna oraz niezwykle błyskotliwa historia o życiu zwykłych ludzi.


David Nicholls „Jeden dzień”
Ilość stron: 448
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5,5/6

środa, 8 maja 2013

Sztuka minimalizmu - Dominique Loreau

W sztuce minimalizmu uczymy się ograniczać ilość posiadanych rzeczy, ale w taki sposób by nie czuć żadnej straty. Dominique Loreau głosi, że nadmiar przedmiotów wywołuje w nas zmęczenie. Czujemy się pozbawieni energii, zestresowani. Recepta na to jest jedna: zrezygnuj, wyrzuć, odmów, wyeliminuj. Pozbycie się wszystkiego co zbędne, nie tylko działa jak prawdziwa terapia, ale jest też ogromną sztuką. 

Ja do rad Loreau podeszłam połowicznie. Korzystając z długiego weekendu zrobiłam spóźnione wiosenne porządki i wyniosłam z domu wszystkie przedmioty odłożone "na potem" i z etykietką "może kiedyś się przyda". Jestem pewna, że wielu z was ma przynajmniej pół szafy ubrań na tzw. "po domu", pytanie tylko po co nam to? Nie wiem jak wy, ale ja w kółko chodzę w dwóch, tych samych parach dresów, a reszta zalega czekając na lepsze czasy. Podobnie rzecz się miała z gazetami, długopisami i setką innych przedmiotów. Zarażona entuzjastycznym tonem Dominique zakasłałam więc rękawy i wzięłam się do roboty.

Porównując swoje samopoczucie z wnioskami płynącymi z lektury, przyznam, że jest w tym sporo racji. Im mniej rzeczy posiadamy, tym więcej czasu zyskujemy. Nie trzeba ich non stop układać, przenosić, prać. Czujemy się lżejsi, lepiej zorganizowani. Mniej zajęć domowych to z kolei więcej czasu wolnego, a jak wiadomo czas wolny to chwile spędzone z książką :)

Loreau nic nowego nie wynalazła. Kultury wschodu od wieków bazują na prostocie i minimalizmie, ale czasami taki zastrzyk motywacji jest w życiu potrzeby. Osobiście pozycja ta bardzo mi się podobała, zwłaszcza, że jej wydanie to prawdziwa uczta dla zmysłów. Polecam. Ot tak do poczytania w formie ciekawostki.


Dominique Loreau "Sztuka minimalizmu w codziennym życiu"
ilość stron: 208
wyd. Czarna Owca
ocena: 4,5/6

poniedziałek, 6 maja 2013

Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty - Tennessee Williams

Ostatnio ciągnie mnie w stronę klasyki i wielkich tytułów. Nie wiem, czy taka przypadłość dosięga ludzi wraz z wiekiem, ale zamiast brać się za kolejne książkowe nowości, wolę poszukać czegoś starszego i sprawdzić, o co niegdyś było tyle krzyku. Dzisiejszy wybór padł na Tennessee Williamsa i jego Tramwaj zwany pożądaniem.

Książka zawiera w sobie pięć dramatów: Szklaną menażerię, Tramwaj..., Kotkę na gorącym blaszanym dachu, Noc iguany oraz Słodkiego ptaka młodości. Wszystkie wydane w nowym przekładzie Jacka Poniedziałka i poprzedzone krótkim wstępem jego autorstwa.

Jako osoba przywykła do klasycznej powieści, wielką przyjemność czerpałam już z samej budowy powyższych utworów. Didaskalia wprowadziły mnie w zarys sytuacji, natomiast całe napięcie zbudowane jest w oparciu o dialogi i zachowanie poszczególnych bohaterów. Nie ma tu miejsca na półśrodki oraz wypełniacze. Tennessee Williams od początku do końca wie, gdzie nas chce zaprowadzić i jakie niespodzianki sprawić nam po drodze.

Główną zaletą dramatów jest uniwersalność poruszanych tematów oraz prostota ich prezentacji. Poznajemy tu losy ludzi, którzy starają się za wszelką cenę żyć w swoim własnym, często urojonym świecie. W Szklanej menażerii jest to młoda Laura, w Tramwaju... Stella. Najbliżsi na siłę chcą je uszczęśliwić, ale czy da się zaaranżować komuś życie, nie tracąc przy tym własnego? 

Niebanalna oraz wciągająca pozycja literacka, która szturmem zdobyła deski teatrów i ekrany kin. Bawi, zdumiewa, zmusza do przemyśleń. Gorąco polecam, według mnie perełka, którą trzeba przeczytać.


Tennessee Williams „Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty”
Ilość stron: 376
Wyd. Znak
Ocena: 5/6

sobota, 4 maja 2013

Odmieniec - Philippa Gregory

Za oknem wiosenna burza. Deszcz o szyby dzwoni, a ja szczelnie owinięta kocem, przenikam do realiów średniowiecznej Europy.

Spotykam tu Lucę, chłopca urodzonego w biednej, chłopskiej rodzinie, który odznacza się nadzwyczajnym sprytem i intelektem. Z łatwością uczy się języków, fascynuje go matematyka. Oddany za dziecka pod opiekę zakonu, zyskuje w ten sposób uznanie i zostaje mianowany głównym inkwizytorem. Od teraz w towarzystwie dwójki kamratów, przemierza kraj głosząc zasługi Kościoła i zadaje kłam wiejskim zabobonom.

Pierwszą powierzoną mu sprawą jest lunatyzm i opętania w żeńskim klasztorze. Czy siostry rzeczywiście zbratały się z diabłem? Jaki jest związek powstałego obłędu z przybyciem do zakonu młodej Izoldy?

Philippa Gregory jest pisarką, która zasłynęła serią romansów historycznych, które co by wiele nie mówić, szansy pozyskania we mnie czytelnika praktycznie nie mają, ale z Odmieńcem sprawa wygląda zupełnie inaczej. Powieść ma świetnie nakreślony rys epokowy, a wątek czarownic i konszachtów z diabłem dodaje jej niewątpliwego „uroku”. Nie znajdziemy tu trzepoczących serc ani romantycznych uniesień, zatem jak na tę autorkę rzecz ma się naprawdę dobrze.

Szkoda tylko, że w drugiej misji Luki sprawy nie są już tak idealnie. Pozornie trudna zagadka staje się banalna w rozwiązaniu, a finału możemy się domyśleć już na początku historii.

Mimo końcowego spadku formy, książkę odbieram całkiem pozytywnie. Odmieniec trafnie oddaje ułudę kleru oraz podwójną obyczajowość Kościoła. Jest też ukłonem w stronę czytelnika o innym kręgu zainteresowań i pokazuje, że jak autor chce, to zawsze może znaleźć dla siebie nową drogę rozwoju. 

Moja ciekawość czuje się mile połechtana i z wielką niecierpliwością czekam na to, co Philippa Gregory zaprezentuje mi następnym razem. 

 
Na zakończenie literacki pomocnik, którego żadne hałasy nie są w stanie wyrwać ze snu. Taki to pożyje ;)

Philippa Gregory „Odmieniec”
Ilość stron: 288
Wyd. Egmont
Ocena: 4/6
Premiera: 08.05.2013r.

piątek, 3 maja 2013

Gwiazdozbiór psa - Peter Heller

Nowa odmiana grypy zdziesiątkowała ludzkość na całym świecie. Wszędzie panuje chaos, a przed strzałem z broni nikt się nie bawi w zadawanie jakichkolwiek pytań. Higowi i jego psu udało się to jakoś przetrwać. Epidemia zabrała mu żonę, nadzieję na lepsze jutro, jednak on trwa na posterunku, broniąc swojej cessny i opuszczonego lotniska.

Kiedy dni zaczynają się zlewać w jedną całość, a udawanie, że wszystko jest w porządku nie przynosi już żadnego efektu, Hig odbiera przypadkowy komunikat z wierzy kontrolnej. Podbudowany myślą, że gdzieś tam nadal istnieje inne, lepsze życie, postanawia zaryzykować wszystko by się o tym przekonać.

Peter Heller stworzył historię, która staje w opozycji do aktualnie promowanego nurtu apokaliptycznego. Jego powieść nastawiona jest na emocje i ich kameralny przekaz, a nie na spektakularność katastrofy. Nie ma tu za wiele akcji ani brawurowych zachowań. Jest za to człowiek, jego myśli i żal za utraconymi chwilami.

Jedną rzeczą do której się przyczepie są, jednak realia życia, które jak na zagładę ludzkości, wydają się być trochę za spokojnie. Górskie tereny, baza lotnicza przerobiona na fortecę, rzeki w których nasz bohater łowi pstrągi. Ja rozumiem, że wieś daje większe możliwości przetrwania niż miasto, ale Higowi coś za lekko to wszystko przychodzi.

Gwiazdozbiór psa to przyzwoita książka, jednak bez spodziewanej rewelacji, bo jak nasz świat ma się już kończyć, to ja bardzo proszę by to było z wielkim przytupem.


Peter Heller „Gwiazdozbiór psa”
Ilość stron: 370
Wyd. Insignis
Ocena: 3,5/6

czwartek, 2 maja 2013

Kto pocieszy Maciupka - Tove Jansson

Jedna z pierwszych ilustrowanych historii Tove Jansson. Bajka dla dzieci napisana w okresie powstawania serii o Muminkach i opowiadająca o stworzeniach zamieszkujących tę malowniczą dolinę. 

Maciupek jest trollem, który z natury strasznie się wszystkiego boi. Spotykając kogoś obcego na drodze, ucieka zlękniony i chowa się po kątach. Z tego powodu czuje się bardzo samotny i nie może zdobyć żadnego przyjaciela. Pewnego razu znajduje w morzu list napisany przez Drobinkę, istotkę równie przerażoną jak on. Maciupek postanawia ją odnaleźć i pocieszyć w smutku, który ją ogarnął.

Nie ulega wątpliwości, że Kto pocieszy Maciupka jest bajką stworzoną typowo dla dzieci, jednak będąc wierną fanką Tove Jansson, nie mogłam sobie odmówić tej lektury. Bajka napisana została w formie rymowanego wierszyka, co sprawia, że nie tylko bardzo szybko ją czytamy, ale również z łatwością zapamiętujemy jej fragmenty. Dla dzieci będzie to nie lada frajda, bo już po kilku wieczorach będą w stanie same dopowiadać dalsze przygody Maciupka.

Ja natomiast największą przyjemność czerpałam z ilustracji stworzonych przez autorkę. Tej kreski i ekspresji nikt nie jest w stanie podrobić. Na kartach historii roi się od Paszczaków, Homków i Hatifnatów. Znajdziemy też Bukę, Filifionkę oraz Włóczykija. Wszystko jest barwne, przykuwające wzrok i absorbujące nawet dla tak starej baby jak ja.

Mądra bajka z morałem mówiącym, że do odważnych świat należy, a przy okazji pretekst by choć na chwilę poczuć się jeszcze raz dzieckiem.


Tove Jansson „Kto pocieszy Maciupka?”
Ilość stron: 32
Wyd. EneDueRabe
Ocena: 5/6