niedziela, 29 września 2013

Stos

Wrzesień to dla mnie miesiąc szczególny, i nie chodzi tu tylko o moje kolejne urodziny, ale o fakt, że ponownie umysł zapanował nad odruchem i udało mi się pohamować przed zakupem następnych książek ;) Powoli czytam to, co zebrało mi się w domu, a literackie szaleństwo pozostawiam na czas Targów Książki w Krakowie.


Alice Hoffman "Gołębiarki"      od wy. Wielka Litera   recenzja
Eve Edward "Alchemia miłości"    od p. Macieja Drozd   recenzja
Lucy Maud Montgomery "Błękitny zamek"      j.w.     recenzja
Anna Klejzerowicz "Córka czarownicy"    wygrana w konkursie portalu Szortal  
Anna Klejzerowicz "Czarownica"   j.w.     recenzja
Katarzyna Maicher "Persymona"   od wyd. Literackiego
Emmanuel Carrère "Nie moje życie"    j.w.   recenzja
Sasza Hady "Trup z Nottingham"    od wyd. Oficynka     recenzja
Krzysztof Beśka "Ornat z krwi"    j.w.
Izabela Degórska "Krew to nie wszystko"   od wyd. Zysk i S-ka    recenzja
Rob Zombie, B.K. Evenson "Panowie Salem"  j.w.    recenzja

 A to największa urodzinowa niespodzianka, jaką w życiu dostałam :))

piątek, 27 września 2013

Gołębiarki - Alice Hoffman

Są historie, które od początku nas fascynują, a mimo to trudno jest przez nie przebrnąć. Gołębiarki należą właśnie do tej kategorii literatury, bo choć napisane zostały pięknym, poetyckim językiem, to bezmiar okrucieństwa, jaki spotkał opisane w nich kobiety, nie pozwala na zwykłe rozkoszowanie się lekturą. Tę historię po prostu się czuje. Czuje całym sobą, a potem jeszcze długo o niej pamięta.

Jeal, Riwka, Aziza i Szira. Cztery brutalnie potraktowane przez los kobiety, których życie połączyła wspólna praca w gołębiarni. Po wielu dniach tułaczki na rozgrzanej pustyni, trafiają one do twierdzy Heroda, przyczółku nad Morzem Soli, gdzie z posiadłości bezwzględnego mordercy utworzono coś na miarę azylu dla zranionej duszy. Życie dalekie jest tu od luksusu, jednak w czasach zimnej wojny, każdy przetrwany dzień staje się zwycięstwem.

Bohaterki Alice Hoffman ujęły mnie swą walecznością. W czasach, gdzie kobieta znaczyła dla mężczyzny tyle, co wykonana przez nią praca. Te cztery wojowniczki, nie bacząc na obowiązujący zwyczaj, postanowiły słuchać swego temperamentu i nie wyrzekać się doświadczenia, które je spotkało. Jest wśród nich czarownica, wojowniczka, córka skrytobójcy oraz matka, która na własne oczy widziała śmierć swojego dziecka.

Snuta przez nie historia bliska jest spowiedzi dobrze znanej nam przyjaciółki, dlatego szczerze ją polecam. Smutna, a zarazem pełna miłości powieść.


Alice Hoffman "Gołębiarki"
ilość stron: 592
wyd. Wielka Litera
Ocena: 5,5/6

czwartek, 26 września 2013

Wyzwanie z Marian Keyes

Pierwsza książka, którą chcę przeczytać w oryginale. Znalazłam ją wczoraj w bibliotece, na półce, gdzie kładzione są tytuły, które czytelnicy mogą zabrać na stałe do domu. Nie wiem jak mi to pójdzie, bo do tej pory porywałam się co najwyżej na czytanie angielskiej prasy, ale trzeba w końcu zaryzykować. Uzbrojona w słownik, może do końca roku się z nią uwinę ;)

środa, 25 września 2013

Alchemia miłości - Eve Edwards

Turnieje rycerskie, zazdrość sięgająca do łoża swoich konkurentów, małżeństwa z rozsądku i wielkie pieniądze. Czasy Tudorów, być może błędnie, ale postrzegane są przeze mnie, jako wiek wyjątkowych spisków oraz konszachtów, niemalże z samym diabłem. Taką rzeczywistość znalazłam też w powieści Eve Edwards, gdzie finalny akcent położony jest wprawdzie w trochę innym miejscu, ale dworskiego blichtru i obłudy w nim naprawdę nie brakuje. 

Ojciec Ellie jest alchemikiem, który przez swoje zamiłowanie do eksperymentów, ciągle wypędzany jest z królewskich dworów. Dziewczyna nie może już znieść zapału swojego ojca, do tej dziedziny wiedzy i marzy o chwili, kiedy uda jej się od niego uwolnić. Zrządzeniem losu na zamku Elżbiety I, dziewczyna spotyka swego dawnego wroga, chłopca imieniem Will, który został mianowany na hrabiego Dorset. Will nie pamięta Eleonor sprzed lat, co daje początek ich niezwykłej historii.

Mówi się, że alchemicy to szaleńcy otumanieni rządzą bogactwa. Śmiem jednak stwierdzić, że dużo gorszy od ich porywów jest fanatyzm i fałszywie pojmowana sprawiedliwość przez tych, którzy rządzą danym krajem. XVI wieczna Anglia to mroczny okres w dziejach historii. Czasy, kiedy zaufać można było tylko samemu sobie, a za źle pojmowaną wiarę trafiało się na szafot.

Podobało mi się podejście Eve Edwards do tego motywu. Książka przeznaczona jest dla nieco młodszej grupy odbiorców, a mimo to nie brakuje w niej realizmu. Autorka bardzo wiernie oddała burzliwe dzieje kraju, dynastyczne zawiłości, co więcej, nie pominęła nawet zajadłego prześladowania katolików.

Wszystko to sprawia, że Alchemia miłości wypada naprawdę dobrze i z przyjemnością sięgnę po jej kontynuację.

Eve Edwards „Alchemia miłości”
Ilość stron: 384
Wyd. Egmont
Ocena: 4/6
Premiera 25.09.2013

wtorek, 24 września 2013

Zakładki, tego dobra nigdy dość

Zakładki do książek to jedna z tych rzeczy, bez których na co dzień nie jestem w stanie się obyć. Jeżeli czytam w domu wybieram te bogate, starannie zdobione. W podróży znakomicie sprawdzają się magnetyczne - żadna siła ich nie ruszy. Jeżeli się śpieszę, wystarczy kawałek kartki lub stary bilet, ale jedno jest pewne - nie ma takiej ilości zakładek bym stwierdziła, iż na pewno mam ich już dość :)

 

Jeżeli ciekawią Was moje zbiory, zapraszam na podstronę im poświęconą KLIK. Po blisko roku doczekała się ona aktualizacji i myślę, że na weekend będzie w pełni uzupełniona.

niedziela, 22 września 2013

Błękitny zamek - Lucy Maud Montgomery

Valancy, mimo ukończonych dwudziestu dziewięciu lat, nie udało się wyjść za mąż. W dalszym ciągu mieszka z matką i wysłuchuje od rodziny uszczypliwości na temat swojego staropanieństwa. Nadchodzi jednak moment, w którym spokojna i ułożona do tej pory dziewczyna, pokazuje swe prawdziwe oblicze. Wygarnia wujostwu, co tak naprawdę o nich sądzi, a następnie pakuje się i postanawia pracować jako gosposia, dla miejscowego hulaki. Zdobyta w ten sposób niezależność oraz także łatka wariatki, pomagają jej odkryć na czym polega prawdziwe życie.

Błękitny zamek to powieść umiejscowiona w niewielkim miasteczku, gdzie ludzie bezustannie patrzą, wszystko słyszą, a czego nie uda im się zrozumieć, sami sobie dopowiedzą. Tu bardziej liczy się opinia sąsiada, niż uczucia własnego dziecka, dlatego należy być czujnym i pilnować się na każdym niemalże kroku.

W kontekście tej obyczajowości bardzo spodobała mi się przemiana Valancy, i to, jak z potulnego, usłużnego baranka stała się nagle pewną siebie kobietą. Odwaga do postawienia na swoim oraz zdobyta tą drogą pewność siebie, dały jej w końcu możliwość odkrycia miłości, a to właśnie jej, Valancy brakowało najbardziej.

Lucy Maud Montgomery to dla mnie niezwykle uniwersalna pisarka. Każda stworzona przez nią historia, chociaż ukazała się blisko sto lat temu, wciąż jest tak samo aktualna, a kolejne pokolenia zachwycają się jej prozą.

Ponadczasowa powieść o pokonywaniu słabości i życiu w toksycznej rodzinie. Gorąco polecam.

Lucy Maud Montgomery „Błękitny zamek”
Ilość stron: 280
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6
Premiera wznowienia: 25.09.2013 

sobota, 21 września 2013

Nie moje życie - Emmanuel Carrère


Opowieść o tragedii widziana oczami tego, który ocalał.
Na początku było tsunami, potem niespodziewana choroba jego szwagierki, dialogi z ludźmi i próba zapisania usłyszanych od nich historii. Carrèrowi to wszystko zajęło blisko sześć lat. Sześć długich lat rozmów, rozważań, porzucania tematu i ponownego doń wracania.

Kiedy człowiek staje się świadkiem śmierci bliskich dla niego osób, wszystko wokół zaczyna się zmieniać. Widzi czym jest strata dziecka w oczach rodziców oraz czym jest śmierć młodej kobiety dla jej dzieci i męża. Będąc pisarzem postanowił to wykorzystać. Opisał tętniącą w nich wolę walki, strach i ogromne pokłady miłości. 

Nie moje życie to biograficzna powieść Carrèra stworzona jego ręką, lecz ukazująca osobę piszącego przez pryzmat wysłuchanych od ludzi historii. Śmiało można powiedzieć, że Nie moje życie to kronika człowieczych dramatów oraz wskazówka, jak z godnością stawiać im czoła. I tylko momentami pojawiał się żal do autora za zbytnią rzeczowość i prawnicze dłużyzny. Są miejsca w których należało odpuścić, bo często to co niewypowiedziane, krzyczy najbardziej.

Ogromny, zapakowany po brzegi bagaż emocjonalny. Warto - życie zawsze tworzy niewiarygodne historie.

 Wywiad z autorem dla polskiego Harper's Bazaar:  klik   I  klik   I   Recenzja Wąsów:  klik


Emmanuel Carrère „Nie moje życie”
Ilość stron: 328
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6

piątek, 20 września 2013

Keep calm - kalendarz na 2014 rok

Wybór kalendarza, w moim przypadku, od lat dorównuje wyższej matematyce. Zdarzało się, że po kilku miesiącach użytkowania zmieniłam jeden wzór na zupełnie inny, bo nie spełniał któregoś z wymaganych przeze mnie warunków. Terminarz musi nie tylko być poręczny i praktyczny, ale jak u baby przystało, również piękny - trzy razy "p" gorsze niż u Perfektywnej Pani Domu ;) Spędzając ostatnio trochę czasu w Internecie znalazłam takie cudo. Wymiary idealne 12.5x17.5, twarda oprawa, zabawne hasło, a że sklep miał w swej ofercie też gadżety z Muminków, długo się nie zastanawiałam.

czwartek, 19 września 2013

Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll, ilustracje Tove Jansson

Fabułę powieści zna chyba każdy. Znudzona wylegiwaniem się na łące dziewczynka, biegnie za królikiem wprost do jego nory. Niechcący wpada do środka i przenosi się do Zaczarowanej Krainy, gdzie zwierzęta mówią ludzkim głosem, a zła Królowa w napadzie nieustannego szału, ścina wszystkim głowy. Poznajemy tu charyzmatycznego Kapelusznika oraz Znikota o wielkim uśmiechu. Na zmianę rośniemy, malejemy, ale co jest w tym najważniejsze – zaglądamy w głąb samego siebie, bo jak się przed laty utarło, historia może stanowić świetne podłoże do psychoanalizy. Ja jednak nie o Freudzie tutaj chciałam, lecz o pięknym wydaniu i własnych spostrzeżeniach.

Jeśli zdawało się wam kiedykolwiek, że filmowa wersja bajki była dziwną przygodą, to muszę was rozczarować – ekranizacja nawet w połowie nie odzwierciedla tego, co znajduje się w książce. Jest w niej więcej postaci, wierszyków i rozmów. Dialogi są jeszcze bardziej absurdalne, a wszystko ujmuje dwa razy mocniej. 

Nie na darmo Alicja zaliczona została do klasyki światowej literatury. Lewisowi – a w zasadzie Charlesowi Lutwidgowi Dodgson – wyobraźni oraz talentu odmówić nie można. Jego świat, mimo że tak naprawdę nie ma w nim czarów, zachwyca swym bogactwem i niezwykłością, a czas, chociaż stoi tutaj w miejscu, napędza mieszkańców i skłania ich do nieustannego pośpiechu.

W najnowszym wydaniu fantazyjność historii podkreślona została rysunkami. Ilustracje autorstwa Tove Jansson to dla mnie wisienka na torcie. Oszczędne w formie, maksymalnie treściwe i przepełnione emocjami. Uwielbiam ją jako pisarkę, malarkę, a przede wszystkim kobietę. Takie połączenie nie mogło się nie udać. Sięgajcie do klasyki. Naprawdę warto.

Zajrzyj do środka:  klik    I    klik

Lewis Carroll „Alicja w Krainie Czarów”
Ilość stron: 120
Wyd. Bona
Ocena: 6/6

środa, 18 września 2013

wtorek, 17 września 2013

Krew to nie wszystko - Izabela Degórska

Milena to pyskata, niedawno przemieniona wampirzyca, która okazuje się dysponować kilkoma rzadkimi umiejętnościami w póki co, nowym jeszcze dla niej świecie. Dziewczyna pijąc krew innych, zyskuje dostęp do ich wiedzy i pamięci, a niezwykłość odbytej przez nią przemiany, pozwala jej chodzić za dnia, nie wzbudzając u ludzi żadnych podejrzeń. Z czasem wychodzi na jaw, że krew Mileny ma też zupełnie inne właściwości, ujawniające się, gdy zachłanni słońca pobratymcy, biorą ją w niewolę.

Krew to nie wszystko to dalszy ciąg Pamięci krwi, którą recenzowałam ponad dwa lata temu. Niesamowite, jak ten czas szybko płynie. Redagując w tamtym okresie krótki wywiad z autorką, ona sama nie była jeszcze pewna, czy losy Mileny doczekają się kiedykolwiek kontynuacji. Tymczasem lektura jest już za mną, a ciekawość została – przynajmniej częściowo – zaspokojona.

I chociaż nie odebrałam książki tak entuzjastycznie jak debiutu, to w dalszym ciągu jestem dumna, że Polacy potrafią stworzyć tak bogaty i pełen rozmachu świat nocnych stworzeń. Co więcej, mieści się on nieopodal, tuż pod ulicami Szczecina, zdumiewając i korcąc by choć raz przejść się jego śladem.

W książce dominuje wartka akcja, a w bohaterach co rusz wzbiera agresja i żądza spełnienia w każdej sytuacji. Spodobało mi się to i czekam, może za parę lat znowu spotkam się z Mileną.


Izabela Degórska „Krew to nie wszystko”
Ilość stron: 348
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4,5/6

niedziela, 15 września 2013

Rozwiązanie konkursu z Ewą Nowak

Na początku bardzo dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w zabawie. Aż szkoda, że nagrody tylko są dwie, bo podjęcie decyzji ponownie do łatwych nie należało. Padały z Waszej strony argumenty w krótkich, żołnierskich słowach, były odpowiedzi wierszowane, a nawet małe wypracowanie :) 

Ostatecznie książki lecą do Alison autorki bloga Moje książki oraz Dominiki Polok ze strony Domizzz.

Mam nadzieję, że nagroda Was dziewczyny ucieszy i czekam na maile z adresami :)

sobota, 14 września 2013

Trup z Nottingham - Sasza Hady

Wbrew swojej woli, Nick Jones staje się konsultantem w sprawie zabójstwa Waltera Darringtona, właściciela cenionego w Anglii wydawnictwa. Zwabiony w pułapkę i dosłownie uprowadzony na miejsce zdarzenia, wciela się w rolę prywatnego detektywa, Alfreda Bendelina, bohatera z poczytnej serii kryminałów. 

Alfred to literackie alter ego Nicka, wymyślone przez jego przyjaciela na pisarskie potrzeby. Na kartach powieści detektyw świetnie sobie radzi nawet z najbardziej złożonymi zadaniami, ale czy jego zdolności przełożą się na rzeczywistość?

Wbrew pozorom Trup z Nottingham nie jest historią o brytyjskim schizofreniku, lecz zabawną komedią sytuacyjną z kryminalnym zacięciem w tle. Książka sprawnie oddaje angielską mentalność oraz to specyficzne, nieco groteskowe poczucie humoru wyspiarzy. I tylko trochę żal, że rzecz nie dzieje się w Polsce, ponieważ bohaterom z zagranicy zawsze mam trudniej uwierzyć, jeśli opisują ich nasi rodzimi pisarze. Nie umniejsza to jednak lotności pióra Saszy Hady i chwytliwości jej pomysłowi.

Zaskakująca zbieżność zdarzeń, towarzyskie przepychanki i romans za redakcyjnym biurkiem. Trup nie pada gęsto, za to smaczki z życia wydawnictwa wystarczająco urozmaicają tutejszą akcję. Aż szkoda, że nie dane mi było poznać Morderstwa na mokradłach - pierwszego tomu serii. 

Do poczytania w ponury dzień z filiżanką gorącej czekolady.

Sasza Hady "Trup z Nottingham"
Ilość stron: 424
Wyd. Oficynka
Ocena: 4,5/6

piątek, 13 września 2013

W krainie smaku VII

Jakiś czas temu zrezygnowałam z jogurtów smakowych na rzecz naturalnych, do których wrzucam dodatki wedle własnego uznania. Dzięki temu wiem, że są w nich prawdziwe owoce, a nie tylko barwnik i sztuczne aromaty, no i gama smaków teraz naprawdę nie ma końca.


Jeżeli lubicie szybkie przekąski polecam wam połączenie jogurtu i jagód goji, które dzięki lekkiej cierpkości świetnie łączą się ze słodką herbatą księżycową - napój parząc się z początku ma niebieskawy odcień i przypuszczam, że stąd wzięła się jego nazwa.

 

W jej skład wchodzi: zielona herbata, kawałki cynamonu, wanilia, kokos, kwiaty szafranu, lawendy i kilka innych składników, a wszystko razem pachnie bajecznie. Myślę, że jeśli ktoś lubi nietypowe połączenia, będzie z niej zadowolony.

środa, 11 września 2013

Na pastwiska zielone - Anne B. Ragde

Zadłużone i odziedziczone przez Torunn gospodarstwo, mimo katorżniczej pracy chyli się ku upadkowi. Kobieta walczy o nie resztkami sił, jednak obowiązki coraz bardziej zaczynają ją przerastać. Pojawia się poczucie winy oraz dławiąca bezsilność. Na domiar złego beztroska Erlenda zaczyna doprowadzać ją do szału. Całemu wujostwu wydaje się, że pieniądze są lekarstwem na wszystko, a nic tak nie godzi w serce, jak samotność w tłumie bliskich sobie ludzi.

Na pastwiska zielone to już ostatnie spotkanie z mieszkańcami Byneset, maleńkiej wioski w środkowej Norwegii. Ta, licząca zaledwie trzy tomy seria autorstwa Anne B. Ragde, bez reszty mnie ujęła. Kto by pomyślał, że historia rolnika, pracownika zakładu pogrzebowego oraz homoseksualisty może być tak pasjonująca.

Znalazłam w niej wszystko czego mi było trzeba. Autentyczność, prawdę, bezradność ludzi wobec nieoczekiwanego. Co tu dużo mówić. Wszelkie zachwyty są tutaj w pełni uzasadnione. 

 Ziemia kłamstw    I    Raki pustelniki   I  Na pastwiska zielone

Anne B. Ragde „Na pastawiska zielone”
Ilość stron: 258
Wyd. Smak słowa
Ocena: 6/6

poniedziałek, 9 września 2013

Panowie Salem - Rob Zombie, B. K. Evenson

Aby horror był dobry, jego autor musi pozbyć się wszelkich zahamowań. Należy zapomnieć o poprawności politycznej, moralności, a nawet poczuciu dobrego smaku i kto jak kto, ale Rob Zombie świetnie sobie z tym radzi.

Stworzona przez niego historia rozpoczyna się w Salem 16 września 1692 roku. To tej nocy łowcy czarownic palą członkinie miejscowego sabatu na stosie, i przez wieki wierzą w odzyskaną w ten sposób wolność i odkupienie. Niestety, kto raz sprzedał duszę diabłu, ten nigdy nie zazna spokoju. Heidi, dj-ka lokalnej stacji radiowej, otrzymuje pewnego dnia płytę nieznanego zespołu Panowie i wiedziona ciekawością odtwarza ją na antenie. Dziwna, tonowa muzyka zaczyna wzbudzać w ludziach zwierzęce odruchy, a zło zwiedzione jej brzmieniem, ponownie zrywa się do życia.

Salem od lat kojarzy się z czarownicami i stosami skąpanymi w ogniu. Przypuszczam, że historii opartych na tym motywie jest więcej niż kobiet, które w ten sposób straciły życie, zatem czy jest jakiś sens w tworzeniu następnych? Według mnie tak, pod warunkiem, że robią to ludzie tacy, jak Rob Zombie.

Od początku wiadomo, że nie będzie to ambitna historia, lecz rozrywka w czystej, brutalnej postaci. Panowie Salem skonstruowani zostali w prosty, można wręcz powiedzieć surowy sposób. Trzon powieści stanowi zemsta zza grobu, okraszona krwią i hurtem wyrywanymi flakami. Fani gore nudzić się nie będą, ale nawet zwykły zjadacz chleba, o ile jest odporny na systematyczne dawki kiczu, znajdzie w niej coś dla siebie.

Dla mnie - solidna książka z dużą dawką ironii. Dobrze, że następne pozycje są już w kolejce. Spodobała mi się taka groza.


Rob Zombie, B. K. Evenson „Panowie Salem”
Ilość stron: 376
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4,5/6

czwartek, 5 września 2013

Strych Tesli. Stowarzyszenie Accelerati - Neal Shusterman, Eric Elfman

Czytając Strych Tesli nie będziecie się nudzić. Jednak ostrzegam – spać i pracować też będzie wam trudno :)

Nick wraz z rodziną przeprowadza się do Colorado Springs po ogromnym pożarze, który strawił ich poprzedni dom. Próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, chłopak urządza garażową wyprzedaż rupieci znalezionych na strychu. Zardzewiały toster, radio, stare baterie. Szereg niepotrzebnych nikomu przedmiotów, zaczyna wzbudzać nieoczekiwane zainteresowanie wśród tłumnie przybywających sąsiadów.

Szybko wychodzi na jaw, że każde urządzenie nie jest do końca tym, czym być się wydaje. Aparat uwiecznia sceny z przyszłości, ogniwo ożywia umarłych, magnetofon zaś nagrywa… myśli. Kto umieścił te dziwne przedmioty w nowym domu Nicka, i jakie jest ich prawdziwe zadanie?

Strych Tesli przeczytałam w ciągu dwóch dni i ubolewam nad faktem, że książka nie została jeszcze oficjalnie wydana, ponieważ z chęcią przeczytałabym kontynuację. Duet Shusterman – Elfman bardzo sprawnie poradził sobie z tematem. Ich historia obfituje w różnego rodzaju niesamowitości, a jednocześnie nie przytłacza czytelnika natłokiem postaci, zdarzeń oraz tysiącem wykorzystanych pomysłów. Najważniejszy jest jednak bohater – Nick, który nie jest nastoletnim geniuszem. Ba, daleko mu nawet do przeciętnej ciamajdy, co w historiach tego typu jest naprawdę unikatem.

Brawa dla powieści za poczucie humoru, akcję i oryginalność. Dawno żadna "przygodówka" tak mi się nie spodobała.


Neal Shusterman, Eric Elfman "Strych Tesli. Stowarzyszenie Accelerati"

Ilość stron: 230
Wyd. Egmont
Ocena: 5,5/6
Premiera: 16 października 2013r.

wtorek, 3 września 2013

Czarownica - Anna Klejzerowicz

Michał, zmęczony codziennym pośpiechem, postanawia przeprowadzić się na wieś. Z pomocą przyjaciół kupuje niewielką działkę i buduje na niej domek letniskowy. Jednocześnie z częstszymi wizytami na wsi, budzi się w nim ciekawość wobec samotnej kobiety mieszkającej na skraju lasu, którą miejscowi nazywają czarownicą. Poznanie jej oraz spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie i doświadczonej przez los dziewczynki, na zawsze zmienia jego życie.

Książka fabularnie bez szczególnych rewelacji, ale czyta się ją znakomicie. Miło, że tym razem to facet ucieka na wieś, a nie kolejna zrozpaczona niewiasta. Są rzewne momenty, miejscowe problemy i serdeczna wobec przyjezdnych osada. Anna Klejzerowicz pisze barwnym i lekkim w odbiorze językiem, dzięki czemu nie mamy problemu by uwierzyć jej słowom, mimo to trudno mówić tu o wielkim zaskoczeniu, czy nieoczekiwanych zwrotach akcji.

Sądzę jednak, że książki tego typu mają na celu wprawić nas w dobry nastrój, a nie stać na straży intelektu i Czarownicy się to udaje. Powieść zawiera w sobie sporo ciepła i przykładów ludzkiej serdeczności. Opowiada o życiu w zgodzie z naturą, osobistych tragediach oraz przezwyciężaniu koszmarów z przeszłości. Słowem dużo literackich evergreenów, co myślę, że w dużej mierze będzie działać na jej korzyść.

Jak dla mnie świetna rozrywka i z przyjemnością sięgnę po kontynuację.


Anna Klejzerowicz „Czarownica”
Ilość stron: 264
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6

niedziela, 1 września 2013

Urodzinowy konkurs z Ewą Nowak

Zgodnie z obietnicą złożoną miesiąc temu, wracam do was z urodzinowym konkursem - tak, niedługo stuknie mi kolejne "dzieścia" ;)

W zabawie do zdobycia są dwa egzemplarze powieści Ewy Nowak Bransoletka wraz z dołączoną do nich tytułową ozdobą. Fundatorem nagród jest Wydawnictwo Literackie, a czekające was zadanie będzie wymagało chwili zastanowienia.

Napiszcie proszę, która książka Wydawnictwa Literackiego zrobiła na was największe wrażenie, albo którą i dlaczego, chcielibyście przeczytać?
 
Nagrodzeni zostaną autorzy dwóch najciekawszych odpowiedzi. Czas na zgłoszenia macie do 12 września, a w ciągu kilku następnych dni ogłoszę zwycięzców.

Odpowiedzi zamieszczajcie pod postem i nie zapomnijcie podać swojego adresu mailowego. 

Powodzenia!