czwartek, 31 października 2013

Stos


Annabel Pitcher "Moja siostra mieszka na kominku"     od. wyd. Papierowy Księżyc    recenzja
Elizabeth Haynes "W najciemniejszym kącie"     j.w.  
Lisa Genova "Lewa strona życia"     j.w.    recenzja
Jill Mansell "Spacer w parku"     od. wyd. Literackiego    recenzja
Inga Iwasiów "Blogotony"     od wyd. Wielka Litera 
Jan Jakub Kolski "Dwanaście słów"     j.w.
Marina Stepnova "Kobiety łazarza"     od wyd. Czarna Owca
Unni Lindell "Miodowa pułapka"     j.w.    recenzja
Salvador Dali "Moje szalone życie"     od wyd. Książnica    recenzja
Philippa Gregory "Uwięziona królowa"     j.w.
Abbi Glines "Spróbujmy jeszcze raz"     od wyd. Pascal
Benjamin Alire Sachz "Inne zasady lata"     od wyd. Rodzinnego
Tove Jansson "Kamienne pole"     zakup własny    recenzja
Rosamund Lupton "Siostra"     j.w.
Amélie Nothomb "Ani z widzenia, ani ze słyszenia"       j.w.
Simon Tofield "Wypasiony Kot Simona"   j.w.

Za przekazane mi książki serdecznie dziękuję, tym bardziej, że w powietrzu czuć już zbliżającą się zimę.

środa, 30 października 2013

Kamienne pole - Tove Jansson

Jonasz podejmuje się stworzenia biografii Igreka, co właściwie od samego początku idzie mu strasznie topornie. Nie mogąc napisać niczego, co zawierałoby w sobie odrobinę polotu, zaczyna obsesyjnie skupiać się na bohaterze, w efekcie czego cierpi cała jego rodzina. Pisarz staje oschły, łatwo jest go zdenerwować. Właściwe w domu bardziej staje się widmem, niż pomocną osobą. 

Córki Jonasza próbują nawiązać z ojcem bliższy kontakt i zabierają go do wynajętego na lato domku. Liczą, że tata chociaż raz się przed nimi otworzy, ale ten zamiast spędzać wspólnie wieczory, szuka izolacji, pogrążając się w uwierających go w głowie słowach.

Kamienne pole to miejsce w okolicach lasu, gdzie ludzie z nieznanych nikomu powodów, utworzyli wokół polany krąg z wykopanych w dole głazów. Życie Jonasza bardzo jest podobne do tego tworu. Zewsząd otaczają go słowa, które niosą z sobą jasne przesłanie, a tym czasem jego życie jest puste niczym czarna dziura na środku pola.

Uwielbiam literacki dorobek Tove. Czytam systematycznie wszystko, co tylko uda mi się zdobyć i stwierdzam, że Kamienne pole było do tej pory najbardziej wymagająca dla mnie lekturą. Żeby dobrze je zrozumieć czytałam bardzo powoli, wracając do niektórych zwrotów, ponieważ Jonasz miejscami wysławia się bardzo zawile. 

Przez to wszystko trudno jest mi jednoznacznie ocenić, co sądzę o tym opowiadaniu. Na pewno zabrakło mi w nim magii, tak charakterystycznej dla twórczości Tove. Magii metaforycznej, skupionej na atmosferze i ulotności opisywanej przez nią chwili.

Jansson darzę fascynacją totalną i absolutną, ale Kamienne pole kompletnie mnie nie ujęło.



Tove Jansson „Kamienne pole”
Ilość stron: 72
Wyd. Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
Ocena: 3,5/6

wtorek, 29 października 2013

Spacer w parku - Jill Mansell

Jill Mansell nazwana została przez media „królową romansu”, co zwykłego człowieka pewnie by zniechęciło, a mnie – zatwardziałego wzrokowca – kompletnie przestało obchodzić. Okładka wpadła mi w oko, dlatego chcę ją mieć i już. Czy kolejny raz dałam się wyprowadzić w pole? Absolutnie nie! (czemu sama się dziwię) i z czystym sumieniem zapewniam, że żadnej rzewnej historyjki w tej książce nie znajdziecie. Jako osoba uczulona na wątki rodem z Harlequina, Spacerem w parku jestem mile zaskoczona.

Pod przykrywką bajki żywcem wyjętej z Notting Hilla, otrzymałam książkę o trójce kobiet, które są dla siebie oparciem w trudnej sztuce układania sobie życia. Mowa tu o matce, czyli Larze, jej córce Gigi i koleżance obu - Eve.

Kiedy Lara wraca w rodzinne strony by wziąć udział w pogrzebie ojca, nawet nie przypuszcza jak wielka rewolucja właśnie ją czeka. Wpadając przed kościołem na Eve, obie nie mogą się nagadać. W ciągu kilku minut ożywa ich nastoletnia przyjaźń, a powody nagłego wyjazdu Lary z miasta przestają być tajemnicą.

Nie będę tu przytaczać szerszego opisu fabuły, bo wszystko znajdziecie na okładce, powiem tylko, że to bardzo lekka, przyjemna i stroniąca od lukru opowieść. Świetnie relaksuje, resetuje myśli. Dla takich „romansów” na mojej półce miejsca nigdy nie braknie.

U facetów pewnie nie przejdzie, ale dziewczyny – bajka godna jest uwagi.


Jill Mansell „Spacer w parku”
Ilość stron: 492
Wyd. Literackie
Ocean: 4,5/6

poniedziałek, 28 października 2013

Krakowskie Tragi Książki i Conrad Festival 2013r.

Tegoroczne Targi Książki w Krakowie były dla mnie nie tylko szaleństwem zakupów, ale z uwagi na Conrad Festival, również wyzwaniem logistycznym. Ogromnie zależało mi też na spotkaniu blogerów, jednak ani czas, ani posiadane siły, nie pozwoliły mi się na nie dostać. Jako usprawiedliwienie tego stanu rzeczy przedstawiam poniższe zdjęcie – wydaje mi się, że tłumaczy ono wszystko ;)


Stos po lewej: książki kupione na miejscu w celu podpisania, stos środkowy: książki zabrane z domu w celu podpisania, stos po prawej: szaleństwo promocji – m.in. czarna owca -50% oraz Matras na rynku – wszystko -30% - wyjątek stanowią dwie ostatnie pozycje, które dostałam w gratisie.


Z Targów najmilej będę wspominać panią Marię Czubaszek oraz Nele Neuhaus, ale nie spotkałam w tym roku autora, który by się dystansował albo potraktował swoich czytelników z góry (ponoć nawet pan Wojciech Cejrowski okazał swoją bardziej ludzką naturę ;)) W tym miejscu chciałam też podziękować Jankowi z bloga Tramwaj nr 4 za obdarowanie mnie zaproszeniem oraz pewnemu Piotrowi za pomoc i towarzystwo w kolejkach – mam nadzieję, że widzimy się za rok.

Åsa Larsson
Åsa Larsson
Jerzy Stuhr
Jonathan Carroll
Nele Neuhaus
Maja Sablewska
Ryszard Kalisz

Wybaczcie jakość zdjęć z Conrada. Drugiego dnia nie podołałam już noszeniu książek i aparatu, a na spotkaniach poświęconych Islandii musiałam się pojawić. Poniżej Yrsa Sigurðardóttir i Hallgrímur Helgason. Wcześniej były też poetyckie przystawki w ramach projektu ORT z Eiríkur Örn Norðdahl oraz Þorgerður Agla Magnúsdóttir. Cudowni ludzie, fantastyczne rozmowy.

Yrsa Sigurðardóttir
Yrsa Sigurðardóttir
Hallgrímur Helgason
Hallgrímur Helgason
Wytrzymałam trzy miesiące księgarnianego detoksu, dlatego w czasie literackiego święta niczego sobie nie żałowałam. Prawda jest teraz taka, że przez co najmniej pół roku nie powinnam już czego kupować, ale czy mi się to uda – szczerze wątpię.
...żeby tak tylko mój dom, jeszcze się rozciągał....

piątek, 25 października 2013

W krainie smaku XI

Piątek to dla mnie czas ładowania baterii przed kolejnym tygodniem pracy. Wbrew pozorom moje weekendy zawsze wygląda spokojniej na początku niż na swoim końcu. Sobota i niedziela to dni, kiedy ciągle się coś dzieje - spotykam się z ludźmi, załatwiam zaległe sprawy. Za to piątek jest mój. Mój i tylko mój.

W ten jeden, jedyny wieczór mam czas tylko dla siebie. Jest to pora, kiedy mogę wskoczyć pod koc, zawinąć się nim szczelnie po same uczy i nie myśleć o całym świecie. To wówczas lektura smakuje mi najlepiej, a serial wciąga jak nigdy wcześniej.


Staram się celebrować te krótkie chwile przyjemności, bo niestety zdarzają się one stanowczo za rzadko. Aktualny piątek spędzam w towarzystwie Elizabeth Haynes i kawy o smaku Irish Whisky. Co tu dużo mówić - uwielbiam takie popołudnia.

A jak wyglądają Wasze plany na dzisiaj?

czwartek, 24 października 2013

Ekologia dla najmłodszych - Projekt Ministerstwa Środowiska

Staram się dbać o środowisko na swój własny, nie zawsze idealny, ale jednak konsekwentny sposób. Segreguję odpady, ograniczam zużycie wody - mała rzecz z mojej strony, ale wierzę, że globalnie ma to znaczenie. Stąd też mój głos poparcia dla Projektu Ministerstwa Środowiska, który promuje ekologię od najmłodszych lat.


Zamysł opiera się na stronie internetowej dla dzieci, rodziców i nauczycieli na której znajdziecie ekologiczne gry i zabawy, konspekty zajęć, bajki, komiksy, kolorowanki.... słowem wszystko, co przedstawia temat ochrony środowiska w barwny i ciekawy sposób. Sama parokrotnie, będąc jeszcze na studiach, prowadziłam zajęcia tego typu, stąd wiem jak ważną rolę ogrywają dobre materiały.

W ramach powyższych działań organizowany jest również konkurs, którego szczegóły możecie poznać na Facebooku, nadmienię tylko, że trzeba stworzyć "jesienne rękodzieło".

 Zapraszam do udziału i dalszego promowania inicjatywy!

środa, 23 października 2013

Miodowa pułapka - Unni Lindell

Cato Isaksen nie lubi zmian, a jeszcze bardziej nie przepada za kobietami, które z premedytacją wchodzą mu w drogę, podważając nie tylko jego pozycję, ale przede wszystkim podejmowane decyzje. Z tego powodu zatrudnienie Marian Dahl na komisariacie w Oslo, zostaje przez niego odebrane jak spoliczkowanie prosto w twarz. Pyskata i pewna siebie policjantka od pierwszego dnia zaczyna działać mu na nerwy, a fakt że jest diabelnie zdolna, nie ma tu nic do rzeczy.

Chciał czy nie chciał, to jednak właśnie ona, odgrywa kluczową rolę w toczącej się sprawie śmierci młodej Łotyszki, której śmierć w niedługim czasie, zaczyna się łączyć z równie zagadkowym zaginięciem chłopca w okolicy. Kto za tym stoi i jaki będzie kolejny cel porywacza?

Miodowa pułapka odstaje stylem od klasycznie rozumianej literatury skandynawskiej. Główna część akcji toczy się w Oslo, nie znajdziemy tu bajkowych krajobrazów ani piękna natury. Społeczność lokalna zepchnięta została na dalszy plan, a relacje i życie bohaterów ograniczają mury komisariatu. Można nawet powiedzieć, że to właśnie one, sympatie i antypatie policjantów, zastępują w niej życie norweskiej prowincji.   

I choć do zamysłu i samej realizacji książki nie mam żadnych zastrzeżeń, to było w niej coś takiego, co nie pozwalało mi do końca skupić swojej uwagi. Nie potrafię zdefiniować czego jest to wina, ale brakowało mi  "pędu do lektury". Czytałam, lecz nie wyczekiwałam momentu, kiedy wezmę ją do ręki.

Unni Lindell stworzyła złożoną i wielowymiarową opowieść o zbrodni w imię źle pojmowanej sprawiedliwości. Co jednak ważne, ta historia jak żadna inna, uświadomiła mi, że policjanci też są ludźmi, a wszelkie teorie o ich nadzwyczajności, rzadko kiedy przekładają się na rzeczywistość. 

Dobra książka, ale bez oczekiwanej rewelacji.


Unni Lindell „Miodowa pułapka”
Ilość stron: 376
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 3,5/6

wtorek, 22 października 2013

Moje sekretne życie - Salvador Dali

Obrazami Daliego zachwycam się już od dawna. Mam kilka albumów pełnych jego prac oraz tytułów poświęconych jego osobie. Z tego też powodu było mi niezwykle miło, gdy Wydawnictwo Książnica obdarowało mnie biografią tego wyjątkowego człowieka. Co mogę powiedzieć o spotkaniu z taką postacią? Że było ono dziwne, niezwykłe, a nade wszystko pełne szaleństwa.

Zamiłowanie do miękkich kształtów przypisuje okresowi prenatalnemu, kiedy to przebywając w brzuchu swojej matki, cały jego świat skupiał się na rozciąganiu i uginaniu. O sobie mówi per „egocentryk” i „megaloman”, który wszelkimi sposobami stara się przykuć uwagę otoczenia i nie przebiera w środkach by ten cel osiągnąć. Spycha kolegę z mostu, pozoruje choroby, a nawet dobrowolne rzuca się ze schodów i nie stanowi to dla niego żadnego problemu.

Jako osoba czytająca o tym wszystkim i mająca świadomość, że Moje sekretne życie jest autobiografią, trudno jest mi nie pokusić się o stwierdzenie, że Salvador Dali miał nie po kolei w głowie. Ba! Był naprawdę zdrowo rąbnięty i aż dziw bierze, że ktokolwiek dłużej z nim wytrzymywał.

Taką książkę nie sposób jest zrecenzować, bo jak można oceniać życie prawdziwego człowieka. Co więcej, jeżeli ktoś opisuje „fałszywe wspomnienia ze swojego dzieciństwa”, a następnie przyznaje się, że kocha przebieranki, po czym jeszcze przytacza opis, jak to nago (i wielokrotnie) hasał za pokojówką chcąc pokazać jej swoje cudowne ciało, to jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest podpisanie się pod stwierdzeniem Daliego iż: „od wariata różni mnie jedynie to, że ja nim nie jestem”. Skoro Dali tak twierdzi, niech tak zostanie.

Dla wielbicieli, miłośników i innych szaleńców, rzecz godna uwagi, lecz wymagająca w odbiorze.


Salvador Dali „Moje sekretne życie”
Ilość stron: 400
Wyd. Książnica
Ocena: ---

Na zakończenie jeszcze zapowiedź najnowszej ksiażki Renaty L. Górskiej pod chwytliwym tytułem Historia kotem się toczy.

 


Premiera już za miesiąc, a w między czasie zapraszam do zapoznania się z recenzjami wcześniejszych ksiażek autorki: 

poniedziałek, 21 października 2013

W krainie smaku X: warto odwiedzić - Przystanek Kawa w Gdańsku

Przystanek Kawa to wspaniałe, urokliwe miejsce położone w Gdańsku przy ul. Zdrojowej 2. Kawiarenka odkryta została przypadkiem - szukałam po prostu ciepłego kąta po spacerze nadmorską plażą. Żeby do niej wstąpić nakłonił mnie smakowity grzaniec, szeroka oferta kaw oraz herbat i przyjazna, literacka atmosfera. Szkoda, że w mojej okolicy nie ma takich miejsc.
 

O kawiarni możecie przeczytać więcej na Facebooku. Absolutnie polecam!

niedziela, 20 października 2013

Lewa strona życia - Lisa Genova

Zespół nieuwagi jednostronnej. Zagadkowo brzmiąca jednostka chorobowa, która w trakcie jednej sekundy pozbawia Sarah części normalnego życia.

Do tej pory aktywna i oddana pracy matka trójki dzieci, sprawnie żonglowała obowiązkami w domu i korporacji. Udało jej się nawet pogodzić ważną konferencję z piłkarskim meczem syna, z czego przez kilka dni chodziła naprawdę bardzo dumna. Niestety w dniu, kiedy wszystko zdawało się układać idealnie, tragiczny wypadek całkowicie wymazał jej lewą stronę świata.

Lisę Genova zaczęłam wychwalać od chwili ukończenia jej debiutanckiej powieści, jaką był Motyl. Polecałam ją znajomym, pożyczyłam zaufanym osobom i wszyscy ocenili ją podobnie mówiąc krótko „genialna”.

Historia kobiety chorej na Alzheimera niesie ze sobą dokładnie te same pokłady emocji, co Lewa strona życia. Obie książki odznaczają się dla mnie wyjątkowym zrozumieniem dla ludzkich dramatów, dystansując się jednocześnie od taniej sensacji i dbając o medyczne szczegóły opisywanych zdarzeń. Trzeba jednak zaznaczyć, że druga powieść jest nieco słabsza od Motyla, w czym tak naprawdę nie ma nic dziwnego, bo kiedy debiut był tak dobry, niezwykle trudno jest przeskoczyć samego siebie.

Piękna i naznaczona panicznym niepokojem książka ucząca nas życia. Po tej lekturze powiedzenie „chcieć to znaczy móc” nabierze zupełnie nowego znaczenia. 


Lisa Genova „Lewa strona życia”
Ilość stron: 408
Wyd. Papierowy Księżyc
Ocena: 5/6

sobota, 19 października 2013

Szwecja, można się zakochać

Skandynawia jest mi bliska od dobrych kilku lat. Mam słabość do jej kultury, designu, ludzkiej mentalności. Cenię sobie podejście Skandynawów do natury, ich zamiłowanie do prostoty. Dlatego ciesze się, że ostatni tydzień było mi dane spędzić w Szwecji, i śmiało mogę stwierdzić, że trudno nie oszaleć na punkcie tego kraju. Te widoki, klimat, przyroda... Już postanowiłam, że za rok do niego wracam. 

Hejdå! Vi ses om en år!

piątek, 11 października 2013

Wyjazd

Posilona, spakowana i gotowa do drogi. Do zobaczenia za niecałe dwa tygodnie!
W międzyczasie zapraszam do lektury moich ostatnich recenzji: