piątek, 29 listopada 2013

Alex - Pierre Lemaitre

Po miesiącu spędzonym z książkami lekkimi i przyjemnymi, czas wrócić do normalności. Regały uginają się od kryminałów, dlatego grudzień upłynie mi pod szyldem takich właśnie powieści. Na pierwszy ogień poszła Alex, Pierra Lemaitre i zgodnie z zapowiedzą były „ciary” . Trzymają się mnie nawet do tej pory.

Uprowadzono idącą z przystanku kobietę. Nikt nie zna miejsca w którym jest przetrzymywania, ani tego, jak naprawdę się nazywa. Jedyny człowiek, który to wiedział, zginął pod kołami samochodu, a na jego telefonie znaleziono serię brutalnych zdjęć ofiary. Czasu by ją uratować zostało niewiele, co potwierdza fotografia trzech wielkich szczurów oraz dziewczyny zamkniętej w małej, ograniczającej ruchy klatce. 

Inspektor prowadzący dochodzenie, przyciąga uwagę swoim mizernym wzrostem, ale prawdę powiedziawszy, jego osoba średnio mnie interesowała. W zasadzie to czekałam tylko, aż skończą się fragmenty mu poświęcone, ponieważ tym, co najbardziej absorbuje myśli, jest bez wątpienia postać Alex. Z tak dynamicznie zmieniającą się bohaterką, od czasu Millenium nie miałam do czynienia.

Książka jest ge-nial-na. Od wieków nie czytałam tak dobrze prowadzonego kryminału, w trakcie którego, moje nerwy ledwo utrzymywałyby się na wodzy. Słyszałam wiele pochlebnych opinii o Lemaitrze, jednak takiej uczty się nie spodziewałam.

Elektryzująca powieść, naznaczona strachem i zawrotną prędkością. Już zacieram ręce, patrząc na następne tytuły autora, czekające w kolejce.

Pierre Lemaitre „Alex”
ilość stron: 352
wyd. Muza
ocena: 6/6

czwartek, 28 listopada 2013

Pollyanna dorasta - Eleanor H. Porter

Druga dawka, papierowego zastrzyku dobrej energii.

Pollyanna jest już trzynastoletnią dziewczyną, która po ciężkim wypadku, wraca powoli do zdrowia. Przebywając w sanatorium, zdobywa oddanych do tego stopnia przyjaciół, że siostra jednej z pacjentek, prosi ciotkę Polly, by ta pozwoliła jej przyjechać do nich na zimę. Della ma nadzieję, że obecność Pollyanny pokaże Ruth, jak znowu cieszyć się życiem, a zaginięcie jej syna przestanie być dla niej tak wielkim ciężarem.

Przyznam się bez bicia, że strasznie polubiłam tę spontaniczną gadułę. Jej talent wiązania ze sobą tematów nie zna w zasadzie granic, przez co potrafi od motywu pań z Opieki przejść do pogody, następnie poruszyć kwestię dekoracji mieszkania, a cały wywód zakończyć na nowej sukience. Dodatkowo Pollyanna jest kompletnie nieświadoma swojej siły oddziaływania na ludzi i bez większego wysiłku zjednuje sobie słuchaczy. 

Ania z Zielonego Wzgórza zawsze wydawała mi się jakaś dziwna, dlatego dzieciństwo upłynęło mi pod szyldem Pippi Langstrump. Mam jednak wrażenie, że gdyby ta książka trafiła do mnie znacznie wcześniej, ranking ulubionych postaci z okresu podstawówki wyglądałby zupełnie inaczej.

Zażalenie do całości mam tylko jedno: Panno Porter, dlaczego stworzyła pani tak mało książek o Pollyannie?


Eleanor H. Potter "Pollyanna dorasta"
Ilość stron:328
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6

wtorek, 26 listopada 2013

Stos


Eleanor H. Porter "Pollyanna"                z biblioteki    recenzja
Eleanor H. Porter "Pollyanna dorasta"      od pana M. Drozd
Eve Edwards "Demony miłości"               j.w.     recenzja
Neal Shusterman, Eric Elfman "Strych Tesli"          j.w.   recenzja
Agnieszka Chylińska "Zezia i Giler"           pożyczona 
Bernice Rubens "Wybrany"            od wyd. Wiatr od Morza   recenzja 
Dorota Sumińska "Historie, które napisało życie"           od wyd. Literackiego
Isabelle Laflèche "Kocham Paryż"         j.w. 
Hilary Boyd "Czwartki w parku"          j.w.    recenzja
Pierre Lemaitre "Alex"        od wyd. Muza
Andres de la Motte "Bubble"          od wyd. Czarna Owca
Ireneusz Gębski "Spowiedź bezrobotnego"        od autora

Za otrzymane tytuły bardzo dziękuję, a żeby tradycji stało się zadość, dzisiejszy wieczór mam zamiar spędzić tak:

Trzymajcie się ciepło!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Uwięziona królowa - Philippa Gregory

Naczytałam się wspaniałości na temat Gregory, oj naczytałam. Że to mistrzyni gatunku, że znakomicie pisze, czuje epokę. Nadzieje miałam spore i co najlepsze, wszystkie się sprawdziły. Philippa wielki talent ma i ja to potwierdzam.

Uwięziona królowa to moje pierwsze (nie licząc Odmieńca kierowanego do młodzieży) spotkanie z autorką. Jest to napisana z rozmachem historia Marii Stuart, królowej Szkotów, która ucieka z kraju przed zagrażającymi jej życiu lordami. Kierowana nadzieją, że ocali ją kuzynka Elżbieta I boleśnie zawodzi się na rodzinie i trafia w niewolę, oskarżona o zdradę głowy państwa.

Od tego momentu do głosu zaczynają dochodzić dworskie intrygi oraz bezwzględna walka o władzę. George Talbot w osobie pojmanej dostrzega szansę na sławę, jego żona widzi rywalkę, a generalnie każdy w tej sytuacji, chce zgarnąć jak najwięcej dla siebie. Rozpoczynają się konszachty wymierzone w samą Elżbietę, a dwie potężne armie stają przeciwko sobie.

Powieści historyczne darzę chłodnym entuzjazmem, dlatego kiedy po jakąś już sięgam, to muszę mieć co najmniej sześćdziesiąt procent pewności, że nie skończy się to tragedią. Nie twierdzę, że od dziś stanę się fanką tego gatunku, ale powodów żeby go odrzucać, mam na pewno mniej.

Uwięziona królowa znakomicie oddaje psychikę ówczesnych władców. Ich przeświadczenie o boskim pochodzeniu oraz bardzo, ale to bardzo wysokie mniemanie o własnej osobie. Talent Philippy objawia się jednak w tym, że tak zachowująca się monarchia wcale nas nie drażni. Ich postępowanie traktujemy jako rzecz zupełnie normalną, a jedyna uwaga, jak nasuwa mi się po lekturze to ta, że mogłoby tu być mniej wątków religijnych, a więcej kwestii ogólno zwyczajowych. Ludzie z tamtej epoki nie żyli w końcu tylko tym, co porabiał kler ani jakiego wyznania był ich aktualny sąsiad. Tak samo istotne były obrządki, sposób prowadzenia dysput. Dużo jest o czasie wolnym, za to pracą głowy sobie nie zaprzątano.

Wielowątkowa, naszpikowana spiskami, znakomita powieść i stwierdzam to ja, historyczny sceptyk oraz przeciwnik religijnych wynurzeń.


Philippa Gregory „Uwięziona królowa”
Ilość stron: 408
Wyd. Książnica
Ocena: 4,5/6

piątek, 22 listopada 2013

Pollyanna - Eleanor H. Porter

Pollyanna to rezolutna, wygadana dziewczynka, która po śmierci swoich rodziców, trafia pod opiekę konserwatywnej ciotki Polly na drugim końcu kraju. Mimo ciężkich przeżyć, jedenastolatka nie traci humoru i już pierwszego dnia pobytu w nowym domu, zdobywa sympatię wszystkich jego mieszkańców. Spora jest w tym zasługa jej szczerości oraz pogodnego usposobienia, bowiem Pollyanna bez krzty zadęcia mówi ludziom co o nich myśli, a ci kiedy wyjdą już z pierwszego szoku, są pod wrażeniem jej otwartości.

Eleanor H. Porter stworzyła historię, która mimo swego wieku, zdobywa czytelnika prostą sztuką doceniania tego, co dostało się od życia. „Gra w zadowolenie” wymyślona została przez ojca Pollyanny i polega na tym by w każdej rzeczy znaleźć coś, z czego można by się cieszyć. Dziewczynka dorastając w biednej rodzinie pastora, opanowała tę filozofię do perfekcji i chętnie dzieli się nią z innymi.

Pollyanna w mig zdobywa sympatię największych osobliwości w miasteczku i nawet najtwardsze serca miękną pod jej urokiem. Przy okazji małe ostrzeżenie – was też na pewno raz dwa weźmie pod swój pantofel ;)

Eleanor H. Porter stworzyła skromnych rozmiarów książeczkę, w której drzemie ogromna siła. Wstyd i szkoda, że poznałam ją dopiero teraz.


Eleanor H. Porter „Pollyanna”
Ilość stron: 272
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6

środa, 20 listopada 2013

Dwanaście słów - Jan Jakub Kolski

Akcja książki dzieje się w kilku punktach na ziemi. Poznajemy tu losy byłej zakonnicy, której żądze, nie pozwalają dochować wierności, wyznawanej przez nią wierze oraz muzyka, człowieka o bardzo uporządkowanym życiu, w którym wszystko ma swój czas oraz miejsce.

W snuciu tej historii najważniejsze są słowa, a dokładnie dwanaście słów, wypowiadanych przez bohaterów każdego dnia ich znajomości. Fryderyk wierzy, że właśnie ta liczba wystarczy mu, żeby w pełni porozumieć się ze światem. Nie znosi tracić dnia na bezpodstawne dyskusje. Wszystko ma zostać wypowiedziane przy śniadaniu, w jak najkrótszej formie.

W spokojnym życiu artysty wraz z przybyciem Marianny, zaczyna sporo się zmieniać. Dalej uczy on wiejskie dzieci muzyki i romansuje z ich matkami, ale nieświadomie uwodzi też swoją gosposię, a jak wiadomo zazdrosna kobieta staje się nieprzewidywalna.

Dwanaście słów to moje pierwsze spotkanie z Kolskim w roli pisarza. Jednak, jak na reżysera przystało, powieść pełna jest detali, które tak samo istotną rolę, odgrywają w każdym jego filmie. Symbole definiują tutejszych bohaterów na równi z ich zachowaniem. Pochowane w pościeli zdjęcia, dłonie pianisty, sceny zatrzymane w literackim kadrze. Wszystko to sprawia, że lektura pochłania nas bez reszty praktycznie już od pierwszej strony.

Kolski ma dar tworzenia historii w mało oczywisty sposób. Potrafi zatrzymać się nad ludzką duszą, pochylić się i sprawić by stała się ona zrozumiała dla innych. Nie wszystko w książce jest piękne i cudowne, ale życie wśród ideałów byłoby strasznie nudne i dlatego detali się nie czepiam.

Ciekawa i wydaje mi się, że bardzo osobista powieść o dwójce, igrających ze sobą ludzi.


Jan Jakub Kolski „Dwanaście słów”
Ilość stron: 240
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 4/6
Na zakończenie jeszcze dwa ogłoszenia:

  •  wczoraj ruszyło moje konto na facebooku - użytkowników tego serwisu zachęcam do obserwowania.
  • z kolei w Katowicach, w dniach 9-11 grudnia, odbywać się będzie akcja "Oddaj misie" polegająca na zbiórce maskotek i art. szkolnych na rzecz miejscowej świetlicy środowiskowej. Serdecznie zapraszam wszystkich do wzięcia w niej udziału - szczegóły akcji dostępne są tutaj.

niedziela, 17 listopada 2013

Czwartki w parku - Hilary Boyd

Na mróz, na pluchę oraz szarość za oknem, taka książka jest wprost idealna. Literackie rozpieszcza mnie tego roku, jak żadne inne wydawnictwo. Najpierw porwali się na Carrère’a, potem wydali Kocham Nowy Jork, a dziś udowodnili, że mają nosa do brytyjskich dziennikarek. Jeszcze trochę i przyzwyczaję się do tych miłych niespodzianek.

Czwartki w parki to historia wyjątkowa, bo opisująca życie naszych dziadków (a w niektórych przypadkach pewnie też rodziców) i pokazującą, że kochać można zawsze i naprawdę w każdym wieku.

Kiedy mąż Janie, po trzydziestu latach małżeństwa, wyprowadza się bez słowa do drugiego pokoju, nikt nie wie dlaczego. On nie zamierza niczego wyjaśniać, a Janie brakuje odwagi, żeby wprost się o to zapytać. Pocieszeniem w tej sytuacji są dla niej czwartkowe wyprawy do parku. To tam spędza czas ze swoją wnuczką oraz poznaje Raya – wrażliwego mężczyznę, który jako jedyny potrafi jej szczerze wysłuchać.

Od rozmów i przyjaźni, po dylematy i poważne oskarżenia. Przepadłam w tej książce bez reszty. Dałam się porwać decyzją Janie i bardzo się temu dziwię, bo przecież ani jej motyw ani też pomysły nie są niczym nowym. Można nawet powiedzieć, że pokoleniowa przepaść między mną a bohaterami powinna mieć tu większe znaczenie, a jest dokładnie odwrotnie. Metryki gdzieś zniknęły, pozostawiając na planie samych ludzi, których to przeżycia są tu najważniejsze.

Piękna i mobilizująca do działania powieść, mówiąca o tym, że każdy ma prawo szukać swojego szczęścia. Świetnie się czyta i brawa za polski akcent.


W temacie seniora warto przeczytać:


Hilary Boyd „Czwartki w parku”
Ilość stron: 404
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 19.11.2013r.

sobota, 16 listopada 2013

Za oknem pierwszy mróz...

... idą, idą święta.

Wszystkim, którzy tak jak ja siedzą dzisiaj w domu - udanego wieczoru i przyjemnej lektury!
(czytacie coś ciekawego?)

piątek, 15 listopada 2013

Demony miłości - Eve Edwards

Demony miłości to książka o stosunkowo niewdzięcznym, i co by nie mówić, negatywnie kojarzącym się ludziom tytule. Pewnie sama, gdybym wcześniej nie przeczytała Alchemii miłości, ominęłabym tę pozycję szerokim łukiem, i byłby to błąd. Całkiem poważny dodajmy.

Powieść autorki niewiele ma wspólnego z popularnymi romansami. Jest tu co prawda co nieco o miłości, ale na pierwszy plan wysuwa się motyw przyjaźni wśród młodych dworzan, a nie koniecznie ich buduarowe podboje i miłostki. W Demonach poznajemy losy następnej pary z rodu Lacey: Lady Jane Rievaulx - dziewczyny decydującej się na małżeństwo z o wiele starszym od siebie mężczyzną oraz Jamesa Lacey - młodzieńca, który w poszukiwaniu własnego szczęścia wybiera się aż za ocean.

Do takich powieści podchodzę na zasadzie dodatku do kawy i relaksu. Nie łudźcie się, że w Demonach znajdziecie wyszukaną akcję albo język. Jest prosto, jednak klucz do sukcesu tkwi w tym, że nie do końca banalnie.

Książki mistrzyni gatunku, jaką podobno jest Philippa Gregory, dopiero przede mną. Śmiało mogę za to stwierdzić, że Eve Edwards będzie pretendować do tytułu jej godnej następczyni. Obracając się w "bezpiecznej" jeszcze dziedzinie powieści dla młodzieży, pisarka dba o detale niczym autorzy tytułów biograficznych. Wedle noty na okładce brała ona udział w ucztach w stylu elżbietańskim, oglądała wnętrza zamków, a nawet nauczyła się jeść w elegancki sposób bez pomocy widelca ;) Z takim poświęceniem i wysiłkiem włożonym w pracę, sukcesy ma murowane.

Stąd jeśli lubicie ducha Tudorskiej epoki i w smak są wam turnieje rycerskie, Demony miłości nie powinno okazać się dla was wcale straszne. 

Eve Edwards "Demony miłości"
Ilość stron: 360
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6

środa, 13 listopada 2013

Spróbujmy jeszcze raz - Abbi Glines

Pamiętacie jak irytowałam się na Blair z O krok za daleko? Jak nazwałam ją manipulantką, zarzuciłam jej naiwność oraz brak konsekwencji? Zgodnie z powiedzeniem: „przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej” z panną Wynns postanowiłam spotkać się ponownie. Chciałam się upewnić czy dziewczyna faktycznie jest taka zła, czy może da się ją jakoś polubić. Nadal nie rozumiem fascynacji tą postacią u wszystkich bohaterów książki, ale prawdą jest, że wizyta u niej była teraz znacznie przyjemniejsza niż za pierwszym razem.

Blair po burzliwym rozstaniu z Rushem, jedzie do byłego chłopaka w Sumit, szukać ukojenia. Chce z jego pomocą rozpocząć wszystko od nowa. Znaleźć jakąś pracę, uwolnić się od ojca oraz dalszej rodziny. Problem w tym, że kiedy przez tyle dni człowiek się nie kontrolował, to nadchodzi w końcu moment, gdy trzeba za to wszystko zapłacić. Życie wystawia Blair słony rachunek – w kilka tygodni musi zdecydować co chce robić dalej i czy jej powrót do Rusha jest w ogóle możliwy.

Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia się do Blair, czy może efekt długiego weekendu i faktu, że moja tolerancja na niektóre rzeczy w tym czasie wzrosła, ale obyło się bez zgrzytów i wielkich rozczarowań. Sytuacja dziewczyny naprawdę jest podbramkowa. Świat wali jej się na głowę, serce krwawi po rozstaniu, a tu trzeba wziąć się w garść i zacząć myśleć o innych.

Przemiana głównej bohaterki spektakularna jeszcze nie jest, ale dostrzegam dla niej nadzieję. Glines zrobiła spore postępy w kreowaniu swych postaci, nawet Rush staje się odpowiedzialny i zdobywa się na odwagę przeciwstawienia się Nan. Szkoda jedynie, że końcówka znowu idzie w tani erotyk, trzy czwarte powieści uznaję jednak za udane.


Abbi Glines „Spróbujmy jeszcze raz”
Ilość stron: 336
Wyd. Pascal
Ocena: 4/6

poniedziałek, 11 listopada 2013

Kobiety łazarza - Marina Stepnova


Literaturę rosyjską zaczęłam doceniać od chwili przerabiania w szkole Zbrodni i Kary. Na ogół niechętna lekturom, dałam się porwać historii Rodiona Raskolnikowa. Potem byli znakomici Mistrz i Małgorzata, za to dziś przychodzę do Was z Kobietami Łazarza – najbardziej szczerą rosyjską powieścią, jaką do tej pory czytałam.

Tytułowy Łazarz to genialny fizyk, którego postać spina klamrą opisaną w książce historię. Towarzyszymy mu od momentu nauki szkolnej, następnie kariery zawodowej i dalszych sukcesów. Na każdym z etapów życia u jego boku stoją kobiety. Godne i oddane swej roli, jednak rzadko kiedy kochane tak, jakby samego tego chciały.

Na przykładzie tych żon oraz matek, poznajemy siłę rodzinnej więzi i dostrzegamy, jak podjęte niegdyś decyzje, odbijają się echem na następnych pokoleniach. Kiedy małżonka Łazarza zaczyna czuć do niego urazę, ten nie przypuszcza nawet, jak wielkie znaczenie będzie to miało dla jego potomków. Po śmierci naukowca, w bolesny sposób przekonuje się o tym, jego osierocona nagle wnuczka.

Kobiety łazarza zrobiły niemałe spustoszenie w mojej głowie. Powieść po której ciężko mi było spodziewać się czegoś konkretnego, zaskoczyła mnie złożonością podjętej w niej historii. Marina Stepnova stworzyła obraz kobiet, które nie do końca godzą się ze swoim losem. Cierpiąc na brak miłości: albo obsesyjnie starają się ją pozyskać, albo wyzbywają się współczucia i trącą w ten sposób cząstkę człowieczeństwa.

Muszę przyznać, że autorka sprezentowała nam rozbudowaną i wymagającą skupienia historię, ale obcowanie z nią przyniosło mi mnóstwo satysfakcji.


Marina Stepnova „Kobiety łazarza”
Ilość stron: 396
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4,5/6

niedziela, 10 listopada 2013

Inne zasady lata - Benjamin Alire Saenz

Nie przeczę, że tym, co mnie do tej historii najbardziej skusiło, jest wątek miłości. Motyw tak chętnie przedstawiany w książkach i na szklanym ekranie, tu nabiera wyjątkowego znaczenia. Uczucie rodzące się pomiędzy dwojgiem chłopców jest tematem ryzykownym, ale daje pisarzowi ogromne możliwości.

Buntownik imieniem Ari i Dante początkujący artysta. Różni ich właściwie wszystko – jeden jest bratem przestępcy, drugi synem nauczyciela. Tego lata obowiązują jednak zupełnie inne zasady. Można chodzić boso, kąpać się w basenie. Można szukać właściwej dla siebie drogi. 

Benjamin Alire Seanz z wielkim wyczuciem przedstawia świat nastolatków oraz chaos i zagubienie w nim panujące. Czytając jego historię nie mamy wątpliwości, że człowiek ten na co dzień ma do czynienia z młodzieżą. Jego bohaterowie są wybuchowi, pełni sprzeczności, wciąż są to jednak wrażliwi ludzie, których bardzo łatwo można zranić. 

Inne zasady lata są książką przeznaczoną dla nastolatków, ale napisaną w tak uniwersalny sposób, że trafi do odbiorcy w dosłownie każdym wieku. Dzieje się to za sprawą rodziny obu bohaterów. Matki i ojcowie pokazują tu jak budować właściwą relacje z pociechą. Udowadniają, że trzeba być stanowczym, a równocześnie nie zapominać o zapewnieniu dziecku wolności.

Benjamin Alire Seanz napisał bardzo ciepłą i przyjemną lekturę, która ilustruje banalną prawdę o życiu: wystarczy kochać, a nic nie będzie stanowić dla nas problemu. 


Benjamin Alire Seanz "Inne zasady lata"
Ilość stron: 340
Wyd. Rodzinne 
Ocena: 4/6

sobota, 9 listopada 2013

Gra o książki - Beata Stasińska dla Elle Magazine


Nazwisko Beaty Stasińskiej nie powinno być obce tym, którzy uważnie śledzą poczynania wydawnictwa W.A.B. To ona w latach 90-tych była jednym z założycieli spółki i na przekór późniejszym skandalom, również dziś zasiada w fotelu jej prezesa. Autorytet wśród wydawców, osobowość i charyzma. To dzięki niej w Polsce nastała moda na rodzimą literaturę, a takie pisarki jak Joanna Bator czy Alice Munro miały okazję opanować nasze księgarnie. 

Jeśli macie chwilę czasu albo 7,90 zł wolne w portfelu, zachęcam do lektury nowego numeru Elle. O takich osobach warto mówić i trzeba to robić głośno. Pani Beato - dziękuję za Serię z Miotłą.

WYWIAD:  1  2  3   I   kawa: Skworcu pomarańczowa - pycha! 

piątek, 8 listopada 2013

Wybrany - Bernice Rubens

Wybrany to dla mnie książka niezwykła. Bezpośrednio i z wielkim wyczuciem opisuje ona drogę człowieka do zguby, na którą pracuje cała jego rodzina. Poznajemy w niej losy Normana – niegdyś wziętego prawnika, syna rabina z Londynu. Dziś jest to chłopak z łatką szaleńca, umieszczony na oddziale psychiatrycznym z powodu zażywanych bez kontroli leków.

Berince Rubens opowiada o tym, jak traci się złudzenia oraz symuluje się spokojnie życie. W rodzinie Zwecków każdy jest samotny, bo wspólnie dba się wyłącznie o pozory. Wychodząc z założenia, że rabinowi pewne rzeczy nie przystoją, despotyczna matka porządkuje domownikom życie. Syn nie może mieć problemów z narkotykami, córka wyjść za mąż za „nie-Żyda”. Kiedy Sarah nagle odchodzi, mąż i dzieci zostają zmuszeni radzić sobie sami. Co w tej sytuacji okaże się być silniejsze? Miłość czy przyzwyczajenie?

Powieść wywarła na mnie spore wrażenie i ciężko jest mi coś wyjątkowego o niej pisać. Mam świadomość, że co bym nie powiedziała to i tak będzie za mało. Że nie ujmę w tym nawet połowy swoich emocji.

Berince Rubens zdobyła mnie prawdą zawartą w swej historii. Tym jak ojciec i siostra czują się zaangażowani w szaleństwo brata, jak wszystkie trybiki maszyny współgrają ze sobą, jak działają na odbiorcę.

Nie przebojowa, ale przez to jeszcze bardziej ciekawa. Piękna, nostalgiczna przypowieść. Podobało mi się od początku do samego końca.


Bernice Rubens „Wybrany”
Ilość stron: 288
Wyd. Wiatr od Morza
Ocena: 5/6
Premiera: 22 listopada 2013r. 

czwartek, 7 listopada 2013

Gdańsk

Od urlopu trochę już upłynęło, ale o takim weekendzie również warto wspomnieć. Kierując się w drodze powrotnej z północy na południe, dwa dni spędziłam w Gdańsku. Po bajkowych krajobrazach ze Szwecji, miasto nieco mnie rozczarowało, jednak starówka, szczególnie nocą, ma w sobie wiele uroku. 

środa, 6 listopada 2013

Blogotony - Inga Iwasiów

Gdy zabierałam się do Blogotonów oczekiwałam uczty literackiej. Impulsów do myślenia, rozważania na temat szeroko pojętej kultury, jej pozycji we współczesnym świecie. Niestety książka rozczarowała mnie na całej linii, i nic to, że autorka bez wątpienia ma wiedzę i wie o czym pisze. Chodzi tu o ton, w jakim te słowa zostały wypowiedziane. Moralizatorski, wyniosły. Po godzinie lektury bolała mnie już głowa.

Rozumiem i popieram u Iwasiów dyskusję na temat roli kobiety w kulturze. Że często, a w zasadzie ciągle, traktuje się nas po macoszemu, sprawiając, że same przestajemy wierzyć we własne talenty i umiejętności. Że w szkole, więcej mówi się nam o wojnie oraz walkach, niż o uczuciach targających człowiekiem. Że kobieta w kryminałach, gdzie zdarza jej się grać główną rolę, to w dalszym ciągu kura domowa tylko w lepszym ubraniu. Zgadzam się z tym i popieram walkę o naszą pozycję, ale po co to nieustanne „udowadnianie intelektualnej wartości”?

Można powiedzieć, że jestem za oporna na takie felietony i z tą opinią nie będę się spierać. Lubię kulturę masową, a to, że jest ogólnodostępna, nie zawsze idzie w parze z jej marną jakością. Sama, mimo wielkiego zamiłowania do literatury, nie uważam się za osobę szczególnie oczytaną, dlatego szarżowanie wzniosłymi opiniami, w moim przypadku, byłoby co najwyżej ignorancją własnej głupoty.

Nie oceniam więc walorów jakie te teksty niosą ze sobą, ale ta bezustanna krytyka daleko nas nie zaprowadzi. Z Ingą Iwasiów mam dokładnie ten sam dylemat, co z Kazimierą Szczuką. Popieram część poglądów, za to ich bycie w kontrze, na dłuższą metę jest dla mnie strasznie męczące.


Inga Iwasiów „Blogotony”
Ilość stron: 344
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 3/6

poniedziałek, 4 listopada 2013

W najciemniejszym kącie - Elizabeth Hayes

Catherine to dwudziestoparolatka uwielbiająca się bawić. Każdy wieczór jest dla niej okazją do wypadu na miasto, a ten często kończy się późną nocą z przygodnym partnerem. Dziewczyna nie myśli o konsekwencjach takiego stylu życia. Wierzy, że nic złego jej się nie stanie i faktycznie, w niedługim czasie poznaje troskliwego mężczyznę, którego zazdroszczą jej wszystkie koleżanki.

Równocześnie z „historią kopciuszka” poznajemy też losy Cathy. Totalne przeciwieństwo wcześniejszej bohaterki. Cath żyje właściwe tylko w czterech ścianach swojego domu. Zanim wyjdzie do pracy obsesyjnie sprawdza wszystkie zamki w drzwiach i oknach, a wracając okrężną drogą, ponawia ten rytuał parokrotnie.

Kiedy jakaś powieść, trafia do mnie niezapowiedzianie (prezent, niespodzianka) nigdy nie czytam jej opisu. Lubię przeciągać towarzyszącą jej nutę niepewności i z książką Heynes, miałam tak do momentu pokazania na stronie jej zdjęć. Potem zaczęły się z waszej strony zachęty do szybkiej lektury, i wszystko było by w porządku, gdyby w mojej łepetynie nie pojawiło się wówczas przeświadczenie, że historia będzie miała coś wspólnego z Jackiem Ketchumem.

Kto czytał Dziewczynę z sąsiedztwa albo Jedyne dziecko, ten wie jakie wyobrażenie kiełkowało w mojej głowie i dlaczego na tym polu, tak bardzo się zawiodłam. Kiedy jednak pominiemy moje sadystyczne zamiłowania i skupimy się na merytorycznej stronie powieści, otrzymamy znakomite studium zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Nie spotkałam do tej pory książki, która by w tak dokładny, i wydaje mi się, że wierny prawdzie sposób, budowała kolejne „warstwy” choroby. Poznajemy tu jakby dwie, zupełnie obce dla siebie dziewczyny, a następnie łączymy je w jedną, przerażoną postać.

Często się mówi: „jak można być tak ślepym i na to pozwolić?” Po tej lekturze zrozumiecie, że otworzenie oczu w takich sytuacjach jest naprawdę trudne. Nienawiść objawia się bardzo cicho w ludzkiej naturze, a zakochane serce kompletnie nie współpracuje z rozumem.

Mimo zawodu w kwestii napięcia, jestem historią mile zaskoczona. Mądra, uwrażliwiająca pozycja.



Elizabeth Haynes „W najciemniejszym kącie”
Ilość stron: 436
Wyd. Papierowy Księżyc
Ocena: 4,5/6

niedziela, 3 listopada 2013

Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia

Ileż ja się już rewelacji na temat Igrzysk Śmierci naczytałam. Recenzji, słów zachwytu. Zazwyczaj, jak coś jest powszechnie chwalone, to ciężko mam temu zaufać, ale ekranizacji dałam się skusić. W końcu to tylko dwie godziny przed telewizorem, więc w razie klapy wiele bym nie straciła.
 
Przypuszczam, że historię zna już praktycznie każdy. Dziewczyna imieniem Katniss zgłasza się na Igrzyska Głodowe, by ocalić swą młodszą i mniej doświadczoną siostrę przed pewną śmiercią. Starcie to może przeżyć tylko jeden z uczestników, a klęska oraz zwycięstwo całkowicie zależne są przychylności i powodzenia u sponsorów.

Motyw telewizyjnego show oraz decydowania za jego pośrednictwem o ludzkim życiu, od razu skojarzył mi się z opowiadaniem Amélie Nothomb Kwas siarkowy. Społeczeństwo dystryktów trawi ta sama znieczulica, co widzów „Witajcie za drutami”. Wiwatują i cieszą się oni z morderstw na szklanym ekranie, za to całe przedstawienie urasta w ich oczach do rangi narodowego święta.

Wspominam o tym filmie, ponieważ niedługo na ekrany wchodzi druga jego część: W pierścieniu ognia, a mnie zaczęło zastanawiać, jak ma się realizacja produkcji do papierowego wzoru? Odstępstwa są duże czy reżyser generalnie trzyma się zamysłu Suzanne Collins

Mnie film przypadł do gustu, ale wiadomo, że książki wymagają więcej uwagi. Sięgnąć czy sobie darować – oto jest pytanie?


sobota, 2 listopada 2013

Historia kotem się toczy - Renata L. Górska

Kiedy zabierałam się za lekturę myślałam, że będzie to kolejna obyczajówka z rodziny tych lekkich i kojących, tym czasem nic z tego. W historii z kotem dzieje się znacznie więcej, niż w standardowej książce tego typu, a gatunkowo zbliżamy się nawet w okolice kryminału.

Wszystko za sprawą Kasztelowa – miasteczka nieopodal Gliwic, gdzie złe rzeczy zaczęły spotykać jego mieszkańców. Ktoś niszczy na zamku pomniki, dewastuje groby i wymyśla całą masę złośliwości, żeby tylko uprzykrzyć miejscowym życie. Ofiarą jego poczynań staje się Janina Gawron – bezkompromisowa, polegająca wyłącznie na sobie staruszka, która na skutek urazu nogi, zmuszona zostaje do zawarcia komitywy z eks-synową.

O tym, że kobiety nie darzą się sympatią wiadome jest od dawna, lecz dla dobra córek, Ada zaciska zęby i przenosi się do Kasztelowa. Przecież to tylko rok czasu, „wiedźma” wyzdrowieje, bliźniaczki będą spokojniejsze o swoją babkę, a ona? No cóż, przyjemności z tego mieć nie będzie, ale dla córek gotowa jest zrobić naprawdę wszystko. Fakt, że Ada problemy mieć będzie nie tylko z teściową, znają wyłącznie tutejsze koty, albowiem to one wyczuwają sadystów, omijając ich szerokim łukiem...

Renatę L. Górską poznałam przypadkiem, gdy Cztery pory lata trafiły w moje ręce, i chociaż wtedy kierowałam się wyłącznie przypadkiem, dziś pilnuję każdej nowości. Cenię bogactwo jej prozy, pomysłowość w budowaniu wątków i sposoby na normalne, interesujące bohaterki. Nie imponują mi kobiety w stylu wonder woman. Wolę poczytać o Eli, która się załamuje, która walczy, a przy tym wie i potrafi szukać dla siebie pomocy.

Temat, który wybrała sobie autorka jest bardzo wymagający, ponieważ wielu czytelników zmęczyło się już prowincją. Nie da się ciągle czytać o uprawach i łąkach. O tym jakie to życie jest wspaniałe, beztroskie. Kiedy jednak skonfrontujemy ze sobą dwa mocne charaktery, dodamy przestępcę i zagadkowe koty - motyw diametralnie zyskuje na jakości.

Nie będę Wam zdradzać dalszych szczegółów, bo sęk polega na tym, by samemu je  odkrywać. Dodam tylko, że ponownie nic się nie zawiodłam.

Brawa za fabułę, za intrygę oraz prowincję nie zabitą dechami. Mnie się bardzo podobało.

P.S. Ponieważ pani Renata obchodzi w dniu dzisiejszym swoje urodziny, chciałam złożyć jej najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności, pasji i dumy z syna :) Niech dla nas pisze kolejne sto lat!

Renata L. Górska „Historia kotem się toczy”
Ilość stron: 349
Wyd. Replika
Ocena: 5/6
Premiera: 10 grudnia 2013