niedziela, 31 maja 2015

Słodko-gorzkie życie - Colleen McCullough

Po miesiącu przerwy wracam do Australii i ostrzegam - kolejny raz będę się rozpływać nad powieścią Colleen McCullough.

Osią historii są losy dwóch par bliźniaczek: Kitty i Tullis oraz Grace i Edde, którym towarzyszymy przez sporą część życia. Rozpoczynamy od dnia rozpoczęcia ich nauki w szpitalu Corunda Base, potem widzimy, jak znajdują życiowych partnerów, rodzą dzieci i przełamują konwenanse, którymi ówczesny świat był wręcz naszpikowany.

Podoba mi się, że autorka pozostaje wierna swojemu stylowi, a jednocześnie rozwija warsztat, w efekcie czego otrzymujemy powieść o rodzinnych relacjach, poszerzoną o wnikliwą obserwację przemian zachodzących na świecie. W Ptakach ciernistych krzewów obserwowaliśmy różnice przede wszystkim w głównych bohaterach, teraz zmienia się cała Australia i wraz z nią przeobrażają się postacie. 

Lubię powieści w których nic nie jest do końca klarowne. Bogaczy spotykają lata posuchy, pewniacy stają się głupcami, a siostry Latimer mimo wszystko trzymają się razem.

Czas ekonomicznej zawieruchy i największego kryzysu na świecie, oto nowa Colleen McCullough, która nie dość, że niczym mnie nie zawodzi, to jeszcze zachwyca nowymi warstwami opowiadanej historii. Wielowymiarowa, prawdziwa, do głębi poruszająca.

Mam ostatnio wielkie szczęście do wybieranych książek i aż się boje na co trafię, gdy się ono wyczerpie ;) 


Colleen McCullough "Słodko-gorzkie życie"
Ilość stron: 448
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5/6

piątek, 29 maja 2015

Chleb. Domowa piekarnia - Piotr Kucharski


Wystarczy spojrzeć na tę książkę, by poczuć zapach ciepłego, świeżo wypieczonego chleba. Piotr Kucharski pobudza zmysły i opowiada historię, jak z dziada pradziada, wyrabiano pieczywo w jego rodzinie. Sama, przymierzałam się do tego kilkanaście razy, ale choć miałam składniki i trochę wolnego czasu, nigdy nic z tego nie wyszło…
 
Chleb. Domowa piekarnia, to jak mówi autor: album a zarazem przewodnik, po domowym sposobie wypieku chleba. Od teorii - mąki i wody, po techniki wyrobu, przepisy oraz sposoby na wykorzystanie czerstwiejących zapasów. Spodobało mi się, że Kucharski nie tworzy sztywnych ram i klasyczne rzeczy, przeplata wariacjami w wersji słodkiej i wytrawnej, mimo że te drugie w wykorzystaniu, będą pewno rzadziej.

Ciabaty, podpłomyki, chleb żytni i drożdżowy. Maślany pudding, a w finale - cytrusowe tosty z malinami. Wyobraźnia pracuje, nie powiem, kwestia tylko, co w prawdziwym życiu mi z tego wyjdzie? ;)

Wypiekanie chleba to dla mnie pewien rytuał i proces, którego nie da się w żaden sposób przyspieszyć. Trzeba odczekać określoną ilość dni, aby powstał zakwas, właściwą ilość czasu wyrabiać ciasto, a po wypieczeniu, dać mu chwilę, by spokojnie doszedł. Może z tego powodu, nigdy go nie upiekłam, ale w końcu to zrobię - wy mi tu świadkami, a Kucharski pomocnikiem.


Piotr Kucharski "Chleb. Domowa piekarnia"
Ilość stron: 272
Wyd. Pascal 
Ocena: 4/6

środa, 27 maja 2015

Kubuś i lekcje ze Stumilowego Lasu - Hallie Marshall

Kubusia Puchatka zna chyba każdy dorosły i większość dzieci na świecie. Ten grubiutki, nieporadny trochę miś, od lat wzbudza sympatię i sprawia, że coraz młodsi odbiorcy siadają do lektury.

Lekcje ze Stumilowego Lasu, to taka interaktywna wersja, najpopularniejszych jego przygód. Mamy scenki dobrze znane z klasycznego wydania książki, ale wzbogacone o piosenki, które można zaśpiewać i porady-morały zamieszczone na końcu każdej strony.

Ten rodzaj publikacji mam wrażenie, że został skierowany bardziej do rodziców i pedagogów, niż małych czytelników. Jego treść może świetnie urozmaicić lekcję, wspólną zabawę lub stać się pretekstem do zainscenizowania przedstawienia. Poszczególne historie składają się z kilku zdań wprowadzających w sytuację, następnie jest tekst piosenki, znowu krótka narracja, piosenka i puenta. 

Co Puchatek lubi najbardziej, co tygrysy robią najlepiej, i jak to było, kiedy Krzyś poszedł do szkoły? Spotkajmy się bohaterami, przypomnijmy sobie ich szalone przygody, a przy okazji nauczmy nasze pociechy, czegoś dobrego o świecie.
"Wystarczy być przy kimś - to też jest odwaga.
Świadomość, że jesteś - drugiemu pomaga".


Hallie Marshall - Kubuś i lekcje ze Stumilowego Lasu
Ilość stron: 208
Wyd. Egmont
Ocena: 4/6

wtorek, 26 maja 2015

Psy gończe - Jørn Lier Horst

Kolejny raz lokalną społecznością, wstrząsa sprawa zaginięcia młodej dziewczyny. Niestety ceniony policjant, William Wisting, nie będzie mógł się nią zająć, bo zostaje oskarżony o sfałszowanie dowodów, w identycznym dochodzeniu sprzed kilkunastu lat. Siadając na krześle potencjalnego winnego, postanawia raz jeszcze przejrzeć wszystkie dokumenty. Czuje, że ktoś popełnił karygodny błąd, nie przypuszcza jednak, jakie wielkie konsekwencje będą się z tym wiązały.

Jørn Lier Horst sprawnie prowadzi swoją historię, ale nie wyróżnia się przy tym niczym szczególnym. Zagadka i bohaterowie wypadają w porządku, jednak większej uwagi nikt nie przykuwa.

Brakowało mi danych o samym Wistingu. Psy gończe to końcówka mówiącej o nim serii, i co zabawne, tom poprzedzający Jaskiniowca. Szkoda, że wydawnictwo wybrało taką drogę promocji - najgłośniejszy tytuł, choć jest ostatnim, poszedł jako pierwszy i teraz od końca tłumaczy się kolejne tomy.

W lekturze niby to nie przeszkadza, ale utrudnia zrozumienie i polubienie postaci. Brakowało mi życiorysu Wistinga, odpowiedzi na pytania, co dokładnie stało się z jego żoną i jak wyglądały sprawy porwań, o których w Psach tylko się wspomina - przypuszczam, że są to wątki, które autor wcześniej opisywał.

Jørn Lier Horst poziomem się nie wybija, jednak wcale nie pisze źle. Psy gończe to dobra książka, ale moją ocenę studzi brak chronologii wydawniczej i odpowiedzi na pytania, które pojawiły się w trakcie lektury.


Jørn Lier Horst "Psy gończe"
Ilość stron: 388
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 3,5/6

niedziela, 24 maja 2015

Aleja Pisarzy: Olga Tokarczuk w Galerii Książki

W miniony piątek, przed gmachem biblioteki miejskiej w Oświęcimiu, odbyła się ceremonia odsłonięcia płyty Olgi Tokarczuk. Imprezę uświetniła obecność Michała Rusinka, zasiadającego w kapitule podejmującej decyzję o wyborze autora, a po kwadransie dla prasy i telewizji, czytelnicy mieli pisarkę przez blisko dwie godziny tylko dla siebie. 


Do Olgi Tokarczuk szacunek mam ogromny, a im częściej jej posłucham, tym moje uznanie staje się większe. Księgi Jakubowe czekają na dłuższe wolne od roboty, ale Prowadź swój pług przez kości umarłych na pewno przeczytam wcześniej - w czerwcu ruszają pierwsze zdjęcia do ekranizacji książki - reżyseruje Agnieszka Holland, w roli Janiny Agnieszka Mandat :)


Idea Alei Pisarzy "nawiązuje do popularnych na całym świecie Alei Gwiazd, przy czym w odróżnieniu od idolów masowej kultury medialnej, dowartościowaniu podlega tu sztuka o najwyższej wartości kulturowej – sztuka słowa. Wielkość pisarza nie sprowadza się do krótkotrwałych błysków w doraźnej aktualności, jego dzieło pozostaje na długo w pamięci czytelników, społeczności, narodów, a napisane przez niego książki na wiele pokoleń, czasem stuleci, zapełniają biblioteczne półki oferując duchową strawę odbiorcom".



Swoich płyt doczekali się m.in.:


Więcej o Alei znajdziecie na mbp-oswiecim.pl

czwartek, 21 maja 2015

Te chwile - Herbjørg Wassmo


Bohaterkami książek Herbjørg Wassmo zawsze są kobiety. Kobiety, których życie jest fiaskiem i cierpieniem, ale do czasu, gdy odnajdują w sobie siłę by przeciw temu walczyć. 

Mam wrażenie, że Te chwile, w dużej mierze bazują na prywatnych doświadczeniach autorki. Spotykamy w nich bezimienną dziewczynę pragnącą od małego tworzyć i żyć w bliskości z literaturą, niestety sprzeciw ze strony rodziny, nie pozwala jej gonić za "głupotami". Idąc w pewien sposób na ugodę, bohaterka zostaje nauczycielką, nie zapominając jednak o poezji.

Wiersze to dla dziewczyny ucieczka do lepszego świata. Świata, gdzie to ona ustala zasady, a trawiący ją ból, przynajmniej na chwilę, odchodzi w zapomnienie. To, że została matką nie było planowane, to że wyszła za mąż w zasadzie też. Jak więc można odmawiać jej prawa, by choć zawodowo naprawdę była sobą?

Kompilacja spraw codziennych, marzeń, porażek i tego, co przychodzi znienacka. Tak oto powstaje kolejna, szczera do bólu i pięknie zarysowana opowieść norweskiej pisarki. Nikt, tak jak Herbjørg, nie dokumentuje ludzkiego życia, czyniąc je pełnym, zrozumiałym, a jednocześnie zachowując w nim równowagę między treścią i formą.

Dzień spędzony z Wassmo to uczta - literacka, emocjonalna, duchowa. Takich spotkań nie wolno zignorować, a premier pominąć. Moja miłość do pisarki jest ogromna i mam nadzieję, że na jej koncie pojawi się w końcu zasłużona Nagroda Nobla.


Herbjørg Wassmo "Te chwile"
Ilość stron: 384
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 5,5/6
Premiera: 3 czerwca 2015

poniedziałek, 18 maja 2015

Moja walka T.2 - Karl Ove Knausgård


Dokładnie tydzień temu zaczęło się święto - przybyła najnowsza część Mojej walki Knausgårda i każda inna książka, przestała istnieć. 

Karl Ove sprezentował mi jednak sporą zagwozdkę, bo nie da się przyrównać pierwszej części Walki do tego, co dzieje się w tomie drugim. Knausgård spuścił nieco z tonu, ale jest to następstwo podjętego tematu i tego, że właśnie został on ojcem. Zamiast nastolatka, który marzy o pisaniu, mamy więc faceta zirytowanego faktem, że pisać nie ma kiedy. Jego partnerka boryka się z psychozą, rosyjska sąsiadka uprzykrza rodzinne życie, a autor z tylko sobie znaną szczerością, dokumentuje, jak słabą jest w tym kontekście osobą. 

Poprzednim razem, gdy Knausgård opowiadał o dzieciństwie, przez ponad pół tysiąca stron, nie wychodziłam z podziwu. Teraz możemy zauważyć proces przemiany młodzieniaszka w człowieka, który jest odpowiedzialny za drugą osobę, mimo że wszystko odbywa się w bólu i totalnych męczarniach. Takie obnażanie się wymaga nie lada odwagi, i bez znaczenia jest czy odsłaniamy się fizycznie czy psychicznie. 

W Mojej walce bohater wykracza daleko poza ustalone granice szczerości, a czytelnik poznaje go z chyba każdej, przypisanej człowiekowi strony. I to jest właśnie powód za który uwielbiam Knausgårda - przekonuje mnie jego język, otwartość i bliskość prowadzonych myśli. 

To jeden z tych tytułów, których nie da się niczym zastąpić. Można podczytywać innych pisarzy, sięgać do klasyki, zadowalać się lekko strawną papką, ale mistrz pozostanie mistrzem i pragnienia jego historii niczym innym się nie ugasi. 

Monotonia życia przetykana refleksjami o śmierci, sztuce i drodze, którą zmierzamy. Błyskotliwa i zachwycająca, szkoda, że tom trzeci pewnie znowu za rok… 


Karl Ove Knausgård "Moja walka T.2" 
Ilość stron: 748 
Wyd. Literackie 
Ocena: 5/6 
Premiera: 21 maja 2015

sobota, 16 maja 2015

Jak tu nie jeść! - Beata Sadowska


Pamiętam, jak w treningu z gwiazdami Ewy Chodakowskiej, Beata Sadowska skakała ledwo przytomna, a realizowały zaledwie 15 minutowe cardio. Jakieś dwa lata później dziennikarka się zawzięła i wystartowała w maratonie, udowadniając tym samym, że w życiu wszystko jest możliwe.

Jak tu nie jeść! to w stu procentach moje smaki, moja kuchnia i chyba pierwsza książka o żywieniu, którą będę mogła w pełni wykorzystać. Kasze, warzywa, ryby, rodzinne porady, anegdoty... proszę ciągle tak dla mnie pisać i wykorzystywać dostępne w mojej kuchni składniki.

Piernikowa dynia, kokos w kawie, cynamon na rozgrzewkę i lody z sezamem - pycha! Domowy chleb, fasolowe brownie oraz krem marchwiowo-mandarynkowy - czy to nie zapowiada się obłędnie?

Trafia do mnie taki sposób patrzenia na żywienie. Bez napinki i straszenia, że jeśli coś nie jest eco, to cię pewnie zabije. Masz ochotę na słodkie, to jedz! Jedzenie to przyjemność i frajda przeprowadzania eksperymentów. Wystarczy zamienić kilka składników, wstąpić na pobliski bazar i jak sugeruje autorka, nie bać się testować. 

Większość przepisów opiera na uwielbianej przeze mnie zasadzie - wrzuć do miski i wymieszaj. Bez znaczenia czy mowa tu o cieście, daniu głównym czy małej przekąsce. 

Nie lubię spędzać czasu w kuchni, sprzątać garów, a składników szukać w innej miejscowości. Lubię za to zjeść smacznie, prosto i zdrowo. Z Beatą Sadowską świetnie się rozumiemy i mamy identyczny gust, więc nic tylko jeść :) 


Beata Sadowska "Jak tu nie jeść!"
Ilość stron: 288
Wyd. Otwarte
Ocena: 5/6

czwartek, 14 maja 2015

Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej - red. Andrzej Szczerski

Po terrorze Pierwszej Wojny Światowej, Polacy zapragnęli szybko wrócić do normalności, a nawet podnieść standard życia i estetykę otoczenia. Rozpoczęła się budowa i przebudowa, a jej efekty możemy podziwiać do dzisiaj. 
 
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej to kompilacja tekstów opowiadających o historycznej architekturze, w tym przypadku małopolski i ukazująca, jak te budynki funkcjonują współcześnie. Zdawać by się mogło, że po upływie niemalże wieku, zmieni się postrzeganie tego typu obiektów, jednak choć nie zawsze grzeszą one urodą, stały się symbolami konkretnych miast i osiedli. Tom I przybliża nam Kraków, Tarnów, Zakopane, Krynicę Zdrój, a w szczególności najbardziej interesujące mnie Chełmek i Porąbkę, leżące rzut beretem od mojego domu.

W żaden sposób nie mogę powiedzieć bym znała się na architekturze, potrafiła przeanalizować historię, czy dostrzegała przejawiające się w niej nurty. Jestem przeciętnym zjadaczem chleba, który wiedziony ciekawością, chciał po prostu dowiedzieć się czegoś więcej o swojej okolicy. Nie ocenię więc tytułu pod względem merytorycznym, mimo że w jego wartość całkowicie wierzę, ale pod względem wizualnym i zrozumiałym dla laika. 

Modernizmy to historia pewnego regionu Polski opowiedziana za pomocą obrazów i intencji, jakie przyświecały twórcom konkretnych budowli. Utrzymana w czarno-białej estetyce, uwydatnia kształty omawianych obiektów, sprawiając, że ich mankamenty najczęściej blakną. Nie brakuje tu historii danego obszaru, nazwisk twórców i refleksji nad pełnioną obecnie funkcją.

Architektura nowoczesności to album dokumentujący, jak przeszłość zazębia się ze współczesnością, a miejsca, które zazwyczaj mijamy obojętnie, odkrywają przed nami swoje tajemnice.


red. Andrzej Szczerski "Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej"
Ilość stron: 360
Wyd. Dodo Editor
Ocena: 4/6

wtorek, 12 maja 2015

Przyjaciele zwierząt - Anton Marklund

Może to tylko przypadek, może sama zaklinam otaczającą mnie rzeczywistość, ale skandynawskie książki zawsze zawierają w sobie coś więcej. Jakoś w północnych klimatach łatwiej mi znaleźć to "coś" wyjątkowego - prostą historię, napisaną przyjaznym językiem, a swą treścią waląca mnie obuchem w łeb.

Przyjaciele zwierząt to majstersztyk. Powieść do przeczytania w jedno popołudnie, a potem na kolejnych kilkadziesiąt minut, zmuszająca do wynotowywania z niej mądrych myśli.

Buduje się tak długo, latami, a potem to wszystko runie. Wszystko się zapada, kiedy człowiek się tego najmniej spodziewa, i dopiero wtedy ludzie patrzą".

Mona, Lennart, Johannes - matka, ojciec i syn, syn wyjątkowy, specjalny i inny niż reszta ludzi. Chłopak cierpi na autyzm, zaburzenie uniemożliwiające zrozumienie intencji postronnych osób i sprawiające, że trudniej jest mu odróżnić dobre od złego. Zachowuje się niestosownie, łatwo jest nim sterować i w efekcie prowadzi to do wielkiej tragedii.  

Anton Marklund napisał opowieść o dramacie i miłości, na przekór temu, co spotyka bohaterów. Trzy punkty widzenia tych samych zdarzeń, kilka słów wypowiedzianych w stresie, w pośpiechu i umysł chorego chłopca, który błędnie je interpretuje.

"Zawsze można osądzać. Wynik zależy tylko od tego, jaką stronę się wybierze, A zawsze można spojrzeć pod złym kątem".

Nie będę nic więcej streszczać, bo za duże znaczenie mają poszczególne sceny. Kupujcie, wypożyczajcie, czytajcie! Takiej książki nie można pominąć!


Anton Marklund "Przyjaciele zwierząt"
Ilość stron: 312
Wyd. Czwarta Strona
Ocena: 6/6

niedziela, 10 maja 2015

Migawki

Zachęcam do odwiedzin na moim Instagramowym koncie - lada dzień ruszy tam akcja dotycząca najnowszej powieści Katarzyny Bondy "Okularnik"!

 

piątek, 8 maja 2015

Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern

Lubię sposób, w jaki ta pani buduje historie. Każdą jej książkę porywam w ciemno i praktycznie nigdy, się na niej nie zawodzę. Kiedy cię poznałam, to kolejna zwyżka pisarskiej formy Ahern i fantastyczna rozrywka na nadchodzący weekend.

Jasmine spędza czas na przymusowym urlopie, a w zasadzie stara się go zagospodarować tak, by nie oszaleć przy tym z nudów. Roczna przerwa w zatrudnieniu, to kara za błędnie podjęte decyzje, ale też okazja by przyjrzeć się własnym sąsiadom. Obserwując życie toczące się na ulicy, zauważa, że dom naprzeciwko zamieszkuje znany prezenter radiowy. Jego również zawieszono w pracy, więc na swoje towarzystwo zostali praktycznie skazani. Oczywistym jest, że oboje będą się na siebie wściekać, a sprawdzanie granic swej cierpliwości, stanie się ich ulubionym hobby.

Cecelia Ahern tworzy przyjemne powieści z happy-endem, ale chętnie porusza w nich tematy trudne i wymagające od czytelnika nieco uwagi. Jej bohaterki stoją na życiowych rozdrożach, walcząc z przeciwnościami losu, a w ich rodzinach zdarzają się różne tragedie. W Kiedy cię poznałam nie jest inaczej i właśnie za to, prozę Ahern cenię najbardziej. 

Od historii Heather, która urodziła się z zespołem Downa, przez naukę dokańczania rozpoczętych spraw, aż po refleksję nad własnym życiem. W czasie lektury przypominały mi się moje "wakacje", gdy na przełomie roku siedziałam na przymusowym urlopie. Z początku człowiek się cieszy, że ma ekstra wolne, ale po dwóch tygodniach chodzi się po suficie i jest mnóstwo czasu na głębszą refleksję.

Ciekawa, chwytliwe napisana, relaksująca a jednocześnie stroniąca od banału opowieść. Oh, jak ja uwielbiam panią Ahern!


Cecelia Ahern "Kiedy cię poznałam"
Ilość stron: 416
Wyd. Akurat
Ocena: 5/6

czwartek, 7 maja 2015

Dlaczego oczy kota świecą w nocy? - Dorota Sumińska


Dzieci kochają zadawać pytania, a wszelkie rozwinięcia zdań zaczynające się od: po co, dlaczego i jak? zdają wylewać się z nich bezustannie. Nie na wszystkie znamy jednak odpowiedź, i nie wszystkie potrafimy łatwo wytłumaczyć. Tu z pomocą przychodzi Dorota Sumińska, która wespół z Joanną Żero stworzyła piękną i fascynującą książkę o zwierzętach.

Dlaczego oczy kota świecą w nocy? zachwyciło mnie od pierwszej strony - publikacja zgrabnie leży w dłoni, jest bajecznie kolorowa, wydana dużym drukiem i co najważniejsze - ciekawa również dla dorosłych. Psy, muchy, koty, zebry... każde stworzenie ma swoje pięć minut, a podjęte tematy dla dzieci będą na pewno fascynujące. Odpowiedzi nie są mocno rozbudowane, pobudzają jednak ciekawość i sprawiają, że młodzi czytelnicy będą je potem drążyć samemu.

Moja przygoda z Dorotą zaczęła się od telewizji, i chociaż na szklanym ekranie rzadko już gości, to znajdowanie jej kolejnych nowości w księgarni, sprawia mi ogromną radość.

Dlaczego oczy kota świecą w nocy? to sympatyczna książeczka nie stroniąca od trudnych pytań i spraw ostatecznych. Prostym językiem przybliża ważne zagadnienia i zwyczajnie cieszy nasze oczy.  


Dorota Sumińska "Dlaczego oczy kota świecą w nocy?"
Ilość stron: 96
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 07.05.2015r.

środa, 6 maja 2015

Szepty gwiazd - Anna Łajkowska

"- Czy ty też uważasz, że jestem egoistą?
(...) Jesteś. Każdy jest - odpowiedziała bez zastanowienia. - Od tego się zaczyna, inaczej człowiek nie byłby normalny...".

Wszyscy chcemy kochać i być kochani. Szukamy swojego szczęścia, błądząc po omacku, ale prawda jest taka, że na naszych potknięciach cierpią również inni. Doskonale widać to po bohaterach powieści Anny Łajkowskiej. Gdy małżeństwo Agaty się rozpada, z wyrwą w sercu zostają ona i dziecko, a mąż układa sobie życie z nową partnerką. Konrad rozpacza po nagłej śmierci Małgosi, Grażyna próbuje realizować się zawodowo, chociaż Olek jest temu przeciwny. Za każdym z tych imion kryje się osobna historia. Za każdym próby, pomyłki i osamotnienie.

Szepty gwiazd są fikcją, ale bliską rzeczywistości. Myślę, że w poszczególnych bohaterach, każdy odnajdzie jakąś cząstkę siebie, a ich trudności staną się dla nas podporą. 

Ile jest prawdy w przytoczonym we wstępie fragmencie? Czy powinniśmy trwać na siłę w nieudanym związku, czy może nie patrząc na konsekwencje, podejmować starania i budować rodzinę od początku?

Szepty gwiazd ujęły mnie sposobem prezentacji bohaterów i tym, że żadne z nich nie jest czarno-białe. Mało który pisarz to potrafi, lecz Anna Łajkowska stworzyła napięcie, uchwyciła chemię, zauroczenie, strach i miłości, przed którą bohaterowie się wzbraniają.

Zaskakująca lektura po której spodziewałam się raczej prozy dla młodzieży, niż opowieści o priorytetach i tym, co jest w życiu ważne. Bardzo mi się podobało. 


Anna Łajkowska "Szepty gwiazd"
Ilość stron: 352
Wyd. Damidos
Ocena: 4,5/6 

poniedziałek, 4 maja 2015

Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd

Miło jest po latach wrócić do starych znajomych, poznać ich z nieco innej strony i odkryć cechy, na które za pierwszym razem, nie zwróciło się uwagi.

Lily Owens próbuje poznać prawdę o swojej matce. Dość ma już zachowania zaborczego ojca, a jedyne w życiu wsparcie, otrzymuje wyłącznie od czarnoskórej niańki. Rosaleen jest dla niej najważniejszą osobą na świecie, dlatego w momencie, gdy trafia ona do miejscowego aresztu, ani przez moment nie waha się, by ją stamtąd odbić.

Ratując Rosaleen przed niechybną śmiercią, Lily pakuje do kieszeni pamiątki po matce i ucieka z domu. Dzierżąc w dłoni obrazek Czarnej Madonny, wędruje aż do Tiburonu, miejscowości oddalonej o kilkadziesiąt mil od jej rodzinnych stron. To tam wraz z nianią znajdują dach nad głową oraz dostają pracę w miejscowej pasiece. 

Tak jak w Czarnych skrzydłach zachwycałam się osobowością Szelmy, tak w Pszczołach w każdym rozdziale odkrywałam nowe oblicze młodziutkiej Lily. Zresztą każda powieść Sue Monk Kidd, to dla mnie niewyczerpana kopalnia silnych bohaterów i hołd składany "boskiej mocy kobiet".    

Nie obejrzałam nigdy filmu nakręconego na podstawie tej historii, ale do wersji książkowej na pewno będę wracać. To jedna z tych powieści, która dorasta i zmienia się razem z czytelnikami, a my wraz z rosnącym doświadczeniem, poznajemy ją na nowo. 


Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół"
Ilość stron: 352
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

piątek, 1 maja 2015

Art Déco. 100 antystresowych kolorowanek - López Elena


Kolorowanki zrobiły się ostatnio bardzo popularne, zwłaszcza wśród dorosłych. Osoby nie zaznajomione z tematem pewnie uznają to za dziwne zjawisko, ale wydawnictwa - według mnie całkiem słusznie - dostrzegły w nich niszę wartą zagospodarowania.

Art Déco wypuszczone nie dawno przez Egmont, to jedna z edycji kolorowanek antystresowych. Przesłanie jest proste, skupiamy się na skomplikowanym wzorze, malujemy i odrywamy myśli od wszystkiego co dzieje się dookoła. Na pewno nie każdemu taka forma relaksu będzie odpowiadać, ale znajdzie się grupa, w której jestem i ja, która odnajdzie w tym wszystkim spore miejsce dla siebie.

Ostatni raz kredki trzymałam w dłoniach bodajże w podstawówce, ale miło po latach do nich wrócić i odkryć frajdę jaka się z tym łączy. Do wyboru mamy wzory geometryczne, ornamenty i postacie. Ich złożoność jest zróżnicowana więc w zależności od dnia i chęci, możemy stawiać przed sobą mniejsze lub większe wyzwania. Karty są grube, szyte, a jedyne czego mi do szczęścia brakowało, to dobrego zestawu kredek (możne by tak dołączyć jakieś do wydania?). 

Fajna zabawa w której można dać pole do popisu fantazji.


López Elena "Art Déco. 100 antystresowych kolorowanek"
Ilość stron: 128
Wyd. Egmont
Ocena: 4,5/6