piątek, 27 listopada 2015

Nomen Omen - Marta Kisiel


Kolejna, po bardzo udanym Dożywociu, książka Marty Kisiel. Tym razem bohaterem historii nie jest Anioł Stróż budynku, lecz Salka - energiczna dziewczyna, która przeprowadzką do Wrocławia uruchamia serię niebezpiecznych zdarzeń.

Po pierwsze właścicielka domu, pani Jadwiga, a właściwe ona i jej siostry (bliźniaczki ksero). Po drugie lekkomyślny brat Niedaś, nie dający żyć normalnie nikomu. Do tego przystojny Bartek, duchy, upiory i czarownice, słowem kolejna prześmieszna i mega przyjemna książka. 

Największą siłą autorki jest język oraz umiejętność łączenia wątków fantastycznych z realnymi. Rzadko sięgam do fantasy, denerwują mnie równoległe światy, za to od Nomen Omen i Dożywocia nie mogłam się oderwać. 

Jestem mile zaskoczona, że drugi tytuł wypada lepiej od debiutu. Czytając pierwszą nabrałam ochoty na kolejną, czytając drugą, wiem, że będę wierna wszystkim. Cierpiąc na jesienną chandrę, nie mogłam trafić lepiej.

Marta Kisiel "Nomen Omen"
Ilość stron: 420
Wyd. Uroboros
Ocena: 5/6

wtorek, 24 listopada 2015

Ewangelia według Lokiego - Joanne M. Harris

Lokabrenna – czyli Ewangelia według Lokiego, to magiczna podróż do świata nordyckich bogów, w której naszym przewodnikiem, a zarazem główną postacią, staje się bóg ognia i oszustwa, Loki. Powieść rozpoczyna się w momencie stworzenia świata, po którym następuje szereg nieoczekiwanych zdarzeń, mających wpływ na wszystkich mieszkańców Asgardu.

Muszę przyznać, że Joanne M. Harris odrobiła pracę domową – przekaz jej książki jest wiernym wszelkim podaniom, z którymi miałam już wcześniej do czynienia. Wybranie postaci Lokiego, jako narratora to świetna decyzja, jest to jeden z ciekawszych bogów i tak naprawdę za jego sprawą, wiele w Asgardzie i Midgardzie mogło się wydarzyć. To dzięki niemu Thor zdobył swój młot, a Odyn rumaka. Zdecydowanym plusem jest też język, pozbawiony archaizmów, a wręcz mocno uwspółcześniony. Ironia, humor oraz zuchwałość Lokiego, pozwala nam na uśmiech przez większą część książki. Już samo nazywanie Odyna – Starym, czy Heimdalla – Złociutkim, pokazuje dystans, jaki trzyma Loki do swoich „braci” i autorka sprawnie tym manipuluje. Opisane historie odżywają na nowo, więc trudno jest się przy nich nudzić.

Ewangelia według Lokiego to świetne wprowadzenie do świata nordyckiej mitologii. Znający temat będą się mogli gdzieniegdzie przyczepić, jednak forma, w jakiej opowieść została przekazana, na pewno przypadnie wam do gustu.

Rewelacja, że na polskim rynku, w końcu pojawiła się pozycja napisana przystępnym językiem i dostępna od ręki. Serdecznie polecam.
                              
Wróbel w garści, oznacza jedynie łajno na palcach.
Lokabrenna
                              
Joanne M. Harris "Ewangelia według Lokiego"
Ilość stron: 418
Wydawnictwo Akurat
Ocena: 5/6

sobota, 21 listopada 2015

Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie - Anna Król


Skromnie, ale elegancko ubrany mężczyzna, ceniący sobie jakość nad stan posiadania. Człowiek bojący się śmierci, świadom swego przemijania. Poeta, mąż, ojciec, wieloletni redaktor Twórczości.

Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie to historia snuta przez Annę Król na podstawie przedmiotów pozostałych po autorze. Ubrania znalezione w szafie, pocztówki, zdjęcia stają się pretekstem do opowiadania o jego życiu i twórczości. Znajdziemy tu fragmenty dziennika, rozmowy, które mogły zaistnieć między bliskimi. Książka pozwala nam towarzyszyć Iwaszkiewiczowi w momentach złych i dobrych. Dowiadujemy się z niej o chorobie jego żony, o tym co go motywowało.

Iwaszkiewicz intymnie to pełna rozkosz dla zmysłów - dłoni, palców i wzroku. To doznanie wpływające na wszystkie neurony. Książka dopracowana została nie tylko w treści, ale i formie przekazu - gramaturze papieru, staranności wydania. Najważniejszy jest jednak fakt, że to biografia człowieka, a nie ikony pisarza-artysty. 

Obecna pogoda nie sprzyja wytężaniu umysłu, jednak Rzeczy Anny Król dobrze mi się czytało. Kolejna po Mademoiselle Chanel pozycja przełamująca drętwy schemat biografii. 

"Przemijają te obrazy ziemi w głowie, pozostawiając zapach po sobie i zamęt jakiś. Barwna mgła przed oczami nie rozwiewa się, wszystko się miesza, wszystko staje jednem. I raptem z bogactwa obrazów i myśli, z bogactwa spotkanych twarzy i uściśniętych rąk rodzi się zadziwiająca myśl: radość z tego, co się przeżyło". 


Anna Król "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie"
Ilość stron: 450
Wyd. Wilk&Król
Ocena: 5/6

środa, 18 listopada 2015

Szwedzi. Ciepło na północy - Katarzyna Molęda


Szwecja to kraj rekordowych podatków, ale też gigantycznej pomocy okazywanej mieszkańcom. Stypendia, płatne urlopy, mieszkania, które po złożeniu wniosku można otrzymać od gminy. Nie ma wątpliwości, że żyje się tam dużo spokojniej, tylko czy ten "ideał" naprawdę jest bez skazy?

Katarzyna Molęda, dziennikarka pisząca m.in. dla Wysokich Obcasów, od kilku lat mieszka w kraju Trzech Koron i chce z pomocą książki przełamać stereotyp, że na północy ludzie są zamknięci i mało się do siebie odzywają. W rzeczywistości jest to świat osób aktywnych, pilnujących terminów do pralni oraz kochających przerwy na kawę.  

Widać, że autorka jest Szwecją zauroczona i dostrzega w niej mało minusów, a przynajmniej niewiele miejsca poświęca im w swojej pracy. Ile ludzi tyle opinii, zwiedzając jednak ten kraj słyszałam wielokrotnie, że za jedną pensję ciężko jest się utrzymać, a pewność znalezienia pracy sprawia, że młodzi ludzie nie chcą się kształcić. Moje doświadczenia kłócą się trochę z wnioskami płynącymi z książki, jednak wycieczka a mieszkanie w Szwecji, to dwie różne sprawy.

Szwedzi. Ciepło na północy to zbiór ciekawostek o naszych sąsiadach, ale napisanych z perspektywy Polki i przez pryzmat krajowych doświadczeń. Podobał mi się dystans autorki i jej poczucie humoru. Wielopoziomowość poruszanych tematów oraz oddanie pod koniec głosu, rodowitym Szwedom. Brawo pani Kasiu, może takich książek nareszcie będzie więcej.


Katarzyna Molęda "Szwedzi. Ciepło na północy"
Ilość stron: 352
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 16 listopada 2015

Morderca bez twarzy - Henning Mankell

Jaki byłby świat kryminałów bez Henninga Mankella? Bez Kurta Wallandera, komisarza policji z małego, malowniczego miasteczka Ystad w Szwecji? Te pytania stawiam retorycznie, gdyż każdy wie, jak wiele zawdzięczamy nie dawno zmarłemu Mankellowi. Morderca bez twarzy to pierwsza część cyklu, która od razu pokazuje talent autora do tworzenia wartkiej akcji i przekonujących historii. 

W małej wiosce Lenarp zostaje brutalnie zamordowany stary rolnik, a jego żona trafia w krytycznym stanie do szpitala. Po krótkiej walce o jej życie, opuszcza świat, pozostawiając dla śledczych tylko jedną wskazówkę o mordercy: „zagraniczny”. Sprawę próbuje wyjaśnić Kurt Wallander, jednak nie należy ona do prostych zadań. Gdy media informują, że za morderstwem mogą stać cudzoziemcy, Wallander odbiera telefoniczne pogróżki o planowanych atakach na uchodźców. Po czasie okazuje się, że nie były to puste słowa. Ginie pewien Somalijczyk, a Kurt w natłoku pracy już sam nie wie, jak poradzić sobie z wyjaśnianiem tych nagłych wypadków. 

Powieść, która z gatunku jest kryminałem, trzyma w napięciu do samego końca, a zwroty akcji pokazują kunszt Mankella w tworzeniu historii. Sam Wallander, jest postacią bardzo wytrwałą i dążącą nieustannie do celu. Życie jednak doświadcza go wieloma problemami, z jednej strony porzucenie przez żonę, z drugiej alkohol, a jakby tego było mało to jeszcze postępująca skleroza ojca. 

Podobało mi się, jak budowane jest napięcie, jak prowadzona jest historia, ukazanie jak ważna jest praca w zespole i to, że nic nie przychodzi tutaj łatwo, a na rozwiązanie trzeba czekać dosłownie do ostatnich stron. Naprawdę kawał dobrej roboty. Zobaczymy jak będzie z kolejnymi częściami. 


Henning Mankell „Morderca bez twarzy” 
Ilość stron: 306
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

piątek, 13 listopada 2015

Ulubieńcy listopada

Po pierwsze nowy album The Neighbourhood, kalifornijskiej formacji, która dwa lata temu w Krakowie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Od tamtej pory pilnie śledzę jej wszystkie działania, a Wiped Out! nic mnie nie zawodzi. (płyty wysłuchacie tu)


Po drugie Dolina Muminków w Listopadzie - idealna książka na ten czas. Mnóstwo podkreślonych cytatów i wspomnień z dzieciństwa.


Następnie strona oraz osoba Alicji, czyli Baba w domu. Blog o pięknie i talencie. Zobaczcie na własne oczy, jakie cuda Ala tworzy z wełny, nie mówiąc już o akwarelach - zakochałam się w jej wiewiórce!


Na koniec trochę babskich gadżetów. Świeczniki z Rossmanna - a niby weszłam tylko po puder. 


Jesienne zapachy z Zara Home, skorzystałam z październikowej wyprzedaży, bo niestety ten kto wymyśla im regularne ceny upadł na głowę (kilka razy… bardzo mocno). Dark Amber i Black Vanilla nie tylko pięknie pachną, ale mają też sensowne składy, co w takim zestawieniu rzadko się zdarza - patrz zeszłoroczne zakupy z I love cosmetics, odradzam.


A na koniec nowe buty - nie dość, że ładne to jeszcze wygodne. Niekoniecznie na deszcz, absolutnie nie na zimę ;)


Jak tam u Was? Też zaczynacie się sposobić na pluchę i szarugę za oknem? Ponoć jutro ostatni dzień słonecznej pogody.

czwartek, 12 listopada 2015

Elementarz stylu - Katarzyna Tusk


Pozycja wobec której byłam bardzo sceptyczna. Promowana nazwiskiem, niekoniecznie treścią, kolejna propozycja z cyklu "powiem ci co zrobić z przepełnioną szafą". Czy Katarzyna Tusk w tej dziedzinie czymś się wybrania? Tak - pięknem i jakością wypuszczonej niedawno książki.

Elementarz stylu to po Slow Fashion drugi w kolejności poradnik, który mogę zaliczyć do grona wartych zakupu - przy czym każdy z innego powodu. Joanna Glogaza broni się treścią i szerokością omawianego tematu, Kasia doborem zdjęć i płócienną oprawą. 

Książka podzielona jest na cztery części: Dlaczego nie mam się w co ubrać?, Co? Gdzie? Kiedy?, Cztery miasta, cztery style i Oszukałam Cię. Każda napisana przyjemnym stylem, jednak ujęte w nich  treści są proste i niczym nas nie zaskoczą. Atutem z pewnością będą zestawy ubrań, podane pod koniec każdego działu, tylko czy to wystarczy by obronić taką formę przekazu? - nie sądzę.

Elementarz stylu to przede wszystkim pięknie wydana pozycja poradnikowa. Dla estetów idealny prezent, wymagających czytelników może jednak zawieść.


Katarzyna Tusk "Elementarz stylu"
Ilość stron: 240
Wyd. Muza
Ocena: 4/6

wtorek, 10 listopada 2015

Nie tak łatwo być Czesławem - Jarek Szubrycht, Czesław Mozil

Nie tak łatwo być Czesławem to chronologiczny zbiór historii, opowiedzianych dziennikarzowi muzycznemu Jarkowi Szubrychtowi przez Czesława Mozila. Książka podzielona jest na wiele krótkich rozdziałów, których tytuły bezpośrednio związane są z tym, co za chwilę dowiemy się od bohatera.

Trzeba przyznać, że Szubrycht nieźle wczuł się w swoją rolę, spisał rozmowy przyjemnym językiem, przez co czujemy, jakby Czesław siedział obok nas. Zdecydowanym plusem jest to, że tytuł wydaje się być bardzo szczery i bezpośredni - nie wyczuwa się w nim, że rozmowa dotyczy jakiejś gwiazdy, a raczej zwykłego człowieka, który ze statusem celebryty średnio sobie radzi.

Opowiastki Czesława, są ciekawe, nieraz zabawne, momentami trudno powstrzymać się od śmiechu, ale znajdą się też motywy poważne oraz smutne. Super, że mogłam w nim zobaczyć osobę, która nie do końca rozumie wszelkie absurdy, jakie mają miejsce w Polsce i fajnie, że o tym głośno mówi. Jedyną rzeczą, jakiej mi brakowało to zdjęcia, jakiekolwiek, takie, które ilustrowałyby, choć w niewielkim stopniu, wspomniane opowieści (w zamian dostałam grafiki, które mnie nie przekonują).

Nie wiem, na ile książka może zainteresować czytelnika, który nie zna w ogóle twórczości Czesława, ale ja czuję się usatysfakcjonowana.


Jarek Szubrycht, Czesław Mozil „Nie tak łatwo być Czesławem”
Ilość stron: 330
Wydawnictwo Otwarte
Ocena: 4,5/6

sobota, 7 listopada 2015

Aleja Pisarzy: Hanna Krall w Galerii Książki

Dwa tygodnie temu, w Miejskiej Bibliotece w Oświęcimiu odbyło się spotkanie z Hanną Krall - polską pisarką i dziennikarką żydowskiego pochodzenia. Na pewno większość z was kojarzy jej książkę Zdążyć przed Panem Bogiem.

Wizyta autorki związana była z odsłonięciem kolejnej płyty w Alei Pisarzy. Zamieszczony na niej cytat to fragment opowiadania Dybuk z tomu Dowody na istnienie, a o poprzedniej ceremonii z udziałem Olgi Tokarczuk możecie przeczytać tu


Tym, czym Hanna Krall zaskoczyła mnie najbardziej, była jej energia oraz dystans do świata i własnej osoby. Bez trudu potrafiła odciąć się od kontrowersyjnych pytań, rzuconych w eter bez sensu i związku z jej wizytą (na sali obecne były osoby, które domagały się porównania holokaustu z obecną sytuacją Polski (!!??) oraz  odpowiedzi na domniemany pobyt Bartoszewskiego w obozie (!!??)).


Pomijając niesmak z otwartego panelu, uważam to spotkanie za wyjątkowo udane, zwłaszcza, że autorka dostępna była dla czytelników w bardzo kameralnym gronie. Dzień wcześniej na Festiwalu Conrada towarzyszyło jej blisko pół tysiąca osób.

czwartek, 5 listopada 2015

Moja walka T.3 - Karl Ove Knausgård



Moja walka. Księga 3, czyli dzieciństwo Karla Ove Knausgårda, to kolejna część życiorysu człowieka, który z przeciętności pomieszanej z odwagą, uczynił jeden z największych, o ile właściwie nie jedyny swój atut. Lata spędzone na wyspie Trom, gdzie posiłki jadano o stałej porze, a każde sprzeciwienie się ojcu kończyło się wytarganiem za uszy, można nazwać dyscypliną, ale ja bym to przypisała do przemocy domowej. Nie ma jednak wątpliwości, że już wtedy ukształtowało się niskie poczucie wartości autora i kompleksy, które wywarły wpływ na resztę jego życia.

Mazgaj, maminsynek, dzieciak nie radzący sobie z przeszkodą, oto Karl Ove Knausgård przy czym nie jest tak, że okresem dzieciństwa nie da się nikogo zaskoczyć. Wystarczy przeczytać opis załatwiania się chłopców w pobliskim lesie, by uznać, że Norweg znowu przekracza ustalone granice, a ekshibicjonizm i odzieranie się z prywatności, właściwe od małego były mu wpisane w życie (przykład lekcji o gospodarstwie rolnym).

Pierwsze fascynacje dziewczynami, dojrzewanie, kłopoty... Nie zgodzę się z ludźmi krytykującymi książkę, bo jest nudniejsza i mniej się w niej dzieje. Każda część bazuje na monologu i egocentryzmie bohatera, jednak w tej szczerości jest coś takiego, co w u umyśle otwiera ci dodatkowe furtki.

Jestem oczarowana autorem i zaskoczona samą sobą, że tak mi się podoba. Niby takie nic, zwykły, podobny do nas wszystkich człowiek, a przykuwa uwagę.

Karl Ove Knausgård "Moja walka. Księga 3"
Ilość stron: 544
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 19 listopada 2015

wtorek, 3 listopada 2015

W krainie srebrnej rzeki - Sofia Caspari


Kraj, który miał być dla nich rajem, staje się piekłem na ziemi. Obca i nieprzychylna dla tubylców Argentyna, przyjezdnym pokazuje jeszcze surowsze oblicze. Bez pracy, perspektyw, bez nadziei na lepsze jutro - oto świat do którego wracamy w drugiej części sagi Sofi Caspari - sagi niesamowicie prowadzonej i zbudowanej tak, że porywa nas od pierwszego rozdziału.

Wszystko zaczyna się od Franka i Miny, których łączy uczucie, mimo sprzeciwu ich zwaśnionych rodzin.On jest parobkiem na usługach jej bezwzględnego ojczyma, ona molestowaną dziewczyną przez przyrodniego brata. Kiedy Frank oskarżony zostaje o morderstwo, zmuszony jest uciekać by ocalić swe życie. Tak rozpoczyna się podróż przez argentyńskie stepy, śladami kolejnych postaci, ich rozczarowań i rozkoszy.   

Jest coś w pisaniu Caspari dogłębnie prawdziwego, że jej wierzę od początku do końca. Pisarka ma niesamowitą umiejętność przykuwania uwagi i porywania czytelnika w swój świat. Na dodatek personalnie jest bardzo życzliwą osobą, a jej spotkanie na Targach Książki jeszcze długo będę wspominać. 

Kraina srebrnej rzeki nic mnie nie rozczarowała. To nadal ten sam poziom i szerokie spektrum emocji. Opowieść o brutalności, ale też o wielkich pokładach wiary i miłości. Gorąco polecam.

Sofia Caspari podczas Targów Książki w Krakowie

Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki"
Ilość stron: 536
Wyd. Otwarte
Ocena: 5/6

poniedziałek, 2 listopada 2015

Zdążyć przed Panem Bogiem - Hanna Krall

O książce Zdążyć przed Panem Bogiem słyszałam sporo, lecz nigdy nie było okazji się z nią zapoznać. Do lektury zmobilizowało mnie spotkanie z jego autorką i tak, kolejny klasyk zagościł na mojej półce.

Zdążyć przed Panem Bogiem opiera się na wywiadzie przeprowadzonym z Markiem Edelmanem, jednak swoją formą przypomina luźną rozmowę, która poniekąd przekształca się w opowiadanie. W telegraficznym skrócie (całość ma zaledwie 114 stron) przedstawia ono to, jak Edelman zapamiętał okres pobytu w getcie warszawskim, jak wyglądała wywózka jego mieszkańców oraz to, w jaki sposób udało mu się przeżyć te straszne czasy, aby zostać potem lekarzem w łódzkim szpitalu.

O takiej lekturze ciężko jest cokolwiek napisać. Jak każda książka o czasach okupacji, niesie ona ze sobą ogrom emocji, tych niesamowicie przykrych, ale również takich, które dają nadzieję. Opisy tego, co działo się w getcie, ich szczegółowość po prostu poraża. Edelman mimo wielu lat milczenia, przedstawia świat takim jaki był, nie ocenia, tylko przekazuje co widział i czuł na własnej skórze.

Uważam, że takie książki powinno się czytać, głównie dlatego, by choć trochę zrozumieć te koszmarne czasy, by pamiętać o tym co się wtedy działo i nie dopuścić już nigdy do powtórki.

Hanna Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem" 
Ilość stron: 114
Wydawnictwo a5
Ocena: 5/6