niedziela, 15 maja 2016

Rzeka złodziei - Michael Crummey


"Nikt ci nie pozwoli, wieść uczciwego żywota, dopóki istnieje historia, która świadczy przeciw tobie".

Michael Crummey powraca i tym razem Wiatr od Morza raczy nas jego debiutancką powieścią Rzeka Złodzei

Jest to opowieść o czasach walki i bezwzględnej ręki białego człowieka. Akcja rozgrywa się w Nowej Fundlandii, gdzie reszta rdzennych mieszkańców wyspy walczy o przetrwanie wśród nowo przybyłych rybaków i traperów. Poznajemy tu dwóch Johnów Peytonów - Juniora i Seniora, piękną Cassie, Annie oraz Davida Buchana, który chce zwerbować ochotników do pokojowej wyprawy na tereny Indian. W ekspedycji udział biorą ostatecznie obaj Johnowie, wpływowy na całej wyspie ojciec oraz syn, który walczy z nim o względy tej samej kobiety.

Rodzi się jednak pytanie czy drużyna, której członkowie już na początku wyprawy, mają do siebie pretensje, ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Co się stanie, gdy dobre zamiary spalą na panewce, a konsekwencje dokonanych czynów wymkną się spod kontroli?

Michael Crummey to pisarz o bardzo jasno określonej twórczości. Każda jego książka to przypowieść na temat tej samej wyspy i pewnej wyobcowanej społeczności. Oszczędny w formie, wnikliwie rysujący charaktery swoich postaci. Rzeka złodziei to dopiero przedsmak tego, co zachwyciło mnie we Sweetland, ale mimo uważam, że jest dobrze.

Crummey zdołał wniknąć w umysły i nastroje ludzi, którzy zmuszeni zostali do spotkania z obcą kulturą. Skonfrontował ich wzajemne oczekiwania i udowodnił, że w życiu nic nie jest pewne.


Michael Crummey "Rzeka złodziei"
Ilość stron: 400
Wyd. Wiatr od Morza
Ocena: 4/6
Premiera: 16 maja 2016r.

8 komentarzy:

  1. Buchana, nie Buchmana. Tak w ogóle, czytałaś tę książkę? Bo w swoim tekście ledwie zahaczyłaś o jej tematykę, sedna nawet nie liznęłaś. To, co napisałaś, jest w opisie na okładce, z tym, że wydawca rozpisał się bardziej niż Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego lubię tu bywać bo tylko treściwie zaznaczasz historie przekazaną w książce plus swoje odczucia bez tych dłużyzn i kwiecistych opisów streszczających niemal całą książnę..Tak jest właśnie u Ciebie Karolino-nie wszystkim to pasuje i wolą tylko zarys fabuły by wiedzieć czy siegnąć po książkę wiec takie atakowanie jest nie na miejscu. Twój blog kiedyś bardzo lubiłam , ale z czasem elaboraty zaczęły mnie męczyć ,czytałam tylko po akapicie ze wstępu , środka i końca by nie dowiedzieć się za dużo i nie sugerować pózniej Twoją opinią..
      Dzisiaj już nie zaglądam niestety:/

      Usuń
    2. Jedni tworzą obszerne teksty, inni nie. Jednak dlaczego niektórzy krytykują innych za to, że robią coś inaczej niż oni ? A skąd pewność, że to oni robią to dobrze a inni źle ?

      Usuń
  2. literówka każdemu się może zdarzyć, a sedno wg mnie dotyczy dualizmu sytuacji, postaci - choroby Cassie, zdolności lekarskich Annie ("dzikus", który niesie innym pomoc), przeszłość Reilly'a i świadczące o niej piętnu na dłoni... a streszczenie - zawsze ledwo dotykam fabuły, piszę o odczuciach, a nie o akcji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na chwilę obecną muszę sobie odpuścić, ale w przyszłości pewnie spotkam się ze Sweetlandem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweetland jest zdecydowanie najlepszy.

      Usuń
  4. Tytuł intrygujący, a co się pod nim kryje to się okaże. Liczę, że jeszcze w tym miesiącu zabiorę się za tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... super zdjęcie :-) ... książki i kawa to coś, co kocham :-) ...

    OdpowiedzUsuń