poniedziałek, 30 maja 2016

Beatlesi - Lars Saabye Christensen

Było ich czterech. Młodych, odważnych z głowami pełnymi marzeń. Urodzili się w Oslo, lecz za idoli obrali sobie czwórkę z Wielkiej Brytanii. Kim, Ola, Seb i Gunnar - zasłuchani w Beatlesach, żyjący w rytmie kolejnych longplaye zespołu. Ich wkraczanie w dorosłość, pierwsze dziewczyny, różne szkoły i próby testujące ile przyjaźń da radę wytrzymać. 

Lars Saabye Christensen w swej trzeciej książce, która ukazała się na Polskim rynku, snuje opowieść o dorastaniu. Mało kto tak, jak Saabye potrafi opisać ulotny moment przekraczania z dzieciństwa w dorosłość. Nie czynią tego pierwsze używki, ani obowiązki. Nie zmienia dziewczyna, zdawane egzaminy, proces następuje w człowieku - znienacka i praktycznie niezauważalnie.

Świat w którym żyje Kim powoli się rozrasta. Dowiaduje się o wojnie w Wietnamie, o konfliktach mających miejsce w Europie. Z jednej strony jest to życie kogoś takiego jak ja czy Ty, zwyczajne, obarczone prostymi troskami, a jednak w całej historii autor ujął coś, co wywołuje wypieki na twarzy.

O momencie, gdy eksperymenty z otoczeniem skutkują czymś więcej niż wyłamanym palcem, kiedy taniec ze szkieletem przestaje być największym problemem, a do głosu zaczyna dochodzić sumienie.

Beatlesi to przyjaźń, miłość i wyzwanie. To rewelacyjnie napisana powieść - głęboka, a jednocześnie lekka. Obowiązkowa do przeczytania i dalszego polecenia.


Lars Saabye Christensen "Beatlesi"
Ilość stron: 732
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

środa, 18 maja 2016

Harem Sulejmana - Colin Falconer

Wspaniałe Stulecie to ponoć wielki hicior emitowany w telewizyjnej Jedynce. Sama widziałam go jedynie urywkami, ale powieść Colina Falconer'a pochłonęłam za jednym razem.

Rzecz dzieje w XVI wieku na Bliskim Wschodzie, gdzie w haremie Sulejmana przebywa ognistowłosa kobieta, żądna dokonania zemsty. Hürrem wykorzystuje względy u sułtana by kierować jego decyzjami. Nie waha się zagrozić pierwszej żonie władcy ani targnąć się na jego syna, wszystko tylko po to by stać się najważniejszą. 

Tajemnice Imperium Osmańskiego, egzotyczne krajobrazy i kultura, tak niesamowicie różna od wszystkiego, co jest mi znane na co dzień. Colin Falconer snuje swą opowieść powoli, skupiając się na dokładności opisów - w czym jest bardzo drobiazgowy i nie szczędzi czytelnikowi krwawych fragmentów. Nie ma jednak wątpliwości, że największym atutem jego książki jest Hürrem, Tatarka uprowadzona z Krymu oraz jej niewyparzony język.

Harem Sulejmana trafił do mnie przypadkiem (chciałam go sprezentować mamie, wiernie oglądającej serial), tymczasem wbrew moim obawom i ogólnej niechęci do islamskich obyczajów, dałam się porwać akcji oraz intrygom snutym przez główne postacie.

Zwyczaje panujące w haremie i walka o władzę - powieści towarzyszy otoczka romansu, ale czyta się ją nad wyraz dobrze.


Colin Falconer "Harem Sulejmana"
Ilość stron: 512
Wyd. Między Słowami
Ocena: 5/6

niedziela, 15 maja 2016

Rzeka złodziei - Michael Crummey


"Nikt ci nie pozwoli, wieść uczciwego żywota, dopóki istnieje historia, która świadczy przeciw tobie".

Michael Crummey powraca i tym razem Wiatr od Morza raczy nas jego debiutancką powieścią Rzeka Złodzei

Jest to opowieść o czasach walki i bezwzględnej ręki białego człowieka. Akcja rozgrywa się w Nowej Fundlandii, gdzie reszta rdzennych mieszkańców wyspy walczy o przetrwanie wśród nowo przybyłych rybaków i traperów. Poznajemy tu dwóch Johnów Peytonów - Juniora i Seniora, piękną Cassie, Annie oraz Davida Buchana, który chce zwerbować ochotników do pokojowej wyprawy na tereny Indian. W ekspedycji udział biorą ostatecznie obaj Johnowie, wpływowy na całej wyspie ojciec oraz syn, który walczy z nim o względy tej samej kobiety.

Rodzi się jednak pytanie czy drużyna, której członkowie już na początku wyprawy, mają do siebie pretensje, ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Co się stanie, gdy dobre zamiary spalą na panewce, a konsekwencje dokonanych czynów wymkną się spod kontroli?

Michael Crummey to pisarz o bardzo jasno określonej twórczości. Każda jego książka to przypowieść na temat tej samej wyspy i pewnej wyobcowanej społeczności. Oszczędny w formie, wnikliwie rysujący charaktery swoich postaci. Rzeka złodziei to dopiero przedsmak tego, co zachwyciło mnie we Sweetland, ale mimo uważam, że jest dobrze.

Crummey zdołał wniknąć w umysły i nastroje ludzi, którzy zmuszeni zostali do spotkania z obcą kulturą. Skonfrontował ich wzajemne oczekiwania i udowodnił, że w życiu nic nie jest pewne.


Michael Crummey "Rzeka złodziei"
Ilość stron: 400
Wyd. Wiatr od Morza
Ocena: 4/6
Premiera: 16 maja 2016r.

poniedziałek, 9 maja 2016

Historia pszczół - Maja Lunde

Trzy pokolenia ludzi, umiejscowione w trzech różnych ramach czasowych: XIX wiecznej Anglii, Stanach z 2007 roku oraz Chinach u progu kolejnego stulecia.

Mamy więc Tao, pędzelkiem przenoszącą pyłek z pojemnika na kwiatek,  Georga, hodowcę pszczół i właściciela kilkuset pasiek oraz Williama poświęconego konstruowaniu idealnych uli. Wszystkich bohaterów łączą pszczoły oraz fakt, jak wiele w ich życiu zależy od owadów.

Książka Mai Lunde - trafnie określana epicką powieścią - zadziwia zmyślnością, z jaką losy bohaterów łączą się ze sobą.  Zdawać by się mogło, że przeszłość oraz przyszłość nie będą do siebie pasować. Że przepaść dzieląca bohaterów i ich problemy są zbyt od siebie różne. Tymczasem autorka szczęśliwie uniknęła konfliktu. Przerażający futuryzm, w którym ludzkość stanęła na krawędzi zagłady oraz oddanie owadom i dbałość o ich życie, spojone zostały z teraźniejszością i wyborem, którego dokonujemy.

CCD, czyli masowe ginięcie pszczół, dzieje się teraz, na naszych oczach. Na co dzień nikt się nim nie przejmuje, żywności jest pod dostatkiem, a rolnictwo się uprzemysławia i rozwija. Lunde nie ocenia, nie pokazuje też w czym, w gruncie rzeczy leży ten problem. Rysuje za to przed nami bardzo trudną przyszłość, ubierając ją w losy bohaterów i piękne opisy pszczelich rytuałów.

Historia pszczół to historia trójki zagubionych ludzi, zręcznie opowiedziana i przybrana we wrażliwość, której autorce można tylko pozazdrościć.


Maja Lunde "Historia pszczół"
Ilość stron: 520
Wyd. Literackie
Ocena: 5,5/6

środa, 4 maja 2016

Krivoklat - Jacek Dehnel

Jest pacjentem, skazanym kilkoma prawomocnymi wyrokami, za wyrządzenie szkód w mieniu o znacznej wartości. Aktualnie przebywa w Centrum Medycznym Zamek Immendorf i rozmyśla o tym, co zdążył i nie zdążył zrobić. Kto to taki? Bohater najnowszej powieści Jacka Dehnela - szaleniec, który za cel swego życia obrał niszczenie obrazów przy użyciu kwasu siarkowego.

Krivoklat to z jednej strony spowiedź wariata, a z drugiej ciekawa forma obserwacji życia na psychiatrycznym oddziale. Lektura odważna i osobliwa, przepełniona ciekawymi spostrzeżeniami na temat malarstwa. Nie sposób wziąć ją do końca poważnie, zawiera jednak w sobie dużo dobrego. Podobał mi się opis tego, jak bohater trenował swoje umiejętności - odkręcanie butelki, obmyślanie planu ucieczki. Jego postępowanie wbrew pozorom było niezwykle rozważne i racjonalne, sęk w tym, że to, co chciał osiągnąć wchodziło w konflikt z ładem społecznym.

Krivoklat Dehnela to dla mnie spotkanie z autorem potrafiącym wczuć się w trudne postacie. Z kim tym razem miałam do czynienia? Z łajdakiem, idiotą, a może wizjonerem gotowym do poświęceń? Każdy z was musi to ocenić sam, dobrze jednak, gdy przed lekturą zastanowicie się czy lubicie długie zdania i monologi ;)

"Skoro czegoś nie da się opisać, to choćby istniało, nie istnieje, to czego nie da się nikomu pokazać, na czym nie da się położyć palca i powiedzieć to, zatraca w naszych oczach nie tylko wartość, ale w ogóle egzystencję".* 

Jacek Dehnel "Krivoklat"
Ilość stron: 214
Wyd. Znak Literanova
Ocena: 4/6
* s. 131
Premiera: 9 maja 2016r.