poniedziałek, 31 października 2016

Targi Książki Kraków 2016

Dwudzieste, jubileuszowe Targi Książki za nami. Niestety, jak na okrągłą liczbę by wypadło, mam wrażenie, że na hali nic szczególnego z tego tytułu się nie odbywało. Zauważyłam możliwość przybicia okolicznościowej pieczęci, jednak cała "inność" wydarzenia mam wrażenie, że na tym się kończyła (jeśli się mylę proszę mnie poprawić). Nie jest to żaden zarzut wobec organizatorów, ale gdzieś tam w głębi liczyłam na coś zaskakującego. 


Na plus na pewno w tej edycji wypada ilość gości oraz ich znakomitość, z tym, że pomysł połączenia największych wystawców w jednym kącie sali, był wyjątkowo mało trafiony. Ścisk jaki powstawał między Literackim, National Geographic czy Muzą, uniemożliwiał momentami przejście tamtą stroną. 


Sami autorzy i wystawcy, jak zwykle na plus. Mega wytrwała Marta Kisiel, która jeszcze długo po upływie czasu na stoisku nadal podpisywała książki, Michael Katz Krefeld, lgnący do tłumów i chętnie poświęcający czas czytelnikom. Tomasz Piątek, Jakub Małecki i Grażyna Plebanek zaskoczeni rocznikami książek, które do nich przyniosłam. 


Największym, jednak zaskoczeniem był dla mnie Conrad Festival, w ramach którego po Targach udałam się na spotkanie z Eleanor Catton. Sama autorka to niesamowicie otwarta i sympatyczna osoba, ale ilość pisarzy, którzy byli obecni na jej wieczorze to totalny kosmos. Można było podejść i bez kolejek już porozmawiać z Olgą Tokarczuk, Magdą Stachulą, Michaelem Cunninghamem, Michaelem Katzem Krefeldem, Markiem Bieńczykiem i wieloma innymi osobami.


Klasycznie obładowana i zmęczona przed północą wróciłam do domu, szykując się od razu na kolejną edycję :) 


P.S. Tegoroczne stoisko Wielkiej Litery powinno dostać jakąś nagrodę. Człowiek nie mógł oderwać od nich wzroku - brawo dla Wystawcy! 

czwartek, 27 października 2016

Sekta - Michael Katz Krefeld


"Może w świecie potrzebna jest dawka zła, żeby reszta mogła funkcjonować normalnie? Może to rodzaj wentylu bezpieczeństwa dla szaleństwa? Kac Pana Boga?" 
                                                             Ravn, s.121 

Sekta, to kolejna, już trzecia część przygód prywatnego detektywa, Thomasa Ravnsholdta. Seria ta w moim odczuciu cały czas trzyma wysoki poziom, a jej najnowsza odsłona jeszcze podwyższa postawioną poprzeczkę. 

Nasz były policjant obecnie zajmuje się dorywczą pracą w rozwiązywaniu różnych spraw zleconych przez prawnika Lohmana. Nie ma jednak już sił na dalszą współpracę. Wciąż gnębi go sprawa Evy, a jego częste wizyty w Wydrze kończą się porannym kacem. Dostaje jednak zlecenie od Ferdinanda Mesmera, aby odnaleźć jego syna Jakoba. Początkowo niechętny, zgadza się przyjąć zadanie. Droga do Jakoba okazuję się jednak bardzo zawiła, a fakty jakie wychodzą na jaw stają się coraz bardziej przerażające. Nie ma już odwrotu, Ravn musi stawić czoła Wybrańcom Boga. 

Lubię Ravna, który mimo wielu słabości, stara się osiągnąć cel zgodnie ze swoim sumieniem. Często żałuje podjętych decyzji, ale widać przez to, że nie są mu one obojętne. Akcja początkowo toczy się wolno, ale do tego przyzwyczaiły mnie już dobre skandynawskie kryminały. W końcu następuje zwrot akcji i od tego momentu książki nie odłożymy, póki nie dobrniemy do końca. Mroczność przepełnia jej strony, a finał ponownie zaskakuje. 

Kawał dobrej detektywistycznej roboty w wykonaniu Ravna i świetnie stworzona fabuła przez Krefelda. Dobrze wiedzieć, że już 4 listopada w Danii pojawi się kolejny tom zatytułowany Dybet (Otchłań). Mam nadzieję, że nie będzie nam dane zbyt długo czekać na polskie wydanie. 

P.S. W najbliższą sobotę Michael Katz Krefeld będzie obecny na Targach Książki w Krakowie. Mam nadzieję, że o 11.00 widzimy się na stoisku D15, będziecie tam mogli przedpremierowo kupić jego powieść. 

Michael Katz Krefeld "Sekta" 
Ilość stron: 366
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 3 listopada 2016 r.

wtorek, 25 października 2016

Domowa biblioteczka

Aktualizacji było w tym miesiącu niewiele, ale wszystkiemu winne są te regały. Wożenia i noszenia było sporo, ale w listopadzie ruszam z lekturami z kopyta.

poniedziałek, 24 października 2016

Zapowiedź wydawnicza: Gdy ucicha ocean - Renata L. Górska

2 listopada do księgarń w całej Polsce trafi kolejna powieść Renaty L. Górskiej Gdy ucicha ocean

Jest to przenikliwa, momentami refleksyjna opowieść o odpływach i przypływach nadziei oraz wzajemnym splataniu się ludzkich losów. Autentyzm postaci, plastyczne opisy, wielowątkowość… to wszystko obiecuje wydawca, ale już niedługo będzie okazja sprawdzić te słowa na żywo. 

"Kto raz zobaczy zachód słońca z latarni, zawsze będzie tu wracał…

Większość ludzi pragnie znaleźć swoje miejsce na ziemi. Bezpieczną przystań, gdzie w poczuciu akceptacji będą mogli spełniać swoje marzenia. Nie inaczej jest z Nadią, która w swojej żegludze życiowej dotarła do Bretanii. Chociaż w nowym miejscu nie wszystko układa się po jej myśli, zauroczona nadmorską krainą Nadia postanawia zostać do końca lata. Jej decyzja wydaje się słuszna, gdyż otworzy śluzę dla nowych szans, w tym przyjaźni i miłości. Niestety, na Polkę czekają także zagrożenia…

Czym są bretońskie Krzyże Wdów i Noc Białej Sowy? Jaki sekret skrywa skalna grota w klifie, a jaki nieczynna latarnia morska? Dlaczego prawda jest dla Nadii tak ważna? Jeżeli lubicie historie, w których nic nie jest oczywiste, sięgnijcie po Gdy ucicha ocean!"


Śledźcie moją stronę i wypatrujcie okazji - będzie egzemplarz do zdobycia :)


Recenzje wcześniejszych książek autorki:

środa, 19 października 2016

Ch***owa Pani Domu - Magdalena Kostyszyn

Oto moi mili prawda. Prawa brutalna, rzucona pod nogi, ale niepodważalna.


Ch***wa Pani Domu to zbiór felietonów o życiu i prozie dnia powszedniego. O tym, jak bierzemy się za kilka spraw na raz, a potem wszystko się wali. O chłopaku, psie, rodzinie i niewygodnych pytaniach. W głównej mierze jest to jednak książka o wolności. Zdrowy rozsądek, choć rzadko występuje w przyrodzie, może nas wszystkich uratować i autorka ironicznie to obrazuje.

Prócz obserwacji poczynionych na społeczeństwie, z tekstu dowiemy się, jak wygląda praca freelancera, poznamy odcienie macierzyństwa, małżeństwa i reguły zarządzania gospodarstwem domowym.

Venila Kostis, czyli internetowe alter ego Magdaleny Kostyszyn, śledzę od dawna. Lubię jej styl wypowiedzi oraz miłość do własnego miasta (ah, ten piękny Wrocek), nie mniejszą radość wywołała u mnie też lektura: przyjemna, trafiona w punkt, przede wszystkim ciekawa.

Żadna z nas nie musi być idealna, żadna nie musi się dostosowywać, a gdy czegoś nam się nie chce, po prostu usiądźmy.   

Magdalena Kostyszyn "Ch***wa Pani Domu"
Ilość stron: 288
Wyd. Flow Books
Ocena: 5/6


środa, 12 października 2016

Hipotermia - Arnaldur Indriðason

Zabawa życia ze śmiercią. Na uniwersytecie medycznym grupa studentów prowadzi eksperymenty na temat życia pozagrobowego. Wprowadzają kolegę w stan śmierci klinicznej, lecz nie dowiadują się w ten sposób niczego nowego. Wiele lat później, Maria popełnia samobójstwo. Nikt tego faktu nie neguje, ale też nikt nie potrafi w to uwierzyć. Jedyne wątpliwości rodzą się w Erlendurze, komisarzu, który uruchamia prywatne śledztwo.

Hipotermia to kolejny tom serii o Islandzkim policjancie - kto nie czytał wcześniejszych, sporo straci na wątku osobistym, ale sama sprawa przykuje jego uwagę. Mamy tu problemy z byłą żoną, uzależnioną córkę i komisarza, który twardo stąpa po ziemi, najważniejsze w tym wszystkim jest jednak dochodzenie - seansy spirytystyczne oraz wiara w możliwość nawiązania kontaktu z drugą stroną.

Hipotermia klimatem przypomina mi prozę Yrsy Sigurðardóttir, krajanki Arnaldura, w której granice między oboma światami są mocno zatarte. Równolegle do wątku samobójstwa prowadzona jest sprawa zagięcia sprzed lat, a sposób przeplatania wątków podbija napięcie.   

Indriðason to zapomniane nazwisko, które za sprawą Hipotermii ma szanse znowu stać się głośne. Świetny pomysł i dobre pióro - czegóż chcieć więcej.

Arnaldur Indriðason "Hipotermia"
Ilość stron: 320
Wyd.W.A.B.
Ocena: 5/6

piątek, 7 października 2016

Trupia farma - Bill Bass


"Witajcie na Trupiej farmie doktora Billa Bassa, która naprawdę istnieje, w tej właśnie chwili, na zalesionym, przesiąkniętym śmiercią skrawki ziemi za szpitalem na wzgórzach Tennessee". 

Jako antropolog sądowy Bill Bass ogląda zwykle ciała, które czasy świetności mają już dawno za sobą - rozdęte, rozszarpane, spalone, wypełnione robactwem, obgryzione lub zmumifikowane. Jego Trupia farma to jedyny na świecie ośrodek naukowy zajmujący się badanami nad rozkładem ludzkiego ciała, a książka, którą trzymam w dłoni opisuje nie tylko żmudny proces jej powstawania, ale całą drogę doktora do profesji, jaką się zajmuje. 

Jest to pozycja, która w sieci urosła do miana niemalże kultowej i otwierającej przed czytelnikiem zupełnie nowe obszary wiedzy. Spora część tej otoczki to sprawa ograniczonego dostępu (Znaku dlaczego nie chcesz jej wznowić?), ale muszę przyznać, że choć rozdziały są szalenie nierówne (jedne nużą inne zachwycają) to nie kojarzę innej, takiej pozycji na naszym rynku wydawniczym. Do tej pory o ciele czytałam tylko z perspektywisty Mary Roach (gorąco polecam jej Sztywniaka) i Jany Galavaldia (to niekoniecznie musicie czytać), jednak Bill Bass też nie zawodzi.

Trupia farma to świadectwo potęgi drzemiącej w nauce oraz odporności na nieprzyjemne zapachy. Ciekawa, szokującą, choć mniej fascynująca niż sądziłam.

Bill Bass "Trupia farma"
Ilość stron: 344
Wyd. Znak
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 3 października 2016

Księga ryb Williama Goulda - Richard Flanagan

Księga Ryb to książka spełniająca pokładane w niej oczekiwania, a jednocześnie całkowicie zmieniająca moje wyobrażenie o prozie Richarda Flanagana.

Drobny oszust nazwiskiem Hammet, trafia na Księgę ryb - osobliwy album katalogujący wodne stworzenia, a przy okazji opisujący żywot swego autora Williama Goulda - skazańca, który w XIX w. został umieszczony w kolonii karnej w Tanzanii. Pech chce, że w czasie nasiadówki w barze Hammet gubi książkę i dręczony poczuciem winy postanawia ją odtworzyć. Tak rozpoczyna się podróż śladami Goulda, złoczyńcy, którego losy oraz przewinienia mocno nas zaskoczą.

Egzotyczne tortury oferujące różnego rodzaju perwersyjne upokorzenia. Przyznawanie jednej lub kilku kar równocześnie za zbrodnie w stylu posiadania tytoniu, oswojonego ptaka lub podzielenie się posiłkiem. Tak wygląda rzeczywistość z którą William Gould codziennie musi się mierzyć. To, że zaczął tworzyć Księgę jest właściwie przypadkiem, ale analogia do życia ryb, stworzeń samotnych i bezdomnych, idealnie wpasowuje się w jego położenie.

Dualizm sytuacji i osobowości, okoliczności, które każdy z nas odbiera inaczej. Książka zagadkowa i niezwykła. Zmyślna, wymagająca, jednak najlepsze zostawiająca na koniec...

Richard Flanagan "Księga ryb Williama Goulda"
Ilość stron: 408
Wyd. Literackie
Ocena: 4/6