piątek, 24 października 2014

Burak - Włodzimierz Kruszona

Ostatnio mam szczęście do dobrej literatury. Dobrej, bo zarówno świetnie napisanej, jak i podejmującej niebanalne tematy. Po weekendowym zachwycie Gardellem (który wcale nie minął, bo już zabrałam się za jego trzecią powieść), dziś przyszła pora na autora z rodzimego podwórka - Włodzimierza Kruszona.

Burak to nic innego, jak określenie głównego bohatera, nauczyciela pracującego w liceum, którego nikt nie szanuje, który żyje wedle archaicznych zasad, i któremu nawet przekleństwo przez gardło nie przejdzie. Komputer to dla niego czarna magia, na Internet go po prostu nie stać. Pomiatają nim uczniowie, nie szanują nauczyciele. Jak ktoś taki ma, i może, edukować młode pokolenie? Czy we współczesnym świecie, osoba o tak słabym charakterze, ma szanse zdobyć jakikolwiek szacunek? 

Włodzimierz Kruszona ujmuje w ramy powieści zjawisko, które rozprzestrzenia się w szkołach w zatrważającym tempie - absolutny brak szacunku dla roli nauczyciela. Tutejszy Krzysztof dostaje po tyłku od podopiecznych, ale przede wszystkim od życia, a wszystko na własne życzenie i przez uległość, płynącą z dobroci serca. Polubiłam tego starego belfra, żyjącego mentalnie w zupełnie innej epoce. Jest w prawdzie z charakterku nieco "ciućmokiem", ale inteligencji i bogactwa wewnętrznego życia można mu tylko zazdrościć.

Brawa dla autora za oryginalny temat, za bohatera i mnóstwo ciekawostek przemyconych w fabule (polonistycznych, filozoficznych), ba! mamy tu nawet wątek szantażu, co przy osobności belfra jest pomysłem iście kosmicznym.

Rzecz do pośmiania się i do zadumy, a przede wszystkim bardzo dobrze skomponowana powieść. 


Włodzimierz Kruszona "Burak"
Ilość stron: 236
Wyd. Replika
Ocena: 5/6

środa, 22 października 2014

„Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek: Choroba - Jonas Gardell

"A jeśli krzyczysz i nikt cię nie słyszy, to czy w ogóle krzyczałeś?"

Nie wiem, jak to możliwe, ale Choroba jest jeszcze mocniejsza od Miłości. Głębiej się w nas wgryza i poraża nienawiścią ówcześnie żyjących ludzi. Nie dziwie się panice, jaka powstała w związku z epidemią. Nie mam za złe „zwykłym” osobom ich strachu oraz obawy. Nie potrafię jednak zrozumieć lekarzy, którzy machnęli ręką, twierdząc: niech sami sobie radzą oraz pogardy kleru, który sprawę wykorzystał do własnej polityki pt. „grzeszyli, więc mają za swoje, dopadła ich kara”.

Taki obraz świata wyłania się z drugiej części Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Konfrontacja miłości do rodziców z jadem sączącym się z ich strony. Bezradność i samotność chorego na szpitalnej sali, gdzie nawet pielęgniarka boi się do niego podejść.  

Jonas Gardell pokazuje jak to wtedy było, ale jest obiektywny wobec każdej ze stron. Trudno doszukać się w jego książce opinii, czy wyraźnej wzgardy dla kogokolwiek i chyba to jest w tej książce najtrudniejsze, że ciężar tematu spada na nas samych.

Znowu jestem pod ogromnym wrażeniem i wyczekuje premiery ostatniej części.

Jonas Gardell „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek: Choroba”
Ilość stron:
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5,5/6 

wtorek, 21 października 2014

Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek: Miłość - Jonas Gardell


Z każdej strony powtarza się nam, że Szwecja to idealny przykład państwa opiekuńczego. Że pomoc społeczna funkcjonuje tam na najwyższym poziomie, że właściwie nie mają bezrobocia, a w chłodnym dystansie, odzwierciedla się powszechna tolerancja. Może teraz po części tak jest, ale jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat temu, sprawa wyglądała zupełnie inaczej.

Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek to pierwszy tom trylogii Jonasa Gardella, traktujący o homoseksualizmie oraz epidemii ADIS na północy Europy. Opisuje on losy Rasmusa, chłopaka, przyjeżdzającego do Sztokholmu w poszukiwaniu wolności. Dość szybko odnajduje tu innych, podobnych sobie towarzyszy, a wśród nich Benjamina, nieśmiałego świadka Jehowy, który tak samo jak on, porzucił wcześniejsze życie, by choć przez chwilę być naprawdę sobą.

Losy bohaterów zapadają w pamięć, bo nie ma w książce ani jednego, zbędnego zdania. Przygody Rasmusa, Benjamina i Paula tworzą wnikliwą fabułę, a pozbawione emocji wtrącenia z publikacji medycznych, odzierają temat z delikatności.

Pochłania się tę książkę niezwykle szybko, czekając na finał, na nieszczęście, które musi się dopełnić. Kiedy skończyłam Miłość jedyne, co mogłam zrobić, to przejść do kolejnej części. Poznać dalsze losy bohaterów i dramat, który na nich czeka. Dopiero potem będę mogła próbować ochłonąć i poukładać swe myśli.

Brawurowa i szokująca powieść.


Jonas Gardell „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek: Miłość”
Ilość stron: 288
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 20 października 2014

Kurs dziennikarstwa dla samouków - Małgorzata Karolina Piekarska

Pierwszą zasadą medycyny jest nie szkodzić, a literatury nie nudzić. Dziennikarstwo powinno łączyć w sobie te dwie cechy”.

Mawiają, że pisać może każdy, ale nie każdy musi to czytać, i w pełni się z tym zgadzam. Zaledwie garstka osób potrafi tak dobierać słowa, by oddać wszystko, co w nich siedzi, ale z drugiej strony, gdy ktoś czuje wewnętrzną potrzebę tworzenia, to dlaczego mu tego zabraniać? Uważam, że kto chce, niechaj pisze, lecz dziennikarstwo proszę zostawić tym, co wiedzą nieco więcej od innych.

Małgorzata Karolina Piekarska dzięki lekkiej formie felietonu, stara się przybliżyć różne rodzaje dziennikarskich tworów: wzmianki, reportaże, recenzje, wywiady, eseje... Poznajemy podstawowe cechy tych gatunków, sporo praktycznych rad i zadania do wykonania by np. odnaleźć w prasie omawiane teksty i porównać je ze sobą.

Kurs dziennikarstwa dla samouków to taki drogowskaz dla przyszłych adeptów tej wymagającej sztuki. Książka będzie dobrą wskazówką dla licealistów, wiążących swą przyszłość z pisaniem. Pomoże im usystematyzować wiedzę, sprawdzić swoje umiejętności, ale i osobom bardziej zaznajomionym z tematem, powinna przynieść coś nowego – np. rozwiać wątpliwości czy dziennikarz może oceniać, czy powinien tylko informować.

Sama do dziennikarstwa nigdy się nie rwałam, ba nawet przeprowadzenie wywiadu było dla mnie kosmosem, ale książkę Piekarskiej czytało mi się wyjątkowo dobrze. Jej żartobliwa forma oraz prostota w przekazie, czynią z niej tytuł wart uwagi, właściwie dla każdego humanisty.


Małgorzata Karolina Piekarska „Kurs dziennikarstwa dla samouków”
Ilość stron: 112
Wyd. Biblioteka Analiz
Ocena: 5/6

czwartek, 16 października 2014

Gorzko - Barbara Kosmowska

Jedna z moich ulubionych serii wydawniczych, licząca ponad pięćdziesiąt tytułów, ale do pełnej kolekcji, brakuje mi już tylko kilku. Książki o kobietach ze wszystkich zakątków na ziemi. Nie są one jednakowo pasjonujące, nie każda od razu chwyci nas za serce, ale każdą warto zdobyć, bo opowiadają prawdę o otaczającym nas świecie.

Gorzko to historia z naszego rodzimego podwórka, która traktuje o pokoleniowych relacjach na linii córka-matka-babka. Zmęczona awanturami w domu Teresa, ucieka do wielkiego miasta na upragnione studia. Chce zacząć od zera i znaleźć prawdziwe oparcie w drugim człowieku. W przydzielonym jej akademiku dostaje pokój z dwójką innych, pokrzywdzonych przez życie dziewczyn. Tak rodzi się między nimi przyjaźń, przetykana goryczą weekendowych wizyt w domu.

Gorzko, bardzo trafnie, wpasowuje się w nurt zapoczątkowany przez Joannę Fabicką i Annę Nowakowską. Akcja dzieje się gdzieś między miastem a wsią, w bliżej nie określonym czasie, możemy tylko wywnioskować, że jest to okres PRL-u, w którym szarość za oknem przeplata się z marzeniami.   

Życie mrzonkami i pamięcią o szlacheckim pochodzeniu (babka), zmarnowanym życiu, niespełnionych oczekiwaniach (matka) oraz niemogącej się dopełnić miłości (Teresa).

Gorzko to kolejny tom cyklu z odważnymi historiami, tylko dlaczego od ponad roku na Serii z Miotłą nie ma już miotły? Niegdyś książki, ustawione w rzędzie, same do mnie wołały, a teraz gubią się wśród innych. Szkoda... Zmiana grafiki była najgorszą decyzją z możliwych, ale powieść Kosmowskiej gorąco polecam.


Barbara Kosmowska "Gorzko"
ilość stron: 352
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6