czwartek, 16 stycznia 2020

Ostatni - Hanna Jameson


Jeszcze gorąca nowość od Wydawnictwa Muza, a w niej hotel, koniec świata i skrytobójca.

Waszyngton został zbombardowany bronią nuklearną tak, jak wiele innych miast na świecie. Wszędzie panuje chaos, nikt nie wie, co tak naprawdę się dzieje. Tym czasem, w Szwajcarii w hotelu, gdzie obywała się konferencja naukowa, wieść o wojnie dociera do grupy jej uczestników. Odcięci od informacji, zostają skazani na swoje towarzystwo oraz współpracę, by mieć choć cień szansy na przetrwanie. Problem w tym, że wśród nich jest zabójca - osoba, która w zbiorniku na wodę ukryła ciało małej dziewczynki. Jon Keller, amerykański historyk, obiera sobie za cel odkrycie prawdy, jednak w momencie, gdy świat zbliża się ku upadkowi, dojście do odpowiedzi nie będzie takie łatwe.

Ostatni autorstwa Hanny Jameson to zupełnie nowe spojrzenie zarówno na powieść apokaliptyczną, jak i thriller sam w sobie. Połączenie obu, tak dynamicznych gatunków literackich, powinno zaowocować książką, która wciąga od pierwszej strony i nie pozwala o sobie zapomnieć. Powinno, ale nie do końca się to udało.

Historia przedstawiona została w formie dziennika, głównego bohatera i to, właśnie ograniczyło jej możliwości. Mamy tu wiele opisów, przemyśleń, a brakuje napięcia i niepokoju. Jon nie wie wszystkiego, nie jest w stanie wszędzie zajrzeć, tym czasem w jego zapisach bark kompletnie strachu. Są sytuacje ryzykowne, ktoś próbuje dostać się do jego pokoju, kradnie walizki, tylko, że bohater na dłuższą metę zdaje się tym nie przejmować i szybko bierze się za inne zadanie. Kuleje też charakterystyka innych postaci, co w tym wypadku jest dość oczywiste.

Najbardziej zabrakło mi jednak apokalipsy w tej apokalipsie. Walki właśnie, a nie dwudaniowych obiadów i łapania zasięgu na Facebooka. Szukałam psychozy, tajemniczości. Świata pełnego przeżyć wewnętrznych. Przecież jest tyle znakomitych książek z udziałem jednego bohatera - wiem, że przytoczenie Drogi Cormaca McCarthy'ego, to równanie debiutanta do mistrza, ale kurcze na tego typu rozwinięcie narracji miałam chrapkę.

Zamysł był, szkoda, że gorzej z wykonaniem...


Hanna Jameson "Ostatni"
Ilość stron: 424
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 3/6

wtorek, 14 stycznia 2020

Zombie fest - Dariusz Dusza


Lato 1986 roku. Do Trupieszowa zjeżdża się młodzież z całego kraju, ponieważ właśnie tu, ma się odbyć jeden z największych festiwali muzycznych. Powstają pola namiotowe, młodzi bawią się i piją. Wśród nich jest też Janek wraz ze swoją kapelą, zaproszoną do występu na scenie. Niestety prócz wielbicieli dobrej zabawy wśród publiczności pojawią się oni. Stwory w częściowym stanie rozkładu, niby nieobecni, jakby otumanieni, ale gotowi by każdej chwili rzucić się do ataku.

Zombie fest to przede wszystkim obraz festiwalowego życia, a dopiero potem opowieść w której pojawiają się zombi. Na plus wypada paradokumentalny charakter książki oraz oryginale podejście do tematu - czasy PRLu, prowizorki i buntu. A i najważniejsze - czuć, że tę historię napisał muzyk!

Zdarzenia dziwne, przerażające, nienormalne. Z zombie nie poradziła sobie ani milicja, ani tym bardziej ZOMO, zdziesiątkowane na Trupieszowskim rynku. Stwory nie grzeszą bystrością, nie są też szczególnie szybkie, za to ich przewaga drzemie w liczebności, stąd kolejne ofiary namnażają się w błyskawicznym tempie. Najwyższe władze w partii myślą, jak temu zaradzić, tylko czy na ratunek nie jest już za późno?

Powieść Dariusza Duszy śmiało można nazwać festiwalową przygodówką z zombiakami w tle. Od połowy muzyka zostaje przykryta ucieczką głównych bohaterów, ale nutka czarnego humoru pozostaje.

Oko puszczone do czytelnika i dobra zabawa. Polecam.

Dariusz Dusza "Zombie fest"
Ilość stron: 224
Wyd. EditioBlack
Ocena: 4/6

środa, 8 stycznia 2020

Maszyny takie jak ja - Ian McEwan

"Kupiony za duże pieniądze, więc było jasne, że ma wobec właściciela zobowiązania. Co niewolnik jest winien swemu panu?".

Ian McEwan tworzy swoją książką alternatywną wizję Londynu z XX wieku. Jest to świat, w którym technika wykonała ogromny skok do przodu. Opracowano i stworzono mechanicznego człowieka. Towarzysza, sługę, kompana...

Charlie za odziedziczone właśnie pieniądze, kupuje spełnienie ludzkich marzeń - Adama. Może dowolnie go zaprogramować, nadać mu określone cechy, nauczyć nowych rzeczy. Sęk w tym, że Adam wiele rzeczy przyswaja sam, coraz częściej buntując się przeciwko swojemu panu.

Idealne roboty, wyglądem i zachowaniem nie odbiegające od człowieka. Oto wizja jaką Ian McEwan ukazuje w swej książce, podejmując jednocześnie dyskusję, gdzie kończy się władza, a zaczyna wolność drugiej osoby. I najważniejsze: czy sztuczny twór, mimo posiadanych uczuć, jest w ogóle niezależną jednostką?

Powieść Iana McEwana zadaje pytania o istotę człowieczeństwa, o granice odpowiedzialności. Książka ciekawi, skłania do myślenia, jednak niestety nie jest pozbawiona wad. Liczne nawiązania do decyzji politycznych, skutecznie spowalniają akcje, a i główni bohaterowie - szczególnie nierozgarnięty Charlie, na próżno szukają w nas choćby grama sympatii.

Maszyny takie jak ja to pozycja warta uwagi, ale nie można w niej pokładać wielkich nadziei na oryginalne wnioski czy niecodzienne przemyślenia.



 Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/


Ian McEwan "Maszyny takie jak ja"
Ilość stron: 352
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

piątek, 3 stycznia 2020

Zasady magii - Alice Hoffman


Po literackim kryzysie związanym z porą roku oraz natłokiem obowiązków, powoli wracam do żywych. Ja wiem, że dla większości ludzi zima, to idealna okazja, aby schować się w domu wraz z książką, jednak mi czytanie w grudniu od zawsze nie idzie. Naturalnym dla mnie jest wylegiwanie się w słońcu i czytanie, a nie pod kocem. W święta obejrzałam trzy sezony nowych seriali, za to książkę przeczytałam jedną. Magiczną, acz totalnie nie świąteczną...

Zasady magii, to opowieść o rodzeństwie, a właściwie o ludziach, którzy szukają szczęścia w miłości. Franny, Jet i Vincet - każde z nich ma inny talent i włada zupełnie inną mocą, bo jak się okazuje, należą do rodziny, która od wieków para się magią. Niestety wraz z budzącymi się zdolnościami, w darze otrzymali coś jeszcze. Klątwę, która sprawia, że od pokoleń ludzie nią objęci, tracą kochane przez siebie osoby. Przekleństwo losu próbowała oszukać ich matka, odcinając się od swoich przodów, jednak czy ktokolwiek ma szansę wygrać z przeznaczeniem?

Alice Hoffman to autorka, która przed wieloma laty pokochałam za Gołębiarki. Dziś nieświadoma swego wyboru, sięgnęłam po historię, której przebieg znać możecie ze szklanego ekranu. Zasady magii to opowieść wprowadzająca nas w świat Totalnej magii - hitu kinowego z Sandrą Bullock i Nicol Kidman w rolach głównych.

Co się zaś tyczy samej książki - jest fantastyczna. Realna, ludzka, uniwersalna i ponadczasowa. Jest dokładnie takim rodzajem literatury, powiedzmy z dużą przesadą fantasy, jaką cenię sobie najbardziej. To dokładnie ten sam magiczny realizm, jaki znaleźć możecie w powieściach Cecyli Ahern!

Zasady magii to opowieść o miłości, o uprzedzeniach, o walce z losem, często toczonej wbrew własnym przekonaniom. Polecam i zachęcam do lektury, tym bardziej, że na dniach ukaże się kontynuacja losów bohaterów, czyli Totalna magia. A potem obowiązkowo, jak na tę porę roku, filmowy seans z klasykiem - produkcję z 1998 roku z należy raz jeszcze zobaczyć.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/


Alice Hoffman "Zasady magii"
Ilość stron: 384
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Chłopiec, kret, lis i koń - Charlie Mackesy

Oto książka, którą można się zachwycić od pierwszego wejrzenia. Dedykowana dzieciom, stworzona po to by zachwycać każdego, kto weźmie ją do ręki. 

Charlie Mackesy wydając Chłopca..., wydał tytuł uniwersalny i ponadczasowy. Opowieść o dziecku, o przyjaźni, o podejmowaniu decyzji i trudnościach, jakie napotykamy w swoim życiu. I choć treść jest zdecydowanie ważna, jak nie najważniejsza w książkach, to tutaj największą siłę mają ilustracje. Odręczne, minimalistyczne, wykonane tuszem - po prostu zjawiskowe. Czego nie są w stanie wyrazić słowa, uzupełniają właśnie rysunki.

Grudzień to idealny czas, by obdarować bliskich wyjątkowymi rzeczami. Chłopiec, kret, lis i koń to bez wątpienia jedna z nich. Polecam ogromnie!

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/

Charlie Mackesy "Chłopiec, kret, lis i koń"
Ilość stron: 128
Wyd. Albatros
Ocena: 6/6