czwartek, 23 lutego 2017

Królestwo za mgłą - Zofia Posmysz


„Auschwitz to jedno wielkie upodlenie.
Nie tylko fabryka śmierci, ale dla tych, co żyją nadal – ciąg upokorzeń i zniewag. Ciągła hańba.”

Wywiad rzeka to forma literacka, która w naszym kraju jest niestety mocno nadużywana. Wielu celebrytów chcąc zaistnieć, po prostu zwierza się ze swojego życia, by uzyskać jeszcze większy rozgłos, nie wnosząc przy tym nic pożytecznego. Piszę o tym ponieważ w przypadku Królestwa za mgłą jest zupełnie inaczej. Ten wywiad to znacznie więcej niż rozmowa, to niesamowita podróż przez cierpienie, ale też nadzieja na lepsze jutro.

Michał Wójcik do rozmowy z Zofią Posmysz przygotował się znakomicie. Warsztat pracy widoczny jest gołym okiem, znajomość utworów o tematyce obozowej, a przede wszystkim dokładne zapoznanie się z tekstami pani Zofii, stworzyło idealne tło do rozmowy i zadawania przemyślanych pytań. Wszystko zostało spisane podczas piętnastu spotkań. Każde z nich to głęboka podróż do świata kobiety, która przeżyła obóz zagłady, nie raz dzięki wielkiemu szczęściu, innym razem dzięki trwaniu w nadziei.  Kompletna opowieść, utracona młodość, obozowa trwoga, wyzwolenie i nowe życie.

Jestem pod wrażeniem sposobu, w jaki Posmysz opowiada swoją historię. Trudno odnieść się do wszystkiego, co zostało zawarte w wywiadzie, ale jego rozmach i szczegółowość, na pewno pozwoli stworzyć sobie obraz tego, jak ciężkie były to czasy. Są momenty przerażające, ale znajdziemy też takie które pokazują jak ważny jest człowiek, miłość i siła, aby się nie poddawać. A energia, jaką epatuje pani Zofia podczas rozmów, jest godna podziwu.

Kolejne świadectwo tamtych czasów, tak ważne dla czasów obecnych, aby pamiętać i nigdy więcej nie popełnić podobnego błędu, który spowodował tak wielką tragedię.


Zofia Posmysz "Królestwo za mgłą"
Ilość stron: 420
Wyd. Znak literanova
Ocena: 6/6

poniedziałek, 20 lutego 2017

Outliersi - Kimberly McCreight


"Proszę cię, Wylie, pomóż mi".

Jeden sms wywraca życie Wylie do góry nogami. Nastolatka zmagająca się z depresją wywołaną  tragiczną śmiercią matki, znowu musi stanąć oko w oko ze swoim strachem. W towarzystwie Jaspera, chłopaka Cassie, rusza z misją odbicia jej od porywaczy.

Kimberly McCreight stworzyła powieść dla młodzieży (i podkreślę to raz jeszcze - młodzieży), która swoim stylem ociera się o thriller i sensację. Mamy to liczne zwroty akcji (jedne mniej, drugie bardziej zaskakujące), teorię spiskową, tajną organizację i no właśnie - zdolność odbierania cudzych emocji na odległość, czyli tzw. outliers

Slangowy język oraz liczne uproszczenia, w wielu przypadkach mogą uczynić tę książkę niestawną, jednak wczuwając się w akcję i odrzucająca na bok zbędne pytania, możemy się z nią całkiem fajnie bawić. 

Mimo lęku przed kolejnym wcieleniem nastoletniego love strony, jestem Outliersami mile zaskoczona. Wciąż jest to literatura stricte rozrywkowa, ale już bez wątków miłosnych i zjawisk paranormalnych.

Kimberly McCreight "Outliers"
Ilość stron: 384
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 3,5/6
Tom I

sobota, 18 lutego 2017

Księga Morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku - Morten A. Strøksnes


Wody o których do niedawna myśleliśmy, że są martwe, w rzeczywistości tętnią życiem. Różnica jest taka, że im głębiej spoglądamy, tym bardziej niezwykłe stworzenia nam się ukazują. Świecące, przeźroczyste, z najróżniejszymi odnogami... I choć jeszcze przez wiele lat nie rozwikłamy ich wszystkich tajemnic, to dzięki ludziom takim jak Morten, stają się one bliższe.

Morten A. Strøksnes, wespół z przyjacielem, organizują wyprawę. Ich celem jest odnalezienie rekina polarnego, jednego z największych morskich stworzeń, a fakt, że ruszają w drogę na maleńkim pontonie, jakoś ich nie przeraża.

Eskapada staje się pretekstem do snucia opowieści o podwodnymi świecie i jego mieszkańcach, muszę was jednak ostrzec, że nie sposób jest to czytać bez dostępu do internetu. Opisy poszczególnych stworzeń są tak niesamowite, że trudno uwierzyć w ich istnienie, póki nie zobaczy się tego na własne oczy. Ryby z antenkami na głowie, stwory świecące tworzonym przez siebie światłem... Morten w swych opowieściach nie pomija również ludzi, rybaków, którzy utrzymują się z łowienia.

Księga Morza to fascynująca opowieść, której nie da się odłożyć na półkę póki się jej nie skończy. Zachwyca barwnością opisanych historii, jednak niczego nie pomija, stąd wiele fragmentów traktuje o połowach i patroszeniu ryb. 

Książka niczym życie - piękna i tragiczna. Gorąco polecam.

Morten A. Strøksnes "Księga Morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku"
Ilość stron:
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 16 marca 2017r.

piątek, 17 lutego 2017

Zaklinanie wiosny


"Mówi się, że człowiek docenia ogród dopiero w pewnym wieku i myślę, że jest w tym trochę prawdy. Ma to chyba związek z wielkim cyklem życia. Niepowstrzymany optymizm młodych roślin po ponurej zimie ma w sobie coś z cudu, można z radością przyglądać się dokonującej się co roku przemianie i temu, jak natura ukazuje różne części ogrodu z ich najlepszej strony". 

                                                                                     Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś"
 

"Cała ta zieleń na naszej planecie jest po prostu niesamowita, no nie? (...) Robimy wszystko, by się jej pozbyć, a tymczasem w niektórych sytuacjach tylko ona może nas ocalić".

                                                                         Patrick Ness "Siedem minut po północy"


"To jest wieczór na piosenkę - pomyślał Włóczykij. - Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze". 

                                                                     Tove Jansson – Opowiadania z Doliny Muminków

wtorek, 14 lutego 2017

Wegan nerd - Alicja Rokicka


"Pizza to nie jest jedzenie, to mikroelement (niezbędny do życia)".

Od weganizmu jestem daleka, za bardzo lubię nabiał by całkowicie wyeliminować go z diety, jednak dobrych przepisów kuchni roślinnej nigdy nie mam dość, dlatego po zachwycie Jadłonomią nadszedł czas na Wegan nerd. Książkę zgoła podobną do poprzedniczki, oferującą w pewnym zakresie nawet te same potrawy, jednak podchodzącą do tematu o wiele szerzej - Alicja oprócz przepisów, przybliża też filozofię weganizmu, szanując jednocześnie kuchnię tradycyjną i nie popadając w skrajność. 

Mamy tu klasyczny podział na śniadania, rzeczy obiadowe i kolacje. Są wypieki, potrawy okazyjne, ale też liczne wstawki o samej autorce i jej przygodzie z weganizmem. Sporo receptur jest żywcem wyjętych z kajetów naszych babć i tylko uświadamiamy sobie, że są one roślinne. Do tego Alicja dorzuca trochę oryginalnych zamienników i mamy książkę, w której każdy znajdzie kilka stron dla siebie.

Wegan nerd to uwielbienie dla świata roślin, zmiksowane z talentem do przyrządzania czegoś dobrego. Wisienką na torcie jest piękna grafika i dopracowane wydanie, które przy obecnej promocji Wydawnictwa (-30%) nawet nie oszałamia ceną.

Jeśli szukacie książki, która poszerzy wasze kuchenne horyzonty, Wegan nerd będzie z pewnością pomocny.  


Alicja Rokicka "Wegan nerd. Moja roślinna kuchnia"
Ilość stron: 320
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 5/6