poniedziałek, 1 września 2014

Dochodzenie 3 - David Hewson

Nie znam serialu, na motywach którego, powstała ta książka. Nie czytałam jej poprzednich części, ani też pojęcia nie miałam, o co w tym wszystkim właściwie chodzi, ale kurcze… dałam się porwać i strasznie mi się podobało.

Na złomowisku znalezione zostają poćwiartowane zwłoki, nieznanego mężczyzny. Tutejsze maszyny brutalnie się z nim obeszły, lecz ekspertyzy wykazują, że w chwili rozcinania karoserii, człowiek ten już dawno nie żył. Kim jest to anonimowe ciało i jaki ma to związek z pewną bardzo bogatą rodziną?

Porwanie siedmioletniej dziewczynki, przekręty polityczne oraz wielkie pieniądze, których zwykły człowiek nie jest w stanie ogarnąć rozumem, oto motywy na których David Hewson oparł swą powieść.

Chociaż mówimy tu cały czas o literaturze, to konstrukcja historii i jej wykonanie, dużo bardziej pasują mi do serialu niż książki. Natłok nazwisk i organizacji, częsta zmiana scen oraz nawiązania do poprzednich historii, z początku działały na mnie zniechęcająco. Plus jednak dla autora za przezorność i opracowanie spisu głównych postaci. Jeżeli ktoś, tak jak ja, rozpoczyna spotkanie z Sarah Lund od połowy serii, powyższa pomoc staje się nieoceniona.

Dochodzenie to powieść o bardzo szybkim tempie akcji i szeroko rozbudowanej charakterystyce postaci. Trudno mi powiedzieć czy książka Hewsona jest wariacją na temat serialu czy może jego świetnym uzupełnieniem, ale dla takich telewizyjnych ignorantów jak ja, serwuje pierwszorzędną rozrywkę.


David Hewson „Dochodzenie 3”
Ilość stron: 528
Wyd. Marginesy:
Ocena: 5/6

piątek, 29 sierpnia 2014

Skafander i motyl - Jean-Dominique Bauby

Jak to jest zostać więźniem własnego ciała? Móc poruszać jedynie powieką i za jej pomocą komunikować się ze światem? Życie i choroba Jeana-Dominique Bauby są na te pytania wyjątkową odpowiedzią.   

W latach dziewięćdziesiątych Jeana-Dominique był redaktorem naczelnym francuskiego Elle. Znanym i szanowanym dziennikarzem w świecie mody, lecz całą jego karierę przekreślił jeden, pechowy dzień. Ósmego grudnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego roku, wylew krwi do mózgu unieruchomił go we własnym ciele.

Skafander i motyl to szczególna historia napisana potęgą umysłu, a nie mięśni. Pełna optymizmu, choć tworzona na dnie czarnej rozpaczy.

Nie wyobrażam sobie takiego życia i podziwiam Jeana za to, ile rzeczy w tym stanie osiągnął. Chylę czoła w stronę autora oraz ludzi, którzy z ogromną cierpliwością literowali mu alfabet, tworząc w ten sposób książkę, słowo po słowie.

Dopiero widząc takie przykłady, człowiek pojmuje, jak niewiele zależy od niego i jak wielką potęgą jest ludzka psyche. Piękna i przerażająca lektura.


Jean-Dominique Bauby „Skafander i motyl”
Ilość stron: 132
Wyd. Słowo/obraz terytoria
Ocena: 5/6

środa, 27 sierpnia 2014

Papierowe miasta - John Green


"Dziś w nocy, kochanie, będziemy naprawiać wiele złego. A także popsujemy trochę dobrego. Ostatni będą pierwszymi; a pierwsi ostatnimi; pokorni posiądą trochę ziemi. Jednak zanim radykalnie zmienimy oblicze świata, musimy pójść na zakupy".*

Papierowe miasta w porównaniu do Szukając Alaski trochę mnie rozczarowały. Pomysł na historię jest w zasadzie ten sam: niedostępna i szalona dziewczyna mąci pewnemu chłopakowi w głowie, po czym znika z jego życia, zostawiając za sobą mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi. 

Margo zjawia się w pokoju Quentina z wymalowaną na czarno twarzą, prosząc go o pomoc w realizacji swojego odwetowego planu. Z ich nocnej eskapady wynika sporo dobrego, ale na drugi dzień po dziewczynie nie ma nawet śladu. Grupa znajomych z Quentinem na czele, zaczyna poszukiwania Margo, wstępując przy okazji na drogę do zrozumienia samego siebie. 

Idea, jak na powieść dla młodzieży nadal jest unikatowa, można nawet powiedzieć, że bardzo ambitna. Ponownie bazujemy na amerykańskich klasykach kultury: wierszu Walta Whitmana i utworach Woody’ego Guthriego. Tylko, że to, co robiło wrażenie za pierwszym razem, przy drugim podejściu niczym nie zadziwia. 

Szukając Alaski dużo bardziej mi się podobało i mój zeszyt do cytatów też to mocniej odczuł. Papierowe miasta są ok. Tylko tyle...

…no dobra przy finałowej podróży minivanem nieźle się uśmiałam - ten fragment książki to akurat mistrzostwo świata ;)


John Green „Papierowe miasta”
Ilość stron: 400
Wyd. Bukowy Las
Ocena: 4/6
* s.43

wtorek, 26 sierpnia 2014

To tylko dziecko - Malin Persson Giolito

Alex Anderson to agresywne dziecko, które zupełnie nie radzi sobie z obowiązkiem szkolnym. Ma trudności ze skupieniem uwagi, jest krzykliwy i stosuje przemoc wobec kolegów z klasy. Przyczynę tego zachowania odkrywa szkolna nauczycielka i alarmuje pomoc społeczną, co uruchamia dalszy ciąg dramatycznych zdarzeń.

Zjawisko przemocy wobec dzieci, to trudny motyw do przelania na papier. Trzeba go nie tylko wiernie odwzorować, lecz także wykazać się przy tym ogromną empatią, a prawda jest taka, że mało który autor to potrafi. Jodi Picoult to właściwie jedyne nazwisko, jakie ciśnie mi się teraz na usta, jednak przyrównanie Giolito do Picoult, raczej nie wyjdzie tej pierwszej na dobre.

Nie mniej, jako że Malin Persson Giolito sama jest z wykształcenia prawniczką, to znakomicie oddaje szwedzki system prawny i nonsensy nim rządzące. Widać, że wcale nie jest on tak idealny, jak powszechnie się uważa, a zło i przemoc istnieją w każdym miejscu na świecie.

To tylko dziecko jest dobrą książką, ale brakuje w niej gradacji napięcia oraz punktu, po którym chęć odłożenia jej na bok się nie powiedzie. Losy Alexa kończyłam będąc na skraju przeziębienia, a wiadomo, że jak powieki ciążą i umysł spowalnia, to tylko naprawdę mocna lektura, jest nas w stanie wybawić z letargu. Malin się to nie udało, ale jestem daleka od „deptania” tej historii, bo mimo wszystko coś we mnie po spotkaniu z Alexem zostało.

Nic przebojowego, ale plus za trzeźwą ocenę szwedzkiego systemu sprawiedliwości.


Malin Persson Giolito “To tylko dziecko”
Ilość stron: 400
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4/6

niedziela, 24 sierpnia 2014

Szczyrk

Pierwsza w tym roku wyprawa z której wróciłam bez książki. Są postępy, a może to tylko odurzenie,  spowodowane pięknym widokiem? ;)







A jak minął Wasz weekend?