czwartek, 24 kwietnia 2014

Marcowe fiołki - Sarah Jio

Kobieca proza – lubię, wyspy oraz bliskość natury – lubię, życiowe sprawy i trudne decyzje – oczywiście, że tak, więc dlaczego tak bardzo męczyłam się przy tych Fiołkach

Historia Sarah Jio opowiada o Emily, która po niedawnym rozwodzie, jedzie do ciotki pozbierać swe myśli. W zajętej przez nią sypialni znajduje pamiętnik z 1943 roku. Nie wie czy to początek jakiejś powieści, czy może prawdziwe losy kogoś z członków rodziny. Em ma trzy tygodnie aby rozwikłać tę sprawę, porządkując przy okazji swoje prywatne życie.

Pomysł na książkę powiedziałabym, że jest neutralny – o uciekających rozwódkach da się przecież ciekawie napisać, jednak Sarah Jio nie podołała zadaniu. Jej historia wydaje mi się być płaska i pozbawiona wyraźnych bohaterów. Na pierwszy rzut oka sporo się tutaj dzieje, ale w połowie tomu ziewałam z nudów. Ten kocha tą, a ona chce z innym, potem dochodzi jeszcze ktoś trzeci… Nie i jeszcze raz nie. Trąci banałem, bo takich książek są na świecie tysiące. Może gdyby bohaterów było mniej, albo autorka bardziej koncentrowała się na Emily i Bee…

Starałam się, doczytałam nawet do końca, ale nic z tego. Kiedy przed oczami ma się pomysły Ahern, szkoda zwyczajnie czasu.


Sarah Jio „Marcowe fiołki”
Ilość stron: 304
Wyd. Znak
Ocena: 3/6

wtorek, 22 kwietnia 2014

Podarunek - Cecelia Ahern

Sto imion nie było przypadkiem. Ahern fantastycznie pisze, a następna jej książka wyraźnie mnie w tym utwierdziła.

Tym razem poznajemy Lou Suffern’a. Wiecznie zajętego człowieka sukcesu, który buduje rodzinę, a jednocześnie przez swoje zachowanie niszczy wszystko, co z wielkim trudem udało mu się stworzyć. Pewnego dnia spiesząc się do pracy, oddaje bezdomnemu mężczyźnie kubek gorącej kawy. Odruch w jego przypadku co najmniej zagadkowy, daje Gabowi możliwość odwdzięczenia się za okazaną mu dobroć. Co takiego podaruje on Lou i jakie będą tego konsekwencje?

Podarunek łączy w sobie pierwiastek magiczny z realizmem, będąc jednocześnie ciekawą wariacją w stylu Opowieści Wigilijnej. Lubię, kiedy fantazja w tak nieoczywisty sposób przedostaje się do życia. Otwiera to umysł na nowe sprawy, pozostając nadal w pełni wiarygodną.

Zaskakująca, tajemnicza, bardzo dobra historia, napisana bez zbytniego zadęcia. I chociaż świętą nie te - z miejsca wprawiła mnie w wyjątkowy nastrój.


Cecelia Ahern „Podarunek”
Ilość stron: 320
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Z miłości do herbaty - Løv Organic

 

herbata - Løv Organic Migdałowa  I  słomka, kubek - Nicolas Vahé  I  książka Sarah Jio - Marcowe fiołki

sobota, 19 kwietnia 2014

Sto imion - Cecelia Ahern

Pojęcia nie mam, jak przez tyle lat mogłam ignorować książki Ceceli Ahern. Widziałam filmy, słyszałam masę komplementów… tylko dlaczego żadnej powieści nie wzięłam do ręki? Ok, kupiłam jedną, to fakt. Z tym, że od dwóch lat leży na półce i czeka na lepsze czasy. Szczęście dla mnie – lepsze czasy właśnie nadeszły.

Kitty jest dziennikarką, która wdepnęła w niezłe tarapaty. Sugerując się materiałami dostarczonymi przez jedną z uczennic, wysunęła wobec jej nauczyciela poważne oskarżenia. Teraz sama zasiada na ławie sądowej i jakby problemów było mało, umiera jej przyjaciółka – redaktor naczelna magazynu dla którego pracuje. Chcąc oddać należny jej hołd, Kitty postanawia dokończyć za nią artykuł. Musi rozwikłać, co łączy ze sobą stu przypadkowych ludzi oraz zrozumieć listę, którą Constance sporządziła za życia.

Kiedy po dzisiejszym dniu, ktoś zapyta się mnie, jaka jest jedna z moich ulubionych książek, bez wahania wymienię właśnie tę. Opowieść Ceceli bliska jest ideału. Dzieje się w niej dużo, ale nie w warstwie akcji tylko treści, bo gadać można wiele, ale żeby coś więcej za tym szło, to już wyższa szkoła jazdy.

Sto imion jest jednak inne, jest zachwycające. Serio, jaram się tą książką, jak królik na widok marchewki. Rozwiązywanie zagadki, jaką zostawiła po sobie Constance to sama przyjemność. Ciąg niesamowitych zdarzeń, ludzkich historii… Moim zdaniem to jedna z najlepszych powieści, jakie spotkałam do tej pory. Lekka a pełna mądrości. Podziwiam wrażliwość Ahern i chcę tego więcej.

Niesiona falą euforii, wzięłam się za Podarunek i ostrzegam – za parę dni pewnie znowu będę piała z zachwytu.


Cecelia Ahern „Sto imion”
Ilość stron: 448
Wyd. Muza
Ocena: 6/6

czwartek, 17 kwietnia 2014

Krucjata - Philippa Gregory


Odmieniec budził we mnie skrajne uczucia. Historia historii nie była w nim równa, za to Krucjata mile zaskoczyła mnie swą formą. Tym razem otrzymałam pełnowymiarową powieść zamiast zbioru opowiadań, i co tu dużo mówić – ten gatunek literacki Philippie wychodzi najlepiej.

Zdarzenia zapoczątkowane w Odmieńcu mają tu kontynuację. Izolda wraz z przyjaciółką próbują dotrzeć do ojca chrzestnego, wierząc, że z jego pomocą odzyskają utracony zamek. Z kolei Luca z Piotrem kroczą w papieskiej misji, badając oznaki schyłku ówczesnego świata. W pewnym momencie podróży, przyjaciele trafiają na dziecięcą krucjatę. Tysiące młodych maszerują za charyzmatycznym przywódcą, nie bacząc na ból i targającą nimi chorobę, pragnąc jedynie wstąpić do Ziemi Świętej.

Niechętna powieściom kostiumowym do Gregory mam ogromny szacunek. Bez znaczenia czy pisze dla starszych czy młodszych – wkład pracy jest zawsze ten sam. Wierze w opisywane przez nią zdarzenia i czuję magię tamtych czasów. Uwielbiam też kreślone przez Philippę bohaterki. Niezależnie od wieku są one charakterne i nie dają sobą pomiatać. Walczą o miłość, o obrany w życiu cel, a nade wszystko o prawo kobiet do bycia wolnymi.

Na co komu duchy albo strzygi, skoro tak cudnie można pisać również o rzeczach prostych. Czasy renesansu dawno minęły, jednak ludzkie wartości pozostają bez zmian.  W kategorii miłe, lekkie, ale niedurne – naprawdę świetna zabawa!

Philippa Gregory „Krucjata”
Ilość stron: 304
Wyd. Egmont
Ocena: 4,5/6