sobota, 18 kwietnia 2015

Awokado

Drobna rzecz, kiełkująca na wodzie pestka, a tak może cieszyć oczy. Na parapecie dziś wiosna, za oknem niekoniecznie. Trzymajcie się ciepło i udanego weekendu!

piątek, 17 kwietnia 2015

Co kryje twoje imię? - Clara Sanchez

Opinie na temat tej książki, w sieci są raczej "letnie", ale mi historia opowiedziana przez Clarę Sanchez, niesamowicie się podobała. Połączenie wspomnień sędziwego człowieka, ze spojrzeniem na obecny świat oczami dorastającej i spodziewającej się dziecka dziewczyny, to absolutny strzał w dziesiątkę. Akcja nie jest jednak tak prosta i oczywista, bo osią powieści są popełnione w XX wieku zbrodnie.

Gdy Sandra słabnie na plaży, nieoczekiwaną pomoc okazują jej Karin i Fred, para sympatycznych staruszków z zagranicy. Ich znajomość szybko się zacieśnia - dziewczyna jest zapraszana do nich do domu i traktowana niczym wnuczka. Zaistniałej sytuacji przygląda się Julián, zaniepokojony faktem, jak daleko ta przyjaźń już sięga. Dziewczyna nie wie bowiem, że ta sędziwa para, to dawni zbrodniarze wojenni, którzy w jednym z hitlerowskich obozów, dopuszczali się bestialskich aktów na osadzonych.

Co kryje twoje imię? to książka, która mnie oczarowała i porwała totalnie oraz bez reszty. Może jest to efekt poprzedniego zawodu, kiedy to bohaterowie żyli i działali poza moim zainteresowaniem. Jednoznacznie na to nie odpowiem, ale Clara Sanchez odwaliła kawał solidnej roboty i jej książką jestem zachwycona!

Dysproporcje między tym, co działo się w obozie, a ma miejsce teraz. Ciężar, jakim przeszłość jest dla Juliána oraz beztroska obecnie, prowadzonego przez byłych hitlerowców życia. Jeszcze przez kilka najbliższych lat, taka historia może mieć, a zapewne ma miejsce, w jakiś odludnych i dalekich nam miejscach - ten fakt sprawia, że odbieram ją jeszcze silniej.


Clara Sanchez "Co kryje twoje imię?
Ilość stron: 450
Wyd. Bellona
Ocena: 5/6

P.S. Wczoraj ruszył konkurs na zdjęcie Muminkowych naczyń. Moje dwie "produkcje" biorą udział w zabawie, dlatego za każde przyznane im "lubię to", będę Wam ogromnie wdzięczna :)


Głosować można do poniedziałku, do godziny 12.00.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Słowo klucz: "otwartość"

Natalia ze Szwecjobloga zaprosiła mnie do wzięcia udziału, w jednej z blogerskich akcji na temat "otwartości". Czym jest dla mnie otwartość, jak ją rozumiem i staram się przejawiać w życiu codziennym? O tym kilka zdań poniżej.
Otwartość to dla mnie...

przede wszystkim stan umysłu. Bycie świadomym tego, że ludzie i sytuacje mogą być różne i nie należy z tego powodu, narzucać innym swojego zdania. To także chęć próbowana nowych rzeczy, niezależnie od tego czy mam tu na myśli książkę, która teoretycznie do mnie nie przemawia, czy też może wyzwania, które na co dzień przed sobą stawiam. Aby się rozwijać i stawać się - przynajmniej w teorii - coraz to lepszym, musimy pokonywać swoje ograniczenia - ja staram się tak robić, a czy mi to wychodzi, to już odrębna sprawa ;)
 

Otwartość idzie według mnie w parze z tolerancją, ale taką świadomą, a nie z postawą, że dana sprawa nas nie dotyczy. W innym wypadku jest to po prostu obojętność, a tę trudno powiązać z jakąkolwiek aktywnością czy wysiłkiem.

Otwartość to chęć poznawania nowych ludzi, ich obyczajów, nowych miejsc i kultur. To podróże i oczy dookoła głowy :)


Cały czas uczę się postawy otwartej, ale w naszej kulturze mam wrażenie, że nie jest to takie proste. Polacy nauczeni zostali, że zawsze muszą poradzić sobie sami, stąd wobec wszelkich inicjatyw i prób nawiązania kontaktu, podchodzimy nieufnie. Gdy ktoś się pyta czy mnie może mi w czym pomóc, pierwsze co robię, to szybko dziękuje i mówię "nie". Nie sposób obcą osobę obdarzyć zaufaniem, tak samo, jak ciężko jest mi z marszu przekonać do nowych rzeczy.

Może to moje złudzenie, ale za granicą jakoś łatwiej przychodzi mi "eksperymentowanie". Zgodzicie się tą opinią, czy macie przeciwne zdanie? Czym jest dla was otwartość i z jakim hasłem pierwsze wam się ona kojarzy?

Stronę inicjatywy Mocnej Grupy Blogerów odwiedzicie klikając w poniższy banner:
http://mocnagrupablogerow.pl/slowo-klucz-otwartosc/

A do uczestnictwa w akcji szczególnie zapraszam: 
Karolinę z bloga Zastrzyk inspiracji
Anię ze strony Lego Ergo Sum
Kasię ze Świata Kasiencjusza

środa, 15 kwietnia 2015

Na krawędzi ciemności - Ian Rankin

Malcom Fox nie jest zwykłym policjantem. On swoich "kumpli" sprawdza i usadza, jeśli nawywijają coś złego, a wiadomo, że w tym fachu ludzi chcących wykorzystać władzę, z pewnością nie brakuje. Pracując dla Wydziału Etyki i Standardów Zawodowych, szybko dorabia się zastępu wrogów,  a otrzymana właśnie sprawa molestowania kobiet w hrabstwie Fife, wystawi go na kolejne ataki.

Usiłując odkryć prawdę na temat Paula Carter'a, policjanci z wydziału trafiają na poszlaki dotyczące terrorystów i niewyjaśnionych spraw z ubiegłego wieku. 
 
Na krawędzi ciemności to bez wątpienia solidnie skonstruowany kryminał, ale niestety okazał się on być zupełnie nie w moim guście. Wolę gdy w akcji wyraźniej ujawniają się bohaterowie, a uwaga nie zostaje skupiona wyłącznie na dochodzeniu. U Rankina pierwszeństwo ma przede wszystkim sprawa, a dopiero potem rysuje się osobowość Fox'a i tu pojawiają się wszystkie, związane z tym zgrzyty.

Sprawy wewnętrzne, już w swoim założeniu, są bardziej upolitycznione i hermetyczne, i akurat w tym temacie nikogo się nie czepiam - sama taką książkę wybrałam. Ale od natłoku nazwisk i miejsc, których autor  nie oszczędzał, mój błędnik dosłownie oszalał. Nie mogłam się wczuć w akcję, nie polubiłam postaci...  

Jeżeli denerwuje was "rozlazłość" północnych opowieści, jest szansa, że Na krawędzi ciemności wam się  spodoba. Jeżeli jednak tak jak ja, szukacie głównie ciekawych bohaterów i ich historii, szkocki pisarz was raczej nie zadowoli.

Ciężko mi to pisać, bo liczyłam na dłuższą z autorem przyjaźnić, ale do Rankina raczej już nie wrócę.  


Ian Rankin "Na krawędzi ciemności"
Ilość stron: 464
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Zostań fit. Nowa ty w 180 dni - Natalia Gacka


Do książek traktujących o sporcie, podchodzę z dystansem. Na ogół bazują one na tych samych ćwiczeniach, a dopracowaniem odstają nawet, od współcześnie wydawanej prasy kobiecej - patrz Women's Health. Na szczęście wraz z nastaniem "Chodakomanii" zmieniło się podejście ludzi do sportu. Siłownia już mało komu kojarzy się z pakerami, a dziewczyna chcąca być fit, nie musi od razu żyć na samej marchewce. Niszę w tym temacie dostrzegły też wydawnictwa i to z sezonu na sezon, coraz bardziej mnie cieszy.

Natalia Gacka to dziewczyna z jednej strony dobrze odbiorcom znana - szczególnie tym, którzy ćwiczą z YouTubem, ale media sportowe nie odkryły jeszcze jej potencjału - absolutnie nie słusznie!

Jej książkowy plan na 180 dni, jest zadaniem skierowanym do osób samodzielnych i ambitnych - wytrwać w treningowym reżimie przez pół roku i dawać z siebie wszystko przez 6 dni w tygodniu, dla początkujących może się okazać sporym wyzwaniem. Bez wątpienia, taki tryb przyniesie jednak efekty, a dzięki stopniowemu zwiększaniu intensywności wykonywanych ćwiczeń, poprawi się kondycja i wydolność organizmu.

Merytorycznie Zostań fit to podręcznik dla każdego, od zawodowca po osobę robiącą pierwsze kroki - duża ilość zdjęć, opis każdego ćwiczenia i sprzętu, który należy użyć. Ale jak już wspominałam, mało zdopingowanym może w tym wszystkim zabraknąć oddania. Plus jednak za wstawki w formie dziennika - zapisywanie wymiarów i porównywanie ich z miesiąca na miesiąc, na pewno będzie mobilizujące oraz za nastawienie Natalii, która już we wstępie zagrzewa do wspólnej walki.

Książka Zostań fit to niewyczerpane źródło gimnastycznych inspiracji, w którym przepisy są tylko dodatkiem. Z Gacką ta ciężka praca staje się przyjemnością, a przecież w sporcie właśnie o to chodzi.


Natalia Gacka "Zostań fit. Nowa ty w 180 dni"
Ilość stron: 240
Wyd. Dragon
Ocena: 5/6