piątek, 21 lipca 2017

Lirogon - Cecelia Ahern

Ekipa filmowa tworząc dokument o parze bliźniaków, trafia na niesamowity temat. Laura Button potrafi naśladować wszystkie dźwięki jakie słyszy - od odgłosów zwierząt, przedmiotów, po maszyny, a nawet ludzkie barwy głosu. Zdolność ta czyni ją wyjątkową, ale sprawia też, że całe życie musi spędzić w ukryciu. 

Bo wraz z ekipą pragną zrobić o niej film, co więcej chcą wylansować ją na gwiazdę wysyłając ją jako kandydatkę do popularnego talent show. Czy takie plany nie będą nadużyciem i jak dalej potoczą się losy Lirogona?

Tym razem Cecelia Ahern znakomicie wczuwa się w sytuację zagubionej dziewczyny, która z życia bez prądu i bieżącej wody, zostaje wrzucona przed oblicze kamery. Dla Laury wszystko jest nowe i inne, a reakcje otoczenia stanowią dla niej zagadkę. Lirogon to ptak, który tak jak bohaterka, powtarza dźwięki otoczenia, Laura za ich pomocą potrafi jednak wyczarować niezwykłą atmosferę, a przede wszystkim przenieść słuchacza w zupełnie inne miejsce. 

Książka Ceceli Ahern to opowieść o życiu i karierze, o zagubieniu oraz wierze ulokowanej w innym człowieku. Kolorowa, nieco tajemnicza, z puentą, jak to show biznes potrafi nas wszystkich omamić. Szkoda, że nie obyło się bez typowych dla tego gatunku rozwiązań,ale oceniając jako całość, nic specjalnie mnie w niej nie razi.

Lirogon to nie love story, to przejmujące losy samotnego człowieka.

Cecelia Ahern "Lirogon"
Ilość stron: 320
Wyd. Muza
Ocena: 4,5/6

wtorek, 18 lipca 2017

Niezbędnik podróżnika - Beata Pawlikowska


Kilka lat temu nabyłam Poradnik Globtrotera - pięknie wydany, ilustrowany przewodnik o tym, jak podróżować i właściwie spakować swój plecak na wyprawę. Dziś przychodzę z namiastką tego tytułu, choć może raczej uzupełnieniem (o ile taki był zamysł), jednak zupełnie nie tego się po nim spodziewałam (a przede wszystkim - nie za takie pieniądze).

Niezbędnik podróżnika to poradniko-notes na wymarzoną wyprawę. Jest w nim mnóstwo miejsca na notatki, a właściwie samo miejsce na notatki, przerywane tu i ówdzie aforyzmami oraz listami przedmiotów, które warto ze sobą zabrać. 

Pojęcia nie mam, co od nastu lat przyświeca Beacie Pawlikowskiej. Jej książki już dawno straciły rację bytu, bo o ile seria Blondynki w podróży jest czymś cudownym, o tyle poradniki psychologiczne, zwierzęce, językowe, żywieniowe, wszelkiej maści kalendarze... to już w moich oczach drobne nieporozumienie.     

Notes za 39,90zł.... bądźmy poważni.... 

Beata Pawlikowska "Niezbędnik podróżnika"
Ilość stron: 368 (w tym 70 na których jest jakaś treść) 
Wyd. Edipresse 
Ocena: 2/6

piątek, 14 lipca 2017

Lato - Karl Ove Knausgård


Knausgård uczy nas skupienia na codzienności i dostrzegania w swym otoczeniu tego, co niezwykłe. Jego życie nie jest wcale ciekawe ani fascynujące, dni upływają mu na pisaniu, gotowaniu, wożeniu dzieci na kursy i do znajomych. Tym, co jego książki czyni zaś wyjątkowymi, jest umiejętność obserwacji i przelewania myśli na papier. To nie to, co go otacza jest inne, to jego spojrzenie na przedmioty czyni je odmiennymi.

"Mówimy, że coś ma znaczenie, jakby sens był czymś, co dana rzecz otrzymała w prezencie, ale wydaje mi się, że w rzeczywistości jest odwrotnie: to my nadajemy znaczenie temu, co widzimy". 

Podsumowujące pory roku Lato, łączy w sobie cechy wszystkich wcześniejszych tomów serii. Rozpoczyna się krótkimi historiami o przedmiotach i zjawiskach, by wraz z początkiem czerwca przybrać formę, tak lubianego przeze mnie dziennika - mnóstwo przemyśleń i wspomnień z lat dzieciństwa - wielu to pewnie znudzi, ja od czasów Tove taką formą się zachwycam.

Przy okazji opisywania każdej z książek, pojawia się pytanie: ile z jego tekstów jest prawdą, a ile wytworem wyobraźni? Może dobrą odpowiedzią będzie ten fragment z dziennika: "jestem absolutnym, ponadprzeciętny smutasem, wykraczającym poza normę introwertykiem, o przeciętnej fantazji, za to wyjątkowej uczuciowości. Innymi słowy: jestem słaby w zmyślany, niezły w odczuwaniu".  

Przekonajcie się sami, jaki człowiek wyłania się spośród tych myśli.

Karl Ove Knausgård "Lato"
Ilość stron: 460
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

środa, 12 lipca 2017

Kolej podziemna - Colson Whitehead


Ameryka w dobie niewolnictwa i pierwszych abolicjonistów. Południe czerpie korzyści z pracy czarnoskórych rąk, północ zaczyna traktować je w końcu, jak ręce należące do ludzi.

Cora od zawsze była na plantacji. Urodzona jako dziecko niewolnika, z góry została skazana na ból i ciężką pracę, Wszystko ma jednak swoje granice - korzystając z okazji ucieka nocą z przyjacielem, zawierzając swe życie podziemnej kolei.

Powieść Colsona Whiteheada to podróż przez stany i następne wcielenia głównej bohaterki. Zmuszona by się ukrywać, nie porzuca nadziei o edukacji i poprawnym słownictwie. Pracuje, chodzi do niedzielnej szkoły, mając świadomość, że łowcy okazji depczą jej po piętach.   

Akcja w książce zmienia się bardzo szybko, ale tempo ani trochę nie przeszkadza w zarysowaniu nastrojów panujących w Stanach. Mniej poznajemy samych bohaterów, za to psychoza i potrzeba przypodobania się władzy, jest aż nadto widoczna (rozdział w którym Cora ukrywa się na poddaszu, to czyste mistrzostwo). 

Kolej podziemna to kawałek historii, którą portretowało już wielu artystów, ale nigdy nie słyszałam o tej drodze ucieczki. Pomysł równie niesamowity, jak ludzie, którzy ją zbudowali. Już dla samej idei warto wczytać się w książkę.   


Colson Whitehead "Kolej podziemna"                     Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1688,3782,strazak.html
Ilość stron: 384
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6 

niedziela, 9 lipca 2017

Przeklęty prom - Mats Strandberg

Okładka, tytuł, zarys fabuły – wszystko wywoływało pozytywne skojarzenia, gdy pierwszy raz zobaczyłam Przeklęty Prom. Do tego szwedzki autor, wyprawa przez Morze Bałtyckie – jak można się było oprzeć lekturze? 

Baltic Charisma wypływa w podróż ze Sztokholmu do Turku, zabierając na pokład ok. 1200 pasażerów. Każdy z nich jest inny, każdy ma jakiś ukryty lub jawny cel swojej podróży. Kilku z nich poznajemy w trakcie odprawy na terminalu, następnych na samym promie, wraz z obsługą. Jedni chcą się dobrze bawić, inni płyną trochę na siłę, a znajdzie się nawet taki, który będzie chciał się oświadczyć. Jednak na promie czai się też zło, dwie osoby, a może raczej potwory, które spowodują, że będzie trudno zapomnieć o tym kursie, a nawet dotrwać do jego końca. 

Mats Strandberg początkowo zbudował bardzo interesującą fabułę, czułam się dosłownie, jak pasażerka tego promu. Dokładne zarysy miejsca akcji, ciekawe główne postacie, szybko zmieniająca się akcja powodowały, że chciało się brnąć dalej. Potem pojawiła się groza i niestety od tego momentu zaczęło być już tylko poprawnie. To prawda - „potwory” są trochę inaczej przedstawione, niż w klasyce gatunku, ale nie pozwoliło to wyjść historii poza ramy standardowego thrillera-horroru. Powieść przestała zaskakiwać, stała się jednotorowa, ale ostatecznie wybroniła się na samym końcu swoją konsekwencją w dążeniu do celu. 

Przeklęty Prom zachęca swoją tematyką, generalnie nie zawodzi, ale też nie jest niestety niczym odkrywczym. 

Mats Strandberg "Przeklęty Prom" 
Ilość stron: 482
Wyd. Marginesy
Ocena: 4/6