piątek, 31 października 2014

Jesień


"Jest jesień. Kąsa mnie po kawałku i owija sobą. Lato wszędzie się już zapodziało, że wszystkich stron sączy się chłód, wieczory są coraz ciemniejsze. Dopiero szósta, a na dworze już granatowa ciemność. Nieruchomo stoją żółte i czerwone drzewa, które nie zdążyły jeszcze zgubić liści. Rolnicy zebrali już wszystko, co było do zebrania, pola leżą odłogiem w oczekiwaniu na przyszły rok. Wchodzimy w zimę i nie ma już nadziei".

                                                                                                           Jonas Gardell

czwartek, 30 października 2014

Gry: Mumia. Wyścig w bandażach i Cappuccino

W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz. Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w deszcz”. Słowa z Kabaretu Starszych Panów idealnie odnoszą się nie tylko do dzieci, ale właściwe do każdego żywego stworzenia. Trzecia doba bezustannego deszczu (było tak tydzień temu, gdy pisałam tę opinię), to wyzwanie nawet dla takiego bibliofila jak ja. W tym trudnym dla wszystkich czasie z pomocą przyszło mi wydawnictwo Egmont, które sprezentowało mi do testowania dwie gry planszowe. 


Mumia. Wyścig w bandażach i Cappuccino to rozrywka dla całej rodziny. Na pierwszy rzut oka obie planszówki zachwyciły mnie wykonaniem i starannością oddanych szczegółów. W Mumii mamy karty z naprawdę grubej tektury, drewniane pionki, kostki do gry. Za to Cappuccino urzekło mnie motywami na szczytach kubeczków.

Jak się gra? W wyścigu w bandażach przesuwamy się dobrze znaną wszystkim metodą, ile oczek na kostce i jaki symbol, takim przedmiotem się przemieszczamy. Po drodze czekają na nas pułapki: punkty ujemne, zadania do wykonania oraz nagrody: punkty dodatnie, bonusy. Żeby wygrać musimy pokonać całą trasę trzykrotnie, a w podliczeniu mieć jak najwięcej zdobytych punktów.

Cappuccino odbieram natomiast, jako nowocześniejszy wariant warcabów. Gra jest rozgrywką typowo logiczną, polegającą na budowaniu coraz wyższej piramidy i zakrywaniu kubków przeciwnika. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie szybko będzie się nudzić, ale jeżeli gra się tylko we dwie osoby, przez co dysponujemy dwoma różnymi kolorami, pojedynek może stać się naprawdę zacięty.


Moja znajomość gier stołowych ogranicza się w zasadzie do Chińczyka i Scrabble, ale powyższe nowości też zdobyły moje uznanie. Jeżeli będziecie się głowić, co kupić bliskim na nadchodzące święta, powyższy wariant wart jest rozważenia.

Szczegóły:  Mumia   I   Cappuccino


Mumia. Wyścig w bandażach                                                  Cappuccino
Ilość graczy: 2-6                                                                       Ilość graczy: 2-4 graczy
Wiek: >8 lat                                                                              Wiek: >8 lat



środa, 29 października 2014

Miłość i Chaos w Nowym Jorku - Gemma Burgess.

Polubiłam Dziewczyny z Nowego Jorku, dlatego szukając książki znacznie lżejszej, niż moje zeszłotygodniowe wybory, sięgnęłam po Miłość i Chaos Gemmy Burgess. 

Tytuł idealnie odpowiada historii za nim ukrytej, traktującej o imprezującej dziewczynie, której świat wali się na głowę, a alkohol i tańce są tylko chwilową od tego ucieczką. Angie kończy za moment dwadzieścia trzy lata, nie mając jednocześnie w życiu żadnego, konkretnego celu. Ok, chce być sławna i bogata, i mieć własną kolekcję ubrań, ale funkcjonując na kacu na pewno tego nie zdobędzie. Pewnego dnia budzi się trzema tysiącami dolarów na poduszce, problem jednak w tym, że z ubiegłej nocy zupełnie nic niepamiętna… 

Gemma Burgess tworzy lekkie, naiwne w gruncie rzeczy historie, ale do autobusu taka lektura spisała się idealnie. Miłość i chaos w Nowym Jorku czytałam w drodze do Krakowa i nawet nie wiem kiedy, zleciało mi to półtorej godziny. Jest to zabawna, czysto rozrywkowa powieść, którą polubiłam bez konkretnego powodu. Zwyczajnie, raz za czas, dobrze jest zatracić się w czymś takim. W bajce dla dorosłych, gdzie na przyjaciół zawsze możemy liczyć, a ubrani w bikini, bez gotówki i dokumentów, będziemy w stanie wrócić sami z Karaibów ;) 

Bliskie są mi babskie czytadła oraz styl, w jakim tworzy Burgess. Jeżeli i Was taka literatura przekonuje, warto zwrócić na Gemmę uwagę, ale wcześniejsze Dziewczyny podobały mi się jednak nieco bardziej. 


Gemma Burgess „Miłość i chaos w Nowym Jorku” 
Ilość stron: 352 
Wyd. Pascal 
Ocena: 4/6

poniedziałek, 27 października 2014

Dojrzewanie błazna - Jonas Gardell



Wybacz sobie wszystko to, co w sobie nienawidzisz. Wybacz sobie wszystko to, co w sobie kochasz. Wszystko, czego się wstydzisz. Wszystko, z czego jesteś dumny. Wszystko to, co chcesz ukryć. Wszystko, co chcesz pokazać. Wszystko to, co nie wyszło jak powinno. Wszystko, kim jesteś. Wszystko, kim chciałeś być. Wybacz sobie”.

Kolejna książka wgniatająca w ziemię. Opowieść o idealnym miasteczku, gdzie wszyscy żyją szczęśliwie i robią wszystko, by to złudzenie utrzymać.

Nauczycielka wychodzi na chwilę z lekcji, by w drugiej sali pociągnąć sobie z piersiówki. Dzieci nienawidzą kolegów, bo ktoś ma stare ubranie albo niemodną fryzurę – jednak proszone na przyjęcie każde z nich przyniesienie upominek. Rodzice też nie są lepsi, licytują się na choroby i starają się pewnych rzeczy, po prostu nie dostrzegać.

By wytrzymać w takim świecie, Juha odgrywa rolę błazna. Kocha być w centrum uwagi i żartem, chce pozyskać przychylność innych. Refleksja przychodzi dopiero z czasem, w listach, które pisze do znajomego.

Dojrzewanie błazna to książka o dorastaniu, a właściwie o dostrzeganiu popełnionych niegdyś błędów. Krótka, zaledwie dwustu-stronicowa, opowieść o nienawiści przejawianej z uśmiechem na twarzy.



Jonas Gardell "Dojrzewanie błazna"
ilość stron: 232
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5,5/6

niedziela, 26 października 2014

Targi Książki Kraków 2014r.

Gdy po raz czwarty, człowiek wybiera się na Tragi Książki, wie już mniej więcej czego się może spodziewać. Że będą szalone tłumy, zaduch (tym razem niespodzianka, nowa hala świetnie dała sobie radę z wentylacją), wiele ciekawych spotkań i autorzy, którzy jak zwykle nie zawiodą.


Mnie, jak co roku, spotkało niestety jedno rozczarowanie - Patrycja Pustkowiak odwołała podpisywanie Nocnych zwierząt - i jeden wielki zawód, czyli wystawa poświęcona Tove Jansson, a w zasadzie przedruk zdjęć z biografii i duża reklama wydawnictwa. Wstyd takie coś w ogóle reklamować i ruszać z tym po Polsce. Jeżeli tak mamy obchodzić jej setne urodziny, to ja bardzo dziękuję, postoję sobie z boku. 


Z przyjemnych rzeczy, na długo w pamięci zostanie mi na pewno rozmowa z Barbarą Kosmowską, której pięknie dziękuję za tę "odrobinę prywaty" i szczególny wpis w książce. Niezapominanie było również spotkanie z Jaume Cabré, którego Głosy Panamo dopiero przede mną, ale mam już pewność, że powieść będzie wyjątkowa, choć będzie wymagać od czytelnika wiele uwagi. 


Ogromnie się też cieszę ze skompletowanej serii Joanny Bator, bo kupienie Piaskowej góry w racjonalnej cenie, było do tej pory niemożliwe, a tu niespodzianka, Empik nie tylko miał ją jakimś cudem na stanie, to jeszcze 25% taniej. 


To też jedyne książki, jakie ze sobą przywiozłam. Po szaleństwie z 2013, tym razem postawiłam nacisk na ludzi i chłonięcie literackiej atmosfery, a nie targanie ze sobą dwudziestu kilogramów "makulatury". Stałej zmiany jednak nie obiecuję, bo za rok kolejne Targi :) 


Gdyby kogoś ciekawiło, jak bardzo "bogata" była wystawa o Tove, to zapraszam na Facebooka, gdzie zamieszczę za chwilę wszystkie jej slajdy.