poniedziałek, 27 lipca 2015

Okularnik - Katarzyna Bonda

Kryminał rozgrywający się współcześnie na polskiej wsi, ale dotykający spraw sprzed lat i konfliktów zapoczątkowanych jeszcze w czasach wojny. 

Białowieża - ściana wschodnia. Jedni szykują się do zabawy, inni szukają wsparcia do zaplanowanych na mieście ustawek. Nacjonaliści kontra białoruska mniejszość narodowa oraz siedemdziesięcioletni kawaler żeniący się z młodą Bejnarówną. Na to wszystko trafia Sasza Zauska, odwiedzająca miejscowy szpital psychiatryczny. Nareszcie udało jej się wyśledzić Łukasza Polaka, byłego patera i człowieka zamieszanego w seryjne morderstwa, z tym, że tuż przed jej przyjazdem podejrzany nagle gdzieś znika. 

Kontynuacja Pochłaniacza to książka jeszcze bardziej rozbudowana o ludzkie losy. Dziesiątki wątków, osób i postaci, więc bez zeszytu i skrupulatnych notatek raczej się nie obejdzie. Co więcej do połowy w ogóle nie wiadomo jaki jest motyw przewodni, snutej przez Bondę historii, więc fakty musimy wiązać po omacku. Szczęście w finale wszystko zgrabnie się ze sobą łączy. Nawiązania do przeszłości wychodzą akcji na plus i generalnie Okularnik wypada lepiej od swojego poprzednika. 

Rzecz godna uwagi, chociaż objętościowo może trochę za wielka. Gdyby książkę skrócić o kilka rozdziałów, na pewno w kwestii komfortu czytelnik by na tym zyskał. 


Katarzyna Bonda "Okularnik" 
Ilość stron: 848
Wyd.Muza
Ocena: 3,5/6

piątek, 24 lipca 2015

Przypływ - Cil­la Börj­lind, Rolf Börj­lind

Ktoś zakopał i utopił młodą kobietę spodziewającą się dziecka. Wtedy, w latach 80-tych, nikt sprawców nie aresztował, mimo że świadkiem zdarzenia był mały chłopiec. Teraz córka jednego z policjantów na nowo rozgrzebuje sprawę. Ma to być jej wakacyjny projekt na studia, jednak ilość niewyjaśnionych wątków sprawia, że temat wciąga ją bardziej. 

Przypływ to pierwsza powieść z serii o Tomie Stilton i Olivii Rönning, który zachwycił mnie plastycznością opisów. Wystarczy, że spojrzycie na wstęp, a zrozumiecie co mam na myśli. Książkę czyta się lekko i łatwo wpadamy w trans sprawy. Dopiero za połową akcja zaczyna spowalniać - większość elementów znalazła się już na swoim miejscu, a śledztwo zaczyna zamieniać się w podchody.

Małżeńska para Börj­lindów utworzyła duet, który świetnie się uzupełnia, a klucz do ich sukcesu opiera się na różnicy płci. Dzięki współpracy i Olivia i Tom są bohaterami skomplikowanymi, którzy stale nas zaskakują, a jedyny żal mam wyłącznie do zakończenia - trąci melodramatem i jest zbyt dużym zbiegiem okoliczności.

Przypływ nie jest może pozycją, która wyróżni się na tle innych, ale wciąga i czyta się ją wyjątkowo dobrze. 


Cil­la Börj­lind, Rolf Börj­lind "Przypływ"
Ilość stron: 444
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4/6

środa, 22 lipca 2015

Alfabet ciast - Zofia Różycka


Sądziłam, że po What Katie Ate ciężko będzie wypuścić ładniejszą książkę o kulinariach, ale myliłam się, myliłam się po stokroć, bo Alfabet ciast bije Australijkę na głowę, a stworzyła go Polka - Zofia Różycka ilustratorka wiedząca, jak przyrządza się proste wypieki.

Od A do Z, od agrestu do zielonej herbaty. Od proporcji konkretnych składników, po receptury na różnego rodzaju kremy, tarty, ciastka, placki... Kubki smakowe zaczynają pracować, gdy tylko Alfabet weźmie się do ręki. 

Słodkości i typografia to połączenie, które musiało się udać. Jest starannie, aromatycznie, jest idealnie! Owoce właśnie dojrzewają na drzewach, a przepisy pani Zofii nawet dla laika nie będą stanowić problemu. Na pierwszy ogień pójdzie cytrusowa tarta, potem ciasto rabarbarowe. A następnie będzie dużo, dużo ćwiczeń ;) 

Nie ważne czy z kuchnią jest wam po drodze, czy staracie się jej unikać. Bez znaczenia też czy wolicie jeść, czy samemu coś przyrządzać. Ta książka na pewno was zachwyci. Alfabet ciast to piękna, dopracowana i widać, że stworzona z wielkim sercem pozycja. 

 

Zofia Różycka "Alfabet ciast"
Ilość stron: 136
Wyd. Dwie Siostry
Ocena: 6/6 (!!)

wtorek, 21 lipca 2015

Jaśnie pan - Jaume Cabré

Powieść reklamowana jako kryminał, ale trup i śledztwo jej nie dominują. Właściwie to tożsamość mordercy wcale się w niej nie pojawia, pozostawiając rozwiązanie zagadki (wyłącznie) uważnemu oku czytelnika.

Gęsta listopadowa noc w sercu Barcelony. W pałacu markiza de Dosrius odbywa się przyjęcie, uświetnione występem słowika z Orleanu - Marie de l'Aube. Śpiewaczka z jednakowym zapałem skupia na sobie uwagę, jak również uwodzi młodych i przystojnych mężczyzn. Tym razem do łóżka zaciąga wierszokletę Andreu, jednak noc uciech okazuje się mieć dla nich dramatyczny finał.

O poranku Marie znaleziona zostaje martwa z poderżniętym gardłem. Winny musi być natychmiast osądzony, Andreu trafia więc do lochu, a jego wersji wydarzeń nikt nie chce wysłuchać.

Patrząc na Jaume Cabré spodziewałabym się raczej filozoficznej powieści o życiu, niż "kryminału" o tak frywolnym, cielesnym podłożu. Słowa padają tu ostre, opisy są dosadne, a wszystko okraszone ironią i rubasznym poczuciem humoru. Sposób prowadzenia historii przypominał mi komediową farsę i tylko w finale jego uczestnikom nie było do śmiechu.

Pierwsza książka katalońskiego pisarza to zaskakujące i niespodziewanie przyjemne spotkanie. W sieci krążą opinie, ze to dopiero przedsmak jego możliwości, dlatego pozostaje mi tylko zacierać ręce na więcej.


Jaume Cabré "Jaśnie pan"
Ilość stron: 448
Wyd. Marginesy
Ocena: 4/6

sobota, 18 lipca 2015

Dom ze ślepą werandą - Herbjørg Wassmo


Dom ze ślepą werandą ukazał się w Polsce w 1991 roku. Nie doczekał się on wznowień, nie przetłumaczono też kontynuacji, skąd więc tak wiele osób pragnie go dziś przeczytać? Bo Wassmo to pisarka wyjątkowa, a ci którzy poznali jej Stulecie albo Dinę doskonale wiedzą o czym mówię. 

Jak wiele dramatu może się zmieścić w życiu jednego człowieka? Ile cierpienia jest w stanie znieść jedna ludzka dusza? Stawiam te pytania za każdym razem, gdy sięgam po książkę Herbjørg Wassmo. Można to nazwać sympatią dziwną i pełną sprzeczności, ale na kartach jej powieści bohaterowie zawsze stają się dla mnie jak żywi.

Mieszkając w wieloizbowcu, Tora obserwuje życie toczące się na wsi i u sąsiadów. Kreśli zmiany następujące wraz z porami roku i opowiada czytelnikowi swoją historię. Dopóki mieszkała z matką, czuła się bezpiecznie. Miały swoje zwyczaje i wspólnie dzieliły się obowiązkami, jednak z dniem kiedy wprowadził się do nich Henryk, wszystko uległo zmianie. Teraz musi uważać na to, co robi i jak mówi, i pod żadnym pozorem po zmroku nie może zostawać sama.

Ludzie w miasteczku są ciekawscy i bojaźliwi. Wiedzą u kogo źle się dzieje, jednak w żaden sposób na to nie reagują. Ściany mieszkań są cienkie, hałasy szybko się rozchodzą, mimo to ignoruje się matkę rozpaczającą po utracie dziecka oraz dziewczynę na którą ciągle ktoś podnosi rękę.

Są autorzy, którzy zdobywają nas w całości. Nie sprawdza się wtedy o czym jest ich dana książka, ani jakie zbiera wśród ludzi opinie. Historia Tory przypomina mi trochę Dinę i tak samo, jak ona opowiada o walecznej kobiecie. Kolejny raz jestem zauroczona i czekam na więcej.


Herbjørg Wassmo "Dom ze ślepą werandą"
Ilość stron: 216
Wyd.Poznańskie
Ocena: 5/6