środa, 28 czerwca 2017

Niespokojni zmarli - Simon Beckett

Piąta część przygód Davida Hunter'a.

Zimne i wrogie dla obcych, podmokłe tereny wyspy Mersea. David zostaje wezwany do zbadania ciała wyłowionego z rzeki. Krążą plotki, że jest to syn miejscowego potentata, który targnął się na życie. Sprawę komplikuje przypuszczenie, że przed śmiercią porwał i zamordował też swoją kochankę, a przy okazji żonę innego innego mieszkańca - Emmę Derby. 

Jakie sekrety skrywa tutejsza ziemia i w jak wielkie tarapaty wplata się znowu Hunter?     

Niespokojni zmarli to literatura, która przykuwa uwagę fragmentami z medycyny sądowej i tym, co się dzieje z ciałem po kontakcie z wodą - stworzeniami, które tę sytuację wykorzystują oraz może mało przyjemnymi, ale szalenie interesującymi, opisami poszczególnych faz rozkładu. 

Simon Beckett niczym Kathy Reichs, łączy życie prywatne bohatera z antropologią sądową. Jest trochę o jego przeszłości i poczuciu osamotnienia, przede wszystkim jednak mamy wgląd w niewielką społeczność wyspy oraz napięte relacje, jakie wszystkich łączą.

Twórczość Becketta warta jest poznania. Jego Zimne ognie bardzo mnie zawiodły, jednak w Chemii śmierci i jej kontynuacji nie ma się o co przyczepić. 

Simon Beckett "Niespokojni zmarli"
Ilość stron: 504
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Jem (to co kocham) i chudnę - Karolina i Maciej Szaciłło

Nie przeczę, że książek o tematyce dietetycznej, powoli zaczynam mieć już dosyć. Wyrastają one, jak grzyby po deszczu, a właściwie każda powtarza utarty od dawna schemat. O Jem, (to co kocham) i chudnę na blogu miałam nie wspominać, zmieniłam jednak zdanie, bo podobała mi się życiowa filozofia Karoliny oraz zwyczajnie jej osoba. 

Karolina podchodzi do tematu od strony psychologicznej i dokumentuje, jak zmieniało się jej nastawienie do własnego ciała. Opisuje proces karania się i ukrócania kolejnych posiłków, treningów w zamian za kremówkę oraz ulegania kolejnym modnym teoriom. Tym czasem kluczem do sukcesu okazuje się być świadomość i samokontrola. Autorka wraz z mężem kładzie nacisk na zmianę sposobu myślenia, a dopiero potem dopasowuje posiłki pod swoje potrzeby i upodobania.

I choć generalnie nie wykracza to zbytnio, poza wcześniej opisywane pozycje, to dostrzegam w tym tytule wartość dodaną. Takie normalne, codzienne podejście do jedzenia, opisywane przez kobietę z dzieckiem, mającej dom na utrzymaniu i od lat dążącej do upragnionej sylwetki.

Bez efektu "wow", ale Jem (to co kocham) i chudnę fajnie podbudowuje morale i zwyczajnie dobrze się ją czyta.  


Karolina i Maciej Szaciłło "Jem (to co kocham) i chudnę"
Ilość stron: 250
Wyd. Zwierciadło
Ocena: 3/6

czwartek, 22 czerwca 2017

Cabin porn - Zach Klein, Steven Leckart, Noah Kalina

Książka stworzona po to by cieszyć nasze oczy i przywoływać wspomnienia o wakacjach spędzanych na wsi.

Cabin porn to projekt trójki ludzi, którzy chcieli powiedzieć stop prędkości, z jaką zmienia się świat. Zakochani w odludnych miejscach oraz prostych chatach z drewna, postanowili sportretować ludzi, którzy w potrzebie wolności, wyruszyli do leśnej głuszy. Ta książka to efekt determinacji oraz pasji, która pozwoliła w ekstremalnych warunkach stworzyć budowle z jednej strony zachwycające wygodą, a z drugiej przerażające panującą w nich ascezą. 

Cabin porn to niesamowite spotkanie z pomysłowością i marzeniami. To opowieść o stylu życia, słuchaniu i tworzeniu czegoś zgodnego z naturą. Sposób konstrukcji, dostępność materiałów i samodzielność wykonania definiują zazwyczaj chatę i jej twórcę. Odpowiadają na podstawowe potrzeby i nie zakłócają głosu płynącego z wewnątrz.

Zamiast pędu za technologią, wieczór spędzony przy palenisku. Brak prądu, a droga do celu często okupiona wielokilometrowym marszem. Autorzy zawarli w tytule masę aspektów, które nie sposób jest mi tu wymienić. To historia budownictwa, designu, opowieść o podróżach, ludziach, kulturze... 

Wyjątkowa i niesamowita - koniecznie przeczytaj.

Zach Klein, Steven Leckart, Noah Kalina "Cabin porn"
Ilość stron: 338
Wyd. Smak słowa
Ocena: 6/6

wtorek, 20 czerwca 2017

Martwe ciało Mavericka - Anna Kapes


"Był martwy i nowy. Był gotowy. Na tym polegał problem świata, który nie był ani trochę gotowy na Mavericka".

Zabawna lektura na leżak - prosta, nieskomplikowana o mocno irracjonalnym zabarwieniu. Rick Maverick budzi się z wiecznego snu i pojęcia nie ma, co mu się stało. Nie jest ani żywy, ani martwy, a jego najbliższym kompanem staje się robak, czerw dokładniej, Julio Antonio Fernando Antonio de Guillermo Cassivegna (sic!). Wyruszając w świat przyjdzie im poznać wiele dziwnych stworzeń - wiedźm, duchów, starych bogów. Rick da się też omamić umarłej niewieście, w skutek czego powstanie pewna armia żądna krwi... 

Książka Anny Kapes to rozrywka w czystej postaci. Niby fantastyka, której nie lubię, ale w jednej z niewielu akceptowalnych przeze mnie form. Jest w niej dużo sytuacji komediowych, postaci, zwrotów akcji. Miejscami skojarzy się to z twórczością Marta Kisiel, jednak świat Marty osadzony jest w rzeczywistości, a Anna kreuje wszystko od zera. 

Coś innego, coś nowego. Przy okazji brawa za okładkę.

Anna Kapes "Martwe ciało Mavericka"
Ilość stron: 312
Wyd. Novae Res
Ocena: 4,5/6

sobota, 17 czerwca 2017

Wróbelek z kości - Zana Fraillon

Patrząc na okładkę i zamieszczony na niej skrót historii, od razu naszły mnie skojarzenia z Chłopcem w pasiastej piżamie, tyle że w nowej, współczesnej odsłonie. Mimo pewnych podobieństw Wróbelek z kości to jednak historia zupełnie inna, ale równie wyjątkowa.

Tematyka uchodźców, to aktualnie bardzo trudny i drażliwy temat. Nie łatwo jest jednoznacznie opowiedzieć się po stronie osób ubiegających się o azyl, jednocześnie nie stawiając sobie znaków zapytania czy nie czując wobec nich pewnych obaw.

Jednak ta książka, to coś więcej niż opowieść o osobach przebywających w obozie detencyjnym w Australii. To historia chłopca o imieniu Subhi, który nie zna innego świata niż ten za drutami i ogrodzeniami. Urodził się w obozie i całe swoje życie wiąże z tym właśnie miejscem. Poddaje go obserwacjom, opowiada o problemach, jakie dotykają tam przebywających, o głodzie, kiepskich warunkach sanitarnych, o strachu i smutku, który panuje wokół. Los naznacza go wieloma tragediami, ale mimo to stara się szukać w tym wszystkim radości. Gdy pewnego dnia poznaje Jimmie, jego patrzenie na świat ulega przyjemnej odmianie. Dzięki niej jest w stanie widzieć więcej, a ich przyjaźń przyniesie wiele nieoczekiwanych sytuacji, tych radosnych, a także i niebezpiecznych.

Nie chciałabym streszczać więcej z fabuły, uważam, że książka warta jest uwagi, a poruszana w niej tematyka jest ważna, zwłaszcza w obecnych czasach. Jest to przede wszystkim powieść o przyjaźni, o miłości do drugiej osoby, o tym jak ważne jest aby wierzyć, aby się nie poddawać i nieść ze sobą jak najwięcej dobra.

Krótka, ale pełna wyrazu. Poszukajcie i oceńcie sami.

Zana Fraillon "Wróbelek z kości"
Ilość stron: 210
Wyd. Poradnia K
Ocena: 5/6