środa, 30 sierpnia 2017

Zniknięcie - Caroline Eriksson


Zniknięcie to powieść, która ciekawiła mnie po przeczytaniu krótkiego opisu na tylnej okładce. Tylko czy jest on aby na pewno adekwatny do tego, co znajdujemy w książce?

Greta wraz z Alexem i Smillą ruszają na wycieczkę po jeziorze Mara. Dopływając do wyspy na ląd schodzą tylko Alex i córka, Gerta zostaje na łódce, zasypia. Gdy wraca jej świadomość, zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Jej towarzysze zniknęli, a podjęte próby poszukiwania nie przynoszoną efektu - bliscy rozpłynęli się w powietrzu. W tym też momencie w głowie kobiety zaczyna toczyć się walka - wracają wspomnienia z jej trudnego dzieciństwa, a ona sama nie wie, co jest prawdą, a co przywidzeniem.

Stworzona przez Caroline Eriksson fabuła zdaje się być ciekawa, ale niestety pozory bardzo mylą. Dobry pomysł zrealizowano topornie. Narratorką jest głównie Greta, a czytelnik poniekąd siedzi jej w głowie - obserwujemy jej oczami wszystkie wydarzenia, co po pewnym czasie staje się męczące – mętlik jaki tam panuje, co rusz przywołuje skojarzenia z chorobą psychiczną. Dialogów jest mało i spowolniona przez to akcja sprawia, że zachowania bohaterki zaczynają nas irytować. Pojawia się pytanie dlaczego tak kombinuje i czemu to ma służyć. Dopiero pod koniec historia wspina się na wyższy poziom i zakończenie ostatecznie ratuje opowieść.

Żałuję, że autorka bez polotu podeszła do tematu, potencjał był wielki, a wyszła przeciętna książka, którą wiele osób porzucić w połowie. Średniak dla upartych.

Caroline Eriksson "Zniknięcie"
Ilość stron: 258
Wyd. Marginesy
Ocena: 3/6

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ali Nino - Kurban Said

Pogranicze kontynentów, miejsce styku dwóch światów i kultur - chrześcijan oraz muzułmanów. W mieście mieszka On - Ali Chan Szyrwanszyr, a na obrzeżach Ona - Nino Kipiani, księżniczka. Czas ich zaręczyn zazębia się z wybuchem wojny, a przeszkody do bycia razem stają się jeszcze większe. 

Kurban Said w swej książce snuje opowieść nie tylko o dwójce, bardzo młodych ludzi, ale przede wszystkim o Kaukazie, miejscu fuzji przeciwstawnych sobie kultur. Niestety, to co w oczach Wydawcy jest najpiękniejszą historią o miłości, dla mnie stało się dowodem przede wszystkim na bezduszność i tyranię panującą na wschodzie. Poddańczy stosunek do kobiet, gloryfikowanie zemsty, morderstwa popełniane pod osłoną nocy... Może gdzieś tam i była opowieść o uczuciach oraz próbach bycia razem, jednak dla mnie zginęła w gąszczu brutalnych wydarzeń.

"Ma pan duszę człowieka pustyni – powiedział. – Możliwe, że istnieje tylko jeden właściwy podział ludzi – na ludzi lasu i ludzi pustyni. Sucha nietrzeźwość Orientu pochodzi z pustyni, gdzie gorący wiatr i gorący piasek upajają człowieka, gdzie świat jest prosty i bezproblemowy. Las jest pełen pytań. Tylko pustynia o nic nie pyta, niczego nie daje ani nie obiecuje. Jednakże ogień duszy pochodzi z lasu. Człowiek pustyni – widzę go – on ma tylko jedno uczucie i zna jedną prawdę, która go wypełnia. Człowiek lasu ma wiele twarzy. Fanatyk pochodzi z pustyni, twórczy człowiek – z lasu".

Słowa samego Kurban Said, niech będą najlepszą puentą historii.

Kurban Said "Ali Nino"
Ilość stron: 400
Wyd. W.A.B.
Ocena: 3/6

czwartek, 24 sierpnia 2017

Lagom. Szwedzka sztuka życia - Linnea Dunne


W lagom "chodzi o to, żeby pozwolić sobie po prostu być i dać sobie możliwość zmiany i rozwoju", to tak zwany złoty środek, moment kiedy wszystkiego mamy w sam raz.

Książka Linnei Dunne z marszu zdobyła moją sympatię licznymi nawiązaniami do Jonasa Gardella, jednego z najlepszych pisarzy z jakimi miałam do czynienia (kto nie czytał Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek niech szybko to nadrobi!). Zresztą Lagom to tak naprawdę ilustrowane kompendium wszystkiego, co warto wiedzieć o Szwecji i co kojarzone jest z północą. Jest rozdział o jedzeniu, i o życiu, aktywności, wnętrzach, szacunku do natury. Pojawiają się takie nazwiska jak Claus Meyer (jego książka tutaj) czy Ingmar Kamprad (założyciel IKEI). 

Momentami ma się jednak wrażenie, że pojęcie lagom zostało użyte na siłę, co szczególnie rzuca się w oczy przy temacie związanym z modą. Lagom tkaniny, wzornictwo... trochę tego za dużo, nie mniej całą pozycję oceniam na plus i uważam, że jest mega wdzięcznie wydana. Grafika, zdjęcia, rozmieszczenie tekstu - wszystko na najwyższym poziomie, choć bez zdobniczej przesady.

Jeżeli stawiacie pierwsze kroki w skandynawskim świecie, albo lubicie go tak samo jak ja, musicie poznać Lagom. Książka choć mała, ma w sobie wszystko co najważniejsze i jest przeuroczo wydana.


Linnea Dunne "Lagom. Szwedzka sztuka życia"
Ilość stron: 160
Wyd. Burda Media
Ocena: 5/6

wtorek, 22 sierpnia 2017

Ocalałe - Sager Riley

Początkowo były we trójkę - Lisa, Sam i Quincy. Jedyne, które przeżyły, jedyne, które ocalały.

Ma świetnie prosperujący blog kulinarny, chłopaka, mieszkanie oraz szufladę pełną tajemnic. Od czasu masakry w Pine Cottage, Quincy jest w gruncie rzeczy cieniem dawnej siebie. Uzależniona od xanxu, przestraszona każdym nadchodzącym dniem. Od początku wsparciem była dla niej Sam, pierwsza, której media nadały przydomek Ocalałej. Teraz, gdy Sam popełniła samobójstwo, wszystko stanęło pod znakiem zapytania, a walka zaczęła się na nowo.

Ocalałe to thriller, który dopiero na końcu udowadnia ile jest warty. Poznajemy trzy dziewczyny, które łączy podobna historia - uczestnictwo w masakrze i zainteresowanie ze strony mediów. Blizny na ich ciałach są śladem, jednak czegoś więcej. To świadectwo woli przetrwania oraz metod na różne formy ucieczki.

Sager Riley stworzyła książkę, która ciekawi od pierwszej strony, ale nie jest tak magnetyczna, jakbyśmy tego chcieli. Dla mnie idealny thriller zbudowany jest jak powieść Zanim zasnę - prawda i domysły łączą się w nim w jedno, a my zarywamy noc by dowiedzieć się, która wersja zwycięży. Tu harmonię zaburza postać Lisy, tempo akcji pozostaje jednak zbyt wolne, byśmy obgryzali paznokcie ze zdenerwowania.

Ocalałe to dobra książka, ale po szumie obejmującym internet oczekiwałam od niej więcej. 

Sager Riley "Ocalałe"
Ilość stron: 350
Wyd. Otwarte
Ocena: 4/6
Premiera: 27 września 2017

środa, 16 sierpnia 2017

Ludzie na drzewach - Hanya Yanagihara


Debiutancka powieść, autorki jednej z najgłośniejszych książek zeszłego roku. Ludzie na drzewach to po Małym życiu kolejna historia człowieka, którego dzieje kreślone są przez nietypowe okoliczności i której sednem staje się choroba.

Norton Perina kończy studia na Harvardzie i dołącza do grupy badawczej, której celem jest mała wyspa na Pacyfiku. Wedle krążącej w tym regionie legendy, zamieszkuje ją plemię, którego członkowie posiedli dar długowieczności. Ekspedycja choć trudna, kończy się sukcesem. Norton robi niesamowitą karierę, towarzyszy temu jednak dość istotne "ale" - zmieniając świat nauki, Perina staje się prowodyrem wielkiego skandalu.

Ludzie na drzewach to książka poruszająca odwieczny dylemat geniuszu i norm społecznych. Świetnie portretuje osobę naukowca, człowieka, który dla wyższych celów przekracza granice, ale z drugiej strony nie ma w niej aż takiej przebojowości, czegoś co by nas przykuwało do lektury. Małe życie było dużo bardziej "medialne", że tak to ujmę, przychylne przypadkowemu odbiorcy. Z Ludźmi rzecz się ma odwrotnie, bo i tematyka jest trudniejsza, a i sama forma przekazu (dziennik spisany ręką bohatera) wywołuje w nas inne reakcje.

Jeżeli tak, jak ja, wciąż pamiętacie Jude i rozpamiętujecie jego dramaty, to jestem pewna, że Ludzi na drzewach sobie nie odpuścicie. Coś innego, bardziej wymagającego - kunszt pisarki jest jednak silnie wyczuwalny.


Hanya Yanagihara "Ludzie na drzewach"
Ilość stron: 576
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4,5/6
Premiera: 13 września 2017r.

piątek, 11 sierpnia 2017

Dziewczyna z Brooklynu - Guillaume Musso


Zdjęcie trzech zwęglonych ciał, torba wypakowana banknotami, fałszywe dowody tożsamości... 

Kiedy Raphaël poznaje sekret swojej narzeczonej, odchodzi oszołomiony bez słowa. Wszystko, co o niej wiedział, okazuje się być ułudą. Świadectwa podwójnego życia Anne przekreślają wszystko, co do tej pory stworzyli, ale czy na pewno? Czy coś, co wydarzyło się bardzo dawno temu może przekreślić lata, które ich łączyły? Raphaël wraca, po Anne nie ma jednak śladu... 

Trudno ocenić dorobek autora po przeczytaniu zaledwie dwóch jego książek, ale czuję, że Guillaume Musso zagości u mnie na dłużej. Pisarz ma dar do budowania atmosfery i prowadzenia akcji na dwóch równoległych torach. Mamy obraz śledztwa prowadzonego przez Raphaëla oraz jego kolegę, byłego policjanta. Każdy doszukuje się innych szczegółów, w obu przypadkach sprawa dotyka coraz bardziej zaskakujących osób.

Dziewczyna z Brooklynu to opowieść o walce i woli przetrwania. O przeszłości, której nie da się zmienić, ale też o teraźniejszości, którą możemy dowolnie kształtować. Trzymająca w napięciu, przekonująca, dodatkowo z bardzo dobrym zakończeniem. Serdecznie polecam! 
                    Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1724,3917,dziewczyna-z-brooklynu-.html
Guillaume Musso "Dziewczyna z Brooklynu"  
Ilość stron: 368
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

środa, 9 sierpnia 2017

We wspólnym rytmie - Jojo Moyes


Długo czekałam na nową powieść Jojo Moyes. Razem będzie lepiej czy Zanim się pojawiłeś to jedne z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam, jednak tym razem nie obyło się bez zgrzytów. 

Natasha jest radcą prawnym, specjalizującym się w sprawach z udziałem małoletnich. Kiedy robiąc zakupy staje się świadkiem drobnej kradzieży, nie tylko staje po stronie dziewczyny, ale chce jej też dodatkowo pomóc. Tak Sarah trafia do niej do domu, a Natasha w wir niekontrolowanych zdarzeń. 

Jojo Moyes mistrzowsko łączy wątki obyczajowe z humorem i tajemnicami. I chociaż w We wspólnym rytmie motyw przewodni średnio mnie przekonał (jeździectwo, stadnina, hodowla koni), to sama historia mocno namieszała mi w głowie. 

Natasha jest w trakcie rozwodu i podziału majątku, opiekun Sarah leży w ciężkim stanie w szpitalu, a Boo, jej ukochane zwierzę może zostać sprzedane w nieodpowiednie ręce - oczywiście w całym tym ambarasie nikt nikomu nie mówi prawdy, więc sprawy dodatkowo się komplikują.

Książka budzi we mnie skrajne emocje - z jednej jest wdzięczną opowieścią o miłości i poświęceniu dla dobra bliskich osób, z drugiej irytuje postacią Sarah oraz mocno przewidywalnym zakończeniem. Niby poziom został utrzymany - nowym czytelnikom pewnie się spodoba, wiernym fanom również, ale ja nie jestem w pełni zadowolona. W finale lubię być zaskakiwana stąd dotychczasowe historie uważam za lepsze.


Jojo Moyes "We wspólnym rytmie"
Ilość stron: 528
Wyd. Znak
Ocena: 3,5/6

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? - Kuba Wojtaszczyk

Powojenna Polska, trupa samozwańczych cyrkowców przemierza kraj pozostawiony w ruinie. Wśród atrakcji, jest kobieta-guma, karzeł z niezwykłymi zdolnościami parodiowania Hitlera, klauni – jeden były Nazista, drugi Volksdeutsch, wróżka a nawet „Ostatni Żyd w Polsce”. Wszystko to brzmi mocno absurdalnie i takie też jest. Są to wyjątkowe osoby, każda z nich skrywa jakąś tajemnice oraz historię związaną z wojną, przez co Właściciel umiejętnie nimi manipuluje. 

Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? to powieść specyficzna i trudna w odbiorze. Początkowy jej surrealizm był interesujący, przedstawiał sobą coś innego, co nie jest notorycznie spotykane u Polskich autorów. Jednak z czasem, zaczynał męczyć. Z drugiej strony, brawa za konsekwencję i dotrwanie do samego końca w iście tarantinowskim stylu.

Mnie te historie niestety nie przekonały. Autor chciał unaocznić, jak wyglądała Polska zaraz po wojnie, rozbita przez Nazistów po to, aby trafić pod skrzydła nowych okupantów - Armii Czerwonej. Próbował oddać ludzki strach o przyszłość oraz niezdecydowanie i beznadzieję szerzącą się wśród ocalałych. Zwrócił też uwagę na antysemityzm rozprzestrzeniający się na pokaźną skalę - zagadnienia ważne, ale ostatecznie forma książki zagłuszyła zawartą w niej treść. 

Dlaczego nikt nie wspomina... warte jest uwagi za sam akt odwagi i umiejętności by zrobić coś oryginalnie. Jest to historia inna i niebanalna, ale mająca przez to trudności w odnalezieniu swojego odbiorcy. Czy Wam się spodoba? Przekonacie się dopiero po lekturze. 


Kuba Wojtaszczyk "Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?"
Ilość stron: 290
Wyd. Akurat
Ocena: 3,5/6