środa, 29 grudnia 2010

Śmierć letnią porą - Mons Kallentoft

W związku z męczeniem prac zaliczeniowych - oraz pisaniem niekończącej się magisterki (blehh) - moje czytelnictwo ostatnimi czasy lekko podupadło, ale już widać w tunelu światełko wolności. Szykujcie się powoli na więcej :)

Dziś co nieco o kryminale skandynawskim. Mam do niego ogromną słabość, zatem ostrzegam: będzie sporo zachwytów.


Śmierć letnią porą jest kolejnym dziełem Monsa Kallentoft’a, a zarazem drugim tomem serii o błyskotliwej komisarz kryminalnej Malin Fors.

Lato w Linköping tego roku jest niespotykanie gorące. Większość mieszkańców w poszukiwaniu wytchnienia wyjechała na wieś. Tym czasem w miejskim parku zostaje znaleziona naga dziewczyna. Jest niespotykanie czysta - wręcz śnieżnobiała - a rany na jej ciele dokładnie oczyszczone. Jest przytomna, świadoma, ale z powodu przeżytego szoku milcząca i nieobecna duchem. Okazuje się, że nazywa się Josefin Davidsson. W między czasie zostaje zgłoszone zaginięcie kolejnej nastolatki – Teresy Eckered. Malin Fors ponownie staje przed ciężkim zadaniem rozwiązania zagadki i odnalezienia winnych.

Nie wiem czy to tylko kwestia przyzwyczajenia się do literackiego języka Kallentoft’a, czy może zmienił on swój styl pisania, ale muszę przyznać, że drugą część czytało mi się znacznie łatwiej i przyjemniej. Nie było już wymuszonego wytężania umysłu, które to w przypadku Ofiary w środku zimy sprawiało mi małą trudność.

Monologi ofiary - jakie można było poznać już w poprzedniej części - wydają się tutaj jeszcze lepiej dopracowane i bardziej emocjonalne. U Monsa po raz pierwszy spotkałam się z takim sposobem wniknięcia w umysł pokrzywdzonego i niesamowicie mi się on spodobał.

Postać Malin ukazana jest z bardziej osobistej, psychologicznej strony. Targana wątpliwościami w kwestii jej związków z mężczyznami i nieustającą troską o córkę staje się bardziej ludzka i po prostu bliższa czytelnikowi. Nie ukrywam, że właśnie to głównie zadecydowało o mojej sympatii do tej serii. Miałam już trochę dość supermenów w stylu Mikaela Blokvist'a i taka zmiana idealnie wpasowała się w moje nowe oczekiwania.

I choć początkowo się z tym nie zgadzałam, to po tej lekturze mogę śmiało to powiedzieć: Mons Kallentoft zasługuje na postawienie go na równi z takimi autorami jak Mankell i Larsson. Liczę także, że tendencja wzrostowa się utrzyma i Jesienna Sonata będzie jeszcze lepsza od swych poprzedniczek.

Dodam również, że wydanie książki po raz kolejny zachwyca jakością i do pełni szczęścia brakuje mi już tylko zakładki ;)

Mons Kallentoft "Śmierć letnią porą"
Ilość stron: 432
Wyd. Rebis
Poznań 2010
Ocena: 5/6

poniedziałek, 27 grudnia 2010

L-O-S-O-W-A-N-I-E

Czas zgłoszeń dobiegł końca zatem pora na wyłonienie zwycięzcy.
Na wstępie dziękuje, że tyle osób wykazało zainteresowanie moim skromnym konkursem,


zakładka wędruje do...  



GRATULACJE!! Proszę o przesłanie swojego adresu na e-mail: varia-blog@gg.pl

Wszystkim pozostałym jeszcze raz dziękuję i zapraszam niebawem do kolejnego konkursu.
Tym razem do wygrania będzie książka. Zatem pilnujcie, obserwujcie, bo nie znacie dnia ani godziny :)

piątek, 24 grudnia 2010

Tysiąc kulek – Peter Pohl

Asa i Markus odkąd sięgają pamięcią są przyjaciółmi. Razem dorastali, razem spędzali każda wolną chwilę i byli po prostu nierozłączni. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy Asa dostaje deskę Galtona – pewnego rodzaju grę w kulki. Śledzenie ich toru spadania pochłania ją do tego stopnia, że zaczyna nie mieć czasu na nic innego. Tworzy statystki, porównania i odkrywa, że jest w tym wszystkim pewna regularność. Co więcej można ją przełożyć niemal na każdy aspekt życia i zawsze się sprawdza.
Ich losy na nowo łączy Allan, kolega ze szkoły, z którym od zawsze wiązały się same kłopoty. Chodził na wagary, wdawał się w sprzeczki i drobne kradzieże w konsekwencji czego został odesłany do szkoły specjalnej. Przez pewien czas zmieniał różne ośrodki, aż trafił do poprawcza z którego ostatecznie ucieka.

Nagle w mediach robi się głośno o pewnym siedemnastolatku, który napadł staruszkę. Jak się później okazuje była to nauczycielka ze szkoły do której chodzili Asa, Markus i Allan. Kobieta rozpoznaje, że bandyta, który ją napadł to właśnie Allan. Od tamtej pory uwaga prasy i telewizji skupia się tylko na nim. Z dnia na dzień na jaw wychodzą kolejne jego przewinienia. Powstaje nagonka przed którą chłopak szuka pomocy u Markusa.

Ten pamiętając swojego kolegę z czasów podstawówki nie daje wiary medialnym doniesieniom. Postanawia przeprowadzić własne dochodzenie i jako pomocnika do tego zadania wybiera Asę. Włamując się do systemu komputerowego lokalnej gazety odkrywają zaskakujące fakty, a przed domem Markusa nagle zaczynają wybuchać samochody.

Książka została nazwa mrocznym thrillerem i choć mroczności w niej nie dostrzegam to pewną nutę thrilleru owszem. Czyta się ją bardzo dobrze i pomimo skierowania jej głównie do młodzieży to nawet wciąga. Poznajemy świat dorosłych widziany oczami nastolatków, którzy nie chcą pozostać obojętni na kłamstwa jakie ich otaczają. Analizując fakty i przyrównując je do prawidłowości jakie wskazuje tysiąc kulek zaczynają brać udział w niebezpiecznej grze.

Gdzie kończy się zabawa, a zaczyna się prawdziwa zbrodnia? Kto w tym wszystkim rzeczywiście mówi prawdę? Jak zakończą się losy trójki przyjaciół? Sądzę, że warto sięo tym przekonać na własnej skórze.

Peter Pohl „Tysiąc kulek”
Ilość stron: 158
Wyd. Jacek Santorski & Co

Warszawa 2005
Ocena: 3/6

środa, 22 grudnia 2010

Ozzy Osbourne

W godzinach około południowych dotarła do mnie - długo i z niecierpliwością wyczekiwana - paczka, której zawartość prezentuje się następująco:



Ozzy Osbourne "Ja, Ozzy" - przypuszczam, że będzie to najlepsza biografia jaką uda się w życiu przeczytać. 
Ozzy Osbourne "Scream" - najnowszy album tego charyzmatycznego i zakręconego artysty. Zdążyłam go już dwa razy przesłuchać i muszę przyznać, że mimo wieku Ozzy wciąż trzyma formę.  

Nie ukrywam, że uwielbiam taką muzykę więc całość idealnie wpasowuje się w mój gust.


Ten wspaniały prezent zawdzięczam 

sobota, 18 grudnia 2010

Jak nie umrzeć – Jan Garavaglia


Doktor Garavaglia znana jest szerszemu audytorium jako Doktor G z serii programów „Doktor G – lekarz sądowy” emitowanych na Discovery. W książce „Jak nie umrzeć” zawarła kompendium wiedzy nie tylko na temat pracy patologa sądowego, ale i profilaktyki zdrowotnej.

Wraz z autorką rozwiązujemy liczne zagadki medyczne i zaglądamy do wnętrza ludzkiego ciała dowiadując się równocześnie jak powinniśmy rozmawiać z lekarzami, przygotowywać się do zabiegów oraz jakich symptomów nie należy lekceważyć.

Wszystko to przekazane jest prostym oraz zrozumiałym językiem i choć nie ma tutaj owijania w bawełnę, nie znajdziemy też efekciarstwa na temat sekcji rodem z seriali kryminalnych. Jest tylko naga prawda o tym jak ciężki bywa ten zawód i jak mały drobiazg może nas kosztować życie.

Warto też nadmienić, że mimo, iż świat medycyny jest opisany według realiów czysto amerykańskich to wydawnictwo Znak za pomocą przypisów podaje nam polskie odpowiedniki poszczególnych instytucji i stron internetowych tak abyśmy wszystkie informacje mogli bezpośrednio odnieść do własnego życia i zastosować w razie potrzeby.

Jestem świadoma, że książki tego typu trzeba po prostu lubić i że nie każdemu przypadnie ona do gustu, ale jednocześnie wydaje mi się, że każdy powinien ją poznać. Chociażby po to, aby uświadomić sobie jak wiele zależy na przykład od tego czy w czasie wypadku samochodowego mamy otwarte, uchylone czy zamknięte okno.

Świat rządzi się przypadkami, ale warto wiedzieć jak się zachować w niektórych sytuacjach by mniej zdawać się na los a więcej działać świadomie. Myślę, że wskazówki Doktor G. są ku temu najlepszą drogą. 


Jan Garavaglia "Jak nie umrzeć"
ilość stron: 318
Wyd. Znak
Kraków 2010
Ocena: 3,5/6

środa, 15 grudnia 2010

Świadectwo Judasza – Rainer M. Schröder


Koniec XIX wieku. Bogaty Lord Pembroke w przebiegły sposób tworzy grupę czterech śmiałków i powierza im zadanie by na podstawie zapisków z notesu jego brata Mortimera odnaleźli zaginioną ewangelię Judasza.

Osobami zwerbowanymi do tego zadania są: Byron Bourke – 27-letni dżentelmen o licznych zainteresowaniach i ogromniej wiedzy. Alistar McLean - młodzieniec z zamiłowaniem do hazardu i gry w karty, a także popadania, co rusz w tarapaty. Horiato Slade – złodziej i włamywacz, ale za razem człowiek o ogromnym talencie plastycznym oraz Harriet Chamberlain – artystka cyrkowa i mistrzyni rzucania nożami.

Otrzymane zadanie, nie jest jednak tak proste jak mogłoby się wydawać. Brat Lorda w ostatnich latach swojego życia, był posądzany o kompletne szaleństwo. Szaleństwo, które nie tylko zakończyło się jego samobójstwem, ale i wpłynęło na sposób zapisywania wskazówek w notesie. Nie są to, bowiem konkretne notatki, ale rzędy cyfr, imion, cytatów bądź rysunków, które z pozoru wydają się nic nie znaczyć.

Wytężając umysły i rozwiązując poszczególne zagadki, nasi śmiałkowie przemierzają Austrię, Rumunię, Turcję i Egipt, szukając kolejnych części łamigłówki. Cały czas podążają za nimi przedstawiciele tajemniczego stowarzyszenia Ordo Novi Templo, którzy zagrażają nie tylko powodzeniu całej akcji, ale i życiu głównych bohaterów.

Przyznam się, że pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi do głowy po zapoznaniu się z opisem fabuły to, że będzie to kolejna powieść w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”. Okazało się jednak, że te książki mają ze sobą niewiele wspólnego. „Świadectwo” jest bardziej powieścią przygodową o klimacie Sherlocka Holmesa niż thrillerem z nieco przerysowaną fabułą.

Akcja toczy się wartko, a bohaterowie mimo licznych słabości i przewinień wzbudzają ciągłą sympatię. W książce przede wszystkim urzeka angielski klimat, który wydobywa się niemal z każdej jej strony. Autor świetnie wczuł się w atmosferę Londynu i Europy XIX wieku. Mężczyźni są dżentelmenami w melonikach, kobiety delikatnymi damami, podróże odbywają się Orient Expressem, a liczne zaułki spowite są nieodłączną mgłą.

Dostrzegłam co prawda w całości pewną niekonsekwencję: głowni bohaterowie to Anglicy, notes z zapiskami również należał do Anglika, a zdjęcia zamieszczone w książce przedstawiają odręczne notatki bohaterów w języku niemieckim.

Przypuszczam, że wynikło to z faktu, że autor jest pochodzenia niemieckiego i tak było mu to po prostu łatwiej tworzyć kolejne zagadki. Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób w odbiorze książki, którą szczerze polecam każdemu.

Dodam jeszcze, że fani Brama Stokera również nie powinni czuć się zawiedzeni.


Rainer M. Schröder "Świadectwo Judasza"
ilość stron: 622
Wyd. Telbit
Warszawa 2010
Ocena: 4/6

Przypominam także o konkursie i zachęcam do udziału!

wtorek, 14 grudnia 2010

K-O-N-K-U-R-S

Wierzę w zachowanie równowagi w przyrodzie. W to, że świat oddaje nam to co od nas otrzymał oraz, że szczęście przyciąga pozytywne wibracje.
Tym samym, aby dobra karma w nowym roku sprzyjała zarówno mnie, jak i wam urządzam mały konkurs.
Do wygrania zakładka z kociakiem - trzeba w końcu szerzyć miłość do nich ;)


Zasady są proste. Wystarczy w komentarzach pod notką wyrazić chęć do wzięcia udziału w zabawie. Osoba, która dodatkowo doda mnie do obserwowanych zyska drugi los, który będzie brał udział w losowaniu.

Na zgłoszenia czekam do 26 grudnia. Wyniki w dniu następnym.

środa, 8 grudnia 2010

Centrum Taniej Książki to ZŁO - wielkie stosy książek

 -   Witajcie, nazywam się Varia i jestem książkoholikiem.

(I naprawdę powinnam zacząć leczyć się na nogi, bo na głowę już stanowczo za późno.)


Nie mam pojęcia, kiedy to wszystko przeczytam (ani tym bardziej gdzie to upchnę), ale gdy patrzę na te stosy to paszczak sam mi się uśmiecha :)

Nim jednak rozpocznę wyznanie winy, to chcę z całego serducha podziękować cudownej madmad za jeszcze cudowniejszą zakładkę! Sprawiłaś mi idealny prezent mikołajkowy! :D

  
 A teraz przechodząc do sedna sprawy.

W Centrum Taniej Książki potrafię wydać pieniądze, których nawet nie posiadam dlatego staram się zbyt często tam nie pojawiać. Niestety w poniedziałek czekając na koleżankę weszłam z ciekawości i jak można się domyśleć: był to BŁĄD. Miałam nic więcej nie kupować, skoro zamówiłam już sporo książek przez internet, ale sami powiedzcie, jak mogłam odmówić tym cudom po 2-8zł ? 


Marek Brand, Anna Molga, Alina Dobrowolska "W krainie ogryzka. Prozą, kreską, wierszem" - urzekły mnie tutaj rysunki oraz zabawne przysłowia i powiedzonka.
Marta Kuszewska "Szerszy kadr"
Gisela Hinsberger "Światło i cień. Migawki z życia Sofie" - opis, ktrótkiego życia małej Sofie, która urodziła się z porażeniem poprzecznym.
Evelyn Grill "Kolekcjoner" - wielki plus dla książki za nietypową okładkę z 'okienkiem'.
Graham Masterton "Festiwal strachu" - zbiór opowiadań.
Brian Keene "Miasto żywych trupów" - kontynuacja 'Nocy..'
Brian Keene "Noc zombie" - wampirów mam już dość, może zombie będą ciekawsze.
Stephen King (Richard Bachman) "Blaze" - ostatnia książka poprzedniego 'wcielenia' Stephen'a.

Z kolei dziś dotarło moje zamówienie z sieci z tradycyjnymi końcowo-rocznymi wielkimi zakupami. Lubię początek grudnia za to, że uczelnia wypłaca wtedy zaległe stypendia za październik i listopad. Dzięki temu mogę odczuć wyraźny przypływ gotówki.
I oczywiście jak przystało na porządną studentkę pożytkuję je na strawę dla umysłu :)


Agata Christie "Noc w bibliotece" - zakupiona za sprawą Lotty, tak polecała Christie, że w końcu się skusiłam.
Beata Pawlikowska "Blondynka w Tybecie"
Beata Pawlikowska "Blondynka w Tanzanii"
Jodi Picoult "Dziewiętnaście minut"
Carlos Ruiz Zafon "Książę mgły"
Mons Kallentoft "Śmierć letnią porą"
Doris Lessing "O kotach"
Jan Garavaglia "Jak nie umrzeć" - opis najbardziej tajemniczych przypadków ludzkiej śmierci sporządzony przez lekarza sądowego (coś w sam raz na święta;))
Barry Forshaw "Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie" - biografia.
Alan Bradley "Zatrute ciasteczko"
Markus Zusak "Posłaniec"
Markus Zusak "Złodziejka książek"

Książki wygrane w konkursach:


Anna J. Szepielak "Zamówienie z Francji" - od Leny173
Eric Haney "Delta Force" - od portalu Na kanapie

A jakby tego wszystkiego było mało. Z Empiku przyniosłam jeszcze świąteczne katalogi i gazetkę, aby móc się zapoznać z nowościami i bestsellerami...  


(Przepraszam czy jest na sali psychiatra?? )

niedziela, 5 grudnia 2010

Kot w stanie czystym – Terry Pratchett


Książka na temat prawdziwych kotów, czyli tych niesfornych, poobijanych i uparcie stawiających na swoim.

Mr Pratchett opisuje tutaj różne odmiany kotów, ich imiona, sposoby karmienia, tresurę, zabawy oraz wiele innych kwestii. Nawiązuje do pojęcia kota Schrödingera, które przetwarza i wykorzystuje do określa kota potrafiącego przeniknąć do i wydostać się z najbardziej nietypowych miejsc.

Tym samym, jeśli na przykład „wieczorem wyrzuciliście kota z domu, a rano śpi sobie spokojnie pod waszym łóżkiem”*, wasz kot jest kotem Schrödingera. // ja swoje mogę spokojnie zaliczyć do tego gatunku ;)

Mniej więcej do połowy książkę czyta się szybko i przyjemnie. Opisywane sytuacje są bardzo życiowe, a żarty zgrabnie sformułowane. Niestety pod koniec robi się mniej interesująco i można odnieść wrażenie, że autor zbytnio sili się na bycie zabawnym. Da się to dostrzec choćby w rozdziale o kotach utraconych. Zostają w nim opisane gatunki kotów, które mogłyby powstać gdyby psy wyginęły gdzieś na drodze ewolucji. Mielibyśmy wówczas do czynienia z Bulkotem, Miauczerem czy Chimiaumiauą. Niby wszystko podane z przymrużeniem oka, ale jakieś zbyt toporne to dla mnie.

Nie mniej w pełni na uznanie zasługują rysunki Gray’a Jolliffe, obecne niemalże na każdej stronie książki. Proste i trafnie obrazujące treść.

Podsumowując książka ciekawa i warta poznania, ale wysokich lotów dzieło to z pewnością nie jest.

Terry Pratchett ”Kot w stanie czystym”
Ilość stron: 120
Wyd: Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6

* T. Pratchett „Kot w stanie czystym” s.76 

wtorek, 30 listopada 2010

Nowości ostatniego tygodnia

Z powodu pisania prac zaliczeniowych mam obecnie mniej czasu na czytanie, ale to wcale nie oznacza, że moja mania zbieracza również uległa zmniejszeniu.

Tym samym w ciągu ostatnich dni wzbogaciłam się o:

* 4 książki:



* Antologia "Trafieni, 7 opowiadań o AIDS" - mój dziwny gust bardzo lubuje się w książkach tego typu (tzn. o wszelkich chorobach i patologiach społecznych).

* T. C. Boyle "W kręgu Kinseya" - nie jest co prawda biografia Kinseya, która od dawna mi się marzy, ale jak się nie ma co się lubi...

* Peter Pohl "Tysiąc kulek" –  kolejna pozycja z literatury skandynawskiej, którą uwielbiam.

~~  Powyższe książki zakupiłam za zawrotną, łączną kwotę 18,50 :)  ~~

* Rainer M. Schröder "Świadectwo Judasza" - zagadka do rozwiazania, tajemnicze stowarzyszenie i grupa poszukiwaczy - książka otrzymana dzięki hojności wydawnictwa Telbit.
 oraz

* 2 zakładki:

piątek, 26 listopada 2010

Tatuaż. Element współczesnej kultury - Mariusz Snopek


Zjawisko tatuażu z pewnością nikomu nie jest obce, ale kto tak naprawdę jest w stanie powiedzieć o nim coś więcej prócz tego, że jest to rysunek na ciele?

Czy wiecie jakie są jego typy?
Od jak dawna jest znany?
I skąd w ogóle wzięło się słowo tatuaż?

Z książki Mariusza Snopka można dowiedzieć się tego wszystkiego, a także poznać wiele ciekawostek. Na przykład: nim pojawiło się ogólnoświatowe pojęcie tatuażu, w Europie mówiło się głównie, że ktoś jest umalowany lub wypunktowany. Hiszpanie mieli słowo pintados, a Holendrzy stechmalen. Z kolei pojęcie tatuażu po raz pierwszy trafiło do nauki w 1856 roku i miało to miejsce w Słowniku medycyny opracowanym przez Belga P. Nystena.

Autor, prócz rysu czysto historycznego, prezentuje nam także, a w zasadzie przede wszystkim, dogłębną analizę tatuażu artystycznego i więziennego. Sposobów ich wykonania, symboliki jaką ze sobą niosą oraz metod ich usuwania i zakrywania. Jest rozdział poświęcony ogólnej tematyce modyfikacji ciała (kolczykowaniu, skaryfikacji i implantom), jest dział o stereotypach i tatuażu jako o zjawisku społecznym. A wszystko to zilustrowane mnóstwem kolorowych i szczegółowych zdjęć.

Nie da się ukryć, że znalazłam tutaj również parę drażniących rzeczy, jak choćby pedantyczne wręcz opisywanie wyżej wymienionych fotografii. Według mnie dobrze widać co jest motylem, tygrysem, a co gwiazdą czy czaszką więc dodatkowe podkreślenie tego uważam za zbędne. Ale to już takie raczej czysto kosmetyczne zarzuty.

Na polskim rynku od lat można zauważyć sporą lukę dotyczącą książek na temat tatuowania. Tym samym każda nowa pozycja jest cenna i warta uwagi, a dzieło Snopka śmiało można postawić na półce koło takiej klasyki jak „Tatuaż” Andrzeja Jelskiego. 

Mariusz Snopek "Tatuaż. Element współczesnej kultury"
ilość stron: 310
Wyd. Adam Marszałek
Toruń 2009 
Ocena: *****

czwartek, 25 listopada 2010

Złodziejka książek - Markus Zusak

 ocena: ******

Było już wiele książek dotyczących wojen, okrucieństwa i bezradności. Tych o II Wojnie Światowej zapewne nie sposób nawet zliczyć, ale „Złodziejka” jest czymś zupełnie innym, unikatowym i wartym poznania.

Liesel jest dziewięcioletnią dziewczynką, której los nigdy nie rozpieszczał. Matka, aby ją ochronić przed nadchodzącą wojną, postanawia oddać ją pod opiekę Hansa i Rosy Hubermann’ów mieszkających w Molching. Początkowo miała do nich trafić wraz ze swoim młodszym bratem, ale mały Werner umiera podczas trudnej podróży pociągiem. W trakcie, naprędce przygotowanego pogrzebu, Liesel znajduje w śniegu mały, czarny przedmiot.
Tak właśnie zaczyna się historia złodziejki ksiażek.

Mieszkając na Himmelstrasse 33, Lisel powoli stara się odnaleźć w nowej sytuacji. Zaczyna przyzwyczajać się do swoich opiekunów, a nawet darzyć ich uczuciem, lecz największą trudnością wciąż jest dla niej nauka w szkole. Mimo swego wieku wciąż nie potrafi czytać, przez co staje obiektem drwin ze strony nauczycieli i innych uczniów.
Matka traktuje ją dość oschle i nie szczędzi ostrych słów krytyki, lecz ojciec jest pełen czułości i zrozumienia. Pewnego razu, dla odpędzenia nocnych koszmarów przybranej córki,  postawia nauczyć ją czytać i pisać. Elementarzem staje się „Podręcznik grabarza" znaleziony wcześniej na cmentarzu. W ten sposób Liesel odkrywa niezwykły świat słów i moc którą ze sobą niosą.

W opisanej historii jest również miejsce dla Rudy’ego Steiner’a, chłopaka o złotych włosach z którym Liesel się zaprzyjaźnia, dla Maxa Vandenburga, Żyda, który znajduje u Hubermann’ów schronienie i dla Frau Diller, żony burmistrza otwierającej przed Lisel świat tysiąca książek.
Jest miejsce dla poświęcenia, miłości i strachu, dla heroicznych czynów, odrazy i zwątpienia. A wśród tego wszystkiego szczególną pozycję zajmuje Śmierci, którą Zusak uczynił narratorem i świadkiem wszystkich wydarzeń.  Ukazał ją nie jako bezwzględnego zdobywcę dusz ale istotę pełną uczuć smutku i żalu dla ludzkiego narodu.

Książka jest niezwykła głównie dlatego, że nie pokazuje stereotypowego obrazu „złych Niemców”, „zimnej wojny” i „wszechobecnego horroru”, ale prawdziwą twarz zagubionego człowieka. I zupełnie bez znaczenia jest tutaj fakt czy jest on pochodzenia niemieckiego czy żydowskiego. Ciężki czas dosięga wszystkich, a śmierć traktuje każdego jednakowo.

piątek, 19 listopada 2010

Rogi - Joe Hill


"Rogi" Joe Hill

ocena: ***

Starałam się. Próbowałam podejść do niej z większym dystansem, zmniejszyć pierwotne - być może zbyt wygórowane – oczekiwania, ale wszystko zdało się na nic.
Jakoś nie mogłam przebrnąć przez „ Rogi”. Ostatecznie zajęło mi to ponad tydzień i nie obyło się bez wysiłku.
Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą: jak można w ogóle pomyśleć, że książka o facecie, który budzi się rano i odkrywa, że na głowie wyrosły mu rogi może być z założenia brana za dobrą i ciekawą?

Otóż może. Tak samo jak ta o podstarzałym gwiazdorze rocka, który kupuje na aukcji internetowej ducha. („Pudełko w kształcie serca”). Joe Hill w swoim debiucie – na polskim rynku – pokazał, że nawet na bazie dziwacznej historii można stworzyć wciągającą książkę. Tym samym „Pudełko” wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Tytułowe rogi wyrastają na głowie Iga Perrish'a. Po wyjściu z pierwszego szoku i przerażenia, odkrywa on, że wraz z ich pojawieniem zyskał nowe zdolności. Na ich widok ludzie zaczynają zwierzać się mu z rzeczy, których raczej nikomu by nie powiedzieli, a na dodatek, gdy kogoś dotknie poznaje również jego myśli i wspomnienia. Ig postanawia to wykorzystać do rozwikłania zagadki morderstwa swojej dziewczyny o które wszyscy oskarżają właśnie jego.

W książce występuje wiele retrospekcji, które są tak wplecione w historię, że można się pogubić co jest wspomnieniem, a co bieżącą akcją. Ale i tak bardziej drażniły mnie wstawki typu: „Zjadł palcami wszystkie. Były 666 razy lepsze niż te, które gotował sobie u Glenny”* czy „Zęby kłapnęły mu jak klaps: scena 666, ujęcie pierwsze, akcja!”**. Taki już mój 'urok', że odwołania tego typu kojarzą mi się tylko i wyłącznie z marną twórczością mhrocznego (sic) gimnazjalisty.

Nie chcę nikogo zrażać, bo każdy ma inny gust. Może ja sięgałam po nią o nieodpowiedniej porze i dlatego nie wywarła na mnie wrażenia. Nie miałam nastroju, odpowiedniej ilości czasu. Może. Ale to właśnie teraz ją czytałam, a tutaj wyrażam swoje subiektywne opinie i mogę powiedzieć, że jest średnia, przeciętna i nie ma w niej nic szczególnego.

Obecnie do Joe żywię takie same mieszane uczucia jak do jego ojca - Stephena Kinga. Oboje wywołują u mnie za jednym razem dwie skrajne emocje: uwielbienia i znudzenia.
U King'a nie znoszę początków jego powieści. Nim zacznie się w nich naprawdę coś dziać to nudzą przez blisko 200 stron, poczym zaczyna się akcja, która nie pozwala na odłożenie książki póki nie doczyta się jej do końca.
W przypadku Joe uwielbiam jego „Pudełko w kształcie serca” i unikam od tej pory „Rogów”.

* Joe Hill "Rogi" s.199
** Joe Hill "Rogi" s. 227

wtorek, 16 listopada 2010

Czytelniczy plan

Po wczorajszej wizycie w bibliotece na przeczytanie czekają:


Doris Lessing "Szczelina" - "Czy przypadkiem mężczyźni nie są młodszym typem naszego gatunku?" - pyta pisarka, powracając do tematu, który nurtował ja od zawsze. W opowieści o pradawnej społeczności Szczelin - kobiet, wśród których niespodziewanie rodzi się chłopiec Doris Lessing snuje niezwykłą wizję początków dwustronnych relacji, tyleż kłopotliwych, co fascynujących. Pomysłowa i mądra bajka o istotach, które nie chciały żyć razem i nie mogły osobno, zmienia się nieoczekiwanie w całkiem współczesną, pełną refleksji rzecz o potrzebie miłości i sztuce kompromisu

Aleksandra Marinna "Płotki giną pierwsze" - Znajomi mówią, że Nastia ma głowę jak komputer - obudzona w środku nocy, szczegółowo omówi każde morderstwo z ostatnich dziesięciu lat. Tworzy najbardziej nieprawdopodobne hipotezy. Bo też w świecie zbrodni możliwe jest wszystko. W okolicach Moskwy w cotgodniowych odstępach czasu zaczynają ginąć młodzi mężczyźni. Wszystko wskazuje na to, że to robota tego samego snajpera. W tym samym czasie Dmitrij Płatonow - pracownik wydziału MSW do walki z przestępczością zorganizowaną - zostaje oskarżony o zabójstwo kolegi i przyjęcie 25 000 dolarów łapówki. Płatonow domyśla się, że ma to związek z dochodzeniem w sprawie przekrętów jednego z zakładów w Uralsku-18. Co więcej, ktoś zamordował jego najlepszego tajnego agenta. Funkcjonariusz musi więc na jakiś czas zniknąć. Wprowadza się do przypadkowo poznanej młodej kobiety, która zgadza się mu pomóc. Major Kamieńska przeczuwa, że wszystkie te sprawy mogą mieć ze sobą coś wspólnego. Tylko czy zdąży znaleźć rozwiązanie nim będzie za późno? Marinina, wykorzystując swoje doświadczenie z pracy w rosyjskiej milicji, tworzy misternie skonstruowaną intrygę. Dawkuje napięcie. Mnoży komplikacje i hipotezy, by na końcu wszystko zgrabnie zamknąć w przejrzystą całość. Major Kamieńska zaś już dawno weszła do detektywistycznej elity - by wspomnieć choćby o Wallanderze Mankella czy naszym Eberhardzie Mocku.

Dan Brown "Zaginiony symbol" - Waszyngton. Harvardzki specjalista od symboliki, Robert Langdon na prośbę swego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, ma wygłosić wykład na Kapitolu. Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że na wieczór nie zaplanowano żadnego odczytu, a po chwili na środku rotundy odkryte zostaje makabryczne znalezisko, niepokojąco naznaczone pięcioma tajemniczymi symbolami. Jego przesłanie jest dla Langdona oczywiste - to zaproszenie do dawno zaginionego świata skrywającego ezoteryczną mądrość. Kiedy okazuje się, że Peter Solomon, filantrop i prominentny członek loży masońskiej, został porwany, Langdon wie, że istnieje tylko jeden sposób, by ocalić przyjaciela: przyjąć tajemnicze zaproszenie i udać się tam, gdzie zaprowadzą go zaszyfrowane wskazówki. A poprowadzą go podziemnymi korytarzami do tajemnych komnat i świątyń ukrytych pod jednym z najpotężniejszych miast świata. Skrywa ono prastare sekrety loży masońskiej i odkrycia, których wielu wolałoby nie ujawniać. Rozpoczyna się szalona wędrówka i wyścig z czasem, bo Langdon ma zaledwie kilka godzin na dotarcie do celu. W przeciwnym wypadku jego przyjaciel zginie.

Markus Zusak "Złodziejka książek" - Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów "The New York Timesa". Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.


* opisy książek zaczerpniętę z Merlin.pl

niedziela, 14 listopada 2010

Kasper Hauser

"Kasper Hauser"  Jakub Wassermann

ocena: ****

     Historia chłopca odnalezionego na rynku w Norymberdze z tajemniczym listem w ręce zaciekawiła mnie nie tylko dlatego, że jest niezwykła, ale przede wszystkim dlatego, że jest prawdziwa.

      Wszystkie wydarzenia rozpoczynają się w roku 1828. Kasper pomimo posiadanych 17 lat mówi i chodzi jak małe dziecko. Wszystko co go otacza jest dla niego nowe i niezrozumiałe.
      Z biegiem historii dowiadujemy się, że przebywał on stale w jakimś zamkniętym pomieszczeniu i zawsze był sam. Nigdy nie słyszał śpiewu ptaków, nie widział świata zewnętrznego ani innego człowieka. Żył o chlebie i wodzie, które w tajemniczy sposób pojawiały się przed nim gdy się budził, a jedynym jego towarzyszem był drewniany konik, którego tak naprawdę nie potrafił nawet nazwać.
       Nagle zabrany przez tajemniczą postać i porzucony w obcym miejscu wzbudza nie tylko zaciekawienie ale i strach. Z czasem niepewność i trwoga osiągają stan, na który niektórzy pozostają już obojętni.

Od zawsze najbardziej mnie wciągały książki oparte na faktach i z tą również nie było inaczej. Mimo, że opisuje ona życie według zupełnie innych realiów, które po części trudno przyrównać do obecnego XXI wieku, to myślę, że bez trudu można ją przełożyć na współczesność.
Uczucia jakie wzbudził Kasper jako ten „dziwak” są dokładnie takie same, jak te które pojawiły by się dnia dzisiejszego. Chłopak staje się swoistą rozrywką dla mass. Jedni się go boją, inni z niego drwią, a i tak wszyscy stoją w kolejce by go obejrzeć. Powszechnie wzbudza więcej sensacji niż współczucia i troski. Podrzucany z jego domu do drugiego ma problem nie tylko ze zrozumieniem innych ludzi ale i powodu swojego istnienia. 
Czy mu się to uda i co się z nim ostatecznie stanie?

Myślę, że warto sięgnąć po książkę by się o tym przekonać. Jak również po to by zobaczyć, że natura ludzka tak naprawdę jest nie zmienna, a wychowanie i edukacja wcale nie czynią nas lepszymi ludźmi.

Nadmienię jeszcze, że pochodzenie Kaspra - pomimo wielu akt zebranych w monachijskim archiwum - nie jest znane do dzisiaj. A jedna z teorii głosi nawet, że był on synem samego Napoleona.

czwartek, 11 listopada 2010

Blondynka na Wyspie Wielkanocnej

"Blondynka na Wyspie Wielkanocnej" Beata Pawlikowska
ocena: *****

Książka w sam raz do poduszki. Wystarcza na godzinę czytania i można się spokojnie położyć spać, bo ma tylko 93 strony.

Jest to nowa seria wydawnicza pani Beaty Dzienniki z podróży. Wydana naprawdę nie źle zważywszy, że kosztuje 12,99. W środku jest masa kolorowych zdjęć, nieodłącznych rysunków i mapek. Książki ukazują się co dwa miesiące po dwie sztuki. Ostatnie są zaplanowane na lipiec 2011.

"Kamienne posagi moai, wulkan Ranoraraku, dzikie kurczaki, ludożercy, bóg Make-make, Człowiek-Ptak, wyścig przez ocean, język rapanujski, polinezyjska pieśń życia oraz historia pewnego tatuażu." // Stereo.pl

Co mi akurat w tej nie do końca przypadło do gustu, to:  
# raz nie wyjaśnienie kwestii zakazu przywożenia do Chile wszelkich owoców (nawet jabłek czy rodzynek) pod groźbą mandatu. Kwestia ta jest tak absurdalna, że aż sama się prosi o dokładny opis: co, jak i dlaczego? A tu cisza do końca książki.
# a dwa, za dużo faktów stricte historycznych, a za mało subiektywnych opisów autorki, które to najbardziej lubię w jej książkach. 

Nie mniej przeszłość wyspy jest na tyle ciekawa, a sympatia do autorki na tyle duża, że spokojnie mogę przyznać 5 gwiazdek.

Na zakończenie mała dygresja spowodowana oglądaniem wczoraj filmu Resident Evil 3. A mianowicie w przypadku ataku zombie, uciekajcie na Wyspę Wielkanocną. Jest to bowiem "najbardziej samotna wyspa świata, leżąca najdalej od innych zamieszkanych lądów. Najbliższym sąsiadem jest Wyspa Pitacairn, oddalona o ponad dwa tysiące kilometrów"*.


* B.Pawlikowska Blondynka na Wyspie Wielkanocnej, s.2

środa, 10 listopada 2010

Simon i Joe czyli nowe nabytki


Świeżo odebrane z paczkomatu:

Simon Tofield:

Kot Simona - kalendarz ścienny 2011 - Dziesiątki nowych - nigdzie niepublikowanych - rysunków Simona Tofieda, najważniejsze święta (na przykład Dzień kota, Dzień czarnego kota).

Kot Simona na każdy dzień 2011
- Dziesiątki nowych - nigdzie niepublikowanych - rysunków Simona Tofieda, najważniejsze święta (na przykład Dzień kota, Dzień czarnego kota), nieprzebrane morze trafnych cytatów (na przykład "Kot znajduje się zawsze po niewłaściwej stronie drzwi").

Kot Simona. Za płotem. - Co tak naprawdę twój kot wyprawia za płotem?
Wszystko przez to kąpanie. Gdyby Simon nie targnął się na święte prawo kota o osobistym dbaniu o higienę, jego kot nie postanowiłby spakować tobołka i odejść.
Ale z drugiej strony - gdyby nie to, nie poznałby dowcipnych jeży, kolonii zajęcy i rodziny lisów. Nie zaprzyjaźniłby się z dzikim kotem o jednym oku i nie próbował wydoić krowy. Gdyby nie ucieczka nie dowiedziałby się, jak się żyje za płotem.

Joe Hill "Rogi" - Ignatius Perrish budzi się pewnego ranka kompletnie skacowany. Jest pewien, że w nocy narobił głupstw, ale nic nie pamięta. W lustrze zauważa z przerażeniem, że wyrosły mu rogi... Zdezorientowany idzie do lekarza. Dostrzega też inną prawidłowość: wszyscy zaczynają mówić mu, co myślą. Bez ogródek, tak jakby nie mogli się powstrzymać. Kiedy Ig dotyka skóry innego człowieka, poznaje jego myśli, wspomnienia, widzi przeszłość. Rok wcześniej zgwałcono i brutalnie zamordowano jego dziewczynę i właśnie to wydarzenie doprowadziło Ignatiusa na skraj załamania nerwowego. Czy nowe zdolności pomogą mu wrócić do równowagi i odkryć, kto jest winien śmierci ukochanej?

i książeczka z kuponami rabatowymi od InPostu ze zdjęciem, które bardzo przypadło mi do gustu:

* opisy książek zaczerpniętę z Merlin.pl

poniedziałek, 8 listopada 2010

O kotach




W oczekiwaniu na Kota Simona, którego ponoć Merlin dziś wysłał, popadłam w kolejną kocią manię i wypożyczam wszelkie książki o nich.

Dziś przytargałam z biblioteki Doris Lessing "O kotach".

Z racji rozpoczęcia długiego weekendu (nie ma jak jeden dzień zajęć w tygodniu) plan na najbliższe noce już mam :) 


edit: 10.11.2010

ocena: *****

Książka przeczytana została w 2 dni i cóż mogę powiedzieć. Ludzie i koty tak naprawdę są do siebie bardzo podobni.
Każdy ma swój charakter, przyzwyczajenia i manie. Szkoda, że na co dzień tak niewielu ludzi to dostrzega.


Początkowe rozdziały dla wielbicieli kotów będą ciężkie do przebrnięcia, ale potem zaczyna historia dla której warto przetrzymać mało sympatyczny początek. Doris z pełnym oddaniem opisuje wspólne życie pod jednym dachem z momentami nie małą gromadką kociąt. Są momenty wywołujące uśmiech jak i łzy.... Zupełnie jak w codziennym życiu.


"Swoją przygodę z kotami Doris Lessing rozpoczęła w młodym wieku, zaintrygowana zdziczałymi stworzeniami, które nawiedzały afrykańską farmę jej rodziców. Fascynacja ta przetrwała do późniejszych czasów, kiedy pisarka dzieliła życie i kolejne londyńskie mieszkania z kotami udomowionymi, aż w końcu przerodziła się w prawdziwą, choć niepozbawioną dramatycznych momentów miłość do El Magnifico, jej wieloletniego kociego współlokatora.

Na tę niezwykłą książkę, poświęconą subtelnościom kociej natury, składają się opowieści: „Koty nad kotami”, „Rufus Twardziel” oraz „Starość El Magnifico”. Nikt dotąd tak prawdziwie i rzetelnie nie przedstawił wzajemnego przenikania się niezależnej natury kociej i ludzkiej ani nie udowodnił z tak zadziwiającą intuicją znaczącej roli kota w życiu człowieka." // Omnio.pl

piątek, 5 listopada 2010

Gazety



Nie samą książką człowiek żyje, zatem czas na nadrobienie gazetowych zaległości.




W "Pani", jak zwykle z resztą, podsuneli mi coś ciekawego do czytania.


Sprawdzając w sieci opisy na pierwszy ogień pójdzie "Jak nie umrzeć" Jana Garavaglia.

Bzyk - Mary Roach



"Bzyk" Mary Roach.

ocena: ******

Po niesamowitym "Sztywniaku" i nie co słabszym "Duchu" nadeszła pora na "Bzyka".

Książka jest świetna. W zabawny sposób opisuje nie tylko procedury, przyrządy ale i badania (zarówno te poważniejsze jak i totalnie poronione), które z niemałą powagą przeprowadzali uczeni na przestrzeni wieków.

Poza tym jest to chyba jedyna autorka/autor, który momentami ma ciekawsze przypisy niż sam główny tekst.

Od pierwszego zdania jestem fanką Mary i mam nadzieje, że już nie długo kolejna jej książka ujrzy światło dzienne.


"Mary Roach znów wściubia nos tam, gdzie wszyscy by chcieli zajrzeć, ale się wstydzą. Szeroko otwiera zazwyczaj zamknięte drzwi, za którymi są prowadzone fascynujące badania nad seksem. Gdzie tylko mogła, osobiście pakowała się naukowcom i lekarzom do gabinetów, laboratoriów i na sale operacyjne - raz jako obserwatorka i sprawozdawca, kiedy indziej jako aktywna uczestniczka ich przedsięwzięć. Nie zawahała się odwiedzić fabryki "zabawek dla dorosłych" ani nawet kochać się z mężem podpięta do ultrasonografu. Dzięki jej niepoprawnemu i pełnemu humoru podejściu do tematu poznamy najskrytsze tajemnice naszej seksualności - dowiemy się, czy kobiety mają wytrysk, jaki wpływ na płodność ma orgazm, czy masturbacja może leczyć i do czego służy "penis-kamera". Bzyk przyniesie wiele rozrywki i ciekawych informacji tym czytelnikom, którzy będą mieli odwagę ściągnąć ją z półki w księgarni. Polecamy do wspólnego czytania w łóżku." // Merlin.pl

środa, 3 listopada 2010

The Tattoo Chronicles








"The Tattoo Chronicles" Kat Von D.

Właśnie się dowiedziałam, że Kat wydała nową książkę. Jako wierna fanka LA Ink nie mogę sobie odmówić jej przeczytania. Świąteczne zamówienie do Anglii już złożone.

wtorek, 2 listopada 2010

Ofiara w środku zimy - Mons Kallentoft

"Ofiara w środku zimy" Mons Kallentoft.

ocena: ****

Jak to bywa w przypadku sukcesu jakiejś serii, teraz każdą nową powieść skandynawską przyrównuje się do "Millenium".

"Ofiara..." według opisu wydawnictwa ma być lepsza od wspomnianego dzieła Larssona, jednak jak dla mnie to daleko jej do niego.
Początkowo nie mogłam się wciągnąć w treść książki, bo styl pisania nie do końca przypadł mi do gustu (i tego co czytałam recenzje nie tylko mnie), ale jak się przebrnie przez początkowe rozdziały i przywyknie do formy to potem już leci (i to całkiem szybko).

Schemat jak w każdym thrillerze kryminalnym: zabili, znaleźli, szukają, ale tutaj nowość, bo szuka kobieta, a nie facet. Kobieta będąca matką i mająca wiele własnych problemów na głowie, toteż akcja dzieje się jakby na dwóch poziomach - zawodowym i prywatnym, ale na każdym jest niemal identycznie pogmatwana.

Książka szału nie robi, ale dla wielbicieli literatury skandynawskiej z pewnością pozycja obowiązkowa.

Jakby nie patrzeć, kolejne części również zakupie, choćby dla samej formy wydania, bo ta jest wprost cudna. Rebis się postarał.


"Jest luty. Najzimniejszy do lat. Pewnej szczególnie mroźnej nocy wśród jałowych, chłostanych wiatrem równin Ostergotland zostaje znalezione potwornie okaleczone ciało mężczyzny. Śledztwo prowadzi komisarz Malin Fors z policji w Linköping, samotna matka po przejściach, która pije za dużo tequili i uprawia za dużo ostrego seksu ze swoim kochankiem, dziennikarzem z miejscowej gazety. Śledztwo ma dać odpowiedź na pytanie, kto zabił i dlaczego zrobił to w tak okrutny sposób. Malin rusza tropem mordercy, a polowanie to prowadzi ją do najmroczniejszych zakątków ludzkiego serca..." // Merlin.pl

Domowa biblioteczka

Mój zbiór, czyli to co na przestrzeni lat udało mi się kupić, dostać, wygrać i znaleźć.
// zdjęcia po kliknięciu się powiększą //


Na półkach brakuje:

* Stephenie Meyer "Intruz"
* Katarzyna Grochola "Ja wam pokażę"
* Alan Bradley "Zatrute ciasteczko"
* Simon Beckett "Chemia śmierci"
* Simon Beckett "Zapisane w kościach"

które obecnie pożyczyłam.


Poradnik ksenofoba - Anglicy - Anthony Maill, David Milsted

Poradnik ksenofoba - Anglicy
Anthony Maill, David Milsted.

ocena: *****

To nie tyle książka, co w zasadzie broszurka, w której z przymrużeniem oka opisane są charaterystyczne cechy danego narodu.




Świetna pozycja na nudny wykład!
Przeczytałam ją zaraz po wypożyczeniu (i potem po zajęciach oddałam) stąd zdjęcie angielskiej wersji z amazona.

Na parapecie czeka już na mnie Poradnik ksenofoba - Amerykanie.

Brudna Robota - Christopher Moore


"Brudna Robota" Christopher Moore

ocena *****

Nie zdarzyło mi się jeszcze czytać typowej komedii, aż do momentu sięgnięcia po Brudną robotę.

Powieść jest tak skonstruowana, że nie da się co chwilę nie roześmiać "jak niedźwiedź".

Główna postać, owdowiały Charlie Archer, zostaje Handlarzem Śmierci i musi pogodzić tą rolę byciem ojcem dla swojej małej córki oraz szefem małego sklepu z zadziorną gotycką nastolatką.
Do tego dochodzą siostra lesbijka, piekielne ogary i opiekunki do dziecka.

Całość tworzy mieszankę dość wybuchową ale czyta się lekko i przyjemnie.



Książka posiada jeszcze fioletową obwolutę, ale ja swoją kupiłam na Allegro już bez niej. Nie  mniej książce za 5zł na okładkę się nie patrzy ;)


"Charlie Asher to zwyczajny facet. Trochę pechowy, nieco neurotyczny, odrobinę hipochondryczny. Jest typowym samcem beta: osobnikiem, który w życiu kieruje się ostrożnością i niezmiennością - wiecie, takim, który zawsze znajdzie się w odpowiednim miejscu, by pozbierać resztki, gdy większy/wyższy/silniejszy samiec alfa porzuci panienkę.
Ale Charlie miał szczęście. Jest właścicielem budynku w centrum San Francisco i prowadzi komis z pomocą kilku wiernych, nawet jeśli lekko stukniętych pracowników. Ma inteligentną i piękną żonę, która naprawdę kocha go za jego normalność. Ma na imię Rachela i wkrótce urodzi ich pierwsze dziecko.
Tak, Charliemu żyje się całkiem dobrze, jak na samca beta. Do czasu narodzin córki, Sophie. Gdy bowiem Charlie, wyczerpany porodem, chce wracać do domu, widzi przy łóżku Rachel dziwnego mężczyznę w pistacjowym stroju golfowym. Mężczyznę, który twierdzi, że Charlie nie powinien go widzieć. Ale Charlie go widzi i od tego momentu robi się naprawdę dziwnie...
Ludzie wokół niego padają jak muchy, na jego domu przysiadają wielkie kruki, a w dodatku wszędzie, dokąd pójdzie, słyszy szepty jakiejś mrocznej istoty. W jego notatniku na szafce nocnej pojawiają się dziwne nazwiska i - zanim Charlie się obejrzy - ich właściciele też już nie żyją. Tak, wygląda na to, że Charlie dostał nową posadę, nieprzyjemną, ale jakże potrzebną. Śmierć. Hej, w końcu ktoś to musi robić." // Merlin.pl