poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Pamiętnik księgarza - Shaun Bythell


Shaun w przypływie impulsu kupuje antykwariat i tak zaczyna swoją przygodę w handlu. Dość szybko jego romantyczne wyobrażenie o tej pracy, zderza się z rzeczywistością, a pewien uparty kot, zostawia wszędzie po sobie ślady. Jak wygląda życie typowego księgarza i z czym się ono wiąże?

Miała to być ciepła i dowcipna książka o losie antykwariusza. Jego perypetie z osobliwymi klientami, anegdotki znad półki. W rzeczywistości otrzymałam smutny obraz przebrażającego się rynku i powolnego upadku małych księgarni. Jest to i przykre i prawdziwe, jednak narzekania na każdej stronie na Amazona, to dla mnie słaby punkt wyjścia, aby zacząć tworzyć taką książkę. Ja rozumiem, że nie zawsze dużo się dzieje i momentami nie bardzo jest o czym pisać, ale wówczas robię sobie przerwę - tu forma pamiętnika została bardzo uparcie zachowana.

Książce brakuje ciekawostek, lekkości, czegoś co by nas przyciągało i skłaniało do lektury. Może to przez początkowe zachwyty, a może zbyt wiele sobie wyobrażałam. Nie zagrało, nie zauroczyło. Średnio mi się podobało i tyle.


Shaun Bythell "Pamiętnik księgarza"
Ilość stron: 388
Wyd. Insignis
Ocena: 3/6

piątek, 16 sierpnia 2019

Upiorne opowieści po zmroku - Alvin Schwartz


Zbiór kilkunastu opowiadań, a właściwie historyjek, bo wiele z nich jest naprawdę krótkich, do opowiadania przy ognisku, celem przestraszenia swoich towarzyszy. 

Znajdziemy tu klasyczne motywy duchów, ożywających zmarłych, ludzi zmieniających się w zwierzęta i odwrotnie. Spektrum zdarzeń jest ogromne, plus wszystkie z nich są piękne ilustrowane (rzekłabym, że obrazki to najmocniejsza część całej książki!). Jak się to jednak ma do obecnego w niej poziomu strachu? Przeciętnie. Nie sądzę by którekolwiek z opowiadań było w stanie kogoś przestraszyć, jednak świetnie odzwierciedlają one klimat, znany choćby z serialu Czy boisz się ciemności? Czy ktoś go jeszcze pamięta? 

Upiorne opowieści po zmroku to antologia miejskich legend oraz przypowieści - od dawnych przyśpiewek, po zabawy wykorzystywane w czasie Halloween. Jest tu i Wendigo i Hak, a także rzeczy mniej znane jak Długie światła czy Biała jedwabna suknia. Świetnie na tle całości wypadają uwagi autora - genezy poszczególnych opowiadań oraz towarzyszące im rady, jak je opowiadać... tylko, że książka sama w sobie nie jest niczym odkrywczym. Spodziewałam się po niej przede wszystkim większej ilości treści, a nie kilku zdań pod każdym tytułem. I właśnie tą lakonicznością jestem najbardziej rozczarowana.

Kilka dni temu na ekrany kin wszedł film oparty na motywach tych historii, a jako że jego reżyserem jest sam André Øvredal, to seansu na pewno nie odmówię. Co się tyczy książki, polecam ją wyłącznie ciekawskim.

Poznaj fragment KLIK

Alvin Schwartz "Upiorne opowieści po zmroku"
Ilość stron: 140
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3/6

wtorek, 13 sierpnia 2019

Adwokat diabła - Andrew Neiderman


"Muszę broniąc klienta, imać się wszelkich dostępnych metod, bo gdybym tego nie robił, oznaczałoby to, że nie wykonuję dobrze swojej pracy". 

Wysoka pensja, służbowe mieszkanie, biuro z widokiem na Manhattan - wszystko wydaje się być tak idealne, że aż przeczy logice. Jednak, gdzie wielkie marzenia spełniają się od ręki, tam na ogół bywa jakiś haczyk. Czy Kevin przeczuwa dokąd zaprowadzi go ta posada i kto będzie jego nowym szefem?

Aż trudno uwierzyć, że to pierwsze wydanie Adwokata diabła w naszym kraju. O filmie słyszał chyba każdy, ale poznać oryginał tej historii oficjalnie można dopiero teraz. I co tu dużo mówić - powieść jest rewelacyjna, a przede wszystkim zupełnie inna niż film. Reżyser zaczerpnął z niej tylko motyw przewodni. Akacja, wydarzenia, nawet nazwisko bohatera są zupełnie inne, o finale nie wspominając (sic!). Jeśli znacie adaptację na pamięć, to spokojnie czytajcie dalej i tak każda strona będzie dla was niespodzianką.

Andrew Neiderman stworzył ponadczasową opowieść z brawurową akcją i scenami na których obgryziecie wszystkie paznokcie. Zaskakuje, szokuje, trzyma w napięciu plus jest pięknie zilustrowana. Tego nie można przegapić!


Andrew Neiderman "Adwokat diabła"
Ilość stron: 336
Ocena: 5/6
Wyd. Vesper

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Światła wojny - Michael Ondaatje


Najnowsza powieść Michaela Ondaatje, autora Angielskiego pacjenta.

Rzecz dzieje tuż po zakończeniu II Wojny Światowej. Nathaniel wraz z siostrą żegnają swoją matkę, która w pilnej sprawie musi wyjechać na rok. Niestety, choć czas ten szybko mija, Rose się nie pojawia. Wiele lat później, gdy Nath jest już dorosłym człowiekiem, usiłuje on rozwikłać zagadkę tej nagłej ucieczki. Tak trafia na ślad dokumentów, w których dane jego matki widnieją tuż koło pseudonimu "Viola".

Z początku książka wydawała mi się ciekawa. Losy rodzeństwa, których losy naznaczyła wojna. Dzieci oddanych pod opiekę właściwe obcego mężczyzny i jego znajomych. Szybko wychodzi na jaw, że Ćma wbrew pozorom to dobry nauczyciel, który uczy ich życia w niesprzyjającym świecie. Niestety im dalej w historię, tym trudniej było mi się na niej skupić. Raz pojawia się tu Nathaniel, kiedy indziej jego matka, potem chłopiec z dachu, to znowu siostra albo inny opiekun. Pewnie miało to dodać dramatyzmu całej tej sytuacji, ale mnie zwyczajnie męczyło i zniechęcało do dalszej lektury. 

W opowieści Ondaatje brakuje lotności i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Nie wczułam się w jego opowieść, nie poczułam jej dramatyzmu ani tym bardziej ciekawości tego, co będzie dalej. Nie znam jego poprzedniej książki, ale Angielski pacjent kojarzy mi się głównie z emocjami, tu tej głębi niestety zabrakło.

Światła wojny to losy rodziny, której członkowie niemalże do samego końca muszą się ukrywać. To historia, która mogła i pewnie zdarzyła się wiele razy, jednak w takiej formie, ma się wrażenie, że to wszystko ogrywa się gdzieś daleko, daleko poza nami... 

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu

 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/

Michael Ondaatje "Światła wojny"
Ilość stron: 320
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

piątek, 9 sierpnia 2019

Żyj i pozwól żyć - Hendrik Groen


- Ma dość życia jakie prowadzi i zamierza skorzystać z nieużywanej drogi ucieczki -

Nijakie małżeństwo, martwa ulubiona teściowa, utrata pracy oraz zrzędliwy teść. Życie Arthura to jedna równia pochyła i to do tego stopnia, że postawia się raz na zawsze od niej uwolnić. Opracowuje więc plan, a właściwie skrupulatnie planuje dzień swojego pogrzebu - to kiedy się on odbędzie, kogo zaprosi oraz z jakiego powodu zejdzie z tego świata. Wszystko tylko po to, by rozpocząć nowe życie. Tak Arthur chce swingować swoją śmierć i angażuje do tego najbliższych przyjaciół.

Hendrik Groen to autor takich hitów, jak Małe eksperymenty ze szczęściem i Dopóki życie trwa. Książek w przewrotny sposób opowiadających o życiu i jego sensie. I dokładnie tak samo jest w przypadku Arthura, lekkoducha, który w końcu postanawia zebrać się na odwagę i odmienić swój los. Jak to w takich historiach bywa, wszystko robi na opak, w większej mierze zdając się na łut szczęścia niż skrupulatne działanie. Jest tu wiele komizmu, ale smutnych momentów, gdy poznajemy obraz relacji z perspektywy obu małżeńskich stron.

Żyj i pozwól żyć to książka wprawdzie nie aż tak głęboka, jak jej poprzedniczki, ale wciąż trzymająca poziom. Mądra, zdystansowana, zwracająca uwagę na pomniejsze fakty, które mają kluczowe znaczenie w historii. 

Groen kolejny raz baw, skłaniając nas przy okazji do refleksji. Wyjątkowa i niezapomniana lektura.


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu

Hendrik Groen "Żyj i pozwól żyć"
Ilość stron: 320
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Ciemność nad miastem - Adam Christopher

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Los Jima Hoppera zdawał się nie oszczędzać. Nim stał się naczelnikiem policji w Hawkins, pracował w Nowym Jorku jako gliniarz, detektyw w wydziale zabójstw. Wcześniej służył w Wietnamu, jednak powrót do rodzinnego miasta, wiązał mu się ze zbyt dużym przeskokiem między realiami wojny, a sennością Hawkins. I tak w Nowym Jorku został go rok 1977, w którym wszystko zaczęło się zmieniać. 

Na terenie miasta grasuje seryjny morderca. Okalecza on swoje ofiary za pomocą pięciu cięć, tak, że tworzą one zaplanowany wzór, odwróconą pięcioramienną gwiazdę. Dodatkowo na miejscu każdej zbrodni pozostawia on kartę z symbolem. Obecnie znaleziono trzy: koło, krzyż i trzy faliste linie.

Czemu mają służyć te rytualne zbrodnie? Kto za nimi stoi i czy Hopper wraz ze swoją latynoską partnerką, zdołają ująć mordercę?

Ciemność nad miastem, to coś więcej niż historia Jima Hoppera. Autorowi wbrew pozorom, udało się stworzyć ciekawy kryminał, który autentycznie wzbudza emocje. Otwarcie przyznaje, że naczelnik to jedna z moich ulubionych postaci w Stranger Things, stąd możliwość poznania jego przeszłości, już sama w sobie, była dla mnie zachętą, a gdy okazało się, że Adam Christopher zrobił to w takiej formie - no... mnie to kupuje.

Ciemność nad miastem to książka przewyższająca swoją poprzedniczkę - Mroczne umysły. Wciąga, magnetyzuje, sprawia, że czekam na więcej.


Adam Christopher "Ciemność nad miastem"
Ilość stron: 460
Wyd. Poradnia K
Ocena: 5/6

środa, 31 lipca 2019

SKAM. Sezon 1: Eva - Julie Andem


Serialowych książek ciąg dalszy. Po całkiem dobrze przyjętych Mrocznych umysłach, przyszła pora na Skam, norweski serial, który śmiało mogę nazwać jednym z moich ulubionych i to nie tylko za sprawą produkcji, ale przede wszystkim, poruszanych w nim tematów.

Skam posiada cztery sezony i tyle też będzie książek. Każda z nich odpowiada jednej z serii, dotyczącej konkretnego bohatera - są to oryginalne scenariusze wraz z przypisami. Co więcej wiele stron zawiera  dialogi i sceny, które nie weszły do serialu. Są tu też komentarze oraz mapy myśli jego twórczyni - Julie Andem. 

Zapowiadało się cudnie i wypadło cudnie, szczególnie za sprawą zabawnych przypisów autorki, a czasami wręcz jej niecenzuralnych wtrąceń ;)

Nie wiem, jak inni czytelnicy, ale ja śledząc wydarzenia w książce, zawsze miałam pod ręką dany odcinek. Możliwość przeczytania oryginalnego zapisu, a następnie obejrzenia, jak odegrano go na ekranie, to świetny sposób by poznać bohaterów z jeszcze innej strony. Teraz naprawdę wiem, co siedzi im w głowie!

Nastoletnie problemy, brak przyjaciół, szkoła, miłość, rozpadające się rodziny. Wiara, przekonania, odwaga i beztroska. W Skam znajdziemy to wszystko. Prawdziwe, szczere. Jeśli jeszcze nie wiecie o czym mowa, koniecznie nadrabiajcie. Jestem pewna, że książek te nie odpuścicie.


Julie Andem "SKAM. Sezon 1: Eva"
Ilość stron: 208
Wyd. Rebis
Ocena: 5/6

poniedziałek, 29 lipca 2019

Stranger Things: Mroczne umysły - Gwenda Bond

W tajnym laboratorium rządowym trwają próby skonstruowania nowej broni wywiadowczej. Grupa naukowców usiłuje opracować maszynę, która zdoła przekonać wrogów do mówienia i poddawania się zewnętrznej kontroli. Tą idealną bronią ma być ludzki umysł, a właściwie umysły grupy studentów, którzy pod wpływem przeprowadzanych testów, odkrywają w sobie niezwykle umiejętności. Niestety, jak to zwykle w takich projektach bywa, każda umowa ma swoją cenę i tak z pracy, która miała stać się przygodą, jej uczestnicy stają się więźniami.

Stranger Things to bez wątpienia jeden z fenomenów ostatnich lat. Osadzona w klimacie lat 80-tych, opowieść o grupie przyjaciół walczących z potworami, co sezon przyciąga przed telewizory miliony widzów. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak to wszystko się zaczęło? Jak odkryto Otchłań, otwarto przejście. Skąd właściwie wzięła się Nastka?  

Mroczne umysły to pierwsza z serii książek poświęconych Hawkins i opowiadających o wydarzeniach poprzedzających serial - obecnie do wyboru mamy historię o matce Nastki oraz  o szeryfie Hopperze. 

Generalnie Mroczne umysły zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Jest to przygodówka z fajnie skrojonymi postaciami, równie mocno nawiązująca do klimatu tamtych czasów, a co więcej jej fabuła na prawdę ma ręce i nogi. Jedyne czego mi brakowało to tej nuty niesamowitości, którą znam z serialu. Wyczekiwałam aż zjawią się potwory, aż zrobi się niebezpiecznie. Tu Bond działa bardzo zachowawczo i niechętnie wykracza za sferę badań i laboratorium, a szkoda. Rozszerzenie wydarzeń o elementy nadprzyrodzone, znacząco podbiłoby skalę emocji. Mimo to książkę odbieram pozytywnie, co więcej zaraz biorę się za kolejną. 

P.S. na rynku dostępna jest też młodzieżowa odpowiedź na popularność serialu, jednak tamtych książek absolutnie proszę nie dotykać.

Gwenda Bond "Stranger Things: Mroczne umysły"
Ilość stron: 350
Wyd. Poradnia K
Ocena: 4/6

piątek, 26 lipca 2019

Zniknięcie Annie Thorne - C.J. Tudor


Pewnej nocy Joe wykradł się z domu, by wraz z przyjaciółmi, przeczesać teren opuszczonej kopalni. To wtedy jego siostra nagle zniknęła. Były apele w mediach, poszukiwania, wszyscy myśleli, że wydarzyło się najgorsze, aż dziewczynka ni stąd z zowąd, nagle się odnalazła. Annie uparcie jednak milczy, o tym, co w tym czasie się stało. Nie mniej dwa miesiące później, ich ojciec rozbija się o drzewo zabijając siebie, Annie, a Joego poważnie raniąc. 

Po latach nieobecności, zatargach z prawem i z przestępcami depczącymi mu po piętach, Joe wraca do rodzinnego miasta. Zaczyna pracę jako nauczyciel w miejscowej szkole, a wszystko przez to, że w Arnhill znowu wydarzyło się coś złego, że historia Annie zaczyna się powtarzać...

Zniknięcie Annie Thorne to kolejna powieść C.J. Tudor, autorki dobrze odebranego przeze mnie Kredziarza. I podobnie, jak jej debiut, również i Zniknięcie to w głównej mierze opowieść o życiu w niewielkim miasteczku, o dojrzewającej młodzieży, kiepskich wyborach i tym, że każda społeczność ma swoje mroczne tajemnice. Mocnym elementem książki jest historia kopalni, jej ogrom oraz makabryczne znalezisko. Zresztą cały motyw przewodni balansuje na granicy wydarzeń nadnaturalnych, podsycając dodatkowo ciekawość.

Bez wątpienia C.J.Tudor to dla mnie odkrycie ostatnich miesięcy. Podoba mi się klimat jej opowieści, sposób portretowania bohaterów. Nie bez znaczenia jest też samo wydanie - okładka, jej symboliczność, prostota. Oj, już wypatruje kolejnej nowości.


C.J. Tudor "Zniknięcie Annie Thorne"
Ilość stron: 416
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6

środa, 10 lipca 2019

Śniadanie mistrzów - Kurt Vonnegut


Autor niezliczonej ilości książek i opowiadań, publikowanych w prasie pornograficznej (sic!), rusza na spotkanie ze swoim jedynym fanem. Sądzi, że występ na Festiwalu Sztuki, na który został zaproszony, to pomysł nastolatka - nawet nie przypuszcza, że list, który otrzymał jest autorstwa jednego z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych!

To tam, w Midland City, poznaje Dwayne'a, uwielbianego przez ludzi sprzedawcę pontiaców, który z dnia na dzień, zaczyna tracić rozum i widzieć nieistniejące rzeczy. Co wyniknie ze spotkania tej dwójki i na jakie przygody Trout natknie się po drodze? 

Śniadanie mistrzów to kolejna pełna absurdów oraz sprzeczności książka Vonneguta. Na pierwszy rzut oka, nie opowiada ona o niczym szczególnym. Ot, historia drogi marnego artysty, który pełen nadziei, ale i obaw, jedzie na spotkanie ze swoim czytelnikiem. W gruncie rzeczy, jest to jednak pełen symboliki traktat o nas samych. O tym, jak mimo otwartych drzwi, boimy się opuścić nasze klatki, jak dążymy do samozagłady, hodujemy głupocie. Chcemy tylko posiadać więcej i więcej. Vonnegut już pięćdziesiąt lat temu bił na alarm, jeśli chodzi o naturę i wymierające gatunki. Oczywiście zrobił to w sobie tylko charakterystycznym stylu - umieszczając alegorie problemu na obcej planecie, jednak fakt ten, pozostaje faktem i mimo upływu czasu widać, niczego się nie nauczyliśmy.

Amerykańskie śniadanie, a może amerykański sen? Zapraszam do uczty.


Kurt Vonnegut "Śniadanie mistrzów"
Ilość stron: 336
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6

poniedziałek, 8 lipca 2019

Hannibal - Thomas Harris

Trzecia książka w serii o mrożącym krew w żyłach doktorze - Hannibalu Lecterze. Tym razem role całkowicie się odwracają. Policjantka, której do pory ścigała doktora, teraz rusza mu z pomocą, a brutalny morderca staje w niebezpieczeństwie.

Floerencja, to tutaj jako dr Fell, Hannibal zostaje przyjęty na stanowisko naukowe lokalnej biblioteki i muzeum. Niestety szukający zemsty, milioner i były pacjent doktora - Mason Verger nie ustaje w próbach odwetu. Koniec końców Lecter zostaje pojmany, a jego życie wisi na włosku.

Hannibal to tym razem wyprawa nie tyle śladami wielkiego zbrodniarza, co możliwość wniknięcia w jego umysł i poznania właściwie wszystkich jego sekretów. Kluczem całej historii jest skomplikowana relacja doktora Lectera z agentką Starling. To jak fascynacja oraz ciekawość zaczynają przeobrażać się w zażyłość, a może i coś w rodzaju przyjaźń...

Nie znam całej serii o Hannbalu, jednak już śmiało mogę powiedzieć to jedna z najbardziej zagadkowych i fascynujących postaci w literaturze. Potwór, który jakby nie było, wytrwale trzyma się swoich racji, jest diabelnie inteligentny, konsekwentny...

Powieść Thomasa Harris to szalona i nieoczywista lektura na jeden raz. Ogromnie polecam!


Thomas Harris "Hannibal"
Ilość stron: 440
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

piątek, 5 lipca 2019

Purpurowe rzeki - Jean-Christophe Grangé

Pierre Niemans - sławny łowca morderców i dilerów narkotyków, sam musi walczyć z napadami złości. Kiedy nerwy ponoszą go kolejny raz, jego przełożony postanawia wysłać go wysoko w Alpy. Raz, że zejdzie dziennikarzom z oczu, a dwa, jako jeden z nielicznych ma szansę rozwikłać bardzo nietypową sprawę.   

Tu tu szaleniec działał zgodnie z jakimś ponurym rytuałem, który miał się zakończyć ułożeniem ciała w niszy skalnej, w pozycji embrionalnej. Wszystko zostało zrobione w sposób przemyślany i z wielką precyzją. Dopełnieniem tego miało być wyłupienie oczu. No i jeszcze ta woda. Woda pod powiekami, w miejscu oczu. Wiadomo, że ofiara była bibliotekarzem, ale czym taki człowiek, mógł komuś zawinić?

Zło, religia, rytuały... Jean-Christophe Grangé snuje swoją opowieść w bardzo przemyślany sposób. Na kolejne tropy trafiamy metodą dedukcji, ale też za sprawą konkretnej, naukowej wiedzy - w końcu lwia część akcji rozgrywa się na uniwersytecie. Geolodzy, meteorolodzy, w końcu też i duchowni. Wszyscy się dziwią, każdy jest przerażony, tym bardziej, że morderca może ukrywać się wśród nich.

Purpurowe rzeki to szybki oraz szokujący kryminał. Autor z wielkim upodobaniem opisuje kolejne obrażenia ciała i miejsca w jakich się one znajdują, ale co najlepsze, dzieli fabułę na dwoje, prowadzi dwa odrębne śledztwa i dopiero w kulminacyjnym momencie łączy je ze sobą. Najlepiej jednak wypada połączenie tego z równie silnymi bohaterami, z ludźmi, którzy sami nie wahają się przed niczym.

Oryginalny, ciekawy i co warto podkreślić, znakomicie zekranizowany thriller kryminalny. Serdecznie wszystkim polecam!


Jean-Christophe Grangé "Purpurowe rzeki"
Ilość stron: 416
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

środa, 3 lipca 2019

Współlokatorzy - Beth O'Leary

"Szukam współlokatora do jasnego mieszkania z jedną sypialnią i ze wspólnym łóżkiem (...), czynsz 350 funtów miesięcznie. Dostępne od zaraz".

Czy można wspólnie mieszkać i nigdy się nie spotkać? Dzielić nie tylko pokój, ale i łóżko, a jednocześnie być siebie obcymi ludźmi? Wychodzi na to, że można i Tiff oraz Leon są tego idealnym przykładem.

Początkowa euforia znalezienia lokum, ustępuje miejsca konsternacji, gdy maleńkim mieszkaniu nie chcą się pomieścić ich wspólne rzeczy. Co gorsza one kompletnie do siebie nie pasują (bo właściwie do czego pasuje lampa lawowa?) Sanitariusz medyczny i redaktora wydawnictwa promującego twórców diy, to połączenie z góry skazane jest na porażkę, tylko, że oni... zaczynają się dogadywać!

Współlokatorzy to lekka, rozbrajająca historia w angielskim klimacie. Wzrusza, bawi, jednocześnie wprawiając nas w dobry nastrój. Cała jej siła tkwi w oryginalnym, dobrze opisanym pomyśle - niby banalnym, ale w tej prostocie kryje się magia.

Beth O'Leary stworzyła idealny przykład wakacyjnej lektury. Szybkiej i przyjemnej, w sam raz na upały.


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html
Beth O'Leary "Współlokatorzy"
Ilość stron: 432
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

wtorek, 2 lipca 2019

Vera - Anne Swärd


Oto świat, w którym porzucanie kobiet przez mężczyzn, nie było niczym nadzwyczajnym. 

Sandrine bierze ślub. Ten dzień to ma być jednej z najważniejszych dni w jej życiu, jednak zamiast się cieszyć, zaczyna wspominać całe swoje życie. Czas, kiedy wraz z matką i siostrami wyjechały do małej osady w Polsce. Jak uciekały przed wojną, jak los postawił jej drodze przyszłego męża - Ivana.

Vera Anny Swärd to książka, której nie da się pochłonąć za jednym razem. Akcja powieści lawiruje między dwoma światami - obecnym życiem Sandrine oraz wspomnieniami z lat, gdy wraz z matką i siostrami starały się przeżyć. Podział między wydarzeniami nie jest zbyt oczywisty, dlatego skupienie oraz uwaga stają niezbędnymi elementami czasu, jaki książce poświęcamy.

Sama opowieść przepełniona jest uczuciami, które jakoś autorzy nordyccy, najwierniej potrafią odtworzyć. Może to sprawa pierwszoosobowej narracji, a może talentu samej Anne Swärd, na pewno jej książka pełna jest napięcia i tajemnic, zaś ujęcie wszystkiego w realne wydarzenia czasów wojny, sprawia, że we wszystko dużo łatwiej jest nam uwierzyć.

Vera to nietypowa historia relacji na linii matka i córka. Opisana poetyckim językiem, skreśli przed nami głębię skomplikowanych matczynych uczuć i powinności.


Anne Swärd "Vera"
Ilość stron: 424
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 1 lipca 2019

Worek kości - Stephen King


"Pisarz to człowiek, który nauczył swoje myśli nieposłuszeństwa".

Pisarz Michael Noonan, po nieoczekiwanej śmierci żony boryka się, przez ponad cztery lata, z twórczą niemocą. W poszukiwaniu natchnienia, postanawia się wrócić do starego domku letniskowego nad jeziorem. Tu jednak zamiast ukojenia, nękać zaczynają go nocne koszmary, w których widzi zmarłą żonę oraz ducha zamordowanej piosenkarki Sary Tidwell. 

Nie tak dawno czytałam Instrukcję obsługi Stephena Kinga i to w niej Worek Kości nazwano jedną z najlepszych, współczesnych powieści gotyckich. Nawiedzony dom, małomiasteczkowa mentalność i zbrodnie z przeszłości, które nadal zbierają swoje żniwo - po takiej rekomendacji, książka nie mogła długo czekać. 

Worek kości to rzecz rewelacyjna. Opowieść o młodziutkiej Mattie i miliarderze, który w imię własnych ambicji, jest w stanie zniszczyć życie innym. O stracie, żałobie, próbie poniesienia się z traumy. Duchy i zjawiska nadprzyrodzone znajdują się na marginesie całej historii. Głosy oraz przesuwające się magnesy na lodówce, to właściwie cała ich aktywność, która dopiero w finale ujawnia swe prawdziwie oblicze.

Pod kątem grozy, dreszczy nie dostałam, ale co się tyczy budowania powieści i napięcia to jestem oczarowana - sześćset osiem stron przerobiłam w trzy dni!

Głęboka, wielowymiarowa, genialnie skonstruowana. Gdyby nie piętrzące się zaległości, kolejna lektura też byłaby Stephena. Polecam szczególnej uwadze.

Stephen King "Worek kości"
Ilość stron: 608
Wyd. Albatros
Ocena: 5,5/6

środa, 26 czerwca 2019

Fajbus. 997 przypadków z życia - Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz


Twórca Magazynu kryminalnego 997, w końcu uchyla rąbka swoich tajemnic.  

Globtroter (był w 150 krajach), felietonista (pisywał m.in. do Angory), znawca mody, dobrej kuchni, głównie jednak wypadałoby go nazywać dziennikarzem śledczym, bo przyczynił się do zatrzymania wielu bezwzględnych przestępców, za co do dziś otrzymuje pogróżki.

Michał (a właściwie Marian) Fajbusiewicz - człowiek obowiązkowy, pełen pasji i werwy do życia. Pewnie jestem w mniejszości, ale nie pamiętam programu 997. Wiem, że takie coś istniało, ale żeby to oglądać... Nie mniej jestem zaskoczona, jak szczerze i otwarcie opowiada on o sobie, o swoim dzieciństwie, tym, że nie ma kontaktu z bratem, a rodzice wychowywali ich bardzo surowo. 

Fajbus. 997 przypadków z życia to przede wszystkim opowieść o człowieku, który zaraża pasją i przeraża wewnętrzną determinacją. Jego życiorys śmiało nadaje się na film, a obserwacje wzbudzają w głowie wiele dodatkowych pytań. Fajbusiewicz właściwie poddawał się temu, co przynosił mu los, nie zależnie czy była to wakacyjna praca nad morzem czy plany jego dowódców, gdy trafił do wojska. Wygadany, łatwo nawiązujący kontakt odnajdywał się w każdym środowisku i pozostało mu to do dziś.

997 przypadków z życia to wywiad rzeka, będący podróżą przez zmieniającą się Polskę - myślę, że osoby z roczników poniżej lat 90-tych, wyciągną z niej najwięcej.


Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz "Fajbus. 997 przypadków z życia"
Ilość stron: 284
Wyd. Kompania Mediowa
Ocena: 4/6

wtorek, 25 czerwca 2019

Stephen King: Instrukcja obsługi - Robert Ziębiński

Pisarz, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Autor komiksów, opowiadań, scenariuszy. Jego twórczość na stałe wpisała się w popkulturę, co więcej zaczęła nadawać jej określony kierunek i kształt. 

Sama fanką Stephena Kinga bym się nie nazwała. Wiem o nim zdecydowanie zbyt mało, a i książek na koncie nie mam za wiele. Nie zmienia to jednak faktu, że ta postać niesamowicie mnie fascynuje i z ogromną przyjemnością dowiedziałam się o niej zupełnie nowych rzeczy (mnóstwa rzeczy!). 

Stephen King: Instrukcja obsługi to obszerny i skrupulatnie przygotowany przewodnik, po twórczości amerykańskiego pisarza. To zbiór zarówno wszystkich jego książek, jak i ich ekranizacji, tomów opowiadań, a nawet powieści wydawanych pod pseudonimem Richarda Bachmana. Robert Ziębiński w swych analizach wykracza dużo dalej niż zarys fabuły. Są to mini historie powstawania poszczególnych książek, odniesienia do jego biografii, życia rodzinnego oraz używek. Również wywiady ze współtwórcami, aktorami, polskimi pisarzami.

Jak do tej pory koło Kinga przechodziłam w zasadzie obojętnie - gdy była okazja czytać, to czytałam, specjalnie jednak nie szukając - tak obecnie mam listę pięciu powieści na już i na natychmiast. Pierwszy jest Worek kości (zdaniem Ziębińskiego jedna z najlepszych współczesnych powieści gotyckich, jakie powstały) i nie mogę się go doczekać.

Fantastyczna, wyczerpująca, inspirująca i co ważne - łatwa w przyswojeniu. Polecam, genialna rzecz!

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html

Robert Ziębiński "Stephen King: Instrukcja obsługi"
Ilość stron: 576
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Wisząca dziewczyna - Jussi Adler-Olsen

Departament Q wyrusza na Bornholm. To tam jeden z oficerów, dokładnie w dniu przejścia na emeryturę, odbiera sobie życie na oczach zgromadzonych kolegów. Jego decyzja ma bezpośredni związek ze sprawą, która przez ostatnie lata nie dawała mu spokojnie spać, mowa tu śmierci siedemnastoletniej dziewczyny, której ciało zostało znalezione na drzewie. Co więcej, syn policjanta na wieść o tym, co się stało, również popełnia samobójstwo. Carl, Rose i Assad, choć bez przekonania, postanawiają ruszyć tym tropem.

Wisząca dziewczyna to kryminał, który potrzebuje czasu, aby nas do siebie przekonać. Pierwsza połowa szła mi bardzo opornie - nie wiem czy to przez retrospekcje i wbrew pozorom, nudnawe nawiązania do sekty czy też to wina obecności Rose, której szczerze mówiąc po prostu nie lubię. Na szczęście Jussiego cały czas trzyma się czarny humor, więc czego nie dograła akcja, dopowiedzieli bohaterzy.

Generalnie trzeba nie lada wyobraźni by tworzyć tak rozbudowane i wielowątkowe zagadki. Adler zadziwia mnie za każdym razem, gdy sięgam po jego książki. Pisarz dawkuje napięcie stopniowo, lubi wodzić czytelnika za nos, zaskakuje. Wisząca dziewczyna to kolejny dowód jego szerokich zainteresowań i umiejętności. Nie jest to moja ulubiona książka jego autorstwa, ale z niecierpliwością czekam na następne.


Jussi Adler-Olsen "Wisząca dziewczyna"
Ilość stron: 496
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 4/6

sobota, 22 czerwca 2019

Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót - Stefan Darda

"Jeśli do stu dni nie wrócę, wiedzcie, że spokojnym jak morze - nie miałem pojęcia, co oznaczały te słowa. Wiedziałem natomiast, że skończyło się dla mnie pożegnanie, a rozpoczął czas żałoby".

W dniu wyjścia z więzienia Jakub dostaje przykrą wiadomość - jego wuj, ostatni członek rodziny na którego mógł liczyć, odebrał sobie życie wyskakując z okna. I choć jego ręce były wiązane, policja nie ma wątpliwości, że śmierć była samobójcza. Świadczy o tym zamknięte mieszkanie oraz pożegnalny list pozostawiony na stole. Tylko, że list, tak dokońca odejścia wcale nie sugeruje. To raczej zaszyfrowana informacja, nawiązująca do pewnego magicznego przedmiotu. 

Stefan Darda to jeden z najciekawszych, rodzimych autorów grozy. Uwielbiam aurę tajemniczości, która towarzyszy wszystkim jego książką oraz to, jak sprawie łączy ze sobą światy magiczne z dobrze znaną nam codziennością. Nie inaczej jest w Przebudzeniu, choć tu historia dopiero się zaczyna i jeszcze trudno ocenić, w jakim kierunku się rozwinie.

Przebudzenie zmarłego czasu to opowieść o niesprawiedliwości i krzywdzie, jaką wyrządza plotka. Rzecz o agresji, o nowym początku, a także o słowiańskim amulecie - przemyskiej gemmie, który istnieje naprawdę i od lat krążą na jego temat niesamowite pogłoski.

Jestem zaintrygowana. Zobaczymy jak seria rozwinie się dalej.


Stefan Darda "Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót"
Ilość stron: 320
Wyd. Akurat
Ocena: 4/6

środa, 19 czerwca 2019

Ale z naszymi umarłymi - Jacek Dehnel

"Problem z pogranicza nielegalnej emigracji i metafizyki".

Powieść oparta na absurdzie, bo jak inaczej nazwać można hordy nieumarłych, kroczących w stronę Wawelu. Tak moi drodzy, w najnowszej powieści Jacka Dehnela, ciała powstają w grobu, ale nie po to aby siać śmierć oraz zniszczenie, tylko po to by iść, iść w bliżej nieznanym celu. 

Gdy początkowy szok ustępuje miejsca ciekawości, daje o sobie znać polska żyłka do interesów. Atrakcja turystyczna, potencjalni nowy wyborcy, cóż biznes jest biznes, nawet ten trupem lekko śmierdzący. 

Obraz dopasowywania się społeczeństwa do nowej rzeczywistości, a właściwie próba ukazania, jak przekuć na swoje, to co aktualnie dzieje się w państwie. Zarówno partie polityczne, jak i ruchy religijne, może nie od razu, ale jednak i tak zaczynają kreować swoje programy, żeby zjednać sobie nowych wyznawców. Dehnel świetnie to ilustruje i myślę, że za sprawą zombie, obnaża wiele współczesnych problemów.

"Wydawało się, że nie ma już słów, których nie dałoby się, czy choćby nie wypadało wypowiedzieć, tez, których nie sposób postawić, obelg i skarżeń, które nie mają prawa paść publicznie".

Ale z naszymi umarłymi to tylko pozornie opowiastka rodem z fantasy. Po wcześniejszym spotkaniu z Krivoklatem, pamiętałam Jacka Dehnela, jako autora powieści trudnych i wymagających skupienia. Tym razem stwierdzam, że potrafi on w bardzo humorystyczny i zdystansowany sposób, opisywać skomplikowane społeczne relacje, a przy okazji po prostu umilać czas. 

Zaskakująca, nietuzinkowa, oryginalna lektura.


Jacek Dehnel "Ale z naszymi umarłymi"
Ilość stron: 304
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6
Premiera: 19 czerwca 2019 r.

wtorek, 18 czerwca 2019

Matka - S.E. Lynes

Kim jest matka? Czy tą która nas wychowała? Urodziła? A może w pewnym momencie, po prostu pokochała? Gdzie leżą granice matczynej miłości i jak wiele w imię tego uczucia, jesteśmy w stanie zrobić?

Christopher od zawsze czuł wokół siebie coś, jak gdyby pętlę, zaciskającą się, gdy tylko pozwalał swoim myślom, swobodnie odpłynąć. Dziś już wie, że wszystko przez to, że za dziecka został adoptowany. I choć rodzina nigdy nie dała mu odczuć, że jest inny, on mimo wszystko izolował się od bliskich. Dziś w dniu osiemnastych urodzin wypełnił dokumenty i rozpoczął swoją podróż. Drogę do poznania historii, a może raczej do zatracenia się w marzeniu...

Jak pisze sama autorka, Matka to książka o głębokiej potrzebie przynależności i świadomości tego, kim się jest. Myślę, że śmiało można to też nazwać książką o obsesji, o pragnieniu, które zaślepia zdrowy rozsądek oraz prowadzi do tragedii.

S.E. Lynes genialnie snuje swoją opowieść. Właściwie biorąc książkę do ręki, spodziewałam zupełnie innej historii niż ta, która w finale się wyłoniła - jednak zmiana ta wypada, wyłącznie na jej korzyść. Osobowość Christophera, jego myśli, czyny... Cały rys tej postaci, to jak powoli wnikamy w jego psychikę - tego nie da się opisać, to po prostu trzeba odczuć.

Matka to powieść będąca dla mnie wielką niespodzianką. Fascynuje, przeraża, osacza historią.

S.E. Lynes "Matka"
Ilość stron: 324
Wyd. Vesper
Ocena: 4/6

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Moje przyjaciółki z Ravensbrück - Magdalena Knedler

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy, w przypadku tej książki to okładka. Piękna, symboliczna... idealnie współgrająca z jeszcze piękniej opisaną treścią.

Moje przyjaciółki z Ravensbrück to fikcja, ale oparta na faktach i zeznaniach prawdziwych więźniarek. Maria, Sabina, Bente i Helg - silne, walczące kobiety, które mimo okrucieństwa wojny, nie zapomniały o swoim człowieczeństwie. Poddawane eksperymentom i zmuszane do nadludzkiej pracy, jeszcze bardziej wspierały siebie na wzajem, a przede wszystkim dałby o to, co zawsze przyniosło im ukojenie, czyli o sztukę.

Magdalena Knedler to tuż koło Patrycji Pelicy (Wszystkie kolory życia), rodzima pisarka, która oczarowała mnie słowem. Tej magi nie da się opisać, a przynajmniej ja tego nie potrafię. W ich książkach się tonie i przepada z kretesem. Dotykają one spraw trudnych, ostatecznych, okrucieństw, którym nikt nie zaprzeczy, a mimo to gdzieś tam w środku zawsze pozostaje nadzieja.


Magdalena Knedler "Moje przyjaciółki z Ravensbrück"
Ilość stron: 432
Wyd. Mando
Ocena: 5,5/6

piątek, 14 czerwca 2019

Jak uratować świat - Areta Szpura

Kiedy jedna założycielek odzieżowej firmy Local Heros postanawia zmienić branżę i zająć się ochroną środowiska, to znak, że sprawa staje się poważna. W końcu moda to jedna z najlepiej rozwijających się i przynoszących zyski gałęzi przemysłu, ale dla Arety są rzeczy ważne i ważniejsze oraz takie, z którymi absolutnie dłużej nie możemy zwlekać.

Jak uratować świat to książka pełna merytorycznych rad i konkretnych rozwiązań na rodzące się problemy. Areta nie wypowiada się na tematy, której dla niej samej bywają trudne - chętnie oddaje głos ekspertom, którzy najlepiej znają się na danej kwestii i w rozumiały oraz przejrzysty sposób, kreślą obraz danej sytuacji. Co jednak ważne, autorka daleka jest od popadania w skrajność i świetnie rozumie, że wielkich zmian nie da się wprowadzić od razu. 

Jak uratować świat to właściwie mały instruktarz życia oraz prowadzenia domu. Prócz dobrych nawyków dla środowiska uczy nas przede wszystkim zaradności i przydatnych trików chociażby w radzeniu sobie z plamami czy planowaniem posiłków. W skład kolejnych rozdziałów wchodzą zarówno kulinarne przepisy, jak i opisy składu tkanin, różnych środków transportu, a nawet pomysły jak się organizować i zachęcać innych do wspólnego działania. Mocną stroną książki jest też jej wydanie - kolorowe, przejrzyste i od razu nasuwające skojarzenia z recyklingiem.

Według mnie - obowiązkowa lektura dla każdego mieszkańca Ziemi.

Areta Szpura "Jak uratować świat"
Ilość stron: 304
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

środa, 12 czerwca 2019

Po dobrej stronie - Spencer Quinn

LeAnne Hogan to świetny żołnierz, a jednocześnie też jedna z ofiar wojny w Afganistanie. W trakcie akcji organizowanej pod kryptonimem Nocny pociąg, LeAnne traci nie tylko oko, ale przede wszystkim kawałek swojej duszy. Czując się odpowiedzialną za śmierć sześciu osób, Hogan nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca i ucieka ze szpitala dla weteranów. Błąkając się po świecie spotyka wreszcie bratnią, czworonożną istotę. I dopiero tu, tak naprawdę wszystko się zaczyna...

Po dobrej stronie to bardzo emocjonalna i niespieszna książka. Miałam zwyczajnie nastrój na coś innego, głębszego i się nie zawiodłam. Trudno mi ocenić, na ile Spencer Quinn wiernie oddała psychologię byłych żołnierzy, jednak uwierzyłam każdemu, napisanemu przez nią słowu. Historia LeAnne przepełniona jest bólem, pustką i samotnością. Kobieta wini siebie, choć nie do końca w ogóle wie, co się wtedy wydarzyło. 

Spokojna książka, która budzi emocje, a na końcu zostawia nadzieję. Polecam. Bardzo duża i miła niespodzianka.


Spencer Quinn "Po dobrej stronie"
Ilość stron: 408
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

wtorek, 11 czerwca 2019

Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki - Michał Rusinek

"Czasy są ostatnio coraz bardziej niepewne. Nie wiemy, co przyniesie jutro, nie wiemy, w jakim świecie się obudzimy. Coś, co jeszcze niedawno ktoś powiedział żartem, za chwilę może stać się rzeczywistością, bo ostatnio rzeczywistość śmiało przekracza granice absurdu".

Kontynuacja Pypciów na języku to jeszcze większa dawka lapsusów słownych i komicznych sytuacji, które stały się ich następstwem, ale tym razem w wersji anty-poradnika!

Każdy z nas zna człowieka, który na wszystko ma złote rady. Na choroby, niepogodę, idealne ciasto, albo przetrwanie w leśnej głuszy. I właśnie dziś Michał Rusinek kłania się w pas, takim osobom. Autor wziął na tapetę wszelkie poradniki i w dwunastu felietonach w barwny oraz prześmiewczy sposób, obnaża ich różne absurdy. Jak być inteligentnym, jak zostać paryżanką, jak tatuować, a przede wszystkim - jak przetrwać koniec świata? Rozbieżność tematów jest ogromna, a co jeden to ciekawszy.

Rozpływałam się nad Pypciami, będę się rozpływać i nad Niedorajdą. Uwielbiam to jak Rusinek pisze i jak przeszywająco patrzy na współczesny czas. Jego teksty są uniwersalne i nawet fakt, że część powstała kilka lat temu (zbiór obejmuje lata 2017-2019), nic nie ujmuje z ich społecznej aktualności. 

Kupujcie, czytajcie i polecajcie dalej!


Michał Rusinek "Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki"
Ilość stron: 200
Wyd. Agora
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 10 czerwca 2019

To, co zostaje - Tim Weaver


Ośmioletnie bliźniaczki i ich matka, padają ofiarą morderstwa, które media nazwały "wyjątkowo odrażającym i brutalnym". Przydzielony do sprawy Colm Healy, mimo upływu lat, wciąż nie może się pogodzić z faktem, że sprawca nie został ukarany. Dochodzenie staje się jego obsesją, niszczącą i palącą przede wszystkim jego życie rodzinne.

Dokładnie sześć dni temu, Healy zadzwonił do Davida Rakera z prośbą o pomoc, aby znaleźć nieuchwytnego zabójcę, od którego wszystko się zaczęło. Dziś nikt nie wie, gdzie się Colm zapodział, a David Raker, detektyw zajmujący się poszukiwaniem zaginionych ludzi, jest ostatnią osobą, która widziała go żywego.

Seria o Davidzie Rakerze liczy sobie już sześć tomów, a ja spotykam się z nim dopiero po raz drugi. Nie mam pojęcia, jak to wszystko się zaczęło, ale w ogóle nie przeszkadzało mi to w lekturze. Każda z części to niezależny byt, w którym jedynie warstwa obyczajowa na swój ciąg dalszy.

I może książka pod kątem sprawy oraz jej prowadzenia, nie jest niczym szczególnym. Brak tu wyjątkowych rozwiązań czy oryginalnych metod śledczych, ale jest to opisane w tak barwny i porywający sposób, że nie sposób odłożyć książkę na bok. Serio - jak ten Weaver pisze! Tekst po prostu płynie, porywając nas po drodze.

Wciągająca, rewelacyjnie opisana historia. Polecam gorąco!
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html
Tim Weaver "To, co zostaje"
Ilość stron: 560
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

czwartek, 6 czerwca 2019

Teoria opanowywania trwogi - Tomasz Organek


Muzyk, kompozytor, piosenkarz, autor tekstów, pisarz. Jeszcze przed poznaniem książki byłam dla niego pełna uznania, bo człowiek o "znanej twarzy" napisał POWIEŚĆ. Historię z fabułą, bohaterami, a nie kolejny wywiad rzekę czy wątpliwej jakości autobiografię. I nie na spółkę z kimkolwiek. Samemu, od podstaw. 

Teoria opanowywania trwogi to historia Borysa, który rusza w podróż z Anetą, by zdążyć na pogrzeb jej ojca. Ich wspólna jazda samochodem pełna jest dziwacznych zdarzeń i przypadków, ale tak naprawdę staje się sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. 

Książka to kopalnia przemyśleń i obserwacji współczesnego świata, odważyłabym się nawet powiedzieć, że akcja to tylko dodatek, pretekst pozwalający dać upust myślom na temat tego,  co może przeżywać współczesny czterdziestolatek, zawieszony gdzieś pomiędzy tym czego oczekiwał, a co mu się przytrafiło. Borys to singiel uwięziony w roli dziennikarza plotkarskiej witryny, człowiek, który połowę życia ma już za sobą, a wciąż stoi na rozdrożu, nie wiedząc w którą stronę się udać.

Od Teorii właściwie niczego nie oczekiwałam. Przyznaję, że do lektury skłoniło mnie głównie nazwisko autora, a potem okładka. Zarysu fabuły nie czytałam, dopiero w trakcie powstały nadzieje na coś pokroju Grażyny Plebanek albo Joanny Bator...

Teoria opanowywania trwogi  to powieść drogi, pełna zwrotów akcji, jednak pozbawiona magnetyzmu. Czyta się szybko, przyjemnie, przemyśleniom nie odmówię racji (przynajmniej tym, które byłam w stanie zrozumieć) tylko, że to wszystko wypada, jakoś tak płasko i banalnie.  

Historia z potencjałem, jednak na słowa zachwytu Tomasz Organek musi jeszcze zaczekać.


Tomasz Organek "Teoria opanowywania trwogi"
Ilość stron: 352
Wyd. W.A.B.
Ocena: 3,5/6

wtorek, 4 czerwca 2019

Porachunki - Yrsa Sigurðardóttir

Huldar i Freya znowu się spotykają. Po pechowym rozwiązaniu sprawy z poprzedniej części, oboje zostali zdegradowani i odesłani do wykonywania mniej istotnych prac. I generalnie pewnie nic, nie było by w stanie nakłonić Frei do ponownego zabrania się z Huldarem, gdyby nie fakt kolejnej zagadkowej sprawy.

W kapsule czasu, wykopanej właśnie na terenie szkoły, ktoś ukrył list z pogróżkami. Czas dokonania zemsty na wybranych osobach podobno właśnie się dokonuje, a Huldar usiłuje rozwikłać na ile jest to poważna sprawa. Przypadek czy też nie, idealnie zgrywa się to z odnalezieniem amputowanych dłoni. Według lekarskich badań ofiara żyła, gdy sprawca dokonywał swojego dzieła.

Porachunki to kolejna powieść Yrsy Sigurðardóttir, która silnie nawiązuje do spraw społecznych oraz zimowy milczenia, często występującej, gdy sprawa dotyczy ludzi na wyższych urzędach. W tej batalii nie chodzi o to kto ma rację, ale kto dysponuje większymi pieniędzmi i w imię osobistego sukcesu, jest w stanie ukryć nawet najgorsze zbrodnie.

To, co u Yrsy zawsze jest mocnym punktem, to ludzie. Lubię obserwować, jak rozwijają się relacje głównych bohaterów. Jak działają sobie na nerwy, a mimo to nie są w stanie stłumić wzajemnej sympatii. Zresztą cała warstwa obyczajowa niczym nie odstaje od prowadzonego śledztwa.

Jest napięcie, tajemnica, słowem bardzo udana książka.


Yrsa Sigurðardóttir "Porachunki"
Ilość stron: 400
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Droga - Cormac McCarthy


Zagłada według McCarthy'ego, to cisza wypełniona dymem i obrazem płonących lasów. Porażająca w swej prostocie opowieść o wędrówce ojca i syna, stała się najważniejszym tytułem w nurcie post-apokaliptycznym i wcale się temu nie dziwię.

W Drodze znajdziemy sceny, które mrożą krew w żyłach, akty kanibalizmu oraz przemoc, która na nikim nie robi już wrażenia. Jednak tym, co przede wszystkim, czyni tę powieść wyjątkową jest klimat - szary, zamarły w bezruchu świat i dwójka wędrowców walcząca o życie.
Druzgocące wrażenie wywołuje też spokój. To jak dziecko przechodzi z tematyką śmiercią do porządku dziennego, pytając jaki czeka je koniec, w trakcie najzwyklejszej rozmowy. W tym świecie nie ma czasu na konwenanse. Gdy deszcz leje się z nieba, a na każdym kroku czają się ludzkie bestie, jedyne co ma jakiekolwiek znaczenie, to znaleźć w sobie odwagę by przetrwać jeszcze jeden dzień. 

Uwielbiam takie niepozorne książki, pełne wymownych scen i oszczędnych dialogów. Klasyka, którą koniecznie musicie poznać!

Świat po zagładzie:

Cormac McCarthy "Droga"
Ilość stron: 268
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

środa, 29 maja 2019

Mężczyźni, który nienawidzą wilków - Lars Lenth


Wilki rozszarpują kobietę na oczach jej syna. Jest to pierwsza od dwustu szesnastu lat, napaść tego zwierzęcia na człowieka. W Norwegii, gdzie od lat mówi się o wytrzebianiu wilka z państwowych lasów, nie potrzeba niczego więcej by nagonka na to zwierzę ruszyła ze zdwoją siłą. Ludność Elverum dzieli na dwa obozy - szaleńców gotowych ruszyć z miejsca ze strzelbami oraz wojowników, chcący ocalić resztkę populacji. Jedni i drudzy nie zawahają się przed niczym, by przekonać społeczeństwo do swojej racji.

Mężczyźni, który nienawidzą wilków to dla mnie książka manifest, obrazująca losy wilków nie tylko w norweskich lasach, ale właściwie wszędzie, gdzie się pojawiają. Reklamowana jako kryminał, ale akurat to według mnie mija się z prawdą. To bardziej dramat obyczajowy z tragedią rozgrywającą się w tle. Piękne krajobrazy, korupcja i urok dzikiej natury.

"Wilki nie atakują w biały dzień, do tego dwójki ludzi i jeszcze w ten sposób".

Uniwersalna, ciekawa i świetnie obrazująca odwieczną wojnę światopoglądów i racji. Zadziwia, szokuje, skłania do refleksji.

Lars Lenth "Mężczyźni, który nienawidzą wilków"
Ilość stron: 320
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

poniedziałek, 27 maja 2019

Rzeźnia numer pięć - Kurt Vonnegut

Rzeźnia numer pięć uznawana jest za jedną z najbardziej znaczących prac, jakie wyszły spod pióra Kurta Vonneguta. Jest to powieść, która łączy ze sobą elementy historyczne, z szeroko pojętą fikcją literacką. Książka wielowymiarowa, być może nieco trudna w odbiorze, jednak dla wnikliwego czytelnika przekazująca mnóstwo ciekawych doświadczeń.

Styl Vonneguta to połączenie absurdu, satyry, elementów science fiction z opisem wydarzeń, które faktycznie miały miejsce. Autor po mistrzowsku tworzy opowieść, której sam jest narratorem. Stoi tuż obok swojego głównego bohatera, jakim jest Billy Pilgrim. Relacjonuje nam wydarzenia z frontu podczas II wojny światowej, po to aby zaraz przenieść nas na wyimaginowaną planetę Tralfamadorię czy też ponownie powrócić na ziemię do czasów, kiedy to Billy stara się uporać z traumą powojenną. Po mistrzowsku tworzy aurę tajemniczości, przemycając do tekstu wyraźną symbolikę.

Zmierzymy się zatem z nieuchronnością śmierci, dowiemy się czym tak naprawdę jest wolna wola, poznamy jak niszczycielsko wpływa na człowieka wojna, a osoby znające twórczość Vonneguta odkryją intertekstualność jego tekstu. Podróże Billiego w czasie, są misternie przemyślane, a następujące po sobie zmiany idealnie dobrane. Tym samym dochodzimy do kolejnego ważnego aspektu, jakim jest czas i pamięć, jak traumatyczne przeżycia odbijają się na życiu człowieka.

Realizm łączy się z absurdem, przedstawione wydarzenia, są poniekąd manifestem wobec bezsensowności wojen. Dzięki te powieści stało się głośno o bombardowaniu Drezna w którym zginęło mnóstwo postronnych osób. Stawiane jest pytanie o zasadność tego ataku. Jednak ostatecznie trzeba by użyć słowa, jakie często pada w książce: zdarza się.

Fantastyczna książka, która daje do myślenia. Specyficzna, lecz konkretna.


Kurt Vonnegut "Rzeźnia Numer Pięć"
Ilość stron: 244
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6

piątek, 24 maja 2019

Nie umieraj do jutra - Wacław Gluth-Nowowiejski


Nie umieraj do jutra to zbiór dziesięciu noweli o ludziach, którzy do samego końca się nie poddali. O warszawskich Robinsonach, którzy przez sto dni po upadku Powstania Warszawskiego, nadal trwali i pilnowali swojego miasta. 

Jest tu opowieść i o Czesławie Lubaszku - dzielnym piekarzu z Woli, i o Danucie Gałkowskiej - sanitariuszce oraz łączniczce, której przyznano najwyższe odznaczenie pielęgniarskie za zasługi ratowania życia ludzkiego. To historia tego, jak być niewidzialnym i niesłyszalnym. Jak skutecznie się ukryć, ogrzać, a jednocześnie nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. 

Niewątpliwym mocnym punktem książki są oryginale fotografie zarówno ludzi oraz stanu miasta, które Hitler kazał zrównać z ziemią.  Dopiero widząc te obrazy i wsłuchując się w opowieści samych bohaterów, jesteśmy w stanie choć w części pojąć, jak wielkie było to wyzwanie.

Książka napisana ręką byłego żołnierza Armii Krajowej, człowieka, który na własnej skórze odczuł czym jest horror bombardowania, a jednocześnie dał świadectwo niezwykłej odwagi. Pięknie wznowiona, niosąca świadectwo kolejnym pokoleniom.


Wacław Gluth-Nowowiejski "Nie umieraj do jutra"
Ilość stron: 272
Wyd. Marginesy
Ocena: 5/6

środa, 22 maja 2019

Zupełnie normalna rodzina - M.T. Edvardsson

Akcja książki kojarzy mi się z Ruchomymi piaskami, głośnym serialem Netflixu, który opowiada o szkolnej strzelaninie. W Zupełnie normalnej rodzinie mamy podobny motyw - ułożona dziewczyna oskarżona zostaje o zabójstwo młodego mężczyzny. Rodzice (matka prawnik i ojciec pastor) za cel obierają sobie udowodnienie, że Stella jest niewinna tylko czy na pewno?

Akcja powieści dzieje się na kilku torach. Pierw poznajemy wydarzenia oczami rodziców, a potem do głosu dochodzi sama Stella. Jak na dłoni widać, że obraz idealnej rodziny, jaki Sandellowie usiłują wokół siebie wykreować, to wierutne kłamstwo. W ich związku od lat nic się nie układa, a problemy wychowawcze Stelli już w przedszkolu dawały o sobie znać.

M.T. Edvardsson mistrzowsko oddaje relacje rodzinne i ich wieloproblemowość. Obsesję kontroli, która paradoksalnie sprawia, że im bardziej próbujemy wszystko kontrolować, tym więcej rzeczy nam się wymyka. Ogromnie mi się podobał sposób narracji. To, że każdy z bohaterów mógł przedstawić swoją perspektywę, a my jako odbiorcy otrzymaliśmy przestrzeń do własnej opinii.

Zupełnie normalna rodzina to książka uniwersalna i ponadczasowa. Udowadnia, jak ważna jest komunikacja i słuchanie siebie na wzajem, a przede wszystkim fascynuje od początku do samego końca. Gorąco polecam.


M.T. Edvardsson "Zupełnie normalna rodzina"
Ilość stron: 496
Wyd. Znak
Ocena: 5/6

wtorek, 21 maja 2019

Wyższa lojalność - James Comey

Na co dzień nie interesuje się jakoś bardzo polityką. Śledzę w granicach rozsądku poczynania naszych rządzących, jednak ich bezustanne przepychanki i zmianie poglądów jak chorągiewka na wietrze, wzbudzają we mnie więcej irytacji niż zainteresowana. Trochę inaczej rzecz ma się, kiedy otrzymuję możliwość poznania kulisów spraw, które na całym świecie odcisnęły swoje piętno.

Wyższa lojalność, to historia kariery Jamesa Comeya, byłego dyrektora FBI oraz jego spostrzeżenia na temat pracy z różnymi prezydentami Stanów Zjednoczonych. Szkoda tylko, że w książce przejawia się głównie postać samego autora, a ciekawostki pracy w FBI schodzą na dalszą pozycję. Gdy tylko usłyszałam o książce zaciekawiło mnie, że Comey w ogóle może w sposób publiczny opowiadać o takich sprawach, że nie obowiązuje go tajemnica zawodowa. Po lekturze uważam, że całość napisana jest w tak subiektywny sposób, że trudność dojść co jest w niej prawdą, a co po prostu oceną i opinią samego autora. 

Całość wypada ciekawie o ile interesują nas losy człowieka, który był m.in. agentem federalnym i prokuratorem w południowym dystrykcie Nowego Yorku. Wyższa lojalność to przede wszystkim biografia jego kariery, a dopiero potem zbiór ciekawostek o jednym z najpotężniejszych krajów świata. Trochę szkoda, że ciężar został położony na te pierwsze zagadnienia.


James Comey "Wyższa lojalność"
Ilość stron: 430
Wyd. Insignis
Ocena: 3/6

poniedziałek, 20 maja 2019

Ty - Caroline Kepnes

Zazwyczaj staram się robić od odwrót - najpierw poznać książkę, a dopiero potem jej adaptację. W przypadku Ty, wszystko odbyło się na odwrót i bezpośrednio wpłynęło na lekturę książki.

Joe Goldberg dla ukochanej jest w stanie zrobić wszystko. Szykuje dla niej niespodzianki, pilnuje aby nic złego się jej nie stało, skrzętnie usuwa wszelkie trudności, jakie stają na ich wspólnej drodze. Brzmi to niczym opis księcia z bajki, jednak nasz książę skrywa w sobie bardzo mroczną stronę. Fascynację, jaką Joe obdarza Beck, śmiało można nazwać obsesją, a wszystkie jego ruchy... prześladowaniem. 

Książka Caroline Kepnes mrozi krew w żyłach nie tylko postacią głównego bohatera, ale przede wszystkim informacjami, jakie jest on w stanie pozyskać z wpisów zamieszczanych w social mediach. W wielu przypadkach nie potrzeba specjalnych umiejętności, aby kogoś zmanipulować, a niczego nieświadomy nadawca komunikatu, sam sprawdza na siebie kłopoty.

Powieść można określić mianem dusznej i niepokojącej. Na pewno jeśli ktoś nie zna motywu historii, wywrze ona na nim większe wrażenie, jednak kojarząc zdarzenia z serialu, napięcie w wielu przypadkach znika. Mimo to Kepnes włożyła w historię kawał dobrej roboty, a zawód Joe (księgarz) dodatkowo łechtał moje serce.


Caroline Kepnes "Ty"
Ilość stron: 496
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4/6

poniedziałek, 13 maja 2019

Kocia kołyska - Kurt Vonnegut

Rany, jaka ta książka jest dziwna. Psychodeliczna, schizofreniczna, a przy tym idealnie trafiająca w punkt. Surrealizm miesza się w niej z celnymi opiniami na temat współczesnego świata, a autor puentując sceny jednym tylko zdaniem, potrafi zamknąć całą dyskusję. 

Główny bohater książki usiłuje napisać biografię twórczy pierwszej bomby atomowej, doktora Feliksa Hoenikera. W tym celu poszukuje i odwiedza członków jego rodziny oraz najbliższych współpracowników. Nagle trafia na osobliwą wyspę San Lorenzo, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być idealne. Bogactwo, szczęśliwi ludzie, bezpieczeństwo... po kilku minutach wychodzą jednak na jaw brutalne praktyki tu stosowane oraz absurdalność sposobu jej funkcjonowania.

Kurt Vonnegut to pisarz uniwersalny i ponadczasowy. Swoją dziwną na pierwszy rzut oka opowiastką uwypukla wszystkie bolączki kryjące się za władzą i ostrzega przed jej konsekwencjami. To na jego wyspie Niemiec, który w czasie wojny należał do SS ratuje innym życie, odrabiając straty w ludziach - liczba uratowanych zrówna się z liczbą zabitych w 3009 roku.

Wniosków i wtrąceń, jak ta powyżej w książce jest masa. Kiedy połączy się je z groteskową fabułą oraz antyutopią przedstawionego świata, całość sprawi, że szybko się o niej nie zapomni.

Kocia kołyska - zaskakująca, osobliwa, genialna!


Kurt Vonnegut "Kocia kołyska"
Ilość stron: 360
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6