sobota, 23 marca 2019

Jajko - Britta Teckentrup

Jajko Britty Teckentrup to dla mnie rzecz absolutnie wyjątkowa i fenomenalna. Książka, która miała być po prostu urozmaiceniem, modnych ostatnio tytułów o naturze oraz zwierzętach, okazała się być zmyślnym albumem o jajku, w praktycznie każdej jego postaci.

I tak dowiadujemy się, że oolodzy to badacze zajmujący się opisywaniem jaj głównie pod względem kształtu, wagi i barwy. Jest sporo informacji o samej jego budowie oraz gniazd, konkretnych gatunków ptaków. Autorka nie zapomina, że owady, płazy, ryby i gady również się z nich wykluwają. Całość tomiku kończy kilka zdań o jajku w sztuce oraz religii i i tak, ni stąd ni zowąd otrzymujemy absolutne kompendium wiedzy o jajku ogólnie.

Jedynym minusem książki jest szybkość z jaką ją pokonujemy, bo i objętościowo jest ona raczej skromna i zawartość, to w głównej mierze to rysunki, ale poniekąd właśnie w tym tkwi jej dodatkowa siła - w skompensowaniu najważniejszych treści i przepięknej oprawie graficznej. 

Jajko Britty Teckentrup to dla mnie przede wszystkim wielkie i miłe zaskoczenie. Dodatkowo przyszło ono w zmyślnym, kartonowym opakowanku. Mam nadzieję, że powstało ono nie tylko na potrzeby promocji, ale będzie mogło ucieszyć każdego czytelnika. 

Dla mnie bomba! 


Britta Teckentrup "Jajko"
Ilość stron: 88
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

czwartek, 21 marca 2019

Inkub - Artur Urbanowicz

Vytautas i Chester zostają wysłani do Jodoziorów, celem przeprowadzenia ewakuacji miejscowej ludności. Podejrzewają, że osada stała się ofiarą promieniowania lub silnego skażenia. Na miejscu okazuje się jednak, że w sprawie pojawia się też trup, a właściwie dwa. Dwoje starszych ludzi lezących na kanapie i umierających w tym samym czasie - podejrzane, ale w sumie nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie kolor ich skóry, szary jakby byli pokryci popiołem. 

Jodoziory to bardzo specyficzne miejsce. Jest tu posesja z dwoma domami. Jeden jest opuszczony, zabity deskami i tak dziwnie odgrodzony, jakby dosłownie ktoś próbował zamknąć go w klatce. Krążą słuchy, że budynek jest nawiedzony. Zresztą w całej wiosce można zaobserwować dziwne zachowania: nasilenie agresji, interwencje policji. Nie na darmo mówi się, że miejscowość od lat jest przeklęta.

Artur Urbanowicz stworzył opasłe tomisko, które zachwyca każdą swoją stroną. W książce pojawia się fragment, w której jeden z bohaterów opisuje powieść, którą niby sam tworzy. Cytat ten idealnie oddaje sedno Inkuba, historii, jakiej na polskim rynku od dawna mi brakowało. "Nie jest to groza, w której krew leje się strumieniami i występuje makabryczna przemoc, lecz o takiej, której towarzyszy tajemnica, baśniowość i mistycyzm. Klimat. Jestem zdania, że taka groza intryguje. Działa na wyobraźnię". Jodoziory to dla mnie miejscowość, której nie powstydziłby się sam Stephen King, a Inkub na pewno spodoba się wszystkim jego czytelnikom.

Atmosfera, dziwne znaki, znikające krucyfiksy, podejrzenia o czary, ludzkie dzieje i sekrety... Akcja posuwa się żwawo i wszystkie jej elementy do siebie pasują. Co tu dużo mówić. Mnie to kupuje! RE-WE-LA-CJA.

Artur Urbanowicz "Inkub"
Ilość stron: 728
Wyd. Vesper
Ocena: 5,5/6
Premiera: 3.04.2019 r.


P.S. jeszcze w powieści pojawia się nawiązanie do Muminków. Małe, bo małe, ale od razu na duszy robi się cieplej :)

poniedziałek, 18 marca 2019

Pozwól mi wrócić - B.A. Paris



"Bałem się tego, co mógłbym zrobić, kiedy następnym razem stracę panowanie nad sobą".

Pozwól mi wrócić to najnowsza powieść autorki takich hitów, jak Za zamkniętymi drzwiami i Na skraju załamania. Historia zaczyna się na wyjeździe we Francji, gdzie w trakcie postoju na przydrożnym parkingu znika Layla, partnerka Fina. Oczywiście pierwsze podejrzenia padają na niego, człowieka o bardzo porywczej i burzliwej przeszłości.

Już na pierwszych stronach poznajemy prawdę, że chłopak wiele elementów swych zeznań nadzwyczajnie zmyśla, jednak nie wyjaśnia kwestii, dlaczego po dwunastu latach nagle cała sprawa odżywa na nowo. Dlaczego w momencie, jak ponownie ułożył sobie życie, tuż przed planowanym ślubem, zaczyna otrzymywać matrioszki - laleczki, których najmniejsza figurka była dawniej talizmanem Layli. Czy to znak, że dziewczyna żyje? Gdzie była przez tyle lat i co tak naprawdę się z nią stało?

Stworzyć dobry thriller psychologiczny nie jest łatwo - trzeba mieć pomysł na bohaterów, ich relację, dorzucić do tego element zaskoczenia i pamiętać by napięcie nigdy nie malało. Jeśli bez trudu mogę odłożyć książkę na bok i zająć się czymś innym, to znak, że coś tu jest nie tak... 

Pozwól mi wrócić to książka w której napięcie zamiast rosnąć, cały czas opada. Pomysł w ogólnym założeniu nie jest taki słaby, jednak rozwiązanie zagadki i jego nikła realność, sprawiają, że historia bardzo wiele traci.

Liczyłam na więcej, a przede wszystkim na historię, która naprawdę może się wydarzyć. Tym razem spotkanie z panią B.A.Paris się nie udało.
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html


B.A. Paris "Pozwól mi wrócić"
Ilość stron: 320
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

czwartek, 14 marca 2019

Przed końcem zimy - Bernard MacLaverty

"Potomstwo odchowane, ten wysiłek mamy już za sobą. Ale to przecież nie może być koniec. Zostało mi jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat. Źle skroiliśmy tkaninę naszego życia, więc teraz kiepsko leży. Na mnie na pewno. Co do ciebie nie jestem pewna".

Przed końcem zimy to powieść bardzo kameralna. Skupiona na dwójce bohaterów, którzy u schyłku swego życia, dochodzą do wniosku, że ich miłość już się wypaliła. Chcąc wskrzesić choćby odrobinę dawnego żaru, Gerry i Stella postanawiają udać się w jeszcze jedną, ostatnią wspólną podróż. Tym oto sposobem Amsterdam staje się scenerią ich rozmyślań i wspominania przeszłości.

Bernard MacLaverty pisze w sposób bardzo ujmujący, ale też wymagający skupienia. Tu żadne słowo nie pada przypadkowo, każdy, nawet tak mały gest jak wzruszenie ramion, ma wielkie znaczenie. 

Przed końcem zimy nie da się czytać w pośpiechu. Z jednej strony jest to powieść bardzo prosta, bo dotykająca rzeczy dla wszystkich oczywistych (miłości, nadziei, rozczarowania), z drugiej zaś intryguje dbałością o szczegóły i dojrzałością poczynionych obserwacji. 

Malownicze uliczki Amsterdamu, zima, ludzkie dzieje i sekrety. MacLaverty stworzył trudną, a jednocześnie łatwą w odbiorze powieść naszpikowaną emocjami. Warto się w nią zanurzyć. Jest intrygująca, poetycka, na wskroś realna.


Bernard MacLaverty "Przed końcem zimy"
Ilość stron: 280
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

wtorek, 12 marca 2019

Terra insecta. Planeta owadów - Anne Sverdrup-Thygeson


"Insekty to drobniutkie koła zębate natury, dzięki którym działa maszyneria świata. Są małe, zgrabne i wyjątkowo uparte, a na dodatek ratują nam życie każdego dnia".

Ludzie to tylko jeden z milionów gatunków, jakie istnieją na Ziemi i wcale nie jesteśmy najliczniejsi i najbardziej ekspansywni. To te najmniejsze organizmy, często nawet niewidoczne dla oka, stają się największą grupą mieszkańców i docierają do praktycznie każdej, istniejącej przestrzeni.

Terra insekta w naukowy, a zarazem bardzo przystępny sposób przybliża nam ten niesamowity i nieco odpychający świat owadów. Książka podzielona została na dwie części. Pierwszą stanowią ogólne informacje o owadach: o tym, jak funkcjonują, jak są zbudowane oraz jak wyglądają przedstawiciele najważniejszych gatunków. Z kolei druga bezpośrednio dotyczy nas samych, a właśnie współistnienia owadów z nami, tego jak bardzo są one niezbędne i jak wiele im zawdzięczamy.

Insekty są niewielkie, lecz od wieków wyprzedzają nas zarówno pod względem adaptacji, jak i odporności na czynniki zewnętrzne. To właśnie wśród owadów znajdziemy te najbardziej pracowite i waleczne stworzenia. Oczyszczające środowisko z toksyn i różnego rodzaju odpadów, zapylające rośliny...

Książka autorstwa Anne Sverdrup-Thygeson to niesamowite bogactwo wiedzy, ciekawostek oraz ... poczucia humoru. Szczególnie wdzięcznie opisany został rozdział o rozmnażaniu się insektów, gdzie tu i ówdzie Anne wrzuca zabawne i nieco pikantne szczególiki. Przede wszystkim jej książka ma jednak za zadanie uświadomić nam, jak wiele dobrego zawdzięczamy "robalom". Że te w głównej mierze obrzydliwe i tępione przez wszystkich stworzenia, są fundamentem niemalże każdej, dziejących się w naturze rzeczy. Lepsza ochrona owadów może więc dać mnóstwo korzyści i to obu tronom barykady.

Fascynuje, szokuje, zadziwia. Terra insecta to kawał dobrej literatury!


Anne Sverdrup-Thygeson "Terra insecta. Planeta owadów"
Ilość stron: 256
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6
Premiera: 25.03.2019 r.

piątek, 8 marca 2019

Władca ciemności - Donato Carrisi


Autor świetnie napisanej Dziewczyny we mgle powraca z nową książką.

Z uwagi na awarię w jednej z elektorowi, Rzym na dwadzieścia cztery godziny pozbawiony zostaje prądu. Chcąc zapanować nad chaosem władze wprowadzają godzinę policyjną i zakazują mieszkańcom opuszczania swoich domów. W równie ekstremalnej i nietypowej sytuacji przytomność odzyskuje Marcus, jeden z członków Trybunału Dusz – watykańskiej instytucji zajmującej się odpuszczaniem grzechów śmiertelnych. Nagi i skuty kajdankami, zaczyna zastanawiać się kto chciał pozbawić go życia. Równocześnie w Watykanie odnalezione zostaje ciało wpływowego biskupa, który poniósł śmierć w bardzo niedwuznacznej sytuacji.

Ogłoszona w 1521 roku bulla papieża Leona X,  nakazująca, aby w godzinach nocnych Rzymskie ulice, kościoły i pałace zawsze były oświetlone, zdaje się powoli zyskiwać znaczenie. Miasto pogrążone w ciemności staje się areną dla krwawych rozgrywek, a przepowiednia i znaki nakreślone przed wiekami, zaczynają niebezpiecznie się wypełniać.

Władca ciemności to zarówno dobry thriller, ale jak i przestroga przed tym, co może nas spotkać. Sam motyw deficytu energii nie jest czymś nowym. Mniejsze lub większe awarie zdarzają się codziennie, jednak mało kto uświadamia sobie konsekwencje takich zdarzeń mogących sięgać na znacznie większą skalę. Carrisi do niemal apokaliptycznej akcji, wplątuje jeszcze motyw działającej sekty, zaginione od dziesięciu lat dziecko i... białe trampki. Wszystko dziejące się w zawrotnym tempie i ogromną zmyślnością, jeśli chodzi o tortury. Myślę, że przyrównanie motywu historii do thrillera Siedem, będzie tu całkiem trafione.


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html
Donato Carrisi "Władca ciemności"
Ilość stron: 336
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

środa, 6 marca 2019

Oczy uroczne - Marta Kisiel

"-Odżinko... Odżinko...
Oda podniosła głowę znad książki.
- Tak, Bazylku?
- Ten szedemnaszty placzek... to chyba był błond...
- Bazylku, zjadłeś dwadzieścia cztery placki.
- Ale to ten szedemnaszty mi tak zaszkodżił." 
 
Oczy uroczne to kontynuacja znakomitego Dożywocia oraz Siły niższej - brawurowej serii o szaławiłej i małym demonie.

U progu zimowego przesilenia zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Granica między światem ziemskim i nadnaturalnym zdaje się zanikać. Oda i Roch czują, że coś się święci, ale zamiast razem stawić czoła niebezpieczeństwu, zaczynają zwyczajnie działać sobie na nerwy. Sprawę dodatkowo komplikuje seria brutalnych napaści, gdzie ofiary choć wciąż żywe, nie potrafią opisać kto ani co, je napadło.

Oczy uroczne to historia równie komediowa, co jej poprzednicy, jednak tym razem niosąca ze sobą dużo więcej napięcia, jak i społecznego przesłania. Marta Kisiel jak mało kto, potrafi zaskakiwać czytelnika swoimi bohaterami. Bazyl, mały czort z wadą wymowy idealnie komponuje się z Michałkiem, wielbicielem gier komputerowych. Razem rozwijają swoje pasje oraz zaczynają pędzić rzemieślnicze piwo (sic!). Jest masa śmiechu, Bazylowych interpretacji życia, ale i niebezpieczeństwo. Odę męczy niepokój i dziwne sny. Wydaje jej się, że tonie, że w lesie ktoś na nią czyha. Co noc budzi się ze ściśniętym gardłem i jak się okazuje - są ku temu powody.

Uwielbiam prozę Marty Kisiel za to, jak sprawnie utrzymuje równowagę między elementami fantasy i rzeczywistością.  Mało czytuję takich książek, ale to właśnie dlatego, że trudno jest mi uwierzyć w wymyślne światy i postacie. Tu nie dość, że ma to ręce i nogi, to jeszcze na dodatek garściami czerpie ze słowiańskich podań. Płanetnik, wiła, pochód mar... wyłapywanie nawiązań to czysta przyjemność, zresztą jak cała lektura!

-- Uwaga na rynku pojawiło się też wznowienie książki Nomen Omen --



Marta Kisiel "Oczy uroczne"
Ilość stron: 416
Wyd. Uroboros
Premiera: 13.03.2019 r.

niedziela, 3 marca 2019

Dziewczynka z atramentu i gwiazd - Kiran Millwood Hargrave


Isabella żyła może i skromnym, ale pełnym miłości życiem. Mieszkała w krytej strzechą lepiance wraz ze swoim ojcem, kartografem oraz zgrają wiernych zwierząt. Pewnego dnia, w królewskim sadzie znalezione zostaje ciało jej koleżanki ze szkoły. Gubernator, władający tą krainą, natychmiast wprowadza godzinę policyjną, a ludzie starają się odnaleźć winnego. Wielu jednak czuje, że zło zamieszkało na wyspie Moya wraz z pojawieniem się nowej władzy. Słusznie czy też nie, wydają na Gubernatora osąd i zatapiają jego statek. 

Dalszy przebieg zdarzeń sprawia, że Isabella nie tylko pozostaje sama, ale jeszcze musi wyruszyć innym na ratunek. Przebrana za chłopca dołącza do grupy śmiałków wkraczających na Zaginione Ziemie.

Kiran Millwood Hargrave stworzyła książkę o przyjaźni i odwadze, która myślę, że spodoba się nie tylko dorastającym dziewczynom. Isa jest bardzo waleczna i oddana sprawie. Nie boi się sięgnąć po ostrze, ani zapuścić się w nieznany nikomu las. Autorka, bazując na elementach dobrze znanych z baśni, kreuje swój własny, wielowymiarowy świat. Jest w nim klasyczna walka dobra ze złem, jednak utraciła ona swój wyrazisty, czarno-biały charakter. Nie wiemy, co się właściwie stało, ani komu można zaufać. Wraz z bohaterką wkraczamy w nieznane, nasłuchując czy ktoś nie skrada się za naszym plecami.

Dziewczynka z atramentu i gwiazd to przyjemna lektura, przemycająca tu i ówdzie różne ciekawostki na temat kartografii. Bawi, wzrusza, a przede wszystkim - pozostaje w pamięci.

Kiran Millwood Hargrave "Dziewczynka z atramentu i gwiazd"
Ilość stron: 270
Wyd. Literackie
Ocena: 4/6
Premiera: 03.04.2019 r.

piątek, 1 marca 2019

Skogluft. Mieszkaj zdrowo - Jørn Viumdal

"Życie staje się lepsze w sąsiedztwie roślin".

O tym, że rośliny we wnętrzach są ważne, nie trzeba chyba nikomu przypominać. W towarzystwie zieleni czujemy się lepiej, jesteśmy bardziej wyciszeni. Co jednak ważne, prócz ich nie wątpliwych aspektów wizualnych, odpowiednio dobrane kwiaty mogą nam zafundować bardzo wiele dobrego.

Skogluft to po norwesku leśne powietrze. Metoda opracowana, a właściwe opisana przez Jørna Viumdal, to technika łączenia odpowiednich kwiatów i światła w naszych pomieszczeniach. Skogluft pokazuje, jak w prosty sposób wprowadzić naturę do swojego życia na co dzień, tak aby uzyskać z tego maksimum korzyści.

Autor w wielu miejscach odwołuje się do wyników badań naukowych oraz przeprowadzanych na świecie testów. Całość jest pięknie wydana, ilustrowana na praktycznie na każdej stronie, tylko z treścią sprawa wypada gorzej...

Jørn Viumdal przez trzy-czwarte książki przekonuje nas, że kontakt z naturą jest czymś absolutnie niezbędnym. Podaje objawy somatyczne oraz fizyczne, świadczących o niedoborze światła i roślin. Ogólnie, co rusz stara się udowodnić słuszność swojej tezy, tylko, że to jest rzecz tak oczywista, że szkoda na to jego energii, a mojego, w tym przypadku czasu.

Od Skogluft oczekiwałam mniej oklepanych porad, jakiś metod wykorzystywania kwiatów we wnętrzach. Ich komponowania, pielęgnacji. Tym czasem całe merytoryczne sedno streścić można w jednym zdaniu: stwórz w domu ściankę z określonego (jednego!) gatunku roślin, a następnie doświetl pomieszczenie żarówką emitujące białe światło o temperaturze 5000K.

I TYLE - właśnie zaoszczędziliście 44,90zł.

Książki o podobnej tematyce:

Jørn Viumdal "Skogluft. Mieszkaj zdrowo"
Ilość stron: 288
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6


środa, 27 lutego 2019

Madame Pylinska i sekret Chopina - Éric-Emmanuel Schmitt


"Są tajemnice, których nie należy zgłębiać, ale z nimi przestawać: ich towarzystwo uczyni pana lepszym".

Muzyka zawładnęła życiem Erica, gdy po raz pierwszy poczuł, ukryte w kompozycji Chopina wibracje. To od występu swojej ciotki i melodii wtedy zgranej, chłopakiem zawładnęło pragnienie gry na fortepianie. Jego mistrzem staje się właśnie Chopin, jednak mimo wielu lat nauki, jego instrument ciągle brzmi męsko i prostolinijnie. Chcąc by stał się on czysty i wzruszający, postanawia zapisać się na kurs do Madame Pylinskiej, polskiej emigrantki cieszącej się znakomitą opinią. 

Tak chłopak uczy się, jak zagrać dźwięki, a nie nuty. Poznaje barwy, brzmienie, a wysokości i frazy odsuwa na dalszy plan. Metody dydaktyczne Madame Pylinskiej są nad wyraz oryginalne - polegają na zbieraniu źdźbeł trawy, obserwacji wody oraz drzew smaganych wiatrem. Jednak ucząc się gry na fortepianie, Eric tak naprawdę uczy się czegoś więcej. Techniki Pylinskiej uwrażliwiają go na różne zjawiska, staje się bardziej uważny, skoncentrowany, zaczyna dostrzegać drugiego człowieka.

Éric-Emmanuel Schmitt dokonał w tej książce rzeczy niemalże niemożliwej. Znalazł sposób na to, by opisać muzykę, a przy okazji wywołać w czytelniku nieznane mu dotąd emocje. Teoretycznie czytamy krótką historyjkę o pobieranych przez autora lekcjach gry na fortepianie, tym czasem tło tej przypowieści jest właściwie nieograniczone. Jest to historia o doskonałości, która potrafi zgubić, o rozwoju osobistym, o tym, że patrzeć, nie zawsze znaczy widzieć. 

Madame Pylinska i sekret Chopina to nauka miłości, wrażliwości. Lekcja prawdziwego życia. Serdecznie polecam!


Éric-Emmanuel Schmitt "Madame Pylinska i sekret Chopina"
Ilość stron: 96
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6

wtorek, 26 lutego 2019

Zmorojewo - Jakub Żulczyk

"Ludziom łatwiej jest myśleć, że żyją otoczeni zabobonem, a nie rzeczywistym, nadnaturalnym złem".

Rodzice zsyłają Tytusa na okres wakacyjny babci. Dla miłośnika horrorów oraz niewyjaśnionych zjawisk brzmi to jak największy koszmar w roku, ale nie tym razem.  Tuż przed wyjazdem chłopak odrywa, że okolice zamieszkania jego dziadków skrywają mroczny sekret. Podobno ludzie giną tu bez śladu, dzieją się dziwne rzeczy. Wespół z Anką, lokalną nastolatką, postanawiają odkryć tę tajemnicę i zdemaskować zło czające się w mazurskim lesie.

Kolonii Głuszyce bał się każdy i nie zaglądał tu prawie nikt. Ludzie opowiadali historie o widzianych tu dziwnych postaciach, powtarzali że w tej części lasu najłatwiej się zgubić. To właśnie to miejsce obrali dla siebie Gangrena i Strzępowaty - ucieleśnione zło w najczystszej postaci.

Proza Jakuba Żulczyka była mi do tej pory kompletnie nieznana. Do sięgnięcia po książkę zachęcił mnie opis, okładka i skojarzenia z Panem na Wisiołach Piotra Kulpy. Niestety atmosfery niczym u Kulpy w Zmorojewie nie znajdziecie, ale próbując dostrzec w niej bardziej znamiona przygody niż horrorowego miasteczka, będziecie zadowoleni.

Jest w niej trochę obrzydliwości, są stwory i magiczne przedmioty. Bohaterowie to dzieciaki, ale nie kierowałam bym lektury do zbyt młodego czytelnika. Akcja rozwija się sprawnie, jest napięcie oraz bardzo dużo nawiązań do słowiańskich i ludowych legend. Całość tworzy, jakby nie było, bardzo dziwny przegląd powyższych osobliwości - od leśnych upiorów, po Babę Jagę po Szewczyka Dratewkę, ale finalnie ma to ręce i nogi.

Mimo wzbudzonych nadziei, nie jest to najlepsza książka przeczytana w tym roku, ale wrażenia zachowam pozytywne.

Jakub Żulczyk "Zmorojewo"
Ilość stron: 496
Wyd. Agora
Ocena: 4/6


piątek, 22 lutego 2019

Szczury Wrocławia - Robert J. Szmidt

Sierpień 1963 roku. Zaraza zmienia ludzi w krwiożercze bestie. Władza ludowa ukrywa się w bunkrach, a to znak, że dzieje się naprawdę źle. Zakład Karny nr 1 ma się na ten czas zamienić w niedostępną twierdzę chroniącą strażników i ich rodziny, tudzież  masowy grób, jeśli w krążących plotkach jest choć ziarno prawdy. 

Tym czasem wypuszczeni na wolność przestępcy biorą los w swoje ręce. Mając na koncie liczne morderstwa i rozboje, zdają się być świetnie przystosowani do panujących obecnie warunków. Jednym z nich jest Fabian Sprycha, bezwzględny zabójca i kanibal, który zrobi wszystko, by ludzie mu podobni objęli władzę nad Wrocławiem.

Robert J. Szmidt stworzył powieść, która stylem i klimatem jest niesamowicie komiksowa, a wrażenie to potęgują rysunki przeplatające się tu i ówdzie z tekstem. Nowe jest też spojrzenie na tematykę zombie, bo tak naprawdę to nie one odgrywają tu najgorszą rolę. Prawdziwymi potworami stają się ludzie i to ich, a właściwie uwolnionych skazańców, należy się wystrzegać.

Szczury Wrocławia. Kraty to drugi tom serii Roberta J. Szmidta. Pierwszego nie miałam okazji poznać, jednak ten zostawia za sobą dobre wrażenie. Na pewno książka zyskałaby jeszcze więcej, gdyby była mniej obszerna, a przez to szybsza i bardziej zwięzła, ale rozumiem chęć dokładnego nakreślenia tła. Autor napracował się nad Wrocławiem i podobno bardzo wiernie oddał stan miasta z tamtego okresu.

Niby jest to horror i niby są tu hordy zombie, a wyraźnie czuć, że w historii chodzi o coś więcej. Na pierwszy plan wysuwa się panika i ludzie postawieni na krawędzi. To, jak radzą sobie ze strachem oraz próbują podjąć decyzje w ekstremalnych warunkach.

Brawurowa i drastycznie prawdziwa, zarówno jeśli chodzi o ograny wewnętrzne wyciągane na zewnątrz, jak i ludzką psychikę. Polecam, nie tylko fanom ożyłych.


Robert J. Szmidt "Szczury Wrocławia"
Ilość stron: 544
Wyd. Insignis
Ocena: 4/6

środa, 20 lutego 2019

Kobiety z bloku 10 - Hans Joachim Lang

Kobiety z bloku 10 to jedna z tych książek, których nie wypada i nie można oceniać. Nie da się wartościować ludzkiego cierpienia. Można jedynie podkreślić starania autora o to, by być dokładnym i uważnym.

"Tu jest Birkenau. I tu są tylko dwie kategorie ludzi – martwi albo żywi, trzeciej nie ma. I jeszcze jedno chcę wam powiedzieć: żywi zawsze będą tu zazdrościć martwym”.

Hans Joachim Lang losy przytoczonych tu kobiet traktuje całościowo. To opowieść o ich wcześniejszym i późniejszym życiu, o drodze do obozu oraz kontraście między tym, co im obiecywano, a co zgotowano. Opis historii powstawania budynku, znanego także jako „medyczny oddział doświadczalny”, pierwsze eksperymenty oraz cierpienie z nimi związane.

Co jednak należy podkreślić - autor uniknął drastycznych opisów. Nie jest to książka nastawiona na szokowanie, ani zbytnią dosadność, więc z tego powodu nie obawiajcie się lektury. Cała jej groza rozbrzmiewa w przytoczonych wypowiedziach osadzonych, objawia się w zamysłach lekarzy i atmosferze. Jedyne czego mi szkoda to, że język Langa jest tak bardzo oficjalny i sprawozdawczy, naszpikowany nazwiskami, danymi statystycznymi, co w dłuższej perspektywie spowalnia lekturę i sprawia, że książka staje się niej plastyczna.

"Ta książka nie została pomyślana jako obowiązkowa lekcja moralności, trudno bowiem nadać cierpieniu kobiet z bloku 10 jakikolwiek sens. Aby potwierdzić fundamentalne prawa człowieka i etykę lekarską, nie potrzeba takich miejsc jak obóz śmierci, a prawa człowieka nie muszą wywodzić swych kryteriów etycznych z negacji zła. Sens cierpienia tych kobiet wynika przede wszystkim z tego, że, podobnie jak wszystkie ofiary zbrodniarzy nazistowskich, nie mogą zostać zapomniane".

Raz za czas warto przeczytać coś, co jest dużym wyzwaniem, co zmusza nas aby się zatrzymać i pomyśleć. To jedna z takich książek.


Hans Joachim Lang "Kobiety z bloku 10"
Ilość stron: 400
Wyd. Marginesy
Ocena: ---

niedziela, 17 lutego 2019

Nie jestem potworem - Carme Chaparro


Trzech chłopców w tym samym wieku, niemal identycznych z wyglądu, porwanych w tym samym centrum handlowym, dwóch w odstępie czterech dni. Czy to przypadek? Czy może porywacz, który dwa lata temu uprowadził stąd Nicolasa, znowu jest na wolności? 

Ana Arèn, nadinspektor madryckiej policji, otrzymuje zadanie aby wyjaśnić tę sprawę. Ma ona dla niej podwójne znaczenie - chce odszukać winnego, ale jeszcze bardziej ocalić chłopców, ponieważ jednym z porwanych jest syn jej przyjaciółki. 

Nie jestem potworem to książka wielowymiarowa i bardzo uniwersalna. Z jednej strony nastawiona na tanią rozrywkę, jaką po prostu funduje nam thriller, a z drugiej obrazująca współczesny świat przestępczości oraz fakt, że znaczna jego część funkcjonuje aktualnie w sieci. Nie wiem na ile wykorzystane tu technologie są zgodne z prawdą, jednak nie zmienia to faktu, że na wielu forach i stronach dzieje się wiele złych rzeczy. Umiejętność łączenia faktów, a przede wszystkim współpraca, to jedyna szansa, aby kogoś ocalić. 

Ana, Javier i genialny Joan, dzielnie stawiają czoła wszelkim trudnościom, ale postacią, która najsilniej utkwiła  w mojej pamięci jest leciwa Laura oraz jej lekarski biznes - babcia w książce pojawia się na krótko, ale wrażenie robi spore.

Ciekawa, miejscami może trochę nazbyt skomplikowana, ale ważne, że trzymająca w napięciu. Jak na debiut jest całkiem nieźle, a chodzą słuchy, że ma powstać z tego seria. 


Carme Chaparro "Nie jestem potworem"
Ilość stron: 384
Wyd. Muza
Ocena: 4/6

sobota, 16 lutego 2019

Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego - Caleb Wilde

Okładka jest piękna. Stonowana, klimatyczna... Nie gorzej wypada też opis, tylko że mało ma on wspólnego z tym, co znajduje się w środku.

Czekałam na tę książkę, wyobrażałam sobie narrację w stylu Mary Roach. Że poznam zakład pogrzebowy od strony jego właściciela. Proces balsamacji ciała, przygotowania obrządku, rzeczy interesujące lecz owiane delikatnie tabu.

Co ostatecznie dostałam? Spowiedz gościa, który usiłuje wyrwać się z depresji. Tajników pracy przedsiębiorcy pogrzebowego jest tu jak na lekarstwo. Czytasz jego opowieść o dorastaniu, fragment, gdzie mały Caleb podejrzał dziadka w masce, rękawicach i ochronnym kombinezonie i szukasz z nadzieją zdań, które zdradzą coś więcej. Drzwi się jednak zamykają, a Wilde przechodzi do kolejnych wspominek z młodości. 

Wyznania to nie opowieść o zakładzie, ale proces terapii człowieka pogrążonego w depresji i podejmującego próby samobójcze. Książka o śmierci w różnych nurtach filozofii i jej postreganiu współcześnie. Przypadek, że napisał ją człowiek z tej a nie innej branży, bo do swojego fachu odnosi się nie wiele, jeśli chodzi o konkretne procedury.

Zawiodłam się ogromnie, bo nie tak reklamuje się książkę w mediach. Pierwsze rozczarowanie roku. Nuda.


Caleb Wilde "Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego"
Ilość stron: 290
Wyd. Znak
Ocena: 2/6 (za złudne nadzieje)

środa, 13 lutego 2019

Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza - Dominik Szczepański


"Dotarł na szczyt.
 Po siedmiu latach od chwili, kiedy po raz pierwszy zobaczył Nangę. 
10 lat po swojej pierwszej zdobytej górze. 
25 lat po tym, jak znalazł się na samym dnie".

Człowiek, o którym rok temu mówił cały świat. Pasjonata, linoskoczek, włóczęga, blacharz...
Tomek Mackiewicz, jedna z ofiar alpinizmu. Pozostał tam, gdzie jego serce biło najmocniej - w górach. Mało kto wie, że przed laty zmagał się z uzależnieniem. Aby podróżować imał się wszystkiego w kraju oraz za granicą, pracował fizycznie, żył na kredyt. 

Wyprawy wybijały rytm jego życia.Tak naprawdę, to co się działo między jednym wspinaniem a drugim, było mniej istotne niż sama podróż. Kochał rodzinę, jednak bez gór wszystko traciło sens.

Czapkins to historia opowiedziana ustami tych, którzy znali go najlepiej. To cytaty z wywiadów przeprowadzonych z Tomkiem. Relacje z licznych wypraw. Wyobrażam sobie, jak ciężko musiało się Szczepańskiemu to wszystko zbierać i pisać. Nie dać się porwać sentymentalizmowi, a rzeczowo i wiarygodnie opowiedzieć o kimś, kogo już z nami nie ma. Kto zadziwiał, do swoich działań zawsze dopisywał wyższy cel, pracował na rzecz innych, ale i miał bardzo trudną osobowość.

Moim zdaniem udało się to znakomicie. Książka jest równie dobra, co "Spod zamarzniętych powiek" Adama Bieleckiego. Niesie ze sobą ten sam ładunek, tak samo wbija człowieka w ziemię. Jedyna szkoda to, że nie została opowiedziana w pierwszej osobie, że Tomka już nie ma.


"Stanąć wobec niemożliwego oznacza, być może, zmierzyć się z tym wewnętrznym spustoszeniem i spróbować je uporządkować. Zaakceptować siebie. Wydorośleć. Przezwyciężyć lub ograniczyć się, to zależy. Powtórzenie wspinaczki dla czystej przyjemności jej powtórzenia i w poczuciu samotności w świecie z dala od wszystkiego i od wszystkich, tak jak to robią Tomek i Élisabeth, stanowi kwintesencję alpinizmu i to jest to, co prawie wszyscy miłośnicy gór robią w naszym małym świecie. Nie są szaleńcami, są marzycielami. Prawie każdy z nas wchodzi na szczyt góry – nieważne, małej czy dużej – nie po to, by być pierwszym lub czuć się lepszym od innych, lecz po to, by czuć się żywym, wolnym. Szczęśliwym".

Takich książek nie ma sensu polecać, bo ich znajomość to właściwie obowiązek. Kupić, przeczytać, wziąć sobie do serca. Zrozumienia nie wymagam, bo sama nie potrafię pojąć podejmowania tak wielkiego ryzyka, za to szanuję oraz podziwiam za konsekwencję i determinację.

Wielka osobowość i mocna historia - znakomita robota Panie Szczepański.

Dominik Szczepański "Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza"
Ilość stron: 400
Wyd.Agora
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 11 lutego 2019

Gdzie jest prezydent - Bill Clinton, James Patterson


Prezydent Stanów Zjednoczonych zostaje oskarżony o złamanie prawa. Podjęte przez niego kroki oraz unikanie ujawnienia kluczowych informacji sugerują, iż poszedł na układ z Sulimanem, przywódcą organizacji terrorystycznej. 

W rzeczywistości prezydent bierze udział w tajnej misji. Jej celem jest pojmanie Sulimana żywego, bo tylko ma informację, jak powstrzymać szykowany właśnie na Stany Zjednoczone atak cybernetyczny. Atak, jakiego nikt jeszcze nie widział. Tylko czy będąc pod ostrzałem mediów, prezydent zdoła zrobić to niepostrzeżenie?

Książka napisana przy we współpracy Billa Clintona i Jamesa Pattersona to typowy thriller polityczny. Z jednej strony mamy tu zagrożenie terrorystyczne oraz wszelkie działania zmierzające do jego unicestwienia, a z drugiej zagrywki i konspiracje ludzi postronnych, których zamiarem jest przejęcie władzy i zarobienie dużych pieniędzy.

Sam początek książki stanowi wyzwanie. Mamy tu politykę, trochę ciekawostek o polityce i jeszcze więcej polityki. Na szczęście, kiedy prezydent w końcu ucieka, sprawa rozkręca się na dobre. W grę wchodzą pościgi, zagrywki taktyczne oraz umiejętność negocjacji z wrogiem. Całość wypada dobrze, ale jakoś podskórnie liczyłam na więcej zwrotów akcji i napięcia.

Duet Clinton-Patterson sprezentował mi okazję do poznania prezydenckich kulis oraz tego, jak to jest działać pod bezustanną presją czasu, a przede wszystkim ludzi. Z powieści wynika też ciekawa refleksja o współczesnej demokracji, która sterowana jest głównie przez media społecznościowe, takie jak tweeter, facebook. Środki masowego przekazu doskonale wiedzą, co się sprzedaje: konflikty i podziały. Prawda tonie w medialnych emocjach dnia, bo najważniejsza jest oglądalność i sprzedaż informacji.

Czy prezydent uniknie śmierci wielu tysięcy ofiar i co tak naprawdę kryje się za kryptonimem "wieki ciemne"? Mimo kliku niedociągnięć książkę polecam.


Bill Clinton, James Patterson "Gdzie jest prezydent"
Ilość stron: 544
Wyd. Znak
Ocena: 4/6

sobota, 9 lutego 2019

Gdybyś tylko wiedziała - Hannah Beckerman


Lilly usiłuje odsunąć od siebie wspomnienie tego, co wydarzyło się tamtego dnia i co miało wydarzyć się potem. Gdyby nie weszła wtedy do pokoju... wszystko byłoby inaczej.

Blisko trzydzieści lat później bohaterka, wciąż śledzi karierę swojej siostry Jess. Ich kontakt urwał się bardzo dawno temu, ale wspomnienia tej nocy, pozostają w pamięci tak samo wyraźne. Jakim udem udało jej się zapomnieć? Jak wmówiła sobie, że jest niewinna czy może nie przeszkadza jej świadomość krzywdy,  jaką wyrządziła?

Obyczajówka o rodzinie i konflikcie, ale skrojona tak, że z napięcia można skórki obgryzać. Lawirowanie między wydarzeniami, zmiana bohaterów, urywanie wątków w najlepszym momencie - takich zabiegów wypadałoby odczekiwać od autorów kryminałów, a tu proszę taka niespodzianka! Smutek, zranione nadzieje, błędnie rozumiane poczucie odpowiedzialności. Przede wszystkim - marnowanie uciekającego czasu.

Hannah Beckerman stworzyła rewelacyjną opowieść o tajemnicach i tym, co dzieje się, kiedy ludzie przestają ze sobą rozmawiać. Czyta się na jednym oddechu - ogromnie polecam!


Hannah Beckerman "Gdybyś tylko wiedziała"
Ilość stron: 380
Wyd. Burda Książki
Ocena:" 5/6

piątek, 8 lutego 2019

Infekcja - Graham Masterton


Ostatni, finałowy tom słynnego cyklu Manitou. Harry Ersklin, mimo swojego wieku, nadal pała się wróżbiarstwem. Pewnego dnia karty przepowiadają mu katastrofę, która niechybnie ma się wydarzyć. Stojąc w konflikcie z prawem i generalnie nie mając wiele do stracenia, kolejny raz postanawia stoczyć walkę z indiańskimi duchami.

Tym razem złe moce odzwierciedlają się w szalejącej epidemii. Ludzie spluwający krwią i nawołujący by zabrali to od nich. Chorymi zajmuje się epidemiolog Anna Grey, jedna z kluczowych postaci w książce, która choć przeczy to jej naturze, daje się przekonać, że podłoże epidemii leży w świecie nadprzyrodzonym. Tu jej losy krzyżują się z Harrym i kolejny raz zaczyna się walka z demonami.

Infekcja to zacne zakończenie serii. Historia, która przez setek stron wspinała się na wyżyny i sromotnie z nich spadała, uzyskała wreszcie solidną puentę. Masterton w tym tomie wynagradza nam niedociągnięcia poprzednich historii. Jest tempo, jest akcja i zdecydowanie mniej niedorzeczności. Podoba mi się też motyw z zakonnicami, które zapowiadają nadejście epidemii.

Sądzę, że miłośników nie trzeba przekonywać. Bardzo dobry finał indiańskiej serii.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1741,3963,365-dni-cudownosci.html 
Graham Masterton "Infekcja"
Ilość stron: 408
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

środa, 6 lutego 2019

Opowiem Ci o zbrodni - praca zbiorowa

Opowiem Ci o zbrodni to projekt, w którym najlepsi autorzy kryminałów analizują sprawy morderstw, popełnionych w ostatnich latach w Polsce. W oparciu o akta sądowe oraz dokumenty policyjne wcielają się w rolę narratora usiłując odpowiedzieć na pytanie "dlaczego ludzie decydują się na takie kroki?".

Katarzyna Bonda, Igor Brejdygant, Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Katarzyna Puzyńska - sześć prawdziwych zbrodni, które wstrząsnęły krajem. Próba dostrzeżenia motywu w gąszczu poszlak. Bez ocenienia i dopuszczania emocji do głosu. 
Mi najsilniej w pamięci zapadła sprawa analizowana przez Martę Guzowską. Raz, że tyczyła się ona okolicy względnie mi bliskiej i znanej, a dwa, że autorka zrobiła to w tak wyjątkowy i przemawiający do odbiorcy sposób, że do teraz mam ciary na plecach.

Książka jest częścią projektu, który ma swoją kontynuację ma na telewizyjnym ekranie. Jeśli chcecie zobaczyć, jak piarze sprawdzili się w nowych dla siebie rolach (telewizyjnych prezenterów), koniecznie wyszukajcie program. Zapowiedzi odcinków znajdziecie m.in. na Ipla.tv.

Na początek przeczytajcie jednak książkę - według mnie warto!


Praca zbiorowa "Opowiem Ci o zbrodni"
Ilość stron: 280
Wyd. Kompania Mediowa
Ocena: 4/6

wtorek, 5 lutego 2019

Syrena i pani Hancock - Imogen Hermes Gowar

Opatrzność zabrała mu statek, dając w zamian syrenę. Tylko jak za jej sprawą ma spłacić wspólników, odzyskać majątek i jeszcze mieć za co żyć?

Pan Hancock inwestuje pieniądze w statek, który wypływa po cenne towary. Niestety jego kapitan sprzedaje go wraz z ładunkiem, aby za jego wartość nabyć dziwactwo budzące grozę. Osobliwym znaleziskiem jest syrena, a właściwie wysuszone ciało małego potwora.

Chcąc odzyskać chociażby część, przeznaczonych na to pieniędzy, pan Hancock postanawia wystawiać osobliwe stworzenie na widok publiczny. Tak zwraca na siebie uwagę właścicielki okolicznego domu uciech, która na jego nieszczęście (bądź szczęście) chce ubić z nim interes. Tak poznaje jedną z kurtyzan i zaczynają się jego prawdziwe przygody.

Imogen Gowar stworzyła książkę o niezwykłej atmosferze. XVIII wieczny świat, baśniowa otoczka i profesja, która od zawsze wywoływała u ludzi kłopotliwe zarumienienie. Idealnie komponuje się to z charakterami głównych bohaterów: niewinnym zachowaniem pana Hancocka oraz bezpruderyjnością kurtyzany. Do tego dochodzi zagadka morskiego stworzenia, piękny język i jakaś tęsknota za tym, jak żyło się dawnej.

I choć przeczy to, mojej lubiącej tempo logice, to poniższa książka jest jedną z lepszych, jakie ostatnio czytałam. Akcja jest tu powolna, opisów od groma, przełomowy moment właściwie nie istnieje, a cały tydzień tylko czekałam by znów usiąść do lektury.

Syrena i pani Hancock to debiut Imogen, ale już czuć, że jest niezwykle utalentowana autorka. Przeczytajcie koniecznie. Forma jest rewelacyjna!

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1741,3963,365-dni-cudownosci.htmlImogen Hermes Gowar "Syrena i pani Hancock"
Ilość stron: 510
Wyd. Albatros
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 4 lutego 2019

Ostatnie Królestwo - Bernard Cornwell

Ostatnie Królestwo to pierwszy tom poczytnej serii o wikingach. Wydana już częściowo jakiś czas temu, powraca w nowej szacie graficznej, a także, z obietnicą wydawcy, że tym razem przetłumaczone zostaną wszystkie tomy.

Opowieść rozpoczyna się w 866 roku, w Northumbrii na terenie twierdzy w Bebbanburgu. Nieopodal, w okolice Lindisfareny płyną trzy statki duńskie. Ludzie Północy szykuję się powoli do walki. Nasz bohater, zwany jeszcze wtedy Osbertem, ma zaledwie 9 lat. Umie już czytać i pisać. Jego ojciec, Ealdorman Uhtred, pewnego dnia wysyła do obozu duńskiego, swojego starszego syna, również Uhtreda. Niestety, syn już nie wraca z wyprawy, a raczej za sprawą wodza duńskiego, pod bramą twierdzy ląduje jego ścięta głowa. Tym samym, nasz 9 letni Osbert, staje się Uhtredem, dziedzicem, do którego należeć powinien Bebbanburg.

Kluczowym epizodem, na początku powieści, jest rok 867, kiedy to ojciec Uhtreda postanawia wesprzeć oddziały króla Osberta i Aelli. Wyruszają do Eoferwicu zmierzyć się z Duńczykami. Armia angielska upada, złapana w zasadzkę wikingów. A Uhtred, trafia do niewoli. Oszczędzony przez Ragnara.

W tym momencie należało by zakończyć ten przydługi wstęp. To co dzieje się dalej to niesamowicie opisana historia, młodego chłopca, który poznaje zupełnie inną kulturę. Jest niewolnikiem, ale tak naprawdę ma pełną swobodę. Ragnar traktuje go niczym swojego pierworodnego syna, a Uhtred zapowiada się na wyśmienitego wojownika.

Cornwell, świetnie wplata mitologię nordycką, mieszając ją z historiami o chrześcijaństwie. Co rusz dowiadujemy się co nieco o jednym i drugim. Poznajemy wikingów nie tylko od strony walecznych wojowników, ale również ich postrzeganie świata i ciągłą pogoń za poszukiwaniem żyznej ziemi, aby móc osiedlić się na stałe.

Historie opowiadane przez Uhtreda, są spójne, interesujące, pozwalające nam poznać ówczesny świat. Trudno jest w pierwszym tomie doszukać się jakiś niedociągnięć. Mam nadzieję, że kolejne będą trzymać równie wysoki poziom.


Bernard Cornwell „Ostatnie Królestwo"
Ilość stron: 492
Wyd. Otwarte 
Ocena: 5/6

czwartek, 31 stycznia 2019

Wszystkie życia Hedy Lamarr - Marie Benedict


Hedwig Kiesler to świetnie zapowiadająca się aktorka, zyskująca coraz większe uznanie sceny teatralnej.

Tuż po jednym ze spektakli, Heda zaczyna otrzymywać kwiaty od cichego wielbiciela. Dość szybko wychodzi na jaw, że to prezent od Fritza, mężczyzny znanego głównie z handlu bronią oraz współpracy z Mussolinim. Mimo towarzyszących Hedzie obaw, ich relacje stają się coraz bardziej poufałe, aż w końcu Fritz prosi ją o rękę. Jak potoczą się losy młodej żydówki i zwolennika faszystowskiej polityki? Czy taki związek może przetrwać w świecie, naznaczonym ideologiczną wojną?

Marie Benedict polubiłam od chwili przeczytania Pani Einstein - fabularyzowane biografii kobiety z której los, okrutne sobie zadrwił. I tak, biografie to zdecydowanie najmocniejszy punkt jej twórczości. Nie inaczej jest z Hedą Lamarr. Jej nazwisko do tej pory było mi kompletnie nie znane i pewnie dalej żyłabym w nieświadomości jej osiągnięć, gdyby nie ta książka.

Trudno oceniać czyjeś życie i doświadczenia, ale z takim "bagażem" ta powieść nie mogła się nie udać. Marie Benedict stworzyła piękną i wielowymiarową historię o determinacji, odwadze i niezapartej chęci odwetu. Gorąco polecam, bo nie tylko słowa mają moc!

Marie Benedict "Wszystkie życia Hedy Lamarr"
Ilość stron: 320
Wyd. Znak Horyzont
Ocena: 5/6

wtorek, 29 stycznia 2019

Amelka Kieł i władcy jednorożców - Laura Ellen Anderson


Drugie spotkanie z sympatyczną wampirzycą i grupą jej szalonych przyjaciół.

Pamiętacie księcia Tadżina, to ten bezczelny dzieciak, który w poprzedniej części ukradł Amelii jej ukochanego zwierzaka Dyńkę. Na szczęście ta wampirzyca ma wielkie serce nie potrafi długo chować urazy. Gdy ktoś potrzebuje pomocy, bez wahania rusza mu na ratunek. 

Tym razem dla dobra innych, Amelkę czeka prawdziwie niebezpieczna wyprawa. Musi udać się do Krainy Światła, gdzie na każdym rogu czają się jednorożce, gotowe wyskoczyć zza kolorowej tęczy. Ryzyko to podejmuje dla dobra Tadżina, chce spróbować razem z przyjaciółmi odnaleźć jego matkę Promyczka.  

Mało kto tak, jak Laura Anderson, potrafi z jednakową siłą, oczarować zarówno dużego, jak i małego czytelnika. Wykreowany przez nią świat fascynuje każdego, a oryginalni bohaterowie zaskarbiają całą naszą uwagę. 

Amelka Kieł i władcy jednorożców to opowieść o sympatii, odwadze i dążeniu do celu. Mam nadzieję, że szybko pojawi się kontynuacja :)


Laura Ellen Anderson "Amelka Kieł i władcy jednorożców"
Ilość stron: 224
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Kiedy Pan Piecho gryzie - Brian Conaghan

Pamiętam, jak za nastolatki zaczytywałam się w książkach o trudnej młodzieży i problemach, jakie dotykają młodych ludzi. Wtedy prym wiodła seria Jany Frey (jej tytuły do dziś stoją na mojej półce), stąd od dnia zapowiedzi dopilnowałam historię Briana. I choć z wiekiem odbieram takie książki już zupełnie inaczej i wymagam od nich znacznie więcej, nie zmienia to faktu, że ich obecność w życiu młodzieży jest niezwykle ważna.
*****

Kiedy Pan Piecho gryzie to historia nastoletniego Dylana, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej wybuchowy, a jego ciałem zaczynają kierować mimowolne tiki.

Brian Conaghan stworzył książkę, która trafić ma przede wszystkim do młodego czytelnika i to powinno się udać. Szesnastolatek na swój sposób próbuje oswoić się z tym, co się dzieje i co go czeka. Trochę aż nazbyt swobodnie stara się zagłuszyć własne obawy. Mi osobiście brakowało tu większej roli matki, jej uczuć, strachu, rodzących się na pewno wątpliwości dotyczących tego, jak ludzie postronni będą postrzegać jej dziecko.

Jednak największych utrudnieniem w odbiorze był dla mnie wykorzystany tu język. Książka napisana jest w koszmarnym, slangowym stylu. Ma to odzwierciedlać wiek i charakter głównej postaci, ale mam wrażenie, że niepotrzebnie trywializuje sytuację Dylana oraz jego chorobę. Sam proces narastania objawów, ich świadomości, wybuchowości oddany jest bardzo wiernie i dokładnie, tylko właśnie przez wykorzystany język trudno było mi się na nim skupić.

Podziwiam matkę Dylana, ale też dziwie się, że tak późno wtajemniczyła syna w to, co się dzieje. Że widząc zaostrzenie objawów, nie zapoczątkowała rozmowy, przy której wyjaśniłaby też inną, opacznie zrozumianą sprawę.

W kategorii literatury dla młodzieży dałabym książce mocne cztery, ale czytelnik o większych oczekiwaniach będzie raczej zawiedziony.


Brian Conaghan "Kiedy Pan Piecho gryzie"
Ilość stron: 384
Wyd. YA!
Ocena: 3/6

sobota, 26 stycznia 2019

Bezbronne - Taylor Adams


Ciemna, grudniowa noc. Zamieć śnieżna szaleje w najlepsze, ale Darbs ma to totalnie za nic. Pędzi na złamanie karku swoją hondą sivic, aby przed operacją zdążyć porozmawiać z matką. Chce ją przeprosić i powiedzieć jak bardzo ją kocha. Poprosić o wybaczenie nim będzie za późno.

Nagle na górskim odcinku drogi, jej samochód traci przyczepność. Dziewczyna zmuszona zostaje zatrzymać się w przydrożnym punkcie obsługi podróżnych. W raz z nią jest tu jeszcze czwórka nieznajomych, uwięzionych w śniegu, tak samo jak ona. Tak, przemarznięta i głodna, dowiaduje się, jak fatalna już noc, może skierować się w jeszcze gorszą stronę. 

Nie miałam ostatnio szczęścia do kryminalnych zagadek, ani do thrillerów, rzekomo mrożących krew w żyłach. Bezbronne to jednak zupełnie coś innego. Powieść Taylora Adams nie jest idealna, ale bardzo skutecznie przykuła moją uwagę. Skupienie akcji w jednym miejscu, mała ilość bohaterów, tempo, które szalone jest już na początku, a potem dodatkowo przyspiesza. 

Podobało mi się od pierwszej do ostatniej strony. Jest tu intryga, zaskoczenie, pościg, nawet strzelanka. Książkę pochłonęłam na dwa posiedzenia - to chyba najskuteczniejsza rekomendacja.

Taylor Adams "Bezbronne"
Ilość stron: 370
Wyd. Otwarte
Ocena: 5/6
Premiera: 13.02.2019 r. 

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Weź się ogarnij - Pani Bukowa


Co robić, żeby w ogóle nic nie robić i być zadowoloną z życia? Jak pielęgnować swoją strefę komfortu oraz dobre przyzwyczajenia? 

Weź się ogarnij to poradnik życia na opak czyli kolejne wcielenie Pani Bukowej i jej porad anty-motywacyjnych.

Wydawać by się mogło, że taka książka to jedynie czysta rozrywka na chwile, gdy rzeczywiście nie wiemy co ze sobą zrobić. Moim zdaniem to bardziej poradnik na temat tego, jak nauczyć się odpoczywać i że zdrowy egoizm oraz pielęgnacja strefy komfortu, nie są niczym złym.

Są tu i kolorowanki, i rysunki, polecenia graficzne, nawet osobliwe sudoku! Pomysłowość autorki totalnie nie zna granic, a czytelnik świetnie się bawi pławiąc się (pozornie!) w nicnierobieniu.

Weź się ogarnij to cudowna przeciwwaga dla świata ogarniętego produktywnością i obsesją organizowania czasu. Polecam każdemu - bez wyjątku.


Pani Bukowa "Weź się ogarnij"
Ilość stron: 208
Wyd. Flow Books
Ocena: 4/6

piątek, 18 stycznia 2019

Pachnidło. Historia pewnego mordercy - Patrick Süskind

"Pojmował teraz jasno, dlaczego tak twardo i zawzięcie czepiał się życia: miał być twórcą zapachów. I to nie byle jakim. Miał zostać największym perfumiarzem wszechczasów".

Jan Baptyst Grenouille od samego początku był inny i wzbudzał swym istnieniem nie tyle podejrzliwość, co niezrozumiałą odrażę i strach otoczenia. Odtrąciła go mamka, mich z klasztoru Saint-Merri, dopiero Madame Gaillard zdała się opanować swą niechęć, ale wyłącznie dlatego, że wypadek pozbawił ją węchu.

Człowiek, który nie posiada własnego zapachu, za to jego zmysł wyczulony jest nawet na najmniejsze aromaty. I choć Jan jest dopiero dzieckiem - osobliwym, niepotrzebującym do życia właściwie niczego więcej prócz strawy i świętego spokoju, to i tak blisko do połowy historii nic nie zwiastuje, jak wielkie spustoszenie wywoła ten człowiek. Większość historii spędza w odosobnieniu, ludzi przede wszystkim unikając a nie szukając wśród nich poklasku. Problem pojawia się w momencie, gdy budzi się w nim żądza miłości, jednak nie tej ludzkiej, kierowanej do drugiego człowieka, lecz żądza panowania nad tłumem.

Tak Grenouille do perfekcji opanował wywieranie wpływu na innych za pomocą zapachu. Mógł udawać niewidzialnego, zbudzać politowanie, a nawet respekt. Wszystko zależało od mieszanki, jaką wykorzystał. 

Patrick Süskind stworzył rewelacyjną opowieść o geniuszu i szaleńcu. Jego historia zaczyna się niewinne, by z każdą kolejną kartką i rozdziałem, oddziaływać na czytelnika coraz silniej.

"Zapach bowiem jest bratem oddechu. Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, jeżeli chcą żyć. I zapach idzie prosto do serc i tam w sposób kategoryczny rozstrzyga o skłonności lub pogardzie, odrazie lub ochocie, miłości lub nienawiści. Kto ma władzę nad zapachami, ten ma władzę nad sercami ludzi".

Klasyka, wykorzystana niedawno jako motyw przewodni serialu. Gorąco polecam jedno i drugie.

Patrick Süskind "Pachnidło"
Ilość stron: 256
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5/6

czwartek, 17 stycznia 2019

Marzycielki - Jessie Burton

Poznajcie dwanaście niezwykłych dziewcząt, księżniczek, których matka zginęła w wypadku samochodowym, a ojciec zgorzkniał i przez smutek pogrążył się we własnym wnętrzu. Nie dość, że odebrał im muzykę i książki, co teoretycznie miało je ochronić przed niebezpieczeństwem, to w napadzie złości zabronił jeszcze opuszczania pałacu. Odizolowane i pogrążone w żałobie, czuły się równie martwe, jak ich matka. Tu jednak smutek przerodził się w gniew.

Jedyne nad czym król nie miał kontroli, to wyobraźnia jego córek. Wyobraźnia, która z czasem zaczęła wymykać się spod kontroli. Tak dziewczyny poznały pewien sekret, a właściwie odnalazły drzwi i pięćset trzy schody za nimi...

"Granica dzieląca rozsądek od szaleństwa jest doprawdy wyjątkowo cienka". 

Baśń autorstwa Jessie Burton to książka z jednej strony pełna niesamowitości i magii, a z drugiej, zupełnie jak jej słynna już Miniaturzystka, twardo trzymająca się ziemskich zasad. Pustka po stracie bliskiej osoby, walka o własne prawa, poczucie sprawiedliwości, w końcu akt odwagi by dokonać niemożliwego.

I aż trudno uwierzyć, jak wiele treści Jessie Burton zdołała zmieścić na tych niespełna stu sześćdziesięciu stronach książki, adresowanej właściwie do każdego. Dziecko zachwyci w nim świat cudów i zwierząt, a dojrzałego czytelnika siła, tkwiąca w tych odważnych siostrach.

Co tu dużo mówić - uwielbiam panią Burton w każdej jej odsłonie!

Jessie Burton "Marzycielki"
Ilość stron: 160
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 27.02.2019r.