środa, 26 czerwca 2019

Fajbus. 997 przypadków z życia - Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz


Twórca Magazynu kryminalnego 997, w końcu uchyla rąbka swoich tajemnic.  

Globtroter (był w 150 krajach), felietonista (pisywał m.in. do Angory), znawca mody, dobrej kuchni, głównie jednak wypadałoby go nazywać dziennikarzem śledczym, bo przyczynił się do zatrzymania wielu bezwzględnych przestępców, za co do dziś otrzymuje pogróżki.

Michał (a właściwie Marian) Fajbusiewicz - człowiek obowiązkowy, pełen pasji i werwy do życia. Pewnie jestem w mniejszości, ale nie pamiętam programu 997. Wiem, że takie coś istniało, ale żeby to oglądać... Nie mniej jestem zaskoczona, jak szczerze i otwarcie opowiada on o sobie, o swoim dzieciństwie, tym, że nie ma kontaktu z bratem, a rodzice wychowywali ich bardzo surowo. 

Fajbus. 997 przypadków z życia to przede wszystkim opowieść o człowieku, który zaraża pasją i przeraża wewnętrzną determinacją. Jego życiorys śmiało nadaje się na film, a obserwacje wzbudzają w głowie wiele dodatkowych pytań. Fajbusiewicz właściwie poddawał się temu, co przynosił mu los, nie zależnie czy była to wakacyjna praca nad morzem czy plany jego dowódców, gdy trafił do wojska. Wygadany, łatwo nawiązujący kontakt odnajdywał się w każdym środowisku i pozostało mu to do dziś.

997 przypadków z życia to wywiad rzeka, będący podróżą przez zmieniającą się Polskę - myślę, że osoby z roczników poniżej lat 90-tych, wyciągną z niej najwięcej.


Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz "Fajbus. 997 przypadków z życia"
Ilość stron: 284
Wyd. Kompania Mediowa
Ocena: 4/6

wtorek, 25 czerwca 2019

Stephen King: Instrukcja obsługi - Robert Ziębiński

Pisarz, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Autor komiksów, opowiadań, scenariuszy. Jego twórczość na stałe wpisała się w popkulturę, co więcej zaczęła nadawać jej określony kierunek i kształt. 

Sama fanką Stephena Kinga bym się nie nazwała. Wiem o nim zdecydowanie zbyt mało, a i książek na koncie nie mam za wiele. Nie zmienia to jednak faktu, że ta postać niesamowicie mnie fascynuje i z ogromną przyjemnością dowiedziałam się o niej zupełnie nowych rzeczy (mnóstwa rzeczy!). 

Stephen King: Instrukcja obsługi to obszerny i skrupulatnie przygotowany przewodnik, po twórczości amerykańskiego pisarza. To zbiór zarówno wszystkich jego książek, jak i ich ekranizacji, tomów opowiadań, a nawet powieści wydawanych pod pseudonimem Richarda Bachmana. Robert Ziębiński w swych analizach wykracza dużo dalej niż zarys fabuły. Są to mini historie powstawania poszczególnych książek, odniesienia do jego biografii, życia rodzinnego oraz używek. Również wywiady ze współtwórcami, aktorami, polskimi pisarzami.

Jak do tej pory koło Kinga przechodziłam w zasadzie obojętnie - gdy była okazja czytać, to czytałam, specjalnie jednak nie szukając - tak obecnie mam listę pięciu powieści na już i na natychmiast. Pierwszy jest Worek kości (zdaniem Ziębińskiego jedna z najlepszych współczesnych powieści gotyckich, jakie powstały) i nie mogę się go doczekać.

Fantastyczna, wyczerpująca, inspirująca i co ważne - łatwa w przyswojeniu. Polecam, genialna rzecz!

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html

Robert Ziębiński "Stephen King: Instrukcja obsługi"
Ilość stron: 576
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Wisząca dziewczyna - Jussi Adler-Olsen

Departament Q wyrusza na Bornholm. To tam jeden z oficerów, dokładnie w dniu przejścia na emeryturę, odbiera sobie życie na oczach zgromadzonych kolegów. Jego decyzja ma bezpośredni związek ze sprawą, która przez ostatnie lata nie dawała mu spokojnie spać, mowa tu śmierci siedemnastoletniej dziewczyny, której ciało zostało znalezione na drzewie. Co więcej, syn policjanta na wieść o tym, co się stało, również popełnia samobójstwo. Carl, Rose i Assad, choć bez przekonania, postanawiają ruszyć tym tropem.

Wisząca dziewczyna to kryminał, który potrzebuje czasu, aby nas do siebie przekonać. Pierwsza połowa szła mi bardzo opornie - nie wiem czy to przez retrospekcje i wbrew pozorom, nudnawe nawiązania do sekty czy też to wina obecności Rose, której szczerze mówiąc po prostu nie lubię. Na szczęście Jussiego cały czas trzyma się czarny humor, więc czego nie dograła akcja, dopowiedzieli bohaterzy.

Generalnie trzeba nie lada wyobraźni by tworzyć tak rozbudowane i wielowątkowe zagadki. Adler zadziwia mnie za każdym razem, gdy sięgam po jego książki. Pisarz dawkuje napięcie stopniowo, lubi wodzić czytelnika za nos, zaskakuje. Wisząca dziewczyna to kolejny dowód jego szerokich zainteresowań i umiejętności. Nie jest to moja ulubiona książka jego autorstwa, ale z niecierpliwością czekam na następne.


Jussi Adler-Olsen "Wisząca dziewczyna"
Ilość stron: 496
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 4/6

sobota, 22 czerwca 2019

Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót - Stefan Darda

"Jeśli do stu dni nie wrócę, wiedzcie, że spokojnym jak morze - nie miałem pojęcia, co oznaczały te słowa. Wiedziałem natomiast, że skończyło się dla mnie pożegnanie, a rozpoczął czas żałoby".

W dniu wyjścia z więzienia Jakub dostaje przykrą wiadomość - jego wuj, ostatni członek rodziny na którego mógł liczyć, odebrał sobie życie wyskakując z okna. I choć jego ręce były wiązane, policja nie ma wątpliwości, że śmierć była samobójcza. Świadczy o tym zamknięte mieszkanie oraz pożegnalny list pozostawiony na stole. Tylko, że list, tak dokońca odejścia wcale nie sugeruje. To raczej zaszyfrowana informacja, nawiązująca do pewnego magicznego przedmiotu. 

Stefan Darda to jeden z najciekawszych, rodzimych autorów grozy. Uwielbiam aurę tajemniczości, która towarzyszy wszystkim jego książką oraz to, jak sprawie łączy ze sobą światy magiczne z dobrze znaną nam codziennością. Nie inaczej jest w Przebudzeniu, choć tu historia dopiero się zaczyna i jeszcze trudno ocenić, w jakim kierunku się rozwinie.

Przebudzenie zmarłego czasu to opowieść o niesprawiedliwości i krzywdzie, jaką wyrządza plotka. Rzecz o agresji, o nowym początku, a także o słowiańskim amulecie - przemyskiej gemmie, który istnieje naprawdę i od lat krążą na jego temat niesamowite pogłoski.

Jestem zaintrygowana. Zobaczymy jak seria rozwinie się dalej.


Stefan Darda "Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót"
Ilość stron: 320
Wyd. Akurat
Ocena: 4/6

środa, 19 czerwca 2019

Ale z naszymi umarłymi - Jacek Dehnel

"Problem z pogranicza nielegalnej emigracji i metafizyki".

Powieść oparta na absurdzie, bo jak inaczej nazwać można hordy nieumarłych, kroczących w stronę Wawelu. Tak moi drodzy, w najnowszej powieści Jacka Dehnela, ciała powstają w grobu, ale nie po to aby siać śmierć oraz zniszczenie, tylko po to by iść, iść w bliżej nieznanym celu. 

Gdy początkowy szok ustępuje miejsca ciekawości, daje o sobie znać polska żyłka do interesów. Atrakcja turystyczna, potencjalni nowy wyborcy, cóż biznes jest biznes, nawet ten trupem lekko śmierdzący. 

Obraz dopasowywania się społeczeństwa do nowej rzeczywistości, a właściwie próba ukazania, jak przekuć na swoje, to co aktualnie dzieje się w państwie. Zarówno partie polityczne, jak i ruchy religijne, może nie od razu, ale jednak i tak zaczynają kreować swoje programy, żeby zjednać sobie nowych wyznawców. Dehnel świetnie to ilustruje i myślę, że za sprawą zombie, obnaża wiele współczesnych problemów.

"Wydawało się, że nie ma już słów, których nie dałoby się, czy choćby nie wypadało wypowiedzieć, tez, których nie sposób postawić, obelg i skarżeń, które nie mają prawa paść publicznie".

Ale z naszymi umarłymi to tylko pozornie opowiastka rodem z fantasy. Po wcześniejszym spotkaniu z Krivoklatem, pamiętałam Jacka Dehnela, jako autora powieści trudnych i wymagających skupienia. Tym razem stwierdzam, że potrafi on w bardzo humorystyczny i zdystansowany sposób, opisywać skomplikowane społeczne relacje, a przy okazji po prostu umilać czas. 

Zaskakująca, nietuzinkowa, oryginalna lektura.


Jacek Dehnel "Ale z naszymi umarłymi"
Ilość stron: 304
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6
Premiera: 19 czerwca 2019 r.

wtorek, 18 czerwca 2019

Matka - S.E. Lynes

Kim jest matka? Czy tą która nas wychowała? Urodziła? A może w pewnym momencie, po prostu pokochała? Gdzie leżą granice matczynej miłości i jak wiele w imię tego uczucia, jesteśmy w stanie zrobić?

Christopher od zawsze czuł wokół siebie coś, jak gdyby pętlę, zaciskającą się, gdy tylko pozwalał swoim myślom, swobodnie odpłynąć. Dziś już wie, że wszystko przez to, że za dziecka został adoptowany. I choć rodzina nigdy nie dała mu odczuć, że jest inny, on mimo wszystko izolował się od bliskich. Dziś w dniu osiemnastych urodzin wypełnił dokumenty i rozpoczął swoją podróż. Drogę do poznania historii, a może raczej do zatracenia się w marzeniu...

Jak pisze sama autorka, Matka to książka o głębokiej potrzebie przynależności i świadomości tego, kim się jest. Myślę, że śmiało można to też nazwać książką o obsesji, o pragnieniu, które zaślepia zdrowy rozsądek oraz prowadzi do tragedii.

S.E. Lynes genialnie snuje swoją opowieść. Właściwie biorąc książkę do ręki, spodziewałam zupełnie innej historii niż ta, która w finale się wyłoniła - jednak zmiana ta wypada, wyłącznie na jej korzyść. Osobowość Christophera, jego myśli, czyny... Cały rys tej postaci, to jak powoli wnikamy w jego psychikę - tego nie da się opisać, to po prostu trzeba odczuć.

Matka to powieść będąca dla mnie wielką niespodzianką. Fascynuje, przeraża, osacza historią.

S.E. Lynes "Matka"
Ilość stron: 324
Wyd. Vesper
Ocena: 4/6

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Moje przyjaciółki z Ravensbrück - Magdalena Knedler

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy, w przypadku tej książki to okładka. Piękna, symboliczna... idealnie współgrająca z jeszcze piękniej opisaną treścią.

Moje przyjaciółki z Ravensbrück to fikcja, ale oparta na faktach i zeznaniach prawdziwych więźniarek. Maria, Sabina, Bente i Helg - silne, walczące kobiety, które mimo okrucieństwa wojny, nie zapomniały o swoim człowieczeństwie. Poddawane eksperymentom i zmuszane do nadludzkiej pracy, jeszcze bardziej wspierały siebie na wzajem, a przede wszystkim dałby o to, co zawsze przyniosło im ukojenie, czyli o sztukę.

Magdalena Knedler to tuż koło Patrycji Pelicy (Wszystkie kolory życia), rodzima pisarka, która oczarowała mnie słowem. Tej magi nie da się opisać, a przynajmniej ja tego nie potrafię. W ich książkach się tonie i przepada z kretesem. Dotykają one spraw trudnych, ostatecznych, okrucieństw, którym nikt nie zaprzeczy, a mimo to gdzieś tam w środku zawsze pozostaje nadzieja.


Magdalena Knedler "Moje przyjaciółki z Ravensbrück"
Ilość stron: 432
Wyd. Mando
Ocena: 5,5/6

piątek, 14 czerwca 2019

Jak uratować świat - Areta Szpura

Kiedy jedna założycielek odzieżowej firmy Local Heros postanawia zmienić branżę i zająć się ochroną środowiska, to znak, że sprawa staje się poważna. W końcu moda to jedna z najlepiej rozwijających się i przynoszących zyski gałęzi przemysłu, ale dla Arety są rzeczy ważne i ważniejsze oraz takie, z którymi absolutnie dłużej nie możemy zwlekać.

Jak uratować świat to książka pełna merytorycznych rad i konkretnych rozwiązań na rodzące się problemy. Areta nie wypowiada się na tematy, której dla niej samej bywają trudne - chętnie oddaje głos ekspertom, którzy najlepiej znają się na danej kwestii i w rozumiały oraz przejrzysty sposób, kreślą obraz danej sytuacji. Co jednak ważne, autorka daleka jest od popadania w skrajność i świetnie rozumie, że wielkich zmian nie da się wprowadzić od razu. 

Jak uratować świat to właściwie mały instruktarz życia oraz prowadzenia domu. Prócz dobrych nawyków dla środowiska uczy nas przede wszystkim zaradności i przydatnych trików chociażby w radzeniu sobie z plamami czy planowaniem posiłków. W skład kolejnych rozdziałów wchodzą zarówno kulinarne przepisy, jak i opisy składu tkanin, różnych środków transportu, a nawet pomysły jak się organizować i zachęcać innych do wspólnego działania. Mocną stroną książki jest też jej wydanie - kolorowe, przejrzyste i od razu nasuwające skojarzenia z recyklingiem.

Według mnie - obowiązkowa lektura dla każdego mieszkańca Ziemi.

Areta Szpura "Jak uratować świat"
Ilość stron: 304
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

środa, 12 czerwca 2019

Po dobrej stronie - Spencer Quinn

LeAnne Hogan to świetny żołnierz, a jednocześnie też jedna z ofiar wojny w Afganistanie. W trakcie akcji organizowanej pod kryptonimem Nocny pociąg, LeAnne traci nie tylko oko, ale przede wszystkim kawałek swojej duszy. Czując się odpowiedzialną za śmierć sześciu osób, Hogan nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca i ucieka ze szpitala dla weteranów. Błąkając się po świecie spotyka wreszcie bratnią, czworonożną istotę. I dopiero tu, tak naprawdę wszystko się zaczyna...

Po dobrej stronie to bardzo emocjonalna i niespieszna książka. Miałam zwyczajnie nastrój na coś innego, głębszego i się nie zawiodłam. Trudno mi ocenić, na ile Spencer Quinn wiernie oddała psychologię byłych żołnierzy, jednak uwierzyłam każdemu, napisanemu przez nią słowu. Historia LeAnne przepełniona jest bólem, pustką i samotnością. Kobieta wini siebie, choć nie do końca w ogóle wie, co się wtedy wydarzyło. 

Spokojna książka, która budzi emocje, a na końcu zostawia nadzieję. Polecam. Bardzo duża i miła niespodzianka.


Spencer Quinn "Po dobrej stronie"
Ilość stron: 408
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

wtorek, 11 czerwca 2019

Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki - Michał Rusinek

"Czasy są ostatnio coraz bardziej niepewne. Nie wiemy, co przyniesie jutro, nie wiemy, w jakim świecie się obudzimy. Coś, co jeszcze niedawno ktoś powiedział żartem, za chwilę może stać się rzeczywistością, bo ostatnio rzeczywistość śmiało przekracza granice absurdu".

Kontynuacja Pypciów na języku to jeszcze większa dawka lapsusów słownych i komicznych sytuacji, które stały się ich następstwem, ale tym razem w wersji anty-poradnika!

Każdy z nas zna człowieka, który na wszystko ma złote rady. Na choroby, niepogodę, idealne ciasto, albo przetrwanie w leśnej głuszy. I właśnie dziś Michał Rusinek kłania się w pas, takim osobom. Autor wziął na tapetę wszelkie poradniki i w dwunastu felietonach w barwny oraz prześmiewczy sposób, obnaża ich różne absurdy. Jak być inteligentnym, jak zostać paryżanką, jak tatuować, a przede wszystkim - jak przetrwać koniec świata? Rozbieżność tematów jest ogromna, a co jeden to ciekawszy.

Rozpływałam się nad Pypciami, będę się rozpływać i nad Niedorajdą. Uwielbiam to jak Rusinek pisze i jak przeszywająco patrzy na współczesny czas. Jego teksty są uniwersalne i nawet fakt, że część powstała kilka lat temu (zbiór obejmuje lata 2017-2019), nic nie ujmuje z ich społecznej aktualności. 

Kupujcie, czytajcie i polecajcie dalej!


Michał Rusinek "Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki"
Ilość stron: 200
Wyd. Agora
Ocena: 5,5/6

poniedziałek, 10 czerwca 2019

To, co zostaje - Tim Weaver


Ośmioletnie bliźniaczki i ich matka, padają ofiarą morderstwa, które media nazwały "wyjątkowo odrażającym i brutalnym". Przydzielony do sprawy Colm Healy, mimo upływu lat, wciąż nie może się pogodzić z faktem, że sprawca nie został ukarany. Dochodzenie staje się jego obsesją, niszczącą i palącą przede wszystkim jego życie rodzinne.

Dokładnie sześć dni temu, Healy zadzwonił do Davida Rakera z prośbą o pomoc, aby znaleźć nieuchwytnego zabójcę, od którego wszystko się zaczęło. Dziś nikt nie wie, gdzie się Colm zapodział, a David Raker, detektyw zajmujący się poszukiwaniem zaginionych ludzi, jest ostatnią osobą, która widziała go żywego.

Seria o Davidzie Rakerze liczy sobie już sześć tomów, a ja spotykam się z nim dopiero po raz drugi. Nie mam pojęcia, jak to wszystko się zaczęło, ale w ogóle nie przeszkadzało mi to w lekturze. Każda z części to niezależny byt, w którym jedynie warstwa obyczajowa na swój ciąg dalszy.

I może książka pod kątem sprawy oraz jej prowadzenia, nie jest niczym szczególnym. Brak tu wyjątkowych rozwiązań czy oryginalnych metod śledczych, ale jest to opisane w tak barwny i porywający sposób, że nie sposób odłożyć książkę na bok. Serio - jak ten Weaver pisze! Tekst po prostu płynie, porywając nas po drodze.

Wciągająca, rewelacyjnie opisana historia. Polecam gorąco!
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html
Tim Weaver "To, co zostaje"
Ilość stron: 560
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

czwartek, 6 czerwca 2019

Teoria opanowywania trwogi - Tomasz Organek


Muzyk, kompozytor, piosenkarz, autor tekstów, pisarz. Jeszcze przed poznaniem książki byłam dla niego pełna uznania, bo człowiek o "znanej twarzy" napisał POWIEŚĆ. Historię z fabułą, bohaterami, a nie kolejny wywiad rzekę czy wątpliwej jakości autobiografię. I nie na spółkę z kimkolwiek. Samemu, od podstaw. 

Teoria opanowywania trwogi to historia Borysa, który rusza w podróż z Anetą, by zdążyć na pogrzeb jej ojca. Ich wspólna jazda samochodem pełna jest dziwacznych zdarzeń i przypadków, ale tak naprawdę staje się sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. 

Książka to kopalnia przemyśleń i obserwacji współczesnego świata, odważyłabym się nawet powiedzieć, że akcja to tylko dodatek, pretekst pozwalający dać upust myślom na temat tego,  co może przeżywać współczesny czterdziestolatek, zawieszony gdzieś pomiędzy tym czego oczekiwał, a co mu się przytrafiło. Borys to singiel uwięziony w roli dziennikarza plotkarskiej witryny, człowiek, który połowę życia ma już za sobą, a wciąż stoi na rozdrożu, nie wiedząc w którą stronę się udać.

Od Teorii właściwie niczego nie oczekiwałam. Przyznaję, że do lektury skłoniło mnie głównie nazwisko autora, a potem okładka. Zarysu fabuły nie czytałam, dopiero w trakcie powstały nadzieje na coś pokroju Grażyny Plebanek albo Joanny Bator...

Teoria opanowywania trwogi  to powieść drogi, pełna zwrotów akcji, jednak pozbawiona magnetyzmu. Czyta się szybko, przyjemnie, przemyśleniom nie odmówię racji (przynajmniej tym, które byłam w stanie zrozumieć) tylko, że to wszystko wypada, jakoś tak płasko i banalnie.  

Historia z potencjałem, jednak na słowa zachwytu Tomasz Organek musi jeszcze zaczekać.


Tomasz Organek "Teoria opanowywania trwogi"
Ilość stron: 352
Wyd. W.A.B.
Ocena: 3,5/6

wtorek, 4 czerwca 2019

Porachunki - Yrsa Sigurðardóttir

Huldar i Freya znowu się spotykają. Po pechowym rozwiązaniu sprawy z poprzedniej części, oboje zostali zdegradowani i odesłani do wykonywania mniej istotnych prac. I generalnie pewnie nic, nie było by w stanie nakłonić Frei do ponownego zabrania się z Huldarem, gdyby nie fakt kolejnej zagadkowej sprawy.

W kapsule czasu, wykopanej właśnie na terenie szkoły, ktoś ukrył list z pogróżkami. Czas dokonania zemsty na wybranych osobach podobno właśnie się dokonuje, a Huldar usiłuje rozwikłać na ile jest to poważna sprawa. Przypadek czy też nie, idealnie zgrywa się to z odnalezieniem amputowanych dłoni. Według lekarskich badań ofiara żyła, gdy sprawca dokonywał swojego dzieła.

Porachunki to kolejna powieść Yrsy Sigurðardóttir, która silnie nawiązuje do spraw społecznych oraz zimowy milczenia, często występującej, gdy sprawa dotyczy ludzi na wyższych urzędach. W tej batalii nie chodzi o to kto ma rację, ale kto dysponuje większymi pieniędzmi i w imię osobistego sukcesu, jest w stanie ukryć nawet najgorsze zbrodnie.

To, co u Yrsy zawsze jest mocnym punktem, to ludzie. Lubię obserwować, jak rozwijają się relacje głównych bohaterów. Jak działają sobie na nerwy, a mimo to nie są w stanie stłumić wzajemnej sympatii. Zresztą cała warstwa obyczajowa niczym nie odstaje od prowadzonego śledztwa.

Jest napięcie, tajemnica, słowem bardzo udana książka.


Yrsa Sigurðardóttir "Porachunki"
Ilość stron: 400
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Droga - Cormac McCarthy


Zagłada według McCarthy'ego, to cisza wypełniona dymem i obrazem płonących lasów. Porażająca w swej prostocie opowieść o wędrówce ojca i syna, stała się najważniejszym tytułem w nurcie post-apokaliptycznym i wcale się temu nie dziwię.

W Drodze znajdziemy sceny, które mrożą krew w żyłach, akty kanibalizmu oraz przemoc, która na nikim nie robi już wrażenia. Jednak tym, co przede wszystkim, czyni tę powieść wyjątkową jest klimat - szary, zamarły w bezruchu świat i dwójka wędrowców walcząca o życie.
Druzgocące wrażenie wywołuje też spokój. To jak dziecko przechodzi z tematyką śmiercią do porządku dziennego, pytając jaki czeka je koniec, w trakcie najzwyklejszej rozmowy. W tym świecie nie ma czasu na konwenanse. Gdy deszcz leje się z nieba, a na każdym kroku czają się ludzkie bestie, jedyne co ma jakiekolwiek znaczenie, to znaleźć w sobie odwagę by przetrwać jeszcze jeden dzień. 

Uwielbiam takie niepozorne książki, pełne wymownych scen i oszczędnych dialogów. Klasyka, którą koniecznie musicie poznać!

Świat po zagładzie:

Cormac McCarthy "Droga"
Ilość stron: 268
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6