piątek, 31 stycznia 2020

H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu - Michel Houellebecq


"Bowiem życie to zło".

Zew Cthulhu, Coś na progu - myślę, że większość ludzi nawet jest nie zna ich treści, to dobrze kojarzy tytuły opowiadań, a tym bardziej ich autora - Howarda Phillipsa Lovecrafta. Ciekawostką jest, że styl pisarki Lovecrafta wziął się ze zmęczenia światem. Od osiemnastego roku życia, przez kolejnych dziesięć lat odciął się od życia społecznego i nie opuszczał swojego mieszkania, kontaktując się jedynie z matką. Wpadł w coś na styl letargu, z którego potem wyłoniła się cała jego twórczość. 

Mało kto wie, że ten bez wątpienia utalentowany, a zarazem jeden z najbardziej przełomowych twórców grozy, był na wskroś rasistowskim człowiekiem i świadomym swej postawy ignorantem. HPL nie lubił rzeczywistości jako takiej, a tym bardziej jej banalności. Już od pierwszych zdań swych opowiadań kreował nowy świat, bazując na doznaniach zmysłowych, gdzie klimat tworzonej historii miał oddziaływać na wszystkie zmysły czytelnika.

Bardzo nieufnie podeszłam do tej książki. Słabo znam Lovecrafta i całkowicie nie znam Houellebecqa, jednak Przeciw światu, przeciw życiu okazało się być fascynującym studium człowieka,  a zarazem portretem jego osamotnienia, które wyłącznie na pozór było świadomym wyborem. Książka napisania jest przyjemnym językiem, dotyka nie tylko osoby autora i jego twórczości, lecz zarazem czasów w których przyszło mu żyć, a nawet losu, który wyjątkowo mu nie sprzyjał. Na skutek licznych sytuacji, jego postawa wobec świata stawała się coraz bardziej radykalna, a twórczość mroczniejsza i doskonalsza.

Jeśli ciekawi was skąd wzięła u Lovecrafta niechęć do Freuda, jego absolutny antyerotyzm, pogarda dla pieniądza, a przede wszystkim pomysły na fantastyczne historie, musicie sięgnąć po tę książkę. Mała rozmiarem, za to bogata treścią. Spore i miłe zaskoczenie.


Michel Houellebecq "H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu"
Ilość stron: 144
Wyd. Literackie
Ocena: 5,5/6

środa, 29 stycznia 2020

Olive powraca - Elizabeth Strout

Była nauczycielka, kobieta powściągliwa, raczej oschła i o niewyparzonym języku. Oto cała Olive Kitteridge. I choć niewielu ludzi darzy ją są sympatią, niemal wszyscy darzą ją szacunkiem. Jakimś trafem zawsze wie, kiedy się pojawić. Zna wszystkich mieszkańców Crosby oraz dręczące ich bolączki. Zdarza jej się rzucić nieprzemyślanym komentarzem, ale choć daleko jej do wyczucia taktu, nikt nie wie tak wiele o życiu, jak właśnie ona. Doradzi, pocieszy, umocni.

Olive powraca to kontynuacja wydarzeń z poprzedniego tomu. Powieść również dojrzała i odważnie poruszający tematy trudne, takie jak choroba, rozwój czy śmierć bliskiej osoby. Tym jednak razem Olive pojawia się na kartach niczym dobry duch. Towarzyszy mieszkańcom miasteczka, nie wychodząc wcale na pierwszy plan. 

Elizabeth Strout zachwyca mnie w każdej książce. Tylko ona potrafi tak opowiadać o starzeniu się, o codziennych trudnościach. Rzeczach prozaicznych, ale przez większość ludzi skrzętnie ukrywanych. Mało kto przyznaje się, że z dnia na dzień staje się bardziej zależy, że nadszedł moment, gdy przez wiek i tuszę, zadbanie o własne stopy staje się wyzwaniem.

Prosta, życiowa, szczera. Olive Kitteridge nie ma sobie równych.



Elizabeth Strout "Olive powraca"
Ilość stron: 352
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 5/6

piątek, 24 stycznia 2020

Kobieta ze szkła - Caroline Lea

Islandzka saga pełna mrozu, przewrotnego losu oraz prastarych tajemnic.

Od śmierci ojca, Rósa wraz z matką żyją na skraju ubóstwa. Nie mają czym opalać chaty, ani za co kupić kolejnej porcji żywności. Kiedy matkę dopadają suchoty, a przez osadę przejeżdża bogaty rolnik, dziewczyna podejmuje jedyną, jak na ten moment, słuszną decyzję - przyjmuje jego propozycję zaślubin. Na nic zdają się ostrzeżenia, że jego poprzednia żona zginęła w dziwnych okolicznościach, że to człowiek surowy oraz porywczy. Rósa przed oczami ma jedynie niechybną śmierć swojej matki, stąd bez wahania rusza w podróż do nowej osady.

Tam pod ostrzałem plotek oraz wrogich spojrzeń, usiłuje przyzwyczaić się do nowej roli i obowiązków. Bezustannie towarzyszy jej strach, a ze strychu zdają się dochodzić coraz dziwniejsze hałasy...

Caroline Lea urodziła się i wychowała w Wielkiej Brytanii, a mimo to w szoku jestem, jak pięknie oraz wiernie była w stanie oddać klimaty islandzkiej sagi. Jej książka, może w warstwie fabularnej niczym szczególnym się nie wyróżnia, mamy tu wszystkie charakterystyczne cechy takiej powieści - surowy krajobraz, miłość, śmierć, sekrety, ciężką pracę na roli... jednak to właśnie w tej prostocie ukryta została magia historii. W tym, jak bohaterowie są rozrywani między tym, co podpowiada im serce, a sugeruje rozum. Między swoimi potrzebami, a tym, co nakazuje obyczaj oraz religia. Między nową wiarą, a dawnymi wierzeniami. Rozdarcie między nienawiścią, wiernością, a miłością.

Trudno mi dokładniej opisać akcję, nie zdradzając zbyt wiele. Pozornie banalna, w rzeczywistości złożona, wielowarstwowa. To pięknie opisanie studium samotności młodej kobiety. Mentalność siedemnastowiecznej Islandii, krajobrazy - z łatwością widzi bezkres zmrożonej ziemi, hen daleko aż po horyzont.

Kobietę ze szkła przyjęłam w ciemno i nie zawiodłam się. Polecam ogromnie.


Caroline Lea "Kobieta ze szkła"
Ilość stron: 410
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 12.02.2020 r.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Żywica - Ane Riel

Maleńka wyspa, odcięta od lądu wąskim przesmykiem. To tu, daleko poza granicami ludzkiego wzroku, żyje rodzina Liv. Rodzina prosta, nie potrzebująca wiele więcej, prócz spokoju i swobody. Żyjąca wedle własnych zasadach, często odmiennych od powszechnie przyjętych norm.

Wiele narzędzi wytwarzają sami, hodują zwierzęta, jedynie po żywność Jens Haarder zajeżdża do miasta. Niestety nastaje dzień w którym jego matka składa mu niezapowiedziana wizytę. Tak w uporządkowany świat Jensa wkrada się chaos, a życie i śmierć, otrzymują nowe znaczenie...

Żywica to thriller psychologiczny. Opowieść o izolacji, zagubieniu, świecie w którym dziecko żyje według fantazyjnych, niemalże bajkowych zasad. W tym świecie nie brakuje miłości, ale i makabryczne czyny są na porządku dziennym.

Ane Riel stworzyła książkę, w której emocje czuć w każdym jej zdaniu. W tym świecie śmierć jest czymś nie tyle naturalnym, co stanowi po prostu jeden z wyborów. Autorka w sposób niezwykle łatwy pisze o rzeczach trudnych, brutalnych, a jednocześnie niewinnych, bo przecież nie jest winą Liv świat, w jakim ją wychowano.

Spodziewałam się opowieści o życiu rodziny, czegoś z tajemnicą, ale rollercoaster, jaki zafundowała mi autorka, przekroczył wszelkie granice.  Żywica to ciekawa i nieoczywista książka. Podobała mi się - bardzo.

Ane Riel "Żywica"
Ilość stron: 280
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Premiera: 21.01.2020 r.

czwartek, 16 stycznia 2020

Ostatni - Hanna Jameson


Jeszcze gorąca nowość od Wydawnictwa Muza, a w niej hotel, koniec świata i skrytobójca.

Waszyngton został zbombardowany bronią nuklearną tak, jak wiele innych miast na świecie. Wszędzie panuje chaos, nikt nie wie, co tak naprawdę się dzieje. Tym czasem, w Szwajcarii w hotelu, gdzie obywała się konferencja naukowa, wieść o wojnie dociera do grupy jej uczestników. Odcięci od informacji, zostają skazani na swoje towarzystwo oraz współpracę, by mieć choć cień szansy na przetrwanie. Problem w tym, że wśród nich jest zabójca - osoba, która w zbiorniku na wodę ukryła ciało małej dziewczynki. Jon Keller, amerykański historyk, obiera sobie za cel odkrycie prawdy, jednak w momencie, gdy świat zbliża się ku upadkowi, dojście do odpowiedzi nie będzie takie łatwe.

Ostatni autorstwa Hanny Jameson to zupełnie nowe spojrzenie zarówno na powieść apokaliptyczną, jak i thriller sam w sobie. Połączenie obu, tak dynamicznych gatunków literackich, powinno zaowocować książką, która wciąga od pierwszej strony i nie pozwala o sobie zapomnieć. Powinno, ale nie do końca się to udało.

Historia przedstawiona została w formie dziennika, głównego bohatera i to, właśnie ograniczyło jej możliwości. Mamy tu wiele opisów, przemyśleń, a brakuje napięcia i niepokoju. Jon nie wie wszystkiego, nie jest w stanie wszędzie zajrzeć, tym czasem w jego zapisach bark kompletnie strachu. Są sytuacje ryzykowne, ktoś próbuje dostać się do jego pokoju, kradnie walizki, tylko, że bohater na dłuższą metę zdaje się tym nie przejmować i szybko bierze się za inne zadanie. Kuleje też charakterystyka innych postaci, co w tym wypadku jest dość oczywiste.

Najbardziej zabrakło mi jednak apokalipsy w tej apokalipsie. Walki właśnie, a nie dwudaniowych obiadów i łapania zasięgu na Facebooka. Szukałam psychozy, tajemniczości. Świata pełnego przeżyć wewnętrznych. Przecież jest tyle znakomitych książek z udziałem jednego bohatera - wiem, że przytoczenie Drogi Cormaca McCarthy'ego, to równanie debiutanta do mistrza, ale kurcze na tego typu rozwinięcie narracji miałam chrapkę.

Zamysł był, szkoda, że gorzej z wykonaniem...


Hanna Jameson "Ostatni"
Ilość stron: 424
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 3/6

wtorek, 14 stycznia 2020

Zombie fest - Dariusz Dusza


Lato 1986 roku. Do Trupieszowa zjeżdża się młodzież z całego kraju, ponieważ właśnie tu, ma się odbyć jeden z największych festiwali muzycznych. Powstają pola namiotowe, młodzi bawią się i piją. Wśród nich jest też Janek wraz ze swoją kapelą, zaproszoną do występu na scenie. Niestety prócz wielbicieli dobrej zabawy wśród publiczności pojawią się oni. Stwory w częściowym stanie rozkładu, niby nieobecni, jakby otumanieni, ale gotowi by każdej chwili rzucić się do ataku.

Zombie fest to przede wszystkim obraz festiwalowego życia, a dopiero potem opowieść w której pojawiają się zombi. Na plus wypada paradokumentalny charakter książki oraz oryginale podejście do tematu - czasy PRLu, prowizorki i buntu. A i najważniejsze - czuć, że tę historię napisał muzyk!

Zdarzenia dziwne, przerażające, nienormalne. Z zombie nie poradziła sobie ani milicja, ani tym bardziej ZOMO, zdziesiątkowane na Trupieszowskim rynku. Stwory nie grzeszą bystrością, nie są też szczególnie szybkie, za to ich przewaga drzemie w liczebności, stąd kolejne ofiary namnażają się w błyskawicznym tempie. Najwyższe władze w partii myślą, jak temu zaradzić, tylko czy na ratunek nie jest już za późno?

Powieść Dariusza Duszy śmiało można nazwać festiwalową przygodówką z zombiakami w tle. Od połowy muzyka zostaje przykryta ucieczką głównych bohaterów, ale nutka czarnego humoru pozostaje.

Oko puszczone do czytelnika i dobra zabawa. Polecam.

Dariusz Dusza "Zombie fest"
Ilość stron: 224
Wyd. EditioBlack
Ocena: 4/6

środa, 8 stycznia 2020

Maszyny takie jak ja - Ian McEwan

"Kupiony za duże pieniądze, więc było jasne, że ma wobec właściciela zobowiązania. Co niewolnik jest winien swemu panu?".

Ian McEwan tworzy swoją książką alternatywną wizję Londynu z XX wieku. Jest to świat, w którym technika wykonała ogromny skok do przodu. Opracowano i stworzono mechanicznego człowieka. Towarzysza, sługę, kompana...

Charlie za odziedziczone właśnie pieniądze, kupuje spełnienie ludzkich marzeń - Adama. Może dowolnie go zaprogramować, nadać mu określone cechy, nauczyć nowych rzeczy. Sęk w tym, że Adam wiele rzeczy przyswaja sam, coraz częściej buntując się przeciwko swojemu panu.

Idealne roboty, wyglądem i zachowaniem nie odbiegające od człowieka. Oto wizja jaką Ian McEwan ukazuje w swej książce, podejmując jednocześnie dyskusję, gdzie kończy się władza, a zaczyna wolność drugiej osoby. I najważniejsze: czy sztuczny twór, mimo posiadanych uczuć, jest w ogóle niezależną jednostką?

Powieść Iana McEwana zadaje pytania o istotę człowieczeństwa, o granice odpowiedzialności. Książka ciekawi, skłania do myślenia, jednak niestety nie jest pozbawiona wad. Liczne nawiązania do decyzji politycznych, skutecznie spowalniają akcje, a i główni bohaterowie - szczególnie nierozgarnięty Charlie, na próżno szukają w nas choćby grama sympatii.

Maszyny takie jak ja to pozycja warta uwagi, ale nie można w niej pokładać wielkich nadziei na oryginalne wnioski czy niecodzienne przemyślenia.



 Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/


Ian McEwan "Maszyny takie jak ja"
Ilość stron: 352
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

piątek, 3 stycznia 2020

Zasady magii - Alice Hoffman


Po literackim kryzysie związanym z porą roku oraz natłokiem obowiązków, powoli wracam do żywych. Ja wiem, że dla większości ludzi zima, to idealna okazja, aby schować się w domu wraz z książką, jednak mi czytanie w grudniu od zawsze nie idzie. Naturalnym dla mnie jest wylegiwanie się w słońcu i czytanie, a nie pod kocem. W święta obejrzałam trzy sezony nowych seriali, za to książkę przeczytałam jedną. Magiczną, acz totalnie nie świąteczną...

Zasady magii, to opowieść o rodzeństwie, a właściwie o ludziach, którzy szukają szczęścia w miłości. Franny, Jet i Vincet - każde z nich ma inny talent i włada zupełnie inną mocą, bo jak się okazuje, należą do rodziny, która od wieków para się magią. Niestety wraz z budzącymi się zdolnościami, w darze otrzymali coś jeszcze. Klątwę, która sprawia, że od pokoleń ludzie nią objęci, tracą kochane przez siebie osoby. Przekleństwo losu próbowała oszukać ich matka, odcinając się od swoich przodów, jednak czy ktokolwiek ma szansę wygrać z przeznaczeniem?

Alice Hoffman to autorka, która przed wieloma laty pokochałam za Gołębiarki. Dziś nieświadoma swego wyboru, sięgnęłam po historię, której przebieg znać możecie ze szklanego ekranu. Zasady magii to opowieść wprowadzająca nas w świat Totalnej magii - hitu kinowego z Sandrą Bullock i Nicol Kidman w rolach głównych.

Co się zaś tyczy samej książki - jest fantastyczna. Realna, ludzka, uniwersalna i ponadczasowa. Jest dokładnie takim rodzajem literatury, powiedzmy z dużą przesadą fantasy, jaką cenię sobie najbardziej. To dokładnie ten sam magiczny realizm, jaki znaleźć możecie w powieściach Cecyli Ahern!

Zasady magii to opowieść o miłości, o uprzedzeniach, o walce z losem, często toczonej wbrew własnym przekonaniom. Polecam i zachęcam do lektury, tym bardziej, że na dniach ukaże się kontynuacja losów bohaterów, czyli Totalna magia. A potem obowiązkowo, jak na tę porę roku, filmowy seans z klasykiem - produkcję z 1998 roku z należy raz jeszcze zobaczyć.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/


Alice Hoffman "Zasady magii"
Ilość stron: 384
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6