środa, 31 maja 2017

Raki pustelniki - Anne B. Ragde

Powrót w okolice Byneset był dla mnie nie mniejszą przyjemnością, niż pierwsze odwiedziny w gospodarstwie Tora Neshov. Raki pustelniki to kontynuacja >>Ziemi kłamstw<<, którą czytałam kilka dni temu. Niespieszna opowieść o rodzinie, a właściwe tym, co z niej zostało po latach kłótni i wzajemnych zaprzeczeń.

Gospodarstwo Tora, mimo ogromnego nakładu pracy, chyli się ku upadkowi. Margido chcąc ułożyć sobie życie osobiste wplątuje się w płomienny romans, a Erlend odkrywa w sobie nowe, zaskakujące powołanie. Do tego Torunn, córka Tora, nie potrafi się zdecydować co jest dla niej ważniejsze: własna niezależność, czy próba utrzymania więzi między ojcem i ratowanie jego dobytku.

Klimat powieści Anne B. Ragde, choć dotyka spraw ważnych i trudnych w przekazie, sprawia niezwykle ciepłe wrażenie. Pobrzmiewa w niej nadzieja, nieco nostalgii, aczkolwiek nadal jesteśmy świadomi, że przed braćmi jeszcze wiele ciężkiej pracy, by móc powiedzieć o jakiekolwiek bliskości między nimi.

Polubiłam tych bohaterów, można nawet powiedzieć, że się do nich przywiązałam, a ich problemy stały się moimi. Dawno nie czytałam historii, w którą tak łatwo było mi uwierzyć, jak w tę.

Raki pustelniki chwytają za serce, budząc w nas na zmianę wzruszenie, radość oraz łzy. Mistrzowska proza. 

Anne B. Ragde „Raki pustelniki“
Ilość stron: 324
Wyd. Smak Słów
Ocena: 6/6
Premiera wznowienia: 5 czerwca 2017r.

poniedziałek, 29 maja 2017

Pypcie na języku - Michał Rusinek


Pypcie na języku to zbiór tekstów publikowanych niegdyś na łamach Gazety Wyborczej. Pretekstem do snucia zawartych w nich przemyśleń są źle użyte słowa albo ich opatrzne zrozumienie. Lapsusy słowne z jednej strony są czymś czego powinniśmy się wystrzegać, ale z drugiej, to właśnie dzięki pomyłkom zauważamy, że język istnieje i zastanawiamy się nad jego strukturą.

Jeżeli o mnie chodzi, furorę w Pypciach robi nie tylko treść (i cudowny tytuł!), ale i okładka.  Portret autora w towarzystwie kota od razu kojarzy mi się z Edgarem Allanem Poe oraz groteską, a tej u Rusinka znajdziemy pod dostatkiem.

Felietony im dalej w treść, tym robią się ciekawsze - pierwszy rozdział trochę rozczarowuje, jednak im bliżej końca, tym częściej parskamy śmiechem. Na uwagę zasługuje szczególnie Streszczenie, Nos, Destynacja i Kopytka (mój faworyt).

Michał Rusinek to spostrzegawczy komentator rzeczywistości, a do tego utalentowany pisarz. Takie połączenie musiało wypalić.


Michał Rusinek "Pypcie na języku"
Ilość stron: 208
Wyd. Agora
Ocena: 5,5/6

piątek, 26 maja 2017

Zdrowe koktajle - Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis, Marta Kielak

Koktajle na śniadanie są świetne, ale tylko w weekendy. Przed pracą stawiam nacisk przede wszystkim na białko, więc bez ryby albo jajek się tu nie objedzie. Czemu zatem sięgnęłam po książkę Chodakowskiej? Bo ją lubię. Nie będę ukrywać, że jest to osoba od której moja przygoda ze sportem w ogóle się zaczęła, stąd do dziś przeglądam wydawane przez nią nowości.

Zdrowe koktajle to zbiór przepisów na mieszanki z owoców i warzyw, podzielone według kategorii na: śniadania, przekąski, health&beauty oraz dla panów (skupiają się na dostarczeniu do organizmu selenu, magnezu oraz cynku). Ich celem jest pomoc w zjedzeniu dziennej porcji warzyw oraz zapewnieniu niezbędnych składników odżywczych. Przepisy są zaskakująco proste i oparte na produktach, które bez trudu znajdziemy w sklepie. Pięcio-, szcześcio- elementowe receptury, gdzie warzywa i owoce występują po połowie, a słodycz jest naturalna.

Generalnie nie jest to nic odkrywczego, ale czasami dobre ukrycie zieleniny w smoothie bywa wyzwaniem. Jeśli sami nie lubicie tego smaku, albo macie w domu niejadka, wykorzystanie tutejszych forteli będzie pomocne.

Ciekawa, acz nie niezbędna do życia lektura. 


Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis, Marta Kielak "Zdrowe koktajle" 
Ilość stron: 220
Wyd. Edipresse
Ocena: 4,5/6

środa, 24 maja 2017

Duchowe życie zwierząt - Peter Wohlleben


Autor Sekretnego życia drzew wraca z nową książką. Duchowe życie zwierząt to podróż, tym razem do świata fauny oraz okazja przyjrzenia się zwyczajom, często niepozornych i ignorowanych przez nas stworzeń (ptaków oraz owadów).

Peter Wohlleben pokazuje nam, jak bardzo zwierzęta są istotami rozumnymi i emocjonalnymi. Które ich zachowania przemawiają za odczuwaniem przez nich miłości albo strachu. Osobiście trudno mi ocenić na ile leśne stworzenia kierują się uczuciami, a na ile instynktem, na pewno jednak są w stanie odczuwać ból i przywiązanie.

Porównując oba tytuły do siebie, to Drzewa wypadają jednak lepiej - książka jest bardziej spójna i nie ma w niej tylu powtórzeń. Może po prostu rośliny autorowi są bliższe, bo opowiada o nich z doświadczenia, a nie koniecznie przytaczając, tak jak tutaj, wyniki badań czy obserwacje poczynione w Internecie. Czuję, że tym razem Wohllebenowi paradoksalnie zabrakło duchowego połączenia z opisywanym tematem i stąd wrażenie, że w paru miejscach usiłuje opisać coś, czego sam nie rozumie.

Miłośnicy zwierząt dzikich i domowych będą zadowoleni, należy jednak pamiętać, że to opis przeświadczeń, a nie praca naukowa.


Peter Wohlleben "Duchowe życie zwierząt"
Ilość stron: 272
Wyd. Otwarte
Ocena: 4/6

poniedziałek, 22 maja 2017

Miłość w czasach zagłady - Hanni Münzer

Felicity postanawia ruszyć śladem zaginionej matki i odnaleźć ją na własną rękę. Nie przypuszcza, że podróż, która rozpoczęła się na lotnisku, zaprowadzi ją znacznie dalej niż wykupiony bilet. Za sprawą pamiętników odkryje losy swojej rodziny i pozna przeszłość, która na każdym z jej członków wypaliła piętno.

Z początku sądziłam, że będzie to kolejna historia tragicznej miłości, małżeństwa, które rozdzieliły wojenne zawirowania. Hanni Münzer mimo w tym przypadku oczywistych skojarzeń z Paulliną Simons, znajduje dla siebie jednak osobny kierunek. Nie skupia się na losach pary bohaterów, ale wychwyca zmiany, jakie II Wojna Światowa spowodowała u wszystkich wmieszanych w nią osobach. Ramowe wydarzenia w większości oparte zostały na faktach, a jedynie bohaterowie i ich życiorysy, zrodziły się w głowie autorki. 

Miłość w czasach zagłady to nie tylko saga rodziny o żydowsko-niemieckich korzeniach, ale też związki przyczynowo-skutkowe, które doprowadziły do tego, że Hitler uzyskał władzę. To portret czasów i społeczności, wreszcie świadectwo siły drzemiącej w kobietach.

"Naród niemiecki uczył się szybko. Przede wszystkim nauczył się odwracać wzrok i nie wtrącać, gdy nieszczęście spotyka innych. Cały naród w przedziwny sposób nabawił się dobrowolnej ślepoty".

Muszę przyznać, że jak na początku byłam wobec Miłości sceptyczna, tak teraz po czasie oceniam ją dużo wyżej. Coś jest tych bohaterach, że skupiają na sobie uwagę i nawet po paru dniach kołaczą się po głowie.

Ciekawa i nieoczywista, lektura z Krakowskim rynkiem w tle.


Hanni Münzer "Miłość w czasach zagłady"
Ilość stron: 388
Wyd. Insignis
Ocena: 4,5/6

piątek, 19 maja 2017

Lokatorka - JP Delaney

Jane wprowadza się do mieszkania, które dla większości ludzi będzie szczytem masochizmu - blisko dwustupunktowy regulamin, zabraniający najemnicy właściwie wszystkiego, pełna kontrola życia i zamiłowanie do skrajnego minimalizmu - jednak kobiecie po stracie dziecka, to zupełnie nie przeszkadza. Chce całkowicie odmienić swoje życie, a dom przy Folger Street 1 zdaje się do tego idealnie nadawać.

Jane nie przypuszcza, jak bardzo jest podobna do Emmy, wcześniejszej lokatorki, a ta z kolei była sobowtórem jeszcze kogoś innego... Co łączy ze sobą te kobiety, i jaki mroczny sekret skrywają fundamenty Folger Street?

Książka JP Delaney to fenomen ostatnich dni. Tytuł wychwalany właściwie wszędzie, w pełni zasługuje na słowa uznania. Akcja rozwija się dwutorowo - współcześnie oraz w przeszłości, obrazując poczynania obu, wynajmujących dom kobiet. Jest też postać ekscentrycznego architekta, zagadki i niedopowiedzenia.

Kto w tej grze mówi prawdę, a kto wyłącznie stara się wykorzystać sytuację?

Magnetyczna, trzymająca w napięciu i dobrze zobrazowana. Lokatorka to książka, która nie da wam zasnąć spokojnie.

JP Delaney "Lokatorka"
Ilość stron:
Wyd. Otwarte
Ocena: 5/6
Premiera: 14 czerwca 2017r.

środa, 17 maja 2017

Żyj jak rolnik - Niklas Kämpargård


Żyj jak rolnik - to kolejna z tych książek, które przykuwają uwagę na sklepowej półce. Pięknie wydana, z tłoczonymi napisami na okładce, grubym papierem w środku, masą przyjemnych zdjęć. Ale czy jakość wydania idzie w parze z równie ciekawą treścią? 

W przeciwieństwie do świetnie przeze mnie odebranego Porąb i spal, Rolnik niestety zawodzi. Forma poradnikowa ostatecznie nie przypadła mi do gustu. Za dużo w niej suchych faktów i wręcz encyklopedycznego podejścia do sprawy. Niby wszystko jest konkretne, ale przesadnie skondensowane, przez co brakuje luzu i praktycznego podejścia do sprawy. Zdecydowanie, gdyby wspomnieć o tych 100 sposobach na życie, w innej formie niż wyliczenia, mogłoby być ciekawiej. Kämpargård serwuje nam kilka ciekawych rad, czasem coś rzeczywiście przydatnego, ale chyba nie tego oczekiwałam. Trzeba też zaznaczyć, że nie wszystko, co opisane w książce, można przenieść na grunt polski. Stworzony przez Szweda i opisujący naturę Szwecji, tytuł niestety nie jest w pełni uniwersalny. 

Mimo wad, książka nadaje się na prezent dla pasjonatów rolnictwa, choćby dlatego, że jest pięknie wydana i na pewno zadowoli każdego estetę. Kiedy jednak mamy ją sobie kupić samemu, wydaje mi się, że trzeba to najpierw dobrze przemyśleć. 


Niklas Kämpargård "Żyj jak rolnik. 100 Sposobów jak żyć w zgodzie z naturą" 
Ilość stron: 228 
Wyd. Edipresse Książki 
Ocena: 3/6

poniedziałek, 15 maja 2017

Chemik - Stephenie Meyer

Stephenie Meyer i szpiegowski thriller? Strzelanki, pościgi, tajni agenci? Czy takie połączenie ma rację bytu?

Alex jest chemiczką, która przez wyniki swoich badań, zyskiwała środki do torturowania i przesłuchiwania ludzi. Pewnego dnia role się jednak odwróciły i teraz sama musi się ukrywać, zmieniając stale swój wygląd oraz tożsamości. Zwabiona w pułapkę zmienia charakter podejmowanych działań, próbując z łowcy nie stać się ofiarą...

Oceniając Chemika przez pryzmat wcześniejszych książek autorki, uważam, że thriller nie jest pisanym jej gatunkiem. Meyer lepiej wypada w historiach, w których codzienność ma szanse się wykazać. Kiedy bohaterowie są przeciętni, a jedynie rzeczy, które im się przytrafiają, zmieniają ich dotychczasowe życie. Tajny agent powinien balansować na krawędzi, a czytelnik zagryzać w trakcie lektury wargę. Tu tego nie dostaniemy, bo nawet walcząca o życie agentka, nie podnosi w nas poziomu adrenaliny.

Chemik to powieść poprawna, ale średnia. Oparta na znanych schematach i zbyt dużą wagę przykładająca do prozaicznych czynności. W sadze Zmierzch i Intruzie miało się to szansę bronić, gatunek sensacji, przestoju akcji jednak nie wybacza.

Pozycja dla fanów autorki i ciekawskich jej pióra. Wyjadacze gatunku raczej będą zawiedzeni.


Stephenie Meyer "Chemik"
Ilość stron: 576
Wyd. Edipresse
Ocena: 3/6

piątek, 12 maja 2017

Ziemia kłamstw - Anne B. Ragde


Ziemia kłamstw to opowieść, którą z każdym spotkaniem można odkrywać na nowo. Przyglądać się jej bohaterom, sytuacji. Doszukiwać się nowych znaczeń. 

Nie jest to porywająca opowieść w komercyjnym tego słowa znaczeniu. Wręcz przeciwnie. Wiele osób szybko może się nią znudzić, ale mnie dawno przeczytana książka nie ujęła tak mocno, jak Ziemia kłamstw. Zaskakująca historia z kategorii tych „koniecznie do zapoznania”.

Anne B. Ragde stworzyła przejmującą przypowieść na temat relacji w skłóconej ze sobą rodzinie. Mamy tu trójkę rodzeństwa oraz matkę, która na skutek wylewu znalazła się na granicy życia i śmierci. Jej ostatnie dni stają się pretekstem do spotkania się braci i stawienia czoła zaistniałej sytuacji. To także moment do spojrzenia w oczy swoim obawom oraz próba ostatecznego rozliczenia się z przeszłością. 

Margido prowadzi zakład pogrzebowy, Erlend projektuje sklepowe wystawy w Kopenhadze, a  Tor zajmuje się rodzinnym gospodarstwem. Tor jako jedyny ma też córkę, którą widział tylko raz w życiu. Mimo to zaprasza ją do siebie, żeby poznała babkę, nim ta odejdzie z tego świata. 

Ujmujące jest to, w jak bardzo swobodny sposób, autorka potrafi przekazać nam trudny do zrozumienia temat. Znalazłam tu prawdziwe ludzkie losy, ból oraz strach przed zmianami i samotnością. Takiej sagi mi właśnie brakowało. Bez sielankowości i ociekania lukrem. Praca w gospodarstwie jest ciężka i śmierdząca. Dom zaniedbany, a nawet najmniejsza zadra z przeszłości, urasta do rangi niewybaczalnego przewinienia. 

Emocjonalna podróż do Byneset oraz w głąb samego siebie. Naprawdę polecam. W planach mam już kolejne książki autorki. 


Anne B. Ragde „Ziemia kłamstw”
Ilość stron: 288
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 6/6

środa, 10 maja 2017

Cela - Jonas Winner

Przeprowadzka do Berlina miała być początkiem nowego życia. Ojciec, kompozytor muzyki do filmów, dostaje zlecenia na coraz to mroczniejsze produkcje. Wczuwając się w najnowszy projekt, zaczyna odkrywać nieznane mu dotąd elementy swojej osobowości. Całą przemianę obserwuje Sammy, jego jedenastoletni syn, przerażony tym, co właśnie odkrył w podziemnej celi....

Jonas Winner to twórca zupełnie mi nieznany do którego książki podeszłam z ogromną rezerwą. Im więcej haseł typu: "zaszokował i zaskoczył" oraz "trzymający w napięciu", tym większy sceptycyzm mam wobec tytułu. O dziwo Cela się broni. Moje podejrzenia były skutecznie wyprowadzane na manowce, a akcja zmieniała tory właściwie co parę rozdziałów.

Od połowy bardziej mówiłabym tu o klasyce horroru, bo zdarzenia jasno idą w stronę psychozy, momentami nawet rodem jak ze Lśnienia. Oczywiście trudno przyrównać jedną książkę do drugiej, ale Winner bardzo mile mnie zaskoczył.

Świat z pogranicza zagadki, strachu i szaleństwa. Powieść klasycznie skrojona, ale nieoczywista w finale.


Jonas Winner "Cela"
Ilość stron: 400
Wyd. Initium
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 8 maja 2017

Domowy wyrób alkoholi. Kompendium

No dobra, tym razem coś z zupełnie innej beczki. Takiego wpisu na moim blogu jeszcze nie było. Jak wiecie, uwielbiam ładnie wydane książki, często niektóre pozycje kupowałam głównie przez przykuwającą uwagę okładkę, inne, aby delektować się ich wizualną zawartością. W tym wypadku, połączyłam poniekąd estetykę z prezentem.

Domowy wyrób alkoholi, jak sama nazwa mówi, to pozycja poświęcona wszelakim trunkom, które w zaciszu domowym możemy sami wyprodukować. Od razu zaznaczam, że nie propaguję tu alkoholu jako takiego, gdyż ta pozycja to przede wszystkim świetna podróż przez świat, w którym mocne odurzenie i kac nie jest myślą przewodnią. Lektura Domowego wyrobu alkoholi łączy w sobie potrzebną wiedzę z ciekawymi przepisami, które są tutaj główną atrakcją.

Przemierzamy świat wina, miodów pitnych, wódek wytrawnych i gatunkowych, przez nalewki, domowe piwa kończąc na jakże popularnym ostatnio cydrze. Wszystko to ubrane w estetyczne zdjęcia, zgrabną formę tekstu, a co najważniejsze przepisy, które raz zachwycają prostotą, a kiedy indziej wielorakością i złożonością godną prawdziwego gorzelnika. W dużej mierze napotykamy po drodze alkohole, które w małych ilościach pomogą nam przy chorobie czy też poprawią zimą krążenie. Mimo iż książkę ofiarowałam swojemu mężowi, to bardzo chętnie zawieszałam na niej oko i powiem szczerze, aż zachciało się samemu działać. Zrobić jakiś likier, przelać do niewielkiej buteleczki i sprezentować znajomym, jako niekonwencjonalny prezent.

Jeśli interesuje was tematyka domowego wyrobu alkoholu, mająca na celu urozmaicenie naszego imprezowego menu, to na pewno książka przyniesie wam wiele radości. Polecam głównie na prezent, gdyż prezentuje się bardzo efektownie i na pewno obdarowana osoba będzie zaskoczona.

Opracowanie zbiorcze "Domowy wyrób alkoholi. Kompendium"                                   Książkę kupisz na
Księgarnia BookMasterIlość stron: 356
Wyd. Dragon
Ocena: 5/6

sobota, 6 maja 2017

Stwarza wokół siebie niewielką przestrzeń i staje się miejscem


"Przez kilka wiosennych dni ma się wrażenie, jakby tutejszy krajobraz otwierał się na wszystkie strony - na kilka tygodni, zanim eksploduje zielenią - kiedy drzewa są wciąż bezlistne, a ziemia naga, jakby nadal tkwiły w zimie, chociaż słońce świeci jak w pełni lata, a światło nie napotyka żadnych przeszkód, nie jest wychwytywane przez zboża ani trawy, korony drzew ani nic z tego, co rośnie, co - gdy tylko się pojawia - stwarza wokół siebie niewielką przestrzeń i staje się miejscem. Przez tych kilka wiosennych dni tutejszy krajobraz jest  niejako bezmiejscowy, a objętość pod niebem, przez które przebija światło, olbrzymia".

                                                                             Karl Ove Knausgård "Wiosna" s. 185


piątek, 5 maja 2017

Życie po Duńsku - Helen Russell

Życie po Duńsku to kolejna pozycja na rynku poświęcona Skandynawii. Obecnie motywy duńskiego hygge nie schodzą z list najlepiej sprzedających się książek, ale w przypadku Helen Russell jest trochę inaczej. Owszem o hygge również wspomina, ale do tematu duńskiego szczęścia zabiera się znacznie szerzej i bardziej szczegółowo.

Helen pracuje w Londynie jako dziennikarka, gdy jej mąż dostaje posadę w Danii, stają przed trudną decyzją rocznego wyjazdu. Wspólnie podejmują wyzwanie i tak Helen rozpoczyna swój projekt „Szczęście” - wyjeżdżają do Danii na cały rok, zamieszkując na Jutlandii.

Każdy rozdział poświęcony jest innemu zagadnieniu, Helen analizuje podejście do życia Duńczyków na wielu płaszczyznach. Mamy tu informacje na temat edukacji, służby zdrowia, gospodarowania czasem wolnym, podejścia do zwierząt, przywiązania do tradycji i wielu innych aspektów, dzięki którym Duńczycy są tak dumnym i szczęśliwym narodem.

Muszę przyznać, że początkowo wystraszyłam się ilością przytaczanych wyników badań przez różne instytucje i ich analiz, co powodowało, że momentami czułam się jakbym czytała jakąś pracę naukową. Jednak im dalej w treść, tym bardziej podobała mi się relacja. Helen pisze z dużą dozą dystansu, jest ironiczna, książka w wielu momentach aż kipi humorem i czyta się ją niebywale przyjemnie. Ilość wiedzy z niej wyniesionej jest ogromna. Większość stawianych tez potwierdzanych jest rozmowami ze specjalistami, ale również ze zwykłymi obywatelami, co daje pełniejszy obraz rzeczywistości.

Jeśli interesuje Was najszczęśliwszy kraj na świecie, to zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję, uważam, że wiele pytań zostanie dzięki niej rozwianych i wyjaśnionych. Mimo lekko akademickiego podejścia, jest to niesamowicie przyjemna lektura.
       
Helen Russell "Życie po Duńsku"                                                                          Książkę kupisz na
Księgarnia BookMasterIlość stron: 306
Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ocena: 5/6

środa, 3 maja 2017

Całe życie - Robert Seethaler

"Od człowieka można kupić godziny, można mu ukraść dni albo zrabować życie. Ale nikt nie może odebrać człowiekowi choćby jednej jedynej chwili".

Andreas Egger uchodził wprawdzie za kalekę, ale był silny. Wiódł spokojne, wypełnione fizyczną pracą życie. Niewiele posiadał, jeszcze mniej potrzebował, a mimo to i jemu los nie szczędził przykrości. 

Całe życie to przesycona obrazami historia. Opowieść o człowieku, który żył samotnie, ale nie czuł się odrzucony. Pełna sprzeczności - zdystansowana, lecz wnikliwie opisująca bohatera; skupiona na osobie, a jednocześnie portretująca przemianę całego regionu, przy której czujemy jakby narrator mówił do nas szeptem.

Prosty chłop bez wykształcenia i oczekiwań, za to z ogromnym sercem dla każdego. Egger do końca pozostał taki sam, potrafiąc się przy tym dopasowywać do okoliczności. O jego przygodach czyta się z zapartym tchem, a sam Andreas moim zdaniem ma w sobie coś z Forresta Gumpa (szczególnie jeśli chodzi o jego wyprawę na wojnę).

Piękna, surowa, wspaniała. Liczę na tłumaczenie pozostałych książek autora. 

Robert Seethaler "Całe życie"
Ilość stron: 172
Wyd. Otwarte
Ocena: 5,5/6
Premiera: 15 maja 2017