wtorek, 28 listopada 2017

Lab girl - Hope Jahren


"Nasionko umie czekać. Mija przynajmniej rok, zanim większość zdecyduje się wypuścić kiełki. Zdarzają się też takie, jak nasiono czereśni, dla którego i sto lat czekania to nie problem. Na co dokładnie nasionko czeka, pozostaje jego tajemnicą. Tylko jakieś unikatowe połączenie odpowiedniej temperatury, wilgotności, światła i innych warunków jest w stanie przekonać je, by skoczyło na głęboką wodę i wykorzystało - swoją jedyną szansę - na wyrośnięcie".

Życie w otoczeniu próbek i mikroskopów. Chęć odkrywania tajemnic natury, ale i konieczność współpracowania z resortem wojskowym. Hope Jahren dzięki pasji swojej matki do opasłych książek, sama dała się pochłonąć procesowi nauki. Zamknięta w laboratorium, które nazywa drugim domem, wpatruje się w kolejną pobraną przez siebie próbkę. Bycie biologiem, to coś więcej niż przeprowadzanie doświadczeń. To próba dostrzeżenia wszystkich drobinek, tworzących zjawisko, to próba ich zrozumienia i wykorzystania tej wiedzy w przyszłość.

Jahern o laboratoryjnym świecie opowiada z wielkim przejęciem. Jej zamiłowanie do natury, szczegóły, które jeszcze w dzieciństwie, zdecydowały o tym, czym teraz się zajmuje. Ale ta praca to przede wszystkim ciężka harówka. To setki godzin poświęconych na testowanie, z których tylko część przynosi upragnione efekty. Naukowiec musi czekać, potrzebuje odpowiednich warunków, środków finansowych i czasu, aby swoje przypuszczenia udowodnić i przelać na papier. Charakter tej pracy idealnie oddaje przytoczony na początku fragment. To kolejny znak, jak bardzo ludzie i rośliny są do siebie podobni. Jak mimo oczywistych różnic, jesteśmy od siebie zależni i musimy żyć ze sobą w zgodzie.

Hope Jahren zaraża pasją i pokorą do ciężkiej pracy. Lab girl czyta się niczym przygodową powieść. To książka, który uczy i przeraża. Fascynuje i otwiera oczy na świat. Wszystkim wam polecam.


Hope Jahren "Lab girl"
Ilość stron: 432
Wyd. Kobiece
Ocena: 5/6

niedziela, 26 listopada 2017

Hotel pod jemiołą - Richard Paul Evans


Pierwsza tegoroczna książka w świątecznym klimacie. Hotel pod jemiołą to przyjemnie lekka i zabawna historia o miłości. Miłości do kogoś, ale przede wszystkim o miłości do słów, przelewanych na papier.

Kimberly jeszcze w żadnym związku nie doznała spełnienia. Jej wszystkie kontakty z mężczyznami skończyły się rozczarowaniem - dwukrotnie zerwane zaręczyny, koszmarne małżeństwo, nic co wiązało się z relacjami, nie przyniosło jej szczęścia. Przewrotnie im gorzej się działo, tym silniej walczyła o swoje jedyne marzenie - wydanie książki o miłości. W końcu nadarza się ku temu okazja, Hotel pod jemiołą organizuje kurs dla początkujących pisarzy, w programie którego jest spotkanie z agentem. Czy los do Kimberly nareszcie się uśmiechnie?

Richard Paul Evans to pisarz bardzo nierówny, ale mający talent do tworzenia do świątecznych historii. Jeszcze żadna z jego zimowych książek mnie nie rozczarowała i Hotel pod jemiołą również daje radę. Jest tu happy end, w połowie powieści bezbłędnie wyczuwamy, kim jest tajemniczy facet, ale sedno sukcesu tkwi w atmosferze. Styl, bohaterowie (szczególnie "podróbka" Johna Grishama) są tak przystępni, przyjemni, a przede wszystkim zabawni, że wszystkie oczywistości tracą na znaczeniu. Świetnie wypada też motyw pisarza - przemycenie w fabule rad, dla tych, który do pisania dopiero się zabierają, to coś nowego w tym dość sztampowym i przewidywalnym gatunku.

Piękna i krzepiąca opowieść o miłości rozumianej pod każdym względem. O pokonywaniu lęku i odkrywaniu siły. Szczerze polecam, szczególnie na grudzień. 


Richard Paul Evans "Hotel pod jemiołą"
Ilość stron: 300
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6

piątek, 24 listopada 2017

Lykke. Po prostu szczęście - Meik Wiking


Najpierw był traktat o Hygge, duńskiej sztuce szczęścia, więc teraz przyszła pora na rzecz o szczęściu traktowanym ogólnie. Czym ono jest? Jak je odnaleźć? I czy Kopenhaga to rzeczywiście taka mekka radości?

Lykke, to kolejna świetna książka autorstwa Maika Wikinga - szefa Instytutu Badań Nad Szczęściem. Tym razem ze społecznego punktu widzenia, rozbijamy czynniki prowadzące do zadowolenia, analizujemy różne zmienne i sprawdzamy, jak "możemy stać się szczęśliwsi dzięki niewielkim korektom zachowania".  

Generalnie uwielbiam książki Wikinga, właśnie za jego sposób patrzenia na daną sprawę. Nie skupianie się na samym efekcie, jaki daje koc czy świeczka (banał), ale na rzetelnym rozeznaniu tematu w oparciu o dane statystyczne. Co więcej facet wie, jak o tym pisać i nie przynudza samymi liczbami, w efekcie czego otrzymujemy ciekawą rozprawę o tym, co daje ludziom szczęście i jak jest ono postrzegane.

Lykke to jedna z niewielu pozycji, które wnoszą do tematu coś nowego i choćby dlatego, warto ją przeczytać. Przyjemny miniaturowy rozmiar i urocze zdobienia, tylko jej dodatkowe walory. Serdecznie polecam!

Meik Wiking "Lykke. Po prostu szczęście"
Ilość stron: 288
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6

środa, 22 listopada 2017

Kolorowa rewolucja - Dagny Thurmann-Moe


Współcześnie otacza nas bezbarwność. Miasta płowieją, bo inwestorzy boją się wykorzystywania na elewacjach odważnych kolorów. Stonowanie się ubieramy, w naszych wnętrzach rządzą głównie biele i szarości, a przecież barwy potrafią oddziaływać na nasze zachowanie. Jedne pobudzają, inne sprzyjają kontemplacji, każdy wywiera jednak określony wpływ i generalnie źle się czujemy, kiedy otoczenie pozbawione jest dodatkowych bodźców wzrokowych. 

Dagny Thurmann-Moe o barwach, ich wpływie na nasze samopoczucie oraz systemach oznaczania. wie chyba wszystko. Kolorowa rewolucja to przykład tego, jak skrupulatnie, a zarazem przystępnie opowiedzieć o kolorach i ich zastosowaniu. Mamy tu rozdział poświęcony wnętrzom, odzieży, a nawet motoryzacji!

Biorąc się za Kolorową rewolucję nie oczekiwałam niczego konkretnego. Obstawiałam, że będzie to kolejna książką o wszystkim i o niczym, ale co zaskakuje mnie podwójnie - tak się nie stało. W natłoku przeciętnych ostatnio lektur, Kolorowa rewolucja odznacza się zarówno treścią, jak i wydaniem. Jest przyjemna dla oka, naszpikowana przykładami i pozwala wiele rad odnieść do własnej osoby.

Jeśli ciekawi Cię psychologia, architektura i ogólne możliwości wykorzystania barw, jest to lektura dla Ciebie.

Dagny Thurmann-Moe "Kolorowa rewolucja"
Ilość stron: 176
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

wtorek, 21 listopada 2017

Poliglotyczni kochankowie - Lina Wolff

Poliglotyczni kochankowie to współczesna opowieść o poszukiwaniu miłości w wirtualnym świecie. Ellinor zamieszcza ogłoszenie, że potrzebuje "czułego, ale nie nazbyt czułego mężczyzny". Tak poznaje Calisto, krytyka literackiego, który zaprasza ją do swojego domu w Stockholmie. 

Ich cielesność, sposoby uciekania przed światem, wreszcie tajemniczy rękopis, który staje się punktem wyjścia do nowej historii. Lina Wolfff ze smakiem snuje swoją opowieść, sprawiając, że im bliżej jesteśmy końca, tym mniej interesuje ją fizyczność (na szczęście), a więcej uwagi skupia na działaniach swoich bohaterów.

Niestety finalnie nie jest to książka, która porywa czy wzbudza emocje. Opowiadając o tym, jak skomplikowana może być relacja dwójki ludzi, gdzieś zatraciło się panujące między nimi napięcie. Poliglotycznych kochanków nie wybronił ani dobry język ani ciekawie ujęty temat. Jak na zapowiadany hucznie żar, wszystko okazało się być co najwyżej letnie.



Lina Wolff "Poliglotyczni kochankowie"
Ilość stron: 296
Wyd. Marginesy
Ocena: 3/6

niedziela, 19 listopada 2017

Hygge po polsku - Iza Wojnowska


Polskie zwyczaje, kultura i sposoby spędzania wolnego czasu. Bez cepelii, bez przesady i poszukiwania takich elementów na siłę. Hygge po polsku to dowód na to, że rodzinni i towarzyscy jesteśmy od zawsze. Że żadne nowe mody nie są nam potrzebne, aby celebrować wspólnie chwile z bliskimi. To taki atlas naszych zwyczajów i obrzędowości, inicjatyw oraz pomysłów. Historie przekazywane nad obieranym jabłkiem, podróż po Polsce śladami tego, co nas uszczęśliwia i co sprawia, że czujemy się dobrze.

Książka napisana została we współpracy z Marie Tourell Søderberg, autorką bestsellera Hygge. Duńska sztuka szczęścia, ale Marie jest tu tylko dobrym duchem. Nie ingeruje w treść, a ledwie podkreśla jej charakter.

Bliskość, ożywienie zmysłów, spontaniczność, szczęście w polskich realiach, wyrażone przez nas samych. Miło, że w końcu jesteśmy świadomi tego, co od dawna znamy i sami praktykujemy, bo nie o świeczki tutaj chodzi, ale o przestrzeń, którą dzielimy z innymi.

Iza Wojnowska "Hygge po polsku"
Ilość stron: 224
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

piątek, 17 listopada 2017

Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz - Jakub Skworz


Są książki, które znać trzeba i nazwiska, które w kanonie literatury polskiej powinny być dla wszystkich oczywiste. Adam Mickiewicz przez jednych uwielbiany, przez drugich (szczególnie licealistów) niekoniecznie lubiany. Poeta, tłumacz, filozof, autor Pana Tadeusza i Dziadów. Jakim był człowiekiem, o czym marzył, co go interesowało w dzieciństwie? 

Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz to fabularyzowana historia życia jednego z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce. Książka, choć adresowana do dzieci, została bardzo chwytliwie i mądrze napisana. Z miejsca przekonuje językiem i autentycznie wciąga (niczym książki jej bohaterów). Myślę, że wiele osób będzie zaskoczonych, tym jak najmłodsze lata spędzał Mickiewicz. Że powtarzał klasę, że jego ojciec był poważnie chory, że tylko dzięki pomocy drugiej osoby dostał się na studia, a potem aż siedem miesięcy spędził w więzieniu.

Magiczne przenosiny do świata literatury, rodzina zakochana w książkach i wspierające się na wzajem rodzeństwo. Bez przesady można powiedzieć, że to najciekawsza dziecięca propozycja tego roku. A, że Jakub Skworz tym sposobem zapoczątkowuje serię Wciągających książek o wielkich Polakach, pozostaje tylko czekać na więcej.

"- Przecież to tylko książka... - wyszeptał Eryk.
- Jeszcze nie wiesz, jakie rzeczy potrafią się dziać w książkach! - stwierdził dziadek".   

Jakub Skworz "Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz"
Ilość stron: 200
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6

czwartek, 16 listopada 2017

Kolekcja nietypowych zdarzeń – Tom Hanks


Ok, liczyłam, że to będzie powieść, nie zbiór opowiadań. Że w pewien sposób może nawiązywać do ról, jakie Tom Hanks przez całe swoje życie odgrywał. Nie spodziewałam się fanfarów, ale czekałam na to "coś", bo wiecie w końcu to Tom Hanks - facet ma łeb na karku oraz wielki talent i można powiedzieć, że w jego życiorys zostały wpisane przeżycia wielu innych osób.

Kolekcja nietypowych zdarzeń to kompozycja historii, które w pewien sposób łączy motyw maszyny do pisania. Raz jest ona tylko symbolem wspomnianym na uboczu, kiedy indziej stanowi główny trzon wydarzeń. Ich tematy są różne - piekło wojny, dziewczyna z ambicjami, zduszone uczucia. Zdawać by się mogło rzecz, która do wszystkich trafi. Napisana eleganckim, klasycznym językiem i osadzona gdzieś w złotych amerykańskich latach, ale kurcze nie porywa, nie ciekawi... takie nijakie to właściwie jest.

Pierwszych kilka opowiadań przeczytałam za jednym zamachem, ale kolejne przesuwały się w czasie. Nie tęskniłam za nią, nie brakowało mi jej. Mówiąc najprościej - książka jest przeciętna. Poprawna, jednak nie przekonuje do siebie czytelnika.

Kolekcji nietypowych zdarzeń najbardziej elektryzuje nazwisko autora i pewnie większość osób sięgnę po nią z czystej ciekawości.


Tom Hanks "Kolekcja nietypowych zdarzeń"
Ilość stron: 400
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 4/6

środa, 15 listopada 2017

Dress Scandinavian - Pernille Teisbæk


Dress Scandinavian chciałam poznać od momentu, jak tylko zobaczyłam okładkę w zapowiedziach. Wiadomo, że mam słabość do północnych klimatów, więc w natłoku hygge, lagom oraz innych, modnych ostatnio tematów, kwestia mody brzmiała świeżo i miała szansę pokazać mi coś nowego. 

W książce Pernille Teisbæk wszystko jest stonowane i oszczędne. Fotografie liczne, ale nie nachalne. Tonacja raczej w kolorach ziemi, ale niestety porady, mimo, że jest ich dużo, nie wnoszą nic nowego i niczym nie różnią się od zasad, powszechnie stosowanych. Trąci to nudą i schematami, choć właśnie schematy autorka chciała przełamać. Jak się ubiera Skandynawia? Oszczędnie, przemyślanie, w rzeczy dobrej jakości, a szaleństwo wyraża w dodatkach. Nie wiem jak dla was, ale według mnie nie jest to ani nowe, ani odkrywcze. A wtrącanie w każdym możliwym miejscu, jaki to północne kobiety mają świetny zmysł, jest delikatną przesadą - gdzie ta duńska skromność pozwolę się zapytać?

Dress Scandinavian to przyjemna lektura na półgodziny. Dopełnienie popołudniowej kawy, ale jeśli szukacie treści, która coś nowego wniesie albo zmieni wasz sposób postrzegania mody, sięgnijcie po Slow Fashion Joanny Glogaza


Pernille Teisbæk "Dress Scandinavian"
Ilość stron: 196
Wyd. Otwarte
Ocena: 3/6

wtorek, 14 listopada 2017

Pyszne obiady - Anna Starmach

 
Spis ulubionych przepisów Anny Starmach, wyszukanych w starych zeszytach i zapisanych ręką jej babci. Dania przygotowane pod typowy niedzielny obiad, ale i receptury na szybkie, sycące posiłki w ciągu tygodnia. 

Nie ma tu wyszukanych potraw (po za małżami w białym winie). Większość dan to właściwie klasyka rodzinnego stołu: rosół, pomidorowa, barszcz czerwony, grzybowa. Dania mięsne, sałatki i oczywiście obowiązkowe miejsce na deser. Do gustu przypadł mi przede wszystkim spis treści, zaopatrzony w miniatury prezentowanych potraw, dzięki czemu rzecz na którą mamy ochotę, możemy wybrać samymi oczami. 

Mała, filigranowa książka, która na co dzień będzie rzeczywiście przydatna. 


Anna Starmach "Pyszne obiady"
Ilość stron: 160
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6

poniedziałek, 13 listopada 2017

Bullet Book - David Sinden


Świat opanowała moda na organizację. Wszystko powinno być uporządkowane, zaplanowane i policzone. Co jednak w sytuacji, gdy przewidywanie nie jest naszą najmocniejszą stroną, a sam proces wydaje się być nudny i niewarty zachodu? Tu z pomocą przybywa David Sinden i jego Bullet Book, czyli organizacja życia w pigułce.

Bullet Book to rewolucja w sposobie organizowania czasu. Dzięki prostym diagramom i gotowym wykresom, właściwie na zasadzie relaksu czy zabawy, jesteśmy w stanie spisać najważniejsze dla nas rzeczy. Zaczynamy od wynotowania tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznaczamy ważne i długoterminowe zadania, a potem w prosty sposób kontrolujemy swoje postępy - szybko i efektywnie.
 
Terminarz, kalendarz, osobisty dziennik i notes. W skład Bullet Book wchodzą planner (Bądź pięknie zorganizowana) oraz dziennik (Twój rok z Bullet Book). Oba tytuły można używać oddzielnie, albo kupić je w zestawie  - każdy z nich to punkt wyjścia do wdrożenia spersonalizowanego systemu organizacji - zarządzania kontaktami, śledzenia stanu swoich finansów, a przede wszystkim droga do poznania metod i ćwiczeń, dzięki którym wejdą one w nawyk. 

Tytuły urzekają swoim wydaniem, ale mam wrażenie, że większe zainteresowanie wzbudzą u młodszej grupy odbiorców - głównie za sprawą formy i mnóstwa miejsca na rysunki i szlaczki. Jeśli zatem szukanie mikołajkowego prezentu dla młodszego rodzeństwa albo nastolatki, to będzie strzał w dziesiątkę. 


David Sinden "Bullet Book bądź pięknie zorganizowana"
Ilość stron: 224
David Sinden "Twój rok z Bullet Book"
Ilość stron:  256
Wyd. Insignis
Ocena: 4/6

niedziela, 12 listopada 2017

Trzy dni i jedno życie - Pierre Lemaitre

Przyzwyczaiłam się, że ten autor pisze mocne, kryminalne książki. Jego Alex albo Ślubna suknia to jedne z najciekawszych historii w tym gatunku, ale Trzy dni i jedno życie zaskoczyło mnie podwójnie. Raz, że nie ma tu inspektora Verhoevena, a myślałam, że to kolejny tom z serii, a dwa, budowa i oś historii są zupełnie inne. 

Antoine był bardzo związany ze swoim czworonożnym przyjacielem. Choć zwierzę nie należało do niego, spędzali ze sobą niemalże każdą wolną chwilę. W dniu, kiedy pies wpada pod koła samochodu, a właściciel psa na jego oczach, dobija go z broni, w Antoine coś pęka. Naładowany negatywnymi emocjami i wciąż znajdujący się w szoku,  idzie do lasu, gdzie atakuje małego Rèimego. Zamach był w afekcie, ale skutki tego kroku, już nigdy nie zostawią Antoine'a w spokoju. 

Trzy dni i jego życie to opowieść o tragedii, której ofiarą stał się sam morderca. Nastoletni chłopak, który widząc brutalność w czynach innych, sam nie potrafił nad nią zapanować. Lemaitre świetnie oddaje nastroje, panujące w pogrążonym w poszukiwaniach miasteczku. Dylemat chłopca czy ma się przyznać czy uciekać. Tragizm całej tej, niezamierzonej przecież sytuacji.

Jak potoczą się losy małoletniego zbrodniarza, czy ciało chłopca doprowadzi do pojmania właściwiej osoby?

Zaskakująca, napisana w nieco starym stylu opowieść, że morderstwo nie jedno ma imię.


Pierre Lemaitre "Trzy dni i jedno życie"
Ilość stron: 290
Wyd. Muza
Ocena: 4,5/6

piątek, 10 listopada 2017

Suma drobnych radości - Agnieszka Burska-Wojtkuńska


Wszyscy blogerzy wydają książki. Jedni piszą samodzielnie, inni z "małą" pomocą, mało który jednak wie, jak to prawidłowo zrobić, a jeszcze mniej, potrafi to robić. Ona jest inna. Ona trafia celnie w nasze podskórne bolączki, obala mit matki polki, kury domowej czy też blogerki, która leci na fejmie. 

Mrs PolkaDot czyli Agnieszkę Burską-Wojtkuńską poznałam długo przed tym, jak urodziła się Hania. Zaczęło się od przepisów i podglądania sposobów na dekorowanie domu, a skończyło się na potakiwaniu głową we właściwie każdej, opisywanej przez nią kwestii. Do dziś pamiętam to święte oburzenie, gdy bodajże rok czy dwa lata temu, Polka opublikowała swój wpis o Halloween. Kontrowersji mimo wszystko nie można jej zarzucić, za to poczucie humoru i społeczne wyczucie już jak najbardziej tak. 

Przechodząc do sedna sprawy, czym jest w ogóle Suma drobnych radości, to powiedziałabym, że przewodnikiem, tak przewodnikiem, absolutnie nie poradnikiem, po tym, jak cieszyć się codziennością i nie mieć wyrzutów sumienia, że lubi się zwykły, schematyczny rytm dnia. Dziś ludzie boją się jak ognia posądzenia o przeciętność. Wszyscy muszą być jacyś i muszą być kimś. Najlepiej kimś kto się liczy, kto jest sławny. A co jeżeli ktoś lubi mieć święty spokój, woli się nie wychylać i w domowym zaciszu realizować swoje potrzeby? Polka pracująca w domu, wychowująca dwie córki, gotująca, sprzątająca, nie mająca zagranicznych wakacji, wcale nie narzeka. Kocha to, co ma, choć nie rezygnuje z tego aby sięgać po więcej.

Suma drobnych radości to szczera rzecz o tym, że szczęśliwym się bywa, a nie jest. Że te małe momenty należy pielęgnować. Przyjacielska opowieść o rodzinie i o wdzięczności. Czuła, zabawna, co najważniejsze - napisana z sercem.

Agnieszka Burska-Wojtkuńska "Suma drobnych radości"
Ilość stron: 260
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6

środa, 8 listopada 2017

Zawsze jest przebaczenie - Anne B. Ragde

Czekałam na tę książkę od kiedy tylko skończyłam czytać poprzedni tom. Cała seria Anne B. Ragde to niesamowita wyprawa w głąb ludzkiej duszy, emocji, jakimi targani są członkowie zwaśnionej rodziny. I teraz nie wiem, czy to przez to wypatrywanie - tak bardzo chciałam, że rozbudziłam wygórowane oczekiwania, czy może sama autorka, trochę bez pomysłu napisała ciąg dalszy, ale z magnetyzmu poprzednich części nie zostało nic.

Zawsze jest przebaczenie to bardziej scenki rodzajowe, migawki z życia Margida, Torunn, Erlenda niż opis ich wzajemnych relacji. Sprawa ożywa dopiero, gdy bohaterowie spotykają się w Trondheim. Ten rozdział to nareszcie to, na co tak długo czekałam, ale to już niemalże koniec całej książki... Nie ujęła, nie oczarowała, a właściwie rozczarowała mnie ta historia. Stoję teraz nad nią i nie wiem co mam napisać. Aż niemożliwe by Ragde tak bardzo dała ciała....

Zawsze jest przebaczenie to czwarte spotkanie z mieszkańcami Byneset, maleńkiej wioski w środkowej Norwegii. Poprzednie części bez reszty mnie ujęły. Kto by pomyślał, że historia rolnika, pracownika zakładu pogrzebowego oraz homoseksualisty może być tak pasjonująca. Szkoda, że kolejny tom nie podołał presji.

Anne B. Ragde "Zawsze jest przebaczenie"
Ilość stron: 342
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 3/6

niedziela, 5 listopada 2017

Czarownica - Camilla Läckberg


Na obrzeżach Fjällbacki zostaje zamordowana czteroletnia dziewczynka. Do popełnienia zbrodni przyznają się dwie nastolatki. Początkowo zgodne, wraz z postępem sprawy, wycofują swoje zeznania. Dziś, po trzydziestu latach od tego zdarzenia, Marie wraca do miasta. Odnosząca sukcesy aktorka, skupia na sobie spojrzenia miejscowych, a pytanie czy zabiły rozbrzmiewa na nowo, kiedy policja znajduje kolejne zwłoki dziecka.

Ataki na wioskę uchodźców, internetowa przemoc, akceptacja, tolerancja, nienawiść. Läckberg pokazuje, że idylliczna Szwecja w gruncie rzeczy nie istnieje. Dręczą je te same bolączki, co resztę świata, a w ludziach jednakowo odzywa się złość.

Przypuszczam, że każdy już wie, że śledztwo u Läckberg, to jedynie motyw przewodni. Każda książka ma dziesiątki pobocznych wątków i właśnie tu robi się poważnie. Czarownica, jak jeszcze żadna z napisanych przez nią powieści, opowiada o sprawach dręczących obecny świat. Miasteczko nawiedza fala emigrantów nie znających języka, uciekających przez wojną i wzbudzających wszechobecną podejrzliwość. Społeczność dzieli się na dwa obozy, a w obliczu popełnionej zbrodni radykaliści od razu mają winnego. Zaczynają się zamieszki, policja dzieli uwagę między przeszłość i teraźniejszość, usiłując odpowiedzieć na pytanie czy obie zbrodnie popełniła ta sama osoba.

Co jednak równoważy sprawę i sprawia, że do książek Läckberg tak chętnie wracam, to humor i charaktery bohaterów. Kryminalna zagadka nie wmurowała mnie w ziemię. Znacznie ciekawsze od pytania kto zabił, było obserwowanie dręczonej przez kolegów nastolatki i motywu siedemnastowiecznych spaleń na stosie. O tak, przeszłość to zdecydowanie najlepsza warstwa Czarownicy, ale polecam ją też za humor, za Mellberga, Patrika i Annike. Za Erikę już trochę mniej, choć tym razem działa jakby mądrzej i nie pakuje się w kłopoty (cud!)

Opowieść o ludziach, oczekiwaniach i życiu. O szczęściu, dramacie, krajobrazie, który przywołuję we wspomnieniach. Świetna w kategorii powieść i dobra w nurcie kryminału.


Camilla Läckberg "Czarownica"
Ilość stron: 592
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6
Premiera: 08.11.2017r.

czwartek, 2 listopada 2017

Naturalnie. Prosto, zdrowo, smacznie - Alain Ducasse, Christophe Saintagne, Paule Neyrat


Naturalnie, czyli książka z której nigdy nic nie ugotuję ;)

Alain Ducasse to ikona francuskiej kuchni. O jego klasie świadczą prestiżowe wyróżnienia – trzykrotnie zdobył trzy gwiazdki Michelin, a w całej swojej karierze uzyskał ich w sumie aż dwadzieścia jeden. Doskonale dowodzi to faktu, że facet wie, co się robi w kuchni.

Pierwsza, wydana w Polsce książka jego autorstwa to uczta dla oczu i spełnienie marzeń każdego estety. Nie wiem czy to zasługa Wydawnictwa Dwie Siostry czy Ducasse sam dbał o wszystkie szczegóły, ale napatrzeć się na nią nie można. Te ilustracje, zdjęcia, "surowa" oprawa - po prostu jest bosko!

Co się tyczy przepisów, zdania są podzielone. Na pewno są one zdrowe, nie podważam faktu, że zapewne i smaczne, ale czy proste - przy moich umiejętnościach wypada to różnie. Jakiś czas temu spotkałam się z określeniem "coffee table book", czyli książka, której się nie czyta, a delektuje się jej obecnością i Naturalnie dla mojej osoby, takie właśnie jest. Ot, przyjemna książka do oglądania, podziwiania, inspirowania się różnymi składnikami.

Jak podaje Wydawnictwo:

Znajdziecie tu potrawy klasyczne, takie jak kura z rosołu, i zaskakujące, jak lody ze szczawiu, imponującego ananasa pieczonego na rożnie i skromne omlety, sycące dania główne i lekkie przystawki, delikatne zupy, pyszne desery, przetwory i pasty.To kuchnia z zasadami, ale bez wyrzeczeń. Zdrowa, ale bez dietetycznych nakazów i zakazów. Prosta, codzienna i dla każdego, ale z francuską fantazją. A „kluczowymi słowami – jak mówi sam autor – są tu »przyjemność« i »zadowolenie«”.

Weźcie do ręki, dotknijcie, obejrzyjcie - warto!


Alain Ducasse, Christophe Saintagne, Paule Neyrat "Naturalnie"
Ilość stron: 380
Wyd. Dwie Siostry
Ocena: 6/6 - za wydanie