środa, 31 lipca 2019

SKAM. Sezon 1: Eva - Julie Andem


Serialowych książek ciąg dalszy. Po całkiem dobrze przyjętych Mrocznych umysłach, przyszła pora na Skam, norweski serial, który śmiało mogę nazwać jednym z moich ulubionych i to nie tylko za sprawą produkcji, ale przede wszystkim, poruszanych w nim tematów.

Skam posiada cztery sezony i tyle też będzie książek. Każda z nich odpowiada jednej z serii, dotyczącej konkretnego bohatera - są to oryginalne scenariusze wraz z przypisami. Co więcej wiele stron zawiera  dialogi i sceny, które nie weszły do serialu. Są tu też komentarze oraz mapy myśli jego twórczyni - Julie Andem. 

Zapowiadało się cudnie i wypadło cudnie, szczególnie za sprawą zabawnych przypisów autorki, a czasami wręcz jej niecenzuralnych wtrąceń ;)

Nie wiem, jak inni czytelnicy, ale ja śledząc wydarzenia w książce, zawsze miałam pod ręką dany odcinek. Możliwość przeczytania oryginalnego zapisu, a następnie obejrzenia, jak odegrano go na ekranie, to świetny sposób by poznać bohaterów z jeszcze innej strony. Teraz naprawdę wiem, co siedzi im w głowie!

Nastoletnie problemy, brak przyjaciół, szkoła, miłość, rozpadające się rodziny. Wiara, przekonania, odwaga i beztroska. W Skam znajdziemy to wszystko. Prawdziwe, szczere. Jeśli jeszcze nie wiecie o czym mowa, koniecznie nadrabiajcie. Jestem pewna, że książek te nie odpuścicie.


Julie Andem "SKAM. Sezon 1: Eva"
Ilość stron: 208
Wyd. Rebis
Ocena: 5/6

poniedziałek, 29 lipca 2019

Stranger Things: Mroczne umysły - Gwenda Bond

W tajnym laboratorium rządowym trwają próby skonstruowania nowej broni wywiadowczej. Grupa naukowców usiłuje opracować maszynę, która zdoła przekonać wrogów do mówienia i poddawania się zewnętrznej kontroli. Tą idealną bronią ma być ludzki umysł, a właściwie umysły grupy studentów, którzy pod wpływem przeprowadzanych testów, odkrywają w sobie niezwykle umiejętności. Niestety, jak to zwykle w takich projektach bywa, każda umowa ma swoją cenę i tak z pracy, która miała stać się przygodą, jej uczestnicy stają się więźniami.

Stranger Things to bez wątpienia jeden z fenomenów ostatnich lat. Osadzona w klimacie lat 80-tych, opowieść o grupie przyjaciół walczących z potworami, co sezon przyciąga przed telewizory miliony widzów. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak to wszystko się zaczęło? Jak odkryto Otchłań, otwarto przejście. Skąd właściwie wzięła się Nastka?  

Mroczne umysły to pierwsza z serii książek poświęconych Hawkins i opowiadających o wydarzeniach poprzedzających serial - obecnie do wyboru mamy historię o matce Nastki oraz  o szeryfie Hopperze. 

Generalnie Mroczne umysły zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Jest to przygodówka z fajnie skrojonymi postaciami, równie mocno nawiązująca do klimatu tamtych czasów, a co więcej jej fabuła na prawdę ma ręce i nogi. Jedyne czego mi brakowało to tej nuty niesamowitości, którą znam z serialu. Wyczekiwałam aż zjawią się potwory, aż zrobi się niebezpiecznie. Tu Bond działa bardzo zachowawczo i niechętnie wykracza za sferę badań i laboratorium, a szkoda. Rozszerzenie wydarzeń o elementy nadprzyrodzone, znacząco podbiłoby skalę emocji. Mimo to książkę odbieram pozytywnie, co więcej zaraz biorę się za kolejną. 

P.S. na rynku dostępna jest też młodzieżowa odpowiedź na popularność serialu, jednak tamtych książek absolutnie proszę nie dotykać.

Gwenda Bond "Stranger Things: Mroczne umysły"
Ilość stron: 350
Wyd. Poradnia K
Ocena: 4/6

piątek, 26 lipca 2019

Zniknięcie Annie Thorne - C.J. Tudor


Pewnej nocy Joe wykradł się z domu, by wraz z przyjaciółmi, przeczesać teren opuszczonej kopalni. To wtedy jego siostra nagle zniknęła. Były apele w mediach, poszukiwania, wszyscy myśleli, że wydarzyło się najgorsze, aż dziewczynka ni stąd z zowąd, nagle się odnalazła. Annie uparcie jednak milczy, o tym, co w tym czasie się stało. Nie mniej dwa miesiące później, ich ojciec rozbija się o drzewo zabijając siebie, Annie, a Joego poważnie raniąc. 

Po latach nieobecności, zatargach z prawem i z przestępcami depczącymi mu po piętach, Joe wraca do rodzinnego miasta. Zaczyna pracę jako nauczyciel w miejscowej szkole, a wszystko przez to, że w Arnhill znowu wydarzyło się coś złego, że historia Annie zaczyna się powtarzać...

Zniknięcie Annie Thorne to kolejna powieść C.J. Tudor, autorki dobrze odebranego przeze mnie Kredziarza. I podobnie, jak jej debiut, również i Zniknięcie to w głównej mierze opowieść o życiu w niewielkim miasteczku, o dojrzewającej młodzieży, kiepskich wyborach i tym, że każda społeczność ma swoje mroczne tajemnice. Mocnym elementem książki jest historia kopalni, jej ogrom oraz makabryczne znalezisko. Zresztą cały motyw przewodni balansuje na granicy wydarzeń nadnaturalnych, podsycając dodatkowo ciekawość.

Bez wątpienia C.J.Tudor to dla mnie odkrycie ostatnich miesięcy. Podoba mi się klimat jej opowieści, sposób portretowania bohaterów. Nie bez znaczenia jest też samo wydanie - okładka, jej symboliczność, prostota. Oj, już wypatruje kolejnej nowości.


C.J. Tudor "Zniknięcie Annie Thorne"
Ilość stron: 416
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6

środa, 10 lipca 2019

Śniadanie mistrzów - Kurt Vonnegut


Autor niezliczonej ilości książek i opowiadań, publikowanych w prasie pornograficznej (sic!), rusza na spotkanie ze swoim jedynym fanem. Sądzi, że występ na Festiwalu Sztuki, na który został zaproszony, to pomysł nastolatka - nawet nie przypuszcza, że list, który otrzymał jest autorstwa jednego z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych!

To tam, w Midland City, poznaje Dwayne'a, uwielbianego przez ludzi sprzedawcę pontiaców, który z dnia na dzień, zaczyna tracić rozum i widzieć nieistniejące rzeczy. Co wyniknie ze spotkania tej dwójki i na jakie przygody Trout natknie się po drodze? 

Śniadanie mistrzów to kolejna pełna absurdów oraz sprzeczności książka Vonneguta. Na pierwszy rzut oka, nie opowiada ona o niczym szczególnym. Ot, historia drogi marnego artysty, który pełen nadziei, ale i obaw, jedzie na spotkanie ze swoim czytelnikiem. W gruncie rzeczy, jest to jednak pełen symboliki traktat o nas samych. O tym, jak mimo otwartych drzwi, boimy się opuścić nasze klatki, jak dążymy do samozagłady, hodujemy głupocie. Chcemy tylko posiadać więcej i więcej. Vonnegut już pięćdziesiąt lat temu bił na alarm, jeśli chodzi o naturę i wymierające gatunki. Oczywiście zrobił to w sobie tylko charakterystycznym stylu - umieszczając alegorie problemu na obcej planecie, jednak fakt ten, pozostaje faktem i mimo upływu czasu widać, niczego się nie nauczyliśmy.

Amerykańskie śniadanie, a może amerykański sen? Zapraszam do uczty.


Kurt Vonnegut "Śniadanie mistrzów"
Ilość stron: 336
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6

poniedziałek, 8 lipca 2019

Hannibal - Thomas Harris

Trzecia książka w serii o mrożącym krew w żyłach doktorze - Hannibalu Lecterze. Tym razem role całkowicie się odwracają. Policjantka, której do pory ścigała doktora, teraz rusza mu z pomocą, a brutalny morderca staje w niebezpieczeństwie.

Floerencja, to tutaj jako dr Fell, Hannibal zostaje przyjęty na stanowisko naukowe lokalnej biblioteki i muzeum. Niestety szukający zemsty, milioner i były pacjent doktora - Mason Verger nie ustaje w próbach odwetu. Koniec końców Lecter zostaje pojmany, a jego życie wisi na włosku.

Hannibal to tym razem wyprawa nie tyle śladami wielkiego zbrodniarza, co możliwość wniknięcia w jego umysł i poznania właściwie wszystkich jego sekretów. Kluczem całej historii jest skomplikowana relacja doktora Lectera z agentką Starling. To jak fascynacja oraz ciekawość zaczynają przeobrażać się w zażyłość, a może i coś w rodzaju przyjaźń...

Nie znam całej serii o Hannbalu, jednak już śmiało mogę powiedzieć to jedna z najbardziej zagadkowych i fascynujących postaci w literaturze. Potwór, który jakby nie było, wytrwale trzyma się swoich racji, jest diabelnie inteligentny, konsekwentny...

Powieść Thomasa Harris to szalona i nieoczywista lektura na jeden raz. Ogromnie polecam!


Thomas Harris "Hannibal"
Ilość stron: 440
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

piątek, 5 lipca 2019

Purpurowe rzeki - Jean-Christophe Grangé

Pierre Niemans - sławny łowca morderców i dilerów narkotyków, sam musi walczyć z napadami złości. Kiedy nerwy ponoszą go kolejny raz, jego przełożony postanawia wysłać go wysoko w Alpy. Raz, że zejdzie dziennikarzom z oczu, a dwa, jako jeden z nielicznych ma szansę rozwikłać bardzo nietypową sprawę.   

Tu tu szaleniec działał zgodnie z jakimś ponurym rytuałem, który miał się zakończyć ułożeniem ciała w niszy skalnej, w pozycji embrionalnej. Wszystko zostało zrobione w sposób przemyślany i z wielką precyzją. Dopełnieniem tego miało być wyłupienie oczu. No i jeszcze ta woda. Woda pod powiekami, w miejscu oczu. Wiadomo, że ofiara była bibliotekarzem, ale czym taki człowiek, mógł komuś zawinić?

Zło, religia, rytuały... Jean-Christophe Grangé snuje swoją opowieść w bardzo przemyślany sposób. Na kolejne tropy trafiamy metodą dedukcji, ale też za sprawą konkretnej, naukowej wiedzy - w końcu lwia część akcji rozgrywa się na uniwersytecie. Geolodzy, meteorolodzy, w końcu też i duchowni. Wszyscy się dziwią, każdy jest przerażony, tym bardziej, że morderca może ukrywać się wśród nich.

Purpurowe rzeki to szybki oraz szokujący kryminał. Autor z wielkim upodobaniem opisuje kolejne obrażenia ciała i miejsca w jakich się one znajdują, ale co najlepsze, dzieli fabułę na dwoje, prowadzi dwa odrębne śledztwa i dopiero w kulminacyjnym momencie łączy je ze sobą. Najlepiej jednak wypada połączenie tego z równie silnymi bohaterami, z ludźmi, którzy sami nie wahają się przed niczym.

Oryginalny, ciekawy i co warto podkreślić, znakomicie zekranizowany thriller kryminalny. Serdecznie wszystkim polecam!


Jean-Christophe Grangé "Purpurowe rzeki"
Ilość stron: 416
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

środa, 3 lipca 2019

Współlokatorzy - Beth O'Leary

"Szukam współlokatora do jasnego mieszkania z jedną sypialnią i ze wspólnym łóżkiem (...), czynsz 350 funtów miesięcznie. Dostępne od zaraz".

Czy można wspólnie mieszkać i nigdy się nie spotkać? Dzielić nie tylko pokój, ale i łóżko, a jednocześnie być siebie obcymi ludźmi? Wychodzi na to, że można i Tiff oraz Leon są tego idealnym przykładem.

Początkowa euforia znalezienia lokum, ustępuje miejsca konsternacji, gdy maleńkim mieszkaniu nie chcą się pomieścić ich wspólne rzeczy. Co gorsza one kompletnie do siebie nie pasują (bo właściwie do czego pasuje lampa lawowa?) Sanitariusz medyczny i redaktora wydawnictwa promującego twórców diy, to połączenie z góry skazane jest na porażkę, tylko, że oni... zaczynają się dogadywać!

Współlokatorzy to lekka, rozbrajająca historia w angielskim klimacie. Wzrusza, bawi, jednocześnie wprawiając nas w dobry nastrój. Cała jej siła tkwi w oryginalnym, dobrze opisanym pomyśle - niby banalnym, ale w tej prostocie kryje się magia.

Beth O'Leary stworzyła idealny przykład wakacyjnej lektury. Szybkiej i przyjemnej, w sam raz na upały.


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,46,4149,bastion.html
Beth O'Leary "Współlokatorzy"
Ilość stron: 432
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

wtorek, 2 lipca 2019

Vera - Anne Swärd


Oto świat, w którym porzucanie kobiet przez mężczyzn, nie było niczym nadzwyczajnym. 

Sandrine bierze ślub. Ten dzień to ma być jednej z najważniejszych dni w jej życiu, jednak zamiast się cieszyć, zaczyna wspominać całe swoje życie. Czas, kiedy wraz z matką i siostrami wyjechały do małej osady w Polsce. Jak uciekały przed wojną, jak los postawił jej drodze przyszłego męża - Ivana.

Vera Anny Swärd to książka, której nie da się pochłonąć za jednym razem. Akcja powieści lawiruje między dwoma światami - obecnym życiem Sandrine oraz wspomnieniami z lat, gdy wraz z matką i siostrami starały się przeżyć. Podział między wydarzeniami nie jest zbyt oczywisty, dlatego skupienie oraz uwaga stają niezbędnymi elementami czasu, jaki książce poświęcamy.

Sama opowieść przepełniona jest uczuciami, które jakoś autorzy nordyccy, najwierniej potrafią odtworzyć. Może to sprawa pierwszoosobowej narracji, a może talentu samej Anne Swärd, na pewno jej książka pełna jest napięcia i tajemnic, zaś ujęcie wszystkiego w realne wydarzenia czasów wojny, sprawia, że we wszystko dużo łatwiej jest nam uwierzyć.

Vera to nietypowa historia relacji na linii matka i córka. Opisana poetyckim językiem, skreśli przed nami głębię skomplikowanych matczynych uczuć i powinności.


Anne Swärd "Vera"
Ilość stron: 424
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 1 lipca 2019

Worek kości - Stephen King


"Pisarz to człowiek, który nauczył swoje myśli nieposłuszeństwa".

Pisarz Michael Noonan, po nieoczekiwanej śmierci żony boryka się, przez ponad cztery lata, z twórczą niemocą. W poszukiwaniu natchnienia, postanawia się wrócić do starego domku letniskowego nad jeziorem. Tu jednak zamiast ukojenia, nękać zaczynają go nocne koszmary, w których widzi zmarłą żonę oraz ducha zamordowanej piosenkarki Sary Tidwell. 

Nie tak dawno czytałam Instrukcję obsługi Stephena Kinga i to w niej Worek Kości nazwano jedną z najlepszych, współczesnych powieści gotyckich. Nawiedzony dom, małomiasteczkowa mentalność i zbrodnie z przeszłości, które nadal zbierają swoje żniwo - po takiej rekomendacji, książka nie mogła długo czekać. 

Worek kości to rzecz rewelacyjna. Opowieść o młodziutkiej Mattie i miliarderze, który w imię własnych ambicji, jest w stanie zniszczyć życie innym. O stracie, żałobie, próbie poniesienia się z traumy. Duchy i zjawiska nadprzyrodzone znajdują się na marginesie całej historii. Głosy oraz przesuwające się magnesy na lodówce, to właściwie cała ich aktywność, która dopiero w finale ujawnia swe prawdziwie oblicze.

Pod kątem grozy, dreszczy nie dostałam, ale co się tyczy budowania powieści i napięcia to jestem oczarowana - sześćset osiem stron przerobiłam w trzy dni!

Głęboka, wielowymiarowa, genialnie skonstruowana. Gdyby nie piętrzące się zaległości, kolejna lektura też byłaby Stephena. Polecam szczególnej uwadze.

Stephen King "Worek kości"
Ilość stron: 608
Wyd. Albatros
Ocena: 5,5/6