czwartek, 26 kwietnia 2018

Mały Chopin - Michał Rusinek

Może ktoś z was jeszcze pamięta, jak polecałam i wychwalałam książkę dla dzieci o Adamie Mickiewiczu. Że forma zabawna, że mądra i pełna treści. Tym razem mam cudo podobne, ale napisane wierszem. Krótką opowiastkę o naszym kompozytorze - Fryderyku Chopinie.

"Drogie Dziewczynki i Chłopczyki,
niewiele trzeba się natrudzić,
by znaleźć wokół nas pomniki
przedstawiające słynnych ludzi.

Tu jakiś pan na koniu siedzi,
i patrzy w dal - ale na niby;
tam jakaś pani, wprawdzie z tarczą
i mieczem - lecz ma ogon ryby".

Mały Chopin to nie nowość, a książka opracowana na Rok Chopinowski 2010. Dziś odświeżona i wznowiona ma szansę oczarować kolejną partię czytelników. Coś w tym, że jeśli chodzi o wierszowane opowiastki to Michał Rusinek nie ma sobie równych - w końcu to on przełożył na polski utwory Edwarda Goreya! Tym czasem Mały Chopin czaruje lekkością i ilustracjami. W rozumiały sposób tłumaczy kim był Fryderyk i jak wiele mu zawdzięczamy. Miksuje przeszłość z teraźniejszością, w nowoczesny sposób przedstawia dawne czasy. 

Książka jest skromna - raptem trzydzieści dwie strony, a i tak znajdziemy na nich napięcie, przestrach i wielką przygodę dla młodego czytelnika. Dowiemy się jaki może być skutek zjedzenia zbyt dużej ilości mazurka i że polonez to też coś więcej niż samochód ;)

Piękna, mądra, zabawna. Mówią, że na świecie nie ma ideałów, ale są takie książki. Gorąco polecam!

Michał Rusinek "Mały Chopin"
Ilość stron: 32
Wyd. Znak Emotikon
Ocena: 6/6

wtorek, 24 kwietnia 2018

Arkusz poetycki - Weronika Maria Szymańska (Billie Sparrow)


Billie Sparow to dla mnie przede wszystkim postać z polskiego Youtube'a. Dziewczyna opowiadająca o przygodach z językiem angielskim, kulturze, społeczeństwie i uwaga, o swoim występie w Ellen DeGeneres Show! O tym, że pisuje wiersze nie miałam pojęcia. Oglądam ją okazjonalnie, dlatego dopiero po otwarciu koperty zorientowałam się czyją książkę trzymam w ręce - piękną książkę dodajmy.

Po pierwsze Arkusz poetycki to globalna uczta dla zmysłów. Właśnie tak, powinno się wydawać się poezję. Oddziaływać na odbiorcę nie tylko przez słowa, ale również przez sposób ich podania, przez estetykę, wykorzystane wzory i barwy. Pod względem formy to dla mnie absolutny ideał, pod względem treści... mogłoby być nieco lepiej.

Zapiski myśli o współczesnym, na wskroś wirtualnym świecie oraz wartości mierzonej lajkami. Czasami jest to jedno zdanie, puentujące jakąś historię. Czasami dłuższa analiza relacji międzyludzkich. Dużo social mediów, szalejącej wszędzie nienawiści, ale i potrzeby obecności drugiego człowieka. Wierszy na pewno mogłoby być więcej, bo jednak pustka co poniektórych stron mocno rzuca się w oczy. Rozumiem jednak, że taki był plan, tomik przyjął charakter notatnika, który aż prosi się o dopiski.

Arkusz poetycki to drzwi, które Weronika otworzyła swoim talentem i uporem. Może jeszcze nie na oścież, ale pozostaje to tylko kwestią czasu...

"Weltschmerz

kiedy boli
zastanów się 
co męczy

ból brzucha
ból serca
ból życia

ból dupy".


Weronika Maria Szymańska "Arkusz poetycki"
Ilość stron:240
Wyd. Flow Books
Ocena: 4/6

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Czerwony głód - Anne Applebaum


Klęska głodu w Związku Radzieckim. Winą za ten stan obarczano burżuazję, tym czasem za katastrofalnymi w skutkach decyzjami stał sam Józef Stalin. Jak pisze Applebaum "w szczytowym momencie kryzysu zorganizowane grupy milicjantów i działaczy partyjnych - kierujących się głodem i strachem, a także od dekady nasiąkających retoryką nienawiści i teoriami spiskowymi - wkraczały do wiejskich domostw i zabierały wszystko, co nadawało się do jedzenia". 

Między 1931 a 1934 rokiem w Związku Radzieckim zmarło z głodu co najmniej pięć milionów obywateli. Pogrom tej zyskał przydomek Hołodmor od ukraińskich słów hołod [głod] oraz mor [śmierć]. Śmierć głodowa to jednak tylko ułamek tej historii. Wraz za nią szły działania zmierzające do zlikwidowania intelektualnej i politycznej elity Ukrainy. Do powolnego unicestwiania całego państwa...

Czerwony głód to kolejny dokumentalny majstersztyk Anne Applebaum. Książka trudna tematycznie, poruszająca równocześnie sprawy polityczne, jak i społeczne. Obnażająca Stalinowską propagandę oraz metody bagatelizowania kryzysowej sytuacji. Tym czasem na wsiach ludzie dosłownie padali z głodu, a w obliczu śmierci nie obcy był im nawet kanibalizm.

Dokumentów takich nie da się zrecenzować, a tym bardziej ocenić. Natomiast ci którzy są na to gotowi, powinni je znać.

Anne Applebaum "Czerwony głód"
Ilość stron: 488
Wyd. Agora
Ocena. -----

czwartek, 19 kwietnia 2018

Kommando puff - Dominik W. Rettinger

Gdy biorę do ręki książkę, poświęconą tematyce obozów koncentracyjnych, jest to zazwyczaj jakaś biografia lub powieść, oparta w większej części na faktach, fabularyzowane wspomnienia. W przypadku Komando puff jest jednak nieco inaczej. Nikt tak naprawdę nie zdał relacji, jak to właściwie wyglądało, żadne 100% fakty nie wyszły na jaw, ani żadna z kobiet tam pracujących, nie opowiedziała swojej historii. Rettinger tworzy więc powieść nieco fikcyjną, opartą na najlepszych źródłach do których mógł dotrzeć.

Motywem przewodnim powieści są nigdy nie opublikowane zapiski Elizy, która trafiła do obozu Auschwitz, aby potem stać się jedną z prostytutek w komandzie puff. Zapisy te odczytywane są przez Annę, starszą kobietę, która chce dowiedzieć się prawdy o swoim synu Wolfgangu, który był jednym z dowodzących obozowym burdelem i jedną z osób odpowiadających za nabór do tej placówki, a także osobą mocno związaną z Elizą.

Muszę przyznać, że Rettinger bardzo dobrze przygotował się do stworzenia tej historii, wydaje się ona być wiarygodna, a opisy obozowego życia oddane są szczegółowo tak, jak otrzymujemy to w dobrze spisanych relacjach naocznych świadków. Nie byłam przekonana, co do początkowych przygód i życia Elizy zanim trafiła obozu, nie bardzo mi to pasowało do książki o takiej tematyce. Jednak jej rola za murami Auschwitz jest odgrywana w sposób interesujący i ciekawy.

Gratuluję odwagi z dwóch powodów. Jeden to tematyka, która została przez wielu świadków po prostu przemilczana z różnych przyczyn, a drugi za podjęcie tematu w sposób, który jest nieco kontrowersyjny, poprzez stworzenie powieści, która momentami przypomina amerykański film, a nie stricte relację z obozowej tragedii.


Dominik W. Rettinger "Kommando puff"
Ilość stron: 322
Wyd. Świat Książki
Ocena: 4,5/6

środa, 18 kwietnia 2018

Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych - dr Qing Li

Więź z naturą jest w nas głęboko zakorzeniona. To zazwyczaj w towarzystwie drzew odpoczywamy najlepiej, otwarta przestrzeń pomaga się wyciszyć i złapać oddech. Dr Qing Li jest badaczką, która postanowiła podejść do tego zagadnienia z naukowej strony. Dowiedzieć się z jakiego powodu na łonie natury czujemy się tak dobrze i jakimi metodami, możemy wyciągnąć z tego kontaktu, więcej korzyści dla siebie.

Shinrin-yoku to w dosłownym tłumaczeniu leśna kąpiel, czyli proces zanurzania się w atmosferze lasu, chłonięcia go zmysłami. Sztuka ta od wieków znana jest mieszkańcom Japonii, bo jak sami mówią: "Shinrin-yoku przypomina most. Otwierając nasze zmysły, zasypujemy przepaść, jaka dzieli nas od środowiska naturalnego".

Jak dobrze wiecie Kultura Wschodu nigdy do mnie nie przemawiała. Unikam powieści tamtejszych autorów, nie potrafię wczuć się w ich problemy. Qing Li przekonała mnie wyłącznie tym, że opisuje rzecz bardzo mi bliską, bo dla mnie relaks to właśnie ucieczka do lasu.

Sztuka i teoria kąpieli leśnych zachwyca wydaniem oraz ilością fotografii. Książka pełna jest treści, ale nie przytłacza tekstem. Jedyne, co kłóci mi się z głoszonym przez autorkę poszanowaniem zieleni, to marnotrawienie miejsca - druk zajmuje zaledwie połowę każdej strony i wydaje mi się, że poświęcony na nią papier można było wykorzystać lepiej (dodać jakąś grafikę albo użyć innego układu). Prócz tej uwagi nie mam do książki zastrzeżeń. Wyciągane przez autorkę wnioski są sensowne i całkowicie się z nimi zgadzam.

Kąpiele leśne pomagają obniżyć stres, ciśnienie, działają antydepresyjnie, stymulują układ odpornościowy. Co tu dużo mówić - do lasu marsz!


Qing Li "Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych"
Ilość stron: 321
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

wtorek, 17 kwietnia 2018

Zemsta ubiera się u Prady - Lauren Weisberger


Miranda Presley powraca! Krwiożerca redaktor naczelna Runaway znowu prześladuje Andy. Mimo, że od tamtego czasu minęło dziesięć lat. Dziewczyna założyła własne pismo, właśnie wyszła za mąż i generalnie, świetnie sobie radzi, to strach przed byłą szefową wcale nie maleje. Co więcej Miranda ostrzy sobie zęby na Plunge oferując za nie astronomiczną cenę, ale wraz z transakcją kupna idzie zobowiązanie do rocznej współpracy... Czy Diabeł kolejny raz przekupi Andy?

Zemsta ubiera się u Prady niestety nie elektryzuje czytelnika tak jak jej pierwowzór. Miranda stępiła pazurki, brakuje tajemnic rynku wydawniczego i ogólnie pomysłu na fabułę. Dylematy czy wyszłam za właściwego człowieka czy on zdradza mnie na boku, nie pasują do tej książki. Od Weisberger oczekuję wielkiego świata, kąśliwych uwag i obserwacji "śmietanki towarzyskiej". Tym czasem przedstawiony konflikt na linii synowa-teściowa to odgrzewany kotlet, miałki i niestrawny.

Szybko się czyta i równie szybko zapomina. Lauren Weisberger porwała się na sequel nie bardzo wiedząc co ma z nim zrobić. Mocno się zawiodłam. 

Lauren Weisberger "Zemsta ubiera się u Prady"
Ilość stron: 464
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

czwartek, 12 kwietnia 2018

Alice i Oliver - Bock Charles

Alice była gwiazdą. Pełna energii, urodziwa, wytrwale dążąca do celu. Absolutnie nic nie zapowiadało katastrofy. Przecież gorsze momenty każdemu się zdarzają, każdy czasami czuje się zmęczony... 

Jeden z wielu standardowych dni, Alice idzie chodnikiem z dzieckiem na ręku. Boli ją każdy mięsień, gorączka rozmywa ostrość widzenia. Zaniepokojona rodzina wiezie ją do lekarza, a tam szczęśliwym zbiegiem okoliczności diagnoza postawiona zostaje nadzwyczajnie szybko - ostra białaczka i sto dni, które im zostało.

Alice i Oliver to historia rodziny, która stanęła przed prostym wyborem - mobilizacja albo rezygnacja. Oczywiście Culvertowie się nie poddają. Ruszają do walki o każdy kolejny, wspólnie spędzony dzień. Książka Bocka Charlesa daleka jest od posępności i przygnębienia. To pełna ciepła, ale i goryczy opowieść o miłości, ale i systemie zdrowia oraz ubezpieczeń. Bock Charles może w nieco zbyt zdystansowany sposób opisuje relacje rodzinne. Zabrakło mi w tej historii przemyśleń głównych bohaterów i wglądu w ich emocje. Oczywiście odczuwamy dramat, bezgraniczne poświęcenie i nie zawsze udane próby chronienia się wzajemnie, jednak sytuacja Alice spychana jest gdzieś na dalszy plan względem szwankującego systemu.

Nie nazwałabym tej historii największym love story XXI wieku, bo mimo wszystko co innego ją dominuje, ale generalnie odczucia mam pozytywne.

Bock Charles "Alice i Oliver"
Ilość stron: 385
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4/6

wtorek, 10 kwietnia 2018

Testament - Remigiusz Mróz


Pytanie podstawowe - o co chodzi z tym Remigiuszem Mrozem? Skąd u tego autora taka popularność, zaskakująco wysokie oceny książek i rozgłos. Czy to zasługa internetowego PR-u? Pieniędzy łożonych na reklamę, a może facet serio ma talent? Pełna pytań i sprzeczności wzięłam się za Testament

Znany lekarz otrzymuje spadek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pokaźny majątek zapisała mu jego jednorazowa klientka, Beata Widera. Kobieta obca, nie mająca z nim rzekomo nic wspólnego. Co więcej po sporządzeniu dokumentu Widera odbiera sobie życie, a Kranz odnajduje jej ciało w odziedziczonym domu. Policja oskarża lekarza o zabójstwo, choć to właściwie najbardziej absurdalny kandydat na mordercę. Joanna Chyłka podejmuje się obrony. Co z tego wyniknie?

Co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to bohaterka totalnie przełamująca adwokacki stereotyp. Żadna tam kobiecina w kraciastej garsonce, tylko charakterna babka w skórze i koszulce Iron Maiden. Wygadana, pyskata, znająca się na robocie. Ogólnie bohaterowie to mocna strona tej historii. Momentami za bardzo popisują się wiedzą, jednak różnej maści ciekawostki fajnie urozmaicały opowieść. Fabuła lawiruje między wydarzeniami bieżącymi a fikcją literacką. Jest skomplikowana, nie wiem czy do końca prawdopodobna, za to niemiłosiernie wciąga.

Mróz bez wątpienia ma coś w sobie. Rocznie pisuje od groma książek, za to Testament czytało się zaskakująco dobrze.


Remigiusz Mróz "Testament"
Ilość stron: 536
Wyd. Czwarta Strona
Ocena: 4,5/6

sobota, 7 kwietnia 2018

Pięść, skowyt oraz głodujące psy - Mateusz Skrzyński


Poezja może być różna. Najczęściej na dźwięk słowa "wiersz" przed oczami mamy szkolne rymowanki albo poetyckie zmory z języka polskiego. Dziś ku mej radosze, wiersze zaczynają być dla ludzi i o ludziach opowiadać. Pierwsza była Rupi Kaur, potem Anna Ciarkowska, a teraz (nareszcie) głos zabiera mężczyzna.

Pięść, skowyt oraz głodujące psy to zbiór tekstów o młodości, rozczarowaniach i poszukiwaniach sensu. Sytuacjach codziennych, momentami wręcz banalnych. W większości są to doświadczenia dorastającego chłopca - korepetycje, piwo, bójki. Każdy z wierszy to niezależna historia - na pierwszy rzut oka relacja z wydarzenia, czasami zbędnie ostra, ale za sprawą kilku zdań, trafiająca w centrum bolączki współczesnego człowieka.

Mateusz Skrzyński pisze w surowym stylu, w którym do refleksji skłaniają nas okoliczności zdarzeń. O samym autorze przed lekturą wiemy niewiele. Nie okładce nie ma jego biografii, co przypuszczam jest działaniem celowym, by dopiero przez teksty poznać jego osobowość.  

Pięść... to tomik odważny i mocny. Rzecz dla ludzi twardo stąpających po ziemi i nie bojących się brutalności. Co jednak najważniejsze - jest w tym szczerość i prawda o życiu. Jest coś, co zaskarbia moja uwagę. Polecam, a mój ulubiony tekst to nomen omen właśnie "Coś".


Mateusz Skrzyński "Pięść, skowyt oraz głodujące psy"
Ilość stron: 110
Wyd. Czytaj
Ocena: 4/6

czwartek, 5 kwietnia 2018

Korpożycie świnki morskiej - Paulien Cornelisse

Można nazwać to osobnym ekosystemem. Środowiskiem, gdzie wszystko jest inne niż się początkowo wydaje. W tym miejscu komplementy przybrane są w pewną dozę złośliwości, a plotki panoszą się po kontach. Bezsensowne zebrania i sukces powierzony przypadkowi. Przyjaźnie, dramaty, oto typowa praca w korporacji. 

Paulien Cornelisse w nieco prześmiewczym tonie, obrazuje atmosferę, stereotypowego biura. Powierzchowność relacji, problemy osobiste. I w zasadzie wszystko byłoby jak zawsze, gdyby nie fakt, że główna bohaterka jest... świnką morską. O tym, że postać jest niecodzienna świadczą drobne wstawki o mokrym futerku i łapkach trzymanych na pościeli. Reszta zachowań i problemów jest typowo ludzka i w zasadzie nie wznosi nic nowego do charakteru powieści - zmęczona monotonią Cavia szuka sposobu jak się z tego wyrwać.

Liczyłam na książkę z komediowym zacięciem. Na obraz biura widziany oczami stworzenia, które oryginalnie je interpretuje. Nie znając kontekstu świnka na pewno zrobiłaby to obłędnie, a tak... zmiana gatunku bohatera nic za sobą nie niesie.  

Korpożycie świnki morskiej to niezobowiązująca książka na jedno popołudnie. Lekka, nieco zabawna, ale mimo wszystko powielająca schemat.

Druga książka o świnkach morskich w tym tygodniu i drugie rozczarowanie. Nuda.


Paulien Cornelisse "Korpożycie świnki morskiej"
Ilość stron: 256
Wyd. Muza
Ocena: 3/6

wtorek, 3 kwietnia 2018

Manitou - Graham Masterton

Manitou rozpoczyna serię książek o indiańskich bogach i odradzającym się szamanie. Bohaterem historii jest jasnowidz Harry Erskine, który na co dzień zajmuje się przepowiadaniem przyszłości bogatym emerytkom. Pewnego dnia poznaje jednak Karen Tandy, kobietę u której na karku pojawiła się dziwna, rosnąca w zatrważającym tempie narośl. Idąc tropem nawiedzającego Karen koszmaru, Harry odkrywa, że złowrogie moce zbierają się nad Manhattanem, a prastare bóstwa chcą władać współczesnym światem.

Makabra, brutalność i pewna doza kiczu, czyli literacki styl Mastertona w pełnej okazałości. Za dzieciaka namiętnie czytywałam wszystkie jego historie. Wciąż uważam, że to jeden z  najważniejszych autorów w gatunku tylko, że po czasie takie książki odbiera się inaczej. Teraz nie liczą się hektolitry krwi, ale klimat i umiejętność budowania atmosfery, a te Grahamowi lepiej wychodzą w opowieściach o duchach i nawiedzonych domach. Manitou plasuje się dokładnie pośrodku tej kombinacji. Pomysł na indiańskiego wodza wypada super, jednak jego współczesny przeciwnik... oj zgrzytał mi bardzo.

Manitou to opowieść dla zdystansowanych fanów grozy. Szybka rozrywka bez zbytniego angażowania się w treść.
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html
Graham Masterton "Manitou"
Ilość stron: 272
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska


Nina rozpoczyna w swoim życiu zupełnie nowy rozdział. Przenosi się do Warszawy, do mieszkania po swoim ojcu, rozpoczyna studia, jest pełna optymizmu i nadziei, że kiedyś będzie taka jak wszyscy - modna i zadowolona z siebie. Póki co liczy grosz do grosza, skupiając się wyłącznie na uczelni, aż pojawia się on... buntownik, wykładowca, mężczyzna niewłaściwy...

Miłosz bierze Ninę w posiadanie. Kocha ją, ale i więzi, nie stroniąc od przemocy. Ich relacja, oparta na fascynacji i uzależnieniu, zmusza Ninę do rzeczy, których tak naprawdę się nie chce. Czy taki związek to przypadek czy konsekwencja dawnych czynów? Co takiego wydarzyło się w przeszłości i czy zaginięcie Miłosza przyniesie jakieś odpowiedzi?

Katarzyna Zyskowska, to nazwisko, które od dawna chciałam poznać. Polecana, wychwalana, podobno świetnie potrafiąca oddawać charaktery bohaterów. 

Historia złych uczynków to opowieść o matce i córce. O kobietach poszukujących swojego miejsca, ale też podatnych na niewłaściwych mężczyzn. Rzecz zaczyna się klasycznie: konflikt rodzicielski, dziecko wyjeżdżające do wielkiego miasta. Zdawałoby się kolejna książka o wszystkim i o niczym, jednak wątek przyszłości całkowicie przejmuje naszą uwagę. Losy doktorskiej rodziny i żydowskiego chłopca. Wojna, strach, przemiany społeczne.

Zaskakująca i ciekawie skontrastowana historia o ludziach i ich miłości.

Katarzyna Zyskowska "Historia złych uczynków"
Ilość stron: 496
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6

piątek, 30 marca 2018

Kredziarz - C.J. Tudor

 
Końcówka lat 80-tych. Eddie wraz z przyjaciółmi, szwenda się po okolicy wykorzystując wakacje. Pewnego razu wpadają na pomysł, aby zacząć komunikować znakami pozostawianymi na murze. Kredowe ludziki coraz liczniej wypełniają miasto, pojawiając się niemal w każdym miejscu i w coraz bardziej zagadkowych okolicznościach, również przy zwłokach poćwiartowanej dziewczyny...
 
Trzydzieści lat później Ed i jego przyjaciele dostają wiadomość napisaną tym samym kodem. Sądzą, że to żart do momentu, gdy jeden z nich topi się w rzece. Do Eddiego dociera, że jedyną drogą do ocalenia siebie przed podobnym losem jest próba odkrycia, co tak naprawdę stało się przed laty.
 
Kredziarz to historia mająca w sobie wiele dramatów, ale nie będąca typowym thrillerem. To opowieść o życiu w niewielkim miasteczku, o dojrzewającej młodzieży, kiepskich wyborach i tym, że każdemu może się podwinąć noga. C.J. Tudor świetnie kreśli kształty bohaterów, zarówno Eddiego, jaki i poboczne osoby. Każdy z nich jest ważnym trybikiem w maszynie i spina finał w zaskakującą i satysfakcjonującą całość - takiego obrotu spraw się nie spodziewałam!

Trudno doszukiwać się tu napięcia i z przejęcia zagryzać mankiety, jednak Kredziarz zmusza by do niego wracać. Akcja dzieli się między przeszłość i teraźniejszość, oplatając czytelnika licznymi pytaniami i nutą sentymentu za czasami, gdy nie było komórek.

Ma to klimat, jest charakter i solidnie przemyślana sprawa. Jeżeli tak wygląda autorski debiut, to pozostaje tylko czekać na więcej.


C.J. Tudor "Kredziarz"
Ilość stron: 384
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6

czwartek, 29 marca 2018

Świnki morskie - Ludvík Vaculík

Świnka morska, małe puchate stworzenie, raczej spokojnie, nie wymagające dużo uwagi, ale za to potrafiące silnie namieszać w domowym środowisku.

Pewien znudzony życiem bankier, kupuje dzieciom w ramach świątecznego prezentu, świnkę morską. W między czasie dowiaduje się od kolegi z pracy, że zwierzęta te lubią towarzystwo, więc sprawia sobie drugi egzemplarz. Niestety z nieznanych powodów, kompan Albinoska bardzo szybko umiera. Tak rozpoczyna się seria doświadczeń na zwierzętach, zmierzająca do odkrycia tajemnicy ich choroby, a przede wszystkim bezdusznej natury człowieka...

Trudno powiedzieć czy to przez atmosferę panującą w banku, ciągłą inwigilację i przeszukiwania, ale w głównym bohaterze budzi się zło. Jego frustracja zaczyna przejawiać się w mściwych zachowaniach względem bezbronnej świnki. W metaforze tej można się doszukiwać ówczesnych mechanizmów funkcjonowania państwa - książka powstała jeszcze za czasów Czechosłowacji, kiedy to polityczna machina na nic miała społeczne potrzeby. 

Ludvík Vaculík stworzył powieść ponadczasową i przerażającą w swojej prostocie. Z jednej strony zadziwiającą występującymi w niej niedorzecznościami, a z drugiej łatwością z jaką człowiek wyzbywa się zahamowań. Świnki morskie to książka trudna i niejednoznaczna. Osobiście liczyłam na coś w zupełnie innej stronie formie - bardziej zabawnej a'la Jonas Jonasson stąd też pewien poziom rozczarowania.


Ludvík Vaculík "Świnki morskie"
Ilość stron: 206
Wyd. Stara Szkoła
Ocena: 3,5/6

wtorek, 27 marca 2018

Ogień - Thomas Svardal


Ognisko może rozpalić każdy. Wystarczy trochę suchych patyków, jakieś mniejsze gałązki i zapalniczka. Szybko, prosto... tylko, że nie w każdych warunkach, taki sposób się sprawdzi.

Sztuka rozpalania ognisk to historia równie stara jak świat. Thomas Svardal wie na jej temat właściwie wszystko i za pomocą zaledwie stu sześćdziesięciu stron nauczy was, jak skutecznie to robić.

Ogniska różnią się od siebie w zależności od celu w jakim powstają. Inaczej rozpalisz je by zagotować wodę, inaczej by upiec kiełbaski albo po prostu się ogrzać. Waży jest kierunek wiatru, podłoże i oczywiście wykorzystany w tym celu materiał. Surowe drewno z reguły nie chce się palić, ale jak we wszystkim również i tutaj istnieją wyjątki np. brzoza karpacka, która generalnie daje najwięcej żaru i za jej pomocą można zrobić ognisko nawet w ulewnym deszczu!

Thomas Svardal to kolejny autor, który z prozaicznych czynności wydobywa magię. Przypomina, że ognisko to przede wszystkim miejsce spotkań, a żywy ogień daje poczucie bezpieczeństwa. 

Książka ciekawa i pięknie wydana.



Thomas Svardal "Ogień"
Ilość stron: 160
Wyd. Muza
Ocena: 5/6

poniedziałek, 26 marca 2018

Niedyskretnik - Therese Oneill

Starodawne metody dbania o urodę i nawet największe niedorzeczności, traktowane sumiennie i wypełnianie zgodnie z zaleceniem lekarza. To, że XIX wiek nie był dla kobiet łaskawy, znane jest powszechnie, ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wyglądała wtedy toaleta, jak rozwiązywano problemy zdrowotne i za pomocą jakich metod dbano o urodę? Większość tych procedur obecnie przyprawić może co najwyżej o chorobę, ale wtedy, wtedy to był szczyt luksusu.

Niedyskretnik to pasjonująca lektura o historii kobiet i ich fizjologii. Dziewiętnastowieczne sprawy wstydliwe, tematy nieskromne, nieprzyzwoite i wprowadzające czytelników z dwudziestego pierwszego wieku w zdumienie: jak kobiety radziły sobie z podpaskami, dlaczego smarowały twarze arszenikiem, w imię czego nosiły obowiązkowo gorsety, utrudniające im oddychanie? Te i mnóstwo innych zagadek rozwiązuje Therese Oneill. I o ile z początkowych ciekawostek można się śmiać, o tyle rozdział o pożyciu małżeńskim i rodzeniu dzieci, raczej zmrozi wszystkim krew w żyłach. Zresztą Oneill swoją opowieść zaczyna od rzeczy generalnie błahych i zabawnych, aż do podporządkowania i strachu, które wiązało się z wyjściem za mąż.

Książka pełna zadziwiających zabobonów i metod, często zaprzeczających logice. Świetnie opowiedziana historia kulturowego przewrotu, mody, obyczajowości. I choć zmieniło się niemalże wszystko, jedno nie uległo zmianie - mężczyźni wciąż chcą mieć o kobietach ostatnie zdanie ;)

Co tu dużo mówić - rewelacja!

Therese Oneill "Niedyskretnik"
Ilość stron: 320
Wyd. Muza
Ocena: 6/6

piątek, 23 marca 2018

Znaki. Spójrz w gwiazdy, odkryj siebie - Carolyne Faulkner


Książka na którą długo się patrzyłam nim wzięłam ją do ręki. Pięknie wydana, z gruntu ciekawa, ale czy jej treść można traktować serio? Czy data urodzenia warunkuje nasze cechy i umiejętności? 

Carolyne Faulkner to najnowsza gwiazda astrologi okrzyknięta przez Vouge. W Znakach pokazuje jak odtworzyć mapę nieba w chwili, gdy przyszliśmy na świat. Demonstruje układ gwiazd, planet i domów. Sugeruje, jak go użyć, aby przejąć kontrolę nad każdym aspektem swojego życia. 

Dla mnie ta książka to przede wszystkim ciekawostka i możliwość chwilowego wniknięcia w świat astrologii. Nie traktuje jej serio. To raczej kolorowy ptak wśród literatury, źródło rozrywki i sposób na spędzenie wolnego czasu, ale przyznaję, że dość fascynujący. Dokonując obliczeń trzeba się skupić, wykresy i diagramy kojarzą się od razu z magicznymi procedurami, a wyniki... tu już musicie przekonać się sami ;)

Znaki to pozycja dziwna i wyjątkowa. Ja bym ją nazwała bardziej rzeczą o ludzkiej naturze, niż tym co zapisano w gwiazdach. Jest sensowna i daleka od herezji. Czy potraktujemy ją poważnie, zależy wyłącznie od nas, ale z pewnością można wysnuć z niej całkiem sporo wiedzy... psychologicznej.


Carolyne Faulkner "Znaki. Spójrz w gwiazdy, odkryj siebie"
Ilość stron: 336
Wyd. Znaki
Ocena: 4/6 

czwartek, 22 marca 2018

Gra singli - Lauren Weisberger

Charlie od dziecka marzy o tym by zagrać na Wimbledonie. Zamiast na przyjęcia, codziennie dojeżdża na trening, całe życie podporządkowując jednemu tylko pragnieniu. Im jest starsza, tym staje się lepsza. Niestety nieszczęśliwy wypadek sprawia, że wszystko musi zaczynać od nowa. Angażuje się w rehabilitacje, zatrudniania nowego trenera i rozpoczyna przemianę z ułożonej dziewczyny w bestię do wygrywania. 

Po przyjemnych książkach z serii Diabeł ubiera się u Prady, Lauren Weisberger sięga po temat znacznie trudniejszy i mniej w mediach popularny. Świat równie ogromnych pieniędzy i układania się z wrogiem, lecz tym razem nie wielkiej mody a kobiecego tenisa. Charlie musi w końcu zdecydować, jak wiele jest w stanie poświęcić dla sławy i sukcesów. Zdawać by się mogło, że w sporcie wciąż góruje zasada fair play, ale blichtr i pieniądze z ludźmi zawsze zrobią swoje.
 
Jak daleko można się posunąć, żeby osiągnąć sukces? Wiadomo trzeba być twardym, nie oglądać się za siebie, lecz jak bardzo można naginać granicę zdrowego rozsądku? Lauren Weisberger kolejny raz zaskakuje lekkością pióra i wnikliwością z jaką ten hermetyczny świat opisuje. Ploteczki, wielkie gwiazdy i książę William w loży honorowej.

Gra singli to rozrywka na przyzwoitym poziomie i dowód na to, że Weisberger nic a nic się nie starzeje.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html

Lauren Weisberger "Gra singli"
Ilość stron: 448
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

środa, 21 marca 2018

Pszczoły - Joachim Petterson


Pierwszy dzień wiosny, to myślę idealna pora na książkę o pszczołach. Prawdzie aura za oknem jeszcze słabo nas rozpieszcza, ale wystarczy kilka cieplejszych dni, a życie w ogrodzie obudzi się na nowo.

Joachim Petterson w ciekawy i bardzo przyjemny sposobów opowiada tu o pszczołach i pasji do tych owadów. Przybliża ich wyjątkowe cechy, czyhające na nie zagrożenia. "Jako pszczelarz dostajesz bardzo dużo za to, co sam dajesz", jednak aby dawać pszczołom dokładnie to, czego potrzebują, niezbędne jest całkiem sporo wiedzy. 

Petterson tę wiedzę ma i wie, jak ją rozpropagować. Z pomocą barwnych opisów i setek zdjęć, prowadzi opowieść pełną praktycznych porad oraz inspiracji. Tłumaczy jak za pomocą patyków zbudować pszczeli domek, zabiera nas w podróż leśnymi ostępami... To nauka tego, jak odróżnić pszczołę od osy i jak nektar z kwiatów staje się miodem. Przede wszystkim to jednak instruktarz dla każdego przyszłego właściciela pasieki, bo o ile laik spędzi z książką po prostu przyjemnie czas, o tyle przyszły hodowca zyska solidny fundament na temat tych stworzeń.

Opowieść o słodkim i brzęczącym świecie. Pszczoły to książka wyjątkowa i pełna informacji. Polecam każdemu.


Joachim Petterson "Pszczoły"
Ilość stron: 196
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

poniedziałek, 19 marca 2018

Kobieta w oknie - A. J. Finn

Jedna z najbardziej... kontrowersyjnych(?) książek w internecie. Przez jednych wychwalana przez innych równana z ziemią. Kobieta w oknie to tytuł zdecydowanie wybudzający emocje. Czy znakomity thriller? Z tym można polemizować, ale czy pozycja warta uwagi - moim zdaniem zdecydowanie.

Siedzi i obserwuje. Anna od roku nie opuściła swojego domu, życie w sąsiedztwie podglądając przez obiektyw aparatu. Kiedy do budynku naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina, Anna z miejsca zwraca na nich uwagę. Pewnego dnia widzi coś czego nie powinna. Przerażona zawiadamia policję, tylko jej słowom nikt nie chce uwierzyć.

Kobieta w oknie to świetne studium zespołu stresu pourazowego. Kompensacji życia w małym pomieszczeniu, mechanizmu radzenia sobie ze strachem, sposobów usprawiedliwiania samego siebie i swoich decyzji. To właśnie w bohaterce i jej życiu umiejscawiam siłę tej historii. Zagadka czy kogoś zabili czy to moje przywidzenie, nie wywołuje takiego wrażenia, jak formy zachowywania się Anny. Na pewno przejawia się tu moje psychologiczne odchylenie, jednak A. J. Finn pod tym kątem odwalił kawał zacnej roboty.

Kobieta w oknie to w wielu opiniach książka niesłusznie równana z ziemią. Na mnie wywarła bardzo pozytywne wrażenie.

A. J. Finn "Kobieta w oknie"
Ilość stron: 416
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

piątek, 16 marca 2018

Surogatka - Louise Jensen


"Czasami przeraża mnie myśl, do czego byłabym zdolna, żeby mieć własne dziecko. Czasami myślę, że nie cofnęłabym się przed niczym".

Kat i Nick próbowali wszystkiego, aby zostać rodzicami. Niestety dwie nieudane próby adopcji, sprawiły, że porzucili całą nadzieję. Wiara powraca jednak dzięki przypadkowemu spotkaniu z Lisą, przyjaciółką Kat z dzieciństwa. Para dostaje ostatnią szansę na spełnienie marzeń, pytanie tylko za jaką cenę? Czy tragedię z przeszłości da się wybaczyć i czy Lisa gra z Katherine w otwarte karty?

Czytając książkę trzeba się postawić w tej samej sytuacji, co jej bohaterowie. Zapomnieć poniekąd o zdrowym rozsądku, zdać się na emocje i przepełnić pragnieniem posiadania dziecka. Widząc co wyprawia Lisa i jak wiele w jej działaniu jest "przypadkowych" zbiegów okoliczności, każdemu zapaliłaby się czerwona lampka, ale niestety nie u Kat. 

Można zarzucić jej naiwniactwo, paranoję, ale tym co ciąży jej najbardziej jest jej własna przeszłość. Interpretując wszystko przez pryzmat młodzieńczych doświadczeń, staje się łatwą ofiarą manipulacji. 

Surogatka to przyzwoita opowieść z dreszczykiem emocji. Może zawarta w niej intryga nie jest szczególnie wyszukana, za to finał przynosi sporo niespodzianek. Dla miłośników czystej rozrywki, książka idealna.


Louise Jensen "Surogatka"
Ilość stron: 400
Wyd. Burda Książki
Ocena: 4/6

środa, 14 marca 2018

Słodziutki. Biografia cukru - Dariusz Kortko, Judyta Watoła


"Przygoda ludzi z cukrem przypomina toksyczny związek pary kochanków. Faza ślepego zakochania to epoka wielkich odkryć geograficznych, kolonialnych podbojów i zachłyśnięcia się słodyczą na europejskich dworach. Dla tej miłości człowiek gotów jest zabić i zabija bez opamiętania. Czerwona lampka zapala mu się wraz z pierwszymi odkryciami naukowymi związanymi z chorobami wywoływanymi przez cukier. Zaczyna się czas podejrzeń i oskarżeń. Adwokatem kochanka staje się przemysł spożywczy, przekupuje go tysiącami słodkich wynalazków, colą, „zdrowymi” sokami, a nawet lepszym keczupem. Zrzuca winę na tego trzeciego: tłuszcz! Teraz, gdy o cukrze wprost mówi się „biała śmierć” i najwyższa pora na rozwód z orzeczeniem o winie… okazuje się, że jesteśmy tak uzależnieni, że już nie umiemy bez naszego „słodziutkiego” żyć."

Skąd się wziął, z czego jest wytwarzany i komu zawdzięcza swą wielką popularność? Cukier, bo o nim mowa, na dobre pozmieniał nasze kulinarne zwyczaje. Z jednej strony jego słodki smak jest silnie uzależniający, oddziałuje na ośrodkowy układ nerwowy i pobudza ośrodek przyjemności, z drugiej, gdyby nie on na świecie byłoby znacznie mniej chorób. Mogłoby się wydawać, że o jego negatywnym wpływie na zdrowie wiemy od niedawna, ale nic bardziej mylnego. Naukowcy jeszcze w zeszłym stuleciu trąbili na alarm, jednak pieniądze inwestowane w przemysł cukierniczy skutecznie ich zagłuszały.

Obecnie, gdy kampanie prozdrowotne przynoszą efekty i spożycie cukru maleje, poniekąd jest już za późno. Znajdziemy go w składzie większości towarów w sklepie. Najbardziej zadziwiające jest jednak to, jak dobrą reklamę robiono mu jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat temu. "Cukier krzepi", "cukier pożywką dla mózgu", "zdrowa, naturalna słodycz"... to tylko część propagandy i manipulacji, jaką nas karmiono.

Słodziutki to rzetelnie opowiedziana historia cichego mordercy. Podróż od plantacji trzciny i buraków cukrowy, przez historię czekolady oraz insuliny. Pełna ciekawostek, nieznanych dotąd szczegółów. Przekornie Agora udostępniła mi ten tytuł z wielkim lizakiem... czy zjem go kiedykolwiek ;))

Polecam. Warto!

Dariusz Kortko, Judyta Watoła "Słodziutki. Biografia cukru"
Ilość stron: 360
Wyd. Agora
Ocena: 4/6

niedziela, 11 marca 2018

Wilczyca - Nate Blakeslee


Jedno z najpiękniejszych zwierząt, jakie spotkać można w lasach. Bohater legend, bajek, niestety zazwyczaj ten zły i niebezpieczny - wilk.

Nate Blakeslee w swej książce przytacza historię jednego z tych stworzeń, wilczycy, śledzonej przez miliony internautów na całym świecie, która pewnego dnia pada ofiarą myśliwego. Zdarzenie to daje okazję do dyskusji czy Szóstka rzeczywiście stanowiła realne zagrożenie? Co na to politycy, obrońcy zwierząt i ci, którzy do tych istot celują z broni? Czy w imię posiadanej władzy możemy przekraczać granicę, którą natura wyznaczyła nam na początku cywilizacji? 

Wilczyca to przejmująca historia stworzenia, którego śmierć wywołała medialną burzę. To dokument poświadczający ważną dla całej natury dyskusję. Rozmowy z każdą ze stron, sprawozdania i materiały sądowe, ale Wilczyca to nie tylko świadectwo walki, to też dowód jednego z największych dokonań obrońców przyrody - przywrócenia populacji wilka w Parku Narodowym Yellowstone. Tylko jaki jest sens odbudowywać unicestwione niegdyś stado, kiedy ponownie chce się do niego strzelać?

Poznajcie reguły panujące w stadach, ich hierarchię i sposoby na pokonanie przeciwnika. Lata obserwacji wilków w Yellowstone przerodziło się w rozrywkę upowszechnianą na wielką skalę. Rytm wilczej egzystencji i ich zimowe wędrówki. Do tego setki ciekawostek - wiedzieliście, że te zwierzęta są zdolne do współodczuwania, że współpracują ze sobą i dbają o siebie na wzajem? Zjawisko to jest znane tylko w świecie psowatych oraz ludzi, szkoda tylko, że te światy nie specjalnie się ze sobą lubią...

Fascynująca podróż śladami wilczych pazurów. Polecam, choć lektura nie należy do najprostszych.


Nate Blakeslee "Wilczyca"
Ilość stron: 320
Wyd. Otwarte
Ocena: 4/6

wtorek, 6 marca 2018

Elegia dla bidoków - J.D. Vance

Jedna trzecia miasteczka żyje w ubóstwie. Ludzie z gór w Jackson borykają się z nędzą i wykluczeniem, związanym z upadającym przemysłem i szaloną stopą bezrobocia. To właśnie tu urodził się J.D. Vance - z wykształcenia prawnik i autor tej opowieści. 

"Historia Vance’ów zaczyna się w pełnych nadziei latach powojennych. Ciężką pracą udało im się awansować do klasy średniej, a ukoronowaniem sukcesu stał się J.D., który jako pierwszy w rodzinie zdobył dyplom wyższej uczelni. Vance pokazuje jednak, że nie da się uciec od spuścizny przemocy, alkoholizmu, biedy i traum, tak typowych dla rejonu, z którego się wywodzili".

Elegia dla bidoków to przejmująca historia ludzi, którzy z mlekiem matki wyssali określone zachowania i świadomość własnej osoby. Nie można tego nazwać złem, lenistwem czy w niektórych przypadkach nawet zamiłowaniem do przemocy. To po prostu sposób na przetrwanie, bardzo dużej grupy, amerykańskiego społeczeństwa. I pewnie też przez to, że Vance opowiada tu o sobie oraz swojej rodzinie, tych ludzi rozumiemy i lubimy, choć nie zawsze da się dostrzec sens w ich postępowaniu. 

Książka ta jest świetną ilustracją rozwarstwienia panoszącego się w Stanach Zjednoczonych. Bezrobocia, rozwodów, uzależnienia, zamkniętego kręgu, z którego bardzo ciężko jest się wyrwać. Ameryka dla osób postronnych to przede wszystkim wielkie miasta i rozwój. Tym czasem to biedni robotnicy, imigranci budowali jego świetność, a teraz autor pokazuje Amerykanom z dużych miast, jak mało wiedzą o swoich rodakach i własnych korzeniach.

Jedna z najlepszych książek o Ameryce, jakie ukazały się w ostatnich latach. Szokuje, zadziwia, otwiera oczy.

J.D. Vance "Elegia dla bidoków"
Ilość stron: 304
Wyd. Marginesy
Ocena: 5/6

piątek, 2 marca 2018

Dziewczyna z Krakowa - Alex Rosenberg

Od lat jestem zafascynowana powieściami Paulliny Simons, która ma niesamowity talent do opisywania ludzi przez pryzmat zmieniającego się świata oraz wojny. Chętnie sięgam też po inne historie tego typu - na naszym polu polecam wam Ignacego Karpowicza i Jakuba Małeckiego!

Nieco inaczej wygląda sprawa z Dziewczyną z Krakowa. Trzon powieści właściwie się zgadza. Rita, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej staje się studentką prawa na Krakowskim Uniwersytecie. Tam też poznaje swego przyszłego męża, z którym wyjeżdża na wschód. Niestety małżeńskie życie nie wygląda tak, jakby tego oczekiwała. Wdając się w romans, sprawia, że na świecie pojawia się dziecko, a Rita poznaje tajemnicę zdolną odmienić losy całego świata.

Fakt, iż autor jest filozofem niesamowicie odbija piętno na jego książce. Właściwie połowa objętości, to rozmyślania o nurtach i polityce, z których laik rozumie niewiele. Przebywanie z historią zwyczajnie męczy i z utęsknieniem wypatruje się fragmentów o samych bohaterach, a nie o ich poglądach. Pewnie ludzie bardziej obeznani z tematem, byliby pod wrażeniem obserwacji poczynionych przez Rosenberga, ale nie ja. Mi od studenckich czasów brakuje sympatii dla filozofii... 

I tak wyglądały moje notatki do mniej więcej setnej strony. Kiedy wojna rozpędza się na dobre, Rosenberg rezygnuje jednak z nacisku kładzionego na teorie i daje się porwać biegowi wydarzeń. Dla mnie jest to obrót korzystny - w końcu jego książka zaczyna wciągać! I choć generalnie nie jest to dokładnie, to czego tego oczekiwałam, to finalnie jestem zadowolona. Pierwsza część niemiłosiernie nudzi, ale od momentu, jak Rita zmienia nazwisko, najgorsze za nami.

Alex Rosenberg stworzył zadowalającą opowieść o uporze oraz walce z wrogiem, ukrytym pod najróżniejszymi postaciami. Dziewczyny z Krakowa idealnie odpowiada na medialną wojnę toczącą się obecnie. Kto kogo wydawał, kto ukrywał, jaki był w tym cel... Dobry sposób na poznanie tła i okoliczności tamtych wydarzeń. Polecam.


Alex Rosenberg "Dziewczyna z Krakowa"
Ilość stron: 440
Wyd. Editio
Ocena: 4/6

wtorek, 27 lutego 2018

Raz, dwa, trzy, zaśnij ty! - Dorota Kassjanowicz, Małgorzata Herba

Oryginalna, wierszowana dobranocka dla najmłodszych.

Historia Stasia, Oli, Zosi.. które wcale nie chciały iść spać. A tym czasem sen jest jak lody, jest pełen ciekawych przygód i niezwykłych bohaterów.  Raz, dwa, trzy to wyliczanka o tym, co ważne w życiu każdego dziecka. O zabawach i wybrykach. Pomoże przegonić lęki, sprawi, że ewentualne smutki staną się mniejsze. 

Dorota Kassjanowicz stworzyła coś jakby zaklęcie, przywołujące dobre sny i sprawiające, że spotkanie z wierszami może stać się piękną, wieczorną tradycją. Tekst świetnie dopełniają też barwne ilustracje, pełne zwierząt w sennej, nieco przeinaczonej formie.

Idealna książka do zacieśniania więzi i pobudzania wyobraźni.


Dorota Kassjanowicz, Małgorzata Herba "Raz, dwa, trzy, zaśnij ty!"
Ilość stron: 48
Wyd. Znak emotikon
Ocena: 5/6

czwartek, 22 lutego 2018

Spod zamarzniętych powiek - Adam Bielecki

W kolejce miałam zupełnie inną książkę, ale gdy zobaczyłam Spod zamarzniętych powiek na sklepowej półce, nie mogłam się powstrzymać. Możliwość zrozumienia ostatnich wydarzeń i poznania choćby cząstki świata himalaizmu, totalnie mną zawładnęły.

Nie chce tworzyć tu typowej recenzji, bo w zależności od nastawienia każdy odbierze tę książkę inaczej. Ja szukałam przede wszystkim informacji i możliwości konfrontacji obrazu w mojej głowie z tym, co rzeczywiście można spotkać na górze. Jak wygląda organizacja wyprawy? Jakie są zagrożenia, procedury postępowania? Jakie myśli towarzyszą himalaistą, gdy zapada zmrok, pojawiają się halucynacje? Zamiast samego opisu, przytoczę fragmenty, które najtrafniej oddają istotę tej pasji, obsesji i potrzeby ścigania się ze śmiercią.

"Himalaizm nie ma w sobie niczego, co by czyniło nas wyjątkowymi". s.18

"Kiedy wychodzimy do ataku szczytowego, to wiemy, że nikt po nas nie przyjdzie, nikt nas nie uratuje i to pogodzenie się z ryzykiem sprawia, że przeżycie jest o wiele głębsze niż podczas ultramaratonu, a stany mistyczne łatwiejsze do osiągnięcia". s.59

"Zimowa wspinaczka to gra z wiatrem. Latem raz rozbity namiot zwijasz dopiero na koniec wyprawy. W zimie nie ma o tym mowy, następnego dnia już by go nie było. Każdego dnia trzeba więc przejść przez upierdliwą i niebezpieczna procedurę rozbijania i zwijania namiotu. Wiąże się to z wielokrotnym ściąganiem łapawic. W nich wielu rzeczy zrobić się nie da. Wystarczy jednak kilkadziesiąt sekund i tracimy czucie w palcach, wtedy trzeba je ogrzać, czyli znowu założyć łapawice, by po chwili je ściągnąć i dokończyć czynność. I tak w kółko". s.96

"Na Gaszerbrumie I dowiedziałem się, że zimowy himalaizm często jest sztuką czekania na coś, co być może nie nastąpi". s.100

"Góry nauczyły mnie, że jeśli mam w nich zginąć, to walcząc. Ekstremalne sytuacje wyzwalają w nas niewiarygodne siły, czerpiemy z rezerw, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Każdy chciałby walczyć do końca, ale nie każdy zdoła". s. 117

"Na tej wyprawie zrozumiałem, że himalaizm składa się z setek małych rzeczy. Jeśli zaniedbasz jedną, to może nic się nie stanie, ale jeśli trzy, to nie wejdziesz na szczyt. Jeżeli zaniedbasz sześć, to się odmrozisz. Zapomnisz o dziesięciu - zginiesz". s.150

"Maciek Berbeka mówił o drugiej stronie lustra. Jeśli nie zobaczysz, jak życie jest kruche, jeśli nie doświadczysz sytuacji granicznej, to go nie docenisz. Spotkanie ze śmiercią sprawia, że jeszcze bardziej kochasz życie". s.193

"Szczyt. Pierwsze uczucie to ulga, że już nie trzeba iść w górę. Drugie uczucie to strach przed zejściem. I tyle". s.275

"Czy klepnięcie najwyższego punktu góry naprawdę jest najważniejsze? Nie dajmy się zwariować. Zwłaszcza jeśli na szali kładziemy swoje życie. Góra nie zniknie. Zawsze będziemy mogli pod nią wrócić. Czasami trzeba zaryzykować, ale równie ważne jest, by umieć odpuścić". s.352


Jestem pełna podziwu dla umiejętności Adama, tych wspinaczkowych, jak i osobowościowych, jego zdolności do negocjowania, komunikowania się z obcymi kulturami, umiejętności odpuszczenia i odwrotu, by nie ryzykować za dużo.

Zwykły człowiek tego nie zrozumie (ja tego nie rozumiem), ale nie nam jest wydawać osądy. Spod zamarzniętych powiek to historia pasji i świadectwo talentu tych, których z nami już nie ma. Bardzo ważna dla mnie lektura.

Adam Bielecki "Spod zamarzniętych powiek"
Ilość stron: 384
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

środa, 21 lutego 2018

Na skraju załamania - B. A. Paris


Burza szaleje w najlepsze, widoczność jest znikoma, a mimo to skręca na drogę przez las. Tocząc się powoli błotnistą ścieżką mija zaparkowany na poboczu samochód. Mimo próby nawiązania kontaktu, siedząca za kierownicą kobieta nie daje znać czy potrzebuje pomocy czy tylko na kogoś czeka. Cass Anderson odjeżdża. Na drugi dzień w mediach pojawia się wiadomość o brutalnym morderstwie popełnionym  w okolicy.

Od tamtej pory Cass dręczą głuche telefony i czuje się obserwowana. Nękana wyrzutami sumienia zaczyna miewać kłopoty z pamięcią, a jedyne czego nie może zapomnieć, to twarzy zamordowanej kobiety, kobiety, którą spotkała wtedy na drodze...

B. A. Paris stworzyła opowieść w której domysły i pytania przejmują dowodzenie. Co tak naprawdę wydarzyło się feralnej nocy? Cz morderca widział Cass, a może to ona zobaczyła jego? Czy jej własna pamięć usiłuje obronić ją przed najgorszym?

Na skraju załamania to historia psychozy, która atakuje znienacka i zbrodniarzy, którzy dobrze się ukrywają. Autorka świetnie manipuluje faktami i nawet w momencie, gdy cała zagadka się rozwiewa, napięcie nie maleje. To zdecydowanie jedna z tych książek, w której akcja trwa do ostatniej strony, a pisarz zasłużenie zbiera pochwały.

Porywająca, z pomysłem i wreszcie nie przereklamowana. Polecam!
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1740,3961,pudelko-z-guzikami-gwendy.html

B. A. Paris "Na skraju załamania"
Ilość stron: 352
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

poniedziałek, 19 lutego 2018

Celwony królik - Lissa Evans

Jest miękki, puszysty, ale ma cwany wyraz na twarzy. Celwony Klólik to ulubiona zabawka Misi, młodszej siostry Funi. Gdy w trakcie pechowego zbiegu okoliczności i pewnej tajemnej siły, Funia trafia do dziwnego świata, ma tam do spełnienia niebezpieczną misję. Musi stawić czoło okrutnemu dyktatorowi oraz trzem tysiącom Blopków.

Książka Lissy Evans to literacka przygoda dla młodszej grupy czytelników. Fantastyczny świat zabawek, pełen odważnych czynów, wierszyków i zrzędliwego kuzyna Funi, Grahama, sprawia, że wespół z bohaterami rozwiązujemy kolejne zagadki. 

Sama szykując się do lektury, oczekiwałam czegoś w okolicach Leonie Swann i jej owiec, ale Klólik ma zdecydowanie bardziej bajkowy charakter. Tytułowy pluszak pełen jest chorobliwych ambicji, jednak w historii wszystko się dobrze kończy i nie ma się czego bać.

Zabawna, przewrotna (kto by przypuszczał, że Klólik to czarny charakter!) opowieść o sile sióstr i przyjaźni. 

Lissa Evans "Celwony Klólik"
Ilość stron: 264
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6

sobota, 17 lutego 2018

Słońce i jej kwiaty - Rupi Kaur


Druga odsłona poezji autorstwa Rupi Kaur. Poezji nasyconej fizycznością i emocjami. Pełnej życiowych doświadczeń autorki oraz ilustracji, które magnetyzują równie mocno jak słowa. 

"jak to jest
że gdy coś się kończy
zaczynamy czuć to w pełni"

Słońce i jej kwiaty to opowieść o etapach dorastania. To historia życia człowieka, rozstania z kimś i ponownie rodzącej się miłości. W przyrodzie wszystko przebiega w odgórnie ustalonym rytmie. Jest więdnięcie, wzrastanie, rozwijanie się. Tak samo my opuszczamy rodzinne domy, migrujemy, walczymy z chorobami i strachem. Rupi Kaur oswaja tu przeprowadzkę do obcego kraju oraz bezwzględną politykę kontroli populacji, podokreślając jednocześnie odwagę, jaką wykazali się jej rodzicie.

Słońce i jej kwiaty to opowieść o korzeniach i świadomym kultywowaniu tradycji. Pochwała dla jej rodziny i poświęcenia w imię wolności. Poezja wyczulona na każdy szmer i dotyk, a przy tym bardzo prosta w odbiorze.

Cudowna Rupi, cudowne Słońce i jej kwiaty!

"zmienianie świata
to droga która nie ma końca"

Rupi Kaur "Słońce i jej kwiaty"
Ilość stron: 256
Wyd. Otwarte
Ocena: 6/6
Premiera: 28.02.2018r.

piątek, 16 lutego 2018

Głębia - Henning Mankell


"Istnieje głębia, w której twoja sonda nigdy nie sięgnie dna. Istnieje miejsce, w którym wszystko rozpada się na kawałki".

Svartman wypływa na wody Morza Batyckiego badając jego dno i wytyczając nowe szlaki żeglowne. Przypadek sprawia, że trafia na wysepkę zamieszkiwaną przez samotną kobietę. Sara Fredrika swą niezależnością a jednocześnie ślepią wiarą w to, co mówi i kim jest, zaczyna chorobliwe go fascynować.

Gwałtowna i nieodparta pokusa ponownego zobaczenia Sary, zmusza Svartmana do kombinacji i oszust wobec żony. Mężczyzna nie waha się też przed zbrodnią, gdy inni stają mu na drodze. Tworząc dla siebie alternatywną rzeczywistość, stawia wszystko na jedną kartę i wraca na środek morza. Jak długo uda mu się lawirować między żona i Sarą, i jak bardzo otchłań szaleństwa go pochłonie?

Mankell w wersji nostalgicznej, skupionej na wnętrzu swoich postaci, ale wciąż dramatycznej i pełnej nieustępliwego napięcia. Autor znany przede wszystkim z poczytnych kryminałów, ukazuje tu zupełnie nowe oblicze. Oblicze, które śmiem nazwać nawet nieco filozoficznym, ale w takim przyjemnym, typowo życiowym wymiarze.

Głębia to zaskoczenie i majstersztyk w dziedzinie charakterologi. Fascynuje, przeraża, skłania do refleksji. Takiej książki po Mankellu się nie spodziewałam. Kto nie czytał, serdecznie polecam!

 "To, że tego nie widać, nie oznacza, że to nie istnieje. Pod powierzchnią wody znajduje się sporo nieodkrytych i niezmierzonych głębin, jednak są tam również głębie nieoczekiwane. Właśnie je mamy znaleźć...".
 
Henning Mankell "Głębia"
Ilość stron: 352
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

wtorek, 13 lutego 2018

Dziedzictwo Karny - Herbjørg Wassmo


Ostatnia część trylogii autorstwa Herbjørg Wassmo. Tom bardzo przeze mnie wypatrywany i mogę powiedzieć z całą świadomością - spełniający wszystkie, pokładane w nim oczekiwania.

Po tym jak Dina wyjechała z Norwegii, w Reinsnes pozostał jej syn oraz słysząca "pieśń morza" wnuczka. Karna cierpiąca po prostu na epilepsję, jest jeszcze bardziej naznaczona w środowisku niż czyni to samo pokrewieństwo z Diną. Burzliwe losy gospodarstwa - rosnące długi oraz romans jej syna, sprawiają, że Dina wraca w rodzinne strony. Tak historia zatacza krąg, a grzechy przeszłości wypływają na powierzchnię.

Dziedzictwo Karny to fantastyczna opowieść o ludziach żyjących na krańcu świata, gdzie natura nadaje rytm i dyktuje warunki. Przepełniona walką o posłuch i o szacunek historia kobiety, która choć pozostaje wierna swoim przekonaniom, potrafi negocjować i dostosowywać się do zmieniających się okoliczności. Zresztą tajemnica tej serii tkwi właśnie w bohaterach. W kobietach, które z racji czasów odsunięte są na dalszy plan społeczeństwa, a jednak mają głos i odwagę by głośno wyrażać swoje zdanie.

Nieśpieszna i magiczna saga o złożoności ludzkiej natury, o wyborze, zdradzie, przemocy oraz miłości. Przejmująca, refleksyjna i na wskroś uniwersalna. Mistrzostwo w czystej postaci.



Herbjørg Wassmo "Dziedzictwo Karny"
Ilość stron: 412
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 6/6

czwartek, 8 lutego 2018

W domu - Harlan Coben


"Człowiek współczesny boi się bardziej wstydu niż niebezpieczeństwa".

Dziesięć lat temu z domu na przedmieściach Alpine, uprowadzono dwójkę chłopców. Porywacze za pomocą skrzynki mailowej zażądali okupu. Rodzina miała zostawić dwa miliony dolarów w nieoznakowanej torbie w parku. Skrupulatnie przygotowana zasadzka, na nic się jednak zdała. Ani tego dnia, ani następnego, ani przez setki kolejnych, po pieniądze nikt się nie pojawił. 

Po ponad dekadzie, Win otrzymuje wiadomość z adresem i informacją, gdzie obecnie znajdują się porwani. Co przez ten czas działo się z dzieciakami i jaki był prawdziwy cel ich uprowadzenia?

O Cobenie naczytałam się wielu pozytywów, ale osobiście kojarzyłam wyłącznie gatunek w jakim się obraca. Zrażona sensacją made in usa, jego dorobek stale osuwałam na bok. Przypadek sprawił, że W domu do mnie zawitało, a jedno z pierwszych zdań w książce, że przy niej pozostałam.

Najnowsza powieść Cobena rzeczywiście wciąga i niemalże do końca pozbawia oddechu, ale finał.... finał sprawia, że po pierwszej euforii pozostaje wrażenie, że po prostu było ok. Nie wiem dlaczego tak ceniony autor porwał się na najbardziej klasyczne i typowe dla tego rodzaju historii zakończenie. Ja rozumiem, że większość policyjnych spraw kończy się w ten sposób, ale literatura rządzi się swoimi prawami i można w niej puścić wodzę fantazji. Spróbować znaleźć jakiś punkt, który zaskoczy czytelnika, nawet jeśli będzie się on wydawał nieco mniej prawdopodobny.

W domu to kawałek solidnej rozrywki, ale nie aż tak fascynującej jak przypuszczałam.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu

 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1740,3961,pudelko-z-guzikami-gwendy.html
Harlan Coben "W domu"
Ilość stron: 416
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6