poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Zemsta Manitou - Graham Masterton

Duch Manitou powraca. Indiańscy bogowie kolejny raz szukają zemsty na białych oprawcach. Wkradają się w umysły dzieci, chcąc przejąć kontrolę nad ich ciałami. Tak rozpoczyna się przygotowanie do wezwania jednego z najpotężniejszych starożytnych demonów - Misquamacusa. Jasnowidz Harry Erskine wraz z ojcem jednego z chłopców, spróbują kolejny raz zapobiec masakrze....

Druga część cyklu o Manitou to książka zdecydowanie lepsza od swojej poprzedniczki. Bardziej klimatyczna i mniej karykaturalna. Graham odgrzebuje nowe aspekty indiańskich wierzeń, ich wiarę w reinkarnacje oraz przeświadczenie, że każdy z elementów natury ma swojego ducha. Co zaskakujące, skonfrontowanie prastarych stworów z kilkuletnimi dzieci wypada bardzo korzystnie - a już o niebo lepiej od nawiedzonego komputera z pierwszego tomu.

Zemsta Manitou to książka ciekawa i trzymająca w napięciu. Przede mną jeszcze dwa spotkania z Harrym Erskine, może tendencja zwyżkowa się utrzyma. 

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html
Graham Masterton "Zemsta Manitou"
Ilość stron: 304
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

sobota, 28 kwietnia 2018

Łąka... Góry... Bieguny... i ich zwykli-niezwykli mieszkańcy - Justyna Styszyńska


Jakie zwierzęta żyją wokół nas? Mieszkają na pobliskiej łące, w górach albo na dalekim i zimnym biegunie? Jakiego są koloru, jaką pełną rolę? Justyna Styszyńska zachęca do wyprawy i bliższego z nimi spotkania. Opowiada o ich zwyczajach, przy okazji pięknie ilustrując okoliczności przyrody. 

Seria Zwykli - nie zwykli mieszkańcy to w prostych słowach opowiedziana historia naszej natury. Skąd się biorą góry, doliny i górskie jeziora. Czy łąka śpi nocą?

Książki dla dzieci z naklejkami wielokrotnego użytku - przyklejaj i odrywaj, zmieniaj układ, twórz swoich bohaterów i zupełnie nowe stworzenia. Autorka pobudza wyobraźnie i zachęca do kreatywnego spędzania czasu. Z tymi tytułami nie ma nudy, bo nigdy nie wiadomo kogo spotkamy w środku.

Cudne książki i pięknie wydanie. Od spiralki po naklejki, dodatkowo z przyjemną - malarską - metodą ilustrowania. Dla mnie - rewelacja!!


Justyna Styszyńska: "Bieguny... Łąka... Góry... i ich ich zwykli-niezwykli mieszkańcy"
Ilość stron: 44
Wyd. Widnokrąg
Ocena: 6/6

piątek, 27 kwietnia 2018

Włącz DEMOkrację - Robert Biedroń

Czym jest demokracja? Skąd się wzięła, na jakich zasadach się opiera? Chcesz poznać odpowiedzi na te i inne pytania? Wejdź do gry i włącz DEMOkrację!
"Przed Tobą trzy rundy gry. Twoim zadaniem będzie zbudowanie demokratycznego państwa, w którym najważniejsi są ludzi, a na pierwszym miejscu stawia się wolność, równość i poszanowanie prawa. Zawalczysz najpierw o państwo, potem o władzę, a na końcu o społeczeństwo obywatelskie".

Książka, której autorem jest Robert Biedroń to zabawa połączona z nauką. Na zasadzie quizu oraz elementów gry planszowej wprowadza uczestnika w świat budowania państwa, ustalania reguł i demokratycznego nim zarządzania. Mnie takie połączenia z miejsca urzekają, tym bardziej, że nie przypuszczałam, by jakikolwiek polityk miał talent do pisania  :)

Robert Biedroń nie od dziś przełamuje schematy i wykracza daleko poza polityczne ramy. Lubię go jako osobę, a teraz jeszcze doceniam jako literata(?). Książeczka dla dzieci to wbrew pozorom trudna sprawa do przygotowania - nie dość, że musi zainteresować czytelnika, to jeszcze chcąc go czegoś nauczyć, trzeba skutecznie tę wiedzę ubarwić albo ukryć, by nie była nachalna.
W DEMOkracji moim zdaniem wszystko się udało. Jest i pięknie i mądrze. Barwnie i zabawnie.  Trochę przeraża jedynie fakt, że rzeczy których chcemy nauczyć dzieci, dla nas samych nadal pozostają obce. 
Cała nadzieja w młodym pokoleniu....

Robert Biedroń "Włącz DEMOkrację"
Ilość stron: 144
Wyd. Znak emotikon
Ocena: 5/6

czwartek, 26 kwietnia 2018

Mały Chopin - Michał Rusinek

Może ktoś z was jeszcze pamięta, jak polecałam i wychwalałam książkę dla dzieci o Adamie Mickiewiczu. Że forma zabawna, że mądra i pełna treści. Tym razem mam cudo podobne, ale napisane wierszem. Krótką opowiastkę o naszym kompozytorze - Fryderyku Chopinie.

"Drogie Dziewczynki i Chłopczyki,
niewiele trzeba się natrudzić,
by znaleźć wokół nas pomniki
przedstawiające słynnych ludzi.

Tu jakiś pan na koniu siedzi,
i patrzy w dal - ale na niby;
tam jakaś pani, wprawdzie z tarczą
i mieczem - lecz ma ogon ryby".

Mały Chopin to nie nowość, a książka opracowana na Rok Chopinowski 2010. Dziś odświeżona i wznowiona ma szansę oczarować kolejną partię czytelników. Coś w tym, że jeśli chodzi o wierszowane opowiastki to Michał Rusinek nie ma sobie równych - w końcu to on przełożył na polski utwory Edwarda Goreya! Tym czasem Mały Chopin czaruje lekkością i ilustracjami. W rozumiały sposób tłumaczy kim był Fryderyk i jak wiele mu zawdzięczamy. Miksuje przeszłość z teraźniejszością, w nowoczesny sposób przedstawia dawne czasy. 

Książka jest skromna - raptem trzydzieści dwie strony, a i tak znajdziemy na nich napięcie, przestrach i wielką przygodę dla młodego czytelnika. Dowiemy się jaki może być skutek zjedzenia zbyt dużej ilości mazurka i że polonez to też coś więcej niż samochód ;)

Piękna, mądra, zabawna. Mówią, że na świecie nie ma ideałów, ale są takie książki. Gorąco polecam!

Michał Rusinek "Mały Chopin"
Ilość stron: 32
Wyd. Znak Emotikon
Ocena: 6/6

wtorek, 24 kwietnia 2018

Arkusz poetycki - Weronika Maria Szymańska (Billie Sparrow)


Billie Sparow to dla mnie przede wszystkim postać z polskiego Youtube'a. Dziewczyna opowiadająca o przygodach z językiem angielskim, kulturze, społeczeństwie i uwaga, o swoim występie w Ellen DeGeneres Show! O tym, że pisuje wiersze nie miałam pojęcia. Oglądam ją okazjonalnie, dlatego dopiero po otwarciu koperty zorientowałam się czyją książkę trzymam w ręce - piękną książkę dodajmy.

Po pierwsze Arkusz poetycki to globalna uczta dla zmysłów. Właśnie tak, powinno się wydawać się poezję. Oddziaływać na odbiorcę nie tylko przez słowa, ale również przez sposób ich podania, przez estetykę, wykorzystane wzory i barwy. Pod względem formy to dla mnie absolutny ideał, pod względem treści... mogłoby być nieco lepiej.

Zapiski myśli o współczesnym, na wskroś wirtualnym świecie oraz wartości mierzonej lajkami. Czasami jest to jedno zdanie, puentujące jakąś historię. Czasami dłuższa analiza relacji międzyludzkich. Dużo social mediów, szalejącej wszędzie nienawiści, ale i potrzeby obecności drugiego człowieka. Wierszy na pewno mogłoby być więcej, bo jednak pustka co poniektórych stron mocno rzuca się w oczy. Rozumiem jednak, że taki był plan, tomik przyjął charakter notatnika, który aż prosi się o dopiski.

Arkusz poetycki to drzwi, które Weronika otworzyła swoim talentem i uporem. Może jeszcze nie na oścież, ale pozostaje to tylko kwestią czasu...

"Weltschmerz

kiedy boli
zastanów się 
co męczy

ból brzucha
ból serca
ból życia

ból dupy".


Weronika Maria Szymańska "Arkusz poetycki"
Ilość stron:240
Wyd. Flow Books
Ocena: 4/6

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Czerwony głód - Anne Applebaum


Klęska głodu w Związku Radzieckim. Winą za ten stan obarczano burżuazję, tym czasem za katastrofalnymi w skutkach decyzjami stał sam Józef Stalin. Jak pisze Applebaum "w szczytowym momencie kryzysu zorganizowane grupy milicjantów i działaczy partyjnych - kierujących się głodem i strachem, a także od dekady nasiąkających retoryką nienawiści i teoriami spiskowymi - wkraczały do wiejskich domostw i zabierały wszystko, co nadawało się do jedzenia". 

Między 1931 a 1934 rokiem w Związku Radzieckim zmarło z głodu co najmniej pięć milionów obywateli. Pogrom tej zyskał przydomek Hołodmor od ukraińskich słów hołod [głod] oraz mor [śmierć]. Śmierć głodowa to jednak tylko ułamek tej historii. Wraz za nią szły działania zmierzające do zlikwidowania intelektualnej i politycznej elity Ukrainy. Do powolnego unicestwiania całego państwa...

Czerwony głód to kolejny dokumentalny majstersztyk Anne Applebaum. Książka trudna tematycznie, poruszająca równocześnie sprawy polityczne, jak i społeczne. Obnażająca Stalinowską propagandę oraz metody bagatelizowania kryzysowej sytuacji. Tym czasem na wsiach ludzie dosłownie padali z głodu, a w obliczu śmierci nie obcy był im nawet kanibalizm.

Dokumentów takich nie da się zrecenzować, a tym bardziej ocenić. Natomiast ci którzy są na to gotowi, powinni je znać.

Anne Applebaum "Czerwony głód"
Ilość stron: 488
Wyd. Agora
Ocena. -----

czwartek, 19 kwietnia 2018

Kommando puff - Dominik W. Rettinger

Gdy biorę do ręki książkę, poświęconą tematyce obozów koncentracyjnych, jest to zazwyczaj jakaś biografia lub powieść, oparta w większej części na faktach, fabularyzowane wspomnienia. W przypadku Komando puff jest jednak nieco inaczej. Nikt tak naprawdę nie zdał relacji, jak to właściwie wyglądało, żadne 100% fakty nie wyszły na jaw, ani żadna z kobiet tam pracujących, nie opowiedziała swojej historii. Rettinger tworzy więc powieść nieco fikcyjną, opartą na najlepszych źródłach do których mógł dotrzeć.

Motywem przewodnim powieści są nigdy nie opublikowane zapiski Elizy, która trafiła do obozu Auschwitz, aby potem stać się jedną z prostytutek w komandzie puff. Zapisy te odczytywane są przez Annę, starszą kobietę, która chce dowiedzieć się prawdy o swoim synu Wolfgangu, który był jednym z dowodzących obozowym burdelem i jedną z osób odpowiadających za nabór do tej placówki, a także osobą mocno związaną z Elizą.

Muszę przyznać, że Rettinger bardzo dobrze przygotował się do stworzenia tej historii, wydaje się ona być wiarygodna, a opisy obozowego życia oddane są szczegółowo tak, jak otrzymujemy to w dobrze spisanych relacjach naocznych świadków. Nie byłam przekonana, co do początkowych przygód i życia Elizy zanim trafiła obozu, nie bardzo mi to pasowało do książki o takiej tematyce. Jednak jej rola za murami Auschwitz jest odgrywana w sposób interesujący i ciekawy.

Gratuluję odwagi z dwóch powodów. Jeden to tematyka, która została przez wielu świadków po prostu przemilczana z różnych przyczyn, a drugi za podjęcie tematu w sposób, który jest nieco kontrowersyjny, poprzez stworzenie powieści, która momentami przypomina amerykański film, a nie stricte relację z obozowej tragedii.


Dominik W. Rettinger "Kommando puff"
Ilość stron: 322
Wyd. Świat Książki
Ocena: 4,5/6

środa, 18 kwietnia 2018

Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych - dr Qing Li

Więź z naturą jest w nas głęboko zakorzeniona. To zazwyczaj w towarzystwie drzew odpoczywamy najlepiej, otwarta przestrzeń pomaga się wyciszyć i złapać oddech. Dr Qing Li jest badaczką, która postanowiła podejść do tego zagadnienia z naukowej strony. Dowiedzieć się z jakiego powodu na łonie natury czujemy się tak dobrze i jakimi metodami, możemy wyciągnąć z tego kontaktu, więcej korzyści dla siebie.

Shinrin-yoku to w dosłownym tłumaczeniu leśna kąpiel, czyli proces zanurzania się w atmosferze lasu, chłonięcia go zmysłami. Sztuka ta od wieków znana jest mieszkańcom Japonii, bo jak sami mówią: "Shinrin-yoku przypomina most. Otwierając nasze zmysły, zasypujemy przepaść, jaka dzieli nas od środowiska naturalnego".

Jak dobrze wiecie Kultura Wschodu nigdy do mnie nie przemawiała. Unikam powieści tamtejszych autorów, nie potrafię wczuć się w ich problemy. Qing Li przekonała mnie wyłącznie tym, że opisuje rzecz bardzo mi bliską, bo dla mnie relaks to właśnie ucieczka do lasu.

Sztuka i teoria kąpieli leśnych zachwyca wydaniem oraz ilością fotografii. Książka pełna jest treści, ale nie przytłacza tekstem. Jedyne, co kłóci mi się z głoszonym przez autorkę poszanowaniem zieleni, to marnotrawienie miejsca - druk zajmuje zaledwie połowę każdej strony i wydaje mi się, że poświęcony na nią papier można było wykorzystać lepiej (dodać jakąś grafikę albo użyć innego układu). Prócz tej uwagi nie mam do książki zastrzeżeń. Wyciągane przez autorkę wnioski są sensowne i całkowicie się z nimi zgadzam.

Kąpiele leśne pomagają obniżyć stres, ciśnienie, działają antydepresyjnie, stymulują układ odpornościowy. Co tu dużo mówić - do lasu marsz!


Qing Li "Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych"
Ilość stron: 321
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

wtorek, 17 kwietnia 2018

Zemsta ubiera się u Prady - Lauren Weisberger


Miranda Presley powraca! Krwiożerca redaktor naczelna Runaway znowu prześladuje Andy. Mimo, że od tamtego czasu minęło dziesięć lat. Dziewczyna założyła własne pismo, właśnie wyszła za mąż i generalnie, świetnie sobie radzi, to strach przed byłą szefową wcale nie maleje. Co więcej Miranda ostrzy sobie zęby na Plunge oferując za nie astronomiczną cenę, ale wraz z transakcją kupna idzie zobowiązanie do rocznej współpracy... Czy Diabeł kolejny raz przekupi Andy?

Zemsta ubiera się u Prady niestety nie elektryzuje czytelnika tak jak jej pierwowzór. Miranda stępiła pazurki, brakuje tajemnic rynku wydawniczego i ogólnie pomysłu na fabułę. Dylematy czy wyszłam za właściwego człowieka czy on zdradza mnie na boku, nie pasują do tej książki. Od Weisberger oczekuję wielkiego świata, kąśliwych uwag i obserwacji "śmietanki towarzyskiej". Tym czasem przedstawiony konflikt na linii synowa-teściowa to odgrzewany kotlet, miałki i niestrawny.

Szybko się czyta i równie szybko zapomina. Lauren Weisberger porwała się na sequel nie bardzo wiedząc co ma z nim zrobić. Mocno się zawiodłam. 

Lauren Weisberger "Zemsta ubiera się u Prady"
Ilość stron: 464
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

czwartek, 12 kwietnia 2018

Alice i Oliver - Bock Charles

Alice była gwiazdą. Pełna energii, urodziwa, wytrwale dążąca do celu. Absolutnie nic nie zapowiadało katastrofy. Przecież gorsze momenty każdemu się zdarzają, każdy czasami czuje się zmęczony... 

Jeden z wielu standardowych dni, Alice idzie chodnikiem z dzieckiem na ręku. Boli ją każdy mięsień, gorączka rozmywa ostrość widzenia. Zaniepokojona rodzina wiezie ją do lekarza, a tam szczęśliwym zbiegiem okoliczności diagnoza postawiona zostaje nadzwyczajnie szybko - ostra białaczka i sto dni, które im zostało.

Alice i Oliver to historia rodziny, która stanęła przed prostym wyborem - mobilizacja albo rezygnacja. Oczywiście Culvertowie się nie poddają. Ruszają do walki o każdy kolejny, wspólnie spędzony dzień. Książka Bocka Charlesa daleka jest od posępności i przygnębienia. To pełna ciepła, ale i goryczy opowieść o miłości, ale i systemie zdrowia oraz ubezpieczeń. Bock Charles może w nieco zbyt zdystansowany sposób opisuje relacje rodzinne. Zabrakło mi w tej historii przemyśleń głównych bohaterów i wglądu w ich emocje. Oczywiście odczuwamy dramat, bezgraniczne poświęcenie i nie zawsze udane próby chronienia się wzajemnie, jednak sytuacja Alice spychana jest gdzieś na dalszy plan względem szwankującego systemu.

Nie nazwałabym tej historii największym love story XXI wieku, bo mimo wszystko co innego ją dominuje, ale generalnie odczucia mam pozytywne.

Bock Charles "Alice i Oliver"
Ilość stron: 385
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4/6

wtorek, 10 kwietnia 2018

Testament - Remigiusz Mróz


Pytanie podstawowe - o co chodzi z tym Remigiuszem Mrozem? Skąd u tego autora taka popularność, zaskakująco wysokie oceny książek i rozgłos. Czy to zasługa internetowego PR-u? Pieniędzy łożonych na reklamę, a może facet serio ma talent? Pełna pytań i sprzeczności wzięłam się za Testament

Znany lekarz otrzymuje spadek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pokaźny majątek zapisała mu jego jednorazowa klientka, Beata Widera. Kobieta obca, nie mająca z nim rzekomo nic wspólnego. Co więcej po sporządzeniu dokumentu Widera odbiera sobie życie, a Kranz odnajduje jej ciało w odziedziczonym domu. Policja oskarża lekarza o zabójstwo, choć to właściwie najbardziej absurdalny kandydat na mordercę. Joanna Chyłka podejmuje się obrony. Co z tego wyniknie?

Co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to bohaterka totalnie przełamująca adwokacki stereotyp. Żadna tam kobiecina w kraciastej garsonce, tylko charakterna babka w skórze i koszulce Iron Maiden. Wygadana, pyskata, znająca się na robocie. Ogólnie bohaterowie to mocna strona tej historii. Momentami za bardzo popisują się wiedzą, jednak różnej maści ciekawostki fajnie urozmaicały opowieść. Fabuła lawiruje między wydarzeniami bieżącymi a fikcją literacką. Jest skomplikowana, nie wiem czy do końca prawdopodobna, za to niemiłosiernie wciąga.

Mróz bez wątpienia ma coś w sobie. Rocznie pisuje od groma książek, za to Testament czytało się zaskakująco dobrze.


Remigiusz Mróz "Testament"
Ilość stron: 536
Wyd. Czwarta Strona
Ocena: 4,5/6

sobota, 7 kwietnia 2018

Pięść, skowyt oraz głodujące psy - Mateusz Skrzyński


Poezja może być różna. Najczęściej na dźwięk słowa "wiersz" przed oczami mamy szkolne rymowanki albo poetyckie zmory z języka polskiego. Dziś ku mej radosze, wiersze zaczynają być dla ludzi i o ludziach opowiadać. Pierwsza była Rupi Kaur, potem Anna Ciarkowska, a teraz (nareszcie) głos zabiera mężczyzna.

Pięść, skowyt oraz głodujące psy to zbiór tekstów o młodości, rozczarowaniach i poszukiwaniach sensu. Sytuacjach codziennych, momentami wręcz banalnych. W większości są to doświadczenia dorastającego chłopca - korepetycje, piwo, bójki. Każdy z wierszy to niezależna historia - na pierwszy rzut oka relacja z wydarzenia, czasami zbędnie ostra, ale za sprawą kilku zdań, trafiająca w centrum bolączki współczesnego człowieka.

Mateusz Skrzyński pisze w surowym stylu, w którym do refleksji skłaniają nas okoliczności zdarzeń. O samym autorze przed lekturą wiemy niewiele. Nie okładce nie ma jego biografii, co przypuszczam jest działaniem celowym, by dopiero przez teksty poznać jego osobowość.  

Pięść... to tomik odważny i mocny. Rzecz dla ludzi twardo stąpających po ziemi i nie bojących się brutalności. Co jednak najważniejsze - jest w tym szczerość i prawda o życiu. Jest coś, co zaskarbia moja uwagę. Polecam, a mój ulubiony tekst to nomen omen właśnie "Coś".


Mateusz Skrzyński "Pięść, skowyt oraz głodujące psy"
Ilość stron: 110
Wyd. Czytaj
Ocena: 4/6

czwartek, 5 kwietnia 2018

Korpożycie świnki morskiej - Paulien Cornelisse

Można nazwać to osobnym ekosystemem. Środowiskiem, gdzie wszystko jest inne niż się początkowo wydaje. W tym miejscu komplementy przybrane są w pewną dozę złośliwości, a plotki panoszą się po kontach. Bezsensowne zebrania i sukces powierzony przypadkowi. Przyjaźnie, dramaty, oto typowa praca w korporacji. 

Paulien Cornelisse w nieco prześmiewczym tonie, obrazuje atmosferę, stereotypowego biura. Powierzchowność relacji, problemy osobiste. I w zasadzie wszystko byłoby jak zawsze, gdyby nie fakt, że główna bohaterka jest... świnką morską. O tym, że postać jest niecodzienna świadczą drobne wstawki o mokrym futerku i łapkach trzymanych na pościeli. Reszta zachowań i problemów jest typowo ludzka i w zasadzie nie wznosi nic nowego do charakteru powieści - zmęczona monotonią Cavia szuka sposobu jak się z tego wyrwać.

Liczyłam na książkę z komediowym zacięciem. Na obraz biura widziany oczami stworzenia, które oryginalnie je interpretuje. Nie znając kontekstu świnka na pewno zrobiłaby to obłędnie, a tak... zmiana gatunku bohatera nic za sobą nie niesie.  

Korpożycie świnki morskiej to niezobowiązująca książka na jedno popołudnie. Lekka, nieco zabawna, ale mimo wszystko powielająca schemat.

Druga książka o świnkach morskich w tym tygodniu i drugie rozczarowanie. Nuda.


Paulien Cornelisse "Korpożycie świnki morskiej"
Ilość stron: 256
Wyd. Muza
Ocena: 3/6

wtorek, 3 kwietnia 2018

Manitou - Graham Masterton

Manitou rozpoczyna serię książek o indiańskich bogach i odradzającym się szamanie. Bohaterem historii jest jasnowidz Harry Erskine, który na co dzień zajmuje się przepowiadaniem przyszłości bogatym emerytkom. Pewnego dnia poznaje jednak Karen Tandy, kobietę u której na karku pojawiła się dziwna, rosnąca w zatrważającym tempie narośl. Idąc tropem nawiedzającego Karen koszmaru, Harry odkrywa, że złowrogie moce zbierają się nad Manhattanem, a prastare bóstwa chcą władać współczesnym światem.

Makabra, brutalność i pewna doza kiczu, czyli literacki styl Mastertona w pełnej okazałości. Za dzieciaka namiętnie czytywałam wszystkie jego historie. Wciąż uważam, że to jeden z  najważniejszych autorów w gatunku tylko, że po czasie takie książki odbiera się inaczej. Teraz nie liczą się hektolitry krwi, ale klimat i umiejętność budowania atmosfery, a te Grahamowi lepiej wychodzą w opowieściach o duchach i nawiedzonych domach. Manitou plasuje się dokładnie pośrodku tej kombinacji. Pomysł na indiańskiego wodza wypada super, jednak jego współczesny przeciwnik... oj zgrzytał mi bardzo.

Manitou to opowieść dla zdystansowanych fanów grozy. Szybka rozrywka bez zbytniego angażowania się w treść.
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html
Graham Masterton "Manitou"
Ilość stron: 272
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska


Nina rozpoczyna w swoim życiu zupełnie nowy rozdział. Przenosi się do Warszawy, do mieszkania po swoim ojcu, rozpoczyna studia, jest pełna optymizmu i nadziei, że kiedyś będzie taka jak wszyscy - modna i zadowolona z siebie. Póki co liczy grosz do grosza, skupiając się wyłącznie na uczelni, aż pojawia się on... buntownik, wykładowca, mężczyzna niewłaściwy...

Miłosz bierze Ninę w posiadanie. Kocha ją, ale i więzi, nie stroniąc od przemocy. Ich relacja, oparta na fascynacji i uzależnieniu, zmusza Ninę do rzeczy, których tak naprawdę się nie chce. Czy taki związek to przypadek czy konsekwencja dawnych czynów? Co takiego wydarzyło się w przeszłości i czy zaginięcie Miłosza przyniesie jakieś odpowiedzi?

Katarzyna Zyskowska, to nazwisko, które od dawna chciałam poznać. Polecana, wychwalana, podobno świetnie potrafiąca oddawać charaktery bohaterów. 

Historia złych uczynków to opowieść o matce i córce. O kobietach poszukujących swojego miejsca, ale też podatnych na niewłaściwych mężczyzn. Rzecz zaczyna się klasycznie: konflikt rodzicielski, dziecko wyjeżdżające do wielkiego miasta. Zdawałoby się kolejna książka o wszystkim i o niczym, jednak wątek przyszłości całkowicie przejmuje naszą uwagę. Losy doktorskiej rodziny i żydowskiego chłopca. Wojna, strach, przemiany społeczne.

Zaskakująca i ciekawie skontrastowana historia o ludziach i ich miłości.

Katarzyna Zyskowska "Historia złych uczynków"
Ilość stron: 496
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6