sobota, 1 grudnia 2012

Instagram #1

Im zimniej na polu, tym większa pustka w mojej głowie. Ogarnęła mnie jakaś niemoc i ciężko jest się zabrać za pisanie. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż biegam z aparatem w ręce, z tą drobną różnicą, że przerzuciłam się na sprzęt mniejszego rozmiaru. Wraz ze zmianą telefonu odkryłam Instagram i przepadłam w nim bez reszty. Jeżeli macie na nim swoje konto, dajcie znać w komentarzu :)



wtorek, 27 listopada 2012

Karty. Anielskie wsparcie w miłości - Doreen Virtue


Od zarania dziejów, człowiek wierzył w nadprzyrodzone siły i w chwilach zwątpienia, zwracał się do nich o wsparcie. Dla jednych były to siły przyrody, dla innych tajemnicze bóstwa... Do teraz w życiu każdego z nas zdarzają się momenty, kiedy nie wiadomo jak się zachować, a najwięcej ich przytrafia się chyba w sferze uczuć. Wszystkim, którzy zmagają się z tego typu problemami polecam karty Doreen Virtue, jasnowidzącej doktor psychologii, która kontaktuje się z aniołami.

Anielskie wsparcie w miłości to talia 44 kart z podręcznikiem, których zadaniem jest niesienie pomocy w sprawach sercowych. Dzięki prostym komunikatom oraz intuicji możemy stwierdzić czy spotkaliśmy bratnią duszę, kiedy pojawi się ten jedyny, a nawet jaka jest przyszłość naszego związku. Wedle zapewnień autorki talia została tak skonstruowana by nie było mowy o błędzie, a udzielone odpowiedzi idealnie pasowały do naszych intencji. 

Samej trudno jest mi rozstrzygać na ile to prawda, ponieważ nie bardzo wierzę w tego typu rzeczy, jednak w czasie Andrzejek na pewno uczynię z tych kart miłą rozrywkę w towarzyskim gronie. Potraktuję ich przesłanie z przymrużeniem oka, a być może życie samo zweryfikuje czy faktycznie drzemie w nich obiecana siła.

Niewątpliwym atutem tali jest staranność jej wykonania oraz piękne zdobienia, które z miejsca przykuwają wzrok. Z tego powodu, jeżeli sami interesujecie się tematyką aniołów i lubicie wróżby, to karty Doreen Virtue będą świetnym uzupełnieniem waszej kolekcji.

Doreen Virtue „Karty. Anielskie wsparcie w miłości”
Ilość: 44 karty + książeczka 124 strony
Wyd. Studio Astropsychologii
Ocena: 4/6

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wnętrza - Kelly Hoppen

Dobrze zagospodarowane wnętrze staje się nie tylko funkcjonalne, ale przede wszystkim wyraża nas samych. Układ przedmiotów, materiały z jakich je wykonano, faktura, kolor – każdy element ma znaczenie w trakcie budowania harmonijnej całości. Mistrzynią tej dziedziny jest Kelly Hoppen, brytyjska projektantka i dekoratorka wnętrz, ceniona przez miliony odbiorców.

Wnętrza to album, który krok po kroku prowadzi nas przez niełatwą sztukę urządzania mieszkania. Jest tu ogromna ilość zdjęć, informacji, a nader wszystko konkretnych porad, dzięki którym możemy sprawić, że nasze cztery ściany nabiorą wyjątkowej atmosfery. W książce znajdziemy informacje na temat stosowania kolorów, dobierania detali czy projektowania rozkładu wnętrza. Dodatkowo na marginesach autorka podkreśliła kluczowe sprawy w tym procesie, takie jak budowanie siatki projektu oraz dbanie o jego przejrzystość.

Sama niedawno remontowałam pokój i wiem, jak wiele może zależeć od szczegółów. Zazwyczaj największą uwagę skupiamy na meblach i kolorze ścian, a tym czasem to oświetlenie i drobne bibeloty sprawiają, że w danym miejscu czujemy się jak w prawdziwym domu.  I właśnie tu z pomocą przychodzi nam Kelly Hoppen. Wnętrza to przejrzyste kompendium wiedzy na temat każdego pomieszczenia. Sypialni, kuchni, salonu, łazienki. Zawiera gotowe i sprawdzone przepisy, jak również inspiruje by samemu zacząć eksperymentować.

Jest to idealna pozycja dla początkujących projektantów oraz zupełnych laików w tej dziedzinie. Prosta, konkretna i pięknie wydana.


Kelly Hoppen „Wnętrza”
Ilość stron: 224
Wyd. Muza
Ocena: 5/6

piątek, 23 listopada 2012

Saga księżycowa: Cinder - Marissa Meyer

Historię Kopciuszka zna chyba każdy. Macocha, złe siostry, zgubiony pantofelek... Marissa Meyer w Księżycowej sadze pokusiła się o interpretację tej baśni, ale inerpretację niezwykłą, bo osadzoną w dalekiej przyszłości.

Rzecz dzieje się w Nowym Pekinie, stolicy Wspólnoty Wschodniej. To właśnie tu mieszka Cinder, która na skutek nieszczęśliwego wypadku stała się cyborgiem. Mimo mechanicznej ręki i nogi, dziewczyna zawzięcie walczy o przetrwanie w świecie zdominowanym przez niebezpieczną zarazę. Pracuje jako znakomitej klasy mechanik, ma przyjaciółkę androida i dwie przyrodnie siostry. Na skutek pechowego zbiegu okoliczności, jedna z nich, zostaje zainfekowana wirusem, a macocha w imię zemsty, wysyła Cinder jako ochotnika do badań nad antidotum.

Oczywiście nie mogło zbraknąć w tym wszystkim księcia i urządzanego przez niego balu. Na szczęście rzecz opowiedziana przez panią Meyer, nijak ma się do klasycznych historii z pogranicza urban fantasy, czy paranormal romance. Nie znajdziecie w niej słodkich wyznań ani maślanych oczu. Jest groza, szczerzy bohaterowie oraz w końcu dziewczyna, pewna swoich racji i wiedząca, co tak naprawdę chce osiągnąć. I to właśnie Cinder staje się głównym atutem tej opowieści. Konkretna i wiarygodna postać jest miłą odmianą, wobec jej rówieśniczek, które zdają się nie radzić z własną osobą, a co dopiero być w stanie zatroszczyć się o innych.

Początkowo cybernetyczna rzeczywistość Sagi Księżycowej wydawała mi się zbyt dziwna i nienaturalna. Androidy, przybysze z kosmosu... przecież to kompletnie nie moja bajka. Teraz jednak patrzę na to zupełnie inaczej i nie żałuję swojej decyzji. Historia Cinder to wciągająca wariacja na temat baśni i antyutopii. Wzrusza, bawi, a przede wszystkim zadziwia.


Marissa Meyer „Saga księżycowa. Cinder”
Ilość stron: 440
Wyd. Egmont
Ocena: 4,5/6

wtorek, 20 listopada 2012

Twój cień - Jeffery Deaver

Kathryn Dance powraca w wielkim stylu. Agentka specjalizująca się w wykrywaniu kłamstwa i technikach przesłuchań, kolejny raz musi stawić czoła groźnemu przestępcy.

Kayleigh to młoda, utalentowana dziewczyna, która dzięki muzyce country zdobyła już chyba wszystko, co było możliwe. Sławę, szacunek i bezgraniczne uwielbienie fanów. Niestety wymiana listów z jednym z nich została opacznie zrozumiana i pewien mężczyzna sądzi, że Kayleigh darzy go wyjątkowym uczuciem. Obsesyjnie w nią wpatrzony wysyła setki wiadomości i śledzi każdy jej ruch. Kiedy w otoczeniu piosenkarki zaczynają ginąć ludzie, nikt nie ma wątpliwości kto jest winny tych potwornych zbrodni. 

Po utarczkach z fanatycznym guru oraz samozwańczym obrońcą moralności, w najnowszej historii z Kathryn Dance, przyszła kolej na stalkera. Prześladowca zagraża bezpieczeństwu tych, którzy w jakikolwiek sposób narazili dobre imię Kayleigh na straty. Na nieszczęście Edwin Sharp, prócz swojej obsesji, może się też poszczycić wyjątkową inteligencją, która z pewnością nie pomoże w udowodnieniu jego winy.

Miałam już okazję poznać kilka książek autora i styl, jakim się on posługuje, bardzo przypadł mi do gustu. Deaver lubi wykorzystywać ślepe zaułki, w które z uwielbieniem nas wpędza. Szkoda tylko, że w Twoim cieniu zabrakło części napięcia, które towarzyszyło poprzednim przygodą Kathryn. Jednak nawet bez tego książka zasługuje na chwilę uwagi. Deaver w bardzo wdzięczny sposób potrafić łączyć ze sobą wątki czysto kryminalne z prywatnym życiem bohaterów, sprawiając, że jego powieści stają się literaturą dla każdego rodzaju odbiorcy. Znajdziemy w niej akcję, emocje, a teraz również opowieść o sile rodziny. 

Serdecznie zachęcam do rozpoczęcia serii od Śpiącej laleczki, a nawet się nie zorientujecie, kiedy wasze ręce same zawędrują do Cienia.


Jeffery Deaver „Twój cień”
Ilość stron: 456
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4,5/6

środa, 14 listopada 2012

Krok do szczęścia - Anna Ficner-Ogonowska

W przypadku Anny Ficner-Ogonowskiej śmiało można powiedzieć, że pisarka szturmem wdarła się na listy bestsellerów i ani myśli z nich uciekać. Jej pierwszą powieść Alibi na szczęście mąż potajemnie wysłał do wydawnictwa i tak oto niespodziewanie, wszystko się zaczęło.

Pani Ogonowska pisze o sprawach zwyczajnych, ale wymagających taktu i często pomijanych z uwagi na niezręczność jaką wywołują. Hanka, bohaterka Kroku do szczęścia, uczy się na nowo kochać po stracie swojego partnera. Do niedawna trzymała się jeszcze z boku, bardziej przyglądając się życiu niż w nim uczestnicząc, jednak nagłe pojawienie się Mikołaja wymusiło na niej zmianę tej postawy. Na jego widok w Hani znowu obudziły się zapominanie uczucia, a zarazem też ogromne wyrzuty sumienia, że zaczyna stawać się kimś innym i zapomina.

Krok do szczęścia to książka, która pod pozorami lekkiej historii o miłości, pokazuje długi i żmudny proces ponownego stawania na nogi po utracie kogoś bliskiego. Faktem jest, że trochę to ubarwiono i niestety przesadzono ze słodkością uczuć, co miejscami strasznie mnie denerwowało, jednak w ogólnym rozrachunku powieść jest nawet godna uwagi. Mamy tu klasyczną zabawę w kotka i myszkę – on by chciał, ale ona się boi, potem ją dopada ochota, lecz on nie odbiera telefonu... Na szczęście między tym wszystkim przewija się wątek Dominiki, która dobrze wie, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasami bolesnej szczerości.  

Ogólnie niby takie nic. Niby to już było, lecz setki sprzedanych egzemplarzy o czymś przecież świadczą. Polecam dla relaksu i oderwania się od rzeczywistości.


Anna Ficner-Ogonowska „Krok do szczęścia”
Ilość stron: 416
Wyd. Znak
Ocena: -4/6

poniedziałek, 12 listopada 2012

10 sposobów na modę - Maja Sablewska

Porwałam się ostatnio na znane nazwiska i tak po wielkiej oraz sławnej Rowling, przyszła pora na nie mniej medialną Maję Sablewską. O tym, że uwielbiam jej styl już kiedyś pisałam, dlatego fakt, że 10 sposobów na modę trafiło do mnie już dwa dni po premierze, nie powinien nikogo dziwić.

Co sądzę o tej książce? Pod względem wizualnym i jakościowym jest to majstersztyk. Piękne wydanie, masa zdjęć oraz dopracowana szata graficzna nieustannie cieszyły moje oczy. Jednak z merytoryką tak wesoło już nie ma. Udzielane przez Maję porady, to w głównej mierze powszechnie znane mądrości, które może w świecie nastolatki dokonają jakiś spektakularnych zmian, ale u bardziej doświadczonych dziewczyn hasła typu: kupuj rzeczy droższe, ale lepszej jakości, czy układaj ubrania zestawami - świata nie wywrócą.

Lubię za to język Sablewskiej oraz jej konsekwencję w tworzeniu własnego wizerunku. Niezależnie od tego czy przeczytacie z nią wywiad, obejrzycie jakiś program czy sięgnięcie po tę książkę, przekonacie się, że ona wszędzie jest taka sama. Opowiada o sobie, odnosi się do przykładów z życia wziętych i bije z niej niesamowity optymizm, który niezależnie od tego w jakie konwenanse został ubrany, zawsze jest jednakowo zaraźliwy.

I mimo że z 10 sposobami na modę „Ameryki nie odkryłam”, to spędziłam z nimi naprawdę miłe popołudnie i mam kilka pomysłów na najbliższe zakupy.



Maja Sablewska „10 sposobów na modę”
Ilość stron: 160
Wyd. G+J
Ocena: 4/6

niedziela, 11 listopada 2012

Trafny wybór - J. K. Rowling

Trafny wybór to z pewnością jedna z najbardziej wyczekiwanych książek roku, a przy okazji powieść objęta gigantycznym PR’em i promocją. Powstaje jednak pytanie, czy Trafny wybór rzeczywiście jest taki dobry jak go reklamują oraz czy warto biec po niego do najbliższej księgarni?

Wszystko zaczyna się w dniu, kiedy Barry pada martwy przed klubem golfowym, a każdego bez wyjątku, dosięga szok i zapytanie „kto zajmie jego miejsce w radzie miasta”? Kandydatów jest wielu. Wszyscy zdeterminowani i pełni wiary w to, że to właśnie oni najlepiej przejmą spuściznę kolegi. Rozpoczyna się walka o stołki, a sekrety z rodzinnego życia pretendentów, coraz częściej wychodzą na światło dziennie. Wydawać by się mogło, że dla lekarzy i nauczycieli zamieszkujących Pagford, przemoc czy uzależnienia są jedynie hasłami z medialnych doniesień. Nic bardziej mylnego, lecz powstaje pytanie co w takich okolicznościach okaże się być trafnym wyborem, i jaka będzie cena za jego dokonanie?

Kupując najnowszą powieść J. K. Rowling liczyłam na coś porywającego i niestety trochę się zawiodłam. W przeciwieństwie do serii o młodym czarodzieju, Trafny wybór nie potrafi zaciekawić od pierwszych stron. Co gorsza, jego początkowe rozdziały są istnym potokiem imion oraz informacji, które ciężko jest spamiętać i pokojarzyć. Na dobrą sprawę historia wciąga dopiero od połowy, kiedy to ujawnia się jej prawdziwy bohater, a my w końcu jesteśmy świadomi relacji zachodzących między poszczególnymi rodzinami.

J. K. Rowling bez wątpienia jest mistrzynią detalu. Autorka potrafi stworzyć skomplikowaną fabułę w oparciu o jedno, pozornie błahe zdarzenie, i zbudować na jego kanwie złożoną historię miasta i jego mieszkańców. Dla jednych już samo to może być wielkim osiągnięciem, jednak dla mnie zabrakło w tym świeżości. Źli i chciwi bogacze, skrzywdzona przez los dziewczyna. Wszystko to wyświechtane hasła, które u debiutantów nie byłyby niczym dziwnym, ale tutaj rozczarowują.

Trafny wybór to lekko i sprawnie napisana historia o małym miasteczku. Dobrze się ją czyta, jednak pamiętając kto jest jej autorem, zostawia po sobie też spory niedosyt.


J. K. Rowling „Trafny wybór”
Ilość stron: 510
Wyd. Znak
Ocena 4,5/6

piątek, 9 listopada 2012

Stos

zakup własny
 od lewej: z wymiany, od wyd. Novae Res i zakup własny
 Geim od wyd. Czarna Owca, reszta od wyd. Novae Res
Twój cień od wyd. Prószyński i S-ka, reszta zakup własny 
 
 zakup własny
zakup własny

chyba za dużo kupuję...

wtorek, 6 listopada 2012

Nie licząc kota - Kasia Bulicz-Kasprzak


Joasia. Zdolna dziewczyna, wykładająca na uczelni wyższej. Szczęśliwie zakochana, z własnym mieszkaniem i planami na przyszłość. Wszystko do czasu, kiedy odbiera od matki telefon, że zmarła im ciotka i Asia koniecznie musi w imieniu rodziców jechać na jej pogrzeb. Naszej bohaterce pomysł ten jest co najmniej nie na rękę, jednak dręczona wyrzutami sumienia udaje się w końcu do porzuconego niegdyś miasteczka. Na miejscu czeka na nią spadek, czarny kocur i wścibska sąsiadka. Trzy elementy, które wywrócą jej spokojne życie do góry nogami oraz wciągną w wir familijnych tajemnic.

Nie licząc kota to historia miłosna jakich powstało wiele, a mimo to będąca w stanie się obronić, dzięki poruszanej w niej tematyce. Prócz motywu spadku i oczywistych mężczyzn, poznajemy tu niełatwe życie Asi i jej rodzinne perypetie. Wychowana przez ciotkę z dala od rodziców, ciężko miała odnaleźć się w ówczesnej rzeczywistości. Była słaba, łatwowierna i spotykała ludzi, którzy skrzętnie to wykorzystywali. Teraz, kiedy po latach wraca w rodzinne strony, musi na nowo zmierzyć się z przeszłością. Czy jej się to uda? Jaki sekret przy tym odkryje i czy kot ją zaakceptuje? :)

Nie spodziewajcie się wielkiej literatury, ale dla relaksu czy odciążenia umysłu książka powinna się sprawdzić. Warsztat autorki oraz wykorzystany przez nią język, dają poczucie płynności, a kolejne zdarzenia gładko migają nam przed oczami. Jest tu też parę niedociągnięć. Można się przyczepić do ślamazarności i niezdecydowania głównej bohaterki. A także wykorzystania do cna ogranych schematów – np. sytuacja z rozlanym winem i solą.

Jednak taki już chyba urok „historii miłosnych”. Raz nas one rozbawią, kiedy indziej wynudzą, a my i tak na nowo po nie sięgamy.


Kasia Bulicz – Kasprzak „Nie licząc kota”
Ilość stron: 288
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 4/6

piątek, 2 listopada 2012

Kobieta, którą porwał wiatr - Claus Stephani

Bajla to piękna, rudowłosa kobieta, która mimo młodego wieku zdążyła już owdowieć. Opuszczona przez męża, staje się łatwym celem agresji i napastliwości mężczyzn z całej wioski. Aby uniknąć prześladowań Bajla ucieka z Arwinicy i rusza w podróż do dalekich krewnych. Jej tułaczka trwa kilka lat, będąc za każdym razem zmuszoną do wyjazdu z powodu kolejnych zastraszeń. W między czasie wybucha druga wojna świata, a świat staje się dla niej jeszcze bardziej obcy i nieprzychylny.

W intencji autora była zapewne, chwytająca za serce, historia kobiety szykanowanej ze względu na wiarę i pochodzenie. Mamy tu Żydówkę, okres wojenny, napiętą atmosferę i budzące się demony. W takiej sytuacji nie trudno jest zbudować dramaturgię, czy grać na emocjach czytelników. Sztuką staje się natomiast pokazanie czegoś nowego i zainteresowanie odbiorcy.

W moim poczuciu zabieg ten Clausowi Stephani kompletnie się nie udał. Kobieta, którą porwał wiatr to nieustanna relacja i opis. Książka jest ciężka, nużąca. Ciągłe wtrącenia z historii kraju lub narodu męczą i zniechęcają do dalszej lektury. A szkoda, bo wątek trzech kobiet, których życie przewija się między poszczególnymi fragmentami, jest naprawdę obiecujący.

Nie porwała mnie opowieść o rudowłosej Bajli. Może gdyby przedstawiono ją w prostszy i mniej udziwniony sposób dałabym się jej pochłonąć. Obecnie nie polecam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego.


Claus Stephani „Kobieta, którą porwał wiatr”
Ilość stron: 304
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 3/6

czwartek, 1 listopada 2012

Na własną rękę - Chris Tvedt

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas do schematu, który w większości książek wygląda bardzo podobnie: ktoś popełnia zbrodnię, policjant o burzliwej przeszłości bądź problemach z alkoholem postanawia odnaleźć sprawcę. Nie jest to łatwe, jednak dzięki sprytowi i odrobinie szczęścia winny trafia za kratki, a komisarz na izbę wytrzeźwień. W między czasie w fabułę zostaje wpleciona kobieta i rzecz dzieje się w małej wiosce nad brzegiem morza. I chociaż nie mam nic do powyższego opisu, to ku mej uciesze Chris Tvedt podchodzi do sprawy zupełnie inaczej. 

Mikael Brenne to dobrze sytuowany prawnik, którego kariera zaczyna nabierać tempa. Napędzany falą zwycięstw Mikael, podejmuje się sprawy, której nie można wygrać, i która z góry wydaje się być skazana na porażkę. Jego klient oskarżony został o zgwałcenie i zamordowanie nastolatki, a świadkowie nie mają cienia wątpliwości, że to właśnie jego widzieli na miejscu zbrodni. Początkowo rzecz wygląda beznadziejnie, ale nasz bohater nawet nie przewiduje jak trudna i złożona okaże się być ta sprawa.

Nie chcę się rozpisywać na temat akcji, ponieważ jej siła tkwi w zaskoczeniu, ale mam ważenie, że na brak rozrywki nikt narzekać nie będzie. Autor jest adwokatem i sądowej potyczce realizmu odmówić nie można, ale niestety nie wszystko jest tutaj piękne i cudowne. Zdarzały się momenty w których trudno było uwierzyć, że Mikael jak za dotknięciem magicznej różdżki odkrywa kolejne elementy układanki, a obcy ludzie wyjawiają mu rodzinne sekrety. Zabrakło mi w tym wątpliwości i zwyczajnego dystansu, bo przecież nie wszystkich da się przekupić jedną butelką bimbru.

Jakkolwiek by jednak nie narzekać, to w trakcie lektury zarzuty te gdzieś umykają i dajemy się wciągnąć w wir wydarzeń. Spore znaczenie ma w tym język Tvedt’a. Krótkie zdania oraz prosty styl sprawiają, że nie sposób się zatrzymać.

Zachęcam byście sprawdzili to „na własną rękę”. Sądzę, że warto. 


Chris Tvedt „Na własną rękę”
Ilość stron: 368
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 4,5/6

Liebster Award

Zabawę i jej zasady zna już chyba każdy, dlatego tylko podziękuję dziewczyną za nominację i od razu przejdę do odpowiedzi.

Pytania Wiedźminki:

1. Kto jest Twoim książkowym "autorytetem" ? 
Pojęcia nie mam. U każdego podoba mi się coś innego, więc konkretnego nazwiska brak.
2. Czy wygraną w lotto przeznaczyłbyś na książki ? 
Raczej na wybudowanie domu, w którym byłaby by wielka biblioteczka, bo jeśli zakupię jeszcze więcej książek to w obecnym stanie, to nie będę miała ich gdzie trzymać.
3. Jaka jest biblioteczka Twoich marzeń ?
Ogromna z masą pustych regałów, które można zapełniać bez końca.
4. Jaką postać książkową uważasz za złą do szpiku kości ?
W tym momencie do głowy przychodzi mi tylko Cruella de Mon, ale to nie jest dobra odpowiedź ;)
5. Czy masz jakieś marzenie książkowe ?
Chciałabym dostać wszystkie książki z listy "do zdobycia".
6. Co Twoim zdaniem idealnie pasuje do książki ? :)
Kot, koc i herbata :)
7. Czy strasz się szanować cudze książki oraz te z biblioteki ?
Tak, ale teraz rzadko zdarza mi się wypożyczać książki.
8. Czy wg Ciebie, aby być wybitnym pisarzem trzeba mieć spory potencjał ?
Dla mnie najważniejszy jest pomysł. Bez ciekawej fabuły nawet najlepszy warsztat umiera.
9. Twoja ulubiona bajka/książka z dzieciństwa - dlaczego ta ?
Muminki Tove Jansson, a dlaczego… szczerze to pojęcia nie mam. Widocznie od małego miałam ciągoty w północnym kierunku :)
10. Czego nie lubisz w książkach ?
Powtarzalności, braku akcji i literówek.
11. Co czytasz aktualnie ?
Twój cień – Jeffery Deaver.

Pytania Tuśki

1. Czy znasz taką piosenkę z którą kojarzy ci się coś dobrego ? 
Blink 182 "All The Small Things".
2. Postać z książki lub filmu, którą bardzo często wspominasz? 
W ostatnich dniach na pewno Harry Potter, bo każdy pyta się mnie jaka jest nowa książka Rowling.
3. Jaki jest twój ulubiony cytat?
„Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele”. Walter Lippmann
4. Jaki jest twój styl?
Wypowiedzi? Chaotyczny :) Ubioru? Sportowo-rockowy (?).
5. O czym marzysz? 
Od miesiąca intensywnie o Skandynawii – zbieram na bilety.
6. Miejsce, które chciałabyś/chciałbyś zwiedzić bez względu na koszty. 
Patrz punkt 5. Szwecja, Norwegia, Finlandia, Islandia, a potem się pomyśli.
7. Przedmiot, który bardzo chcesz posiadać?
Aktualnie nowy telefon, bo dalej nie mogę się zdecydować na konkretny model :/
8. Ulubiony smakołyk? 
Kokos w każdej postaci.
9. Co chciałabyś/chciałbyś w sobie zmienić? 
Kondycję fizyczną, bo póki co mam więcej zakwasów niż formy.
10. Opisz siebie w jednym zdaniu. 
W moim przypadku wystarczy jedno słowo – panoptikum.
11. Ulubiona zabawa z dzieciństwa? 
Masz go na wysokim – ktoś to jeszcze pamięta?

poniedziałek, 29 października 2012

Dziedzictwo - Katherine Webb

Erica i Beth po śmierci swojej babki postanawiają uprzątnąć odziedziczoną po niej posiadłość. Storton Manor to wiekowy budynek, którego mury pamiętają wiele rodzinnych tragedii w tym tę jedną, szczególną. Przeglądając zebrane pamiątki, siostry wracają wspomnieniami do czasów dzieciństwa, kiedy to razem z Henrym, swoim kuzynem, beztrosko bawiły się w pobliskich lasach. Niestety wkrótce po tym Henry zaginął i do dziś nie wiadomo co się z nim stało.

Teraz, kiedy siostry muszą stawić czoła rodzinnym sekretom, Erica postanawia jeszcze raz podjąć się rozwikłania tej zagadki. Odpowiedzi szuka wśród starych listów i fotografii, a odkryte w ten sposób informacje prowadzą ją do Ameryki z przełomu ubiegłego wieku.

Dziedzictwo to w głównej mierze historia oparta na kobietach. Opowieść o ich sile oraz determinacji, ale też o traceniu przez nie tożsamości i wyzbywaniu się uczuć. Kim tak naprawdę była Caroline, prababka Erici i Beth? I co takiego uczyniła, że echa tej sprawy po dziś dzień oddziałują na całą jej rodzinę?

Książka Katherine Webb to łamigłówka w czystej postaci. Autorka, przez pryzmat sielankowej opowiastki dla mas, porusza sprawy znacznie poważniejsze niż nieszczęśliwa miłość. Jest tu rzecz o tolerancji i prawie do wychowywania dzieci. O wstydzie, a nawet próbach odkupienia swoich win. Lektura w lekkim i barwnym stylu prowadzi nas po zakamarkach Storton Manor, by na następnej stronie przenieść się o kilkadziesiąt lat wstecz na upalne Amerykańskie ranczo. Jest napięcie, są zdrady i pokoleniowe konflikty.

Dziedzictwo to poruszająca proza o ludziach, w której współczesność przeplata się z historią, a przodkowie mimo iż są obcy i dalecy, w dalszym ciągu mają wpływ na toczące się życie.

Polecam. Znakomita lektura (wbrew pozorom ;)) nie tylko dla kobiet.


Katherine Webb „Dziedzictwo”
Ilość stron: 512
Wyd. Insignis
Ocena: 5/6

P.S. Moje zdjęcie bierze udział w Papermintowym konkursie. Pomożecie i polubicie je na FB? Będę wdzięczna za każdy głos :) Wystarczy kliknąć w grafikę na górze i zaznaczyć "lubię to".

niedziela, 28 października 2012

Targi Książki Kraków 2012

Jak co roku było gwarno, duszno i fantastycznie! Poniżej krótka i niestety zdawkowa relacja z soboty, ponieważ zrobionych zdjęć i spotkanych autorów tym razem było tak wielu, że blogger mógłby tego nie wytrzymać ;) Szkoda tylko, że pan Mann się rozchorował, jednak do trzech razy sztuka - mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym roku.




Targowe zdobycze: 
stosik po prawej zabrany z domu, reszta to przejaw mojej czytelniczej zachłanności :) 
bez podpisów niestety książki pana Manna i Bradleya. 
Ktoś był? Jak wrażenia?

wtorek, 23 października 2012

Nasz mały PRL - Izabela Meyza, Witold Szabłowski

Nasz mały PRL to książka dwójki dziennikarzy, która podjęła się misji dość osobliwej, żeby nie powiedzieć szalonej. Witek i Iza postanowili cofnąć się do czasów, kiedy papier toaletowy był szczytem luksusu, a pomarańcze oglądało się tylko na święta. Co jest takiego wyjątkowego w PRL-u i jak zamierzają to zrobić - zapytacie? Otóż wynajmują mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, meblują je przedmiotami pamiętającymi gen. Jaruzelskiego po czym zakręcają sobie wodę. Brzmi zaskakująco? Dalej jest jeszcze lepiej, zatem wsiadamy do Fiata 126p przenosimy się do roku 1981... 

Jest piękny słoneczny dzień. Ulicą, w samym centrum Warszawy, kroczy kobieta z trwałą na głowie, tuż za nią biegnie mężczyzna w niemodnej koszuli non-iron. To nasi bohaterowie. Żywi, a jakby wyjęci ze starej Przyjaciółki. W kapitalistycznej rzeczywistości wykreowali swój własny świat. Utkany ze wspomnień i dziecięcych marzeń, przez które chcą przyjrzeć się współczesnej Polsce i sprawdzić, czy faktycznie żyje się tutaj lepiej.  

Sama mgliście pamiętam ostatnie lata komuny. Kojarzę smak gumy Donald i oranżady w proszku, jednak kolejki, braki zaopatrzeniowe czy ówczesna proza życia, bardziej są dla mnie opowieścią przy rodzinnym stole niż świadomym doświadczeniem. Z tego też powodu książka Izy i Witolda była mi szczególnie bliska. Jest śmieszna, czasem nostalgiczna, a przede wszystkim bardzo błyskotliwa. W formie eksperymentu uwydatnia plusy i minusy dawnych czasów, pokazując zarazem, że obecnie też nie wszystko jest piękne i cudowne. 

Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem to podręczny wehikuł czasu. Bez prowizorki i zbędnego lukru ukazuje, jak to kiedyś było i co z nas wyrosło. Absolutnie polecam.


Izabela Meyza, Witold Szabłowski „Nasz mały PRL. Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem”
Ilość stron: 320
Wyd. Znak
Ocena: 5,5/6

sobota, 13 października 2012

Stos

Muszę się pochwalić, że z obecnego stosu jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. I nie chodzi tu jedynie o pozyskane tytuły, ale o sam fakt, że kupiłam tylko 2 - słownie dwie - zawieszone tu książki. Jestem z siebie ogromnie dumna, choć mam świadomość, że po Krakowskich Targach Książki sprawa będzie wyglądać zupełnie inaczej :) 


od serwisu Sztukater.pl:

Matthew Dunn "Tropiciel szpiegów"
Katherine Webb "Dziedzictwo"
Claus Stephani "Kobieta, którą porwał wiatr"
Chris Tvedt "Na własną rękę"
Anna Ficner-Ogonowska "Krok od szczęścia"
Kasia Bulicz-Kasprzak "Nie licząc kota"
Izabela Meyza, Witold Szabłowski "Nasz mały PRL"

od wydawnictwa Muza:

Alan Hollinghurst "Obce dziecko"
Kelly Hoppen "Wnętrza"

 od serwisu Kostnica.com.pl:

Lotte i Søren HammerWszystko ma swoją cenę
Matti RönkäPrzyjaciele z daleka

John Irving "W jednej osobie" - od pani Anny Pawlikowskiej
Renata Górska "Przyciąganie niebieskie" - od autorki

 zakup własny:

R. Wells "Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya"
Mons Kallentoft "Piąta pora roku"

Dennis Gustman "W 80 000 pytań dokoła świata" - nagroda za głosowanie w plebiscycie Złota Zakładka


Za wszystkie książki serdecznie dziękuję!

czwartek, 11 października 2012

Wszystko ma swoją cenę - Lotte i Søren Hammer

Na skutej lodem Grenlandii, grupa polityków otoczona dziennikarzami z całego świata, rozważa następstwa efektu cieplarnianego. Ich wizyta bez wątpienia ma w sobie więcej marketingu niż troski o środowisko, jednak mimo to, nie są w stanie wszystkiego przewidzieć. W trakcie lotu helikopterem natrafiają na makabryczne znalezisko, które na zawsze zmienia znaczenie tej eskapady.

Na miejsce przybywa inspektor Konrad Simonsen. Pochylając się nad ciałem atrakcyjnej kobiety odkrywa, że ułożenie zwłok i wygląd zmarłej do złudzenia przypominają inną sprawę sprzed lat. Wówczas winnego zbrodni osadzono w więzieniu, ale czy aby na pewno? Co jeśli policja popełniła błąd, a morderca wciąż jest na wolności?

Powieść Hammerów to opasłe tomiszcze, które w pełni zasłużyło na miano „wciągającej lektury na długie wieczory”. Tutejszy morderca jest bardzo wybredny. Podąża za konkretnym wzorem, przy którym nawet najmniejsze odstępstwo eliminuje ofiarę. I mogłoby się wydawać, że taki sposób działania ułatwi policji robotę, jednak nic bardziej mylnego. Chociaż tożsamość przestępcy jest teoretycznie znana, to udowodnienie mu winy staje się szalenie trudne.

Wszystko ma swoją cenę to ten rodzaju kryminału, który przekonuje mnie do siebie najszybciej. Bez przydługich opisów, czy męczących szczegółów, wykłada kawę na ławę nadając wszystkiemu żwawe tempo. Jest akcja, rys społeczny i oni – zespół dochodzeniowy. Osobliwa zbieranina ludzi, w której nikt nie jest doskonały (choć Hrabianka pretenduje do tego tytułu), a jednak razem potrafią zdziałać cuda.

Po wyjątkowo nieudanym, pierwszym spotkaniu z serią „Ze strachem” w końcu mogę stwierdzić, że „to jest to”. Znakomicie bawiłam się z inspektorem Simonsenen i wciąż liczę na więcej.

Lotte i Søren Hammer „Wszystko ma swoją cenę”
Ilość stron: 504
Wyd. Czarne
Ocena: 5/6

wtorek, 9 października 2012

W jednej osobie - John Irving

Wielką niespodziankę sprawiła mi ta książka. Bardzo pozytywną, ale też niezwykle trudną, gdy przyszła chwila napisania o niej kilku zdań. Ta powieść to wyzwanie. Wyzwanie postawione światu.

Jej bohaterem jest Bill Abbott. Młody chłopak, spełniający się powoli jako pisarz. Człowiek zwyczajny, a zarazem bardzo wyjątkowy. Bill nie ma problemu z tym, że jest inny. Zdarzają mu się chwile zwątpienia, jednak zasadniczo akceptuje sprawy takimi jakimi są. To jego otoczenie nie może pogodzić się z tym, że daleko mu do „normalności”. Bill z jednakową pasją darzy uczuciem bibliotekarkę, co i kolegę ze szkolnej drużyny. Tak, „pociąg do niewłaściwych osób” jest tym co nieustannie razi jego rodzinę.

Z biegiem czasu odkrywamy, że w środowisku Billa nie tylko on ma takie skłonności. First Sister pełne jest osobowości, które w mniej lub bardziej niezwykły sposób próbują odkryć swoje prawdziwe „ja”. Ameryka lat sześćdziesiątych to czas rewolucji obyczajowej. Epoka wyzwolenia, ale też i plagi jaką zaczyna przybierać AIDS…

W jednej osobie to moje pierwsze spotkanie z autorem i przyznaję rację temu, co udało mi się przeczytać na jego temat. John Irving wielkim pisarzem jest. Tak mówią ludzie, tak stwierdzam i ja. Jego siłą jest rzetelność przekazu. Sposób w jaki kreśli on historię bohatera, pełną szczegółów i drobnych niuansów, które dopiero zebrane w całości, ukazują prawdzie oblicze Billa. Jego droga ku dojrzałości pełna jest pułapek i nieudanych eksperymentów. Niestety, kiedy jest się „innym”, nawet najprostsze rzeczy stają się wyzwaniem.

Po lekturze nasunęła mi się refleksja, że życie to chaotyczny zbiór wyborów i przypadków. O tym kim naprawdę jesteśmy nie decydują spotkani przez nas ludzie, lecz naprędce podjęte decyzje. To pragnienia, żądze i popędy obnażają prawdziwe twarze ludzkości. Kto w takim świecie jest „normalny”? Czy warto w ogóle się nad tym zastanawiać?

W jednej osobie  to oryginalna powieść, której się nie zapomina. Warto było poświęcić jej kilka wieczorów.

John Irving „W jednej osobie”
Ilość stron: 528
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6

czwartek, 4 października 2012

Premiera trylogii Zakręty losu

Już niedługo, już za chwilę, a konkretnie 17 października, będzie miała miejsce premiera trylogii Zakręty losu autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. 

 „Zakręty losu” to trzytomowa saga, która opowiada o zbyt szybkim dorastaniu, szukaniu własnej drogi, wielkich zagrożeniach oraz jeszcze większych miłościach. Dwaj bracia, Krzysztof i o dziesięć lat starszy Łukasz, stają oko w oko z mafią, własnymi demonami z przeszłości, a także kobietami, które odcisną na nich nierozerwalne piętno. Pełna emocji, zapierająca dech w piersi lektura.

Zakręty losu - pierwsza część trylogii o braciach Borowskich. Książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej. Jej siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności...

Poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić?


Braterstwo krwi - kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny – Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa? I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?

Historia Lucasa - ostatnia część trylogii o braciach Borowskich przedstawia życie Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Gangstera, handlarza, mordercy, lecz również ukochanego syna, brata i męża. To wycieczka w przeszłość do czasów, gdy Lukas stawiał swoje pierwsze kroki „na mieście”, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych ludzi mafii, świadkiem koronnym i odkupicielem własnych win.

wtorek, 2 października 2012

Przyjaciele z daleka - Matti Rönkä

Prowadzenie przedsiębiorstwa w Europie Wschodniej nie jest rzeczą łatwą. Wie o tym doskonale Viktor Kärppa, który przejął interes po swoim szefie i uczynił z niego bardzo lukratywny sposób na pomnażanie majątku. Jak to wśród biznesmenów jednak bywa, o „spadek” upominają się dwaj, słusznej postury bracia. W czasie krótkiej pogawędki dają Viktorowi do zrozumienia, że jeśli odważy się ich ignorować, konsekwencje tego będą bardzo nieprzyjemne.

Co w takiej sytuacji może zrobić człowiek, starający się być uczciwym obywatelem? Otóż wsiądzie w stary samochód i ruszy w siną dal. Zdziwieni? No cóż, interesy Kärppy tylko na pozór wyglądają legalne. Z dawnym stylem życia trudno jest mu się pożegnać, a już tym bardziej, kiedy przeszłość usilnie dobija się do jego drzwi.

Najnowsza powieść Mattiego Rönki ukazała się w ramach Serii ze strachem”, ale ja nie byłam w stanie doszukać się w niej ani obiecanego strachu, ani nawet napięcia. Viktor praktycznie przez całą historię przemierza Finlandię i Rosję, chcąc dowiedzieć się kto zamierza przejąć jego majątek. W czasie krótkich postojów okazjonalnie daje komuś po mordzie, a potem znowu rusza w drogę. Pomiędzy tym wszystkim przewijają się skrawki prywatnego życia bohatera, jednak w żaden sposób nie urozmaiciły mi one akcji.

Może jest to spowodowane moją nieznajomością wcześniejszych perypetii Kärppy, a może zwyczajnie styl pisarza nigdy nie będzie mi odpowiadał. Wiem natomiast, że nie zdołałam odkryć tego, na czym zależało autorowi. Nie poznałam współczesnej Rosji i Finlandii, a społeczeństwo obu krajów nadal jest dla mnie obce.

Przyjaciele z daleka nie są zwyczajnym kryminałem. Jest to bardzo specyficzna mieszanka polityki, historii i Mattiego Rönki, która zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu.


Matti Rönkä „Przyjaciele z daleka”
Ilość stron: 208
Wyd. Czarne
Ocena: 2,5/6

niedziela, 30 września 2012

Powrót do Poziomki - Katarzyna Michalak

Oto jest. Druga część przygód Ewy z malowniczej i tętniącej życiem Poziomki. Bohaterka spełniła swoje marzenia. Domek jest prawie wyremontowany, jej pierwsza powieść odnosi coraz większe sukcesy, a córka zdrowo się rozwija. Niestety na dłuższą metę nie wszystko układa się tak perfekcyjnie. W wydawnictwie zaczynają się kłopoty finansowe, mąż nagle oznajmia, że wyjeżdża do Korei, a stara miłość do przyjaciela wciąż tli się żywym ogniem.

Z biegiem akcji poznajemy szczegóły wyjazdu Ewki do Indii oraz historię „prześladowania”  jej przez Tę Michalak. Wszystko to sprawia, że kobieta ponownie musi przemyśleć, co jest dla niej ważne. Ustalenie życiowych priorytetów nie jest łatwym zadaniem, ale... no właśnie.  Kto czytał Rok w Poziomce ten wie, że Ewa to nieporadna farciara, która z wielkim impetem pakuje się w kolejne tarapaty. Co lepsze, jest świadoma tego talentu i kompletnie nad nim nie panuje. Taka mieszanka dla czytelnika może oznaczać tylko jedno: masę fantastycznej zabawy.

Powieść czyta się błyskawicznie. Jest chwytliwa oraz naprawdę barwnie napisana, jednak nie można jej traktować zbyt poważnie. Są fragmenty, gdzie Ewa jest do przesady roztrzepana, a jej szalone przygody zdają się nie mieć końca. Czy w normalnym życiu byłoby to możliwe? Szczerze wątpię, jednak literatura rządzi się innymi prawami, z których najważniejszy jest talent autorki. Pani Katarzyna ma dar do tworzenia postaci, którym się wierzy na przekór temu, co one wyprawiają ;) Ewa, Jasia, Gapa, Pepsi, Sajgonki... aż samemu chciałoby się mieć takie sąsiedztwo. 

Książka jest tak pogodna i optymistyczna, że śmiało mogę ją rekomendować jako lekarstwo na największą chandrę. Komiczna i nieco baśniowa historia dowodząca, że „małe cuda zdarzają się każdemu z nas”. Serdecznie polecam!


Katarzyna Michalak „Powrót do Poziomki”
Ilość stron: 295
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6

czwartek, 27 września 2012

Potem - Rosamund Lupton

Błękitne niebo przecinają kłęby gryzącego dymu. Szkoła płonie. Wszczęty alarm sprawia, że rodzice pędzą chodnikami, aby upewnić się, że ich dzieciom nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Z duszą na ramieniu biegnie też Grace. Wbiega do budynku pełnego ognia, żeby uratować swoją ukochaną Jenny. Ostatkiem sił udaje się jej ocalić córkę, jednak na skutek doznanych obrażeń, obie znajdują się na granicy życia i śmierci. 

Błądząc w zawieszeniu po szpitalnych korytarzach, bohaterki stają się niemymi świadkami rozpaczy, jaką przeżywają ich bliscy. Dodatkowo poznają też szczegóły rozpoczętego właśnie śledztwa, a prawda jaka się przed nimi ukazuje, staje się wyzwaniem dla całej rodziny.

Powieść Rosamund Lupton ma w sobie dwie rzeczy, które w pełni uzasadniają sukces, jaki odniosła. Genialną treść oraz masę nieoczekiwanych zwrotów akcji. Książka zgrabnie łączy ze sobą fabułę pełną dramatu z magicznym realizmem, sprawiając, że wplątany w wir wydarzeń czytelnik, nie ma najmniejszych szans się z niego uwolnić. Jest tu wszystko co potrzeba, by literatura zaczęła żyć własnym życiem. Emocje, napięcie, empatia. 

Od pierwszych stron czułam się oczarowana tą historią. Potem to przejmujący obraz matki, która dla swoja dziecka zdolna jest do każdego poświęcenia. Obraz, w który w dobie ostatnich doniesień można łatwo zwątpić,  a jednak chwytamy się go i wierzymy,
że mimo bólu jaki z sobą niesie, jest prawdziwy. 

Świetnie napisana książka. Niebanalna i wyjątkowa.


Rosamund Lupton „Potem”
Ilość stron: 400
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5,5/6

wtorek, 25 września 2012

Przyciąganie niebieskie - Renata Górska

Poznajcie Dominikę. Pilną studentkę germanistyki, która mimo braku rozrywkowej natury, na nudę narzekać nie może. Kolorytu jej życiu dodaje zwariowana przyjaciółka Pola oraz świeżo poznany współlokator Tomasz. Niestety w relacjach damsko-męskich mało co układa się po jej myśli.

Kuba już od dawna wodzi ją za nos. Raz jest romantyczny i pełen współczucia, kiedy indziej unika kontaktu i staje się oschły. W końcu nadchodzi najgorsze, a Nika zmęczona jego nastrojami szuka pociechy wśród przyjaciół. Odnawiając licealne znajomości przypadkiem poznaje Dawida. Rozpoczęta między nimi gra będzie się toczyć jednak nie o serce dziewczyny, lecz o jej duszę. 

Przyciąganie niebieskie to piękna i niezwykle klimatyczna historia, której tematem przewodnim są zmiany. Psychiczne, fizyczne, duchowe. Trzymając ją pierwszy raz w dłoni nie przypuszczałam, jaką niespodziankę mi ona sprawi. Spodziewałam się wakacyjnej lektury o mniej lub bardziej szczęśliwej miłości, i choć to też tutaj znajdziemy, to jednak jej ciężar przenosi się na zupełnie inną sferę.

Jest to książka, która w prostym stylu dotyka spraw dla nas trudnych, niejednokrotnie uważanych za zbyt prywatne by o nich mówić. Kwestia wiary, czy ufności w nieznane, wzbudza powszechny dystans i obawę przed krytyką. Dla mnie jest to jednak w głównej mierze powieść o nadziei. O lepszym jutrze. O nauce niezależności. Trudno mówić tu o napięciu, ale przedstawione wydarzenia przewijają się szybko i mimo sporej ilości przemyśleń, wszystko jest zwarte i doskonale do siebie pasuje.

Mądra książka, skłaniająca czytelnika do zastanowienia się nad normalnymi, codziennymi sprawami. Nie tylko dla kobiet.


Renata Górska „Przyciąganie niebieskie”
Ilość stron: 342
Wyd. Compassion
Ocena: 5/6

czwartek, 20 września 2012

Wyniki konkursu


Na osłodę dnia, w którym blogger uparł się na nowy interfejs [sprawiający masę problemów], ogłaszam w końcu wyniki mojej rozdawajki!

Na początku dziękuję za wszystkim za głosy i podpowiedzi, co warto przeczytać. Część polecanych przez Was książek jest mi już dobrze znana, ale znalazły się też tytuły kompletnie mi obce. Ostateczny wybór był bardzo trudny, a zawzięta walka rozegrała się między dwoma pozycjami.


Po dłuższym zastanowieniu się, i sięgnięciu do licznych internetowych źródeł, podjęłam decyzję. Biorę się za poszukiwania Boskich sekretów siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya, a Obiecaj mi wraz z zakładką trafiają w ręce Evity. Laureatkę proszę o przesłanie swoich danych na adres: varia-blog@gg.pl

Jeszcze raz bardzo dziękuję osobom biorącym udział w zabawie i zapraszam w przyszłości na kolejne rozdawajki.


środa, 19 września 2012

Insekt - Claire Castillon

Dawno już nie czytałam tak dobrej, a zarazem uniwersalnej literatury. Insekt bez patosu i górnolotnych sformułowań opisuje relacje, jakie rodzą się między kobietami na linii matka – córka. W dziewiętnastu krótkich historiach, wnika on w sytuacje, kiedy jedna z nich nie dostrzega cierpienia drugiej. Kiedy brakuje im zrozumienia oraz świadomości, że można żyć inaczej. 

Wiem dobrze, że opowiadania nie są ulubieńcami publiczności, a ich zbiory bardzo często bywają nierówne, jednak nie ten. Ten jest genialny! Każda zawarta w nim historia wydaje się być lepsza od poprzedniej. Ogromną zasługę mają w tym puenty każdej z nich, które nawet mnie, człowieka codziennie zajmującego się dysfunkcjami, były w stanie wprawić w osłupienie.

Claire Castillon stworzyła bardzo dobrą książkę psychologiczną. Dojrzałą, emocjonalną, a zarazem dającą sporo do myślenia. To dzięki niej na nowo zdefiniujecie pojęcie normalności i przekonacie się, że nie tylko alkohol wywołuje patologię. Wręcz przeciwnie. Poznacie świetnie prosperujące rodziny, pełne miłości i ciepła, ale tylko na zewnątrz. W środku trują się one własnym jadem, prowadząc odwieczną grę, w której okrucieństwo miesza się z fascynacją, a od uwielbienia do obrzydzenia jest tylko niewielki krok.

Jesteście ciekawi dokąd to wszystko zmierza? Przeczytajcie Insekta i poczujcie to na własnej skórze. Gorąco polecam!


Claire Castillon „Insekt”
Ilość stron: 176
Wyd. W.A.B.
Ocena: 6/6

czwartek, 13 września 2012

Wiadomość ze Sztokholmu - Janusz Grabowski

Zawijający do portu statek zahacza dziobem o makabryczne znalezisko – okaleczone zwłoki młodej kobiety. Zaalarmowana przez kapitana policja, w ciągu pięciu minut pojawia się na miejscu zbrodni. Na czele dochodzenia staje nadkomisarz Ewa Wichert, uparta rozwódka, która mimo trudnych doświadczeń, wciąż zna swoją wartość. Dzieląc obowiązki pomiędzy pracą i opieką nad synem, odważnie stawia czoła szefom agencji towarzyskich. Szukając mordercy przemierza ciemne zaułki Trójmiasta, aż w końcu wiedziona przeczuciem trafia do Sztokholmu. Czy to właśnie tu wszystko się zaczęło?

Sięgając po tę lekturę nie miałam wątpliwości, że powstała ona na fali popularności skandynawskich kryminałów. Autor wyraźnie inspiruje się tym nurtem, nie kopiując go jednak bezmyślnie. W tym przypadku bardziej skupiamy się na historii miasta oraz jego architekturze, niż obyczajowości mieszkańców. Akcja wiernie trzyma się podjętego tropu i tylko miejscami porusza miłosne sprawy pani nadkomisarz.

Zaletą Wiadomości ze Sztokholmu jest ciekawie skonstruowany wątek główny, dzięki któremu do samego końca trudno odkryć kto stoi za morderstwami. Błądzimy od jednego śladu do drugiego, ciągle dając się zwodzić na manowce. Patrząc na powieść przez pryzmat literackiego debiutu prezentuje się ona dość przyzwoicie. Niestety zabrakło mi w niej najważniejszego: emocji i poczucia niepokoju.

Wszystko działo się jakby poza mną. Fabuła biegła w jedną stronę, myśli w drugą. Nie wiem czego to wina. Zbytniego skupienia się na szczegółach, czy może za małej ilości dynamicznej akcji? Nie porwało mnie to, ani nie wzruszyło. A szkoda, bo miałam nadzieję na dobrą rozrywkę.


Janusz Grabowski „Wiadomość ze Sztokholmu”
Ilość stron: 304
Wyd. Marginesy
Ocena: 3/6