piątek, 17 listopada 2017

Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz - Jakub Skworz


Są książki, które znać trzeba i nazwiska, które w kanonie literatury polskiej powinny być dla wszystkich oczywiste. Adam Mickiewicz przez jednych uwielbiany, przez drugich (szczególnie licealistów) niekoniecznie lubiany. Poeta, tłumacz, filozof, autor Pana Tadeusza i Dziadów. Jakim był człowiekiem, o czym marzył, co go interesowało w dzieciństwie? 

Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz to fabularyzowana historia życia jednego z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce. Książka, choć adresowana do dzieci, została bardzo chwytliwie i mądrze napisana. Z miejsca przekonuje językiem i autentycznie wciąga (niczym książki jej bohaterów). Myślę, że wiele osób będzie zaskoczonych, tym jak najmłodsze lata spędzał Mickiewicz. Że powtarzał klasę, że jego ojciec był poważnie chory, że tylko dzięki pomocy drugiej osoby dostał się na studia, a potem aż siedem miesięcy spędził w więzieniu.

Magiczne przenosiny do świata literatury, rodzina zakochana w książkach i wspierające się na wzajem rodzeństwo. Bez przesady można powiedzieć, że to najciekawsza dziecięca propozycja tego roku. A, że Jakub Skworz tym sposobem zapoczątkowuje serię Wciągających książek o wielkich Polakach, pozostaje tylko czekać na więcej.

"- Przecież to tylko książka... - wyszeptał Eryk.
- Jeszcze nie wiesz, jakie rzeczy potrafią się dziać w książkach! - stwierdził dziadek".   

Jakub Skworz "Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz"
Ilość stron: 200
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6

czwartek, 16 listopada 2017

Kolekcja nietypowych zdarzeń – Tom Hanks


Ok, liczyłam, że to będzie powieść, nie zbiór opowiadań. Że w pewien sposób może nawiązywać do ról, jakie Tom Hanks przez całe swoje życie odgrywał. Nie spodziewałam się fanfarów, ale czekałam na to "coś", bo wiecie w końcu to Tom Hanks - facet ma łeb na karku oraz wielki talent i można powiedzieć, że w jego życiorys zostały wpisane przeżycia wielu innych osób.

Kolekcja nietypowych zdarzeń to kompozycja historii, które w pewien sposób łączy motyw maszyny do pisania. Raz jest ona tylko symbolem wspomnianym na uboczu, kiedy indziej stanowi główny trzon wydarzeń. Ich tematy są różne - piekło wojny, dziewczyna z ambicjami, zduszone uczucia. Zdawać by się mogło rzecz, która do wszystkich trafi. Napisana eleganckim, klasycznym językiem i osadzona gdzieś w złotych amerykańskich latach, ale kurcze nie porywa, nie ciekawi... takie nijakie to właściwie jest.

Pierwszych kilka opowiadań przeczytałam za jednym zamachem, ale kolejne przesuwały się w czasie. Nie tęskniłam za nią, nie brakowało mi jej. Mówiąc najprościej - książka jest przeciętna. Poprawna, jednak nie przekonuje do siebie czytelnika.

Kolekcji nietypowych zdarzeń najbardziej elektryzuje nazwisko autora i pewnie większość osób sięgnę po nią z czystej ciekawości.


Tom Hanks "Kolekcja nietypowych zdarzeń"
Ilość stron: 400
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 4/6

środa, 15 listopada 2017

Dress Scandinavian - Pernille Teisbæk


Dress Scandinavian chciałam poznać od momentu, jak tylko zobaczyłam okładkę w zapowiedziach. Wiadomo, że mam słabość do północnych klimatów, więc w natłoku hygge, lagom oraz innych, modnych ostatnio tematów, kwestia mody brzmiała świeżo i miała szansę pokazać mi coś nowego. 

W książce Pernille Teisbæk wszystko jest stonowane i oszczędne. Fotografie liczne, ale nie nachalne. Tonacja raczej w kolorach ziemi, ale niestety porady, mimo, że jest ich dużo, nie wnoszą nic nowego i niczym nie różnią się od zasad, powszechnie stosowanych. Trąci to nudą i schematami, choć właśnie schematy autorka chciała przełamać. Jak się ubiera Skandynawia? Oszczędnie, przemyślanie, w rzeczy dobrej jakości, a szaleństwo wyraża w dodatkach. Nie wiem jak dla was, ale według mnie nie jest to ani nowe, ani odkrywcze. A wtrącanie w każdym możliwym miejscu, jaki to północne kobiety mają świetny zmysł, jest delikatną przesadą - gdzie ta duńska skromność pozwolę się zapytać?

Dress Scandinavian to przyjemna lektura na półgodziny. Dopełnienie popołudniowej kawy, ale jeśli szukacie treści, która coś nowego wniesie albo zmieni wasz sposób postrzegania mody, sięgnijcie po Slow Fashion Joanny Glogaza


Pernille Teisbæk "Dress Scandinavian"
Ilość stron: 196
Wyd. Otwarte
Ocena: 3/6

wtorek, 14 listopada 2017

Pyszne obiady - Anna Starmach

 
Spis ulubionych przepisów Anny Starmach, wyszukanych w starych zeszytach i zapisanych ręką jej babci. Dania przygotowane pod typowy niedzielny obiad, ale i receptury na szybkie, sycące posiłki w ciągu tygodnia. 

Nie ma tu wyszukanych potraw (po za małżami w białym winie). Większość dan to właściwie klasyka rodzinnego stołu: rosół, pomidorowa, barszcz czerwony, grzybowa. Dania mięsne, sałatki i oczywiście obowiązkowe miejsce na deser. Do gustu przypadł mi przede wszystkim spis treści, zaopatrzony w miniatury prezentowanych potraw, dzięki czemu rzecz na którą mamy ochotę, możemy wybrać samymi oczami. 

Mała, filigranowa książka, która na co dzień będzie rzeczywiście przydatna. 


Anna Starmach "Pyszne obiady"
Ilość stron: 160
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6

poniedziałek, 13 listopada 2017

Bullet Book - David Sinden


Świat opanowała moda na organizację. Wszystko powinno być uporządkowane, zaplanowane i policzone. Co jednak w sytuacji, gdy przewidywanie nie jest naszą najmocniejszą stroną, a sam proces wydaje się być nudny i niewarty zachodu? Tu z pomocą przybywa David Sinden i jego Bullet Book, czyli organizacja życia w pigułce.

Bullet Book to rewolucja w sposobie organizowania czasu. Dzięki prostym diagramom i gotowym wykresom, właściwie na zasadzie relaksu czy zabawy, jesteśmy w stanie spisać najważniejsze dla nas rzeczy. Zaczynamy od wynotowania tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznaczamy ważne i długoterminowe zadania, a potem w prosty sposób kontrolujemy swoje postępy - szybko i efektywnie.
 
Terminarz, kalendarz, osobisty dziennik i notes. W skład Bullet Book wchodzą planner (Bądź pięknie zorganizowana) oraz dziennik (Twój rok z Bullet Book). Oba tytuły można używać oddzielnie, albo kupić je w zestawie  - każdy z nich to punkt wyjścia do wdrożenia spersonalizowanego systemu organizacji - zarządzania kontaktami, śledzenia stanu swoich finansów, a przede wszystkim droga do poznania metod i ćwiczeń, dzięki którym wejdą one w nawyk. 

Tytuły urzekają swoim wydaniem, ale mam wrażenie, że większe zainteresowanie wzbudzą u młodszej grupy odbiorców - głównie za sprawą formy i mnóstwa miejsca na rysunki i szlaczki. Jeśli zatem szukanie mikołajkowego prezentu dla młodszego rodzeństwa albo nastolatki, to będzie strzał w dziesiątkę. 


David Sinden "Bullet Book bądź pięknie zorganizowana"
Ilość stron: 224
David Sinden "Twój rok z Bullet Book"
Ilość stron:  256
Wyd. Insignis
Ocena: 4/6

niedziela, 12 listopada 2017

Trzy dni i jedno życie - Pierre Lemaitre

Przyzwyczaiłam się, że ten autor pisze mocne, kryminalne książki. Jego Alex albo Ślubna suknia to jedne z najciekawszych historii w tym gatunku, ale Trzy dni i jedno życie zaskoczyło mnie podwójnie. Raz, że nie ma tu inspektora Verhoevena, a myślałam, że to kolejny tom z serii, a dwa, budowa i oś historii są zupełnie inne. 

Antoine był bardzo związany ze swoim czworonożnym przyjacielem. Choć zwierzę nie należało do niego, spędzali ze sobą niemalże każdą wolną chwilę. W dniu, kiedy pies wpada pod koła samochodu, a właściciel psa na jego oczach, dobija go z broni, w Antoine coś pęka. Naładowany negatywnymi emocjami i wciąż znajdujący się w szoku,  idzie do lasu, gdzie atakuje małego Rèimego. Zamach był w afekcie, ale skutki tego kroku, już nigdy nie zostawią Antoine'a w spokoju. 

Trzy dni i jego życie to opowieść o tragedii, której ofiarą stał się sam morderca. Nastoletni chłopak, który widząc brutalność w czynach innych, sam nie potrafił nad nią zapanować. Lemaitre świetnie oddaje nastroje, panujące w pogrążonym w poszukiwaniach miasteczku. Dylemat chłopca czy ma się przyznać czy uciekać. Tragizm całej tej, niezamierzonej przecież sytuacji.

Jak potoczą się losy małoletniego zbrodniarza, czy ciało chłopca doprowadzi do pojmania właściwiej osoby?

Zaskakująca, napisana w nieco starym stylu opowieść, że morderstwo nie jedno ma imię.


Pierre Lemaitre "Trzy dni i jedno życie"
Ilość stron: 290
Wyd. Muza
Ocena: 4,5/6

piątek, 10 listopada 2017

Suma drobnych radości - Agnieszka Burska-Wojtkuńska


Wszyscy blogerzy wydają książki. Jedni piszą samodzielnie, inni z "małą" pomocą, mało który jednak wie, jak to prawidłowo zrobić, a jeszcze mniej, potrafi to robić. Ona jest inna. Ona trafia celnie w nasze podskórne bolączki, obala mit matki polki, kury domowej czy też blogerki, która leci na fejmie. 

Mrs PolkaDot czyli Agnieszkę Burską-Wojtkuńską poznałam długo przed tym, jak urodziła się Hania. Zaczęło się od przepisów i podglądania sposobów na dekorowanie domu, a skończyło się na potakiwaniu głową we właściwie każdej, opisywanej przez nią kwestii. Do dziś pamiętam to święte oburzenie, gdy bodajże rok czy dwa lata temu, Polka opublikowała swój wpis o Halloween. Kontrowersji mimo wszystko nie można jej zarzucić, za to poczucie humoru i społeczne wyczucie już jak najbardziej tak. 

Przechodząc do sedna sprawy, czym jest w ogóle Suma drobnych radości, to powiedziałabym, że przewodnikiem, tak przewodnikiem, absolutnie nie poradnikiem, po tym, jak cieszyć się codziennością i nie mieć wyrzutów sumienia, że lubi się zwykły, schematyczny rytm dnia. Dziś ludzie boją się jak ognia posądzenia o przeciętność. Wszyscy muszą być jacyś i muszą być kimś. Najlepiej kimś kto się liczy, kto jest sławny. A co jeżeli ktoś lubi mieć święty spokój, woli się nie wychylać i w domowym zaciszu realizować swoje potrzeby? Polka pracująca w domu, wychowująca dwie córki, gotująca, sprzątająca, nie mająca zagranicznych wakacji, wcale nie narzeka. Kocha to, co ma, choć nie rezygnuje z tego aby sięgać po więcej.

Suma drobnych radości to szczera rzecz o tym, że szczęśliwym się bywa, a nie jest. Że te małe momenty należy pielęgnować. Przyjacielska opowieść o rodzinie i o wdzięczności. Czuła, zabawna, co najważniejsze - napisana z sercem.

Agnieszka Burska-Wojtkuńska "Suma drobnych radości"
Ilość stron: 260
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6

środa, 8 listopada 2017

Zawsze jest przebaczenie - Anne B. Ragde

Czekałam na tę książkę od kiedy tylko skończyłam czytać poprzedni tom. Cała seria Anne B. Ragde to niesamowita wyprawa w głąb ludzkiej duszy, emocji, jakimi targani są członkowie zwaśnionej rodziny. I teraz nie wiem, czy to przez to wypatrywanie - tak bardzo chciałam, że rozbudziłam wygórowane oczekiwania, czy może sama autorka, trochę bez pomysłu napisała ciąg dalszy, ale z magnetyzmu poprzednich części nie zostało nic.

Zawsze jest przebaczenie to bardziej scenki rodzajowe, migawki z życia Margida, Torunn, Erlenda niż opis ich wzajemnych relacji. Sprawa ożywa dopiero, gdy bohaterowie spotykają się w Trondheim. Ten rozdział to nareszcie to, na co tak długo czekałam, ale to już niemalże koniec całej książki... Nie ujęła, nie oczarowała, a właściwie rozczarowała mnie ta historia. Stoję teraz nad nią i nie wiem co mam napisać. Aż niemożliwe by Ragde tak bardzo dała ciała....

Zawsze jest przebaczenie to czwarte spotkanie z mieszkańcami Byneset, maleńkiej wioski w środkowej Norwegii. Poprzednie części bez reszty mnie ujęły. Kto by pomyślał, że historia rolnika, pracownika zakładu pogrzebowego oraz homoseksualisty może być tak pasjonująca. Szkoda, że kolejny tom nie podołał presji.

Anne B. Ragde "Zawsze jest przebaczenie"
Ilość stron: 342
Wyd. Smak Słowa
Ocena: 3/6

niedziela, 5 listopada 2017

Czarownica - Camilla Läckberg


Na obrzeżach Fjällbacki zostaje zamordowana czteroletnia dziewczynka. Do popełnienia zbrodni przyznają się dwie nastolatki. Początkowo zgodne, wraz z postępem sprawy, wycofują swoje zeznania. Dziś, po trzydziestu latach od tego zdarzenia, Marie wraca do miasta. Odnosząca sukcesy aktorka, skupia na sobie spojrzenia miejscowych, a pytanie czy zabiły rozbrzmiewa na nowo, kiedy policja znajduje kolejne zwłoki dziecka.

Ataki na wioskę uchodźców, internetowa przemoc, akceptacja, tolerancja, nienawiść. Läckberg pokazuje, że idylliczna Szwecja w gruncie rzeczy nie istnieje. Dręczą je te same bolączki, co resztę świata, a w ludziach jednakowo odzywa się złość.

Przypuszczam, że każdy już wie, że śledztwo u Läckberg, to jedynie motyw przewodni. Każda książka ma dziesiątki pobocznych wątków i właśnie tu robi się poważnie. Czarownica, jak jeszcze żadna z napisanych przez nią powieści, opowiada o sprawach dręczących obecny świat. Miasteczko nawiedza fala emigrantów nie znających języka, uciekających przez wojną i wzbudzających wszechobecną podejrzliwość. Społeczność dzieli się na dwa obozy, a w obliczu popełnionej zbrodni radykaliści od razu mają winnego. Zaczynają się zamieszki, policja dzieli uwagę między przeszłość i teraźniejszość, usiłując odpowiedzieć na pytanie czy obie zbrodnie popełniła ta sama osoba.

Co jednak równoważy sprawę i sprawia, że do książek Läckberg tak chętnie wracam, to humor i charaktery bohaterów. Kryminalna zagadka nie wmurowała mnie w ziemię. Znacznie ciekawsze od pytania kto zabił, było obserwowanie dręczonej przez kolegów nastolatki i motywu siedemnastowiecznych spaleń na stosie. O tak, przeszłość to zdecydowanie najlepsza warstwa Czarownicy, ale polecam ją też za humor, za Mellberga, Patrika i Annike. Za Erikę już trochę mniej, choć tym razem działa jakby mądrzej i nie pakuje się w kłopoty (cud!)

Opowieść o ludziach, oczekiwaniach i życiu. O szczęściu, dramacie, krajobrazie, który przywołuję we wspomnieniach. Świetna w kategorii powieść i dobra w nurcie kryminału.


Camilla Läckberg "Czarownica"
Ilość stron: 592
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5/6
Premiera: 08.11.2017r.

czwartek, 2 listopada 2017

Naturalnie. Prosto, zdrowo, smacznie - Alain Ducasse, Christophe Saintagne, Paule Neyrat


Naturalnie, czyli książka z której nigdy nic nie ugotuję ;)

Alain Ducasse to ikona francuskiej kuchni. O jego klasie świadczą prestiżowe wyróżnienia – trzykrotnie zdobył trzy gwiazdki Michelin, a w całej swojej karierze uzyskał ich w sumie aż dwadzieścia jeden. Doskonale dowodzi to faktu, że facet wie, co się robi w kuchni.

Pierwsza, wydana w Polsce książka jego autorstwa to uczta dla oczu i spełnienie marzeń każdego estety. Nie wiem czy to zasługa Wydawnictwa Dwie Siostry czy Ducasse sam dbał o wszystkie szczegóły, ale napatrzeć się na nią nie można. Te ilustracje, zdjęcia, "surowa" oprawa - po prostu jest bosko!

Co się tyczy przepisów, zdania są podzielone. Na pewno są one zdrowe, nie podważam faktu, że zapewne i smaczne, ale czy proste - przy moich umiejętnościach wypada to różnie. Jakiś czas temu spotkałam się z określeniem "coffee table book", czyli książka, której się nie czyta, a delektuje się jej obecnością i Naturalnie dla mojej osoby, takie właśnie jest. Ot, przyjemna książka do oglądania, podziwiania, inspirowania się różnymi składnikami.

Jak podaje Wydawnictwo:

Znajdziecie tu potrawy klasyczne, takie jak kura z rosołu, i zaskakujące, jak lody ze szczawiu, imponującego ananasa pieczonego na rożnie i skromne omlety, sycące dania główne i lekkie przystawki, delikatne zupy, pyszne desery, przetwory i pasty.To kuchnia z zasadami, ale bez wyrzeczeń. Zdrowa, ale bez dietetycznych nakazów i zakazów. Prosta, codzienna i dla każdego, ale z francuską fantazją. A „kluczowymi słowami – jak mówi sam autor – są tu »przyjemność« i »zadowolenie«”.

Weźcie do ręki, dotknijcie, obejrzyjcie - warto!


Alain Ducasse, Christophe Saintagne, Paule Neyrat "Naturalnie"
Ilość stron: 380
Wyd. Dwie Siostry
Ocena: 6/6 - za wydanie

poniedziałek, 30 października 2017

Nie tak miało być - Targi Książki Kraków 2017r.

To moje siódme Krakowskie Targi Książki. Pamiętam jeszcze imprezę organizowaną w pierwszej hali przy ul. Centralnej. Był tam ścisk, niesamowita duchota i właściwie brak wentylacji. Wszyscy żyli nadzieją i oczekiwali obiecywanych przenosin do Hali Expo. Zapowiadano mnóstwo nowego miejsca, ładniejszą lokalizację, świetne warunki... Cóż mogę powiedzieć po tych siedmiu latach? Niestety tyle, że prócz adresu nie zmieniło się nic.


Jak było ciasno, tak jest, choć budynek powierzchniowo na pewno jest większy, ale szerokość alejek względem zainteresowania nie daje rady. Ludzie się przeciskają, potrącają. Absurdem jest według mnie wypuszczanie w tłum "pluszaków", które samym strojem zajmują całą powierzchnię. Co jednak boli mnie najbardziej, to beztroska organizatora, który raz, że z roku na rok nie wprowadza żadnych nowości - nie testuje innego ustawienia stoisk (największe wydawnictwa są obok siebie, więc gdy dodamy do każdego po głośnym nazwisku, zapomnijmy o przejściu tamtą stroną), a po drugie brak pomysłu by tę sytuację i brak komfortu poprawić.


Spotkanie z Camillą Läckberg. Zainteresowanie gigantyczne (co chyba nikogo nie dziwi). Komu zależało bardziej, ten wcześniej ustawiał się w kolejce. Mnóstwo osób czekało po 1,5 a nawet 2 godziny, by na samym końcu zostać zepchniętym i niemal zadeptanym przez tych, którym się spieszyło i mieli w poważaniu wszelkie zasady kultury.

Największa gwiazda szwedzkiego kryminału, zaproszona została do sali ulokowanej na środku głównego korytarza. Czekając na podpisy zatamowaliśmy całe przejście, nie było ustawionych żadnych barierek nadających kształt, choćby połowie kolejki. Można było postawić wijące się alejki, raz, że każdy wiedziałby gdzie stoi, a dwa bylibyśmy mniej rozproszeni - inni mogli by przejść. Na miejscu powinno stać dwóch ochroniarzy, jeśli niezaplanowanych od razu, to wysłanych tam zapobiegawczo dla utrzymania porządku przy takim tłumie. Nie było żadnej z tych rzeczy, więc gdy tylko drzwi się otworzyły koniec kolejki szturmem ruszył na wejście. Ludziom puściły nerwy, były wrzaski, przepychania (pamiętajmy, że w kolejce były osoby z małymi dziećmi). Do opanowania tłumu wysłano filigranową blondynkę - nie ujmuję jej kompetencji, jak kobiecina ryknęła to nawet rosłe chłopy się cofały, ale przez całe dwie godziny nie oddelegowano jej nikogo do pomocy!

Camilla z uśmiechem starała się podejść do całej sytuacji, żartowała, że czuje się jak gwiazda rocka, ale na swoim >>instagrame<< nie omieszkała wspomnieć o chaosie i małej panice - czy tak powinno się przyjmować gości?

Pierwsza zasada zgromadzeń grupowych - tłum NIGDY nie myśli, tłum działa na zasadzie emocji, to organizator musi nim kierować! Przewidywać, co się może wydać i dbać o wspólne bezpieczeństwo!! Ja przyznam, że przyparta do ściany i depcząca po przewróconym krześle bezpiecznie się w ogóle nie czułam....

Nie narzekam na autorów, choć na każdej edycji są właściwie zawsze w identycznym składzie, to jednak przykro mi jest, gdy się nie wyciąga wniosków płynących z lat poprzednich. Z roku na rok, co idealnie widać po statystykach, liczba odwiedzających Targi wzrasta - z 35 000 osób w 2011 roku do 68 000 (!!) w 2016. Hala Expo, niestety więcej już nie pomieści, niezbędne jest poszukiwanie nowej lokalizacji, albo zastanowienie się jak w inny sposób rozwiązać tę patową sprawę.


Dziś, choć ochłonęłam już z najgorszych emocji, czuję niesmak, bo tych kilka dni w roku to jest nasze święto, a właściwie powinno być nasze literackie święto. Obecnie jest to walka o podpis, o spotkanie, o to by w jednym kawałku wydostać się z alejki...

Brakuje mi wprowadzania nowości, urozmaiceń w programie. Promocji, które dorównywałyby tym, które Wydawnictwa mają na swoich stronach. Postęp widać jedynie na stoiskach - coraz ciekawsze pomysły, aranżacje, zawsze miła i pomocna obsługa. Tylko, że w momencie, gdy po godzinie mamy ochotę uciec od Expo jak najdalej, sami wystawcy sprawy nie uratują...

czwartek, 26 października 2017

Wszystko wina kota - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Lidia jest autorką poczytnych romansideł. Jej książki od lat nie opuszczają list największych bestsellerów, ale jej twarz mimo odniesionego sukcesu, pozostaje nieznana. Unikająca szumu bohaterka, ma jednak inną obsesję. Jest nią jej nowy sąsiad, blond włosy "surfer", którego dom bezustannie nawiedza jej niesforny kot. 

Wszystko wina kota to sytuacyjna komedia omyłek. Życie współczesnej pisarki, współpracującej z wydawcami, blogerami i zmagającej się z pewnym złośliwcem, który wystawia jej negatywne opinie. I choć z zamysłu jest to typowy umilacz - romantyczny, przyjemny, to w takim wydaniu to jednak nie dla mnie. Czytuje naszych pisarzy, kibicuje im z całego serca, ale w prozie kobiecej brak mi faworyta.

Nie zaciekawiło, nie porwało, nie wznieciło emocji, nie skłoniło do refleksji - oprócz jednej, że taka literatura, to jednak nie dla mnie. O ile sercowe zawirowania w wykonaniu Ahern albo Moyes po prostu uwielbiam, tak w polskim wydaniu nie podchodzi mi i koniec.

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Wszystko wina kota"
Ilość stron: 360
Wyd. Novae Res
Ocena: 3/6

poniedziałek, 23 października 2017

Damy, dziewuchy, dziewczyny - Anna Dziewit-Meller

Książka adresowana do młodszej grupy czytelników, łącząca w sobie historię Polski, portrety znaczących kobiet oraz nutę feminizmu.

Kobieta, której zawdzięczamy Damę z łasiczką (Izabela Czartoryska), która oddała swoją twarz dla Warszawskiej Syrenki (Krystyna Krahelska) i która potrafiłaby zawstydzić samego Jamesa Bonda (Krystyna Skarbek).

Anna Dziewit-Meller językiem dobranym do dziecięcego wieku, pobudza ciekawość opowiadając o bliskich i dalekich losach Polski. Nazwiska kobiet, które walczyły, działały i dbały o wspólne dobro. Królowe, pisarki, malarki, wojowniczki o naszą wolność.

Z książki na książkę widać, że autorka się rozwija i lubi eksperymentować. Po lekko popowym Disko, poprzez poważną Górę Tajget do Dam, które dzieciakom przybliżą najistotniejsze sprawy. Każda charakterystyka kończy się słownikiem ważniejszych wyrazów, a zadawane w trakcie lektury pytania, aktywują słuchacza. 

Anna Dziewit-Meller zaczyna spoglądać w tym samym kierunku, co Sylwia Chutnik, a mi ten kierunek bardzo się podoba. Nauka ukryta w aurze przygody i dobrego humoru.


Anna Dziewit-Meller "Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy"
Ilość stron: 160
Wyd. Znak emotikon
Ocena: 5/6

piątek, 20 października 2017

Miasto świętych i złodziei - Natalie C. Anderson

Zadbaj o to, żeby nie istnieć. Nikomu nie ufać i nie mieć przyjaciół - oni cię osłabiają. 

Żyjąc na ulicy w kraju takim, jak Demokratyczna Republika Konga, nie możesz pozwolić sobie na popełnianie błędów i Tina dobrze o tym wie. Gdy jej matka pracowała jako pokojówka, mieszkały w pięknym domu zamożnej rodziny. Niestety, kiedy człowiek zasłyszy to, czego nie powinien, los obraca się przeciwko niemu. Matka Tiny zostaje zastrzelona, a siostry rozdzielone. Rządna zemsty dziewczyna, wstępuje do gangu, idąc wytrwale po swoje. 

Książka Natalie C. Anderson to fikcja, ale niestety w wielu momentach oparta na faktach. Łamanie praw człowieka, nadużycia wobec kobiet, to chleb powszedni i władze w DRK nic sobie z tego nie robią. Dzieci żyją pozostawione same sobie, a nie wszystkie mają w sobie tyle siły, co Tina, bohaterka książki. Myślę, że właśnie to zderzenie naszego romantycznego wyobrażenia o Afryce z bezprawiem, tamtejszych krajów, wywiera na czytelniku największe wrażenie. 

Miasto świętych i złodziei to opowieść o strachu i zadośćuczynieniu. Skierowana raczej do młodzieży, otwiera oczy na wiele społecznych spraw oraz problemów. Ciekawi, trzyma w napięciu, a dodatkowo klimatem kojarzy się, że Śmieciem Andy'ego Mulligana.

Najbardziej podoba mi się to, ze dzięki tej powieści, mogłam poznać okruchy codzienności, malutkie sprawy i decyzje tamtego świata. Okazuje się ze temat łamana praw człowieka nie ma końca. Jak ulepić swoją rzeczywistości po przeżytej tragedii? Znaleźć sprawiedliwość, zadbać o bliskich i o samego siebie?
Dobra, ciekawa, godna polecenia książka.


Natalie C. Anderson "Miasto świętych i złodziei"
Ilość stron: 512
Wyd. Initium
Ocena: 4,5/6

czwartek, 19 października 2017

Dwe dwoje - Nicolas Sparks


Gdy poślubił Vivian sądził, że chwycił życie za rogi. Miał wymarzoną żonę, dom, w końcu też dziecko. Jednak kiedy Vivian postanowiła zrezygnować z zatrudnienia aby zajmować się domem, jedyne co odczuł, to narastająca presja. Spędzał w firmie coraz więcej godzin, córkę widując sporadycznie. W końcu postawił wszystko na jedną kartę i założył firmę...

We dwoje to moje pierwsze spotkanie z Nicolasem Sparksem w formie książkowej i jestem mile zaskoczona kreacją Russela. Mężczyzna, któremu rozpada się rodzina, a interesy nie idą tak, jak iść powinny, nie jest wcale jednobarwną postacią. Łatwo z jego punktu widzenia jest obwiniać żonę, tylko, że jego z jednej strony przesadne przejmowanie się, a z drugiej branie wszystkiego na siebie, też odciska piętno na sprawie. W małżeństwie coraz częściej dochodzi do kłótni, sprowadzając ich związek na skraj przepaści.

Pierwsze, co mogę powiedzieć po skończonej lekturze, to, że popularność Sparksa wcale mnie nie dziwi. Jego książka jest obszerna, ale kontakt z nią nie wymaga wysiłku. Co więcej pod otoczką rodzinnych sprzeczek kryje się masa relacji, które aż miło się ogląda. To jak Russel porozumiewa się z siostrą, wraca do wspomnień z dzieciństwa, jak konserwatywna rodzina traktuje swoje "odmienne" dziecko. Mawiają, że We dwoje znacznie różni się od dotychczasowych książek, ale obstawiam, że raczej nie w kwestii języka.

Rzecz o karierze, rodzinie i żalu. Co tu dużo mówić - facet ma dar do dobrych historii.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu 
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1688,3782,strazak.html
Nicolas Sparks "We dwoje"
Ilość stron: 544
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

wtorek, 17 października 2017

Cisza. Kronika życia pewnego mordercy - Thomas Raab

Powieść, która elektryzuje od pierwszego zdania. Karl rodzi się jako upragnione dziecko, a dorasta jako lokalny wyrzutek. Obdarzony nadzwyczajnym słuchem, nie jest w stanie przebywać w normalnym środowisku. Żyje i dorasta w piwnicy - z dala od świata, z daleka od ludzi.

Gdy nabiera odwagi i przenosi się na powierzchnię, czas upływa mu na obserwacji miasteczka. Szybko orientuje się jak bardzo, to co mówią mieszkańcy wioski w dzień na ulicy różni się od tego, co opowiadają sobie wieczorem za zamkniętymi drzwiami. Dzięki doskonałemu słuchowi poznaje ludzi do głębi. Ich udawaną uprzejmość i prawdziwą bezduszność. Będąc świadkiem samobójstwa matki, odkrywa też, jak wielkim wybawieniem staje się śmierć.

Książka Thomasa Raab to portret nie tyle mordercy, co człowieka, który śmierć poznał z innej, nieznanej nikomu strony. Dojrzał w niej spokój, sposób na doznanie upragnionej ciszy. Czy uwalnianie innych od lęku może być złe? Czy matka, która pobłądziła między miłością i niechęcią, może zostać uznana za winną tego wszystkiego?

Połowę książki pochłonęłam w bezdechu. Historia dziecka, którego los jednoznacznie skazuje na drogę tragedii. Jego eksperymenty na zwierzętach, zdania opatrznie zrozumiane. Wreszcie pierwszy cios zadany człowiekowi...

Thomas Raab bierze na siebie nie lada wyzwanie i robi to dobrze. Cisza jest czymś nowym, nietuzinkowym. Szkoda tylko, że zakończenie nie daje już tej satysfakcji co początek. Psychologia dziecka wychodzi Raab mimo wszystko lepiej. A i ważna uwaga - nie traktujcie tej książki jak klasycznej sensacji, z tym gatunkiem nie ma ona nic wspólnego.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu 
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1688,3782,strazak.html

Thomas Raab "Cisza. Kronika życia pewnego mordercy"
Ilość stron: 352
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

poniedziałek, 16 października 2017

Labirynt duchów - Carlos Ruiz Zafon



Czwarty tom niezwykłego cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek - serii, która przenosi czytelnika w świat Barcelony i magicznych powiązań między literaturą a życiem.

Dotknięta wojną domową Hiszpania, kolejny rok stara się pozbierać po doznanej traumie. Gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znika Minister Kultury, tajni agenci ruszają na poszukiwania. W szeregach śledczych znajduje się Alicja Gris, mająca wśród politycznych celów również własne zamiary. Wspólnie z kapitanem policji Vargasem udają się do Barcelony, wiedzeni tropem z książki dla dzieci...
 
Labirynt duchów to w pewien sposób dopełnienie i uzupełnienie wątków, zapoczątkowanych w trzech, wcześniejszych książkach autora: Cieniu wiatru, Grze anioła i Więzieniu nieba. Osoby, które dopiero zaczynają przygodę z Zafonem zostaną przyjemnie wprowadzone w historię, a ich ciekawość pobudzona do tego stopnia, że na pewno nadrobią brakujące tomy. 

Powieść czyta się z zapartym tchem, czego winnym jest piękny język, wyjątkowi bohaterowie, przygody, które całym sobą się przeżywa. Odmienna jest tylko atmosfera - bardziej duszna i mroczniejsza niż ta, do której się przyzwyczailiśmy. Miłość do literatury jednak pozostaje. To prawdziwa książka o książkach, taka z serca i dla serca. Losy rodziny Sempere, ich księgarni... jestem pewna, że bez reszty w niej przepadniecie.





Carlos Ruiz Zafon "Labirynt duchów"
Ilość stron: 896
Wyd. Muza
Ocena: 5/6

piątek, 13 października 2017

Na gigancie - Peter May


Spotykają się w momencie, gdy od ich ucieczki mija dokładnie pięćdziesiąt lat. To dla nich ostatnia szansa, aby coś zrobić. Nawet jeśli nie mogą tego zmienić, spróbują to chociaż naprawić. Wtedy uciekali jako siedemnastolatkowie, którzy mieli wszystko do stracenia, dziś nie trzyma ich już nic. 

Jack, Dave, Maurie, Simon i Jeff, grupa dzieciaków, która założyła zespół i postanowiła ruszyć za sławą do Londynu. Spotkali tam kłopoty, wielkie nadzieje i miłość. W momencie, gdy nadszedł czas na podsumowania, spoglądają w oczy prawdzie.

Na gigancie to opowieść w której przygoda zamienia się w tragedię. Historia drogi ku dorosłości. Kto lubi książki obyczajowe z nutą tajemnicy - może poczuć dreszczyk emocji. Powieść intryguje, dwie zazębiające się historie, plany, marzenia. Pisarz dawkuje napięcie stopniowo, gra nam na nosie wspominając tu i ówdzie o śmierci i zadośćuczynieniu.

Nie jest to wesoła opowieść, ale czyta się przyjemnie. Żywię nadzieje, że na jej kanwie powstanie kiedyś film.
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1688,3782,strazak.html
Peter May "Na gigancie"
Ilość stron: 400
Wyd. Albatros
Ocena: 4,5/6

środa, 11 października 2017

Wielki ogarniacz życia - Pani Bukowa

Pani Bukowa czyli sarkastyczny lek na codzienność. 

Wielki ogarniacz życia to felietony "gwiazdy Facebookowej" przybrane w scenki i obowiązkowe komiksy. Rzecz o "internetach", pracy i "piniondzach". Proza życia i wszystko to, z czym każdy z nas ma do czynienia. Jest rzecz o instagramie, relacjach damsko - męskich, hygge, piwach kraftowych i dużo, dużo pizzy. Każda moda, ruch, popularny nurt został obśmiany, a właściwie zracjonalizowany i pokazany, jak to z nim naprawdę jest.

Książka z przymrużeniem oka, nic w niej do końca nie jest na serio, a cholerka... trafia Bukowa w punkt. Śmiejemy się, kiwamy przytakująco głową, jednak koniec końców dochodzimy do wniosku, że z nam też jest zupełnie tak samo. 

Książka pokazująca jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego co się powinno. Cudowna przeciwwaga do współczesnego szaleństwa. 


Pani Bukowa "Wielki ogarniacz życia"
Ilość stron: 304
Wyd. Flow books
Ocena: 5,5/6

wtorek, 3 października 2017

Niksy - Nathan Hill

"Żeby się pozbyć ducha, trzeba go zabrać z powrotem do domu".

Uwielbiam historie zbudowane w taki sposób, jak Niksy. Historie w których każdy bohater ma swoje miejsce, gdzie wątki przyczynowo skutkowe kluczą przez całą fabułę i właściwie nie dają jednoznacznych odpowiedzi.

Lekturę zaczęłam z pewną dozą obaw, bowiem połączenie świat gier komputerowych, mitologii nordyckiej i hipisowskich zamieszek nie jest rzeczą dla mnie typową. Szczęście - nie bierzcie tego na poważne. Ta książka, jak mało która osadzona jest w rzeczywistości i oddaje realia obecnego świata. Świata, w którym każdą informację można zmanipulować, a ludzkie losy schodzą na dalszy plan.

Nathan Hill opowiedział tu historię Samuela i jego matki, oskarżonej o atak na prezydenta. Kobiecie grozi wielkie niebezpieczeństwo, a jedynym, co tak naprawdę uczyniła, było rzucenie garścią żwiru w kierunku innego człowieka. Czy syn, którego porzuciła kilkanaście lat temu i wpędziła w dwie dekady pretensji i bólu, będzie ją w stanie obronić? Czy jego wirtualny przyjaciel pokona swój nałóg i ocali życie? Czy zadufana w sobie studentka odnajdzie prawdę o własnej osobie?

Niksy powinny stać na jednej półce z Małym życiem Yanyi Yanagihary - obie są obszerne, genialnie zbudowane i opowiadają o ludzkich dramatach. Nie sposób ocenić, kto robi to szerzej i lepiej, po prostu są to książki, które musicie przeczytać - szczere i bezkompromisowe.

"W każdym życiu następuje taka chwila, trauma, po której rozpadamy się na zupełnie nowe kawałki".

Sprawdźcie, jak blisko dziewięćset stron może pozostawiać niedosyt. 


Nathan Hill "Niksy"
Ilość stron: 864
Wyd. Znak
Ocena: 6/6

wtorek, 26 września 2017

Bowllove - David Bez

Idealna książka na chłodniejszą porę roku. 

Jesień to czas, kiedy w mojej kuchni coraz częściej goszczą zupy, głównie te gęste i sycące. Gulasze, lecza, słowem dania jednogarnkowe wpisujące się w nurt tzw. comfort food, które rozgrzewa i daje uczucie błogości. 

We wrześniu w ręce wpadła mi pozycja o wdzięcznym tytule Bowllove, czyli przepisy na obiadokolacje, które serwuje się za pomocą jednej miski i równie prosto się je przyrządza.

Książka dzieli się na dwie części - zupy oraz potrawy bardziej treściwe. Autor bazuje tu na wszelkiego rodzaju kaszach, warzywach, mięsach. Dodatki stanowią zioła, nasiona, składniki marynowane, a wszystko ze sobą spaja bulion bądź krem. 

Dla mnie, osoby żyjącej na pudełkach i zawsze zabierającej "wałówkę" do roboty, idea bowl food wpasowuje się idealnie. Gotując raz mamy z głowy obiady na 2-3 dni, jest to wszystko proste do zapakowania, przenoszenia. Świetnie smakuje, a większość przepisów jestem w stanie zmodyfikować wedle własnych upodobań.


David Bez odkrył ciekawy sposób na tworzenie potraw o różnych konsystencjach i smakach, które stać się mogą podstawą do tworzenia nowych kompozycji. Prosto, zdrowo i ekonomicznie. Serdecznie polecam.

David Bez "Bowllove"
Ilość stron: 192
Wyd. Buchmann
Ocena: 5/6

środa, 13 września 2017

SuperFood czyli jak leczyć się jedzeniem - Sophie Manolas


W książkach kulinarnych najważniejsze są smaki. Autor musi trafić w nasze upodobania, ale prawda jest taka, że w pierwszej kolejności je się oczami, a dopiero potem analizuje się skład podanego przepisu. To czy dany tytuł wezmę do ręki zależy od okładki i tu SuperFood zdobywa przewagę na samym starcie.

Jest to jedna z najładniejszych książek, w mijającym roku wydawniczym. Szkoda, że bez twardej okładki (ta kulinarne manewry lepiej by przetrwała), ale same zdjęcia, kompozycja i sposób prezentacji, idealnie trafiły w moje gusta.

Sophie Manolas bazuje w niej na stwierdzeniu, że dobrze dobrana dieta to podstawa zdrowia. Składniki, które będą wspierać naszą florę bakteryjną, sprawią jednocześnie, że prawidło działać zacznie układ odpornościowy, samopoczucie stanie się lepsze, a w sytuacjach stresowych łatwiej poradzimy sobie z emocjami.  Oczywiście jedna marchewka życia nam nie zmieni, ale wprowadzając do każdego posiłku chociażby jeden "super składnik" szybko przekonamy się, że po pierwsze: wcale nie wychodzimy na tym drożej, po drugie: zajmuje nam to tyle samo czasu, a przede wszystkim, naprawdę dobrze to razem smakuje.

SuperFood, czyli jak leczyć się jedzeniem to zestawienie produktów, które są powszechnie dostępne, ale zawierają w sobie mnóstwo witamin i minerałów. Znajdziemy tu zielone warzywa liściaste, kapuściane, korzeniowe, strączkowe, orzechy i nasiona, owoce, a także zioła i przyprawy. Każda z grup została dokładnie scharakteryzowana, dodatkowo podając przepisy na jej wykorzystanie. 

Sophie Manolas komplementarnie podeszła do opisywanego tematu, sprawiając, że SuperFood zadowoli nawet bardzo wybredne gusta.


Sophie Manolas "SuperFood czyli jak leczyć się jedzeniem "
Ilość stron: 202
Wyd. Buchmann
Ocena: 6/6