18:12
Panowie Salem - Rob Zombie, B. K. Evenson
Aby horror był dobry, jego autor
musi pozbyć się wszelkich zahamowań. Należy zapomnieć o poprawności
politycznej, moralności, a nawet poczuciu dobrego smaku i kto jak kto, ale Rob
Zombie świetnie sobie z tym radzi.
Stworzona przez niego historia
rozpoczyna się w Salem 16 września 1692 roku. To tej nocy łowcy czarownic palą
członkinie miejscowego sabatu na stosie, i przez wieki wierzą w odzyskaną w ten sposób
wolność i odkupienie. Niestety, kto raz sprzedał duszę diabłu, ten nigdy nie
zazna spokoju. Heidi, dj-ka lokalnej stacji radiowej, otrzymuje pewnego dnia
płytę nieznanego zespołu Panowie i wiedziona ciekawością odtwarza ją na
antenie. Dziwna, tonowa muzyka zaczyna wzbudzać w ludziach zwierzęce odruchy, a zło zwiedzione jej
brzmieniem, ponownie zrywa się do życia.
Salem od lat kojarzy się z
czarownicami i stosami skąpanymi w ogniu. Przypuszczam, że historii opartych na
tym motywie jest więcej niż kobiet, które w ten sposób straciły życie,
zatem czy jest jakiś sens w tworzeniu następnych? Według mnie tak, pod
warunkiem, że robią to ludzie tacy, jak Rob Zombie.
Od początku wiadomo, że nie
będzie to ambitna historia, lecz rozrywka w czystej, brutalnej postaci.
Panowie Salem skonstruowani zostali w prosty, można wręcz powiedzieć
surowy sposób. Trzon powieści stanowi zemsta zza grobu, okraszona krwią i
hurtem wyrywanymi flakami. Fani gore nudzić się nie będą, ale nawet zwykły zjadacz
chleba, o ile jest odporny na systematyczne dawki kiczu, znajdzie w niej coś
dla siebie.
Dla mnie - solidna książka z dużą dawką ironii. Dobrze, że następne pozycje są już w
kolejce. Spodobała mi się taka groza.
Rob Zombie, B. K. Evenson
„Panowie Salem”
Ilość stron: 376
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4,5/6
