czwartek, 22 lutego 2018

Spod zamarzniętych powiek - Adam Bielecki

W kolejce miałam zupełnie inną książkę, ale gdy zobaczyłam Spod zamarzniętych powiek na sklepowej półce, nie mogłam się powstrzymać. Możliwość zrozumienia ostatnich wydarzeń i poznania choćby cząstki świata himalaizmu, totalnie mną zawładnęły.

Nie chce tworzyć tu typowej recenzji, bo w zależności od nastawienia każdy odbierze tę książkę inaczej. Ja szukałam przede wszystkim informacji i możliwości konfrontacji obrazu w mojej głowie z tym, co rzeczywiście można spotkać na górze. Jak wygląda organizacja wyprawy? Jakie są zagrożenia, procedury postępowania? Jakie myśli towarzyszą himalaistą, gdy zapada zmrok, pojawiają się halucynacje? Zamiast samego opisu, przytoczę fragmenty, które najtrafniej oddają istotę tej pasji, obsesji i potrzeby ścigania się ze śmiercią.

"Himalaizm nie ma w sobie niczego, co by czyniło nas wyjątkowymi". s.18

"Kiedy wychodzimy do ataku szczytowego, to wiemy, że nikt po nas nie przyjdzie, nikt nas nie uratuje i to pogodzenie się z ryzykiem sprawia, że przeżycie jest o wiele głębsze niż podczas ultramaratonu, a stany mistyczne łatwiejsze do osiągnięcia". s.59

"Zimowa wspinaczka to gra z wiatrem. Latem raz rozbity namiot zwijasz dopiero na koniec wyprawy. W zimie nie ma o tym mowy, następnego dnia już by go nie było. Każdego dnia trzeba więc przejść przez upierdliwą i niebezpieczna procedurę rozbijania i zwijania namiotu. Wiąże się to z wielokrotnym ściąganiem łapawic. W nich wielu rzeczy zrobić się nie da. Wystarczy jednak kilkadziesiąt sekund i tracimy czucie w palcach, wtedy trzeba je ogrzać, czyli znowu założyć łapawice, by po chwili je ściągnąć i dokończyć czynność. I tak w kółko". s.96

"Na Gaszerbrumie I dowiedziałem się, że zimowy himalaizm często jest sztuką czekania na coś, co być może nie nastąpi". s.100

"Góry nauczyły mnie, że jeśli mam w nich zginąć, to walcząc. Ekstremalne sytuacje wyzwalają w nas niewiarygodne siły, czerpiemy z rezerw, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Każdy chciałby walczyć do końca, ale nie każdy zdoła". s. 117

"Na tej wyprawie zrozumiałem, że himalaizm składa się z setek małych rzeczy. Jeśli zaniedbasz jedną, to może nic się nie stanie, ale jeśli trzy, to nie wejdziesz na szczyt. Jeżeli zaniedbasz sześć, to się odmrozisz. Zapomnisz o dziesięciu - zginiesz". s.150

"Maciek Berbeka mówił o drugiej stronie lustra. Jeśli nie zobaczysz, jak życie jest kruche, jeśli nie doświadczysz sytuacji granicznej, to go nie docenisz. Spotkanie ze śmiercią sprawia, że jeszcze bardziej kochasz życie". s.193

"Szczyt. Pierwsze uczucie to ulga, że już nie trzeba iść w górę. Drugie uczucie to strach przed zejściem. I tyle". s.275

"Czy klepnięcie najwyższego punktu góry naprawdę jest najważniejsze? Nie dajmy się zwariować. Zwłaszcza jeśli na szali kładziemy swoje życie. Góra nie zniknie. Zawsze będziemy mogli pod nią wrócić. Czasami trzeba zaryzykować, ale równie ważne jest, by umieć odpuścić". s.352


Jestem pełna podziwu dla umiejętności Adama, tych wspinaczkowych, jak i osobowościowych, jego zdolności do negocjowania, komunikowania się z obcymi kulturami, umiejętności odpuszczenia i odwrotu, by nie ryzykować za dużo.

Zwykły człowiek tego nie zrozumie (ja tego nie rozumiem), ale nie nam jest wydawać osądy. Spod zamarzniętych powiek to historia pasji i świadectwo talentu tych, których z nami już nie ma. Bardzo ważna dla mnie lektura.

Adam Bielecki "Spod zamarzniętych powiek"
Ilość stron: 384
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

4 komentarze: