Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty
Single - Piotr Kępski

10:46

Single - Piotr Kępski

„Każdy kiedyś był, jest albo będzie singlem. Nawet jeśli twierdzi, że teraz go to nie dotyczy”.

Jakub jest pisarzem amatorem. Hobbistycznie tworzy swą pierwszą powieść o zagadkowym tytule „Błąd krytyczny”. Jej bohaterami są Marta i Filip. Dwójka Polaków, którzy wyemigrowali do Londynu w poszukiwaniu pracy. Od lat są dobrymi przyjaciółmi, pochodzą z małego miasteczka, a ich matki zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Każde z nich czuje się samotne, w pewien sposób nie zrealizowane i pozostawione na łasce przypadku. 

Marta to nauczycielka z nerwicą natręctw od lat cierpiąca na bulimię. Matka nigdy nie szczędziła jej słów krytyki, wpędzając ją przez to w coraz większe poczucie winy. Filip jest z kolei niespełnionym człowiekiem sukcesu. Ma wielkie chęci, ale brak mu szczęścia. Utracił dobrze płatną posadę w koncernie farmaceutycznym i obecnie pracuje w biurze obsługi klienta, jednej z kurierskich firm. Kiedy pojawia się możliwość zmiany środowiska, a przy okazji zostawienia wszystkich problemów daleko za sobą, oboje ochoczo pakują walizki.

Akcję obserwujemy z dwóch perspektyw. Jedną jest świat w którym żyje autor książki – Jakub, a drugą rzeczywistość jego powieści – Londyn Filipa i Marty. Całą sytuację poznajemy jak gdyby od środka, czyli tak, jak opisuje ją jej twórca. Kuba tłumaczy, że tworzona przez niego historia powstaje od połowy, a początek dopisze, gdy pozna już puentę całości. Stąd pierwsze wędrujemy do Anglii, a dopiero potem zapoznajemy się z dokładnymi powodami wyjazdu naszych bohaterów. 

Single to opowieść o ludziach, którzy tracąc kogoś bliskiego, uczą się żyć na nowo. I nie chodzi tu tylko o wspomnianą dwójkę emigrantów, bo również Jakub zostaje pozbawiony czegoś ważnego. Postawieni w niełatwych sytuacjach, próbują znaleźć brakujące odpowiedzi i zaznać w końcu odrobiny szczęścia. Podjęte decyzje nie zawsze okażą się być strzałem w dziesiątkę, ale najważniejsze to wciąż próbować.

Piotr Kępski stworzył książkę, która staje się studium samotności współczesnego człowieka. Otoczeni zewsząd innymi ludźmi, tak naprawdę gubimy się w tym tłumie. Wytyczamy sobie wielkie cele, gonimy za pieniędzmi, a nie widzimy tego co mamy tuż obok. Żadne z bohaterów nie jest tak naprawdę w pełni osamotnione – mają przecież siebie nawzajem – a tak trudno im to dostrzec.

Muszę przyznać, że Single bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie brak w nich refleksji, spokojnej narracji, i choć wielbiciele akcji nie mają tu czego szukać, to czytelnicy z psychologicznymi zapędami poczują się jak w domu. Książka ma co prawda parę niedociągnięć, ale w ogólnym rozliczeniu dość szybko o nich zapominamy. Sądzę, że jest to historia, którą warto poznać, dlatego szczerze ją polecam.


  Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Jirafa Roja.

Piotr Kępski „Single”
Ilość stron: 304
Wyd. Jirafa Roja
Warszawa 2009
Ocena: 4,5/6
Złam prawo - Łukasz Gołębiewski

20:14

Złam prawo - Łukasz Gołębiewski

Złam prawo to druga książka Łukasza Gołębiewskiego, autora między innymi takich powieści jak Xenna moja miłość oraz Disorder i ja. Nie ukrywam, że po pierwszym – niezbyt dla mnie udanym spotkaniu z pisarzem – wobec tej pozycji miałam bardzo wiele obaw. Ostatecznie jednak wyszło dużo lepiej niż przypuszczałam.

Poznajemy tu historię dwunastoletniego Krzyśka, który marzy o tym by zostać bandytą. Wraz z kolegami z podwórka wytrwale „szkoli” się w tym fachu. Są głośni, wybijają szyby, dewastują przystanki, a nawet zaopatrują się w sprężynowe noże. Za wzór do naśladowania mają Szeryfa, okolicznego dilera narkotyków, który jako pierwszy poczęstował ich alkoholem. Kolejne dni mijają im na beztroskiej „zabawie”, ale tylko do czasu, kiedy jednego z kumpli znajdują martwego na trzepaku. Alek ma pokaleczone ciało i wypalone na czole piętno, a obok niego leży zmasakrowany kot. Rytualna zbrodnia, czy może ponure osiedlowe porachunki?

Po opadnięciu napięcia związanego z zabójstwem oraz ceremonią pogrzebową, życie w okolicy pozornie wraca do normalności. Niestety spokój jest tylko chwilowy, bo oto w szkolnej szatni samobójstwo popełnia drugi z braci, Arek. Czy śmierć ta jest efektem depresji, załamania nerwowego, a może ktoś mu w tym pomógł? 

Akcja powieści w znacznej mierze umiejscowiona jest w czasach PRL-u. Ówczesne marzenia o motorynce, kaseciaku albo rowerze Wigry III dziś wydają się być trochę śmieszne, ale za to pełne uroku. Do tego mamy świeżych Sex Pistols, debiutującą Madonnę oraz rzeszę nastolatków, którzy się na nich wzorują. Bez wątpienia to właśnie atmosfera tamtych lat wywarła na mnie tak pozytywnie wrażenie. W książce znajdziemy mnóstwo ciekawostek z tego okresu, jak choćby taką, że codziennie o 19:30 tłumy ludzi wychodziły na wieczorny spacer, tylko po to „by pokazać, gdzie mają Dziennik Telewizyjny”.*

Prócz interesującego kontekstu społecznego, znajdziemy tu również motyw kryminalny. Morderstwo jednego z braci, domniemane samobójstwo drugiego i łączący je symbol pentagramu wzbudzają ciekawość. Początkowe śledztwo nic nie wykrywa, jednak po latach, do Krzyśka zgłaszają się ludzie, którzy twierdzą, iż wiedzą jak odkryć prawdę. Teraz już tylko od niego zależy czy znajdzie winnych śmierci swoich przyjaciół.

Złam prawo czyta się szybko, a co najważniejsze przyjemnie. Co prawda tu też występują dość liczne sceny erotyczne, ale nie dominują one fabuły, a podział na krótkie rozdziały ułatwia ewentualne ich omijanie. Jestem przekonana, że powieść Łukasza Gołębiewskiego tym razem znajdzie szersze grono odbiorców. Mnie ona do siebie przekonała, może i wy dacie jej szansę.


 Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Jirafa Roja.

Łukasz Gołębiewski „Złam prawo”
Ilość stron: 206
Wyd. Jirafa roja
Warszawa 2010
Ocena: 4/6
* s. 51
Xenna moja miłość - Łukasz Gołębiewski

07:51

Xenna moja miłość - Łukasz Gołębiewski

Ona – młoda, dwudziestoletnia i niezależna. On – dojrzały, pisarz ze sporym dorobkiem. Łączy ich luźne podejście do życia, punk rock i skłonność do szaleństw. Poznają się na koncercie. Jej imponuje jego zawód. Jemu jej dziewczęce ciało. Dość szybko nawiązuje się między nimi płomienny romans, nazwany tak nie tylko z powodu piętrzących się emocji, ale i łóżkowych ekscesów. Wspólne mieszkanie, alkohol oraz odmienny system wartości stają się też przyczynami nieustannych konfliktów.

Trudno mi jednoznacznie ocenić tą pozycję. Z jednej strony jest ona odważna, porusza tematykę z marginesu, ale z drugiej trąci straszną banalnością. Starszy facet romansujący z małolatą – przecież to już tyle razy było. A zamieszczanie co strona erotyczno-pornograficznych scen, po paru rozdziałach zaczyna być zwyczajnie męczące. Jednak jeśli pominiemy te opisy, poznamy relację z trudnego związku, obarczonego niedopowiedzeniami i zaborczością.

Poniekąd jest to relacja mistrz – uczeń, choć podział na role nie jest sztywny. Raz to on (autor) jest mistrzem, kiedy indziej ona (Xenna). Uczą się od siebie zaufania, miłości, ale popadają też w destrukcję. Ich związek zgoła można nazwać toksycznym. Manipulują uczuciami, zaniedbują obowiązki. Dla niego jest to tylko przyjaźń, dla niej już miłość. Między nimi panoszy się strach przed zaangażowaniem, odpowiedzialnością i jasnymi deklaracjami.

Nie mogę powiedzieć by książka mnie zauroczyła, ale pod powierzchnią hedonizmu i rozpusty kryją się znacznie głębsze wartości. Trzeba trochę wysiłku by do nich dotrzeć, ale powieść jest sprawnie napisana i lekko się ją czyta, toteż dotarcie do końcowych (bardziej wartościowych fragmentów) nie jest aż takie trudne.

Xenna moja miłość bez wątpienia spodoba się fanom muzyki punk – fabuła przepełniona jest tekstami piosenek, odnośnikami do znanych postaci czy koncertów – oraz „buntowniczej” literatury. Szokuje, a zarazem przekazuje też coś więcej. 


Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Jirafa Roja.

Łukasz Gołębiewski „Xenna moja miłość”
Ilość stron: 310
Wyd. Jirafa Roja
Warszawa 2011
Ocena: 3/6
Cztery sny - Ewa Małopolska

13:17

Cztery sny - Ewa Małopolska

Ewa Małopolska jest absolwentką filologii polskiej i pedagogiki społeczno-opiekuńczej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W Dziennych Ośrodkach Socjoterapii prowadziła warsztaty o tematyce społecznej, a zjawisko skłotingu jest jej dobrze znane z własnego doświadczenia.

Cztery sny opowiadają historię młodych ludzi, którzy postanowili zerwać z dotychczasowym życiem i zamieszkać w opuszczonym budynku tzw. skłocie. Nadając mu nowe znaczenie, kreślą równocześnie koleje własnego losu i uczą się rozpoznawać, co jest dla nich tak naprawdę ważne.

Zwykli ludzie nie potrafią zrozumieć, że w takich „ruinach” można normalnie egzystować. Skłotersów traktują jak żebraków, złodziei, a są to po prostu osoby, które „rezygnują z wygody za cenę otwartego umysłu”*. Nie jest to pójście na łatwiznę – brak rachunków, życie z tego co się znajdzie, a wręcz przeciwnie. Początkowo mieszkanie w skłocie przypomina im biwak, jednak z czasem panujące tam niewygody coraz bardziej zaczynają doskwierać. Noszenie wody, brak prądu i wiążące się z nim awantury o świeczki oraz non stop pojawiający się nieproszeni goście, powodują między nimi coraz częstsze zgrzyty.

Ilu z nich jest faktycznie zdeterminowanych by podjąć ten wysiłek? Jak zakończy się ta walka o wolność wyboru i przekonań?

Z racji podjętego tematu, ignorowanego obecnie nie tylko w literaturze, ale i we wszelkich innych mediach, książka staje się ciekawym studium młodzieży „idącej pod prąd”. Opisany tu styl życia nie jest co prawda niczym nowym – w społeczeństwie od zawsze istnieli tego typu outsiderzy – ale rzadko kiedy możemy przyjrzeć się mu, aż tak dokładnie. Autorka interesująco opisała nie tylko samo zjawisko, ale i osobowości, każdego z bohaterów, sprawiając, że stają się oni dla nas niezwykle realni.

Wykorzystany w Czterech snach język, swoim stylem bardziej przypomina ten mówiony, niż literacki, ale w tym przypadku konwencja ta wydaje się być jak najbardziej na miejscu. Choć przyznam szczerze, że mnie jego wykonanie do siebie nie przekonało. Nie twierdzę, że całość jest źle napisana, tylko akurat nie w moim guście, a to utrudniało mi jej odbiór.

Książka pani Ewy Małopolskiej jest nietypową powieścią o nietypowych ludziach. Przełamuje dotychczasowe tabu  i przypomina o jednej ważnej kwestii, że „to nie status majątkowy wyznacza twoją pozycję na świecie”. Polecam. Sądzę, że warto.


Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Jirafa Roja.

Ewa Małopolska „Cztery sny”
Ilość stron: 134
Wyd. Jirafa roja
Warszawa 2010
Ocena: -4/6
* s. 110
Copyright © Varia czyta , Blogger