sobota, 8 stycznia 2011

Kolekcjoner – Evelyn Grill


Jak twierdzi Alfred Irgang, tytułowy kolekcjoner i niedoszły profesor: zbieranie zawsze prowadzi do wiedzy. Niestety w jego przypadku zbieractwo przyjęło formę choroby, która zaczyna zagrażać nie tylko jemu ale i jego sąsiadom.



„Czuł się wprost atakowany przez rzeczy, wystarczyło się tylko po nie schylić. Jestem zbieraczem przedmiotów, stwierdził i w tym momencie przyszedł mu na myśl wspominany Syzyf, tak, jestem Syzyfem i jestem szczęśliwy. Jednak prócz podnoszenia przedmiotów z ziemi, przetrząsał kosze na śmieci, które otaczały jego drogę(...) Cieszył się z tych niezgodnych z zasadami znalezisk, brał je do rąk, obracał na wszystkie strony; a kiedy przypuszczał, co często się zdarzało, że może on sam lub ktoś z grona jego znajomych tę rzecz będzie potrzebował, pakował do torby”.*



Całe mieszkanie to jedna wielka sterta śmieci. Doszło już nawet do tego, że po kryjomu wynajmuje na mieście kilka piwnic, by tam w spokoju móc gromadzić dalsze swe zbiory. Zaniepokojeni tym faktem przyjaciele z grona profesorskiego postanawiają położyć temu kres. Wykorzystują pobyt Alfreda w szpitalu i biorą się za porządkowanie jego mieszkania...

Pamiętając jeszcze wykłady z psychologii klinicznej na temat nerwicy natręctw, książkę odbierałam inaczej niż zwykły czytelnik. Potraktowałam ją jako pewnego rodzaju studium indywidualnego przypadku. W niespotykany, dokładny i poruszający bowiem sposób Evelyn Grill opisuje człowieka zniewolonego przez chorobę. Nie szczędzi przy tym przykrych czy momentami niesmacznych wręcz opisów. Jednak to właśnie one nadają całości realizmu i sprawiają, że sami zaczynamy się zastanawiać nad zaistniałą sytuacją.

Lata młodości Alfreda poznajemy z opowieści Gregora, które snuje podczas podróży nocnym pociągiem. Na ich podstawie widać, jak początkowe małe i nieszkodliwe dziwactwa zaczynają władać życiem jego przyjaciela. Chorobliwy przymus zbierania, segregowania i katalogowania wszystkiego sprawia, że ludzie powoli zaczynają się od niego odsuwać. Zapuszczone mieszkanie z karaluchami, kolejne wezwania do dezynfekcji, to tylko nieliczne przykłady tego jak daleko to wszystko zaszło.

Przewrotne zakończenie - dające sporo do myślenia - jest przysłowiową wisienką na torcie. Nasuwa się tu bowiem pytanie: czy to co się wydarzyło było naprawdę winą Alfreda, czy tylko społecznym przeświadczeniem, za które poniósł on niezasłużoną karę?


Evelyn Grill „Kolekcjoner”
Ilość stron: 232
Wyd. Vesper
Poznań 2007
Ocena: 4/6
* s.22-23

18 komentarzy:

  1. Nerwica natręctw- tak, przypominam sobie trochę :) Pomimo oryginalnego pomysłu, raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z wypowiedzią powyżej - książka raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. przełamcie się dziewczyny. warto poznać coś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawe książki czytasz:) zapamiętam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie zaintrygowała Twoja recenzja, tym bardziej, że jest wątek psychologiczny, co uwielbiam :). Myślę, że po nią siegnę :).

    OdpowiedzUsuń
  6. jak kiedyś na nią natrafię to chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbieractwo... skąd ja to znam. Mam to na co dzień u mojej sąsiadki - karaluchy, brud, smród i tona niepotrzebnych gratów. Dlatego przez to skojarzenie nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Psychologia kliniczna też jest mi bliska, więc chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka niestety nie dla mnie ale może kiedyś skusze się. a nóż widelec lektura mnie czymś zaskoczy

    OdpowiedzUsuń
  10. I znowu książka dla mnie :) Zawsze podpatruje u Ciebie ciekawe i "nietypowe" książki... Jak Ty to robisz? Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Chwilowo nie dla mnie, ale nigdy nie wiadomo ;). Okładka jest niesamowita! Pierwszy rzut oka i mam wrażenie, ze te drzwi się naprawdę otwierają ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. >> kasandra_85: miło mi to słyszeć :) wszystko dzieje się za sprawą centrum taniej książki. do wtórnego obiegu trafiają na ogół te "nietypowe" i mniej popularne pozycje - co wcale nie znaczy, że gorsze - a ja potem za grosze kupuje ich całe stosy i testuje :)

    >> Patsy: to nie złudzenie, te drzwi naprawdę się otwierają :) okładka posiada okienko przez które widać co się "dzieje" na drugiej stronie --> http://i51.tinypic.com/14xkyo.jpg

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka nietypowa. Choć w tv słyszy się czasem o ludziach z takim zaburzeniem... Trochę to przerażające, że niektórzy ludzie stają się więźniami własnych, początkowo niewinnych słabości, które potem kierują ich życiem... Smutne to bardzo

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesujące, ale chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tych drzwi to nie zauważyłam! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajna recenzja ;) Ciekawy pomysł na książkę. Nie wiem jednak czy sięgnę po tą pozycję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń