czwartek, 29 grudnia 2011

Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo - M.P. Kozlowsky

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, kiedy spotykamy się z książką Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo jest okładka – dla mnie wprost fenomenalna i muszę przyznać, że to właśnie ona była główną przyczyną, dla której  sięgnęłam po tę pozycję.

Tytułowa Jumper to jedenastoletnia dziewczynka, której teoretycznie niczego nie brakuje. Ma sławnych rodziców, piękny dom, psa o imieniu Kicia, a nawet prywatną nauczycielkę. Jednak Juniper nie jest osobą ceniącą takie luksusy. Od pewnego czasu zaczynają one jej nawet przeszkadzać, bo zauważa, że kariera rodziców przynosi same problemy. Z powodu pracy poświęcają jej mniej uwagi, stają się coraz bardziej obcy, a ona sama czuje się w domu jak zabłąkana dusza. Gdy pewnego dnia w swoim ogródku spotyka chłopca noszącego imię Giles, okazuje się, że nie tylko ona boryka się z takimi problemami.

Tym sposobem dwójka przyjaciół postanawia rozwikłać zagadkę, dlaczego ich rodzice tak bardzo się zmienili. Rozpoczęte śledztwo doprowadza ich do niezwykłego miejsca. Starego drzewa, które odkryje przed nimi nie jedną straszną tajemnicę.

Początkowo osoby zaznajomione z Koraliną Neil’a Gaimana będą widziały spore podobieństwo, czy też wręcz naśladownictwo wobec tej książki. Na szczęście z kartki na kartkę zapominamy, że coś zbieżnego można było w ogóle wychwycić.

Powieść tworzy swój unikalny klimat i nie pozwala czytelnikowi oderwać się od niej ani na chwilę. Mimo, że jest kategoryzowana jako pozycja dla dzieci, to tak naprawdę nadaje się dla każdego. Magiczna podróż w głąb tajemniczego drzewa zmusza nas do przemyśleń nad własną osobą i rodzi pytanie: czy warto poświęcić wszystko, żeby spełnić kilka ulotnych zachcianek? W książce jest wiele trafnych spostrzeżeń i aż dziwne wydaje się, że to właśnie mała dziewczynka jest w stanie dostrzec znacznie więcej niż dorośli. 

Jestem pewna, że każdy odnajdzie w Juniper Berry coś dla siebie i nie będzie się przy niej nudził. Dla mnie była to bardzo udana przygoda, która mimo prostoty zapisała się w mojej pamięci bardzo pozytywnie.


M.P. Kozlowsky „Juniper Berry i Tajemnicze Drzewo”
Ilość stron: 280
Wyd. Esprit
Kraków 2011
Ocena: 5/6

piątek, 23 grudnia 2011

Dom na wyrębach - Stefan Darda

Dom na wyrębach to głośna oraz wielokrotnie nagradzana powieść grozy, ceniona przez odbiorców tym bardziej, że jest literackim debiutem Stefana Dardy, a trzeba tu nadmienić – debiutem bardzo udanym.

Mały domek pośrodku polany, a dookoła piękny zielony las – romantyk rzekłby oaza spokoju i spełnienie marzeń akademickiego wykładowcy, jednak nie wszystko jest tak cudowne jak mogłoby się wydawać. Kiedy Marek zabrał się za remont świeżo kupionej posiadłości, wszyscy pukali się w czoło pytając, po co mu dom na takim odludziu. Nie dość, że do miasta daleko, dostęp prądu niepewny, to jeszcze w najbliższym sąsiedztwie ma jakiegoś obłąkanego starca. Jak to jednak bywa, męska upartość nie zna granic i nasz bohater postanowił na stałe przeprowadzić się na wieś.

Początkowo wszystko się jakoś układało, godzenie pracy z dłuższymi dojazdami, oswajanie przyrody, ale tylko do czasu. Sprawy zaczęły się komplikować, gdy pewnej nocy nawiedziła go mało przyjemna zjawa.

Duchy, trzaski, zagadkowy sąsiad i leśna głusza, czyli powieść grozy w dobrym, klasycznym stylu. Tu straszy gęsta atmosfera, a nie brutalne opisy, budzące więcej odrazy niż trwogi. Z tego też powodu fanów gore od razu wysyłam do innej pozycji, natomiast tych ceniących sobie subtelne acz długotrwałe dreszcze, zachęcam do sięgnięcia po Dom na wyrębach. Jest to naprawdę godna uwagi książka, w której znajdziemy barwnie skrojone postacie, sugestywne opisy i po prostu dobrze opisaną historię, bez zbędnej przesady i udziwnień, dzięki czemu z łatwością jesteśmy w stanie w nią uwierzyć. Fanfar na jej cześć nie odegram, ale śmiało mogę przyznać, że pan Darda zdobył mój głos, jak i czytelnicze zaufanie.

 
Stefan Darda „Dom na wyrębach”
Ilość stron: 334
Wyd. Videograf II
Chorzów 2010
Ocena: 4/6

środa, 21 grudnia 2011

Grzesznicy i święci - Michael Seed

Michael Seed zdobył uznanie czytelników głośną autobiografią Dziecko niczyje, w której opisał swoje trudne dzieciństwo, spędzone w slumsach Manchesteru. Teraz, odziany już we franciszkański habit, powraca z kontynuacją tego dzieła i zdradza nam sekrety brytyjskiego dworu, ale nie tylko.  

Seed wielokrotnie nazywany był „księdzem stulecia”, a Times zażądał nawet, by natychmiast mianowano go biskupem. Kim więc jest ten niezwykły bohater? Otóż jest on skromnym i niepozornym zakonnikiem, który wbrew losowi jaki go spotkał, postanowił dawać innym to czego sam nigdy nie miał – dobre słowo, miłość i nadzieję.

Ta książka to zbiór przeróżnych opowieści o ludziach i sytuacjach. Ludzie Ci nie tylko pojawiali się na jego drodze, ale sprawili też, że stał się lepszym człowiekiem. Wspomnienia, anegdoty, ilustracje osobistości znanych, sławnych oraz tych anonimowych i raczej zwyczajnych. Każde wymienione nazwisko nabiera tu nowego znaczenia i staje się  w ten sposób kimś wyjątkowym, kogo po prostu chcielibyśmy poznać.

Niestety prócz przedstawienia fabuły tak naprawdę ciężko jest mi powiedzieć cokolwiek na jej temat. Grzesznicy i święci trafili do mnie przypadkiem i całkowicie nie wpasowali się w mój gust. Co więcej opisują wszystko to za czym nie przepadam. Wprawdzie można wyłapać tu kilka ciekawostek chociażby z życia Tony’ego Blaira czy królowej Elżbiety, ale generalnie nie jest to książka dla mnie. Pod względem języka i warsztatu czyta się ją komfortowo i dość lekko, jednak tematycznie oscyluje w kręgach bardzo mi odległych, dlatego też powstrzymam się od oceniania, a to czy warto ją przeczytać pozostawię już waszej decyzji. 


Michael Seed „Grzesznicy i święci”
Ilość stron: 352
Wyd. Promic
Ocena: ----

wtorek, 20 grudnia 2011

Stos


Co prawda ostatni stos był całe wieki temu, ale niestety (albo i stety z racji na brak czasu) wielu nowości nie udało mi się zebrać. Zaległości mam od groma, jednak obiecuje powoli acz systematycznie się z nich rozliczać.

Paulo Coelho "Jedenaście minut" - zakup własny

od wydawnictwa Muza:

Carlos Ruiz Zafon "Światła września"
Magda Parus "Rodzinnych ciepłych świąt"
Arne Dahl "Na szczyt góry"

od serwisu Kostnica:

 Maggie Stiefvater "Niepokój"

od wydawnictwa Papierowy Księżyc:

Scott Sigler "Infekcja"
Karen Chance "Dotyk ciemności"
Jack Ketchum "Dziewczyna z sąsiedztwa"
+ James Dashner "Więzień labiryntu"

od wydawnictwa Telbit:

Zoran Drvenkar "Ty"
+ Andreas Goessling "Opus"

od wydawnictwa PWN:
 
Jerzy Przystawa "Odkryj smak fizyki"

Simon Tofield "Kot Simona - Kociokwik" - prezent


~~ ZA WSZYSTKIE KSIĄŻKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ~~ 


 Przy okazji życzę Wszystkim magicznych i pełnych ciepła świąt oraz wielkich stosów książek pod choinką :)

 

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Nowości i zapowiedzi

"Myślę, więc nie jestem" Anna Pliszka

Myślę, więc nie jestem to realistyczna opowieść o osobie, która walczy z własnymi myślami, z samą sobą. To pewnego rodzaju kanibalizm ego. Co myśli osoba, która nie odnajduje sensu życia? Czego pragnie? Jak ją postrzegają inni? Czy w ogóle zauważają, że problem samobójstwa coraz bardziej się nasila?
Główną bohaterką książki jest młoda dziewczyna z małego miasteczka, która pewnego razu zawiera internetową znajomość. Od tego momentu rozpoczyna się jej spowiedź życia, a w międzyczasie… próby unicestwienia się. Dziewczyna porusza istotne zagadnienia, takie jak np. postrzeganie niedoszłych samobójców i zbyt mała ilość stowarzyszeń pomagających w uporaniu się z czarnymi myślami.
Zwrot akcji następuje w momencie, gdy dziewczyna postanawia spotkać się osobiście z wirtualnym „przyjacielem”. Czemu osoba zza monitora nie chce jej poznać? A co, jeśli tak naprawdę nie istnieje i bohaterka wszystkie te maile pisze… sama do siebie? Wpadamy w pewnego rodzaju malignę, aby na końcu dowiedzieć się, jaka jest prawda i gdzie w tym wszystkim była rzeczywistość.


"Wiadomość z nieba" Brooke i Keith Desserich
 
Elena Desserich pragnęła zostać nauczycielką. Chociaż jej życie było zbyt krótkie, by zdołała spełnić to marzenie, Elena nim odeszła, zdążyła przekazać nam niezwykłą lekcję. Nigdy nie przestała uczyć tych, którzy ją otaczali, jak doceniać cud codziennego życia, nawet będąc sześciolatką z rzadką odmianą guza mózgu.
W tym osobistym i szczerym dzienniku, jej rodzice, Brooke i Keith Desserich dzielą swoją emocjonalną podróż i zmagają się z targającymi nimi sprzecznymi impulsami, by za wszelką cenę pokonać chorobę Eleny, a jednocześnie przygotować się na nieunikniony koniec. Strona po stronie, ten dziennik jest przypomnieniem dla rodziców na całym świecie, by doceniali i cieszyli się każdym momentem spędzonym wspólnie ze swoimi dziećmi.

„Wiadomość z nieba” to niezwykły pamiętnik napisany przez rodziców sześcioletniej dziewczynki, którzy dowiadują się, że ich córka ma rzadką odmianę guza mózgu. To wzruszająca historia o tym, jaką lekcję życia i miłości może przekazać swoim rodzicom kilkuletnia dziewczynka, odchodząc z tego świata.


"Śmiercionośne fale" Carrie Ryan - Trylogia Las Zębów i Rąk – tom 2

Główna bohaterka pierwszego tomu dociera do społeczności żyjącej nad brzegiem oceanu. Kim są? Dlaczego Siostrzeństwo tyle czasu okłamywało mieszkańców wioski? Na te i inne nurtujące czytelników bestsellerowej pisarki Carrie Ryan pytania odpowie druga część cyklu jej autorstwa – „Śmiercionośne fale”.

Poznajemy w niej nastolatkę Gabrielle, która razem z matką mieszka w starej latarni sprzed Powrotu. Dotychczas wiodła względnie bezpieczne życie - jej miasteczko otoczone jest Barierą, której przekroczenie grozi najsurowszą karą, ale jednocześnie chroni ich przed Mudo. W świecie, po którym wciąż krążą hordy ogarniętych niewysłowionym głodem martwych, każda czynność podporządkowana jest względom bezpieczeństwa. Otoczeni przez śmierć ludzie muszą niejedno poświęcić, by przetrwać. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, by utracić wszystko…

Niestety Gabrielle przyszło przekonać się o tym na własnej skórze. Dziewczyna w ciągu jednej nocy traci wszystko – przyjaciół, rodzinę, ukochanego. Nie wie już, kim jest, więc postanawia zaryzykować życie, by odnaleźć tego, który pokazał jej, czego naprawdę pragnie. Nawet jeśli nie ma już dla niego ratunku…

wtorek, 13 grudnia 2011

Klub koneserów zbrodni - Michael Capuzzo

Interesują was tajne stowarzyszenia? Śledztwa, rozwiązywanie tajemnic i odniesienia do rzeczywistych zdarzeń, ukrytych gdzieś na kartach powieści? Jeżeli tak, to Klub koneserów zbrodni z pewnością was zainteresuje.

Mamy tu do czynienia z towarzystwem Vidocqa, grupą ponad osiemdziesięciu osób, która stanowi śmietankę ówczesnej kryminologii. Dla nich ta profesja to nie tylko praca, ale przede wszystkim sposób na życie. Są to pasjonaci, odkrywcy nowych technik, wśród których odnajdujemy trójkę naszych bohaterów – Williama Fleishera, Franka Bendera i Richarda Waltera, czyli swego rodzaju połączenie wszystkich znanych nam geniuszy z tamtejszego okresu. Dzięki nim poznajemy tajniki rekonstrukcji twarzy, tworzenia psychologicznych profili przestępców, a co najważniejsze odkrywamy prawdziwych ludzi i zbrodnie, które na stałe wpisały się w policyjne kartoteki.

Niestety mimo, że książka powszechnie zbiera dość pozytywne opinie, mnie nie zdołała porwać. Za dużo jest tutaj wtrąceń, opisów i nawiązań historycznych. Brakuje jednolitej akcji, która trzymałaby czytelnika w napięciu i sprawiała, że nieustannie ma on ochotę na więcej. Każdy rozdział to w zasadzie inne przestępstwo, spojone z wcześniejszymi postaciami głównych bohaterów i… nic więcej. Nie twierdzę, że opisane przypadki są nudne, jednak Klub koneserów zbrodni to bardziej literacka ciekawostka niż powieść kryminalna. Znacznie bliżej jej do antologii zbrodniarzy lub zestawienia przestępstw aniżeli klasycznego dreszczowca. Czyta się to nienajgorzej, ale jak dla mnie jest tu przesyt wątków. Autor starał się opisać tak wiele sytuacji i osób, że po skończeniu lektury niewiele z nich pozostaje w pamięci. 

Dla tego też powieść Michael’a Capuzzo polecam przede wszystkim miłośnikom zagadek i kryminologii, bo jako książka dla relaksu swojego zadania może nie spełnić. 


Michael Capuzzo „Klub koneserów zbrodni”
Ilość stron: 480
Wydawnictwo Literackie
Ocena: 3/6

czwartek, 1 grudnia 2011

Więzień labiryntu - James Dashner

Pamiętacie serię filmów o zagadkowym tytule The Cube, gdzie grupa ludzi zamknięta jest w sześcianie, którego pokonanie wymaga od nich sporo sprytu i ostrożności?

Więzień labiryntu to powieść zbudowana na podobnym schemacie. Mamy tu do czynienia z gromadą chłopców, którzy z niewiadomego powodu budzą się nagle w dziwnej rzeczywistości. Niby jest to świat taki ja nasz, lecz zbudowany w pomieszczeniu. O niezbędne do życia materiały proszą „pudełko”, ale uwaga wszystkich i tak skupiona jest tylko na jednym – labiryncie. Wierzą, że odnalezienie z niego wyjścia da im odpowiedź na pytanie „jak” i „dlaczego” się tu znaleźli. Jest tylko jeden problem. Po roku poszukiwań wciąż nie mają pojęcia gdzie ono się znajduje. 

Przystępując do lektury nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Reguły życia i panujące tam warunki idealnie wpasowują się w konwencję grozy, jednak młodzi bohaterowie jakoś nie bardzo mi do niej nie przystawali. Obawiałam się zbytnich uproszczeń, pójścia przez autora na łatwiznę, ale ostatecznie spotkała mnie tu miła niespodzianka.

W trakcie czytania wszystkie wątpliwości się zniknęły, natomiast główny bohater – Thomas – choć ma naście lat, okazał się odważny i zdeterminowany. Społeczność w której żyje została podzielona na grupy, a dla niezdyscyplinowanych przewidziano dotkliwe kary. I wszystko byłoby piękne i uporządkowane, gdyby nie śmiercionośne maszyny, które nieustannie im zagrażają.

Mój opis jest może nieco zagmatwany, ale samą książkę czyta się sprawnie i przyjemnie. Po prostu jest ona na tyle rozbudowana i niejednoznaczna, że trudno w kilku zdaniach opisać wszystko co się tu dzieje. Nie brak w niej elementów zaskoczenia, odrobiny humoru czy wiarygodnych postaci, dlatego śmiało mogę stwierdzić, że Dashner stworzył młodzieżową powieść, którą z powodzeniem mogą przeczytać wszystkie zainteresowane osoby.


James Dashner „Więzień labiryntu”
Ilość stron: 400
Wyd. Papierowy księżyc
Ocena: 5/6