piątek, 3 lutego 2012

Ty - Zoran Drvenkar

Co łączy ze sobą pięć szesnastolatek, dilera narkotyków i bezwzględnego mordercę?
Jaki jest TWÓJ własny udział w tej historii?


Ty to druga powieść Zorana Drvenkar’a, która swym stylem oraz sposobem narracji w niczym nie ustępuje doskonałej poprzedniczce, jaką było Sorry.

Akcja rozpoczyna się dość niewinnie. Mamy kilometrowy korek na autostradzie i uwięzionych w nim, znudzonych pasażerów. Niestety senną atmosferę postanawia przerwać  pewien „podróżnik” – mężczyzna, który z nieznanych przyczyn pozbawi życia kilkanaście osób. Jego działania przeplatają się z poczynaniami grupy przyjaciółek. Capa, Rute, Nessi, Taja oraz Papla to młode, nierozważne i ciągle pakujące się w tarapaty dziewczyny. Kiedy jedna z nich w tragicznych okolicznościach traci ojca, a inna znajduje w jego domu wielki skład narkotyków, wszystkie dochodzą do wniosku, że warto by je spieniężyć. Nie przypuszczają jednak, że zostaną skazane w ten sposób na niełaskę impulsywnego przestępcy.

Książkę Drvenkar’a można śmiało nazwać dziwną, a nawet lekko obłąkaną. I mimo, że konstrukcją nie różni się ona zbyt wiele od Sorry, to nadal zostaję przy stwierdzeniu, że jest to coś zupełnie nowego i oryginalnego. Zoran wypracował sobie charakterystyczny styl pisania, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. Mam świadomość, że nie każdemu może przypaść on do gustu, ale wśród miłośników mocnych wrażeń powinien się sprawdzić.

Dzięki dynamicznym zwrotom akcji, opisana historia niesamowicie wciąga, tworząc przy tym pozytywny zamęt w naszych głowach. Jest nieprzewidywalna, a przede wszystkim wielowymiarowa. Każdy rozdział to obraz sytuacji widziany oczami innego bohatera, a ostatecznie też i naszymi, ponieważ autor bardzo umiejętnie wplótł czytelnika w wir prezentowanych wydarzeń. Co rusz bezpośrednio się do nas zwraca, czyniąc z nas nie tyle obserwatorów co sprawców popełnianych zbrodni.

Wśród setek przeczytanych książek, Ty uplasowało się u mnie na bardzo wysokiej pozycji i nie sądzę by szybko pojawił się ktoś, kto da radę ją zdetronizować.

Polecam nie tylko fanom gatunku.
 
Zoran Drvenkar „Ty”
Ilość stron: 576
Wyd. Telbit
Ocena: 6/6

19 komentarzy:

  1. Mam "Sorry" na liście i jeśli mi się spodoba to sięgnę i po "Ty".

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka mroczna okładka... :D
    Trzeba dodać do listy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wysoko oceniłaś, no! :D Trzeba przeczytać :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Jeszcze się zastanowię nad jej lekturą. W domu mam bardzo dużo książek, których jeszcze nie przeczytałam i nowych wciąż przybywa...

    Pozdrawiam, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooooo, interesujące. Już słyszałam o tej książce i czytałam niejedną pochlebną opinię, więc czemu nie... ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie myślałam, że ,,Ty'' tak wysoko ocenisz. Widocznie musi być to wyjątkowo dobra lektura. Chętnie sama się o tym przekonam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drevenkar zapunktował sobie u mnie nowym podejściem do tematu, stąd taka wysoka nota.

      Usuń
  7. Książkę mam na oku od pewnego czasu, teraz już wiem że będę w końcu musiała wejść do księgarni i ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na "Ty" Poluję już od dawna, na razie nie miałam szczęścia, ale mam nadzieję, że to się zmieni:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie książka zapowiada się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się bardzo ciekawie, muszę koniecznie poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyżby "Ty" zwracało się bezpośrednio do czytelnika? Pytam, bo kiedyś przyjaciółka opowiadała mi o podobnej książce, ale niestety tytułu nie pamiętam już :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja oceniłam dość słabo.
    Hm. Muszę do niej wrócić;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam niedawno "Sorry" i jeśli mi się spodoba, to na pewno sięgnę po kolejną książkę tego autora. Przyznam, że mam wysokie wymagania co do tych powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obydwie książki bardzo intrygują. Przydałoby mi się przeczytać coś mocnego, więc z miłą chęcią bym się za to wzięła. Nadrobię zaległości, zdobędę czas, przejdę się do biblioteki i poszukam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba już bardziej to nie mogłaś mnie zachęcić do przeczytania tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszelkie oryginalne pozycje są jak najbardziej mile widziane, bo o innowacyjność dzisiaj trudno. Bardzo chętnie bym sięgnęła ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat jestem w nastroju na takie historie - oryginalne i z dreszczykiem. Jeśli będę miała okazję, na pewno skorzystam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam, najpierw nieufnie, no bo skąd się wziął jakiś Niemiec o bardzo niemieckim nazwiski z miejsca zawojował listy bestsellerów, a dodatku pisze taką dziwną manierą... Ale z każdą przeczytaną stroną osobliwy styl mniej raził, a książka wciągała coraz bardziej. I bingo! Jak dla mnie, jedna z lepszych książej zeszłego roku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń