wtorek, 25 października 2011

Enklawa - Ann Aguirre

Na przełomie ostatnich miesięcy można zauważyć kolejny trend w młodzieżowej literaturze. Tym razem jej głównym motywem nie są nadprzyrodzone istoty, ale świat przyszłości dotknięty widmem zagłady. Nie inaczej jest też w przypadku Enklawy, najnowszej powieści Ann Aguirre, autorki już od dawna cenionej przez amerykańskich czytelników. 

Ludzie zasiedlili podziemne tunele od czasu, gdy na powierzchni wydarzyło się coś tragicznego. Mieszkają w pilnie strzeżonych koloniach, w których życie zostało ograniczone do bezkrytycznego wypełniania powierzonych im ról. Są robotnicy, łowcy i reproduktorzy, a złamanie tego podziału jest niewybaczalne oraz surowo karane. Właśnie w takiej rzeczywistości przyszło żyć Karo i Cieniowi – dwójce nastolatków, która w tym trudnym świecie została zdana tylko na siebie. Niestety okazuje się, że prawdziwym wyzwaniem będzie dla nich dopiero zmierzenie się ze światem zewnętrznym, a zamieszkujący go Dzicy to najmniejsze zmartwienie.

Pomimo, iż powieść pani Aguirre jakoś szczególnie na oryginalność się nie sili, to zdołała zaskarbić sobie moją przychylność dystansem do uczuć. Nie zaleje nas tu nagła fala zachwytów ani miłosnych wyznań. Nie zostaniemy stłamszeni opisem ciał ani wspaniałych oczu. Tutaj najważniejsza jest atmosfera zagrożenia i niepewność tego, co czai się tuż za rogiem. Dzicy są stworzeniami bardzo przypominającymi zombie. Ścigają żywych, ale nie gardzą też posiłkiem złożonym z własnych pobratymców. Żyją w mroku tuneli czyhając na zbłąkanych wędrowców, a zarazem sami udają się za nimi w pościg.

Czyta się to znakomicie. Nic się nie dłuży, nie nudzi. Język autorki jest prosty, lecz sprawny i co najważniejsze, bardzo sugestywny. Każdy kto kiedyś podróżował metrem, bądź jechał przez tunel samochodem, bez trudu wyobrazi sobie warunki tam panujące. Klaustrofobiczną ciasnotę, nieprzyjemny zapach i ciemność.

Enklawa to dopiero pierwszy tom zaplanowanej trylogii, ale jeżeli tylko kolejne części zdołają utrzymać jej poziom, to zapowiada się naprawdę świetna zabawa. Gorąco polecam.


Ann Aguirre „Enklawa”
Ilość stron: 304
Wyd. Amber
Warszawa 2011
Ocena: 5/6

29 komentarzy:

  1. Skoro nic się nie dłuży i nic się nie nudzi, to jak najbardziej czuje się skuszona na tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, nowy trend zaczyna coraz bardziej rzucać się w oczy. Właściwie już sama nie wiem od czego się zaczęło - ja chyba usłyszałam najpierw o "Jutrze" - ale czasem autor potrafi "pożyczyć" czyjś pomysł i stworzyć ciekawą historię... Z Twojej recenzji wnioskuję, że tak jest tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce. Niewykluczone, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem moda na jakiś temat pozwala zapoznać się z ciekawymi książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje zdanie o tej książce zachęca mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba się skuszę, bo brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak myślałam,że to będzie coś xD Na bank przeczytam ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiła mnie ta książka, więc jak będzie okazja, to czemu nie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój opis super - temat jak najbardziej dla mnie - boję się tylko tego braku oryginalności, bo ostatnio autorzy potrafią wszystko zepsuć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nowy trend nie wprasza się zbytnio w moje łaski - zagłada i przyszłość, sci-fi - bleeee, podziękuję. Ale przynajmniej z tematów wampiryczno-romantycznych powoli schodzą, co pozwoli mi nadgonić to, co w ostatnim czasie w tym temacie się wyprodukowało i co jest strawne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak się cieszę, że już ją mam XD Skończę tylko "Ciszę" i już się za nią zabieram :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli zapowiada się ciekawie. Może nie fenomenalnie, ale ciekawie.
    Co do trendów wśród młodzieży, u mnie w szkole cały czas (niestety) panuje moda na wampiry.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trend na takie powieści podoba mi się znacznie bardziej niż paranormalne romanse, dlatego z chęcią po książkę sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kojarzy mi się z Metro 2033, czyli może być coś niesamowitego, dobrze jak autor zamiast rozpływać się nad duża ilością emocji skupia się na samym opisie rzeczywistości, dzięki czemu uczucia możemy odczuć sami nie musimy czytać o nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No brzmi bardzo ciekawie:) Z pewnością przeczytam, szczególnie, że lubię serie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje się ciekawa ;] Dopiszę do listy :)
    Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, ale te trendy się szybko zmieniają. A ja jak na złość nie mogę się przekonać ani do książek katastroficznych ani do paranormali ;P Choć opinia zachęcająca, a recenzja świetna, to jednak nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiam się nad zakupem tej książki i chyba ulegnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, zapowiada się fajnie:) Chętnie przeczytam:) Miło widzieć, że książka dla młodzieży są tylko romansidłami.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmm... Chyba coś dla mnie! Jak spotkam - przeczyta :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś mnie do niej nie ciągnie..

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że może mi się spodobać, więc z chęcią kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. brzmi ciekawie;) chętnie przeczytam;] zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  24. może kiedyś :)

    u mnie nn :)
    [ pamietnik-czytania ]

    OdpowiedzUsuń
  25. "Świat przyszłości dotknięty widmem zagłady"- no i jak tu nie sięgnąć?! Koniecznie ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja muszę przyznać, że jestem zainteresowana :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Okładka nasunęła mi skojarzenia z kilkoma filmami, które ukazują dość ponurą wizję rzeczywistości. Choćby z "Matrixem", czy "Raportem mniejszości". Czytając twoją recenzję odkryłam ze zdumieniem, że skojarzenie pasuje również do treści książki... :)

    Pozdrawiam
    Sol

    OdpowiedzUsuń