czwartek, 21 lutego 2013

Stosunki mega przerywane - Beata Kiecana

Jak daleko można się posunąć, żeby zdobyć ukochanego mężczyznę? Czy warto w imię miłości rozbijać rodzinę i odbierać dziecku ojca? Tego rodzaju pytania zadaje sobie Beata, bohaterka Stosunków mega przerywanych. Tytuł powieści idealnie oddaje relacje, jakie wiążą ją z Andrzejem, przystojnym instruktorem jazdy. Zaczęło się dość niewinnie od żartów i drobnego flirtu, a skończyło się pretensjami i potajemnym romansem.

Beata próbuje zbudować swoją przyszłość na nieszczęściu innych ludzi. Działa pod wpływem impulsu, nie myśli racjonalnie. Po wieloletnim nieudanym związku, chce w końcu chwycić życie w swoje ręce. Wynajmuje kawalerkę, przepisuje córkę do innego przedszkola i zakochuje się bez pamięci.

Debiutancka powieść Beaty Kiecany to prawdziwy wulkan emocji. Już dawno żaden bohater nie denerwował mnie tak bardzo jak tutejsza Betti. Co rusz miałam ochotę chwycić ją i wygarnąć, jak głupio postępuje. Żeby jeszcze choć trochę starała się być odpowiedzialna, ale nie, po kilku wizytach Andrzej ląduje u niej w domu, a córka zaczyna się dopytywać czy ma nowego tatę.

Stosunki mega przerywane to historia napisana lekkim i płynnym stylem, ale niestety ocierająca się o naiwność. Możecie mi zarzucić uprzedzenia wobec tematu, jednak nie potrafiłam zrozumieć zachowania bohaterów. Albo byli zbyt słodcy, albo za bardzo dramatyzowali. Z doświadczenia wiem, że zauroczenie ogłupia, ale zaakceptowanie większości związanych z nim decyzji było ponad moje siły. Mimo to książkę przeczytałam w trakcie jednego wieczoru, a wszystko przez falę rozdrażnienia, jaka się we mnie wzburzyła. Po prostu musiałam wiedzieć, jaki będzie finał. Kto ucierpi najbardziej, czyje będzie na wierzchu.

Stosunki mega przerywane są książką wokół której nie da się przejść obojętnie. Daleko jej do ideału, ale jeśli o mnie chodzi, taki początek przygody z literaturą może w przyszłości bardzo nas zaskoczyć.


Beata Kiecana  „Stosunki mega przerywane”
Ilość stron: 210
Wyd. Novae Res
Ocena: 3,5/6

18 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce, ale po Twojej recenzji mam ochotę ją przeczytać, i liczę, że pewna naiwność treści nie zepsuje mi lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie słyszałam. Ale temat ciekawy.

      Usuń
  2. Recenzja ciekawa, ale nie jest to bynajmniej książka dla mnie :|

    OdpowiedzUsuń
  3. Życiowa sytuacja.. jednak raczej nie przeczytam. Chyba nie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba tak już jest z tymi książkami fascynują nas albo denerwują. Najważniejsze, że wzbudzają jakieś emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Średnio oceniasz tę książkę, ale choć opis całkiem mnie zainteresował, to raczej po nią nie sięgnę. Razi mnie ta denerwująca główna bohaterka, a poza tym trochę szkoda mi czasu na taką... zwykłą powieść (tak wnioskuję), kiedy na półce czeka stos książek, które naprawdę mnie interesują.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo wszystko raczej ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też obawiam się, że bohaterowie tej książki strasznie by mnie irytowali swoim zachowaniem, dlatego nie wiem, czy dałabym radę przebrnąć przez tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jednak nie dla mnie ta pozycja :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię tego typu historii. Uważam, ze to nie jest książka dla mnie :/
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Warto przeczytać tą książkę choćby dla samego tytułu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już jedną recenzję tej książki, i wtedy mnie zainteresowała. Ale po Twojej już nie jestem taka pewna - słabi bohaterowie sprawiają, że często po prostu odkładam książkę, nie przeczytawszy jej do końca. Jeszcze się zastanowię, czy przeczytam tę powieść...

    OdpowiedzUsuń
  12. Och miłość (a może raczej to co za nią uważamy) ogłupia to jest pewne, znam również takich instruktorów jazdy co romansują z klientkami. Durne panny rozbijające rodziny (choć facet jest tak samo winny w tej sytuacji!) denerwują mnie na co dzień, więc jeszcze o nich czytać nie zamierzam. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże, ten tytuł mi się dziwnie skojarzył -.- coś ze mną nie tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, czemu ja nie miałam przystojnych instruktorów jazdy, kiedy od października w zimne wieczory miałam jazdy? ;) A temat cóż, proza życia. Bywa i tak, prawda? Oczywiście obrączka na palcu powinna być zawsze znakiem stop, ale do tanga trzeba dwojga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie przekonuje mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach, wyprzedziłaś mnie, bo chciałam ją przeczytać :) Ale teraz to w sumie się cieszę, że jej nie czytałam, bo widzę, że średnia.

    OdpowiedzUsuń