Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Trollhunters. Łowcy Trolli - Guillermo del Toro, Daniel Kraus

08:47

Trollhunters. Łowcy Trolli - Guillermo del Toro, Daniel Kraus

Od okładki do nazwiska, od wpadających w oko trolli po Guillermo del Toro, którego Labirynt Fauna to jeden z najciekawszych filmów, jakie w życiu widziałam.

W San Bernardino, w Kalifornii, znikają systematycznie dzieciaki. Nikt nie zna przyczyny, i nie wie, jak z tym problemem walczyć. Jako ostatni porwany zostaje Jack, a jego brat nie może się z tym pogodzić. Czterdzieści pięć lat później, Jim senior obsesyjnie stara się obserwować i dbać o swojego syna Jima juniora. 15-latek nie ma lekkiego życia, jego kumpel Tub jest wiecznie prześladowany, a sam Jim nie wierzy w siebie i czuje się niczym wyrzutek. W pewnym momencie chłopak zaczyna widzieć dziwne postacie, aż jednej nocy zostaje zaciągnięty do krainy Trolli…

I niby wszystko jest fajnie, historia zapowiada się obiecująco. Lubię Trolle, ale chyba wyłącznie te w wersji ze skandynawskich legend. U del Toro wszystko jest takie „amerykańskie” – miałam wrażenie, że czytałam scenariusz filmu, który niebawem zostanie wyprodukowany przez MTV. Nie powiem, książka ma swoje mocne strony (np. historia Trolli przytoczona przez Mrugasia), ale akcja jest przewidywalna i bardzo ograna. Tak jakby gdzieś już to było, tylko zostało ujęte w nieco innej formie.

Może jestem zbyt wymagająca, może dzieciaki będą zachwycone przygodami Jima – w końcu to do nich powieść jest kierowana, ale czy dorosły czytelnik wyniesie z niej coś więcej niż średniej jakości rozrywkę? Wątpię.

Liczyłam, że del Toro mnie zaskoczy, ale nie tym razem. Literacki świat w jego wykonaniu wygląda bardziej jak przymiarka do kolejnego mainstreamowego filmu, niż drobiazgowo skonstruowana opowieść. Tragedii nie ma, jest kilka dobrych dialogów, akcja wypada przyzwoite, jednak liczyłam na coś więcej.


Guillermo del Toro, Daniel Kraus “Trollhunters. Łowcy Trolli”
Ilość stron: 384
Wyd. Galeria Książki
Ocena: 3,5/6
Dziewczyna w czerwonej pelerynie - Sarah Blakley – Cartwright

11:35

Dziewczyna w czerwonej pelerynie - Sarah Blakley – Cartwright

Osobiście jestem przeciwna sztucznemu tworzeniu powieści, to znaczy przenoszeniu kinowych hitów z dużego ekranu na papier. Z tego też powodu zanim napisałam tę recenzję zapoznałam się z DVD Dziewczyna w czerwonej pelerynie i... mile się zaskoczyłam. Książka jest bowiem interpretacją historii filmowej, a nie jej wierną kopią, co zdarza się niezwykle rzadko.

Historię Czerwonego Kapturka zna chyba każdy, kto choć raz spotkał się baśniami braci Grimm. Dziewczynka idzie w odwiedziny do babci, po drodze spotyka złego wilka i koniec końców pada osławione: „a dlaczego masz takie wielkie zęby?”. Powieść, którą dziś opisuję to współczesna wariacja na temat tego motywu i trzeba dodać – wariacja, która dla dzieci się już nie nadaje.

Daggorhorn to maleńka wioska u podnóża lasu, której mieszkańcy drżą co miesiąc w obawie przed Wilkiem. Składają mu ofiary ze zwierząt i modlą się by starczyły one do stłumienia jego gniewu. Przez pokolenia zabieg ten okazywał się skuteczny, ale teraz nastał czas w którym Wilk zapragnął czegoś więcej. Chce Valerie, pięknej dziewczyny, zakochanej szaleńczo w miejscowym drwalu. Bestia jednak nie odpuszcza, a śmierć Lucie, siostry Valerie, to dopiero początek walki o jej względy.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po spotkaniu z książka, jest jej piękne wydanie. Tłoczona okładka, ornamenty i zdobnicze strony poszczególnych rozdziałów, oczarowują czytelnika od pierwszego wejrzenia. Drugi plus tej historii to jej sprawne uzupełnianie się z filmową adaptacją.

Powieść zagłębia się w osobowości bohaterów, uwypukla ich lęki i otaczającą zewsząd paranoję. Akcentuje przy tym też inne cechy, które giną na kinowym ekranie. Wszystko to sprawia, że przedstawiony świat staje się bardziej rzeczywisty, a bogate i sugestywne opisy dodają mu baśniowej magii.

To właśnie dzięki książce Sary Blakley – Cartwright mieszkańcy wioski ożywają i stają się nam znacznie bliżsi. Nie są już pustymi marionetkami jak na filmowym ekranie, dlatego w tym przypadku istnienie jednego i drugiego uważam za w pełni uzasadnione.


Sarah Blakley – Cartwright „Dziewczyna w czerwonej pelerynie”
Ilość stron: 358
Wyd. Galeria Książki
Ocena: 4/6
Zagubiony heros - Rick Riordan

10:42

Zagubiony heros - Rick Riordan

Zagubiony heros to pierwszy tom cyklu Olimpijscy herosi autorstwa Ricka Riordana, twórcy wielokrotnie nagradzanej już serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Również w tym przypadku zostaniemy porwani do krainy zamieszkiwanej przez starożytne bóstwa, a mistyczne przepowiednie wyznaczą cel naszej wędrówki.

Jason, Piper i Leo to grupa przyjaciół, których poznajemy w szkolnym autobusie. Spotkanie to jest dość niezwykłe bowiem Jason odkrywa nagle, że nic nie pamięta. Nie wie jak się nazywa, co robi w autokarze, ani kim są ludzie dookoła. Kolejna dezorientacja spotyka ich na tarasie widokowym Wielkiego Kanionu, kiedy to ni stąd ni zowąd, nad ich głowami pojawia się Duch Burzy. Dochodzi między nimi do zaciętej walki w trakcie której odkrywają, że ich trener jest satyrem, Jason potrafi latać, a oni wszyscy są potomkami wielkich bogów.

Ostatecznie w złotym rydwanie trafiają do Obozu Herosów, jedynego bezpiecznego miejsca dla takich „mieszańców” jak oni. To tu poznają imiona swych rodziców, zamieszkują w ich obozowiskach oraz zyskują nowe umiejętności.  Za dodatkowe zdolności trzeba jednak słono zapłacić. Wysłuchane proroctwo jasno wskazuje, iż to im została powierzona misja uwolnienia Hery. Czy trójce przyjaciół wystarczy odwagi by wypełnić to trudne zadanie? Co takiego knuje Hera i na ile rzeczywiście potrzebuje ona pomocy?

Zagubiony heros porywa czytelnika wartką akcją i siłą tkwiącą w wyobraźni. Starożytni bogowie przeniesieni do współczesności, a przy tym nie pozbawieni siły i wyrachowania, od pierwszych stron wzbudzają naszą ciekawość. Cyklopi, centaury, życiodajna ambrozja, to wszystko jest tu na wyciągnięcie ręki.

Autor zyskał w moich oczach głównie nietuzinkowym podejściem do tematu. Mitologia mniej lub bardziej znana jest każdemu, ale w tym przypadku nie będziemy znudzeni „ponownym odgrzewaniem kotleta”. Zasadnicza część boskiego życiorysu została nie zmieniona – Zeus jest szefem, Afrodyta olśniewa urodą, a Hefajstos ma najlepszą broń. Natomiast wszystko to, co zostało nad nimi zbudowane, jest świeże i pomysłowe. Mechaniczny smok oraz przenikające się światy teraźniejszych ludzi i mitycznych herosów, to zaledwie początek.

Powieść napisana została sprawnym, plastycznym językiem. Nie znajdziemy w niej fragmentów zbytniej stagnacji ani nagromadzenia szczegółów, co jest dużym ułatwieniem w trakcie tak obszernej lektury. Nowe działo Ricka Riordana polecam przede wszystkim wielbicielom wszelkiej maści przygód i tajemnic. Ciekawi, zaskakuje oraz sprawia, że czekamy na więcej.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję.

Rick Riordan „Zagubiony heros”
Ilość stron: 520
Wyd. Galeria Książki
Kraków 2011
Ocena: 5/6
Król Demon - Cinda Williams Chima

20:44

Król Demon - Cinda Williams Chima

Na co dzień nie gustuję w literaturze fantasy, jednak wbrew początkowym obawom, Król Demon z miejsca mnie do siebie przekonał. Poznajemy w nim losy szesnastoletniego Hana Alistera, byłego złodzieja i przywódcy Łachmaniarzy oraz młodej i pięknej księżniczki Raisy, następczyni tronu Fells. Do tego mamy towarzyszące im spiski, dworskie romanse i mnóstwo magii, ale wszystko po kolei.

Han, który dzięki swym niezwykłym ozdobą dorobił się przydomku Bransoleciarz, mieszka w Fellsmarch. Jest to jedno z siedmiu królestw, dla których nastały ciężkie czasy. Tocząca się w okolicy wojna zbiera ogromne żniwa, a miejscowa ludność boryka się z wysokimi cenami żywności i wszechogarniającym głodem. Niełatwe życie chłopaka komplikuje się jeszcze bardziej po starciu z Micahem – synem Wielkiego Maga – któremu odbiera potężny amulet. Jak się potem okazuje, przedmiot ten należał niegdyś do Króla Demona, władcy który tysiąc lat temu praktycznie zniszczył cały świat. Nieświadom mocny jaką właśnie posiadł, Han ściąga na siebie jeszcze większe kłopoty.
           
Drugim, z pozoru niczym nie powiązanym wątkiem, są przygotowania do Święta Imienia, w trakcie których Raisa ana’Marianna stanie się prawowitą następczynią tronu. Dziewczynę zaczyna już otaczać wianek adoratorów, jednak nie w głowie jej zamążpójście, a nauka w jaki sposób zostać dobrą królową. Chcąc poznać prawdę o swym królestwie przebiera się za służącą i wymyka niepostrzeżenie z zamku. Nie znając realiów prawdziwego świata dość łatwo wpada w tarapaty, a jej losy zaczynają się przeplatać z życiem buntowniczego Hana.

Opisany w powieści świat, jest co prawda ubogi materialnie – biedne wioski i ludzie żyjący w nędzy – ale za to skrywa w sobie prawdziwe bogactwo interesujących postaci. Nie tylko Han i Raisa odgrywają tu znaczącą rolę, ale też i wojowniczy Amon, dzielny Tancerz, a nawet niewidomy starzec imieniem Lucjusz. Każdy z nich ma swoje zadania, nawyki, obawy. Słowem, postacie dopracowane są w każdym calu. Jednak nie to jest głównym atutem tej książki, ale jej prostota. Fabuła nie rozdrabnia się na dziesiątki wątków czy historii. Nie roi się w niej od dziwnych stworzeń, zjawisk, ani potworów. A żyjący w zupełnie innym świecie bohaterowie, stają się przez to czytelnikowi dużo bardziej bliscy.

Lektura ma zaskakujące wydanie, kojarzące mi się trochę ze starymi księgami alchemii. Okładka jest lekko utwardzana, a całość zszyta, dzięki czemu powieść prezentuje się naprawdę solidnie. Jest to dopiero pierwszy z napisanych dotąd trzech tomów serii, dlatego trudno mówić tu o intrydze i wielkim napięciu. Nie mniej Króla Demona czyta się bardzo przyjemnie, a plastyczność języka, pomaga nam przenieść się wyobraźnią w górzyste tereny dalekich królestw. Tym samym, jeżeli historia utrzyma dotychczasowy poziom, a ponad to wzbogaci się o kilka zaskakujących zwrotów akcji, powstanie naprawdę świetny cykl, czego sobie i Wam życzę. 


 Książkę otrzymałam od wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję.

Cinda Williams Chima „Król Demon”
Ilość stron: 554
Wyd. Galeria Książki
Kraków 2011
Ocena: 4,5/6
Łaska utracona - Bree Despain

17:54

Łaska utracona - Bree Despain

Łaska utracona, to drugi tom przygód Grace Divine – nastoletniej córki pastora, która za sprawą swojego przyjaciela Daniela oraz brata Jude’a przekonała się czym jest klątwa wilkołactwa.

Wydarzenia kończące poprzednią część, wymagały od Grace wielkiego poświęcenia, i to nie tylko z racji przemiany, ale też utraty ukochanego brata. Obecnie sytuacja w której się znalazła również nie wygląda najlepiej. Nowo nabyte moce nie chcą się jej słuchać, w domu atmosfera jest wyjątkowo napięta, a jakby tego było mało, miasteczko ponownie staje się ofiarą dziwnych ataków.

Co noc ktoś plądruje okoliczne sklepy i napada na niewinnych ludzi. Jedyny racjonalny trop prowadzi do nocnego klubu o nazwie Depot, gdzie wstęp mają tylko nieliczni. Odpowiedzi na pytanie, co się kryje za jego drzwiami może udzielić Talbot – nowy mieszkaniec miasta, który staje się dla Grace mentorem na drodze jej rozwoju. Dokąd dokładnie zaprowadzi ją ta znajomość? I co się dzieje w podziemiach klubu?

Kiedy czyta się jakąś serię wydawniczą, na ogół kolejne jej części wypadają coraz słabiej. W przypadku cyklu o Grace Divine sprawa ma się dokładnie odwrotnie. I o ile pierwszy tom miał mocno katolicki oraz prorodzinny wydźwięk, o tyle drugi bardziej pretenduje do miana książki przygodowej o mocno zarysowanym wątku akcji, niż familijnej opowiastki. Pełno w nim scen walki, dynamicznych przejść między wątkami, a przede wszystkim napięcia. Grace musi stawić czoła nie tylko dawnym wrogom, ale też swej dwoistej naturze, a wilk nie jest stworzeniem, które łatwo daje o sobie zapomnieć.

Język literacki i styl pozostał ten sam – lekki, swobodny, może niezbyt wyszukany, ale z pewnością daleki od banalności. Stworzony świat jest bogaty w szczegóły oraz starannie oddany. Nie brakuje w nim też poczucia humoru, szczególnie w kwestii kreowania wizerunku superbohatera, w czym spory udział ma przyjaciółka Grace – April. Wizualnie powieść wydaje się być dość obszerna, jednak w trakcie jej czytania stron ubywa coraz szybciej, w efekcie czego można ją przeczytać nawet w trakcie jednego dnia.

Trzeba przyznać, że jeżeli pani Despain nadal będzie szła w aktualnie obranym kierunku, to ma szansę stworzyć naprawdę bardzo dobrą serię nie tylko dla czytelników w każdym wieku, ale też i obojga płci. Przesunięcie akcentu z miłosnej historii na wątek niemalże spiskowy, w tym przypadku okazało się strzałem w dziesiątkę. A wśród bohaterów o coraz to dziwniejszym pochodzeniu, wilkołaki zaczynają zyskiwać siłę prostoty i wyrazu.


 Książkę otrzymałam od wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję.

Bree Despain „Łaska utracona”
Ilość stron: 480
Wyd. Galeria Książki
Kraków 2011
Ocena: 5/6
Dziedzictwo mroku - Bree Despain

21:08

Dziedzictwo mroku - Bree Despain

Bree Despain jest pisarką amerykańskiego pochodzenia, która swą przygodę z literaturą rozpoczęła dość nietypowo, bo od studenckiego urlopu. Zdobyty w ten sposób czas, wykorzystała na pisanie i reżyserowanie sztuk teatralnych dla nastolatków. Potem przyszła kolej na powieść i tak powstało Dziedzictwo mroku – pierwsza książka o Grace, córce pastora, która musi stawić czoła mieszkającemu wokół niej złu. 

Grace Divine jest przeciętną nastolatką. Ma oddaną przyjaciółkę, szkolne problemy oraz wielką pasję, jaką jest rysowanie. Życie lubi jednak płatać figle i nagle po trzech latach nieobecności do miasta powraca jej dawny przyjaciel – Daniel. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby  osoba Daniela nie stała się od chwili ucieczki jej rodzinnym tabu. Zniknięcie chłopaka w jakiś sposób łączy się z dniem, w którym Grace znalazła przed domem swojego brata Jude’a, nieprzytomnego i skąpanego we krwi. Co się wówczas wydarzyło i dlaczego cała jej rodzina podchodzi do Daniela z taką nienawiścią? Czy między nim, a  zbrodniami od lat popełnianymi na terenie miasta istnieje jakiś związek?

Wbrew początkowym przypuszczeniom, powieść Bree Despain nie jest jednowymiarową historią o młodzieńczej miłości. Prócz łamigłówki z Danielem, jest to także opowieść o trudach przyjaźni, relacjach między rodzeństwem oraz zdolności do przebaczania, owiana atmosferą starożytnych legend i mrocznych sekretów. Wiele pojawiających się tu postaci skrywa swe prawdzie oblicza, w efekcie czego akcja staje się bardziej zagadkowa i niejednoznaczna. Mniej więcej od połowy, powieść zaczyna nabierać wyrazu i w porównaniu z jej początkiem, który jest bardzo przewidywalny, stopniowo buduje konflikt oraz zaskakujące zakończenie.

Książka napisana została wyjątkowo przystępnym językiem, dlatego czyta się ją błyskawicznie i z nieskrywaną przyjemnością. Nie da się ukryć, że momentami fabuła bywa banalna, ale nie brakuje też scen, gdzie będziemy zdumieni kolejnością oraz rezultatem zdarzeń. Po literaturze tego typu z góry wiadomo czego się spodziewać, zatem narzekanie na jej prosty styl, czy umiejscowienie akcji na terenie szkoły w moim odczuciu nie powinno mieć tu miejsca.

Czym mnie jednak Dziedzictwo mroku mile zaskoczyło, to brakiem scen opisujących „boskie ciała” bohaterów, które to stały się swego czasu, głównym powodem mniej nieskrywanej irytacji. Było tu co prawda coś o torsie bez koszulki, ale rzeczy tego typu spokojnie można zliczyć na palcach jednej ręki, a to ogromny plus. Niestety są także minusy, bo nie ukrywam, że drażniło mnie nienaganne usposobienie rodziny Divine. Rozumiem, że pastor powinien troszczyć się o innych, ale ciągłe organizowanie zbiórek, niesienie pomocy i rezygnacja np. z telefonu komórkowego, bo inni mają gorzej, w mojej ocenie trąciło sztucznością.

Reasumując. Bree Despain stworzyła książkę, wprawdzie nie rewelacyjną, ale naprawdę niezłą w swym gatunku. Mnie osobiście nieustannie kojarzyła się ona z serialem Siódme Niebo, a to wszystko za sprawą pastora, jego przedsiębiorczej żony oraz sporej gromadki dzieci. Obie historie są bardzo wyidealizowane, ale na szczęście powieść jest dużo mroczniejsza, a w ogólnym rozliczeniu też i bardziej trzymająca w napięciu. Z tego też powodu, jeżeli lubcie lektury lekkie, przyjemne, a przy tym nie pozbawione sensu Dziedzictwo mroku z pewnością was nie zawiedzie.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję.

Bree Despain „Dziedzictwo mroku”
Ilość stron: 430
Wyd. Galeria Książki
Kraków 2010
Ocena: 4,5/6
Dziewczyna i chłopak, wszystko na opak - Wendelin Van Draanen

13:15

Dziewczyna i chłopak, wszystko na opak - Wendelin Van Draanen

Bryce przeprowadził się z rodziną do nowego domu na przedmieściach Mayfield. W sąsiedztwie ma dziewczynę o imieniu Julia, która już od pierwszych chwil znajomości, wzbudza w nim mieszane uczucia. Jest niesamowicie irytująca, a zarazem wyjątkowo go fascynuje. Wszędzie jej pełno, nie pojmuje aluzji, a w dodatku otwarcie mówi co myśli i bardzo zależy jej na nowym przyjacielu. Nie jest to jednak łatwa znajomość, bo choć Bryce i Julia mieszkają na jednej ulicy, to żyją jakby w dwóch odległych od siebie światach.

Dziewczyna i chłopak... to urokliwa opowieść o ważnych sprawach, podana czytelnikowi z lekkim przymrużeniem oka. Wandelin świetnie akcentuje odrębności w postrzeganiu świata z męskiego i żeńskiego punktu widzenia. Główni bohaterowie książki, to zaledwie gimnazjaliści, ale już na ich przykładzie można dostrzec różnice w usposobieniu obu płci. To co dla Bryce’a było mową, dla Julii jest milczeniem. Troskę dziewczyny, chłopak odbiera jako nachalność, a jej walkę o ukochane drzewo, za chęć zwrócenia na siebie uwagi.

I chociaż książka skupia się przede wszystkim na młodzieży, to nie brak w niej ważnych historii o rodzinnych dramatach, rozróżnianiu spraw istotnych od pustych gestów, czy bronieniu swych ideałów. Mnie do gustu szczególnie przypadł wątek walki o drzewo oraz opis krajobrazu widzianego ze szczytu Platana. Pokazuje on jak w miejscach nam bliskich można odnaleźć odrobinę prawdziwej magii.

Nie jest to wprawdzie powieść zmieniająca ludzkie życia, ale czyta się ją naprawdę bardzo dobrze i śmiało mogę przyznać, że jestem nią mile zaskoczona. Literatura młodzieżowa nastawiona jest zazwyczaj na pustą rozrywkę, a tutaj prócz przyjemnie spędzonego czasu, można się również wiele nauczyć. Możemy dzięki niej poznać jedną sytuację z dwóch punktów widzenia, zobaczyć do czego prowadzi różnorodność interpretacji oraz odkryć jak nie popełniać tych samym błędów we własnym życiu.

Słowem podsumowania. Jeżeli interesuje was czy Bryce i Julia będą w stanie pokonać dzielące ich różnice oraz czy znajdą w końcu wspólny ze sobą język? Sięgnijcie po książkę i sprawdźcie sami. Nie będziecie żałować.

 
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję.
 

Wendelin Van Draanen „Dziewczyna i chłopak, wszystko na opak”
Ilość stron:224
Wyd. Galeria Książki
Kraków 2011
Ocena: 5/6
Copyright © Varia czyta , Blogger