poniedziałek, 30 stycznia 2012

Dziewczyna w czerwonej pelerynie - Sarah Blakley – Cartwright

Osobiście jestem przeciwna sztucznemu tworzeniu powieści, to znaczy przenoszeniu kinowych hitów z dużego ekranu na papier. Z tego też powodu zanim napisałam tę recenzję zapoznałam się z DVD Dziewczyna w czerwonej pelerynie i... mile się zaskoczyłam. Książka jest bowiem interpretacją historii filmowej, a nie jej wierną kopią, co zdarza się niezwykle rzadko.

Historię Czerwonego Kapturka zna chyba każdy, kto choć raz spotkał się baśniami braci Grimm. Dziewczynka idzie w odwiedziny do babci, po drodze spotyka złego wilka i koniec końców pada osławione: „a dlaczego masz takie wielkie zęby?”. Powieść, którą dziś opisuję to współczesna wariacja na temat tego motywu i trzeba dodać – wariacja, która dla dzieci się już nie nadaje.

Daggorhorn to maleńka wioska u podnóża lasu, której mieszkańcy drżą co miesiąc w obawie przed Wilkiem. Składają mu ofiary ze zwierząt i modlą się by starczyły one do stłumienia jego gniewu. Przez pokolenia zabieg ten okazywał się skuteczny, ale teraz nastał czas w którym Wilk zapragnął czegoś więcej. Chce Valerie, pięknej dziewczyny, zakochanej szaleńczo w miejscowym drwalu. Bestia jednak nie odpuszcza, a śmierć Lucie, siostry Valerie, to dopiero początek walki o jej względy.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po spotkaniu z książka, jest jej piękne wydanie. Tłoczona okładka, ornamenty i zdobnicze strony poszczególnych rozdziałów, oczarowują czytelnika od pierwszego wejrzenia. Drugi plus tej historii to jej sprawne uzupełnianie się z filmową adaptacją.

Powieść zagłębia się w osobowości bohaterów, uwypukla ich lęki i otaczającą zewsząd paranoję. Akcentuje przy tym też inne cechy, które giną na kinowym ekranie. Wszystko to sprawia, że przedstawiony świat staje się bardziej rzeczywisty, a bogate i sugestywne opisy dodają mu baśniowej magii.

To właśnie dzięki książce Sary Blakley – Cartwright mieszkańcy wioski ożywają i stają się nam znacznie bliżsi. Nie są już pustymi marionetkami jak na filmowym ekranie, dlatego w tym przypadku istnienie jednego i drugiego uważam za w pełni uzasadnione.


Sarah Blakley – Cartwright „Dziewczyna w czerwonej pelerynie”
Ilość stron: 358
Wyd. Galeria Książki
Ocena: 4/6

31 komentarzy:

  1. Miałam zamiar ją kupić parę dni temu, ale zdecydowałam się na coś innego. Ale i tak mam zamiar przeczytać tą książkę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ochota na przeczytanie tej książki minęła u mnie z chwilą, kiedy dowiedziałam się, że najpierw powstał film, a dopiero potem lektura. Ale jak widzę nie ma się co bać i warto po nią sięgnąć! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najpierw obejrzałam film, bo książka wyszła później. Osobiście się na niej zawiodłam, w przeciwieństwie do filmu, który bardzo mi się podobał. Ale zgodzę się, okładka i ogólny wygląd książki jest zaje...fajny :}

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością przeczytam, lubię wariacje na temat znanych baśni:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam jeszcze filmu, ale mam ogromną ochotę go obejrzeć. Ale może zacznę od książki, skoro, chociaż napisana w oparciu o film, jest tak dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Filmu ani książki nie widziałam, ale chyba zacznę od tego drugiego:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czeka u mnie na półce w kolejce do przeczytania;) Już się nie mogę doczekać lektury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Film mi się podobał, więc najwyższy czas na książkę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie mile zaskoczyło, że książka nie jest wierną kopią filmu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam film, teraz muszę przeczytać koniecznie książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tę książeczkę, chętnie bym pochłonęła :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej książce, tak więc kiedyś na pewno po nią sięgnę. Jestem ciekawa nowego sposobu przedstawienia bądź co bądź każdemu znanej historii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tą książkę na półce - czeka na swoją kolejkę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy pomysł i fajna recenzja, ale o książce słyszałam dużo złych opinii i jakoś nie jestem przekonana... Chyba muszę przekonać się sama... :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o "Dziewczynie w czerwonej pelerynie" i mam w planach zarówno książkę jak i film :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam książkę i oglądałam film i bardzo pozytywnie odbieram obie wersje czerwonego kapturka :-) Jak dla mnie super.

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja córka była zachwycona filmem, może kupię jej książkę w prezencie....

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze żałuję, że najpierw oglądnęłam film zamiast przeczytać książkę, ale mimo to jeszcze nic straconego:)
    Na pewno to zrobię i wiem, a podczas oglądania filmu brakowało mi tchu :)
    Przepraszam, że ci spamuję, ale chciałam cię zaprosić na mój nowo powstały blog o książkach, chociaż jeszcze nic tam nie ma;/ W każdym bądź razie na czasie dodam twój blog do linków ;)
    pozdrawiam :):)
    [ jetlag-czytelniczek.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  19. Obejrzałam film i nawet mi się spodobał.. I teraz po filmie nie jestem pewna czy książka zrobi na mnie jakiekolwiek wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oglądałam film i mi się spodobał więc z chęcią przeczytam książkę ;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasem twórczość odwrotna film-książka może zaskoczyć na + ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chcę przeczytać tę książkę.
    www.ksiazki-blair.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też oceniłabym na 4. Niby fajna, ale coś jest w niej, co mnie nie specjalnie przekonało

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak przeczytam, przekonam się:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Średnio mi się podobała ta książka - taki trochę odgrzewany kotlet :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Oglądałam film i marzy mi się przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  27. strasznie chciałabym ją poczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Film nie przypadł mi do gustu, dlatego jakoś nie mogę zabrać się za tę pozycję. Muszę w końcu się przemóc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie widziałam ani filmu ani nie czytałam książki. Pora to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Również nie jestem fanką powieści powstałych na podstawie filmów. "Dziewczynę w czerwonej pelerynie" oglądałam i bardzo mi się podobała, jednak po książkę raczej nie sięgnę. Choć trzeba przyznać, że okładka obłędna :)

    Zapraszam Cię również na mojego nowo powstałego bloga o podobnej tematyce.
    public-reading.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. A mnie kojarzy się to z tytułem "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku"...

    OdpowiedzUsuń