poniedziałek, 21 września 2015

Grób w górach - Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt

Karin, postanawia zrobić niespodziankę swojej przyjaciółce Marii, i rezerwuje dla nich wycieczkę w góry Jämtlandu. Niestety okropna, deszczowa pogoda, nie sprzyja radosnej wędrówce, a przypadkowy upadek jednej z kobiet, przysparza je o chwilę grozy.

W czasie wspinaczki, kobiety odkrywają w górach grobowiec – sześć ciał, które nie wiadomo jak ani dlaczego się tam znalazły. Gdy o sprawie poinformowany zostaje Torkel Höglund, niezwłocznie rusza ją zbadać, zabierając ze sobą młodą policjantkę Jennifer oraz nadzwyczaj zaangażowanego w pracę Sebastiana.

Jakie tajemnice skrywa grobowiec? I dlaczego cztery, złożone w nim ciała, pozbawione zostały ubrań oraz uzębienia?

Na pierwszy rzut oka fabuła wygląda obiecująco – trudno dostępny teren, miliony rodzących się już we wstępie pytań – ale oceniając treść Grobu w kategoriach kryminału, za dobrze niestety nie jest. Śledztwo to tak naprawdę drugi, może nawet trzeci plan, ponieważ autorzy skupiają się na relacjach między głównymi bohaterami. W trakcie czytania znajdujemy rozwinięcia wątków z poprzednich części, poznajemy skomplikowane układy oraz widzimy zmiany zachodzące w postaciach – czyli obyczajowo bomba ale napięcia brak.

Jeśli żywicie nadzieję, że Grób w górach przyniesie kolejne brawurowe spotkania z mordercami, to możecie poczuć się zawiedzeni. Jeżeli jednak jesteście otwarci i nie uważacie, że powieść kryminalna to wyłącznie trupy i pościgi, książka będzie w stanie się wybronić.

Osobiście jestem zadowolona i uważam powieść za udaną, co więcej polecam ją czytelnikom ceniącym dorobek Camilli Läckberg.


Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt "Grób w górach"
Ilość stron: 496
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4/6

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam kryminały i w sumie lubię i te z pościgami i bez ;) Ale jeżeli polecasz fanom twórczości Lackberg to chyba podziękuję. Miałam kilka podejść do jej twórczości, czytałam jej dwie, może trzy książki i niestety nic mnie nie porwało w nich ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam słabość do kryminałów obyczajowych i Läckberg właśnie. gdy bohaterowie są dobrze opisani, zagadka schodzi na dalszy plan.

      Usuń
  2. Kurczę, po takim tytule spodziewałam się jakiejś mrożącej krew w żyłach historii.
    No i trochę się rozczarowałam po przeczytaniu recenzji. O ile cenię sobie prozę Camilli Lackberg i pewnie spodobałyby mi się podobne klimaty, to teraz mam ochotę na jakiś mroczny skandynawski thriller :)
    Pozdrawiam :)
    http://jejwysokoscksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła brzmi ciekawie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że okładka jest tragiczna. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zaprzeczę. pistolet wygląda strasznie, ale widziałam też gorsze ;P

      Usuń
  4. Dobry opis bohaterów też jest atutem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzekłabym wręcz, że wielką zaletą.

      Usuń
  5. Autorka wciąż w moich planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ???? o_0 toż to facet, a nawet dwóch. ktoś tu w ogóle nie przeczytał mojego wpisu….

      Usuń
  6. Varia, uważam, że porównanie tej serii ( mam na myśli tych autorów ) do Läckberg jest niesprawiedliwe, gdyż ta pani ze swoją coraz mierniejszą twórczością nie umywa się do Michaela Hjorth i Hansa Rosenfeldt. Läckberg była zjadliwa w 2 góra 3 książkach, a potem nuuuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja wcale tej serii nie przyrównuje do Läckberg. zaznaczyłam tylko, że kto lubi domieszkę obyczaju w kryminalnej historii, bardziej z tej książki bardziej zadowolony. poza tym cykl o Fjällbace osobiście bardzo lubię.

      Usuń