poniedziałek, 14 marca 2016

Od urodzenia - Elisa Albert

"Rok później, a ja ciągle walczę, żeby trzymać się prosto, całymi dniami chodzę w piżamie, omijam z daleka bieliznę i cierpię na te ciągłe huśtawki nastroju. A ludzie, których ledwo znam, pytają czasami pogodnie: czy planujesz drugie?".

Mawiają, że to najpiękniejszy moment w życiu kobiety, że wszystko się od tej pory zmieni. U Ari zmiana ta była diametralna, jednak nie taka, jaką sobie wyobrażała. Z jednej strony jest szczęśliwa z posiadania dziecka, z drugiej jednak nie potrafi nawiązać z nim właściwej więzi, co dodatkowo ją przytłacza.

Nadzieja na rozwiązanie tej sprawy pojawia się, gdy do sąsiedztwa wprowadza się była piosenkarka w dziewiątym miesiącu ciąży. Aria dostrzega w niej bratnią duszę i szansę na ratunek z okrawającej ją zewsząd depresji. 

Elisa Albert napisała chyba pierwszą, według mnie szczerą książkę o macierzyństwie. Żadnych tam banałów o ptaszkach i motylkach czy radości z nocnego wstawania. Na kartach jej powieści rozlewa się chroniczne niewyspanie, ciało, które się bohaterki nie słucha oraz zmiany nad którymi nie jest w stanie w żaden sposób zapanować. To też obraz lekceważenia tego typu problemów, bo ani rodzina ani nawet lekarz, nie traktują jej nastrojów i wołania o pomoc poważnie. 

Od urodzenia to obraz kobiecej siły i słabości. To zezwolenie na bycie sobą, bycie zdezorientowaną. W moim odczuciu to bardzo sugestywny i prawdziwy obraz ludzkiego, matczynego życia.


Elisa Albert "Od urodzenia"
Ilość stron: 272
Wyd. Kobiece
Ocena: 4/6
Premiera: 29 marca 2016r.

14 komentarzy:

  1. Moim zdaniem potencjał książki nie został w pełni wykorzystany, jestem nią rozczarowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie to przerysowanie znowu bardzo odpowiadało. w końcu coś nowego i dosadnego w temacie.

      Usuń
  2. Zgadzam się, niesamowicie prawdziwa książka. Przy okazji bardzo wszechstronna, bo autorka ugryzla w niej kilka istotnych problemów. Nie jest to mój ulubieniec w temacie trudów macierzyństwa ( polecam "Musimy porozmawiać o Kevinie"), ale zasługuje na mocną piątkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio czytałam bardzo dobrą książkę o depresji poporodowej, która doprowadziła do tragedii - "Pęknięte odbicie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram i polecam "Pęknięte odbicie"! :)

      Usuń
    2. dzięki, chętnie przeczytam.

      Usuń
  4. Brzmi bardzo zachęcająco, chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuję się pod Twoją recenzją. To mocna książka, w której główna bohaterka nie owija w bawełnę, prosto z mostu dzieli się swoimi bolączkami - szkoda tylko, że dusi je w sobie, zamiast zwrócić się o fachową pomoc. Może głupio to zabrzmi, ale jestem wdzięczna losowi (?), że nie dopadła mnie depresja poporodowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bohaterka na początku szukała pomocy, ale lekarze ją zbagatelizowali i pewnie temu się zniechęciła.

      Usuń
  6. To chyba raczej niezbyt popularny sposób pisania o macierzyństwie, ale bardzo taki popieram!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przynajmniej kobiety, którym jest ciężej nie będą się już czuły przez to gorsze.

      Usuń
  7. Na początku myślałam, że to nie jest książka dla mnie, ale im więcej o niej czytam, tym bardziej mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się kilka razy zastanowiłam nim się za nią wzięłam, ale wrażenia wynoszę pozytywne.

      Usuń