wtorek, 13 grudnia 2016

Dziennik Bridget Jones. Dziecko - Helen Fielding


Huragan zwany Bridget Jones powraca. Tym razem nie w pojedynkę, a z upragnionym brzuchem. Z mnóstwem szalonych przygód, przyjaciółmi stojącymi u boku, ale i klasycznym pytaniem: który z chłopaków jest ojcem? Daniel i Mark ponownie stają w szranki, a Jones jak to Jones, traci nad sobą kontrolę.  

Jak lubię Helen Fielding, tak historii z dzieckiem Bridget jakoś nie ogarniam. Czytając serię w wydawniczej kolejności wiemy, że jest ona szczęśliwą matką dwójki pociech, co więcej znamy ich ojca, stąd cała zagadka "kto z kim, jak i dlaczego" mija się z celem. Nie odbieram Bridget sympatii, ale autorka strasznie poskąpiła jej rozwagi. Jeszcze gorzej, bo sprawiła, że przez trzy miesiące nie ma ona pojęcia o ciąży i zamiast zrobić sobie test, szuka informacji o menopauzie (!). 

I nie ważne, że nadal czyta się to lekko, a wiele sytuacji bawi. Smak goryczki zostaje na ustach, a bohaterów zwyczajnie robi się żal. 

Moim zdaniem książka wydana na siłę i nie warta uwagi. 

Helen Fielding "Dziennik Bridget Jones. Dziecko"
Ilość stron: 306
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 2,5/6

6 komentarzy:

  1. Nieważne, że Bridget Jones to gapa, pewnych rzeczy autorka mogła sobie zaoszczędzić. Zgadzam się z Tobą, że ta książka została napisana na siłę, dla pieniędzy, które z pewnością nie były małe. Wątek ciąży pomylonej z menopauzą jest tak idiotyczny, że nie dziwię się, że wytwórnia filmowa wolała zatrudnić kogoś innego do napisania scenariusza niż skorzystać z książki Helen Fielding. W ogóle nie odczuwam przyjemności, czytając tę pozycję. Męczę się, jakbym co najmniej oglądała "Trudne sprawy".

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Bridget uwielbiam i teraz boję się sięgać po najnowszą część jej przygód...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ola z książki zawsze z nami14 grudnia 2016 07:51

    Podzielam Twoje zdanie. Słaba książka, choć Bridget ogólnie bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Film mi się podobał, po książkę szybko nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwa tomy przygód Bridgit darzę wielką sympatią, ale po te nowe jakoś nie mam ochoty sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się zawiodłam, choć film oglądało mi się bardzo przyjemnie. Różnią one jednak jednym zasadnicznym wątkiem - uśmierceniem ;P

    OdpowiedzUsuń