piątek, 10 listopada 2017

Suma drobnych radości - Agnieszka Burska-Wojtkuńska


Wszyscy blogerzy wydają książki. Jedni piszą samodzielnie, inni z "małą" pomocą, mało który jednak wie, jak to prawidłowo zrobić, a jeszcze mniej, potrafi to robić. Ona jest inna. Ona trafia celnie w nasze podskórne bolączki, obala mit matki polki, kury domowej czy też blogerki, która leci na fejmie. 

Mrs PolkaDot czyli Agnieszkę Burską-Wojtkuńską poznałam długo przed tym, jak urodziła się Hania. Zaczęło się od przepisów i podglądania sposobów na dekorowanie domu, a skończyło się na potakiwaniu głową we właściwie każdej, opisywanej przez nią kwestii. Do dziś pamiętam to święte oburzenie, gdy bodajże rok czy dwa lata temu, Polka opublikowała swój wpis o Halloween. Kontrowersji mimo wszystko nie można jej zarzucić, za to poczucie humoru i społeczne wyczucie już jak najbardziej tak. 

Przechodząc do sedna sprawy, czym jest w ogóle Suma drobnych radości, to powiedziałabym, że przewodnikiem, tak przewodnikiem, absolutnie nie poradnikiem, po tym, jak cieszyć się codziennością i nie mieć wyrzutów sumienia, że lubi się zwykły, schematyczny rytm dnia. Dziś ludzie boją się jak ognia posądzenia o przeciętność. Wszyscy muszą być jacyś i muszą być kimś. Najlepiej kimś kto się liczy, kto jest sławny. A co jeżeli ktoś lubi mieć święty spokój, woli się nie wychylać i w domowym zaciszu realizować swoje potrzeby? Polka pracująca w domu, wychowująca dwie córki, gotująca, sprzątająca, nie mająca zagranicznych wakacji, wcale nie narzeka. Kocha to, co ma, choć nie rezygnuje z tego aby sięgać po więcej.

Suma drobnych radości to szczera rzecz o tym, że szczęśliwym się bywa, a nie jest. Że te małe momenty należy pielęgnować. Przyjacielska opowieść o rodzinie i o wdzięczności. Czuła, zabawna, co najważniejsze - napisana z sercem.

Agnieszka Burska-Wojtkuńska "Suma drobnych radości"
Ilość stron: 260
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6

8 komentarzy:

  1. Może się jednak skuszę na tę książkę. ;)


    http://czytam-wszystko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę najpierw zajrzeć na bloga autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ubożenie czy oburzenie?

    OdpowiedzUsuń
  4. To brzmi jak coś co musze KONIECZNIE PRZECZYTAĆ!!:D
    Buziaaaczki i zapraszam do nas.<33
    https://teczowabiblioteczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez pewien czytałam ten blog. Pamiętam inny prześmiewczy post na temat Święta Zmarłych. Po przeczytaniu pomyślałam sobie, że laska chyba nie przeżyła śmierci nikogo bliskiego... W komentarzach trochę się jej dostało. Uważam, że zasłużenie. Jak najbardziej można, a nawet trzeba mieć swoje poglądy, ale trzeba uważać, żeby nie ranić innych. U mnie straciła bardzo dużo.
    Zastanawia mnie też to, że kiedyś by napisać książkę trzeba było mieć wiedzę, dryg i inne cechy. Teraz wystarcza bycie gwiazdą, gwiazdką, celebrytką czy bloggerem. Ale może to i dobrze?

    OdpowiedzUsuń