poniedziałek, 16 listopada 2015

Morderca bez twarzy - Henning Mankell

Jaki byłby świat kryminałów bez Henninga Mankella? Bez Kurta Wallandera, komisarza policji z małego, malowniczego miasteczka Ystad w Szwecji? Te pytania stawiam retorycznie, gdyż każdy wie, jak wiele zawdzięczamy nie dawno zmarłemu Mankellowi. Morderca bez twarzy to pierwsza część cyklu, która od razu pokazuje talent autora do tworzenia wartkiej akcji i przekonujących historii. 

W małej wiosce Lenarp zostaje brutalnie zamordowany stary rolnik, a jego żona trafia w krytycznym stanie do szpitala. Po krótkiej walce o jej życie, opuszcza świat, pozostawiając dla śledczych tylko jedną wskazówkę o mordercy: „zagraniczny”. Sprawę próbuje wyjaśnić Kurt Wallander, jednak nie należy ona do prostych zadań. Gdy media informują, że za morderstwem mogą stać cudzoziemcy, Wallander odbiera telefoniczne pogróżki o planowanych atakach na uchodźców. Po czasie okazuje się, że nie były to puste słowa. Ginie pewien Somalijczyk, a Kurt w natłoku pracy już sam nie wie, jak poradzić sobie z wyjaśnianiem tych nagłych wypadków. 

Powieść, która z gatunku jest kryminałem, trzyma w napięciu do samego końca, a zwroty akcji pokazują kunszt Mankella w tworzeniu historii. Sam Wallander, jest postacią bardzo wytrwałą i dążącą nieustannie do celu. Życie jednak doświadcza go wieloma problemami, z jednej strony porzucenie przez żonę, z drugiej alkohol, a jakby tego było mało to jeszcze postępująca skleroza ojca. 

Podobało mi się, jak budowane jest napięcie, jak prowadzona jest historia, ukazanie jak ważna jest praca w zespole i to, że nic nie przychodzi tutaj łatwo, a na rozwiązanie trzeba czekać dosłownie do ostatnich stron. Naprawdę kawał dobrej roboty. Zobaczymy jak będzie z kolejnymi częściami. 


Henning Mankell „Morderca bez twarzy” 
Ilość stron: 306
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. żadne Larssony i Nesba, nigdy Mankellowi nie zagrożą.

      Usuń
  2. Mankella uwielbia moja koleżanka - ona w ogóle ma fioła na punkcie kryminałów. zastanawiam się, czy to przypadek, że jej mąż jest policjantem ;) Co do książki - nie znam, nigdy nie miałam styczności z prozą tego pana. Może kiedyś dam mu szansę, chociaż ja i kryminały to dwa inne światy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skandynawskie kryminały to takie kryminały trochę na pół gwizdka. tło społeczne jest w nich bardzo ważne i szeroko opisywane. myślę, że ten rodzaj może Cię akurat przekonać.

      Usuń
  3. Klasyka, to od Mankella zaczął się kunszt tworzenia skandynawskich kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. największe eksportowe nazwisko. nie byłam jeszcze w temacie skandynawskich kryminałów, a imię Wallandera już kojarzyłam.

      Usuń
  4. Varia, uwielbiam Mankella, przeczytałam wszystko, co wydał. Nie wszystkie książki tak samo mnie zachwyciły, ale uwielbiam tego Autora. By nie zdradzić wszystkiego w czasie czytania jednej z książek poryczałam się z żalu. Teraz, niedawno, wyszła ostatnia książka tego autora - Jego przemyślenia. Już ją zamówiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miliony czytelników i pochwalnych recenzji nie może się mylić.

      Usuń