czwartek, 21 lipca 2011

Jesienna sonata - Mons Kallentoft

Mons Kallentoft powraca. Szwedzki pisarz zdobył już uznanie czytelników dwiema książkami z serii Cztery pory zbrodni, a jej trzeci tom – Jesienna sonata udowadnia, że autor jest w znakomitej formie. Czego niestety nie można powiedzieć o jej bohaterce, Malin Fors, która wpada tym razem w nie lada tarapaty.    

Po upalnym lecie Linköping nadal nie może zaznać spokoju. Tonące w strugach deszczu miasto, po raz kolejny staje się areną morderczych porachunków. W pochmurny październikowy ranek, ciało Jerry’ego Peterssona zostaje znalezione w fosie okalającej jego zamek. Cień podejrzenia pada na wcześniejszych właścicieli posiadłości, będącej niegdyś chlubą rodu Fågelsjö. Podjęte śledztwo stoi jednak w martwym punkcie przez ogrom papierkowej roboty. Media szukają sensacji, a na komisariacie brakuje rąk do pracy. Jedyne co udaje się ustalić, to że z pozoru porządnemu biznesmenowi nie brakowało wrogów, a jego interesy dalekie były od praworządnych.

Główna bohaterka, Malin, jest świetną policjantką, ale także bardzo zagubioną kobietą. Niecały rok po porwaniu jej córki, wciąż mocno to przeżywa i błądzi w zrodzonych przez tą sytuację uczuciach. Wytchnienia od trosk szuka w butelce tequili, co zaczyna mieć coraz bardziej opłakane skutki. Nieudany powrót do byłego męża, przeprowadzka Tove, romans z dziennikarzem, powoli ją przerastają. Częściowym wybawieniem okazuje się być sprawa miejscowego milionera, która pozwala skupić myśli na czymś innym. Ratunek jest jednak tylko pozorny, a komisarz zaczyna zatracać się w szponach uzależnienia.

Literacki styl Kallentofta nie należy do tych łatwych i z miejsca czarujących. Nie można powiedzieć by źle się go czytało, ale wymaga od nas większego skupienia oraz spokojniejszego tempa lektury. Jest także bardzo emocjonalny, nawet jeśli w przypadku kryminału brzmi to dość dziwnie. Najmocniejszym jego punktem są, jak ja to nazywam – „wewnętrzne przemyślenia ofiary”. Wplecione w fabułę wypowiedzi, w tej części Jerry’ego, którego świadomość towarzyszy poczynaniom poszczególnych bohaterów. Są one zawsze pełne bólu, samotności i zagubienia. Stanowią coś w rodzaju rachunku sumienia, a zarazem przybliżają czytelnikowi postać, która w normalnych okolicznościach, nic już o sobie opowiedzieć by nie mogła.

I chociaż obecnie Malin bardziej pretenduje do tytułu antybohatera, to odbiorca nie jest w stanie jej potępić. Co rusz irytujemy się kolejnymi działaniami tej kobiety, ale liczymy też, że w końcu uda się jej wyjść na prostą i nie popełniać błędów rodziców. Czy do tego dojdzie? Musicie sprawdzić sami. Ja jestem wielką fanką tej niezależnej babki, która sporo namieszała w świadku przeznaczonym dotychczas wyłącznie dla mężczyzn. 

Zacieram też ręce na kolejny tom, bo teraz „zło obudzi się wiosną”, a chodzą i słuchy, że będzie piąta pora  roku..

 Książę otrzymałam od serwisu Kostnica, za co bardzo dziękuję.

Mons Kallentoft „Jesienna sonata“
Ilość stron: 464
Wyd. Rebis
Poznań 2011
Ocena: 5/6

18 komentarzy:

  1. Chyba gdzieś ją widziałam, ale nie zainteresowała mnie jakoś szczególnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam, bo lubię kryminały rodem ze Skandynawii ;) A tak się składa, że koleżanka ma tą książkę, więc na pewno kiedyś od niej pożyczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie przeczytam, nie dla mnie ;)

    Pozdrawiam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Już kiedyś czytałam o tej książce lecz jakoś nie przekonałam się do niej. Teraz tez jakoś nie mam ochoty na ta książkę, nie wiem dlaczego. Na razie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że mamy podobne odczucia po lekturze:)).
    Już nie mogę doczekać się kolejnej części. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy rzeczywiście będzie ta piąta pora roku :) bo cykl zapowiada się intrygująco

    OdpowiedzUsuń
  7. >> Immora: w takim razie już życzę przyjemnej lektury :)

    >> Bibliofilka: według tego co mówił w jednym z wywiadów, to ma być, ale z pisarzami różnie bywa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nic skandynawskiego nie czytałam, wstyd się przyznać:( Z chęcią sięgnę po tę książkę, jeśli nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie wyjątkowo nie trzeba zachęcać, już czuję się zachęcona ;)
    Ty już po trzeciej a ja jeszcze przed pierwszą. Zimę przespałam teraz czekam na następną :)
    Okładki są bajeczne! Ciekawe jak będzie wyglądać następna.
    Piątak poru roku? O kurczę, fajnie! Ciekawe jak ją nazwą :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze żadnego kryminału tego pisarza, lecz ciekawość mnie zżera czy pasowałby mi jego styl pisarski.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście książka jest na mojej liście. Pierwsza część ciągle czeka na przeczytanie, ale mam nadzieję, że wszystko nadrobię niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka czeka na mnie i macha łapkami ale niestety na razie nie mam czasu żeby się za nią zabrać. A jak podobały Ci się dwie poprzednie książki? Bo niestety będę zaczynać od 3 i nie wiem czy najpierw przeczytać 2 poprzednie czy nie.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym ją przeczytała. Gratulacje bardzo dobrej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z radością informuję, że zostałaś nominowana przez ze mnie do nagrody One Lovely Blog Award. Szczegóły na moim blogu.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie sprawdzę, czy polubię Malin - nawet mimo wspomnianych przez Ciebie wad ;) Ale bohaterów u Krajewskiego też lubię, choć do ideałów nie należą... Taki Popielski na przykład, wcale nie jest uroczym typem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam Twoją recenzję na Kostnicy. Bardzo przypadła mi do gustu. Będę musiała jakoś dostać tę książkę - zwłaszcza, że to skandynawskie cudo :D *serduszko*
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. ja jak na razie nie mam wyrobionego zdania na temat tej książki....:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie ją przeczytałam i mam mieszane uczucia. Nie znam poprzednich tomów ale ten zmęczył mnie emocjonalnie.
    Teraz potrzebuję "regeneracji"! a potem ... znowu wczytam się losy bohaterów Kallentofa.
    Maria

    OdpowiedzUsuń