Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2/6. Pokaż wszystkie posty
Nocne zwierzęta - Patrycja Pustkowiak

13:49

Nocne zwierzęta - Patrycja Pustkowiak


"Utrata towarzyszyła jej w życiu na każdym kroku i miała różne oblicza. Od utraty pracy aż po utratę wiary w siebie. Utrata była czymś, z czego mogła się doktoryzować, i może kiedyś to zrobi, na Uniwersytecie Trzeciego Wieku".

Tamara Mortus - alkoholiczka, morderczyni. poznajemy ją na dwa dni przed duszeniem innej kobiety, starając się dociec jaki był powód tej tragedii.

powieść nieprzyjemna, uwierająca... jest w niej coś takiego, że od razu czuje się niechęć do bohaterki. jej słownictwo oraz zachowanie idealnie obrazuje to, jak alkoholicy skracają dystans, przeplatają swe wzniosłe myśli z "kurwami" i "pedałami". jednocześnie sprawiając, że wcale nie chcemy mieć z nimi do czynienia - nawet w wersji książkowej.

Nocne zwierzęta oceniam bardzo słabo, przyklejając jej łatkę "powieści bez treści". akcja toczy się między barami, od jednych zawiłych wynurzeń do drugich. brak w tym autentyczności, zarówno w zachowaniu, jak i samych przemyśleniach Tamary. 

zupełnie nie przekonała mnie ta książka. 

sucha, sztywna, bez głębi.  

 

Patrycja Pustkowiak "Nocne zwierzęta"  
Ilość stron: 244
Wyd. W.A.B.
Ocena: 2,5/6

Kraina Chichów - Jonathan Carroll

16:47

Kraina Chichów - Jonathan Carroll

O jakie, to było słabe. Na dodatek nie zaznaczyłam żadnego cytatu. ŻADNEGO.   

Nie rozumiem fenomenu tej książki. niby najsłynniejsza Carrolla, a dla mnie jedno wielkie rozczarowanie. Nudna i męcząca. Połowa treści nie wnosi nic do akcji, a samo miasteczko powiela motyw z innych historii.   

Dobrze, że nie przeczytałam jej jako pierwszej, bo w życiu bym więcej książek Carrolla nie wzięła do ręki.   

A jeśli mowa tu o horrorze, to głównie w wykonaniu.  



Jonathan Carroll "Kraina Chichów"
Ilość stron: 272
Wyd. Rebis
Ocena: 2,5/6
Pustki - Andrew Michael Hurley

11:20

Pustki - Andrew Michael Hurley

 


Rozczarowująca książka.   

Z początku zachwycił mnie jej klimat oraz miejsce wydarzeń. jakieś dziwne, właściwie zarośnięte mokradła ze świętym źródełkiem. Przyjeżdża tu co roku rodzina, która silnie wierzy, że moc tej wody uzdrowi ich dziecko. Właściwie mówiąc, obsesyjnie wierzy w to matka, która resztę rodziny spętała kajdanami ze swej wiary. 

Bogobojność, udawanie, unikanie odpowiedzialności… Jak zwykle ci najgłośniej się modlący mają najwięcej za uszami…   

Nudy.


Andrew Michael Hurley "Pustki"
Ilość stron: 400
Wyd. W.A.B.
Ocena: 2,5/6
Co, jeśli - Kate Hope Day

08:10

Co, jeśli - Kate Hope Day


Miasteczko u podnóża wygasłego wulkanu. Spokojne miejsce, w którym ludzie żyją, w czym nie wyróżniający się sposób, dopóki części z nich nie nawiedzają osobliwe wizje. Nawiedzają ich widma bliskich osób, a momentami również siebie samych. Ginny widzi przyjaciółkę, Samara zmarłą matkę, a Mark zaczyna budować schron. 

Liczyłam na napiętą atmosferę. Na poczucie grozy, tym czasem dostałam przeciętny obyczaj z paroma zjawami. Żaden z tego thriller, żadna książka warta uwagi. Jeśli znacie serial Les Revenants to właśnie takiego klimatu oczekiwałam. Tajemnicy, niepewności... tymczasem nic z tego.

Zmarnowany potencjał. Czyta się lekko i szybko, ale to stanowczo za mało.


Kate Hope Day "Co, jeśli"
Ilość stron: 340
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 2,5/6
Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi - Kot Nieteraz

12:17

Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi - Kot Nieteraz


Typowy kot to książka o kocich sprawach, przyzwyczajeniach, osobliwościach i generalnie tym, jakich metod używają koty by z nami wytrzymać. Rzecz satyryczna, prześmiewcza, a jednocześnie, w tym wszystkim, mocno prawdziwa. I mówię wam to ja, osoba, która od zawsze miała czworonoga i której prawa były często mniej istotne niż to, czego aktualnie domaga się jej zwierz ;)
 
Przykładowe paradoksy zamieszkiwania z kotem:
- Kot jednocześnie wchodzi i wychodzi - prawda, rekordowo wyszło pół kota, które wróciło po kilku sekundach do domu. 
- Kot chce być tam, gdzie go nie ma, tak długo, jak długo nie może się tam dostać - prawda od zawsze, szczególnie gdy pogoda nie dopisuje!
- Nie da się mieć kota, ale można mieć kota na punkcie kota - prawda, nie da się nad nimi zapanować, szczególnie, że nawet one same nie panują nad sobą albo ich nogi nie słuchają się reszty ciała i bywa, że tylne są szybsze od przednich.
 
I właściwie wszystko z książka byłoby w porządku, gdyby nie koszmarny styl i język, jakim została napisana. Drażniący, męczący i to bezustanne ukazywanie kota, jako stworzenia, które tylko innym robi na złość i jest zadufane w sobie. Serio, gdybym nigdy nie miała do czynienia z kotem, to po tej lekturze na pewno nie chciałabym tego zmienić. 

Na pierwszy rzut oka super pozycja, ale po dokładniejszym wczytaniu się, traci cały swój urok. I tak, wiem, że wszystko zostało specjalnie przerysowane, ale nawet karykatura ma swoje granice. Zawód na całej linii.
 
 
Kot Nieteraz "Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi"
Ilość stron: 304
Wyd. Flow Books
Ocena: 2/6
Premiera: 16 września 2020 r.
Miłość i inne obsesje - Liane Moriarty

10:41

Miłość i inne obsesje - Liane Moriarty

Wiążąc się z Patrickiem, Ellen nigdy by nie przypuszczała, że zamiast pary przyjdzie jej utworzyć trójkąt. Wszystko przez byłą Patricka, która podążą za nim krok w krok, wysyła mu sms, chce wciąż sprawować kontrolę nad jego życiem. "Jednak prześladowczyni, zamiast przerażać Ellen, dziwnie ją intryguje. Ellen jak zafascynowana zbiera o niej informacje, próbuje zrozumieć jej motywy. Jako hipnotyzerka potrafi w końcu przenikać ludzkie umysły, a ta historia nie daje jej spokoju. Nie zna przecież przeszłości Patricka, czy może zatem być go pewna?".

Ta książka jest tak słaba, że nawet nie potrafię streścić jej fabuły w interesujący sposób... Ktoś prześladuje ciebie i twojego partnera, włamuje się do domu, piecze ciastka w twojej kuchni, a ty odkrywając ten fakt robisz sobie herbatę i zajadasz je ze smakiem. Serio? Zero strachu, przejęcia, ani joty obaw, co ta szalona kobieta jeszcze nawyrabia?

To moja pierwsza styczność z literaturą Liane Moriarty, jednak znając serial Big Littel Lies liczyłam na bardziej złożoną, a przede wszystkim realną akcję. Doceniam postać głównej bohaterki, a szczególnie jej zawód (Ellen jest hipnoterapeutką) - liczne nawiązania do terapii, metod oddziaływania na drugiego człowieka i na jego podświadomość, tylko że w tym wszystkim zabrakło elementów thrillera, a już szczególnie wiarygodnego zachowania ze strony terapeutki. Zamiast się bać, ta zdaje się mieć uciechę z nietypowych zdarzeń oraz kolejnego obiektu do obserwowania.

Miłość i inne obsesje odbieram bardziej jako opowieść o odtrąconej miłości, niż historię kobiety, która  styka się ze zjawiskiem stalkingu. To sposoby i motywy działania Saski są osia napędowa książki, szkoda tylko, że w finale nawet jej obsesja zdaje się wypalać. Rozumiem, ze puenta jest taka a nie inna z uwagi na decyzję organu, ale mimo wszystko, liczyłam na jakieś tąpnięcie, coś co zostanie w pamięci.

Taka sobie opowiastka bez napięcia, a przede wszystkim wiarygodności. Jestem rozczarowana. 


Liane Moriarty "Miłość i inne obsesje"
Ilość stron: 528
Wyd. Znak literanova
Ocena: 2,5/6
Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai

14:30

Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai


Miało być wielkie "wow", miały być emocje oraz wypieki na twarzy...

Wierzyliśmy jak nikt to w głównej mierze opowieść o Chicago lat 80-tych, tycząca się przyjaźni i miłości w obliczu szalejącej epidemii AIDS. Yale pracuje w galerii sztuki - jego działania zawodowe zmierzają w kierunku pozyskania pokaźnej kolekcji szkiców o wielkiej, choć jeszcze nie potwierdzonej wartości. Niestety sukcesy na polu zawodowym, nijak mają się do jego życia prywatnego. Wśród znajomych co rusz słuchać, że ktoś nowy został zakażony, że ma kolejne objawy, albo że właśnie zmarł. Ciągłe poczucie straty i zagrożenia sprawia, że Yale zaczyna wątpić w sens wszystkiego, co się dzieje, a przede wszystkim w ludzi, którzy go otaczają.

Nie wiem czy oglądaliście serial POSE (pierwszy sezon jest absolutnie genialny, w drugim już trochę zaszaleli, ale i tak warto!), ale Wierzyliśmy... ma podobny schemat - życie na salonach (tam w klubie, na scenie), kontra wszystko to, co się dzieje w prawdziwym życiu. Sęk w tym, że w powieści nie ma bohatera, który uciągnął by całą akcję. Yale jest totalnie bezbarwny, nudny, bezosobowy, gdzie w serialu Blanca to istny majstersztyk. W ogóle wszystko, co się w książce dzieje odebrałam jako powierzchowne i niedopracowane. Kwestie relacji między bohaterami wrzucone zostały jakby w celu wypełnienia pustej przestrzeni, a nie oparcia na niej fabuły.

Czytałam bardziej ze złości, że mnie nie wciągnęło niż z ciekawości co będzie dalej. O przejęciu się losami bohaterów nawet nie mówiąc. Zawiodłam się i tyle. Mnóstwo szumu wokół tej książki, poleceń z każdej strony i co? Wielkie NIC.

Specjalnie w treści nie odnosiłam się do serii Jonasa Gardella - tu absolutnie nie ma czego, ze sobą porównywać. 


Rebecca Makkai "WIerzyliśmy jak nikt"
Ilość stron: 622
Wyd. Poznańskie
Ocena: 2/6
Podróż Cilki - Heather Morris

09:20

Podróż Cilki - Heather Morris

Kontynuacja międzynarodowego bestsellera Tatuażysta z Auschwitz, którzy zebrał tyle samo pochował, co i w pełni zasłużonych nagan.

Szesnastoletnia Cilka trafia do Auschwitz. Spędza tam trzy lata, do momentu aż obóz wyzwala Arma Czerwona. Niestety dla dziewczyny nadal nie jest to koniec cierpienia. Oskarżona przez komunistyczne władze o kolaborację, zostaje skazana na piętnaście lat łagru w Workucie na dalekiej Syberii. Tak rozpoczyna się dla niej kolejne cierpienie związane z pracą w szpitalu, warunkami, a przede wszystkim odczuwanym poczuciem winy.

Niestety Heather Morris po zarzutach w stronę Tatuażysty nie wciągnęła żadnych wniosków. Jej książka mimo opisywania tak dramatycznych darzeń, jak gwałty czy przemoc, jeszcze w kontekście łagrów na Syberii, jest zaskakująco lekka i sielankowa. Wszystko bohaterce idzie jak z płatka, nie dokucza jej przejmujący głód, ma czas by zajmować się sobą. Totalnie nie pasuje mi to do wiedzy na temat tego, co faktycznie działo się tamtym czasie. Do panującego zimna, przemocy, izolacji.

W sieci znalazłam również informację, że "pasierb prawdziwej Cecilii Klein zamierza pozwać autorkę za przedstawienie nieprawdziwych i hańbiących pamięć Cilki informacji". Myślę, że to najlepiej świadczy o jakości tej książki.

Fikcja fikcją, jednak wszystko ma swoje granice.


Heather Morris "Podróż Cilki"
Ilość stron: 400
Wyd. Marginesy
Ocena: 2,5/6
Skogluft. Mieszkaj zdrowo - Jørn Viumdal

08:33

Skogluft. Mieszkaj zdrowo - Jørn Viumdal

"Życie staje się lepsze w sąsiedztwie roślin".

O tym, że rośliny we wnętrzach są ważne, nie trzeba chyba nikomu przypominać. W towarzystwie zieleni czujemy się lepiej, jesteśmy bardziej wyciszeni. Co jednak ważne, prócz ich nie wątpliwych aspektów wizualnych, odpowiednio dobrane kwiaty mogą nam zafundować bardzo wiele dobrego.

Skogluft to po norwesku leśne powietrze. Metoda opracowana, a właściwe opisana przez Jørna Viumdal, to technika łączenia odpowiednich kwiatów i światła w naszych pomieszczeniach. Skogluft pokazuje, jak w prosty sposób wprowadzić naturę do swojego życia na co dzień, tak aby uzyskać z tego maksimum korzyści.

Autor w wielu miejscach odwołuje się do wyników badań naukowych oraz przeprowadzanych na świecie testów. Całość jest pięknie wydana, ilustrowana na praktycznie na każdej stronie, tylko z treścią sprawa wypada gorzej...

Jørn Viumdal przez trzy-czwarte książki przekonuje nas, że kontakt z naturą jest czymś absolutnie niezbędnym. Podaje objawy somatyczne oraz fizyczne, świadczących o niedoborze światła i roślin. Ogólnie, co rusz stara się udowodnić słuszność swojej tezy, tylko, że to jest rzecz tak oczywista, że szkoda na to jego energii, a mojego, w tym przypadku czasu.

Od Skogluft oczekiwałam mniej oklepanych porad, jakiś metod wykorzystywania kwiatów we wnętrzach. Ich komponowania, pielęgnacji. Tym czasem całe merytoryczne sedno streścić można w jednym zdaniu: stwórz w domu ściankę z określonego (jednego!) gatunku roślin, a następnie doświetl pomieszczenie żarówką emitujące białe światło o temperaturze 5000K.

I TYLE - właśnie zaoszczędziliście 44,90zł.

Książki o podobnej tematyce:

Jørn Viumdal "Skogluft. Mieszkaj zdrowo"
Ilość stron: 288
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6


Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego - Caleb Wilde

09:29

Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego - Caleb Wilde

Okładka jest piękna. Stonowana, klimatyczna... Nie gorzej wypada też opis, tylko że mało ma on wspólnego z tym, co znajduje się w środku.

Czekałam na tę książkę, wyobrażałam sobie narrację w stylu Mary Roach. Że poznam zakład pogrzebowy od strony jego właściciela. Proces balsamacji ciała, przygotowania obrządku, rzeczy interesujące lecz owiane delikatnie tabu.

Co ostatecznie dostałam? Spowiedz gościa, który usiłuje wyrwać się z depresji. Tajników pracy przedsiębiorcy pogrzebowego jest tu jak na lekarstwo. Czytasz jego opowieść o dorastaniu, fragment, gdzie mały Caleb podejrzał dziadka w masce, rękawicach i ochronnym kombinezonie i szukasz z nadzieją zdań, które zdradzą coś więcej. Drzwi się jednak zamykają, a Wilde przechodzi do kolejnych wspominek z młodości. 

Wyznania to nie opowieść o zakładzie, ale proces terapii człowieka pogrążonego w depresji i podejmującego próby samobójcze. Książka o śmierci w różnych nurtach filozofii i jej postreganiu współcześnie. Przypadek, że napisał ją człowiek z tej a nie innej branży, bo do swojego fachu odnosi się nie wiele, jeśli chodzi o konkretne procedury.

Zawiodłam się ogromnie, bo nie tak reklamuje się książkę w mediach. Pierwsze rozczarowanie roku. Nuda.


Caleb Wilde "Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego"
Ilość stron: 290
Wyd. Znak
Ocena: 2/6 (za złudne nadzieje)
Niezbędnik podróżnika - Beata Pawlikowska

10:12

Niezbędnik podróżnika - Beata Pawlikowska


Kilka lat temu nabyłam Poradnik Globtrotera - pięknie wydany, ilustrowany przewodnik o tym, jak podróżować i właściwie spakować swój plecak na wyprawę. Dziś przychodzę z namiastką tego tytułu, choć może raczej uzupełnieniem (o ile taki był zamysł), jednak zupełnie nie tego się po nim spodziewałam (a przede wszystkim - nie za takie pieniądze).

Niezbędnik podróżnika to poradniko-notes na wymarzoną wyprawę. Jest w nim mnóstwo miejsca na notatki, a właściwie samo miejsce na notatki, przerywane tu i ówdzie aforyzmami oraz listami przedmiotów, które warto ze sobą zabrać. 

Pojęcia nie mam, co od nastu lat przyświeca Beacie Pawlikowskiej. Jej książki już dawno straciły rację bytu, bo o ile seria Blondynki w podróży jest czymś cudownym, o tyle poradniki psychologiczne, zwierzęce, językowe, żywieniowe, wszelkiej maści kalendarze... to już w moich oczach drobne nieporozumienie.     

Notes za 39,90zł.... bądźmy poważni.... 

Beata Pawlikowska "Niezbędnik podróżnika"
Ilość stron: 368 (w tym 70 na których jest jakaś treść) 
Wyd. Edipresse 
Ocena: 2/6

Dziennik Bridget Jones. Dziecko - Helen Fielding

12:33

Dziennik Bridget Jones. Dziecko - Helen Fielding


Huragan zwany Bridget Jones powraca. Tym razem nie w pojedynkę, a z upragnionym brzuchem. Z mnóstwem szalonych przygód, przyjaciółmi stojącymi u boku, ale i klasycznym pytaniem: który z chłopaków jest ojcem? Daniel i Mark ponownie stają w szranki, a Jones jak to Jones, traci nad sobą kontrolę.  

Jak lubię Helen Fielding, tak historii z dzieckiem Bridget jakoś nie ogarniam. Czytając serię w wydawniczej kolejności wiemy, że jest ona szczęśliwą matką dwójki pociech, co więcej znamy ich ojca, stąd cała zagadka "kto z kim, jak i dlaczego" mija się z celem. Nie odbieram Bridget sympatii, ale autorka strasznie poskąpiła jej rozwagi. Jeszcze gorzej, bo sprawiła, że przez trzy miesiące nie ma ona pojęcia o ciąży i zamiast zrobić sobie test, szuka informacji o menopauzie (!). 

I nie ważne, że nadal czyta się to lekko, a wiele sytuacji bawi. Smak goryczki zostaje na ustach, a bohaterów zwyczajnie robi się żal. 

Moim zdaniem książka wydana na siłę i nie warta uwagi. 

Helen Fielding "Dziennik Bridget Jones. Dziecko"
Ilość stron: 306
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 2,5/6
VIP Room - Jens Lapidus

08:36

VIP Room - Jens Lapidus

Zachęcona opiniami na temat książek Jensa Lapidusa, postanowiłam zapoznać się z jego najnowszą serią. Tak się składa, że zwlekałam z Vip Room’em, aż na półce pojawi się drugi tom - Sztokholm Delete, jednak w obecnej sytuacji jeszcze długo on sobie poczeka... 

Młody biznesmen Philip Schale zostaje uprowadzony. W związku z jego statusem, rodzina nie chce pomocy od miejscowej policji, więc angażuje w poszukiwania kancelarię adwokacką. Sprawa przydzielona zostaje Emelie, która ma problem, jak w tym wszystkim się odnaleźć, na dodatek szef naciska aby jej partnerem został Teddy, chłopak który po 8 latach wyszedł właśnie z więzienia. Fakty z którymi przyjdzie się zmierzyć, zaprowadzą ich w najciemniejsze zakamarki świata przepychu i pieniędzy, a pozycja uprowadzonego w ich oczach mocno się zmieni.

Niby wszystko jest ok. Akcja toczy się żwawo, jest jakiś pomysł, ale nie mogłam się zupełnie wczuć w atmosferę tej powieści. Teddy i Emelie grający rolę śledczych, wiedzę czerpią tylko z własnych doświadczeń, a sami jako osobowości są mało ciekawi. Uprowadzony nie wzbudza ani grama współczucia, ba, nawet nie ma się ochoty żeby ktokolwiek go uratował. Narkotyki, pieniądze, seks z nieletnimi – to główne problemy naszego porwanego. Powiedzieć można, że mu się należało, ale czy to dobry temat aby utrzymać czytelnika w napięciu? Według mnie nie bardzo.

Nie wiem, czy i kiedy przeczytam drugi tom, na chwilę obecną po prostu Jens Lapidus mnie zniesmaczył i obrzydził. 

Jens Lapidus – Vip Room
Ilość stron: 496
Wyd. Marginesy
Ocena: 2,5/6

101 Reykjavik - Hallgrímur Helgason

08:19

101 Reykjavik - Hallgrímur Helgason

101 Reykjavik to opowieść o pijawce/pasożycie/darmozjadzie. Hlynur ma trzydzieści trzy lata, rozwiedzionych rodziców i matkę, która go utrzymuje. Dni przesypia, noce spędza w barach, nawet dziewczyny nie potrafi sobie znaleźć. Jego świat kręci się wyłącznie wokół seksu. Facet nie ma planu, nie ma celu, nie ma marzeń.

Wydawało mi się, że książka o nim nie ma też sensu. Że to dziwny zbitek scen raz z domu raz z knajpy, który z niewiadomych przyczyn został ekranizowany i jakimś cudem dostał nagrodę. Cóż mogę powiedzieć - niestety miałam rację. To znaczy można się w niej dopatrzyć zalet (obrazu rodziny, która staje przed obliczem reorganizacji, odkrycia przez jednego z jej członków nowej orientacji seksualnej) tylko, że są one skrzętnie ukryte pod natłokiem nieistotnych informacji.

Helgason zrobił na mnie ogromne wrażenie, podczas krakowskiego spotkania, ale jego książka to rozczarowujący bełkot onanisty. 


Hallgrímur Helgason "101 Reykjavik"
Ilość stron: 336
Wyd. Świat Literacki
Ocena:2,5/6
Jak być glam -  Fleur de Force

07:30

Jak być glam - Fleur de Force

Dużo obrazków, drogich firm i epatowania logiem. Trochę o makijażu, sporcie, fryzurach, podróżach, zdrowiu oraz urodzie. 

Brzmienie tytułu zapaliło mi czerwoną lampkę w głowie, ale uznałam, że dam wydaniu szansę, a nuż będzie ładne i przyjemne dla oka.

Z szacunku do wydawnictwa stwierdzę tylko, że to książka dla trzynastolatki. Dziękuję. 


Fleur de Force "Jak być glam"
Ilość stron: 224
Wyd. Literackie
Ocena: 2/6
Premiera: 18 luty 2016r.
W cieniu - A.S.A. Harrison

08:41

W cieniu - A.S.A. Harrison

Jak to jest, gdy się prowadzi podwójne życie, romansując i uwodząc córkę najlepszego przyjaciela? Co zrobi Jodi, gdy się o tym dowie i jak niechciana ciąża, zaważy na dalszym życiu jej oraz Todda?

Mimo że związek z Toddem nigdy nie należał do łatwych, udało im się stworzyć przyjemne i spokojne życie. W momencie, kiedy miraż się rozpada, źródłem bólu nie jest jednak fizyczna nieobecności męża, ale utrata rutyny i stabilności, który dawał jej wypracowany przez lata porządek. Nie ważne, że ją okłamywał, a ona wierzyła w opowiadane jej codziennie bajeczki. Przejrzenie na oczy zawsze związane jest z szokiem, również dla kogoś, kto z zawodu sam jest psychoterapeutą.

A.S.A. Harrison w ciekawy w sposób ukazała problem porzucenia oraz mechanizmy obrony, przez uświadomienie sobie tego stanu rzeczy. Trudno jednak W cieniu dopatrywać się choćby znamion thrillera, czy przyrównywać go do Zanim zasnę, który swym geniuszem wmurował mnie w ziemię. Tu historia rozwija się niespiesznie, absorbując osobowością postaci, nie zaś dynamiką zdarzeń czy pytaniami, które rodzą się w głowie. 

Autorka nie powaliła mnie pod względem atmosfery, a nawet zawiodła, bo S.J. Watson jest z niej niestety żaden. Jedyne, co jest w stanie obronić dla mnie W cieniu, to psychologiczne aspekty poruszanego problemu i odnoszenie się w fabule do rożnych nurtów psychologii.

Ciekawa, ale pokrzywdzona hasłami z okładki, opowieść o męskim kryzysie wieku średniego i kobiecie, której bierność pobiła wszystkie rekordy świata.


A.S.A. Harrison "W cieniu"
Ilość stron: 352
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6
Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej: Robert i Róża - Małgorzata Klunder

16:25

Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej: Robert i Róża - Małgorzata Klunder

Pewnego dnia, Robert Niziołek będąc jeszcze dzieckiem, dowiedział się od matki, że Tolkienowskie hobbity są nikim innym, jak niziołkami właśnie. To przypadkowe zdarzenie stało się początkiem jego wielkiej przygody z Shire, a zamiłowanie do pisarza, wyznaczyło mu drogę przez dorosłe życie. 

Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej to wesoła opowieść o tym, jak książka naznacza losy dwojga, zakochany w sobie ludzi. Znalazłam w niej fragmenty z których mocno się uśmiałam (różne wezwania do szkoły i uwagi w dzienniku), ale niestety także i takie, gdzie słabo pojmowałam, co autorka miała na myśli. 

Mam wrażenie, że do pełnej frajdy z lektury, zabrakło mi jakiś dziesięciu lat życia. Klundera naszpikowała swą opowieść aluzjami do literatury, i gdybym dorastała w czasach szczytowej formy Chmielewskiej albo więcej uwagi poświęciła Jeżycjadzie, sprawa z Niziołkami wyglądałaby zapewne inaczej. Skoro jednak czas spędzałam głównie z H. Potterem, to nić porozumienia złączyła mnie dopiero z dziećmi bohaterów, a to stanowczo za mało by dobrze ją ocenić. 

Tak oto, choć entuzjazm wobec Niziołków był na początku spory, nie podołałam narracji Małgorzaty Klundery. Za mało wiem o Tolkienie, a ekranizację Władcy widziałam zaledwie dwa razy. Jeżeli jednak są na sali pasjonaci wszelkiej maści fantastyki, to myślę, że z Niziołkami szybko się dogadacie. Mnie zabrakło cierpliwości i zainteresowania, by dobrze się z nimi bawić. 

Oryginalna i niezwykle wygadana rodzina, jednak ich bzik na punkcie Tolkiena mocno mnie przeraził.


Małgorzata Klunder "Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej: Robert i Róża" 
Ilość stron: 352
Wyd. Replika
Ocena: 2,5/6
Premiera: 18 marca 2015
W powietrzu - Inga Iwasiów

10:16

W powietrzu - Inga Iwasiów

W powietrzu to opowieść o kobiecie, która odkrywa miłość do samej siebie. Poznajemy ją w czternastym roku życia i tak stopniowo, coraz głębiej, wnikamy w jej sensualny świat, w związki z przypadku i bez zobowiązań. W autoerotyzm, trójkąty, relacje homoseksualne, romans z nauczycielem…

Książce nie pomogło, że dzieje się w czasach PRL-u, ani że w ciekawy sposób opisuje psychikę bohaterki. Inga Iwasiów i moje gusta literackie nie mają szans się pogodzić. Kompletnie nie ta wrażliwość, tematyka, a już tym bardziej, sposób patrzenia na świat. Szkoda na takie spotkania czasu oraz wpisywanych na stronę słów. 

Nie podołałam więc nie będę autorce "wtykać". Żyjemy w zbyt różniących się od siebie światach. Tyle.

  

Inga Iwasiów "W powietrzu"
Ilość stron: 272
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 2,5/6
Powrót - Izabela Sowa

12:19

Powrót - Izabela Sowa

Tak bardzo chciałam napisać coś dobrego o tej książce. Myślałam, że pochwalę Izabelę za pomysł z pin up girl oraz studiem tatuażu. Zapaliłam się do odpowiedniczki Kat Von D na Polskiej ziemi i co? Zawiodłam się tak, że bardziej już nie mogę…  

Dorota to była studentka ASP, która w poszukiwaniu lepszych perspektyw, wyjeżdża do pracy za granicę. Ima się tam różnych zajęć, jednak po sześciu latach znowu wraca do Polski. Pracując w miejscowym studiu tatuażu, analizuje gdzie popełniła błąd i jak dalej ułoży się jej życie.

Są chwile, w których lepiej nie działać pod wpływem impulsu i chyba na tym polega mój błąd z Powrotem Izabeli Sowy. Nastawiłam się na komediową historyjkę, która zrównoważy oklepany do bólu motyw emigracyjny. I wiem, że jestem sama sobie winna, ale to wszystko za sprawą charyzmatycznej (w teorii) bohaterki, która w rzeczywistości okazała się być przeciętna i denerwująca.

Nie wiem, co autorka miała na myśli tworząc tę historię. Czy chciała opowiedzieć o losach Doroty, którą cały czas nazywa Dorotką, choć ma dziewczyna już blisko 30 lat? Czy może usiłowała nakreślić obraz społeczeństwa, a w zasadzie klienteli zakładów tatuażu, którą stanowią tu ludzie w większości mało ogarnięci. Nie wiem, wolę nie spekulować... Plus za kilka rozważań o życiu np. w cieniu modelingu (przykład Nadii i Igo), jednak to wszystko to stanowczo za mało.

Powieść po zamknięciu której, nic już nie pamiętam, a szkoda, bo sam koncept dawał sporo możliwości.


Izabela Sowa „Powrót”
Ilość stron: 272
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6
Trylogia nowojorska - Paul Auster

20:39

Trylogia nowojorska - Paul Auster


Z Austerem zaplanowałam sobie leniwie sobotnie przedpołudnie. Oczarowana >Sunset Parkiem< liczyłam na drugą, wyjątkową podróż do Nowego Jorku. Niestety tym razem nie było ani magicznie, ani przyjemnie. Właściwie to nawet nie wiem o czym to w ogóle było.

Trylogia nowojorska to z pozoru trzy kryminalne historie, opisujące losy ludzi, którzy kogoś śledzą. Raz jest to pisarz wplątany w sprawę zemsty między ojcem a synem. Kiedy indziej prywatny detektyw, któremu trafiła się wyjątkowo nudna robota, a ostatecznie biograf wcielający się w rolę zaginionego przyjaciela. Trzy zgoła odmienne przypadki, połączone ze sobą zagadką prawdziwej tożsamości ich bohaterów.

Z opisu zapowiadało się na rzecz świeżą i niekonwencjonalną. Tym czasem Nowy Jork okazał się być rozmyty, przeładowany szczegółami i zwyczajnie monotonny dla odbiorcy. Stale podążamy za którymś z bohaterów, czytając w kółko gdzie jest i co mu się zdaje. Nie wiem jakie były intencje autora. Może specjalnie chciał nas w tym wszystkim zamotać, otumanić. Ja tego jednak nie poczułam.

Zmęczyły mnie te historie i cieszę się, że po Trylogię sięgnęłam dopiero teraz, wiedząc że Auster mimo wszystko potrafi pisać. W przeciwnym razie skreśliłabym go jako autora. Nie będę tej książki mile wspominać. Obecnie największe rozczarowane roku.


Paul Auster „Trylogia nowojorska”
Ilość stron: 360
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6
Copyright © Varia czyta , Blogger