Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6. Pokaż wszystkie posty
Nasze ostatnie spojrzenie - Rachel Abbott

13:53

Nasze ostatnie spojrzenie - Rachel Abbott

Celia, Juliette i Nadia. Na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego, łączy je jednak jeden człowiek. Ellis Cobain. Znany filantrop i medialna osobowość, prywatnie potwór w ludzkiej skórze. 

Kiedy kobiety spotykają się przypadkowo, zawierają niebezpieczny pakt – planują go szantażować, by zniknął z ich życia. Kolejnego ranka Ellis zostaje znaleziony martwy. Każda z nich może być winna, albo żadna. Śledztwo, które się rozpoczyna, zatapia się w gąszczu alibi, kłamstw i niedopowiedzeń, a napięcie między bohaterkami rośnie z każdą stroną. 

Nasze ostatnie spojrzenie to dobrze skonstruowany thriller psychologiczny. Rachel Abbott z powodzeniem utrzymuje napięcie, zaskakuje i w coraz to nowym świetle przedstawia relacje między bohaterkami. Historie Celii, Juliette i Nadii splatają się w mroczny sposób, a dramatyczny finał pozostaje w pamięci. 

Jeśli lubisz książki, które wymagają uważnego czytania i które długo pozostają w głowie, warto po Nasze ostatnie spojrzenie sięgnąć. Jest to jednocześnie kolejny tom serii ze Stephanie King, sierżant, która z twarzy potrafi odczytać ludzie myśli i emocje. 


Rachel Abbott "Nasze ostatnie spojrzenie"
Ilość stron: 464
Wyd. Filia
Ocena: 4/6
Śmierć pod Białym Jeleniem - Chris Chibnall

13:38

Śmierć pod Białym Jeleniem - Chris Chibnall

Wioska Fleetcombe w hrabstwie Dorset. Przy drodze odkryte zostaje ciało mężczyzny, makabrycznie upozowane z porożem na głowie i przywiązane do krzesła. Dość szybko wychodzi na jaw, że zamordowanym jest Jim Tiernan, właściciel miejscowego pubu, który wielu ludziom zalazł za skórę. 

"Śmierć pod Białym Jeleniem" to kryminał, który buduje napięcie, jednak nie do końca autor wykorzystał drzemiący w nim potencjał. Liczyłam, że motyw poroża skierowany zostanie na inne tory. Że będzie w tym więcej angielskich (i ogólnie celtyckich) wierzeń. Po cichu miałam nadzieję na historię w stylu "Niewidzialnego strażnika" Dolores Redondo, gdzie mitologia płynnie przeplata się z zagadką. Tu tego nie znalazłam, ale sam czas spędzony z książką uważam za udany.

Chris Chibnall potrafi budować historię. Szkoda, jedynie, że samo zakończenie, na tle całości wypada najsłabiej. Mimo mnogości wątków Chibnall, jako odpowiedź wybrał dla mnie opcję najmniej ciekawą. Za dużo w tym było przypadku i szczęścia. 


Chris Chibnall "Śmierć pod Białym Jeleniem"
Ilość stron: 408
Wyd. Filia
Ocena: 4/6
Plaga - Juliana Javierre

10:09

Plaga - Juliana Javierre


"Gdziekolwiek spojrzeć, czaił się strach; tyle, że nawet strachowi nie można spojrzeć w twarz więcej niż dwa razy".

Książka Juliany Javierre to proza, łącząca w sobie elementy realizmu magicznego z obrazem społeczeństwa walczącego z przeciwnościami. Akcja powieści rozgrywa się w Sopindze, niewielkim, nadrzecznym miasteczku, które zdaje się być całkowicie zapomniane przez władze i resztę świata. Główną bohaterką jest piętnastoletnia Emilia, która mieszka z matką i babcią w skromnym domu. 

Powieść otwiera się z momentem, gdy Sopindę nawiedza plaga much. Mieszkańcy cierpią na biegunki i wymioty, a powietrze staje się nieznośne. Emilia, ze względu na swój wiek i wrażliwość, bardzo intensywnie przeżywa tę sytuację. Do tego stopnia, że zaczyna się obawiać, iż przypadkowo połknięta mucha złożyła w jej organizmie jaja i teraz rośnie w niej jakieś stworzenie. To osobiste odczucie splata się z ogólną psychozą panującą w miasteczku.

Plaga to opowieść o dorastaniu w świecie, gdzie katastrofy następują jedna po drugiej, a granica między rzeczywistością a snem, staje się płynna. Książka dotyka tematów ekologicznych, społecznych wykluczeń i siły adaptacji w obliczu beznadziei. 

Powieść brutalnie ukazuje upadek społeczny i ekologiczny miasteczka, w którym brakuje perspektyw, a interwencje mające rozwiązać problemy jedynie je pogłębiają. Jest to gorzka historia o przetrwaniu w świecie, gdzie kolejne katastrofy — zarówno dosłowne (muchy, ropuchy), jak i metaforyczne (społeczne, egzystencjalne) — stają się codziennością, a Emilia próbuje odnaleźć sens w tej niesprawiedliwej i brutalnej rzeczywistości. 

Duża ilość niedopowiedzeń i surrealistycznego absurdu, sprawia, że jest to proza wymagająca, ale też niezwykle poetycka i mroczna. Rzecz dla koneserów.  

 

Juliana Javierre "Plaga"
Ilość stron: 99
Wyd. ArtRage
Ocena: 4/6 

Ulice ciem - Katarzyna Puzyńska

15:08

Ulice ciem - Katarzyna Puzyńska




Ulice ciem Katarzyny Puzyńskiej to powieść, która umiejętnie łączy elementy kryminału, psychologii oraz magicznego realizmu. Autorka przenosi nas do mrocznej atmosfery międzywojennej Warszawy, jednocześnie splatając ją ze współczesnością.

Jednym z ciekawszych aspektów książki jest sposób, w jaki Puzyńska porusza temat dziedziczenia traumy. Przez pokolenia przekazywane są tajemnice i lęki, które rzucają długie cienie na życie bohaterów. Autorka pokazuje, jak przeszłość może kształtować teraźniejszość, a nierozwiązane sprawy z przeszłości wciąż mają moc, by wpływać na nasze życie.

Psychologiczne portrety bohaterów są wiarygodne i złożone. Zofia, główna bohaterka, jest postacią zagubioną, szukającą swojego miejsca w świecie. Jej samotność i pragnienie bliskości czynią ją postacią, z którą łatwo się utożsamić. Puzyńska z dużą wrażliwością opisuje procesy wewnętrzne bohaterów, ich lęki, nadzieje i pragnienia.

Elementy magicznego realizmu dodają powieści tajemniczości i głębi. Księgarnia, w której Zofia znajduje schronienie, staje się miejscem, gdzie przeszłość i teraźniejszość się przenikają. Magia książek i opowieści pozwala bohaterce zmierzyć się z własnymi demonami i odkryć ukryte prawdy.

Ulice ciem to nie tylko pełen tajemnic kryminał, ale także refleksja nad naturą pamięci, siłą przeszłości i możliwością odkupienia. Puzyńska stworzyła powieść, która porusza, intryguje i pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami.


Katarzyna Puzyńska "Ulice ciem"
Ilość stron: 520
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6



Benio. Czy ja umyłem zęby? - Katarzyna Kucewicz

20:00

Benio. Czy ja umyłem zęby? - Katarzyna Kucewicz

Każdy rodzic wie, że z myciem zębów u dzieci bywa ciężko. A to zapomni ono o tym całkowicie, kiedy indziej wejdzie do łazienki, nawet weźmie szczoteczkę do ręki, ale coś innego odciągnie jego uwagę. Bywa, że nad umywalką czekają różnie przygody. Zabawa wodą, albo jakiś czworonożny przyjaciel spoglądnie zza okna. To właśnie jeden z wieczorów Benia. Chłopiec leżał już pod kołdrą, aż w głowie zrodziło mu się pytanie "czy ja umyłem zęby?". 

Katarzyna Kucewicz opowiada w swej historii o chłopców z nadpobudliwością ruchową, który trudno ma skupić uwagę na jednej czynności. Niby myje zęby, ale spotyka dinozaura, szuka czegoś koło wanny, bawi się z kotem. To nie jego wina, że myśli biegną mu tak szybko. Wystarczy jednak drobno pomoc mamy, a zęby lśnią już czystością.

Prosta, realna opowieść o Beniu, który będzie bliskim przyjacielem, nie tylko jego rówieśników z ADHD.


Katarzyna Kucewicz "Benio. Czy ja umyłem zęby?"
Ilość stron: 28
Wyd. Frajda
Ocena: 4/6

Ludzie, którzy sieją w śniegu - Tina Harnesk

12:49

Ludzie, którzy sieją w śniegu - Tina Harnesk

Osobliwa. Dziwna. Książka taka, jak jej główna bohaterka Mariddja - niezależna i specyficzna. Opowieść o społeczności Saamów. O ich przesiedlaniu, kulturze. To też rzecz o starości, samotności, potrzebie poznania swoich korzeni. Niespełnionym macierzyństwie, trudach zaaklimatyzowania się w nowym miejscu.

Tina Harnesk podjęła się opowiedzenia o niewygodnym temacie dla mieszkańców północy. Jednak jej książka dzięki szalonej Mariddji nabiera humoru i lekkości. Jej konwersacje z Siri (systemem telefonicznym), próby ściągnięcia na siebie uwagi wojska oraz policji, są mocnym zastrzykiem szaleństwa. Po lekturze wiem już skąd to nawiązanie do prozy Backmana, chociaż ogólnie książka Harnesk to zupełnie innych styl literacki.

Książka emocjonalna, niespieszna. Myślę, że będąca równie ważnym głosem o historii Saamów, co "Kradzież" Ann-Helén Laestadius.


Tina Harnesk "Ludzie, którzy sieją w śniegu"
Ilość stron: 352
Wyd. Marginesy
Ocena: 4,5/6

Wilki z lasu wieczności - Karl Ove Knausgård

16:04

Wilki z lasu wieczności - Karl Ove Knausgård

Nawykły do łamania konwencji Knausgård, tym razem stworzył coś w stylu popularnonaukowej prozy, szczególnie w drugiej części opowieści. Autor za sprawą swoich bohaterów szuka odpowiedzi na pytanie, jak to wszystko się zaczęło i dokąd zmierza. 

Część akcji dzieje się w Norwegii, gdzie patrzymy na świat oczami młodego Syverta, który po opuszczeniu wojska, ma trudności z zaaklimatyzowaniem się w rodzinnym mieście. Robiąc w domu porządki odkrywa listy ojca, pisane do rosyjsku i tak akcja przenosi nas do Moskwy, gdzie mieszka Alewtina, studiująca i opracowująca naukowe teorie. Alewtina jest biolożką, której konikiem jest ewolucja. Drogi obu ludzi się krzyżują, a finalnie dochodzi do ich spotkania.

Książka bardzo w stylu Knausgårda, czyli maksymalnie skupiona na detalach i emocjach poszczególnych bohaterów. Wilki z lasu wieczności to historia o samotności, poszukiwaniu sensu, konsekwencjach i powinnościach, szczególnie w przypadku młodego mężczyzny, który nagle musi stać się głową rodziny. To właściwie opowieść o jego życiu, bo akcja zaczyna się w roku 1986, a kończy się niemal współcześnie. 

Czy odkrył on swoją drogę? Odnalazł to utracił? Jakie znaczenie w jego przypadku, będzie miała gwiazda żarząca się na niebie?

Niespieszna, rozbudowana, nawiązująca mocno do stylu Mojej walki.


Karl Ove Knausgård "Wilki z lasu wieczności"
Ilość stron: 928
Wyd. Literackie
Ocena: 4/6


Mam na imię Folkvi - Maria Hesselager

12:00

Mam na imię Folkvi - Maria Hesselager

Opowieść nasycona mitologią, z pięknym rozdziałem o Nornach tkających ludzkie losy. 

Maria Hesselager z wielkim wyczuciem, kreśli życie w czasach wikingów. Folkvi i jej brat Áslakr muszą radzić sobie po śmierci rodziców. Razem mieszkają, dbają o zwierzęta. Nadchodzi jednak pora by Áslakr ruszył w morze. Wyczekująca powrotu Folkvi, rysuje ich wspólną przyszłość, rodzinę, którą założą. Sprawa komplikuje się, gdy brat wraca z podróży gotów do ożenku z inną dziewczyną...

Książka pełna uczuć i pradawnej obrzędowości. Znajomość mitologii na pewno pomoże w jej doborze, dlatego przed lekturą warto zajrzeć do objaśnień zawartych na jej końcu. Historia nasycona prostotą tamtych czasów oraz szokującym realizmem. Na każdym kroku życie przecina się tu ze śmiercią, a rytm wszystkiemu nadaje natura. Trudy tego czasu, docierają do czytelnia szczególnie w scenie, gdzie Áslakr buduje dom i rozmyśla o tym, jakby to było, gdyby mógł ten czas spędzić z żoną, tę starość, ujrzeć jej zmarszczki na twarzy... Áslakr ma w tym momencie 34 lata, ożenił się w wieku lat 16, a jest już świadom, że jego czas powoli mija.

Oszczędna w słowach, za to bogata w emocje opowieść o miłości, powinności i magicznym świecie. Rzecz dla fanów Wikingów i nordyckiej mitologii.

 
Maria Hesselager "Mam na imię Folkvi"
Ilość stron: 160
Wyd. ArtRage
Ocena: 4,5/6
Magiczna chwila - Kristin Hannah

10:21

Magiczna chwila - Kristin Hannah

Mówią, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale w tym wypadku, gdyby nie okładka, pewnie nie przeczytałabym tej historii. 

Oto opowieść o Julii, cenionej psychiatrze, której kariera rozsypała się z powodu morderstwa, popełnionego przez pacjentkę. Pewnego dnia doktor Cates zyskuje szansę odzyskania wiary we własny talent i umiejętności. Siostra prosi ją by przyjechała do Rain Valley i pomogła jej zdiagnozować "dzikie dziecko". 

Patrząc na książkę przez pryzmat wcześniejszego wydania, spodziewałam się ckliwej opowiastki z romansem w tle. Tym czasem otrzymałam dobrą historię o dziewczynce z wilkiem. Dziecku przetrzymywanym w lesie, które na nowo należy nauczyć komunikowania się i życia w społeczeństwie.

Motywem historii Kristin Hannah  są prawdziwe przypadki dzieci, wychowanych przez zwierzęta. Próby włączenia ich do społecznych relacji, w wielu przypadkach kończyły się fiaskiem. Jak będzie tym razem?

Ciekawie wypada tu relacja terapeuta - pacjent oraz  media - skandal - dochodzenie. Prasa szuka sensacji, doktor Cates, choć stara się poznać tożsamość dziewczynki, to jednak głównie skupia uwagę na własnej osobie. Siły rozłożone są nierównomiernie, mimo to Julia nie odpuszcza.

Dobra, wciągająca, myślę, że przypadnie do gustu tym, którzy cenią sobie warsztat Jodi Picoult. 


Kristin Hannah "Magiczna chwila"
Ilość stron: 480
Wyd. Świat Książki
Ocena: 4,5/6
Kawa i papierosy, czyli poranek po bardzo ciężkiej nocy - Damian Łukowiak

20:52

Kawa i papierosy, czyli poranek po bardzo ciężkiej nocy - Damian Łukowiak

Lekka, szalona historia o grupie przyjaciół, który mieszkają razem w lofcie w Nowym Jorku. Na co dzień zmagają się ze swoją codziennością - pracą lub jej brakiem, nowymi zleceniami, wywiadami, graniem koncertów. Wszystko zmienia jedna rozmowa w takcie której Maggie otrzymuje list z wypowiedzeniem najmu i nakazem opuszczenia w mieszkania wciągu dwóch miesięcy.

Dlaczego miasto nagle uznało, że już ich tam nie chce? Kto i jakie plany ma wobec budynku? Misz masz osobowości w stylu Friends z czworonogiem na pokładzie.  

Kawa i papierosy to typowa letnia opowieść na urlop. Zabawna, pełna suspensu, z mnóstwem nawiązań do wydarzeń z popkultury, filmu i internetu. Świetnie się bawiłam wyłapując newsy o Jamesie Charlesie, jego dramie z Tati, serialu Crown. Ha! Jest nawet nawiązanie do Tove i Muminków!

Im jednak dalej w lekturę, tym dowiadujemy się o bohaterach nowych rzeczy. Wiemy z jakimi tragediami się mierzyli, dlaczego ktoś musi się ukrywać, a ktoś inny nie znajduje akceptacji w rodzinie. Pod płaszczykiem komedyjki tkwią ludzkie dramaty, a książka zaczyna zyskiwać nieco na głębi.

Przyjemna, niezobowiązująca. W sam raz do podróżnej torby.

 

Damian Łukowiak "Kawa i papierosy, czyli poranek po bardzo ciężkiej nocy"
Ilość stron: 304
Wyd. Nocą
Ocena: 4/6
Czas burz - Charlotte Link

09:50

Czas burz - Charlotte Link

Ciekawie oddane realia wojny, kiedy to nagle nakazuje się przyjacielowi stanąć przeciwko przyjacielowi. Młodzi zamiast kochać i się radować, rzucają granatami, giną, jeśli szczęście dopisze, ranni wracają do domu. Tu nie ma wygranych. Wędrując między regionami widzimy, jak każde miasto i wioska zmagają się z tymi samymi problemami. Jak reguły przestają mieć znaczenie.

Czas burz to obraz I Wojny Światowej ukazany oczami kobiet, w tym przede wszystkim Felicji, którą wzbudza w czytelniku skrajne uczucia. Młoda, egocentryczna dziewczyna, wykorzystuje wszystkich do własnych celów. Bawi się ludźmi. Targani emocjami przerzucamy kolejne strony, złoszcząc się na Felicję i okrucieństwo wojny. 

Z jednej strony jesteśmy pełni podziwu, że Felicja potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Że jest zaradna, że daleko jej od przysłowiowej lalki, tylko zna się i na interesach i na spiskowaniu. Z drugiej jednak, poczucie do niej sympatii wymaga sporo wysiłku. 

Charlotte Link napisała książkę pełną emocji i myślę, że też całkiem nieźle oddająca prawdę historyczną. To moje pierwsze spotkanie z autorką i szczerze jestem nią zaintrygowana. Jest to inne podejście do tematyki wojennej, tu kobiety nie czekają tylko działają. Gdy mężczyźni są na froncie, to od nich zależy utrzymanie urodziny i majątku. Są silnie, często nawet silniejsze od nich.

Widowiskowa saga o rewolucji. Podobało mi się.


Charlotte Link "Czas burz"
Ilość stron: 576
Wyd. Znak Horyzont
Ocena: 4,5/6
 
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii - Małgorzata Sidz

20:02

Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii - Małgorzata Sidz


Finlandia to dziwny kraj. I chociaż każdy naród ma w sobie coś osobliwego, to Finowie w tej sztuce zdają się przodować. To tu różowa kaczkoświnia ma swój pomnik, gejowskie porno trafiło na znaczki pocztowe, a ulubionym zimowym zajęciem jest picie alkoholu w samej bieliźnie.

"W Finlandii większość czasu pogoda nie jest ani zimowa, ani letnia. Trochę deszczu, trochę słońca, trochę błota. Nie przeszkadza to Finom w dzieleniu roku na dwie części. Fin żyje w rytmie zmian natury. Zachowuje się odpowiedni do pory roku, niezależnie od rzeczywistej temperatury. Po aktywnym lecie, następuje przytulna zima". 

"Najważniejszą fińską zimową aktywnością jest kalsarikännit. Dosłownie oznacza to po fińsku upijanie się w kalesonach. Gaciopicie. Szwecja ma lagom, czyli umiarkowanie, Dania - hygge, czyli elegancką przytulność. A Finowie mają upijanie się w bieliźnie". 

"W Finlandii samotność jest epidemią. Fińska samotność łączy się bowiem z alkoholizmem, depresją, a czasem samobójstwem. Według badań zmaga się z nią jeden na dziesięciu Finów. W kraju indywidualizmy rodzina nie zawsze stanowi wsparcie. A przyjaciół trudno znaleźć". 

"Sisu. Kolejne modne nordyckie słowo, obok hygge i lagom. Czy sisu to kult samotności? Bynajmniej. Ale sisu to nie sport drużynowy. To znajdowanie w sobie siły i stawianie czoła przeciwnością w pojedynkę. Prośba o pomoc nie jest sisu (...) Wytrzymałość. Determinacja. Nieustępliwość. Samowystarczalność. Siła. Spokój ducha. Stoicyzm w obliczy przeciwności. Upór i odwaga w mozolnym dążeniu do celu. Wytrwałość. Odporność. Krzepa. Hart". 

Książka o ludziach mocno podzielonych przez język i historię. Indywidualistach, samotnikach (również w negatywnym tego słowa znaczeniu). Kraju zimy i lata. Kocie chrzciny zostawiają za sobą nieco depresyjną nutę, ale jest to pozycja warta uwagi.

p.s. Kocie chrzciny to rodzaj imprezy, pretekst do świętowania, koncertowania i śpiewu. W Finlandii wszystko musi czemuś służyć, stąd i takie powiedzenie na spontaniczną zabawę.

 

Małgorzata Sidz "Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii"
Ilość stron: 248
Wyd. Czarne
Ocena: 4/6

Upalne lato Myszonka - Riikka Jäntti

20:35

Upalne lato Myszonka - Riikka Jäntti

Nareszcie wyczekane wakacje. Ten czas dla Myszonka i jego mamy będzie wyjątkowy. Wspólny i bardzo aktywny. 

Riikke Jäntti cenię za to, że jej historie nie tylko są miłe dla oka, ale przede wszystkim trwają długo po zamknięciu książki. 

W Upalnym lecie ukazany jest szereg atrakcji, jakie można zorganizować dziecku. Od tych najprostszych, jak posiłek na zewnątrz, po wyjście do kina, parku rozrywki czy po prostu na lody. Mój trzyletni syn najlepiej się bawił nazywając scenki na obrazkach, przy okazji pokazując w których wyprawach brał już udział, a gdzie chętnie jeszcze by się wybrał. Tym samym książka sprawia, że nawet odkładając ją na półkę, mamy dzięki niej dalsze plany, a Myszonek w rozmowach pojawi się jeszcze na targowisku albo placu zabaw.  

Upalne lato Myszonka to przyjemna pozycja do zaplanowania własnych, wakacyjnych przyjemności. Zachęca do rozmowy, spaceru, tworzenia nowych wspomnień.


Riikka Jäntti "Upalne lato myszonka"
Ilość stron: 48
Wyd. Frajda
Ocena: 4/6


Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów - Aleksandra Kozłowska

20:50

Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów - Aleksandra Kozłowska


Ruchomy Ambulans Dentystyczny mknie przez mazurskie wsie i miasteczka. Cztery lata w drodze. Plomba za plombą, rwanie za rwaniem. To część ogólnopolskiej akcji, w której biorą udział medycy różnych specjalizacji (był i objazdowy rentgen i ambulanse ze szczepionkami). Aleksandra Kozłowska wiele lat później rusza śladem lekarzy, starając odtworzyć nie tylko trasę jaką pokonali, ale i odszukać ludzi, których wtedy leczyli. Jej książka to historia drogi, zarówno tej mierzonej kilometrami, jak i latami przeobrażeń. 

Ambulans jedzie na wieś to po trosze lekcja stomatologii, trochę historii, ale najbardziej jest to opowieść o społecznościach. O mieszkańcach różnych miejscowości, którzy cieszyli się z wizyty medyka, a jednocześnie drżeli na tę myśl. To książka dla tych, co chcą poznać czasy komuny. Ciekawostek i smaczków ze stomatologi jest w niej zdecydowanie mniej, za to doskonale obrazuje, jak lotne gabinety  były częścią polityki propagandy. Sposobem na okazanie "troski" państwa nad obywatelem, który ma za zadanie ukryć, jak tragiczne warunki panują na wsiach i jak bardzo brakuje tam stałych lekarzy. 

Oto opowieść o pokoleniu zaznającym głodu, wojny i strachu. Momentami szczęśliwym, ale to dlatego, że  doświadczenia te, skryli głęboko w sobie. O społecznościach przesiedleńczych, mieszankach różnych kultur i wiary...   

Ta książka to coś zupełnie innego, niż od niej oczekiwałam. Bardziej do refleksji niż rozrywkowej lektury. Widać ogrom włożonej w nią pracy.  




Aleksandra Kozłowska "Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów"

Ilość stron: 352

Wyd. Znak

Ocena: 4/6


  


Morderstwo w zimowy dzień - Merryn Allingham

09:13

Morderstwo w zimowy dzień - Merryn Allingham



Morderstwo w zimowy dzień to kryminał w starym, bardzo tradycyjnym stylu. Z przytulnym, nieco nonszalanckim klimatem starej Anglii, który jest zdecydowanie najsilniejszym atutem historii. 

Akcja toczy się wokół ciała wyłowionego z rzeki. Jest to Polly, miejscowa dziewczyna, która marzyła o karierze modelki. Wiadome było, że ma w okół siebie wielu adoratorów, zarówno tych żonatych, jak i prawiących się lewymi interesami. Policja twierdzi, że utonięcie było wypadkiem, ale taka wersja zupełnie nie pasuje Florze, księgarce, która uwielbia drążyć. Angażując w prywatne śledztwo Jacka, autora kryminałów, próbują samodzielnie odkryć prawdę. Jednak im więcej zbierają danych, tym dziwniejsze dzieją się rzeczy. Florę ktoś spycha do rowu, a Jackowi wybija okno. Widać wpadli na jakiś trop i komuś bardzo się to nie podoba.

Przyjemna opowieść na jeden, góra dwa wieczory. Niezbyt przerażająca, za to wprawiająca w dobry nastrój. Proszę jednak nie szukać w niej świątecznego klimatu, ani srogiej zimy. Bohaterowie piknikują i grają w golfa, więc Angielski klimat daleki jest on naszego obecnego za oknem :)

Merryn Allingham stworzyła serię książek, których główną bohaterką jest Flora Steele. Liczy ona siedem tomów i chociaż Morderstwo w zimowy dzień jest moim pierwszym kontaktem z autorką, to nie przeczę, że nasze drogi jeszcze się skrzyżują.


Merryn Allingham "Morderstwo w zimowy dzień"
Ilość stron: 328
Wyd. Mando
Ocena: 4/6



Ciężar skóry - Małgorzata Rejmer

13:39

Ciężar skóry - Małgorzata Rejmer

Historie o lękach, trudnościach. O tym, co skrywamy głęboko pod skórą, nawet nie dlatego by to ukryć, ale by być w stanie z tym żyć.

"Musi być silny jak on, kiedyś też będzie bił".

Dziesięć historii. Każda w innym stylu, za to tak samo naszpikowana emocjami. Jej bohaterowie są opuszczeni, nierozumiani. Zamieszkują różne miejsca i kraje. Jednak mimo różnic kulturowych są sobie bardzo podobni. Cierpią, walczą, szukają dla siebie oazy. 

Najbardziej poruszyło mnie Ciało meduzy, będące opisem wojny oczami dziecka, a potem dorosłego już człowieka. 

"Uciekaliśmy tak długo, że w myślach ciągle jeszcze biegniemy, i po śmierci nasze dusze będą szły przed siebie".

"A kiedy ojciec pokazywał mi meduzy i oglądaliśmy ich przezroczyste, galaretowate ciała, czy to się w ogóle zdarzyło? Przezroczyste ciało meduzy i zwęglone ciało sąsiada, co jest prawdą, a co nie?".

Opowiadania mocne, miejscami wręcz brutalne, odsłaniające prawdę o drzemiących w nas demonach. 


Małgorzata Rejmer "Ciężar skóry"
Ilość stron: 194
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6



 



Tamten smak oranżady - Monika Marszał

11:31

Tamten smak oranżady - Monika Marszał

 

Czytanie tej książki było niczym słuchanie wspomnień koleżanki, kiedy to, co chwila jej przytakujesz i wołasz "miałam tak samo!".

Tamten smak oranżady to sentymentalna wyprawa przez podwórka, szkolne ławki, dyskoteki, aż po wakacje u babci i podróże fiatem 126p. Kartki pachnące gumką do mazania i pomarańczami. Złote myśli wpisywane skrycie do zeszytu, wspomnienia nagrywane na kasety VHS oraz zdjęcia robione zenitem. Słowem, wszystko czym przesiąknięte były lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku.

Jedyny zarzut wobec książki mam taki, że jest jej za mało i jest stanowczo zbyt krótka. Poszczególne rozdziały mają zaledwie dwie strony, albo w najlepszym przypadku trzy kartki. Brakowało mi anegdot, przytaczania jakiś historii czy konkretnych wydarzeń z życia autorki. 

Świetnie było powspominać, ale pozostał ogromny niedosyt. 

 

Monika Marszał "Tamten smak oranżady"
Ilość stron: 151
Wyd. BookEnd
Ocena: 4/6
Dawno temu w telewizji - Kamil Bałuk

17:46

Dawno temu w telewizji - Kamil Bałuk

Dzieciństwo kojarzy mi się z czasem odmierzanym od teleranka do wieczorynki, z popołudniami z Alfem, Klanem czy Randką w ciemno. To Big Brother oglądy z wypiekami na twarzy i Nie do wiary, na które zerkało się przez palce, a potem szybko uciekało do pokoju przez ciemny przedpokój. 

Dawno temu w telewizji to możliwość zajrzenia za kulisy popularnych w latach 90-tych programów, to dziesięć rozmów z twórcami, aktorami, osobami medialnymi, dzięki którym wielu z nas ma niezapomniane wspomnienia z tamtego okresu. Wówczas nie było takie wyboru kanałów, więc programy które puszczała telewizja docierały do ogromnych rzeszy odbiorców.

 

Rower Błażeja - "Ty jesteś twarzą, czubkiem góry lodowej, ale najważniejsze jest pod spodem. Nie jesteś trybikiem, tylko członkiem drużyny. W Rowerze nie było lansowania gwiazd".

Randka w ciemno - "Była całkowicie reżyserowana, łącznie z tym, że uczestnikom pisano kwestie, którymi się mieli posługiwać". 

Idol - "My całkowicie, a przynajmniej tacy, jakimi sami się wymyśliliśmy. Nikt nie reżyserował nam osobowości. Nasze komentarze bywały ostre, ale nie instruowali nas, że mamy się pastwić. Każdy mówił, co chciał, i podpisywał to własnym nazwiskiem. Cały program, szczególnie pierwsza edycja, opierał się na wyczuciu. W dzisiejszej telewizji jurorom nie zostawiają całkowicie wolnej ręki, w Idolu ją mieliśmy". 

Najbardziej w pamięci utkwił mi jednak pierwszy wywiad z Mariuszem Szczygłem, bo jego Na każdy temat starało się uczyć widzów otwartości. Telewizja wyznaczała granice wolności, a w zasadzie je przesuwała i oswajała inność. Na każdy temat gościł striptizerkę, ludzi porwanych przez ufo, bioenergoterapeutów. Jeśli program miał jakąś misję, to taką, że "pokazywał alternatywne style życia, że są w  porządku. Każdy sposób życia jest dopuszczalny, teraz jest wolna Polska, możesz mieć takie  doświadczenia i takie marzenia, jakich nie ma nikt inny. To była wielka odwaga, moim zdaniem – pokazać, że można opowiadać o czymś takim. Sygnał dla innych. Że mamy prawo być odmienni. Te wyznania czasami szokowały, ale w tamtym czasie były potrzebne. Połowa lat dziewięćdziesiątych, Polska tuż po komunie, wszyscy byli jednakowi. A my pokazywaliśmy, że każdy może się wyróżniać. Ktoś handluje pirackimi kasetami, ktoś inny daje ogłoszenie do gazety, że sprzeda poradnik o tym, jak napisać poradnik. A w życiu prywatnym – że jedni wierzą w Boga, a drudzy w latające ciężarówki. Dopiero uczyliśmy się różnorodności i tego, że każdy może żyć, jak chce".

Rodzynką na torcie okazała się rozmowa z Rafałem Rykowskim z Piratów, teleturnieju, który całkowicie wyparłam się z pamięci, ale widząc zdjęcie prowadzącego w książce, nagle wszystko się przypominało! (Kto pamięta przywitanie „Kogo witam, kogo goszczę?”).

I oczywiście świetna rozmowa z Arturem Barcisiem i Cezarym Żakiem. Kto wiedział, że Miodowe lata kręcone były na żywo? Cały odcinek od początku do końca, za jednym zamachem, jak aktorzy w teatrze, a zarejestrowany podczas nagrań śmiech widowni, wykorzystywany był jeszcze w innych produkcjach. 

Mogłabym tak jeszcze wymieniać i cytować, ale zamiast zasypywać Was ciekawostkami, odsyłam do samej książki. Kamil Bałuk wywołał moje dzieciństwo i zrobił to doskonale. 


Kamil Bałuk "Dawno temu w telewizji"
Ilość stron: 368
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Ciało huty - Anna Cieplak

13:34

Ciało huty - Anna Cieplak


Możliwe, że wszyscy żyjemy inną historią niż ta, która się dzieje na naszych oczach, i nie jesteśmy w stanie dostrzec złożoności czasu historycznego, bo ogranicza nas ciało. Nie mają z tym nic wspólnego ignorancja czy wąski horyzont - czasami chodzi o czystą fizjologię, którą pominięto w Biblii i innych księgach założycielskich. Początek huty był fizjologiczny i mistyczny”.

Ciało huty to opowieść o trójce ludzi, który połączyła budowa. Oto na ich oczach tworzy się kompleks, który zmieni losy nie tylko Zagłębia, ale i całej Polski. Na cześć huty powstają pieśni, w młodych rodzi się duch wielkich planów. Wraz z rozpoczęcim produkcji czar jednak pryska, pojawia się zmęczenie, a główny głos mają partyjne układy.

"Wszystko powstaje na gruzach czegoś innego".

To rzecz o przeobrażaniu się. Ludzi, miejsc, świata. O spalaniu się w ogniu obowiązków, pogoni za czymś wielkim. Huta nadała sens życia wielu pracownikom. Zwalniając ich, zabrała stabilność oraz poczucie bycia potrzebnym. Zabrała im młodość, nie dając nic w zamian. 

"Nie chodziło o to, że czas przy wielkim piecu dłużył się w nieskończoność, tylko o pragnienie odzyskania życia poza tym miejscem (..) Był wierny, ale nie wiedział komu".

Spisane na papierze chwile prawdziwych ludzi, ich marzenia i obawy. To powieść oparta na faktach, to portret człowieka zaangażowanego, który poświęca się w imię wspólnej sprawy. Świetnie rezonuje to ze sposobem życia kolejnego pokolenia. Dzieci bohaterów wędrują po świecie, mają więcej możliwości, ale w moich oczach są jeszcze bardziej zagubione niż ich rodzice. Brakuje im celu, wytrwałości, boją się związków i uczuć. Ula, Zygmunt czy Ewa może za bardzo chcieli i za szybko działali, ale to rozdziały im poświęcone w pełni przyciągały moją uwagę. 

"Każdy normalny tak robi. Klei sobie życie tak, żeby brzmiało logicznie. Wiecie, ile najlepszych majstrów najpierw dało hucie serce, póżniej wątrobę, a na koniec dostało od niej tylko schorowane ciało?". 

Opowieść o wypalaniu się. O przeobrażającej się Polsce i tych, którzy siłą modernizacji zostali w to plątani. 

Utkana z prawdziwych historii opowieść o ludziach, o Hucie Katowice. To książka o tym, co najważniejsze - o miłości, poczuciu bezpieczeństwa, nadziei, wspólnocie. O sile planów i marzeń, które niestety również potrafią człowieka zgubić. 


Anna Cieplak "Ciało huty"
Ilość stron: 344
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6
Premiera: 23 sierpnia 2023
Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować - Aleksandra Kozłowska, Mirella Wąsiewicz

16:30

Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować - Aleksandra Kozłowska, Mirella Wąsiewicz

Lata 90-te ubiegłego wieku, to największa fala polskiej emigracji. Zmęczeni zmianami na wolnym rynku, rodacy licznie zaczęli eksplorować zagraniczne rynki pracy. Islandia i Polacy to opowieść o ludziach, którzy z naszej perspektywy, wyjechali do dość "egzotycznego" kraju. Miejsca tak bardzo różnego nie tylko kulturowo czy językowo, ale przede wszystkim przyrodniczo. Dzień i noc polarna, brak drzew, niskie temperatury. Mimo to, Ci którzy odważyli się wyruszyć, w większości są zadowoleni. Ich drogi do adaptacji nie były może łatwe, ale wielu z nich udało się tu stabilnie osiąść, a nawet odkryć w końcu swoje miejsce na ziemi.

W książce spotykamy szerokie spektrum polskich imigrantów. Ludzi ze świata nauki i kultury, robotników, studentów, tych aspirujących do życia jak miejscowi oraz tych, którzy przyjechali tu tylko na chwilę. Ludzie sympatyczni, wyczuleni na zmiany zachodzące na wyspie, ale pojawia się również grupa rozmówców, którzy wyjątkowo mnie drażnili... Przyznaję jednak, że autorki postarały się by ich grupa docelowa była możliwe reprezentatywna i zróżnicowana.

Oto opowieść o kraju, który jest dość hermetyczny i wrogi zmianom. Każdy z nowo przybyłych przeszedł właściwie tę samą drogę od pracy w przetwórstwie rybnym, hotelarstwie, gastronomi, po coś na własny rachunek lub pracę na bardziej prestiżowym stanowisku. Podstawą jest język, bo bez znajomości islandzkiego nie ma szans na asymilacje ze społeczeństwem. Kursy językowe i słowniki, rzeczy dla imigrantów ważne, ale i z pomocą imigrantów powstałe.

Książka pokazuje, jak wielkie horyzonty czekają na przybyłych na tę małą wyspę. Te dosłowne i metaforyczne, jest to jednak ziemia trudna i pracochłonna w uprawie.  

Islandia i Polacy krzepi ale i studzi zapały.


Aleksandra Kozłowska, Mirella Wąsiewicz "Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować"
Ilość stron: 400 
Wyd. Znak Literanova
Ocena: 4/6

Copyright © Varia czyta , Blogger