sobota, 30 marca 2019

Zakochany przez przypadek - Yoav Blum

Jest kreatorem przypadków. Tajnym agentem, którego zdanie polega na aranżowaniu określonych sytuacji, lub jak to kwieciście nazywają: "rozpalaniu iskry po stronie przeznaczenia". Mówiąc po ludzku, Guy tak zmienia elementy otoczenia, by zrealizować do z góry założony cel: sprawić by ktoś się zakochał albo odkrył w sobie pasję. Śmiało można rzec, że to pewnego rodzaju wysłannicy szczęścia, choć są sytuację w których, żeby dostrzec pozytywy, trzeba odczekać dobrych parę lat.

Kiedy Guy wpada w oko Emilly, koleżance po fachu, ta stara się zaimprowizować ich romantyczne spotkanie. Chłopak oczywiście jest oburzony całą inscenizacją, jednak czy można przeciwstawić się przeznaczeniu (szczególnie jeśli jest ono starannie zaplanowane)?

Książka Yoavo Bluma to wbrew pozorom powieść, która bardzo silnie skłania nas do refleksji. Ta lekka na pierwszy rzut oka komedyjka, uruchamia procesy w których zaczynamy dostrzegać, jak wiele elementów nie zależy od nas i jak wiele możliwości, otwierają przed nami kryzysy. Czasami gwałtowne wywrócenie życia do góry nogami, czyni więcej dobrego, niż spokojne dążenie do celu.

Trójka bohaterów, trzy różne typy osobowości. Wspólne spotkania, opowiadania, przemyślenia. Na starcie trudno mi się było w to wszystko wdrożyć. Początek historii przypomina zbiór opowiadań, ale w momencie zapoznania się z "muszkieterami", całość nabiera rozpędu.

Zakochany przez przypadek to oryginalna i naszpikowana przesłaniem opowieść o szczęściu, które sami możemy projektować. Serdecznie polecam.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html


Yoav Blum "Zakochany przez przypadek"
Ilość stron: 304
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

czwartek, 28 marca 2019

Dziennik 29 - Dimitris Chassapakis [interaktywna gra książkowa]


Książka będąca grą, a może to gra będąca książką? Jakkolwiek by ma to nie spojrzeć, nigdy nie miałam czegoś takiego w ręce. Klasyczna oprawa, tajemnicze znaki, ryciny, mroczne symbole. Pomysł, wydanie, koncepcja - no co tu dużo mówić - HIT!

Do wzięcia udziału w zabawie potrzebny jest egzemplarz Dziennika 29, ołówek oraz najlepiej komputer podłączony do internetu. Cała idea zadania opiera się na odkryciu, co się stało z grupą badaczy, którzy natrafili na ślady obcej cywilizacji. Ich tajne prace trwały przez dwadzieścia osiem tygodni, aż do momentu, gdy w kolejnym po prostu zniknęli. Jedyny ślad po nich to właśnie ten dziennik, pełen tajemnych zapisków. 

Autorem pomysłu jest Dimitris Chassapakis, który bazując na powyższej historii stworzył tak naprawdę, zbiór zagadek których rozwiązanie wymaga od nas przede wszystkim kreatywności, a dopiero potem wiedzy. Zaginamy, obracamy, rysujemy... spotkanie z Dziennikiem to lekcja otwierania umysłu i wybiegania poza szablony. Jedyne czego mi brakowało, że po wejściu na stronę nie rozbrzmiewa żadna, podbijające emocje muzyka. Podkład rodem z Indiany Jonesa, albo gry z gatunku RPG byłby tu idealny.

Marzec to dla mnie miesiąc odkrywania nowych rzeczy, a Dziennik 29 jest chyba jedną z najciekawszych. Gorąco polecam!


Dimitris Chassapakis "Dziennik 29"
Ilość stron: 144
Wyd. Fox Games
Ocena: 6/6

środa, 27 marca 2019

Amelka Kieł i Złodziej Wspomnień - Laura Ellen Anderson

Jedna z najsympatyczniejszych wampirzyc kończy jedenaście księżycowych lat! Z tej okazji w Nokturni ma odbyć się wielkie przyjęcie na Dyniowym Pustkowiu. Zabawa będzie tym huczniejsza, że między Królestwem Światła i Królestwem Mroku wrzeszczcie zapanował pokój. 

Dzięki zawartemu sojuszowi w szkołach pojawiły się wróżki, ale i nowi nauczyciele. Jednym z nich jest pan Sublimo, znany ze swoich ciasteczek. Na jego polecenie uczniowie mają przygotować porcję wypieków na ogłoszony właśnie konkurs, jest tylko jeden mały problem... Po ich zjedzeniu Amelka łamie ząb, Tadżin dostaje boleści, a na niebie pojawiają się maleńkie niebieskie punkciki. Wszyscy mieszkańcy krainy zdają się być jacyś inni, nieobecni, co gorsza nikt nie pojawia się na przyjęciu Amelki! Czując, że sekret dziwnych zjawisk kryje się właśnie w ciasteczkach, wampirzyca postanawia starannie sprawdzić każdy potrzebny do ich przygotowania składnik.

Amelka Kieł i Złodziej Wspomnień to kolejna, póki co niestety ostatnia historia o rezolutnej bohaterce, która nie boi się niczego, by bronić swoich bliskich. Śmiało można powiedzieć, że to dzięki niej obie zwaśnione krainy znalazły wspólny język, a bliscy poznali swoje korzenie. 

Mimo, że jest to bajka typowo kierowana do najmłodszych czytelników, Laura Ellen Anderson, kolejny raz zaskakuje nas złożonością swojego świata oraz nowymi pomysłami na złoczyńców.  Są elementy delikatnej grozy, przestroga i szczęśliwe zakończenie. Bajka zachwyca ilustracjami, przemyconym w jej treści humorem. Ja przepadałam w niej całkowicie, myślę, że i z Was nikt się nie zawiedzie :)

p.s. na angielskim rynku 7 marca pojawił się IV tom Amelki pt.: Amelia Fang and the Half-Moon Holiday, miejmy nadzieję, że Wydawnictwo Literackie szybko nabędzie prawa do jego publikacji.



Laura Ellen Anderson "Amelka Kieł i Złodziej Wspomnień"
Ilość stron: 232
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6

sobota, 23 marca 2019

Jajko - Britta Teckentrup

Jajko Britty Teckentrup to dla mnie rzecz absolutnie wyjątkowa i fenomenalna. Książka, która miała być po prostu urozmaiceniem, modnych ostatnio tytułów o naturze oraz zwierzętach, okazała się być zmyślnym albumem o jajku, w praktycznie każdej jego postaci.

I tak dowiadujemy się, że oolodzy to badacze zajmujący się opisywaniem jaj głównie pod względem kształtu, wagi i barwy. Jest sporo informacji o samej jego budowie oraz gniazd, konkretnych gatunków ptaków. Autorka nie zapomina, że owady, płazy, ryby i gady również się z nich wykluwają. Całość tomiku kończy kilka zdań o jajku w sztuce oraz religii i i tak, ni stąd ni zowąd otrzymujemy absolutne kompendium wiedzy o jajku ogólnie.

Jedynym minusem książki jest szybkość z jaką ją pokonujemy, bo i objętościowo jest ona raczej skromna i zawartość, to w głównej mierze to rysunki, ale poniekąd właśnie w tym tkwi jej dodatkowa siła - w skompensowaniu najważniejszych treści i przepięknej oprawie graficznej. 

Jajko Britty Teckentrup to dla mnie przede wszystkim wielkie i miłe zaskoczenie. Dodatkowo przyszło ono w zmyślnym, kartonowym opakowanku. Mam nadzieję, że powstało ono nie tylko na potrzeby promocji, ale będzie mogło ucieszyć każdego czytelnika. 

Dla mnie bomba! 


Britta Teckentrup "Jajko"
Ilość stron: 88
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

czwartek, 21 marca 2019

Inkub - Artur Urbanowicz

Vytautas i Chester zostają wysłani do Jodoziorów, celem przeprowadzenia ewakuacji miejscowej ludności. Podejrzewają, że osada stała się ofiarą promieniowania lub silnego skażenia. Na miejscu okazuje się jednak, że w sprawie pojawia się też trup, a właściwie dwa. Dwoje starszych ludzi lezących na kanapie i umierających w tym samym czasie - podejrzane, ale w sumie nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie kolor ich skóry, szary jakby byli pokryci popiołem. 

Jodoziory to bardzo specyficzne miejsce. Jest tu posesja z dwoma domami. Jeden jest opuszczony, zabity deskami i tak dziwnie odgrodzony, jakby dosłownie ktoś próbował zamknąć go w klatce. Krążą słuchy, że budynek jest nawiedzony. Zresztą w całej wiosce można zaobserwować dziwne zachowania: nasilenie agresji, interwencje policji. Nie na darmo mówi się, że miejscowość od lat jest przeklęta.

Artur Urbanowicz stworzył opasłe tomisko, które zachwyca każdą swoją stroną. W książce pojawia się fragment, w której jeden z bohaterów opisuje powieść, którą niby sam tworzy. Cytat ten idealnie oddaje sedno Inkuba, historii, jakiej na polskim rynku od dawna mi brakowało. "Nie jest to groza, w której krew leje się strumieniami i występuje makabryczna przemoc, lecz o takiej, której towarzyszy tajemnica, baśniowość i mistycyzm. Klimat. Jestem zdania, że taka groza intryguje. Działa na wyobraźnię". Jodoziory to dla mnie miejscowość, której nie powstydziłby się sam Stephen King, a Inkub na pewno spodoba się wszystkim jego czytelnikom.

Atmosfera, dziwne znaki, znikające krucyfiksy, podejrzenia o czary, ludzkie dzieje i sekrety... Akcja posuwa się żwawo i wszystkie jej elementy do siebie pasują. Co tu dużo mówić. Mnie to kupuje! RE-WE-LA-CJA.

Artur Urbanowicz "Inkub"
Ilość stron: 728
Wyd. Vesper
Ocena: 5,5/6
Premiera: 3.04.2019 r.


P.S. jeszcze w powieści pojawia się nawiązanie do Muminków. Małe, bo małe, ale od razu na duszy robi się cieplej :)

poniedziałek, 18 marca 2019

Pozwól mi wrócić - B.A. Paris



"Bałem się tego, co mógłbym zrobić, kiedy następnym razem stracę panowanie nad sobą".

Pozwól mi wrócić to najnowsza powieść autorki takich hitów, jak Za zamkniętymi drzwiami i Na skraju załamania. Historia zaczyna się na wyjeździe we Francji, gdzie w trakcie postoju na przydrożnym parkingu znika Layla, partnerka Fina. Oczywiście pierwsze podejrzenia padają na niego, człowieka o bardzo porywczej i burzliwej przeszłości.

Już na pierwszych stronach poznajemy prawdę, że chłopak wiele elementów swych zeznań nadzwyczajnie zmyśla, jednak nie wyjaśnia kwestii, dlaczego po dwunastu latach nagle cała sprawa odżywa na nowo. Dlaczego w momencie, jak ponownie ułożył sobie życie, tuż przed planowanym ślubem, zaczyna otrzymywać matrioszki - laleczki, których najmniejsza figurka była dawniej talizmanem Layli. Czy to znak, że dziewczyna żyje? Gdzie była przez tyle lat i co tak naprawdę się z nią stało?

Stworzyć dobry thriller psychologiczny nie jest łatwo - trzeba mieć pomysł na bohaterów, ich relację, dorzucić do tego element zaskoczenia i pamiętać by napięcie nigdy nie malało. Jeśli bez trudu mogę odłożyć książkę na bok i zająć się czymś innym, to znak, że coś tu jest nie tak... 

Pozwól mi wrócić to książka w której napięcie zamiast rosnąć, cały czas opada. Pomysł w ogólnym założeniu nie jest taki słaby, jednak rozwiązanie zagadki i jego nikła realność, sprawiają, że historia bardzo wiele traci.

Liczyłam na więcej, a przede wszystkim na historię, która naprawdę może się wydarzyć. Tym razem spotkanie z panią B.A.Paris się nie udało.
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html


B.A. Paris "Pozwól mi wrócić"
Ilość stron: 320
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6

czwartek, 14 marca 2019

Przed końcem zimy - Bernard MacLaverty

"Potomstwo odchowane, ten wysiłek mamy już za sobą. Ale to przecież nie może być koniec. Zostało mi jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat. Źle skroiliśmy tkaninę naszego życia, więc teraz kiepsko leży. Na mnie na pewno. Co do ciebie nie jestem pewna".

Przed końcem zimy to powieść bardzo kameralna. Skupiona na dwójce bohaterów, którzy u schyłku swego życia, dochodzą do wniosku, że ich miłość już się wypaliła. Chcąc wskrzesić choćby odrobinę dawnego żaru, Gerry i Stella postanawiają udać się w jeszcze jedną, ostatnią wspólną podróż. Tym oto sposobem Amsterdam staje się scenerią ich rozmyślań i wspominania przeszłości.

Bernard MacLaverty pisze w sposób bardzo ujmujący, ale też wymagający skupienia. Tu żadne słowo nie pada przypadkowo, każdy, nawet tak mały gest jak wzruszenie ramion, ma wielkie znaczenie. 

Przed końcem zimy nie da się czytać w pośpiechu. Z jednej strony jest to powieść bardzo prosta, bo dotykająca rzeczy dla wszystkich oczywistych (miłości, nadziei, rozczarowania), z drugiej zaś intryguje dbałością o szczegóły i dojrzałością poczynionych obserwacji. 

Malownicze uliczki Amsterdamu, zima, ludzkie dzieje i sekrety. MacLaverty stworzył trudną, a jednocześnie łatwą w odbiorze powieść naszpikowaną emocjami. Warto się w nią zanurzyć. Jest intrygująca, poetycka, na wskroś realna.


Bernard MacLaverty "Przed końcem zimy"
Ilość stron: 280
Wyd. Agora
Ocena: 5/6

wtorek, 12 marca 2019

Terra insecta. Planeta owadów - Anne Sverdrup-Thygeson


"Insekty to drobniutkie koła zębate natury, dzięki którym działa maszyneria świata. Są małe, zgrabne i wyjątkowo uparte, a na dodatek ratują nam życie każdego dnia".

Ludzie to tylko jeden z milionów gatunków, jakie istnieją na Ziemi i wcale nie jesteśmy najliczniejsi i najbardziej ekspansywni. To te najmniejsze organizmy, często nawet niewidoczne dla oka, stają się największą grupą mieszkańców i docierają do praktycznie każdej, istniejącej przestrzeni.

Terra insekta w naukowy, a zarazem bardzo przystępny sposób przybliża nam ten niesamowity i nieco odpychający świat owadów. Książka podzielona została na dwie części. Pierwszą stanowią ogólne informacje o owadach: o tym, jak funkcjonują, jak są zbudowane oraz jak wyglądają przedstawiciele najważniejszych gatunków. Z kolei druga bezpośrednio dotyczy nas samych, a właśnie współistnienia owadów z nami, tego jak bardzo są one niezbędne i jak wiele im zawdzięczamy.

Insekty są niewielkie, lecz od wieków wyprzedzają nas zarówno pod względem adaptacji, jak i odporności na czynniki zewnętrzne. To właśnie wśród owadów znajdziemy te najbardziej pracowite i waleczne stworzenia. Oczyszczające środowisko z toksyn i różnego rodzaju odpadów, zapylające rośliny...

Książka autorstwa Anne Sverdrup-Thygeson to niesamowite bogactwo wiedzy, ciekawostek oraz ... poczucia humoru. Szczególnie wdzięcznie opisany został rozdział o rozmnażaniu się insektów, gdzie tu i ówdzie Anne wrzuca zabawne i nieco pikantne szczególiki. Przede wszystkim jej książka ma jednak za zadanie uświadomić nam, jak wiele dobrego zawdzięczamy "robalom". Że te w głównej mierze obrzydliwe i tępione przez wszystkich stworzenia, są fundamentem niemalże każdej, dziejących się w naturze rzeczy. Lepsza ochrona owadów może więc dać mnóstwo korzyści i to obu tronom barykady.

Fascynuje, szokuje, zadziwia. Terra insecta to kawał dobrej literatury!


Anne Sverdrup-Thygeson "Terra insecta. Planeta owadów"
Ilość stron: 256
Wyd. Znak literanova
Ocena: 5/6
Premiera: 25.03.2019 r.

piątek, 8 marca 2019

Władca ciemności - Donato Carrisi


Autor świetnie napisanej Dziewczyny we mgle powraca z nową książką.

Z uwagi na awarię w jednej z elektorowi, Rzym na dwadzieścia cztery godziny pozbawiony zostaje prądu. Chcąc zapanować nad chaosem władze wprowadzają godzinę policyjną i zakazują mieszkańcom opuszczania swoich domów. W równie ekstremalnej i nietypowej sytuacji przytomność odzyskuje Marcus, jeden z członków Trybunału Dusz – watykańskiej instytucji zajmującej się odpuszczaniem grzechów śmiertelnych. Nagi i skuty kajdankami, zaczyna zastanawiać się kto chciał pozbawić go życia. Równocześnie w Watykanie odnalezione zostaje ciało wpływowego biskupa, który poniósł śmierć w bardzo niedwuznacznej sytuacji.

Ogłoszona w 1521 roku bulla papieża Leona X,  nakazująca, aby w godzinach nocnych Rzymskie ulice, kościoły i pałace zawsze były oświetlone, zdaje się powoli zyskiwać znaczenie. Miasto pogrążone w ciemności staje się areną dla krwawych rozgrywek, a przepowiednia i znaki nakreślone przed wiekami, zaczynają niebezpiecznie się wypełniać.

Władca ciemności to zarówno dobry thriller, ale jak i przestroga przed tym, co może nas spotkać. Sam motyw deficytu energii nie jest czymś nowym. Mniejsze lub większe awarie zdarzają się codziennie, jednak mało kto uświadamia sobie konsekwencje takich zdarzeń mogących sięgać na znacznie większą skalę. Carrisi do niemal apokaliptycznej akcji, wplątuje jeszcze motyw działającej sekty, zaginione od dziesięciu lat dziecko i... białe trampki. Wszystko dziejące się w zawrotnym tempie i ogromną zmyślnością, jeśli chodzi o tortury. Myślę, że przyrównanie motywu historii do thrillera Siedem, będzie tu całkiem trafione.


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html
Donato Carrisi "Władca ciemności"
Ilość stron: 336
Wyd. Albatros
Ocena: 5/6

środa, 6 marca 2019

Oczy uroczne - Marta Kisiel

"-Odżinko... Odżinko...
Oda podniosła głowę znad książki.
- Tak, Bazylku?
- Ten szedemnaszty placzek... to chyba był błond...
- Bazylku, zjadłeś dwadzieścia cztery placki.
- Ale to ten szedemnaszty mi tak zaszkodżił." 
 
Oczy uroczne to kontynuacja znakomitego Dożywocia oraz Siły niższej - brawurowej serii o szaławiłej i małym demonie.

U progu zimowego przesilenia zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Granica między światem ziemskim i nadnaturalnym zdaje się zanikać. Oda i Roch czują, że coś się święci, ale zamiast razem stawić czoła niebezpieczeństwu, zaczynają zwyczajnie działać sobie na nerwy. Sprawę dodatkowo komplikuje seria brutalnych napaści, gdzie ofiary choć wciąż żywe, nie potrafią opisać kto ani co, je napadło.

Oczy uroczne to historia równie komediowa, co jej poprzednicy, jednak tym razem niosąca ze sobą dużo więcej napięcia, jak i społecznego przesłania. Marta Kisiel jak mało kto, potrafi zaskakiwać czytelnika swoimi bohaterami. Bazyl, mały czort z wadą wymowy idealnie komponuje się z Michałkiem, wielbicielem gier komputerowych. Razem rozwijają swoje pasje oraz zaczynają pędzić rzemieślnicze piwo (sic!). Jest masa śmiechu, Bazylowych interpretacji życia, ale i niebezpieczeństwo. Odę męczy niepokój i dziwne sny. Wydaje jej się, że tonie, że w lesie ktoś na nią czyha. Co noc budzi się ze ściśniętym gardłem i jak się okazuje - są ku temu powody.

Uwielbiam prozę Marty Kisiel za to, jak sprawnie utrzymuje równowagę między elementami fantasy i rzeczywistością.  Mało czytuję takich książek, ale to właśnie dlatego, że trudno jest mi uwierzyć w wymyślne światy i postacie. Tu nie dość, że ma to ręce i nogi, to jeszcze na dodatek garściami czerpie ze słowiańskich podań. Płanetnik, wiła, pochód mar... wyłapywanie nawiązań to czysta przyjemność, zresztą jak cała lektura!

-- Uwaga na rynku pojawiło się też wznowienie książki Nomen Omen --



Marta Kisiel "Oczy uroczne"
Ilość stron: 416
Wyd. Uroboros
Premiera: 13.03.2019 r.

niedziela, 3 marca 2019

Dziewczynka z atramentu i gwiazd - Kiran Millwood Hargrave


Isabella żyła może i skromnym, ale pełnym miłości życiem. Mieszkała w krytej strzechą lepiance wraz ze swoim ojcem, kartografem oraz zgrają wiernych zwierząt. Pewnego dnia, w królewskim sadzie znalezione zostaje ciało jej koleżanki ze szkoły. Gubernator, władający tą krainą, natychmiast wprowadza godzinę policyjną, a ludzie starają się odnaleźć winnego. Wielu jednak czuje, że zło zamieszkało na wyspie Moya wraz z pojawieniem się nowej władzy. Słusznie czy też nie, wydają na Gubernatora osąd i zatapiają jego statek. 

Dalszy przebieg zdarzeń sprawia, że Isabella nie tylko pozostaje sama, ale jeszcze musi wyruszyć innym na ratunek. Przebrana za chłopca dołącza do grupy śmiałków wkraczających na Zaginione Ziemie.

Kiran Millwood Hargrave stworzyła książkę o przyjaźni i odwadze, która myślę, że spodoba się nie tylko dorastającym dziewczynom. Isa jest bardzo waleczna i oddana sprawie. Nie boi się sięgnąć po ostrze, ani zapuścić się w nieznany nikomu las. Autorka, bazując na elementach dobrze znanych z baśni, kreuje swój własny, wielowymiarowy świat. Jest w nim klasyczna walka dobra ze złem, jednak utraciła ona swój wyrazisty, czarno-biały charakter. Nie wiemy, co się właściwie stało, ani komu można zaufać. Wraz z bohaterką wkraczamy w nieznane, nasłuchując czy ktoś nie skrada się za naszym plecami.

Dziewczynka z atramentu i gwiazd to przyjemna lektura, przemycająca tu i ówdzie różne ciekawostki na temat kartografii. Bawi, wzrusza, a przede wszystkim - pozostaje w pamięci.

Kiran Millwood Hargrave "Dziewczynka z atramentu i gwiazd"
Ilość stron: 270
Wyd. Literackie
Ocena: 4/6
Premiera: 03.04.2019 r.

piątek, 1 marca 2019

Skogluft. Mieszkaj zdrowo - Jørn Viumdal

"Życie staje się lepsze w sąsiedztwie roślin".

O tym, że rośliny we wnętrzach są ważne, nie trzeba chyba nikomu przypominać. W towarzystwie zieleni czujemy się lepiej, jesteśmy bardziej wyciszeni. Co jednak ważne, prócz ich nie wątpliwych aspektów wizualnych, odpowiednio dobrane kwiaty mogą nam zafundować bardzo wiele dobrego.

Skogluft to po norwesku leśne powietrze. Metoda opracowana, a właściwe opisana przez Jørna Viumdal, to technika łączenia odpowiednich kwiatów i światła w naszych pomieszczeniach. Skogluft pokazuje, jak w prosty sposób wprowadzić naturę do swojego życia na co dzień, tak aby uzyskać z tego maksimum korzyści.

Autor w wielu miejscach odwołuje się do wyników badań naukowych oraz przeprowadzanych na świecie testów. Całość jest pięknie wydana, ilustrowana na praktycznie na każdej stronie, tylko z treścią sprawa wypada gorzej...

Jørn Viumdal przez trzy-czwarte książki przekonuje nas, że kontakt z naturą jest czymś absolutnie niezbędnym. Podaje objawy somatyczne oraz fizyczne, świadczących o niedoborze światła i roślin. Ogólnie, co rusz stara się udowodnić słuszność swojej tezy, tylko, że to jest rzecz tak oczywista, że szkoda na to jego energii, a mojego, w tym przypadku czasu.

Od Skogluft oczekiwałam mniej oklepanych porad, jakiś metod wykorzystywania kwiatów we wnętrzach. Ich komponowania, pielęgnacji. Tym czasem całe merytoryczne sedno streścić można w jednym zdaniu: stwórz w domu ściankę z określonego (jednego!) gatunku roślin, a następnie doświetl pomieszczenie żarówką emitujące białe światło o temperaturze 5000K.

I TYLE - właśnie zaoszczędziliście 44,90zł.

Książki o podobnej tematyce:

Jørn Viumdal "Skogluft. Mieszkaj zdrowo"
Ilość stron: 288
Wyd. Znak
Ocena: 2,5/6