poniedziałek, 18 listopada 2019

Aleja Pisarzy - Szczepan Twardoch

"Jesteście źródłem i pokarmem wszystkiego, co kiedyś się narodzi. Jesteście jednym. Ze mną i ze sobą". Tablicę z tymi słowami odsłonił 14 listopada w Alei Pisarzy Szczepan Twardoch i jednocześnie rozpoczął jedno z najciekawszych spotkań autorskich, w jakich ostatnio uczestniczyłam.

 

czwartek, 14 listopada 2019

Instytut - Stephen King


Długo wyczekiwana, nowa powieść mistrza grozy. Stety/niestety tym razem bez udziału strachów, za to z nadprzyrodzonymi mocami oraz tajną agencją rządową.

Tytułowy instytut, to miejsce w którym zwerbowanej do tego celu młodzieży, a w znacznej mierze po prostu dzieci, podaje się substancje wzmacniające ich szczególne zdolności. Pracuje się tu zarówno nad psychokinezą, jak i umiejętnościami czytania w myślach. Agencja ma plany stworzenia wyjątkowego żołnierza i nie zawaha się przed niczym, aby ten cel osiągnąć. Jednym z "kadetów" jest dwunastoletni Luke Ellis, który wraz z nowo poznanymi przyjaciółmi, postanawia stawić kres temu procederowi.

Medyczne eksperymenty, grupa dzieciaków, rządowy spisek, chyba nie tylko mnie motyw przewodni książki od razu skojarzył się ze Stringer Things, jednak są to jedyne punkty styczne. Instytut to przede wszystkim thriller bez elementów komedii i przygody, chylę jednak czoła autorowi za zdolność wpasowywania się w popularne kulturowo nurty.

Książka jest obszerna, ale czyta się ją nad wyraz szybko. Mnie akurat pomysł na tajne badania średnio przypadł do gustu, za to specyfikę dziecka - jego rozterki, porywcze zachowanie oraz uczucia oddał idealnie. Młody bohater to trudne zadanie dla pisarza, trzeba się pilnować by nie popaść w skrajność beztroski albo zbytniej dojrzałości. Tu King wyczuł sprawę idealnie i choćby dla samego Luka warto książce dać szansę.

Instytut ulubieńcem na mojej półce nie zostanie, ale jest to kolejna historia udowadniająca jak nieograniczone spektrum pomysłów drzemie w głowie Stephena. Tyle dekad pisana, a on wciąż potrafi zaskakiwać. Brawo i wielkie uznanie. 


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/swiatla-wojny/
Stephen King "Intytut"
Ilość stron: 672
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6

środa, 13 listopada 2019

#Polish beauty. Przewodnik piękna dla Polek - Marta Krupińska

Rany, jakim miłym zaskoczeniem okazała się ta książka. Przewodnik po urodzie pełen wywiadów z twórcami moich ulubionych marek (Yope, Resibo, Ministerstwo Dobrego Mydła), a przede wszystkim urzekło mnie potraktowanie tematu dbania o urodę całościowo - od mycia twarzy, przez pielęgnację, makijaż, na ekologicznych nawykach kończąc.

Marta Krupińska stworzyła bardzo praktyczną i uporządkowaną książkę. Krok po kroku tłumaczy, co posiadacz danego rodzaju cery powinien sobie odpuścić, a na co zwrócić uwagę. Jestem mile zaskoczona, że wszystkie sugestie dopasowane zostały do polskiego odbiorcy. Autorka zwraca uwagę na nasz klimat, a przede wszystkim na firmy, lokalnie tworzące swoje kosmetyki. 

Jedyny brak jaki odczułam, to pominięcie rozdziału na temat czytania składów kosmetyków oraz rozpiski nazw składników, jakich należy unikać. Może wynika to z tego, że przytoczone w przewodniku marki z automatu mają je bez zarzutu, jednak taka wzmianka na pewno podniosłaby walory książki, a czytelnikowi ułatwiłaby poruszanie wśród nowości kosmetycznych.

Skłanianie do prostoty i umiaru, a nie jak się obecnie lansuje, półek uginających się od kosmetyków i ciągłych eksperymentów z ich nakładaniem. #Polish beauty to sporo praktycznej wiedzy oraz bodziec by świadomie podejść do tematu. Jak dla mnie, jest to jedna z bardziej wartościowych pozycji na ten temat.


Marta Krupińska "#Polish beauty. Przewodnik piękna dla Polek"
Ilość stron: 280
Wyd. Burda Książki
Ocena: 5/6 

wtorek, 5 listopada 2019

Szeptacz - Alex North


Jedna z największych kampanii reklamowych, w jakich brałam udział. Okładkowy motyw podniesiony do miana ikony, a nawet swego rodzaju "maska" rozsyłana tradycyjną pocztą. Pewne jest, że takiej promocji, jaką otrzymał Szeptacz, pozazdrościć może mu wiele innych tytułów, ale czy ten szum jest w ogóle zasłużony? Czy książka rzeczywiście szarga nasze nerwy i sprawia, że boimy się zgasić światło nocą?

Cała historia to połączenie obyczaju i thrillera, z dużym naciskiem położonym na bohaterów. Mamy  tu relację ojca z synem, który stara się ułożyć życie po nagłej śmierci żony. Osiadają oni w małym miasteczku z nadzieją na czystą kartę i nowy początek. Niestety jeszcze nie wiedzą, jak mroczna przeszłość naznaczyła to miejsce. Dwadzieścia lat wcześniej seryjny morderca zamordował tu pięć osób. Prasa nadała mu pseudonim Szeptacz, ponieważ jak zeznają świadkowie, miał on zwyczaj szeptać pod oknami swych ofiar. Dziś dochodzi do podobnej zbrodni, a koszmary z przeszłości ponownie dają o sobie znać... 

Rzuciłam się na Szeptacza ciekawa, jak i czy w ogóle dobra jest ta książka. Ogólnie zaskoczyłam się pozytywnie. Podobało mi się to, w jaki sposób pisarz opisuje całe miasto i jego mieszkańców, jak pozwala poszczególnym bohaterom dojść do głosu, jak kreuje nasz obraz poszczególnych wydarzeń. Muszę jednak zaznaczyć, że akcja długo się rozkręca i jeśli kogoś nie interesują obyczajowe wybiegi, to w Szeptaczu nie ma czego szukać. Sama intryga również jest mało skomplikowana, natomiast chcąc przy książce po prostu się zrelaksować, nie można było trafić lepiej.

Szeptacz to klasyczne czytadło. Tyłka nie urywa, za to trzyma solidny poziom i daje wytchnienie po całym tygodniu pracy. Szukających rozrywki zapraszam do lektury, spragnionych łamigłówek odsyłam gdzie indziej.


Alex North "Szeptacz"
Ilość stron: 
Wyd. Muza
Ocena: 4/6

poniedziałek, 28 października 2019

23. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Szybkie podsumowanie 23 Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.


Po pierwszej tłok, jak zawsze, ale utrzymany w granicach przyzwoitości i przede wszystkim dobre rozegranie strategiczne - najpoczytniejsi w dużych salach. Brawo! Widzę, że zeszłoroczne rozwiązanie weszło w standard. 

Co do zaproszonych autorów, to boleję nad tak małym udziałem gości z zagranicy. Co roku miałam kilka zacnych nazwisk do wyboru, a tym razem pusto i samotnie... Peter Wohlleben, Jérémie Royer oraz Stuart Turton do którego już się nie dostałam...

Rekordowa kolejka należała do Jakuba Małeckiego - od stoiska po sam kraniec hali!! Z roku na rok, wyczekiwanie trwa dłużej, ale wbrew pozorom tylko mnie to cieszy. Kopę lat temu kupiłam Błędy, potem chyba był Dżozef, a od Dygotu poleciało już samo. Grunt, że Jakub pisze często i przede wszystkim dobrze, bo niestety Ignacy Karpowicz coraz dłużej każe na siebie czekać... Mistrzu, gdzie jesteś? Uważaj, bo równie zdolni Ci po piętach deptają! 

 
Tu przyznam się, że Karolina Korwin-Piotrowska znana mi jest wyłącznie z radia i telewizji, ale jej śmiech oraz uśmiech był jednym z najszerszych i najbardziej zaraźliwych na Targach. Mega pozytywna osoba! Aż w końcu muszę przeczytać coś jej autorstwa...

 

I największe odkrycie roku. Artur Urbanowicz to pisarz, który rozmachem i klimatem swoich książek dorównuje najlepszym, ale w przeciwieństwie do nich, wciąga i zachęca już od pierwszej strony (mój odwieczny problem z Kingiem😅). Kto jeszcze nie zna Inkuba albo Gałęziste koniecznie musi nadrobić! 


Tym razem też po raz pierwszy nie kupiłam nic, ani jednej książki! Wszystkie tytuły grzecznie przyniosłam ze sobą i staram się wytrwać w postanowieniu czytania zaległości z ostatnich kilku lat 😊

Niespodziankę sprawiło mi Wydawnictwo MANDO 😍 Joyce Girl i Imbirowa Miłość z herbatą oraz pysznym ciachem. wszystko pięknie zapakowane! Dziękuję raz jeszcze 😬💛