środa, 5 sierpnia 2020

Do boju! - Mary Roach

Wojsko to nie tylko taktyka i działania militarne. To również ciężkie boje, toczone z tym mniej oczywistym przeciwnikiem, jakim jest zmęczenie, panika, bakterie... albo kaczki.

Efekty połączenia szalonych pomysłów z nakładem finansowym bywają zaskakujące, a czasami są wręcz przełomowe. Do boju! to ukłon w stronę ludzi, których na co dzień nie widać. Do lekarzy, naukowców, którzy stają w szranki z niewidzialnym, a często nawet niezdefiniowanym wrogiem. 

Mary Roach opisuje tu sposoby radzenia sobie ze strachem, wysoką temperaturą, czy też metodami, by mimo poniesionych obrażeń, wrócić stosunkowo do normalnego życia. Oj, tak, rozdział o amputacjach oraz medycynie rekonstrukcyjnej to najmocniejszy punkt książki. Szczególnie, że porusza wszystkie kwestie związane z obszarem poniżej pasa. 

Do boju! pozwala spojrzeć inaczej na służbę wojskową. Na to,  jak wiele czynników ma znaczenie na polu walki, a sama broń to tylko koniec łańcucha przyczynowo-skutkowego.

Fascynująca i zaskakująca wyprawa, pełna charakterystycznych dla stylu autorki, zabawnych przypisów. Mary Roach w wyśmienitej formie - już jestem ciekawa, jaki będzie kolejny temat, który weźmie na swój warsztat. 


Mary Roach "Do boju"
Ilość stron: 320
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6

niedziela, 2 sierpnia 2020

Żebrząc o śmierć - Graham Masterton


Matka Any-Marii zniknęła i nikt nie wie, co się z nią stało. Jedyny ślad po niej to pierścionek, znaleziony w mielonym mięsie, zakupionym w lokalnym sklepie. Sęk w tym, że zakład okazuje się czysty, a właściciel, choć jest kawałkiem chama, zdaje się nie mieć ze sprawą niczego wspólnego. Prowadzone dochodzenie zbiega się z serią zabójstw, szerzącą się wśród bezdomnych. Ktoś atakuje ich i za pomocą wiertarki, niszczy im pień mózgowy. Katie Maguire, oficer irlandzkiej policji, kolejny raz ma ręce pełne roboty, a na domiar złego, jej narzeczony trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. 

Mam wrażenie, że nowi czytelnicy bardziej kojarzą Mastertona z kryminałów niż horroru. Szkoda, bo moim zdaniem groza to klimat, w którym Masterton czuje się najlepiej. Mimo to seria o Katie Maguire trzyma przyzwoity poziom (zarówno akcji i jak scen śmierci). Już sam zarys fabuły dowodzi, że autor patyczkować się nie będzie, serwując co kilkadziesiąt stron, sugestywny opis dokonywanej zbrodni.  

Żebrząc o śmierć bardzo dobrze mi się czytało. Akcja jest wartka, wielowątkowa oraz ciekawie prowadzona. Liczne zmiany tempa, nie pozwalają się nudzić. Sercem wciąż jestem przy powieściach grozy, ale w takim wydaniu thriller u Mastertona również mnie przekonuje. 

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Graham Masterton "Żebrząc o śmierć"
Ilość stron: 480
Wyd. Albatros
Ocena: 4,5/6

środa, 29 lipca 2020

Pozdrawiam i przepraszam - Fredrik Backman

Babcia Elsy to płynna energia, gotowa dla swej wnuczki zrobić naprawdę wszystko. Ostatnio włamała się do zoo tylko po to, aby Elsa zapomniała, że był to dzień w którym trzy starsze dziewczyny pobiły ją i podarły szalik. Wolała, żeby zapamiętała to jako dzień, w którym babcia uciekała przed policją. 

I chociaż Babcia ma siedemdziesiąt siedem lat, to nie przeszkadza jej to stać nago na balkonie i mierzyć z broni do paintballa w mężczyzn, którzy chcą rozmawiać o Jezusie. Ani tym bardziej stroić sobie żarty ze swej irytującej sąsiadki Britt-Marie (tak Britt, która doczekała się osobnej książki, tu miała swe początki!!). 

Niestety pewnego dnia babcia odchodzi, pozostawiając po sobie serię listów z przeprosinami. Tak od wiadomości do wiadomości, Elsa poznaje swoich sąsiadów, psy bojowe oraz przeżywa całą masę szalonych przygód.

Pozdrawiam i przepraszam to chyba najpoważniejsza książka Backmana. Oczywiście dla niego powaga to wciąż duża ilość szalonych pomysłów, jednak pod tą delikatną aurą absurdu, kryje się kwintesencja życia. Babcine opowieści ze Świata-Między-Snem-A-Jawą, pobyt na misji, poświęcenie, pomoc niesiona obcym ludziom, a także krzywda tych, którzy powinni być jej najbliżsi. 

Historia opowiedziana z punktu widzenia siedmio-, no prawie ośmioletniej dziewczynki - mądrej, choć upierdliwej, która wszelką wiedzę czerpie z Wikipedii. Może mniej szalona, za to bardziej życiowa. 

Backman zachwyca. Nie inaczej! 


Fredrik Backman "Pozdrawiam i przepraszam"
Ilość stron: 456
Wyd. Sonia Draga
Ocena: 5/6

czwartek, 23 lipca 2020

Galapagos - Kurt Vonnegut

Galapagos to nowa kolebka ludzkości. To miejsce, gdzie po ekonomicznym kryzysie i upływie miliona lat, życie rozpoczyna się na nowo.

Historia staruje w roku 1986, kiedy to ziemię dosięga plaga bezpłodności przez która, gatunek ludzi praktycznie znika jej powierzchni. Jedynymi, których ominęła ta przypadłość są uczestnicy Przyrodniczej Wyprawie Stulecia na wyspy Galapagos. Teraz, to od nich zależy przyszłość gatunku, który ewoluuje w bardzo zaskakujący sposób. Całość wydarzeń relacjonuje Leon Trout, żołnierz amerykańskiej armii, który stracił życie przez dekapitację blachą falistą (sic!).

Czytając wcześniejsze książki Vonneguta przywykłam już do jego szalonych pomysłów, jednak Galapagos to zupełnie nowy wymiar wariactwa. To powieść niezwykle wymagająca, rozciągnięta i o powolnym tempie, naszpikowanym dygresją. Kurt odwołuje się w niej do darwinowskiej teorii ewolucji, filozofii i na swój wyjątkowy sposób kreśli przyszłość, jaka nas czeka. 

Autor bez wątpienia ma zmysł obserwacji oraz talent do satyrycznego do opisywania świata, ale szkoda, że tym razem czyni to w zbyt rozwlekły sposób, gubiąc po drodze istotę rzeczy.

Tym razem Vonnegut wprawił mnie w konsternację. Kolejny jednak raz wznoszę oklaski na widok okładki - genialna, metaforyczna, wieloznaczna! Dajcie znać, co na niej widzicie, bo to swego rodzaju test na spostrzegawczość. 


Kurt Vonnegut "Galapagos"
Ilość stron: 400
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3/6

poniedziałek, 20 lipca 2020

Od jednego Lucypera - Anna Dziewit-Meller


"Miłość w śląskim domu to towar deficytowy. Ciężko pracujący ludzie nie mają na nią czasu, 
bo muszą harować, żeby uzasadniać swoje istnienie". 

Katarzyna od lat zadaje sobie jedno pytanie: dlaczego wszystko jest z nią nie tak?

Po studiach wyjechała do Holandii, by prowadzić badania na tutejszym uniwersytecie. W Polsce praktycznie nikt jej nie został: matka już nie żyje, a babkę odwiedza okazjonalnie. Temu uciekła, zostawiając za sobą rodzinny Śląsk i przejmującą ciszę. Uciekła od przeszłości, od siebie samej, od tego, co pozostawiła po sobie jej matka.

Po latach zmuszona by wrócić, porządkuje rzeczy po babce. Znajduje wśród nich fotografię Marii - kobiety o której w rodzinie nikt nie chce pamiętać, i o której się nie mówi. Katarzyna chce przywrócić jej dobre imię, a walcząc o nią, walczy przede wszystkim o siebie.

Od jednego Lucypera to przejmująca historia Śląskich przodownic pracy, dziewcząt z fabryk, hut i kopalń. To opowieść o bólu, nadużyciach, o obowiązku godzenia ze sobą tuzina różnych ról, zarówno tych domowych, jak i zawodowych. Rzecz o komunistycznej chorobie, toczącej Polskę w połowie ubiegłego wieku. O propagandzie, strachu i potrzebie miłości.

Autorka opisuje kobiece losy na przestrzeni trzech pokoleń, demonstrując, jak pochodzenie może wpływać na nasze możliwości oraz podejmowane decyzje. To spory kawałek przemilczanej historii regionu, ale przede wszystkim kobiet, których życie dzielą dekady, a łączy je właściwie wszystko.

Anna Dziewit-Meller zachwyca wnikliwością obserwacji, dialogami wypowiedzianymi gwarą, umiejętnością portretowania spraw trudnych, a zarazem ważnych.

"Jaka marchew - taka nać, taka córka - jaka mać
Jaka matka - taka cera - od jednego Lucypera".

Anna Dziewit-Meller "Od jednego Lucypera"
Ilość stron: 304
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6