Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcent. Pokaż wszystkie posty
Charlotte Isabel Hansen - Tore Renberg

11:55

Charlotte Isabel Hansen - Tore Renberg

Są historie, które opowiedziane nawet po raz setny nie tracą na swej wartości. Zawsze są tak samo ekscytujące i porywają słuchacza, jeżeli tylko bohaterowie są dostatecznie głęboko oddani. Najlepszym tego przykładem jest książka Torego Renberg’a. Tematycznie zaliczana do tej samej kategorii co recenzowane niedawno Pudełko ze szpilkami, a mimo to równie dobra, jak nie lepsza od swej poprzedniczki.

Charlotte Isabel Hansen to córka Jarlego Kleppa, o której istnieniu chłopak dowiaduje się dokładnie tydzień przed jej siódmymi urodzinami. Kto czytał poprzedni tom przygód, powinien pamiętać mocno zakrapianą imprezę w której Jarle brał udział. To właśnie stąd na świecie wzięła się Lotte.

Nagłe pojawienie się dziecka w beztroskim świecie Jarlego, wywraca jego codzienne zwyczaje do góry nogami. Nie nauczony ponoszenia konsekwencji, gubi się w nowej rzeczywistości, wprowadzając w nią więcej chaosu niż stabilizacji. Nie da się ukryć, że zachowanie głównego bohatera dalekie jest od dojrzałości, ale szczerość z jaką stara się sprostać roli ojca jest wprost urzekająca.

Charlotte Isabel Hansen to psychologiczna podróż do sfery wielkich wyzwań i jeszcze większych znaków zapytania. Wiarygodna i ciepła w swym przesłaniu opowieść o wielkiej miłości, gdzie dwoje obcych sobie ludzi musi nauczyć się wspólnie żyć i rozwijać. I rozwój jest chyba najlepszym słowem do jej opisania, ponieważ tu nic nie stoi w miejscu - również sam czytelnik.

Wszystkim zainteresowanym serdecznie polecam też ekranizację historii, bo co się rzadko zdarza, film nie odstaje poziomem od swego literackiego pierwowzoru.

Recenzja książki Człowiek, który pokochał Yngvego dostępna tu.

Tore Renberg „Charlotte Isabel Hansen”
Ilość stron: 348
Wyd. Akcent
Ocena: 5,5/6
Zima lwów - Jan Costin Wagner

10:43

Zima lwów - Jan Costin Wagner

Literatura skandynawska od dawna jest jedną z moich ulubionych. Gdy od pierwszej czytanej książki dostałam gęsiej skórki, naprawdę szybko się uzależniłam. Trzeba przyznać, że i tym razem okazji do zimnych dreszczy nam nie zabraknie, a Jan Costin Wagner po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

Grudzień, zimowe szaleństwo i butelka whisky. Detektyw Kimmo Joentaa od śmierci żony szykuje się, w tradycyjny dla siebie sposób, do kolejnych samotnych świąt Bożego Narodzenia. W tym roku sprawy przybierają jednak zupełnie nowy obrót, gdy do mieszkania Kimmo wprowadza się prostytutka, a na leśnym szlaku odnalezione zostają zwłoki znanego patologa – Patrika Laukkanena.

Wstępne wnioski prowadzą śledczych do popularnego talk show Kai Petteri Hämäläinen’a, w którym lekarz udzielił swego ostatniego wywiadu. Napad na prowadzącego program utwierdza Kimmo, że to właściwy trop. Jak tu jednak zrozumieć świat show biznesu, w którym każdy wydaje się być podejrzanym?

Ponownie kluczem do rozwiązania zagadki staje się umysł zabójcy. Próby wejścia w jego tok myślenia, a poniekąd i w sposób rozumowania ofiary są przełomowymi momentami śledztwa. Co takiego zrobił patolog, że zasłużył na śmierć? Jakie zachowania przykuły uwagę mordercy? Joentaa musi skonfrontować ze sobą dwa odległe światy i znaleźć łączący je element. Poznać przyzwyczajenia lekarza oraz okoliczności w których popełniono zbrodnię. Czy mu się to uda?

Nie wiem dlaczego, ale historie umiejscowione w zimie wywierają na mnie dużo większe wrażenie, niż te opisujące upalne lato. Policjanci wydają się być bardziej powściągliwi, przestępcy wyrachowani, a zbrodnie ostrzej zarysowane. Taki też obraz sytuacji prezentuje Zima Lwów. Powieść nie tylko o brutalności morderców, ale przede wszystkim o zagubieniu zwykłego człowieka. Prosty język oraz wprawne pióro autora, dodatkowo ułatwiają wgryzienie się w historię, a trzeba przyznać, że cała fabuła jest bardzo smakowita.

Książkę otrzymałam od serwisu Na kanapie, za co bardzo dziękuję.

Jan Costin Wagner „Zima lwów”
Ilość stron: 302
Wyd. Akcent
Ocena: 4,5/6
recenzja "Milczenia"- poprzedniej książki autora -  dostępna tu klik.
Milczenie - Jan Costin Wagner

20:52

Milczenie - Jan Costin Wagner

Skandynawski kryminał robi ostatnimi czasy ogromną furorę. Zafascynowani jego klimatem oraz bezlitosnym podejściem do tematu zbrodni, czytamy go z wypiekami na twarzy. Co jednak wyniknie z połączenia niemieckiej natury i surowego fińskiego powietrza? Bez wątpienia rzecz niezwykła, czyli dokładnie taka, jak Milczenie Jana Costina Wagnera.

Pia została zgwałcona i zamordowana w lesie, niedaleko swojego domu. Miało to miejsce trzydzieści trzy lata temu i pewnie do tego czasu większość ludzi zdążyła by już o tym zapomnieć, gdyby nie jedno wydarzenie – zaginięcie Sinikki. Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie wcześniej odnaleziono Pię, leżał rower i torba, ale po dziewczynie nie było śladu. Zdarzenie to wyprowadziło z równowagi zarówno policję, jak i media. Do sprawy przydzielony został komisarz Kimmo Joentaa, sam naznaczony przez los piętnem rodzinnej tragedii. Wszyscy mają nadzieję, że Sinikka jeszcze żyje, choć podobieństwo do zbrodni z przeszłości jest aż nadto uderzające.

Jan Costin Wager urodził się w Niemczech. Studiował historię i germanistykę, a na żonę wybrał sobie rodowitą Finkę. Z tego też powodu pisząc o Skandynawii spogląda na nią trochę inaczej. Zachowuje wobec niej spory dystans, a zarazem zwraca większą uwagę na zachowanie jej mieszkańców oraz szczegóły często dla nich niezauważalne. Taka też jest jego powieść. W ogólnym założeniu kryminał z krwi i kości, ale gdyby tak uważniej mu się przyjrzeć to pełno w nim elementów dramatu i psychologii, które sprawiają, że odbiera się go w zupełnie inny sposób.

Milczenie nawet fabułę ma zbudowaną w dość niekonwencjonalnie. Śledztwo jest dwutorowe, obejmuje zbrodnię sprzed trzydziestu trzech lat i tą popełnioną współcześnie. Już na początku wiadomo, że sprawców pierwszej było dwóch, z czego jednego od tamtej pory dręczy poczucie winy. I chyba po raz pierwszy historia bardziej skupia się na sprawcy, jego życiu, myślach, niż na policjantach go ścigających. Jednak nie tylko on jest tu ważnym ogniwem. W tej powieści nie koncentrujemy się wyłącznie na przestępcy i jego działaniach. Poznajemy także osobistą historię każdego z bohaterów począwszy od ofiary po jej rodzinę, policjantów aż do okolicznych mieszkańców.

Książka zdobyła moje uznanie nie tylko psychologicznym rysem przestępcy, ale przede wszystkim zakończeniem, dość odmiennym od standardowych rozwiązań. Milczenie, napisane bardzo przystępnym oraz sugestywnym językiem staje się w ten sposób nie tylko świetnym sposobem na popołudniową rozrywkę, ale i wnikliwym obserwatorem życia, które wokół nas przemija.



Książkę otrzymałam od wydawnictwa Akcent, za co bardzo dziękuję.  

Jan Costin Wagner „Milczenie”
Ilość stron: 248
Wyd. Akcent
Warszawa 2011
Ocena: 5/6
Człowiek, który pokochał Yngvego - Tore Renberg

11:55

Człowiek, który pokochał Yngvego - Tore Renberg

Tore Renberg urodził się w 1972 r. w Stavanger. Jest absolwentem filozofii oraz literaturoznawstwa na uniwersytecie w Bergen, a od 1995 pisze również własne powieści. Już jego debiutancki zbiór opowiadań – Śpiący węzeł – odniósł ogromny sukces, przynosząc mu nagrodę im. Trejei Vesaasa. Człowiek, który pokochał Yngvego to pierwszy z czterech tomów o losach Jarlego, jednak cykl nie został jeszcze zamknięty. 

Pamiętacie czasy, kiedy muzyki słuchało się z płyt winylowych, komputer w domu był rzadkością, a Nirvana dopiero zaczynała wspinać się na radiowe listy przebojów? Ja przyznam się, że mgliście, dlatego, gdy usłyszałam o powieści Torego Renberg’a z miejsca zapragnęłam ją przeczytać.

Przedstawiona tu historia rozpoczyna się w styczniu 1990 roku, kiedy to siedemnastoletni wówczas Jarle Klepp, po raz pierwszy spotyka Yngvego - nowego ucznia liceum w Stavanger w zachodniej Norwegii. W zdarzeniu tym nie byłoby może nic dziwnego, gdyby nie nagła fascynacja ustami tajemniczego kolegi. I tak, wierny dotychczas swej dziewczynie Jarle, zaczyna gubić się między dwoma miłosnymi światami.  

Nie rozumiejąc tego co się z nim dzieje, poddaje się sile emocji i szuka kontaktu z nieznajomym chłopakiem. Ostatecznie zdobywa się na odwagę i odwiedza go w domu, co staje się początkiem końca jego obecnego życia.

Książka ta, jest nie tylko pełna ciekawostek z ubiegłego stulecia, ale również bardzo trafnie, a przede wszystkimi mądrze opowiada o uczuciach, przyjaźni i trudach dorastania. Marzenia o sukcesie punkowego zespołu, buntownicza potrzeba przeciwstawiania się wszystkiemu dookoła, zainteresowanie polityką oraz wszechobecna chęć bycia innym, to jedyne sprawy, które absorbują Jarlego i jego przyjaciela Helge. Jednak tylko do czasu, kiedy to Jarle coraz bardziej zbliża się do Yngvego, co z kolei nie umyka uwadze reszty jego kompanii.

Człowiek, który pokochał Yngvego to fascynująca lektura niebojąca się poruszać tematów trudnych i społecznie niewygodnych. Okazjonalny seks, uzależnienia czy rozboje, to zaledwie początek. Prawdziwym wyzwaniem dla Jarlego, staje się próba znalezienia swojego miejsca na świecie oraz odpowiedzi na pytanie „kim jestem?”. A podejrzliwość i brak zrozumienia ze strony przyjaciół, wszystko dodatkowo komplikują.

Cała powieść to jedno wielkie wspomnienie, które prowadzi nas do zaskakującego finału mającego miejsce kilka lat po opisanych tu wydarzeniach. I o ile tło przedstawionych tu okoliczności współcześnie uległo ogromnej przemianie, o tyle same zdarzenia są, i zapewne długo jeszcze będą aktualne. Czuję się jednak zobowiązana zaakcentować w tym miejscu dwie sprawy. Pierwszą jest fakt, że choć powieść mocno osadzona jest w historii, to nie dominuje ona jej fabuły. A drugą, że pomimo wykorzystanego tu wątku „miłości” dwójki chłopaków, cała akcja bardziej dzieje się na gruncie platonicznym i w obszarach fantazji, niż w opisach konkretnych sytuacji. Dlatego też, jeżeli ktoś czuje się zrażony motywem Jarle-Yngve, to niech wie, że tak naprawdę nie ma się tu czego obawiać.

Książkę Tore Renbera odbieram, jako naprawdę dobrą literaturę psychologiczno-obyczajową z ważnym i wiecznie żywym przesłaniem: abyśmy się nigdy nie bali być sobą, ponieważ ludzie raz przy nas są, a za chwilę ich nie ma. A z samym sobą trzeba żyć nieustannie, dlatego należy postępować wyłącznie w zgodzie z własnym sumieniem.  

Na zakończenie dodam jeszcze, że we wrześniu ukarze się druga część przygód Jarlego Klepp’a - Charlotte Isabel Hansen i już nie mogę się jej doczekać. 


Książkę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu:
 
Tore Renberg „Człowiek, który pokochał Yngvego”
Ilość stron: 360
Wyd. Akcent
Warszawa 2011
Ocena: 5/6

Copyright © Varia czyta , Blogger