07:51
Jaśnie pan - Jaume Cabré
Powieść reklamowana jako kryminał, ale trup i śledztwo jej nie dominują. Właściwie to tożsamość mordercy wcale się w niej nie pojawia, pozostawiając rozwiązanie zagadki (wyłącznie) uważnemu oku czytelnika.
Gęsta listopadowa noc w sercu Barcelony. W pałacu markiza de Dosrius odbywa się przyjęcie, uświetnione występem słowika z Orleanu - Marie de l'Aube. Śpiewaczka z jednakowym zapałem skupia na sobie uwagę, jak również uwodzi młodych i przystojnych mężczyzn. Tym razem do łóżka zaciąga wierszokletę Andreu, jednak noc uciech okazuje się mieć dla nich dramatyczny finał.
O poranku Marie znaleziona zostaje martwa z poderżniętym gardłem. Winny musi być natychmiast osądzony, Andreu trafia więc do lochu, a jego wersji wydarzeń nikt nie chce wysłuchać.
O poranku Marie znaleziona zostaje martwa z poderżniętym gardłem. Winny musi być natychmiast osądzony, Andreu trafia więc do lochu, a jego wersji wydarzeń nikt nie chce wysłuchać.
Patrząc na Jaume Cabré spodziewałabym się raczej filozoficznej powieści o życiu, niż "kryminału" o tak frywolnym, cielesnym podłożu. Słowa padają tu ostre, opisy są dosadne, a wszystko okraszone ironią i rubasznym poczuciem humoru. Sposób prowadzenia historii przypominał mi komediową farsę i tylko w finale jego uczestnikom nie było do śmiechu.
Pierwsza książka katalońskiego pisarza to zaskakujące i niespodziewanie przyjemne spotkanie. W sieci krążą opinie, ze to dopiero przedsmak jego możliwości, dlatego pozostaje mi tylko zacierać ręce na więcej.
Jaume Cabré "Jaśnie pan"
Ilość stron: 448
Wyd. Marginesy
Ocena: 4/6






