10:01
Nie tylko o łajdakach - Magdalena Kulus
Część z Was będzie
kojarzyć nazwisko autorki z popularną nie tak dawno książką Blondyn i Blondynka, gdzie opowiada ona
o swojej chorobie oraz przyjaźni z pewnym czworonogiem. Tym razem Magdalena
Kulus sięgnęła po temat znacznie lżejszy, można nawet powiedzieć, że typowo
babski, bo rzecz tyczy się uciekającej (a jakżeby inaczej) na wieś Anastazji.
Rodzice huczą za
uszami, wtrącając się w każdą możliwą sprawę, chłopak, a w zasadzie
wykorzystujący ją niedoszły artysta, co rusz znajduje sobie nowy obiekt wrażeń,
a że nieopodal Częstochowy, stoi nieużywany od dawna domek,
dziewczyna postanawia się w nim zaszyć i uporządkować swoje myśli.
Kto jednak mieszka
na wsi ten wie dobrze, że życie dalekie jest tu od sielanki. W sąsiedztwie
wszyscy wszystko wiedzą, ksiądz biegnie do ciebie z gorącym powitaniem, a że
akurat w tym momencie zachciało ci się opalać topless, to jak zwykle urocze
zrządzenie losu. Z takim oto rozmachem Nastka przybywa do Maszkarki, a dalej
jest tylko „lepiej”.
Magdalenie Kulus przyznać
muszę jedno – potrafi dziewczyna poprawić człowiekowi humor. Nie będę czepiać się wyjazdu na wieś, bo
wiecie że na ten motyw mam uczulenie, zatem cicho sza, uznajmy,
że go nie było, bo do samej bohaterki i czekających ją przygód nie mam żadnych
zastrzeżeń. Ulżyło mi, że nie spotykają jej same tragedie, ani że szczęście nie
biegnie do niej na zawołanie. Jest prawdziwie, życiowo, a miejscami bardzo
zabawnie.
Małomiasteczkowość
pozbawiona fałszywego uroku, cięty humor i odważne żeńskie bohaterki, to
wszystko sprawiło, że Łajdaków poznawałam z wielką przyjemnością.
Magdalena Kulus
„Nie tylko o łajdakach”
Ilość stron: 320
Wyd. SOL
Ocena: 4/6
