niedziela, 8 lipca 2012

Oro - Marcel A. Marcel

Z początku podeszłam do tej książki zupełnie bez entuzjazmu. Okładka utrzymana w nurcie „dziecka-emo” oraz obco brzmiące nazwisko autora, nie były szczególnie przekonywujące. Skusił mnie jednak tytuł, a następnie ilustracje Krzysztofa Ostrowskiego. W ostatecznym rozrachunku powieść broni się sama i jest jedną z ciekawszych pozycji jakie ostatnio czytałam.

Lena odkąd sięga pamięcią była wychowankiem domu dziecka. Porzucona jako noworodek w przyklasztornej kołysce życia, nigdy nie poznała rodzinnego ciepła. Kilka razy starano się ją przygarnąć, po czym mijały dwa tygodnie i znowu była z powrotem w placówce. Dopiero, gdy po nieudanych adopcjach, trafiła pod opiekę Wandy i Romana, jej życie zaczęło nabierać nowego znaczenia.

Oro to utrzymana w lekkim tonie historia dla młodzieży. Połączenie dobrego obyczaju z przygodówką i czymś, co nie pozwala nam się od niej oderwać. Naprawdę nie sądziłam, że mogę się z nią dobrze bawić, a tu taka niespodzianka. Oro tylko z pozoru jest bajką do poduszki. Tak naprawdę autorką należą się słowa uznania, za bardzo wiarygodne oddanie psychiki porzuconego dziecka. Spomiędzy dialogów wyłania się obraz dziewczyny raniącej, by nie doznać kolejnego zawodu. Tłumiącej emocje i do wszystkiego podchodzącej z wymuszoną obojętnością. Jej postawa często będzie nas irytować, ale nie zabraknie też chwil beztroskiego uśmiechu.

Marcel A. Marcel czyli Dana i Olga odwaliły kawał dobrej roboty. Jak widać warto czasem zamknąć oczy i zdać się na przeczucie. W tym przypadku spisało się ono na medal i chyba częściej będę w ten sposób dobierać sobie lektury.


Marcel A. Marcel “Oro”
Ilość stron: 344
Wyd. Marginesy
Ocena: 4,5/6

14 komentarzy:

  1. Okładka mnie odstrasza, a twój opis zachęca, więc teraz patrzę na nią bardziej pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymałam ją w rękach w Empiku, ale odłożyłam i powędrowałam dalej. Następnym razem dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prosta fabuła, ale skoro autorki dobrze zrealizowały pomysł, warto dać szansę. Ale co prawda to prawda - okładka i ten wydźwięk emo są niezbyt przekonujące :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam tak sceptycznie nastawiona przez okładkę, że nawet nie czytałam opisu. Ale kiedy tak przyswoiłam co mi tutaj piszesz, to chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba już wyrosłam z takich książek. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wielką ochotę na tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad tą książką i nawet już miałam ją w rękach - z dobrym przeczuciem - ale jakoś nie mogłam się zdecydować. Fajnie, że trafiłam na Twoją recenzję - to chyba rzeczywiście coś dla mnie :-) Tytuł jest naprawdę intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka intryguje mnie od momentu gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa tak więc z wielką przyjemnością po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli dla młodzieży to już nie dla mnie a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie umieściłam recenzję "Oro" na swoim blogu. :) Również bałam się sięgnąć po nią, z tego względu, iż jest to raczej typowa literatura młodzieżowa. Jednak dobrze, że dałam jej szansę. Książka spodobała mi się i z czystym sumieniem mogę ją polecić innym. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy zaczęły pojawiać się zapowiedzi tej pozycji, skreśliłam ją z mojej listy, gdyż nie lubię takich pseudo emo (jak sama zauważyłaś)książek... Mimo iż widzę, że wcale taka nie jest, jakoś nadal nie mam na nią ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również podeszłabym sceptycznie, ale szczerze powiem, że coraz bardziej się przekonuję do tej lektury. Może kiedyś uda mi się dorwać :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń