środa, 5 listopada 2014

Żółte cytrynki - Kajsa Ingemarsson

Literatura skandynawska to nie tylko kryminały, czy wyciskająca łzy obyczajówka, choć bez wątpienia ambitniejsze tematy to właśnie to, z czym północne rejony kojarzą mi się w najbardziej. Jak się okazuje Szwedzi to też naród tworzący komedie romantyczne, ale nie powiedziałabym, że tym gatunkiem po raz drugi zawojują świat.

Książka Kajsy Ingemarsson opowiada o Agnes, która rzuca pracę kierownika sali w restauracji, bo jej szef jest wyjątkowo namolny. Teraz, gdy została na lodzie i szans na nową posadę praktycznie nie ma, okazuje się jeszcze, że jej chłopak od dawna ma kogoś na boku, a zakład, w którym pracuje prawie połowa rodzinnego miasteczka, za kilka miesięcy ma zostać zamknięty. Jak Agnes ułoży sobie teraz życie? I kim jest nowy, denerwujący ją muzyką sąsiad?

Żółte cytrynki to lektura dosłownie na jeden wieczór, przyjemna, przewidywalna, w pełni pasująca do gatunku, z jakiego się wywodzi. Pomijając jej koszmarną okładkę, która nijak ma się do treści, powieść czyta się zaskakująco dobrze. Słowa praktycznie same mkną nam przed oczami, ale jestem pewna, że z identyczną prędkością wymkną się też z mojej głowy.

Nic nadzwyczajnego, romantyczna książka jakich wiele, ale szwedzkie nazwy ponownie były miłe dla mojego oka.


Kajsa Ingemarsson „Żółte cytrynki”
Ilość stron: 303
Wyd. Słowo/Obraz Terytoria
Ocena: 3/6

28 komentarzy:

  1. Omatko, okładka rzeczywiście jest tragiczna... Książka czeka na mojej półce do przeczytania, czekam na taki właśnie luźny wieczór ;)
    PS. Powstał szwedzki film na podstawie tej książki, nie sądzę, żeby Szwedzi byli dobrzy w komediach romantycznych, ale z chęcią obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co zauważyłam, to wszystkie poczytniejsze książki doczekały się u nich ekranizacji ;) pierw jednak muszę obejrzeć Księgę Diny na podstawie powieści Wassmo.

      Usuń
  2. tytuł fajniutki :) i taka lekka w opisie ale chyba się nie skuszę
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś po nią sięgnę, ale aktualnie nie ciągnie mnie do tej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam na półce inny tytuł z tej serii: Domowy poradnik killera, zobaczymy czy Islandczycy wypadną w tym nurcie lepiej od Szwedów.

      Usuń
  4. Wydaje się ciekawa. Wcześniej się z nią nie zetknęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam, ale z przyjemnością obejrzałam film "Żółte cytrynki":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia ze Szwecjobloga już mi go polecała, aż z ciekawości sprawdzę za chwilę jak jest z dostępnością.

      Usuń
  6. jakbym ją zobaczyła gdzieś w księgarni czy bibliotece, to na pewno bym nie wypożyczyła - faktycznie okładka koszmarna. treść też jakoś mnie nie porywa, skoro książka przeciętna, to raczej bym sobie odpuściła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serdecznie Ci polecam Poniedziałki z Fanny Evandera. Śliczna powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrzyłam w swojej bibliotece, ale niestety nie mają :(

      Usuń
  8. Skandynawska literatura kojarzy mi się wyłącznie z kryminałami, a ty proponujesz obyczajówkę... Ciekawe, może się skuszę ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obyczajówki piszą znakomite, komedia romantyczne im póki co nie wychodzi ;)

      Usuń
  9. Rzeczywiście okładka jest dość... Wymowna ;) Po powieść raczej nie sięgnę, nie mam ochoty na przeciętną powieść romantyczną.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skandynawskie komedie romantyczne - opadła mi szczęka :-) Przecież to się wzajemnie wyklucza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawia w gruncie rzeczy jest całkiem romantyczna, po prostu krew na śniegu skuteczniej przyciąga wzrok ;)

      Usuń
  11. Jakoś nie jestem zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam jeszcze o szwedzkiej obyczajówce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już nie raz pisałam, że wszystko co skandynawskie biorę w ciemno, więc tak też będzie w tym przypadku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto spróbować,ale nie nastawiaj się na zbyt wiele.

      Usuń
  14. Jest dużo lepszych powieści romantycznych, ale dla samego klimatu szwedzkiego jestem skłonna się skusić na ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś skandynawskiego i nie kryminał? biorę w ciemno, choć widzę, że szału nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie, oprócz skandynawskich kryminałów nie czytałam niczego innego, więc może czas się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam serię Anne B. Ragde, żeby zacząć od czego z najwyższej półki.

      Usuń
  17. Okładka jest okropna... Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie. Obwoluta nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń